Mrówkojad w Afrykarium, czyli relacji z wrocławskiego zoo część II

Od pierwszego dnia istnienia naszej strony kierowaliśmy się maksymą „albo dobrze, albo wcale” – i tyczyła się ona nie tylko jakości samego Mrówkojada, ale – przede wszystkim! – oczekiwań wobec ogrodów zoologicznych i tego, co się w nich dzieje. Kolejne lata pokazały, że niezmiernie trudno jest tej myśli podołać, rzeczywistość okazywała się bowiem przerastać – tak nas, jak i wiele poczynionych w polskich zoologach inwestycji. Żaden ogród jednak nie był tak bliski jej realizacji, jak wrocławskie zoo, a otwarte jesienią ubiegłego roku Afrykarium zdaje się być kwintesencją tego stwierdzenia.
Nie ma cienia przesady w określeniu, iż jest to najbardziej spektakularna inwestycja w historii polskich ogrodów zoologicznych, która nie tylko wywindowała wrocławskie zoo do światowej elity, ale też wyznaczyła nowy kierunek myślenia o rozwoju ogrodów. Gdzie Afrykarium będzie za dekadę-dwie, trudno powiedzieć, wiadomo jednak, gdzie jest teraz. Trudno się zatem dziwić, że nasza reakcja na pierwszą oficjalną wizytę w otwartym już obiekcie była właśnie taka:

11042941_989470351085319_2516740141681874592_n Czytaj dalej

Reklamy

Jakie gatunki zwierząt zamieszkają w Afrykarium?

Zapraszam dzisiaj do przeczytania artykułu, w którym staram się chociaż po części odpowiedzieć na pytanie, które z całą pewnością nurtuje każdą osobę chociaż trochę interesującą się światkiem ogrodów zoologicznych. Oczywiście nie wymienione zostaną wszystkie gatunki, które zamieszkają w Afrykarium, ale, posługując się terminologią piłkarską, „trzon kadry” zostanie opisany!

Czytaj dalej

Kiedy otwarcie Afrykarium?

W dniu dzisiejszym została we wrocławskim ogrodzie zoologicznym zorganizowana konferencja prasowa, podczas której można było się dowiedzieć, kiedy otwarte zostanie Afrykarium oraz ile będą kosztować bilety wstępu! Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu, w którym poznacie odpowiedzi na te pytania oraz będącego jednocześnie swoistym preludium całej serii artykułów o największej inwestycji w historii polskich ogrodów zoologicznych.

Czytaj dalej

Kosmici z wrocławskiego zoo – ponownie zaglądamy do mrówników!

Urody nie pozazdrościłby im chyba nikt, ale uroku mają w sobie więcej, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Większość zwiedzających ma problem z ich identyfikacją i wielu rodziców często bezradnie rozkłada ręce na pytanie dziecka – „Mamo, co to jest?”.
Zainteresować mógłby się nimi sam Fox Mulder, a mrówczym apetytem i długością języka ustępują tylko mrówkojadom olbrzymim, z którymi zresztą często są mylone…
O kim mowa? O mrównikach – które w Polsce można zobaczyć tylko we wrocławskim zoo!

Czytaj dalej

Porównanie cen biletów do polskich ogrodów zoologicznych – raport Mrówkojada (2012)

Ponad półtora roku temu – jesienią 2010 roku – przygotowaliśmy specjalny raport poświęcony cenom biletów do polskich ogrodów zoologicznych. Jako że od tamtego raportu minęło sporo czasu postanowiliśmy sprawdzić, co się w tej kwestii zmieniło.
Sam temat zaś jest niezwykle ciekawy – kwestia cen biletów do zoo jest kategorią wciąż zmieniającą się, niekiedy bardzo skomplikowaną i wzbudzającą pewne kontrowersje, poza tym jest to integralna przestrzeń tematyki ogrodów zoologicznych i wiele mówi o specyfice poszczególnych placówek.
Postanowiliśmy zatem podjąć się tego karkołomnego w istocie zadania i porównaliśmy nie tylko same ceny biletów do poszczególnych ogrodów, ale także ich specyfikację, warianty i zróżnicowanie oraz charakter ulg. Sprawdziliśmyy też, co zmieniło się w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy – gdzie bilety podrożały, gdzie wprowadzono nowe ulgi, a które zoo obniżyło ceny biletów…
Co nam z tego wyszło – możecie przekonać się czytając poniższy materiał – zapraszamy do lektury!

168 zł – tyle zapłacilibyśmy za bilety normalne do wszystkich 12 polskich ogrodów zoologicznych. To o równo 20 zł więcej niż jesienią 2010 roku

Czytaj dalej

Wyprawa „Mrówkojada” do Wrocławia

Już dzisiaj redakcja „Mrówkojada” wraz z pluszowym Tadeuszem wyrusza na weekendową wyprawę do Wrocławia aby odwiedzić tamtejszy ogród zoologiczny. To już druga wyprawa do wrocławskiego zoo w tym roku!

Mrówkojady we Wrocławiu

Decyzja o wyprawie była niespodziewana i spontaniczna. Najserdeczniej dziękujemy Panu Radosławowi Ratajszczakowi za zaproszenie, bez niego bowiem najprawdopodobniej skończyłoby się na mrówkojadzim smęceniu, jak fajnie byłoby być w ten weekend we Wrocławiu. Przypomnijmy bowiem – jutro w zoo zorganizowane zostanie oprowadzanie facebookowiczów po ogrodzie właśnie przez Pana Ratajszczaka. Tak się również składa, że na owej wyprawie obecnych będzie kilka osób bardzo aktywnych zarówno na „Mrówkojadzie”, jak i na zooforum, co ogromnie nas ucieszyło, kiedy się o tym dowiedzieliśmy!

Mamy także nadzieję, że uda nam się spojrzeć na wrocławskie zoo nieco „od kuchni”, porozmawiać z Panem Dyrektorem, dowiedzieć się rzeczy, których jeszcze nie wiemy :). Tym bardziej cieszy ta wyprawa!

Wrocławski koziorożec - w scenerii zimowej pewnie wygląda nieco inaczej :)

Wrocławski koziorożec - w scenerii zimowej pewnie wygląda nieco inaczej 🙂

Droga z Koszalina do Wrocławia jednak jest daleka, a pociągi w ostatnich dniach miewają najróżniejsze opóźnienia, dlatego prosimy wszystkich naszych czytelników o trzymanie kciuków za to, żeby udało nam się dziś dotrzeć do celu przed najgłębszą nocą. Także prosimy o cierpliwość – najbliższa notka na stronie ukaże się bowiem najwcześniej w niedzielę wieczorem…

A w czasie wolnym od czytania „Mrówkojada” zapraszamy do pieczenia pierników oraz czytania dawnych notek – szykujemy bowiem mały przedświąteczny konkurs dla naszych facebookowych fanów (zapraszamy na konto „Mrówkojada” na facebooku), w którym trzeba będzie się odrobinę wykazać znajomością strony :).

Tymczasem – pozdrawiamy i życzymy wszystkim naszym Czytelnikom miłego weekendu!

„The Best of…”. Wybieg wari rudych we Wrocławiu

To jedna z najlepszych rzeczy ze wszystkich, które widzieliśmy w polskich ogrodach zoologicznych. We wrocławskim zoo tuż przy pawilonie Madagaskaru znajduje się wybieg wari rudych, który przecięty jest ścieżką dla zwiedzających.

Wari na wyciągnięcie ręki

Wari rude na swoim wybiegu - Ogród Zoologiczny we Wrocławiu

Wari rude na swoim wybiegu - Ogród Zoologiczny we Wrocławiu

Po wyjściu z pawilonu Madagaskaru we wrocławskim zoo trafiamy w wyjątkowe miejsce – na wybieg wari rudych, który od odwiedzających odgrodzony jest tylko drewnianymi barierkami przy ścieżce. Lemury jednak nic sobie z tego ogrodzenia nie robią, przysiadają na poręczach, przypatrują się swoim gościom, zaczepiają ich, nadstawiają się do głaskania i pozują do zdjęć.

Zrób mi zdjęcie, jestem tak piękny!

Zrób mi zdjęcie, jestem tak piękny!

My, zwiedzający, musimy jednak pamiętać o tym, że lemurów nie powinniśmy dotykać (choć wiemy, jak trudno jest się tego trzymać!) a absolutnie nie wolno nam ich niczym karmić ani czegokolwiek im podsuwać! Nie ma to jednak przecież znaczenia, bo i tak nie znajdziemy wiele miejsc, w których moglibyśmy spotkać się z tak atrakcyjnym zwierzakiem jak wari rudy oko w oko. W Polsce to jedyny taki wybieg. Kiedy byliśmy we wrocławskim zoo, wari zrobiły na nas większe wrażenie niż rozleniwione hipopotamy, śpiące mrówniki czy szympansy z prostego powodu – otrzymaliśmy możliwość spotkania się z nimi, niemalże dotknięcia, podziwiania z odległości kilku centymetrów.

Bliskie spotkanie z wari rudym

Bliskie spotkanie z wari rudym

Wrocławskie zoo na wybiegu wari  zrobiło coś, na czym powinny skupić się też inne ogrody – zminimalizowało bariery oddzielające zwierzę od człowieka. Wiemy, że nie każde zwierzę można odgrodzić płotkiem czy drewnianą barierką i dać mu możliwość biegania nam pod nogami czy wdrapywania się na ramiona. Jak jednak pokazał przykład wrocławskiego zoo – niektóre zwierzęta można tak wyeksponować beż najmniejszej szkody dla nich. Stają się wtedy ogromną atrakcją, a zwiedzającym dają mnóstwo radości.

Porównanie cen biletów do polskich ogrodów zoologicznych – raport Mrówkojada

Długo zbieraliśmy się do napisania tego artykułu – z jednej strony kwestia cen biletów do zoo jest kategorią wciąż zmieniającą się, niekiedy bardzo skomplikowaną i wzbudzającą pewne kontrowersje, z drugiej zaś nie ma wiele wspólnego z tym, co interesuje nas najbardziej – czyli samymi zwierzakami. Jakkolwiek jednak jest to integralna przestrzeń tematyki ogrodów zoologicznych i wiele mówi o specyfice poszczególnych placówek.
Postanowiliśmy zatem podjąć się tego karkołomnego w istocie zadania i spróbowaliśmy porównać nie tylko same ceny biletów do poszczególnych ogrodów, ale także ich specyfikację, warianty i zróżnicowanie oraz charakter ulg.
Co nam z tego wyszło – możecie przekonać się czytając poniższy materiał…

148 zł - tyle zapłacilibyśmy za bilety normalne do wszystkich 12 polskich ogrodów zoologicznych

Żeby ułatwić sobie nieco zadanie i jakoś okiełznać ogrom materiału badawczego, postanowiliśmy zająć się tylko czołowymi dwunastoma ogrodami zoologicznymi, które  wg, stosowanej przez nas terminologii, jako jedyne są ogrodami zoologicznymi w pełnym tego słowa znaczeniu. Owa „12” to ogrody w Bydgoszczy, Toruniu, Gdańsku-Oliwie, Łodzi, Krakowie, Płocku, Wrocławiu, Warszawie, Zamościu, Opolu, Chorzowie (Śląskie Zoo) oraz Poznaniu (ale pod uwagę bierzemy tylko Nowe Zoo). Pozostałymi placówkami zoologicznymi postaramy się zająć przy innej okazji.
W praktyce więc materiał dotyczyć będzie wszystkich polskich ogrodów eazowskich plus bydgoskiego Ogrodu Fauny Polskiej.

Polskie ogrody zoologiczne - ceny za bilet normalny/ulgowy

Polskie ogrody zoologiczne - ceny za bilet normalny/ulgowy

Do muzeum, do kina czy do zoo?

Zanim zajmiemy się szczegółowo kwestią cen biletów w poszczególnych ogrodach zoologicznych i ich specyfikacją, zobaczmy jak się ma wysokość opłaty za wejście do zoo wobec innych propozycji rozrywkowo-rekreacyjnych, bo w takich kategoriach należałoby właściwie rozpatrywać potencjalną wizytę w zoo.
Zobaczmy zatem, jak sytuacja kształtuje się w przypadku, gdy do zoo i miejsc konkurencyjnych idziemy sami (jedna dorosła osoba), z towarzyszem (dwie dorosłe osoby) i z dziećmi (dwójka dorosłych i dwójka dzieci w wieku 5-10 lat).
Wszystko to po to, aby sprawdzić, jak mają się do siebie cenowo takie wyprawy i czy ceny biletów do zoo nie są aby czasem zbyt wysokie. Żeby zrównać sytuację badawczą, rzecz dzieje się w sierpniową niedzielę, a żeby nieco ją zróżnicować, sprawdzamy, jak sprawy się mają w Poznaniu, a jak w Toruniu.

Porównanie cen biletów do zoo, kina i muzeum w Poznaniu i w Toruniu

Powyższe porównanie nie wystarcza, aby wysnuć jakieś poważniejsze, wiążące wnioski, daje jednak pewne choćby wstępne rozeznanie. Wiele zależy od miasta – tendencją jest, że ogrody zoologiczne w wielkich miastach (Poznań, Kraków, Wrocław, Warszawa) są zwykle znacznie droższe, niż w mniejszych (Zamość, Płock, Toruń), co wynika także z wielkości samej placówki. Jakkolwiek wyprawa do kina będzie właściwie zawsze droższa niż do zoo (a różnica zwiększa się wraz z ilością osób), o tyle już w porównaniu np. z muzeum wyniki bywają różne. Istotne jest jednak to, że generalnie cena biletu do zoo na tle opłat za wejście do innych, choć częściowo podobnych miejsc, jest zwykle porównywalna lub niższa.
Uśredniając – bilet normalny w niedzielę w trakcie sezonu do polskiego zoo kosztuje około 12 zł. Bilet do kina – 22 zł, do dużego muzeum (np. Narodowe w Poznaniu) – około 10 zł. Pamiętajmy jednak, że 12 zł to cena uśredniona – a zakres opłat waha się od 5 zł (Zamość) do 25 zł (Wrocław), jednak tylko 4 polskie ogrody zoologiczne przekraczają tę średnią.

Co można kupić za 12 zł? A Ty - co byś wybrał?

Wiemy jednak, że cen biletów do kina, muzeum czy zoo tak łatwo porównać się nie da, dlatego nie próbujemy wyciągać z tego żadnych wniosków a powyższe porównania radzimy potraktować jako ciekawostkę.
Porównywać możemy bowiem ze sobą ofertę cenową poszczególnych ogrodów i na tym skupimy się w naszym raporcie.
Na początek porównajmy cenę biletów normalnych – czyli podstawową opłatę za wejście do zoo dla dorosłego.

Normalny proszę. Znaczy cały. Znaczy dla dorosłego. Znaczy bilet. Normalny.

Jak już wspomnieliśmy, uśredniona cena za bilet normalny do polskiego ogrodu zoologicznego to około 12 zł – powyżej tej średniej są 4 placówki (Wrocław, Poznań, Warszawa i Kraków), poniżej 6 (Opole, Zamość, Płock, Toruń, Bydgoszcz i Łódź), z kolei 2 ogrody wpisują się idealnie w tę średnią (Gdańsk-Oliwa i Śląskie Zoo).

Ceny biletów w polskich ogrodach zoologicznych - porównanie

Z powyższego wykresu widać, iż zdecydowanie najdroższym ogrodem zoologicznym w Polsce jest wrocławskie zoo – cena za bilet normalny jest pięciokrotnie wyższa niż w Zamościu, prawie trzykrotnie wyższa niż w Łodzi i ponad dwukrotnie wyższa niż w Gdańsku-Oliwie. Co więcej, nawet bilet ulgowy jest droższy niż bilet normalny do ośmiu innych ogrodów! Od krajowej stawki dość zdecydowanie odstają jeszcze ogrody w Poznaniu, Krakowie i Warszawie.

Jeszcze do niedawna bilet normalny do warszawskiego zoo kosztował 15 zł - obecnie kosztuje już 16 zł

Jeszcze do niedawna bilet normalny do warszawskiego zoo kosztował 15 zł - obecnie kosztuje już 16 zł

Z kolei zdecydowanie najtańsze są placówki relatywnie najmniejsze i z zoologicznego punktu widzenia także słabsze – Zamość, Toruń czy Bydgoszcz. Pozytywnym wyjątkiem jest z kolei Płock.
Warto jednak zauważyć, że bilety normalne również mają swoją specyfikację – najczęściej uzależnioną od dnia tygodnia (wyższa cena w weekend, niższa w tygodniu) oraz od pory roku (drożej w sezonie, taniej poza sezonem).
Taka sytuacja ma miejsce w następujących ogrodach:
Bydgoszcz – poza sezonem (od 1.10 do 30.04) bilet normalny kosztuje 6 zł (w sezonie 8 zł)
Opole – w tygodniu bilet normalny kosztuje 8 zł (w weekendy i  święta 10 zł)
Poznań – w dni powszednie bilet normalny kosztuje 14 zł (w weekendy i  święta 20 zł)

Bilet wstępu normalny w dni wolne i świąteczne do poznańskiego Nowego Zoo

Bilet wstępu normalny w dni wolne i świąteczne do poznańskiego Nowego Zoo

Bilet wstępu normalny w dni powszednie do poznańskiego Nowego Zoo

Bilet wstępu normalny w dni powszednie do poznańskiego Nowego Zoo

W pozostałych ogrodach cena za bilet normalny jest niezależna od dnia tygodnia ani pory roku. Szkoda, bo w wielu przypadkach cena za bilet np. zimą powinna być znacznie niższa – atrakcyjność zoo jest wówczas nieporównywalna, a np. w poznańskim Nowym Zoo, ze względu na niemal całkowity brak pawilonów i wybiegów zimowych, większość zwierząt jest niedostępna. A płacimy tyle samo.

A był taki czas, gdy za wejście do Nowego Zoo płaciliśmy najpierw 9 zł, potem 11 zł...

A był taki czas, gdy za wejście do Nowego Zoo płaciliśmy najpierw 9 zł, potem 11 zł...

Bilety ulgowe

Każdy z 12 ogrodów zoologicznych oferuje w swoim cenniku bilety ulgowe. W czterech przypadkach bilet ulgowy to 50% ceny za bilet normalny (Gdańsk-Oliwa, Poznań, Łódź, Śląskie Zoo), w Krakowie jest to 55%, w Toruniu 57%, w trzech przypadkach 60% (Opole, Wrocław, Zamość). Najmniej korzystna proporcja ceny biletu ulgowego do normalnego jest w Bydgoszczy – 75%, a dalej w Warszawie (69%) i w Płocku (67%).
W przypadku biletów ulgowych ich specyfikacja jest jeszcze bardziej zróżnicowana, bo obok rozróżnienia wg pory roku (sezon-poza sezonem) i dnia tygodnia (dni powszednie-weekendy i święta) dochodzą jeszcze tzw. dodatkowe bilety ulgowe (np. studenckie, funkcjonujące obok biletów normalnych i ulgowych).
Taka sytuacja ma miejsce w następujących ogrodach:
Bydgoszcz – poza sezonem (od 1.10 do 30.04) bilet ulgowy kosztuje 4 zł (w sezonie 5 zł)
Toruń – dodatkowe bilety studenckie (za 4.50 zł)
Opole – w tygodniu bilet normalny kosztuje 5 zł (w weekendy i  święta 6 zł)
Poznań – w dni powszednie bilet normalny kosztuje 8 zł (w weekendy i  święta 10 zł)

A jeszcze niedawno bilet ulgowy do Nowego Zoo kosztował 7 zł...

A jeszcze niedawno bilet ulgowy do Nowego Zoo kosztował 7 zł...

A wcześniej 6 zł - do wyboru mieliśmy wiele różnych wzorów

A wcześniej 6 zł - do wyboru mieliśmy wiele różnych wzorów

Wrocław – dodatkowy bilet studencki (za 20 zł)

Dla kogo ulgi?

Odpowiedź wcale nie jest taka oczywista i jednoznaczna. Z jednej strony są pewne uprzywilejowane grupy osób, którym bilety ulgowe przysługują we wszystkich ogrodach zoologicznych, z drugiej zdarzają się wyjątki i „różne interpretacje” pewnych zapisów.
O co chodzi? Zobaczmy, jakim grupom społeczno-wiekowym przysługują bilety ulgowe – i w których ogrodach:
Emeryci i renciści – wszystkie ogrody zoologiczne (za okazaniem niezbędnych dokumentów)
Uczniowie – wszystkie ogrody zoologiczne (za okazaniem legitymacji)
Studenci –wszystkie ogrody zoologiczne (za okazaniem legitymacji), z tym, że we Wrocławiu i Toruniu przysługuje im bilet studencki (droższy od ulgowego o odpowiednio 1/3 i 1/8). Warto zaznaczyć, iż niektóre ogrody rozróżniają maksymalny wiek studenta – do 25, lub do 26 lat.
W wybranych ogrodach bilety ulgowe przysługują także:
Żołnierze – Łódź
Kombatanci – Gdańsk-Oliwa
Niepełnosprawni (w stopniu lekkim) – Gdańsk-Oliwa, Opole, Łódź, Śląskie Zoo (tyle, że o znacznym stopniu niepełnosprawności)
Dzieci w wieku przedszkolnym – wszystkie ogrody zoologiczne, choć z wyraźnym rozróżnieniem przedziału wiekowego: w większości wypadków powyżej 3 lat, ale w Gdańsku-Oliwie i Płocku powyżej 4 lat, a w Łodzi i Śląskim Zoo powyżej 5 lat.
Opiekunowie lub przewodnicy wycieczek dzieci ze szkół podstawowych i ponadpodstawowych dziennych – Łódź
Posiadacze „Karty Grosik” – Śląskie Zoo

Kto za bilety płacić nie musi?

Podobnie jak w przypadku ulg, także i darmowe wejścia dla określonych grup odbiorców oferowane są przez wszystkie polskie ogrody zoologiczne.
Zróżnicowanie tzw. darmowych biletów jest bardzo duże w zależności od ogrodu, wszystkie jednak oferują darmowe wejście dla najmłodszych dzieci, choć i tu przepisy nie są jednolite i bardzo różna jest górna granica wiekowa.
Dzieci – wszystkie ogrody zoologiczne, ale różny jest górny przedział wiekowy: do 3 lat (Bydgoszcz, Toruń, Kraków, Opole, Poznań, Warszawa, Wrocław, Zamość), do lat 4 (Gdańsk-Oliwa, Płock) a nawet do 5 (Łódź, Śląskie Zoo).
Poza tym większość ogrodów ma w swoim cenniku dodatkowe grupy społeczno-wiekowe, którym przysługuje darmowe wejście do zoo:
Bydgoszcz – opiekunowie grup zorganizowanych w przeliczeniu 1 opiekun na dziesięcioro dzieci
Opole – nauczyciele i opiekunowie grup uczniowskich, złożonych z co najmniej 10 osób; przewodnicy PTTK; dzieci i młodzież, nie objęci obowiązkiem szkolnym wskutek choroby lub niepełnosprawności, a także dzieci i młodzież do lat 24 uczęszczający do szkół specjalnych, dzieci uczęszczające do przedszkoli specjalnych wraz z towarzyszącymi im opiekunami, uczniowie tzw. szkół życia i towarzyszący im opiekunowie; osoby powyżej 16 lat niepełnosprawne w stopniu znacznym, całkowicie niezdolne do pracy i samodzielnej egzystencji, osoby z I grupą inwalidzką wraz z opiekunami; zorganizowane grupy podopiecznych Domów Dziecka, Domów Opieki, Domów Pomocy Społecznej i Zakładów Opiekuńczo – Leczniczych.
Warszawa – osoby niepełnosprawne (wraz z opiekunami)
Wrocław – osoby które ukończyły 75 lat, 1 opiekun na 10 osób
Łódź – dzieci i młodzież specjalnej troski posiadająca orzeczenie o niepełnosprawności (do 16 lat) wraz z opiekunami, niepełnosprawni w stopniu znacznym, wraz z opiekunem (za okazaniem stosownych dokumentów)
Śląskie Zoo – jeden opiekun na 10 dzieci w wycieczce szkolnej, jeden opiekun na 10 dzieci podczas zajęć dydaktycznych w pawilonie

Ulgi specjalne i okazjonalne

Oprócz standardowych ulg, cześć ogrodów zoologicznych oferuje także ulgi specjalne i okazjonalne:
Wrocław – członków rodzin wielodzietnych legitymujących się Kartą Rodzina Plus ważną wraz z innymi dokumentami stwierdzającymi tożsamość – we wszystkie niedziele, bilet ulgowy dla emerytów, rencistów i osób niepełnosprawnych z opiekunami – w każdy czwartek 3 zł, bilet ulgowy dla studentów w każdą środę 10 zł,
Warszawa – w pierwszy wtorek miesiąca emeryci i renciści zwiedzają ZOO za darmo
Łódź – z okazji Dnia Dziecka w dniu 1 czerwca dzieci do lat 15 są zwolnione z opłat
Śląskie Zoo – w każdą środę wstęp wolny mają — za okazaniem właściwego dokumentu – emeryci, renciści i osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności. Osoby towarzyszące opłacają bilet zgodnie z cennikiem

Bilet normalny do wrocławskiego zoo, który kupiliśmy w... biletomacie (kolejki do kasy były zbyt długie)

Bilet normalny do wrocławskiego zoo, który kupiliśmy w... biletomacie (kolejki do kasy były zbyt długie)

Bilety rodzinne

Zważywszy, że w założeniu ogród zoologiczny jest miejscem, odwiedzanym przez całe rodziny, zastanawia fakt, że tylko 1/3 ogrodów ma w swojej ofercie bilety rodzinne. Naszym zdaniem powinna być to obowiązkowa pozycja w cenniku każdego zoo, jednak takowy możemy zakupić tylko w następujących ogrodach:
Poznań – bilety rodzinne dla nie więcej niż sześciu członków rodziny, w tym nie więcej niż 2 osób pełnoletnich; koszt – 35 zł w dni powszednie i 50 zł w weekendy i święta (250% ceny biletu normalnego – rodzina, składająca się z dwóch osób dorosłych i dwójki dzieci w tygodniu oszczędza 9 zł, a w weekendy i święta 10 zł – z trójką dzieci – odpowiednio 17 zł i 19 zł).
Warszawa – tu mamy zupełnie inny układ – bilet rodzinny to specyficzna forma zniżki dla rodziny składającej się z 2 osób dorosłych i minimum trójki dzieci – wówczas każda z osób płaci 11 zł. Przy takim założeniu (2+3) rodzina zapłaci 55 zł, zamiast 65 zł – oszczędza 10 zł (większa liczba dzieci nie wpływa już na zmianę ceny biletów).
Wrocław – bilet rodzinny dla dwójki dorosłych i dwójki lub trójki dzieci za 70 zł (280% ceny biletu normalnego) – idąc z dwójką dzieci zaoszczędzimy 10 zł, z trójką 25 zł.
Śląskie Zoo – bilet rodzinny dla dwójki dorosłych i dwójki dzieci za 30 zł (250 % ceny biletu normalnego) – oszczędzamy wówczas 6 zł.

Bilety grupowe

Podobnie jak w przypadku rodzinnych, co dziwi tym bardziej, że bardzo istotną grupę odwiedzających ogrody zoologiczne stanowią właśnie wszelkie grupy zorganizowane, wycieczki szkolne itp.
Bydgoszcz – minimum 20 osób – 6zł od osoby; ma sens tylko w przypadku grupy dorosłych, którym nie przysługują żadne zniżki, w dodatku poza sezonem.
Płock – tzw. bilet zbiorowy, dla grup liczących więcej niż 10 osób (ale – uwaga! – składających się jedynie z dzieci przedszkolnych, młodzieży szkolnej, studentów, emerytów i rencistów) – 3 zł od osoby (oszczędzają wówczas po złotówce na bilecie)
Wrocław – minimum 10 osób, każda płaci wówczas albo 20 zł, jeśli normalnie kupiłaby bilet normalny (oszczędza 5 zł), albo 12 zł, jeśli kupiłaby bilet ulgowy lub studencki (oszczędza wtedy odpowiednio 3 zł lub 8 zł)

Bilety roczne/karnety

Propozycja szczególnie dla zoomaniaków i nałogowych „odwiedzaczy”, którzy w zoo bywają częściej niż raz-dwa razy w roku. Szczególnie dla takich (to my, to my!), którzy w danym zoo bywają niezliczoną ilość razy i normalnie nie starczyłoby im miejsca w szufladzie na bilety :).
Karnety to przede wszystkim świetna promocja zoo i sposób na zbudowanie relacji między ogrodem, a zwiedzającymi – mając karnet, na pewno odwiedzimy zoo częściej, niż gdybyśmy takiego karnetu nie mieli. Same korzyści – tym bardziej więc zastanawia nas fakt, że blisko połowa ogrodów zoologicznych nie ma ich w swojej ofercie…
Mają je za to następujące ogrody:
Kraków – roczny karnet dla jednej osoby w cenie – uwaga! – 200 zł! Przyznajemy – cena rzuca na kolana (zwraca się dopiero po dwunastej wizycie…) i mamy wątpliwości, czy jest sens istnienia takiego biletu…
Opole – roczny karnet dla jednej osoby w dwóch wariantach cenowych – normalnym, za 100 zł (zwraca się po 11 wizytach – przy założeniu, że chodzimy w weekendy i święta) oraz ulgowym, za 60 zł (jak w przypadku normalnego). Jest tylko trochę lepiej niż w Krakowie, ale przynajmniej jest opcja ulgowa…
Poznań – roczny karnet dla jednej osoby kosztuje jedynie 50 zł (zwraca się już po czterech wizytach!), dla trzech – tylko 70 zł! (zwraca się już przy drugim wejściu!).

Roczny karnet dla trzech osób do poznanskiego zoo - kupiliśmy go na początku roku, jeszcze przed podwyżką cen biletów, gdy kosztował tylko 60 zł!

Roczny karnet dla trzech osób do poznańskiego zoo - kupiliśmy go na początku roku, jeszcze przed podwyżką cen biletów, gdy kosztował tylko 60 zł!

Jest jednak jeden, za to bardzo duży haczyk – karnet obowiązuje tylko w dni powszednie, więc jeśli chcemy wybrać się do zoo w weekend lub w święto, musimy kupić dodatkowe bilety…
My kupiliśmy sobie taki karnet (dla trzech osób, dzięki czemu wiele razy mogliśmy brać ze sobą kogoś na „doczepkę”), jednak dość mocno wpłynęło to na nasz tryb odwiedzania poznańskiego zoo – praktycznie przestaliśmy do niego chodzić w weekendy, a gdy skończyły się wakacje, karnet właściwie okazał się być nieprzydatnym…
Dodatkowy plus – w dni powszednie upoważnia także do odwiedzenia Pawilonu Gadów w Starym Zoo (normalnie wstęp tam kosztuje 3 zł).
Jakkolwiek więc – jest to propozycja bardzo ciekawa, choć wielka szkoda, że nie ma także wersji weekendowo-tygodniowej – niechby i była nawet sporo droższa…
Bilet jest ważny w danym roku kalendarzowym, co ważne – jest na okaziciela, możemy się więc bez problemów nim z kimś podzielić!
Warszawa – roczny karnet dla dwóch osób kosztuje 100 zł (zwraca się przy czwartej wizycie) – warunki przyznajemy bardzo korzystne, nawet, jeśli miałaby z niego korzystać tylko jedna osoba (zwraca się po siódmej wizycie, więc znacznie lepiej niż w Krakowie czy Opolu, nie ma też takich haczyków, jak w Poznaniu).
Wrocław – roczny karnet dla jednej osoby, dostępny w dwóch wariantach – normalnym, za 120 zł (zwraca się już przy piątej wizycie) i ulgowym, za 70 zł (tak samo). Warunki jeszcze korzystniejsze, niż w Warszawie!
Zamość – najmniejszy ogród, oferujący roczny bilet wstępu. Roczny karnet (imienny!) występuje w dwóch wariantach – normalnym, za 25 zł (zwraca się przy szóstej wizycie) i ulgowym, za 15 zł (tak samo).
Łódź – roczny karnet dla jednej osoby, dostępny w dwóch wariantach – normalnym, za 80 zł (zwraca się przy dziewiątej wizycie) i ulgowym, za 40 zł (tak samo). Karnet jest imienny!
Śląskie Zoo – roczny karnet wstępu dla jednej osoby w cenie 80 zł (zwraca się przy siódmej wizycie).

Brak karnetów w niedużych ogrodach w Toruniu i Bydgoszczy możemy zrozumieć, ale brak w Płocku, a już szczególnie w Gdańsku jest już zastanawiający.

ZOO RODZINNY GRUPOWY KARNET
Bydgoszcz +
Toruń
Gdańsk-Oliwa
Kraków +
Opole +
Poznań (Nowe + +
Płock +
Warszawa + +
Wrocław + + +
Zamość +
Łódź +
Śląskie Zoo + +

Jeszcze o opłatach ukrytych…

Kupno biletu do zoo wcale nie musi oznaczać, że po wejściu na jego teren nie będziemy musieli kupować kolejnych biletów – często czeka na nas tak wiele „opłat ukrytych”, że ostatecznie musimy dopłacić do biletu jego równowartość. I nie mówimy tu wcale o wszelkiego typu atrakcjach specjalnych, takich jak parki linowe, kotliny dinozaurów, kolejki i tym podobne, ale o integralnych obiektach i miejscach w danym zoo, takich jak pawilony czy minizoo, a także obiektach, które traktujemy jako standard „wyposażenia” ogrodu zoologicznego – tu mamy na myśli głównie toalety, które nie są żadną „atrakcją dodatkową” czy czymś luksusowym, ale absolutną podstawą funkcjonowania ogrodu.
Warto też nadmienić, że w niektórych ogrodach istnieją „opłaty ukryte”, których nigdy byśmy się po żadnym zoo nie spodziewali…
Oto mały przegląd takich cenowych niespodzianek w polskich zoo:
Gdańsk-Oliwa – płatne toalety (2 zł), płatny wstęp do „Małego Zoo” (2 zł od dziecka, dorośli wchodzą za darmo)
Śląskie Zoo – płatne toalety (2 zł), płatny wstęp do minizoo (2 zł)
Zamość – nasz „faworyt” w tej konkurencji: opłata za fotografowanie (sic!) – 2 zł.
Swego czasu zapytaliśmy kierownictwo zamojskiego zoo o sens istnienia takiej opłaty, niestety uzyskaliśmy odpowiedź wymijającą, z obietnicą konkretnego wyjaśnienia, którego się już nie doczekaliśmy…(może dlatego jest tak niewiele zdjęć zamojskiego zoo?).

Bilet wstępu do oliwskiego zoo

Bilet wstępu do oliwskiego zoo

Zamiast podsumowania…

Nasze zestawienie stanowi raczej swoistą ciekawostkę dotyczącą funkcjonowania ogrodów zoologicznych w Polsce a wiemy, że dla wielu osób – tak samo, jak dla nas -temat biletów może być interesujący. Nie oceniamy także „polityki biletowej” konkretnych ogrodów (chyba, że uwzględnia ona pewne absurdy, jak opłata za fotografowanie). Wiemy jednak, że nie można cen do siebie bezpośrednio porównywać z prostego powodu – każdy ogród, w odróżnieniu od wielu innych rozrywek, oferuje nam coś zupełnie innego, tak więc trudno porównywać ceny biletów w danych ogrodach, ponieważ zawsze trzeba odnieść to do oferty, stopnia atrakcyjności, etc.

Mamy nadzieję, że skłonimy Was trochę do dyskusji na temat opłat w ogrodach zoologicznych. Pisząc powyższy materiał korzystaliśmy z własnych doświadczeń oraz… z internetu, tak się bowiem przecież składa, że nie wszędzie byliśmy. Poznań, Gdańsk, Toruń, Opole, Wrocław, Warszawa, Bydgoszcz – te ogrody znamy i możemy się wypowiadać szerzej, mamy jednak nadzieję, że od Czytelników dowiemy się czegoś na temat tych, w których nie byliśmy.Zapraszamy do wyrażania opinii 🙂

Mrówkojady w polskich ogrodach zoologicznych – ZOO Wrocław

Czyli naszych poszukiwań mrówkojadów w historii polskich ogrodów zoologicznych ciąg dalszy. Po Opolu i Łodzi zapraszamy dziś do Wrocławia.
Nie, mrówkojadów tam nie ma, ale – były!

Mrówkojady olbrzymie we wrocławskim ZOO

Lata 30.

Wrocławskie ZOO zasłynęło jako jedno z pierwszych w Europie, któremu udało się nie tylko rozmnożyć, ale także wykarmić sztucznie (butelką) i odchować małe mrówkojady olbrzymie.
Pierwszy mrówkojad we wrocławskim ZOO pojawił się w 1930 roku, kiedy to zakupiono dorosłą parę. Jeszcze tego samego roku, w październiku i listopadzie, dochodziło między nimi do zbliżeń. Na efekty nie trzeba było długo czekać – pierwszy maluch przyszedł na świat z początkiem grudnia 1931 roku i odtąd aż do 1936 roku włącznie samica rokrocznie dawała przychówek. W latach 1933, 1935 i 1936 małe mrówkojady niestety znajdywano tuż po urodzeniu, w nocy, martwe – w jednym przypadku był to prawdopodobnie efekt przygniecenia przez jedno z rodziców, w drugim zaś małe zostało zabite przez rodziców pazurami. Trzecie młode padło jako niedonoszone.
Dwa pozostałe małe mrówkojady – z 1932 i 1934 – zostały odchowane. Wychów małego z 1934 roku kosztował pracowników ZOO niemało trudu, gdyż u malucha pojawiły się kłopoty z układem trawiennym.
Dlatego też przygotowano dla niego specjalną dietę, która składała się z:
– mleko (60 dkg)
– miazga śledziowa
– mielone mięso i żółtko (od drugiego miesiąca)
Z początkiem trzeciego miesiąca mały mrówkojad zaczął samodzielnie jeść z miski mięso i żółtko, już bez mleka, które nadal dostawał z butelki. ”
W wyniku takiej diety ciężar ciała mrówkojada wzrósł w ciągu dziewięciu miesięcy z około 2 kg do 2,5 kg.
Łatwiej chował się drugi maluch, samiczka o imieniu Amanda, która urodziła się w 1932 roku. W chwili urodzenia ważyła 1,480 kg. Rosła bardzo szybko i rozwijała się prawidłowo – w wieku 18 miesięcy wzrostem przewyższała już swojego ojca, a wieku trzech lat ważyła 28 kg.
Karmiona była również za pomocą butelki. W pierwszych dniach życia wypijała mieszankę składającą się z 2/3 mleka i 1/3 przegotowanej wody, w ilości 31 ml na dzień. Po tygodniu wypijała już 185 ml, a pod koniec pierwszego miesiąca życia – ok. 300 ml. Po 17 dniach do mieszanki dodawano surowe jajko, pędraki, później suszone poczwarki mrówek i chrabąszczy oraz mięso z serca końskiego.
Niestety – oba małe mrówkojady przeżyły tylko po trzy lata. Samiec, urodzony w 1934, padł niemal równo ze swoimi rodzicami, w 1937 roku, kiedy to wszystkie trzy mrówkojady uległy infekcji streptokokkowej. Dorosły samiec żył 6 lat, samica 7. W latach 30. były to bardzo efektowne rezultaty, gdyż mrówkojady w ogrodach zoologicznych żyły zwykle 2-4 lata. Tę zadowalającą w porównaniu z innymi osobnikami z innych ogrodach przeżywalność można przypisać szczególnej diecie. Wrocławskie mrówkojady żywiły się bowiem dużymi ilościami żywych larw rohatyńca, chrząszcza dostarczanego przez liczne garbarnie, znajdujące się w tych czasach na terenie Wrocławia.

Lata 70. i 80.

Na kolejne mrówkojady wrocławskie ZOO musiało czekać ponad 3o lat. W latach 70. i 80. przez wrocławskie ZOO przewinęło się kilka osobników tego gatunku. Miały one do dyspozycji obok chatki także rozległy wybieg zewnętrzny – łąkę, ogrodzoną siatką o wysokości 130 cm. Nigdy nie zaobserwowano próby wyjścia mrówkojadów poza teren ogrodzenia.

Wrocławski mrówkojad z lat 70. (zdjęcie na podstawie fotografii z książki 'Znajomi z ZOO')

Przebywały wspólnie z wieloma innymi gatunkami, m.in. bocianami, pelikanami i kapibarami, nie zwracając na nie uwagi.

Wrocławski mrówkojad z lat 70. (zdjęcie na podstawie fotografii z książki 'Znajomi z ZOO')

Co ciekawe, w latach 70. wrocławskie ZOO – jako jedyne w Polsce – miało jeszcze parę mrówkojadów czteropalczastych – tamandua.

Obecnie we wrocławskim ZOO nie ma żadnego z mrówkojadów, nie ma także – przynajmniej na razie – żadnych planów sprowadzenia ich w najbliższym czasie. Mimo to miłośnik mrówkojadów znajdzie tam dla siebie wystarczająco dużo inspiracji i ciekawych zwierzaków – że wspomnimy tylko o jednych :).

Informacje o mrówkojadach we wrocławskim ZOO z lat 30. w oparciu o opracowanie „Przeżywalność ssaków w ZOO Wrocławskim do roku 1945”, z roku 1967 roku, autorstwa Karola Łukaszewicza, oraz na podstawie książki „Znajomi z ZOO”, z roku 1986, autorstwa A. Gucwiński i W. Strojny, z której korzystaliśmy także w przypadku mrówkojadów z lat 70. i 80.
Za udostępnienie pierwszej pozycji („Przeżywalność ssaków…”) serdecznie dziękujemy mgr. Ewie Piaseckiej, z wrocławskiego ZOO).

Natomiast Redakcja Mrówkojada postara się dotrzeć do dokładnych informacji dotyczących mrówkojadów we wrocławskim ZOO w latach 70. i 80. – wówczas powyższe informacje zostaną uzupełnione. Na chwilę obecną jednak nie mamy możliwości podania pełniejszych wiadomości.

Mały hipopotam karłowaty z wrocławskiego ZOO czeka na imię

To już wiedzą wszyscy zainteresowani choć trochę światem ogrodów zoologicznych w Polsce – 16 sierpnia we wrocławskim ZOO urodził się samczyk hipopotama karłowatego. To sensacja na skalę nie tylko polską, wrocławskim hipciem bowiem interesują się media europejskie i światowe. A – przyznajemy – jest czym się interesować, bowiem nie lada to wydarzenie! 🙂

Kto urodził się w słoniarni?

Mały hipopotam karłowaty z wrocławskiego ZOO

Mały hipopotam karłowaty z wrocławskiego ZOO (fot. ZOO Wrocław)

Po urodzeniu mały hipopotam ważył zaledwie 5 kg, jednak nie dajmy się zwieść – kiedy dorośnie może osiągnąć masę ciała między 190 a 270 kilogramów. Matką hipcia jest Elpunia – samica, która matką została już po raz drugi. Starsza siostra małego hipcia ma na imię  Psotka, ma już rok i niedługo wyjedzie z Wrocławia. Jego ojciec to Carlos, który – na razie – spisuje się na tyle dobrze, że wszyscy wierzą, iż pomoże dalej rozmnażać się tym niezwykle zagrożonym wyginięciem zwierzakom. Mały hipcio kiedy dorośnie wyjedzie z wrocławskiego ZOO. Hipopotamy karłowate rozmnażają się rzadko, a samce rodzą się zdecydowanie rzadziej niż samiczki (na dwie samiczki przypada średnio jeden samiec), dlatego ogrody zoologiczne na pewno będą „walczyć” o to, aby to im koordynator gatunku, którym jest ZOO w Bazylei.

Mały hipopotam karłowaty z wrocławskiego ZOO (for. ZOO Wrocław)

Mały hipopotam karłowaty z wrocławskiego ZOO (for. ZOO Wrocław)

Mały hipek na razie trzyma się blisko mamy, jednak już teraz wiadomo, że długo nie zagrzeje we Wrocławiu miejsca. Kiedy dorośnie, o jego względy będą walczyć hipopotamiczki miniaturowe z całej Europy.

Mały krewniak wielkiego hipka

Hipopotamy karłowate w naturze żyją w zachodniej części Afryki, głownie w wilgotnych lasach i na podmokłych terenach.  Prowadzi nocny, samotniczy tryb życia, doskonale także dostosowuje się do warunków. Podobnie jak hipopotam nilowy, jest zwierzęciem ziemno-wodnym, jednak częściej niż jego duży kuzyn przebywa na lądzie.

Mały hipopotam karłowaty z rodzicem (fot. ZOO Wrocław)

Mały hipopotam karłowaty z rodzicem (fot. ZOO Wrocław)

Hipopotamy karłowate są bardzo zagrożone wyginięciem i przez to objęte specjalnym programem ochrony, jest także wpisany na Czerwoną Listę Zagrożonych Gatunków. Wszystko przez to, że sukcesywnie niszczone jest jego środowisko naturalne – wycinane i degradowane są lasy i tereny, na których żyją te fantastyczne zwierzaki.

Gwiazdor z Wrocławia

Wrocławski hipek już robi karierę medialną – informacje o nim pojawiły się między innymi w głównym wydaniu „Faktów” TVN, pisze o nim także wiele krajowych gazet. Co więcej, zainteresowane są nim także zachodnie media – dziś strona wrocławskiego ZOO na Facebooku podała, że zainteresowało się nim nawet CNN! Mały hipek jednak niewiele sobie z tego robi, spokojnie spaceruje z mamą po wybiegu. Pracownicy wrocławskiego ZOO mają nadzieję, że wyrośnie na odważnego poszukiwacza przygód :). Na razie jest jeszcze mały i wszystko przed nim.

Mały hipopotam karłowaty z wrocłaskiego ZOO

Mały hipopotam karłowaty z wrocławskiego ZOO

Szkoda tylko trochę, że do urody małego hipcia nie dostosowuje się estetyka jego wybiegu, który pozostawia niestety bardzo wiele do życzenia…

Wybieg hipopotamów karłowatych we wrocławskim ZOO

Warunki ekspozycyjne pozostawiają wiele do życzenia – rażą paskudne kraty i obskurny beton. Najważniejsze jednak, że hipcie świetnie się tu czują.

Hipopotam karłowaty - ZOO Wrocław

Hipopotam karłowaty - ZOO Wrocław

Tymczasem wrocławskie ZOO na swojej stronie internetowej ogłosiło konkurs „Jak nazwiesz hipcia?”. Do 15 września można wysyłać propozycje imienia dla małego hipopotama, przy czym imię powinno rozpoczynać się na literę E. Na powyższej stronie do pobrania jest formularz konkursowy, a nagrody są bardzo interesujące – można wygrać rodzinny bilet wstępu do ZOO, nowy przewodnik po wrocławskim ZOO, a – przede wszystkim – można zostać rodzicem chrzestnym małego hipka! Dla takich nagród naprawdę warto, dlatego redakcja „Mrówkojada” zachęca wszystkich do wzięcia udziału w powyższym konkursie.

A na zakończenie małemu hipkowi życzymy, żeby rósł zdrowo i żywiołowo. Mamy nadzieję, że w przyszłości trafi do idealnej partnerki i wspomoże swój ginący gatunek 😉