20 żółwi na Światowy Dzień Żółwia!

Obchodziliśmy już Światowy Dzień Nosorożca, Międzynarodowy Dzień Kota czy Światowy Dzień Niedźwiedzia Polarnego, dziś natomiast obchodzony jest na całym świecie Światowy Dzień Żółwia!
Święto to obchodzone jest na całym świecie corocznie 23 maja i ma na celu uświadomienie społeczeństwu potrzeby ochrony wszystkich gatunków żółwi. W tym roku Światowy Dzień Żółwia obchodzony jest już po raz trzynasty.
W związku z tym postanowiliśmy zrobić małe zestawienie rozmaitych kulturowych skojarzeń i portretów wszelkiej maści i skorupy żółwi – udało nam się zebrać 20 bardzo różnych wizerunków rozmaitych żółwi, które są pochodną naszych skojarzeń z tymi zwierzakami. Kandydatów było oczywiście znacznie więcej, ale nie chcieliśmy przekroczyć żółwiego Rubikonu, coby nikt nam potem nie powiedział, że posunęliśmy się o jednego żółwia za daleko…
Jakkolwiek czekamy na Wasze propozycje – bo, jak mawiał pewien znawca żółwi: „Im więcej żółwi, tym więcej radości”.
Utwierdzamy się w tym przekonaniu za każdym razem, gdy patrzymy na to zdjęcie:

Matamata z wrocławskiego zoo

Czytaj dalej

584px-1058animalWallAnteater2010

Na tropie mrówkojadów – Ściana Zwierząt w Cardiff

Dziś w naszym cyklu „Na tropie mrówkojadów” wybieramy się aż do stolicy Walii, Cardiff, gdzie znajduje się niezwykle ciekawa konstrukcja architektoniczna z motywem animalistycznym – „Ściana Zwierząt”, czyli grupa piętnastu rzeźb animalistycznych wieńczących mur tutejszego zamku.
Jedna z rzeźb przedstawia mrówkojada, a z rzeźbą tą wiąże się pewna szczególna historia…

Animal Wall w Cardiff (fot. Wikipedia, Seth Whales)

Czytaj dalej

Kopia DSC02198

Porównanie cen biletów do polskich ogrodów zoologicznych – raport Mrówkojada (2012)

Ponad półtora roku temu – jesienią 2010 roku – przygotowaliśmy specjalny raport poświęcony cenom biletów do polskich ogrodów zoologicznych. Jako że od tamtego raportu minęło sporo czasu postanowiliśmy sprawdzić, co się w tej kwestii zmieniło.
Sam temat zaś jest niezwykle ciekawy – kwestia cen biletów do zoo jest kategorią wciąż zmieniającą się, niekiedy bardzo skomplikowaną i wzbudzającą pewne kontrowersje, poza tym jest to integralna przestrzeń tematyki ogrodów zoologicznych i wiele mówi o specyfice poszczególnych placówek.
Postanowiliśmy zatem podjąć się tego karkołomnego w istocie zadania i porównaliśmy nie tylko same ceny biletów do poszczególnych ogrodów, ale także ich specyfikację, warianty i zróżnicowanie oraz charakter ulg. Sprawdziliśmyy też, co zmieniło się w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy – gdzie bilety podrożały, gdzie wprowadzono nowe ulgi, a które zoo obniżyło ceny biletów…
Co nam z tego wyszło – możecie przekonać się czytając poniższy materiał – zapraszamy do lektury!

168 zł – tyle zapłacilibyśmy za bilety normalne do wszystkich 12 polskich ogrodów zoologicznych. To o równo 20 zł więcej niż jesienią 2010 roku

Czytaj dalej

piątkowe - zoo wrocław (111)

Wrocławskie zoo pluszowym okiem – Tadziu, Kserkses i inni…

Dziś ponownie zaglądamy do wrocławskiego zoo, po którym kilka dni temu oprowadzaliśmy Was w dość nietypowy sposób. Tym razem przewodnikiem będzie nasz pluszowy mrówkojad Tadziu, który towarzyszy nam w każdej wyprawie, a podczas wielkanocnej wycieczki do wrocławskiego zoo miał okazję zapoznać się bliżej z wieloma mieszkańcami zoo.
Jak na prawdziwego podróżnika przystało, wyskoczył także „na miasto”, spotkał swoich fanów i bawił się w tropiciela słodyczy.
Zupełnie przypadkiem zainicjował także pewien pomysł, który – gdy już zostanie zrealizowany – przyniesie mu sławę jakiej nie dostąpił żaden pluszak…

Czytaj dalej

worldturtle9.JPG.w300h300

20 żółwi na Światowy Dzień Żółwia!

Obchodziliśmy już Światowy Dzień Nosorożca, Międzynarodowy Dzień Kota czy Światowy Dzień Niedźwiedzia Polarnego, dziś natomiast obchodzony jest na całym świecie Światowy Dzień Żółwia!
Święto to obchodzone jest na całym świecie corocznie 23 maja i ma na celu uświadomienie społeczeństwu potrzeby ochrony wszystkich gatunków żółwi. W tym roku Światowy Dzień Żółwia obchodzony jest już po raz trzynasty.
W związku z tym postanowiliśmy zrobić małe zestawienie rozmaitych kulturowych skojarzeń i portretów wszelkiej maści i skorupy żółwi – udało nam się zebrać 20 bardzo różnych wizerunków rozmaitych żółwi, które są pochodną naszych skojarzeń z tymi zwierzakami. Kandydatów było oczywiście znacznie więcej, ale nie chcieliśmy przekroczyć żółwiego Rubikonu, coby nikt nam potem nie powiedział, że posunęliśmy się o jednego żółwia za daleko…
Jakkolwiek czekamy na Wasze propozycje – bo, jak mawiał pewien znawca żółwi: „Im więcej żółwi, tym więcej radości”.
Utwierdzamy się w tym przekonaniu za każdym razem, gdy patrzymy na to zdjęcie:

Matamata z wrocławskiego zoo

Czytaj dalej

Zwierzaki w kinie A.D. 2011

Zwierzaki w kinie – na tropie motywów animalistycznych w filmach z 2011 roku

Jak co roku także i tym razem – wraz z nastaniem wiosny – Redakcja Mrówkojada zmienia się na chwilę w domorosłych krytyków filmowych i zabiera się za nagradzanie najlepszych i najgorszych filmów za dany rok.
Póki co zajęliśmy się tylko tymi drugimi, ale lada dzień opublikujemy wyniki dotyczące także tych pierwszych – zwycięzcy są nam już bowiem znani.
Przy tej okazji – już po raz drugi – postanowiliśmy także wyróżnić najciekawsze ujęcia motywów zwierzęcych w filmach z 2011 roku, nagrodzić najciekawszych zwierzęcych bohaterów (i tych prawdziwych, i tych animowanych) oraz zobaczyć, czy – i jak – kino zaglądało, choć na chwilę, do ogrodów zoologicznych.
Tym razem jednak chcielibyśmy na temat spojrzeć trochę szerzej niż przed rokiem i zobaczyć w jak różny sposób kino A.D. 2011 wykorzystywało w opowiadanych historiach zwierzęce tropy i jakież to zwierzaki gościły na kinowych ekranach.
Siłą rzeczy ograniczymy się tylko do tych filmów, które widzieliśmy, ale biorąc pod uwagę fakt, iż było ich ponad 100 (słownie: sto), materiał badawczy jest chyba wystarczający… :).

Czytaj dalej

Rzeźby w polskich ogrodach zoologicznych

Mrówkojad na tropie – 30 najciekawszych rzeźb w polskich ogrodach zoologicznych

Ostatnio szukaliśmy w polskich ogrodach zoologicznych pomników, dzisiaj postanowiliśmy kontynuować temat i poszukać najciekawszych rzeźb, których blisko setka kryje się w naszych krajowych ogrodach. Wybraliśmy 30 najciekawszych, skupiając się jedynie na rzeźbach animalistycznych – zrobiliśmy tylko jeden wyjątek, ale nie mogliśmy się oprzeć, aby owej rzeźby w naszym rankingu nie uwzględnić.
Co ciekawe, w zestawieniu zabrakło reprezentantów zaledwie dwóch ogrodów – toruńskiego oraz łódzkiego – w Toruniu bowiem właściwie rzeźb żadnych nie ma (oprócz rzeźby ptaszka na pomniku Schultza), w Łodzi zaś nic ciekawego nie znaleźliśmy, ale możliwe, że jakaś ciekawa rzeźba jednak się tam ukrywa…

Jako, że nie jesteśmy znawcami sztuki i sami rzeźbić nie potrafimy (mrówkojady z piernika, modeliny, lukru i gliny to jeszcze nie sztuka…), w naszym rankingu zwracaliśmy uwagę nie tyle na wartości artystyczne rzeźby, co to, na ile nam się ona podoba :). Oczywiście ważne też było to, na ile komponuje się z otoczeniem, czy jest oryginalna i pomysłowo wykonana, czy wiąże się jakoś z samym ogrodem i czy wiąże się z nią jakaś ciekawa historia.
Zapraszamy do lektury!

Czytaj dalej

Nidhögg - skrzydlaty wąż z mitologii skandynawskiej (tu jako bohater komiksu o Thorgalu - tom pt. "Gwiezdne dziecko")

Mrówkojad na tropie zwierzęcych motywów – świat zwierząt w serii komiksowej „Thorgal”. Część II

Zapraszamy dziś na dalszy ciąg tropienia motywów zwierzęcych w serii komiksowej Thorgal – w poniedziałek wprowadziliśmy Was w świat komiksu Van Hamme’a i Rosińskiego i przeanalizowaliśmy album po albumie, aby odnaleźć wszystkie zwierzęta, jakie pojawiają się w całej serii komiksowej i określić rolę, jaką pełnią w całej opowieści.
Dziś natomiast przyjrzymy się faunie mityczno-fantastycznej, która jest w Thorgalu reprezentowana wyjątkowo licznie – nie ma się jednak czemu dziwić, wszak Thorgal nieustannie spotyka na swojej drodze rozmaite potwory, zaś wśród bohaterów komiksu znajdują się tak „zwykli ludzie”, jak i nordyccy bogowie – a przy okazji także rozmaite mityczne stwory.
Zresztą, zobaczcie sami…

MITYCZNE STWORY I POTWORY W THORGALU

ARACHNEA
(Arachnea)

Tytułowa bohaterka 24. tomu serii to gigantyczna pajęczyca, która kiedyś była piękną dziewczyną o imieniu Serena, wskutek klątwy bogów przemieniona w potwora – pół kobietę, pół pająka…
Brrr!

Arachnea ("Arachnea")

Thorgal, który większość swoich przygód przeżywał jak dotąd wśród panteonu nordyckich stworów, demonów, olbrzymów i walkirii, teraz uczestniczy w przygodzie na rozgrzanej słońcem i porośniętej bluszczem winogron ziemi attyckiej. W Arachnei można dostrzec wpływy mitów o Arachne – mamy Labirynt, Tezeusza (w tej roli Thorgal) i Minotaura (Arachnea).
Tyle, że w tej opowieści okazuje się, że nie taki potwór straszny, jakby się mogło wydawać, choć gwoli ścisłości, mityczny Minotaur też był postacią cokolwiek tragiczną…

DWUGŁOWY SOKÓŁ
(Giganci)

Zwierzęta mające więcej niż jedną głowę są obecne we wszelkich mitach – różnią się tylko gatunkiem i ilością głów. W tomie Giganci spotykamy pewne paskudne ptaszysko, które królowi olbrzymów ofiarowuje niejaki Hjalmgunnar – olbrzym z puszczy. Ptaszyskiem owym jest dwugłowy sokół, któremu „nie zdoła uciec żadna zdobycz”.
Nie ma się co dziwić – uciec przed jednogłowym sokołem nie byłoby łatwo, a co dopiero przed takim, który ma dwie głowy!
Szczur, zestrzelony przez Thorgala, z dwugłowym ptaszyskiem nie ma szans, ale nasz tytułowy bohater…

Dwugłowy sokół nie daje szans szczurowi... ("Giganci")

Warto dodać, że dwugłowy sokół to stary, hetycki (a może jeszcze wcześniejszy) symbol Słońca, będący także symbolem władzy królewskiej – stąd tak często można zobaczyć dwugłowego ptaka w godłach państwowych!
Co ciekawe, oficjalną maskotką Zimowej Uniwersjady w 2011 roku w tureckim Erzurum był… dwugłowy sokół o imieniu Kanka – nie ma on jednak wiele wspólnego z sokołem z Gigantów!

JEDNOROŻEC
(Kriss de Valnor)

Jednorożec? Tak, pojawia się też jednorożec – na szczęście tylko na chwilę i tylko w majakach sennych Jolana, syna Thorgala.
Piszemy na szczęście, bo jakoś nam jednorożec do całej tej historii nie pasuje – jakiś taki pretensjonalny…

Jednorożec w "Kriss de Valnor"

LATAJĄCE KOTY BOGINI FRIGG
(Giganci, Gwiezdne dziecko)

W opowiadaniu Metal, który nie istniał mały Thorgal oraz jego towarzysz, krasnal Tjahzi, są ratowani przez dwa skrzydlate koty, należące do bogini Frigg. Koty wyglądają jak koty, tyle, że mają ogromne skrzydła i – niczym bohaterowie gier komputerowych – wiele żyć, a dokładnie dziewięć. Bardzo praktyczna „umiejętność”, jak się okaże :).
Skąd wzięły się owe skrzydlate koty? W mitologii nordyckiej należały do bogini… Freyi, żony Oda, która posiadała rydwan, zaprzężony w dwa latające, ale bezskrzydłe koty!

Freya i jej koty - widać, że bez skrzydeł... (za: Wikipedia)

Freya była co prawda później utożsamiana z Frigg, są to jednak tak naprawdę dwie różne boginie, można więc śmiało powiedzieć, że twórcy komiksu trochę się pomylili…

Latające koty bogini Frigg ("Gwiezdne dziecko")

W epizodzie latające koty pojawiają się jeszcze w albumie Giganci – towarzyszą swojej pani podczas jej rozmów z Thorgalem.

LATAJĄCY KOŃ
(Bitwa o Asgard, Aaricia)

Pamiętacie jeszcze boga, a może raczej bożka, Vigrida? To ten, który potrafił zmieniać się w rozmaite zwierzęta – był już m.in. orłem, najchętniej jednak przeobrażał się w latającego konia. Takiej transformacji dokonał w tomie Aaricia (trafił nawet na okładkę!) oraz w Bitwie o Asgard.

Album "Aaricia"

Trochę taki Pegaz :).

MUCHOSTWÓR
(Ofiara)

Szczerze – macie jakieś lepsze określenie na to monstrum?

To nie była Strażniczka Kluczy...

Nam przypomina trochę Setha Brundle’a po przemianie

OCTOPUS i inne wodne stwory..
(Błęitna zaraza, Upadek Brek Zarith, Ponad krainą cieni)

Rzeczny potwór, który dla wielu nieszczęśników okazuje się być większym zagrożeniem, niż tytułowa błękitna zaraza – w końcu to on trafia na okładkę albumu:

"Błękitna zaraza"

Ma tylko jeden słaby punkt, a jak wiadomo Thorgal świetnie radzi sobie z odnajdywaniem słabych punktów swoich rywali – bo że przyjdzie mu się zmierzyć z Octopusem, to przecież oczywiste…

„Znajomi po urodzie” z Octopusem są na kartach Thorgala częstymi gośćmi – wszelkiej maści węże wodne i różne „wężostwory” czają się w wodach w takich albumach jak choćby Upadek Brek Zarith czy Ponad krainą cieni.

"Ponad krainą cieni"

PREHISTORYCZNE STWORZENIA
(Ponad krainą cieni)

Co tam wodne węże! W albumie Ponad krainą cieni Thorgal i towarzysząca mu Shaniah spotykają na swojej drodze mamuty, dinozaury i rozmaite prehistoryczne zwierzęta – nasi bohaterowie płyną bowiem na tratwie, unoszonej przez „prąd czasu, prowadzący ich aż do prehistorii Ziemi”!
Verne byłby z tego dumny!
A dinozaury – żywcem wyjęte z Parku Jurajskiego!

Thorgal Jurajski...

WĄŻ NIDHOGG
(Gwiezdne dziecko, Strażniczka kluczy, Niewidzialna forteca)

"Strażniczka kluczy"

W mitologii skandynawskiej Nidhogg to skrzydlaty wąż lub smok, podgryzający korzenie Yggdrasilu i wysysający krew z ciał zmarłych, który zostanie zabity podczas Ragnaröku.
W Thorgalu to bestia z piekła rodem, zdecydowanie najczarniejszy „nieludzki” czarny charakter całej serii. Posiada szereg przydatnych złoczyńcy umiejętności – jest nieśmiertelny, zna trochę magicznych sztuczek i świetnie włada mieczem, w czym przydaje się też fakt, iż posiada mnóstwo ogonów. Do tego jest wyjątkowo paskudny, wyrachowany, perfidny, niezwykle uparty i zachłanny. Jedyną jego cechą, którą trudno uznać za negatywną, jest to, iż wybornie gra w warcaby…

Nidhögg - skrzydlaty wąż z mitologii skandynawskiej (tu jako bohater komiksu o Thorgalu - tom pt. "Gwiezdne dziecko")

Nidhögg ("Gwiezdne dziecko")

Pojawia się w aż trzech tomach – w Gwiezdnym dziecku (gdzie pragnie zdobyć „metal, który nie istniał”), Strażniczce kluczy (gdzie jest kołem zamachowym całej fabuły) i Niewidzialnej fortecy (gdzie praktycznie powtarza swoją rolę z Gwiezdnego dziecka), a w każdym z tych albumów pełni bardzo ważną rolę, w każdym też staje na drodze Thorgalowi i nie zawsze wychodzi na tym dobrze…

WĘŻO-WAMPIRY
(Strażniczka kluczy, Gwiezdne dziecko)

Jeden z ciekawszych pomysłów Rosińskiego i Van Hamme’a – latające węże posiadające skrzydła nietoperzy, zapewne z rodzaju wampirów, stąd wężo-wampiry. Występują stadnie – wyglądają niczym chmura, a oprócz umiejętności latania potrafią także strzelać ogniem niczym laserem.
Na drodze naszego bohatera stają dwukrotnie – w Gwiezdnym dziecku atakują młodego Thorgala i Tjahziego, którym z pomocą przychodzą latające koty bogini Frigg, natomiast w Strażniczce kluczy atakują dorosłego już Thorgala, któremu również towarzyszy Tjahzi – tym razem Thorgal poradzi sobie z potworami sam – latające koty nie będą mu potrzebne…

"Gwiezdne dziecko"

„Strażniczka kluczy”

Tyle na dziś – żegnamy się na razie z Thorgalem i stworzeniami zaludniającymi jego świat, a już niebawem zajmiemy się tropieniem motywów zwierzęcych w kolejnym tekście kultury!
Jeśli macie pomysły, jakim tekstem powinniśmy się zająć – dajcie znać!

Album "Czarna galera"

Mrówkojad na tropie zwierzęcych motywów – świat zwierząt w serii komiksowej „Thorgal”. Część I

Dziś, w kolejnym odcinku naszego cyklu „Mrówkojad na tropie”, zapraszamy wszystkich na niezwykłą i mamy nadzieję bardzo interesującą wyprawę do świata Wikingów, mitologii nordyckiej i przygód z pogranicza fantasy i science-fiction, dziś bowiem tropić będziemy motywy zwierzęce w najsłynniejszej i – chyba nie tylko naszym zdaniem – najlepszej europejskiej serii komiksowej – Thorgal.

Tak się bowiem składa, że Redakcja Mrówkojada to nie tylko miłośnicy zwierząt i fani kina, ale też wierni wielbiciele przygód komiksowego cyklu autorstwa Jean’a Van Hamme’a i Grzegorza Rosińskiego, którego głównym bohaterem jest niejaki Thorgal Aegirsson. Długo myśleliśmy, jak tu Thorgala „przemycić” na Mrówkojada, ale gdy w ostatnich dniach raz jeszcze przeczytaliśmy całą serię od pierwszego, do – jak dotąd – ostatniego komiksu, odpowiedź nasunęła się sama – na tysiąc pięciuset stronach serii pojawiło się całe mnóstwo zwierząt wszelakich gatunków, nie brakowało też zwierząt mitycznych i stworzeń, zrodzonych tylko w wyobraźni autorów, dlatego też uznaliśmy, że warto im się nieco bliżej przyjrzeć.
Tym bardziej, że wśród setek artykułów i materiałów poświęconych przygodom Thorgala, tym zagadnieniem jak dotąd nikt się jeszcze nie zajął.
A my takie właśnie wyzwania lubimy najbardziej!

Kilka słów o „Thorgalu”…

Choć „Thorgal” to nasz ulubiony komiks (a trochę komiksów w życiu przeczytaliśmy) i zaczytujemy się w nim od początku lat 90. – czyli od pierwszych jego polskich wydań – bierzemy pod uwagę, że ktoś może jego przygód nie znać (w starciu z naszymi uczniami cały czas przekonujemy się, że naprawdę można nie znać pewnych rzeczy, które zdawać by się mogło, że zna każdy…).
Ale do rzeczy – pomysł na cykl narodził się w 1976 roku w głowie belgijskiego  scenarzysty komiksowego, filmowego i pisarza – Jean’a Van Hamme’a, który do współpracy zaprosił młodego polskiego rysownika, Grzegorza Rosińskiego.
Rok później pierwszy tom pojawił się w odcinkach w magazynie Tintin, a w 1980 roku wydano go po raz pierwszy w formie albumu, pod tytułem Zdradzona czarodziejka.
W Polsce Thorgal pojawił się po raz pierwszy już w 1978 roku w czasopiśmie komiksowym Relax, ale w formie albumowej zadebiutował dopiero w 1988 roku, gdy po francusku wyszło już 13 zeszytów…
Na szczęście obecnie dostępne na polskim rynku są już wszystkie 32 tomy przygód Thorgala, a 23 listopada ukazał się kolejny.
Seria co prawda lata świetności ma już za sobą i od 17. tomu powoli robi się coraz słabsza, niemniej nadal jest to jeden z najpopularniejszych komiksów w Europie, który szczególne miejsce od samego początku zajmował w Polsce. Co ciekawe, po 29. tomie (Ofiara) z cyklem rozstał się jego twórca i scenarzysta, Van Hamme (zastąpił go Yves Sente), ale projektu nie opuścił Rosiński i przygody Thorgala są kontynuowane, choć on sam usunął się na drugi plan, a głównym bohaterem stał się jego syn, Jolan.

Głównym bohaterem serii jest Thorgal Aegirsson, potomek ludzi z gwiazd, który wychowuje się wśród Wikingów. Thorgal to postać niezwykle dramatyczna – daleko mu do klasycznego wojownika, choć siłą i zręcznością góruje nad większością swoich przeciwników, a równego mu w strzelaniu z łuku trudno szukać w historii literatury.
Nasz bohater niestety nieustannie wpada w tarapaty, a w wyniku dramatycznych boskich wyroków nie może odnaleźć spokoju, choć jest to tak naprawdę jedyna rzecz, której pragnie – Thorgal to bowiem bodaj najszlachetniejsza postać w historii komiksu.
Jak tu go nie kochać? :).

Świat Thorgala

No właśnie – czytelnicy pokochali Thorgala za jego niezwykły charakter, ale też fantastyczne przygody – na przestrzeni 32 tomów, które do tej pory się ukazały, byliśmy świadkami niezwykłej podróży do Krainy Qa (leżącej gdzieś w Ameryce Łacińskiej), odwiedziliśmy wraz z bohaterami tereny, w których odszukać można ślady Afryki, Syberii, Grenlandii i basenu Morza Śródziemnego (choć oficjalnie seria rozgrywa się w fikcyjnym świecie i czasie, bez trudu odnajdziemy w niej prawdziwe krainy). Nie brakuje też wizyt w zaświatach i krainach fantastycznych, a oprócz zwykłych ludzi pojawiają się też bogowie z mitologii nordyckiej i szereg mniej lub bardziej niezwykłych postaci.

Nas jednak w tym miejscu mniej interesuje, na ile prawdziwe są opisywane w komiksie miejsca (nie ma to bowiem większego sensu) i jak bogowie komiksowi mają się do tych z mitów, zajmiemy się bowiem występującymi na kartach wszystkich albumów zwierzętami – zarówno tymi istniejącymi naprawdę (choć w kontekście komiksu z pogranicza sci-fi i fantasy to pojęcie dosyć ryzykowne), jak i tymi, których próżno szukać w systematyce gatunków.
Chyba, że w bestiariuszu Van Hamme’a albo wśród nordyckich bogów :).

ZWIERZĘTA W THORGALU

32 tomy, blisko 1500 stron i prawie 10 tysięcy ilustracji – a do tego setki bohaterów i tysiące postaci epizodycznych, od tytułowego Thorgala, po bezimiennych wojowników.
Nie sposób jednak nie wspomnieć o setkach zwierząt, które pojawiają się we wszystkich (!) albumach – część z nich odgrywa oczywiście rolę trzecioplanową i stanowi jedynie tło, scenografię opowieści, niektóre jednak okazują się być bardzo ważne i istotnie wpływają na losy bohaterów , a także same status bohaterów uzyskują.
Postanowiliśmy zatem uważnie przejrzeć wszystkie 32 zeszyty i odszukać najciekawszych i najważniejszych zwierzęcych bohaterów – ich listę w układzie alfabetycznym publikujemy poniżej.

A

ANTYLOPY
(Błękitna zaraza, Królestwo pod piaskiem)

Album "Królestwo pod piaskiem"

Termin „antylopy” jest jak wiadomo bardzo umowny, ale umówmy się  – Grzegorz Rosiński, choć rysownikiem jest wybitnym (tak, wiemy, w późniejszych albumach widać spadek formy i mniejszą dbałość o szczegóły), to zoologiem nie jest i jego rysunkom daleko do ideału, jeśli chodzi o odwzorowanie szczegółów anatomicznych poszczególnych gatunków, ale zaznaczmy od razu – nigdy nie było to jego celem.
Od samego początku chodziło bowiem o wykorzystanie realnych motywów do zupełnie przecież nierealnej historii.
Dlatego owe antylopy Rosińskiego, w których my dostrzegamy wyraźne nawiązanie do gazeli Thomsona (tomi), mogą być równie dobrze zupełnie innym – lub żadnym! – gatunkiem.
Dlatego zostańmy przy antylopach :).

Album "Błękitna zaraza" - coś jakby Kilimandżaro?

„Antylopy” pojawiają się w dwóch zeszytach, których akcja rozgrywa się najprawdopodobniej gdzieś w miejscu wzorowanym na Afryce – pełnią jednak tylko funkcję tła (Błękitna zaraza) albo zwierzyny, na którą polują bohaterowie – jakby tego było mało, bezskutecznie…

C

CZARNE PANTERY
(Między ziemią a światłem, Barbarzyńca)

Album "Barbarzyńca"

Pierwszy, ale wcale nie ostatni, drapieżnik w naszym zestawieniu – czarna pantera to zwierzę, które fascynowało od zawsze, nie należy się więc dziwić, że pojawia się też w Thorgalu. W tomie Między ziemią a światłem czarna pantera ma tylko epizod (wypoczywa sobie na gałęzi, gdy nasi bohaterowie płyną łodzią – i… tyle!), ale w Barbarzyńcy  czarne pantery są już dwie i odgrywają dość istotną rolę – Aaricia, żona Thorgala, i dwójka jego dzieci – Jolan i Louve, zostają przez okrutnego gubernatora pewnej prowincji wypuszczeni na arenę, gdzie ku uciesze tłumów mają zostać pożarci przez… dwie czarne pantery właśnie.
Na szczęście córka Thorgala ma niezwykłą moc – potrafi rozmawiać ze zwierzętami (coś jak Dr Dolittle) i udaje jej się przekonać dzikie koty, aby poczekały jeszcze ze śniadaniem (jak później sama Louve wyjaśni – „Nie było to trudne, bo one nie były zbyt głodne”).

J

JELENIE, SARENKI…
(Strażniczka kluczy, Ja, Jolan)

Typowa zwierzyna łowna – w Strażniczce kluczy Thorgal strzela z łuku do pięknego jelenia, który wyszedł właśnie z lasu, Jego syn, Jolan, pyta go wówczas: „Jakiż on śliczny! Dlaczego zabija się zwierzęta, Thorgalu?”, na co Thorgal odpowiada:

Aby je jeść. Mężczyźni zawsze polowali, żeby móc wyżywić siebie oraz swe żony i dzieci.

Niestety, nawet w czasach Thorgala było to wyjątkowe podejście, o czym zresztą będzie jeszcze mowa później…

Z kolei w tomie Ja, Jolan pojawia się sarna, z którą rozmawia wspomniana już córka Thorgala – w śnieżnej scenerii mała Louve pyta zwierzę, czy nie widziało gdzieś jej brata, Jolana.

Sarna - album "Ja, Jolan"

JEŻ
(Strażniczka kluczy)

Jeż w Thorgalu  jest tylko jeden, ale za to jaki! Oto w tomie Strażniczka kluczy mamy scenę, w której Thorgal dziękuje za pomoc Inwaldirowi, królowi wszystkich krasnali, który przybywa wraz z całym swoim orszakiem na wozie, ciągniętym przez… jeża!

Jeż - album "Strażniczka kluczy"

K

KONIE
(wszystkie albumy)

Zdecydowanie najczęściej pojawiające się zwierzę na kartach Thorgala, co jednak dziwić nie powinno, bo też i trudno wyobrazić sobie świat w quasi-średniowiecznych czasach, w którym bohaterowie wciąż się przemieszczają, bez uczestnictwa koni. Tych w całym cyklu są setki, ale tylko jeden z nich pojawia się z „imienia” – to Fural, pierwszy wierzchowiec Thorgala, którego niestety traci już w czwartym tomie, choć później w dość niewyjaśnionych okolicznościach koń powraca.
Wcześniej jednak zdążył się solidnie przysłużyć, zresztą przejażdżki na Furalu (zwłaszcza nocą) były jedną z największych rozrywek Thorgala.

Album "Czarna pantera"

Inna sprawa, że Furala ponoć nikt poza Thorgalem nie był wstanie okiełznać (patrz: Zdradzona czarodziejka), ale jakoś nie przeszkadza to niejakiej Shaniah i niejakiemu Galathornowi na tymże Furalu zwiać Thorgalowi…

"Zdradzona czarodziejka" - Fural zrzuca Thorgala, ale to akurat było przez tegoż sprokurowane

Ale nie będziemy się czepiać…

KOTY
(Zdradzona czarodziejka – Rajska grota, Giganci, Ja, Jolan, Tarcza Thora)

Pierwszym thorgalowym kotem jest Loki – kot, należący do piętnastoletniej Skadii, którą Thorgal spotyka w rajskiej grocie, w opowiadaniu o tym samym tytule, dołączonym do pierwszego albumu z serii.
Gdy Thorgal widzi siedzącego na ramieniu Skadii Lokiego jest zdziwiony bardziej, niż gdyby zobaczył właśnie stado grających w pokera mrówkojadów:

Loki, Thorgal i Skadia - "Rajska grota"

Tak właśnie wygląda człowiek, który nigdy wcześniej nie widział kota :).

Sam Loki odegra w tej historii jeszcze bardzo ważną rolę – gdy bohaterowie zgubią się w lodowym labiryncie, to właśnie zraniony przez Thorgala kot wskaże im drogę do wyjścia – jak wyjaśni sam Thorgal: „Zraniony kot rzuci się do ucieczki, a instynkt skieruje go ku wyjściu”. Sprytne, choć jak pewnie się domyślacie, Skadia nie będzie z tego powodu zadowolona.
Loki tym bardziej…

Kolejnego kota spotykamy w albumie Giganci, gdy nasz bohater – niczym Guliwer – trafia do krainy olbrzymów. Staje się nową zabawką córki władcy olbrzymów, niezbyt urodziwej Heidrun, która na nieszczęście Thorgala posiada kota o wdzięcznym imieniu Furfur, wyraźnie czującego niechęć do naszego bohatera.
Rzecz w tym, że w krainie olbrzymów kot jest dla Thorgala wielkości słonia i potrafi być naprawdę wielkim zagrożeniem:

Uważaj, Thorgalu!

Na szczęście dzielny i waleczny Thorgal poradzi sobie w starciu nawet z takim przeciwnikiem:

Thorgal vs Furfur

Żeby nie było – Furfur to przekarmiony, rozpuszczony i złośliwy kocur i wycisk, jaki sprawił mu Thorgal, był w pełni zasłużony!

Kolejne koty – i to w ilościach hurtowych! – spotkamy kilkanaście tomów później, w zeszytach Ja, Jolan i Tarcza Thora.
Należą one do Mahary – niezbyt urodziwej i niezbyt sympatycznej baby, która potrafi wróżyć i sporo namiesza w życiu rodziny Thorgala. Ma na swoich usługach całą chmarę czarnych kocurów, które są wredne i złośliwe, a przy tym okropni z nich donosiciele i szpiedzy – zwłaszcza „najwierniejszy z ulubieńców” Mahary – Mariel, łotr, jakich mało.

Mariel podsłuchuje!

Jakby tego było mało – kotów Mahary, które mają swoją kocią polanę tuż przed jej szałasem, panicznie boją się konie Wikingów, którzy jednak reagują na ich widok ze znacznie mniejszym zdziwieniem, niż Thorgal na Lokiego – sporo się jak widać w tej kwestii zmieniło od pierwszego tomu…

Kto by się nie bał takich czarnych demonów! ("Tarcza Thora")

KOZY, OWCE…
(m.in. Alinoe, Królestwo pod piaskiem)

Kóz i owiec w Thorgalu nie brakuje – w świecie, w którym żyje nasz bohater, nie znano jeszcze świń, więc ich rolę jako zwierząt hodowlanych pełniły niejako owce i kozy. Przewijają się one na kartach komiksu dosyć często, rzadko jednak odgrywając minimalną choćby rolę, ale w zeszycie Alinoe – najbardziej przerażającym z całego cyklu – mają swoje pięć minut.
Oto bowiem Jolan – syn Thorgala – pod nieobecność ojca, korzystając ze swoich niezwykłych zdolności, stworzył niemego, zielonowłosego chłopca o imieniu Alinoe, który wkrótce okazał się istnym wcieleniem zła – Damien z Omena to przy nim potulny szkrab. Alinoe błyskawicznie podporządkował sobie całą wyspę, na której mieszkała rodzina Thorgala – spalił ich dom i owczarnię, w tym i same owce:

Płonące owce z "Alinoe"

natomiast kozę, znaną dotychczas głównie z tego, że dawała mleko, zamienił w to oto przerażające monstrum, które jeszcze dzisiaj śni nam się po nocach…

Koza-demon

No cóż, jak widać kozy i owce to kolejne zwierzęta, które jakoś nie mają szczęścia i marnie kończą, ale jest to niestety domena bardzo wielu bohaterów serii.
Także tych zwierzęcych…

KOZŁY
(Giganci, Tarcza Thora)

Rola epizodyczna (zaledwie dwa rysunki), ale kozły to nie byle jakie, bo ciągnące rydwan samego boga Thora!

Zaprzęg Thora - "Tarcza Thora"

Kozły to Tanngnjóstri i Tanngrisni, czyli Szczerbaty i Wyszczerbiony. Sam Thor zaś często zwany jest panem kozłów (hafra drottin), bogiem woźnicą (reidar Tyr) i użytkownikiem kozłów (hafra njotr). Gdy zaś wyjeżdża zaprzężonym w kozły wozem, słychać grzmoty i dudnienie, a powietrze płonie. No, no…
Z oboma kozłami wiąże się zresztą szereg ciekawych historii, ale jako że nie ma o nich słowa w samym komiksie, zostawimy ten temat na kiedy indziej...

Album "Giganci"

KRABY
(Ofiara)

Całe mnóstwo krabów! – w dodatku bardzo pokaźnych rozmiarów…

Sam pośród krabów...

Będący chwilowo bez formy Thorgal trafia na wyspę niejakiego Manthora, znajdującą się w Międzyświecie, a pierwszą rzeczą, jaką spotyka, jest stado monstrualnych krabów, które zamierzają posiekać naszego bohatera na kawałki…
Thorgal robi co może, ale jako że jest bez formy, nie radzi sobie z potężnymi krabami – na szczęście w ostatniej chwili (a jak!) zjawia się jego syn, Jolan, który akurat jest w doskonałej formie, i sam jeden rozprawia się z paskudnymi skorupiakami.

KROKODYLE
(Ponad krainą cieni, Kraina Qa, Oczy Tanatloca, Miasto zaginionego Boga)

Krokodyle w Thorgalu to kwestia bardzo ciekawa – zważywszy, że nasz bohater sporą część swojego życia spędza wśród Wikingów, szanse na spotkanie krokodyla są raczej niewielkie. Stąd też, jeśli w Thorgalu pojawia się już krokodyl, od razu wiadomo, że jesteśmy gdzieś bardzo daleko, w egzotycznych dla naszego bohatera okolicznościach, sam zaś krokodyl pełni rolę przerażającej bestii, której jedynym celem jest pożarcie wszystkiego, co się rusza.
Jak to krokodyl.
Pierwszego „krokodyla” spotykamy w albumie Ponad krainą cienito rola szczególna, bo zielonego gada Thorgal spotyka w… zaświatach, czyli tytułowej krainie cieni. Krokodyl jest tam po prostu bestią, która zamierza pożreć towarzyszkę Thorgala:

Krokodyl atakuje!

Na co jednak naszemu dzielnemu Thorgalowi jego łuk? Trzy strzały i bestia pada trupem…

Gdy nasi bohaterowie przenoszą się do Krainy Qa (która, jak pamiętamy, leży gdzieś w Ameryce) karty komiksu aż roją się od krokodyli (kajmanów?), które czają się wszędzie – w dżungli trzeba mieć naprawdę szczęście, żeby na jakiegoś nie wpaść:

Album "Kraina Qa"

A znając szczęście naszych bohaterów, wpadają od razu na dwa:

Album "Oczy Tanatloca"

Pewnie domyślacie się, jaki będzie wynik tego starcia?
Jeszcze więcej krokodyli spotkamy w mieście zaginionego boga (w albumie pod tym samym tytułem) – dziesiątki krokodyli zamieszkują fosę u stóp wielkiej piramidy, do której zrzucani są zdrajcy, lądujący w paszczach wygłodniałych bestii…
Zresztą, w rzece otaczającej miasto jest ich jeszcze więcej – Kraina Qa, w której rozgrywa się akcja wspomnianych powyżej trzech zeszytów (Kraina Qa, Oczy Tanatloca, Miasto zaginionego Boga) to nie jest miejsce dla tych, którzy mają krokodylofobię…

Album "Miasto zaginionego boga"

KRÓLIKI, ZAJĄCE…
(Wyspa wśród lodów, Wilczyca, Ja, Jolan)

Jeśli „jelenie i sarenki” w Thorgalu pełnią funkcję głównie zwierzyny łownej, to cóż powiedzieć o zającach i królikach?
Wszystkie, które się pojawiają, kończą jako obiad – w Wyspie wśród lodów na śnieżnego zająca polują eskimoskie (?) dzieci, w Wilczycy tytułowa wilczyca, a w Ja, Jolan – tytułowy bohater.

Album "Wyspa wśród lodów" - ten zając zaraz skończy marnie...

Album "Ja, Jolan" - ten też...

Bąbel tych fragmentów Thorgala wyjątkowo nie lubi…

L

LAMPART
(Czarna galera)

Lamparcica Kheela, należąca do niejakiego księcia Veronara, do którego w niewolę trafia Thorgal w tomie Czarna galera, to zdecydowanie jeden z najwyrazistszych i najbardziej zapadających w pamięć zwierzęcych motywów w całej serii – także dlatego, że pojawia się już na okładce albumu:

Album "Czarna galera"

Thorgal walczył już z różnymi stworzeniami – krokodylami, krabami, wielkim szczurem i jeszcze większym kotem, wreszcie z całym zastępem mitycznych potworów, stąd starcie z lampartem nie powinno być dla niego problemem.
Inaczej myśli jednak paskudny i pewny siebie książe Veronar, który napuszcza swoją ulubienicę na Thorgala tylko za to, że ten ośmielił się zakwestionować inteligencję księcia…
Thorgal najpierw długo siłuje się i walczy z lampartem na pokładzie galery, potem zaś wpada sczepiony z Kheelą w żelaznym uścisku do wody – na powierzchnię, ku rozpaczy Veronara, żywy wypływa jednak tylko Thorgal…

Thorgal vs Kheela

Thorgal wins!

LEW
(Królestwo pod piaskiem)

Lew - album "Królestwo pod piaskiem"

Spotkanie z lwem ma zupełnie inny przebieg – Thorgal wraz ze swoim synem Jolanem dosłownie wpadają na niego chwilę po tym, jak umknęły im antylopy (patrz wyżej) w albumie Królestwo pod piaskiem (czyli jesteśmy gdzieś w Afryce…).
Nasi bohaterowie są w pierwszej chwili tyleż zaniepokojeni, co zdziwieni widokiem lwa, którego zupełnie nie znają:
„Co to… co to jest?” – pyta Thorgala Jolan – „Nie mam pojęcia, ale ten wielki kot nie wygląda przyjaźnie”.
Thorgal spokojnie napina łuk i celuje w lwa, który… patrzy na Thorgala i odchodzi!

Lew vs Thorgal - Thorgal wins!

Górę wzięła niebywała wręcz odwaga i pewność siebie Thorgala – widać lew poczuł, że dziwny człowiek z łukiem nie tylko wcale się go nie boi (po tym wszystkim, co Thorgal przeszedł wcześniej, strach przed lwem byłby co najmniej dziwny), ale jeszcze stanowi dlań zagrożenie, dlatego lepiej było odejść.
Tym sposobem i Thorgal cały, i lew cały…

M

MAŁPA
(Bitwa o Asgard)

Album "Bitwa o Asgard"

Co ciekawe, pierwsza „małpa” w Thorgalu pojawia się dopiero w ostatnim albumie z serii. Należy do niejakiego Sardhama, kupca i handlarza, na którego ramieniu przesiaduje przez prawie cały czas swojego występowania w komiksie.
Może jeszcze doczeka się jakiejś roli, póki co pełni jedynie funkcję ozdobnej dekoracji – zamorski kupiec bez małpy na ramieniu? Wyobrażacie to sobie?
No właśnie.

N

NIEDŹWIEDŹ

Album "Aaricia"

(Aaricia, Słoneczny miecz, Ofiara)

O ile lamparty, lwy, krokodyle czy czarne pantery to drapieżniki w świecie Thorgala wyjątkowo egzotyczne i gdy się pojawiają od razu wiemy, że nasz bohater jest daleko od domu (lub też – jak w Czarnej galerze i Barbarzyńcy – są oznaką podporządkowania sobie dzikich zwierząt przez bezwzględnych władców), to niedźwiedź jest już bardzo dobrym znajomym Thorgala i wszystkich mieszkańców Northlandu.
Pierwszy niedźwiedź pojawia się w albumie Aaricia – potężny jak góra, staje na drodze młodego Thorgala, który podczas śnieżycy opuszcza – nie bez powodów – wioskę Wikingów. Jakoś udaje mu się wyjść z opresji – ale jak, tego się nie dowiadujemy.

Następnego niedźwiedzia – i to od razu na okładce albumu! – spotykamy w Słonecznym mieczu:

Album "Słoneczny miecz"

Niedźwiedź – określony przez Thorgala pieszczotliwie mianem „grubaska” – chodząc sobie po lesie przypadkiem trafia na ukrywającą się w krzakach dziewczynkę, która – na widok stającego na tylnych łapach i przeraźliwie warczącego miśka – zaczyna panikować i ucieka, co jest zresztą dosyć zrozumiałe.
Tak się jednak składa, że w pobliżu jest akurat nasz dzielny Thorgal, który daje niedźwiedziowi wybór – ostrzał z łuku (a pamiętajmy, że Thorgal nigdy nie pudłuje!), albo miś ustępuje i pójdzie sobie do lasu.
Na szczęście dla wszystkich – a niedźwiedzia w szczególności – „grubasek” rezygnuje i znika wśród drzew…

Niedźwiedź za chwilę zrezygnuje – na szczęście dla wszystkich…

Kolejnego niedźwiedzia spotykamy dopiero w 29. albumie pt. Ofiara.
Ale! Jaki to jest niedźwiedź! Ma co najmniej cztery metry wzrostu i pazury jak Freddy Krueger!

Album "Ofiara"

Pojawia się, gdy armia zbójów atakuje Thorgala i jego rodzinę i jak łatwo się domyślić, na wszystkich robi piorunujące wrażenie! Zbóje uciekają w popłochu, a po chwili okazuje się, że niedźwiedź to wcale nie niedźwiedź, tylko… Vigrid, bóg z gatunku tych mniej ważnych, ale wyjątkowo sympatycznych, który postanowił odwdzięczyć się Aaricii za przysługę sprzed lat.
A że Vigrid umie – i lubi! – zmieniać się w zwierzęta, scena z niedźwiedziem wypada wyjątkowo wiarygodnie.
Do samego Vigrida zaś wrócimy jeszcze nie raz, gdyż na kartach Thorgala przyjmie postać jeszcze kilku innych zwierząt :).

NIETOPERZE
(Upadek Brek Zarith, Giganci, Kriss de Valnor)

Nietoperze spotykamy na dworze króla olbrzymów, Geirrdeda, w albumie Giganci – latają sobie pod sufitem podczas przyjęcia urodzinowego córki króla olbrzymów (to ta od kota Furfura).
Dla naszego bohatera, dla którego są wielkości małego samolotu, na szczęście nie stanowią zagrożenia. Ot, latają sobie.
Natomiast w albumie Kriss de Valnor chamara nietoperzy atakuje naszych bohaterów podczas ucieczki z kopalni.

Album "Kriss de Valnor"

Na szczęście obywa się bez ofiar – po którejkolwiek ze stron.

O

ORŁY
(Wyspa wśród lodów, Aaricia, Ofiara, Bitwa o Asgard)

Zdecydowanie najważniejsze ptaki w komiksie, dlatego też poświęcamy im osobne miejsce.
Czasem są po prostu elementem krajobrazu, najczęściej jednak pojawiają się w scenach z udziałem bogów z Asgardu – dwukrotnie – w albumach Aaricia i Ofiara – w orła zmienia się wspomniany już bóg Vigrid:

Przemiana Vigrida w orła w albumie "Ofiara"

natomiast w Bitwie o Asgard kilka razy w orła przemienia się podstępny Loki:

Orzeł - chata - Loki (album "Bitwa o Asgard")

Szczególną rolę orły odgrywają w drugim albumie z serii – Wyspie wśród lodów.
Już w pierwszej scenie widać dwa orły krążące nad wioską Wikingów, na którą ze szczytu wzgórza spogląda Aaricia – która wieczorem ma poślubić Thorgala. Thorgal tymczasem – razem z resztą Wikingów z wioski – strzela z łuku do celu, którym jest… przywiązany do drzewa za sznur trzeci orzeł!

Na razie żaden z Wikingów nie trafił...

Wikingowie pudłują jeden za drugim, a orzeł miota się na linie, byle tylko uniknąć strzały.
W tym samym czasie dwa orły coraz niżej krążą nad Aaricią i jej przyjaciółką, Solveig.
W pewnym momencie orły błyskawicznie zniżają lot i w oka mgnieniu porywają Aaricię i unoszą hen daleko…


Radon i Tabor – bo takie imiona noszą orły – zanoszą Aaricię do tajemniczej postaci w hełmie. Okazuje się, że orzeł, do którego strzelają Wikingowie w wiosce, to ich brat – Koltar. Na rozkaz postaci w hełmie oba orły lecą do wioski aby go uwolnić…
W tym samym czasie w wiosce Wikingów w turnieju strzelania do orła przychodzi kolej na Thorgala. Niezawodny łucznik… chybi, ku uciesze jego rywala, Bjorna (który jest, notabene, bratem Aaricii).

Thorgal chybił? Wcale nie!

Szybko jednak okazuje się, że Thorgal wcale nie celował w orła, tylko w linę, do której był przywiązany – jego celem było bowiem uwolnienie ptaka:

Cóż piękniejszego niż wolny ptak mknący ku słońcu?

Pyta retorycznie Thorgal, ale Bjorn jakoś nie jest szczególnie zadowolony z tego powodu. Pewnie doszłoby do draki gdyby nie fakt, że w tej samej chwili do wioski wpada Solveig z dramatyczną informacją – orły porwały Aaricię…

Dramatyzm paralelności tych scen jest nieprawdopodobny – z jednej strony dwa orły porywające niczego nieświadomą Aaricię, z drugiej strony Thorgal – przyszły, a niedoszły małżonek córki króla Wikingów, który uwalnia trzeciego orła…

Wolne orły odlatują

Później okazuje się, że Radon, Tabor i Koltar to niezwykle mądre i usłużne ptaki, którymi rządzi postać w hełmie, znana jako Pan Trzech Orłów.

Pan Trzech Orłów

Na jego rozkazy orły zrzucają na drakkar Wikingów tajemnicze „bomby”, porywają Aaricię czy wreszcie rozszarpują na strzępy nieszczęsnego Bjorna, który odważył się podnieść rękę na ich pana…

Kim okaże się Pan Trzech Orłów – nie zdradzimy, możemy tylko powiedzieć, że trzy orły w tym albumie symbolizują wolność i swobodę, o której marzył nie tylko ich pan, ale wielu innych bohaterów cyklu…

OSŁY
(Ja, Jolan)

W tomie Ja, Jolan mamy scenę, w której stara wiedźma Mahata (ta od kota-szpiega, Muriela) opowiada Aaricii o narodzinach pewnego ważnego dla całej historii dziecka. Dziecko owo przyszło na świat w stajence, w której przy żłobie pożywiały się akurat dwa osiołki…

OWADY
(Ponad krainą cieni, Strażniczka kluczy, Giganci)

Owadów na kartach komiksu pojawia się całkiem sporo, najbardziej charakterystyczne są jednak trzy momenty z ich udziałem.
Pierwszy to scena z albumu Ponad krainą cieni, gdy Thorgal wraz z Shaniah udają się do tytułowej krainy cieni – Niflheimu. W pewnym momencie otacza ich chmara motyli – okazuje się, że są to dusze zmarłych udające się przed boski trybunał.

Album "Ponad krainą cieni"

W Strażniczce kluczy Thorgalowi przychodzi walczyć z kolei z olbrzymimi i wyjątkowo paskudnymi muchami:

Wielkie muchy ze "Strażniczki kluczy"

Jedna z much porywa krasnala Thjaziego, towarzysza Thorgala, na szczęście ten strzałem z łuku unieszkodliwia monstrualnego owada. Chwilę później pojawia się cały rój wielkich much, ale nasi bohaterowie znajdują na szczęście drogę ucieczki…

Z wielką muchą Thorgalowi przyjdzie się zmierzyć jeszcze w tomie Giganci – na wspomnianym już przyjęciu urodzinowym córki króla olbrzymów przyjdzie mu wykazać się swoją zręcznością w strzelaniu z łuku – na cel weźmie latającą pod sufitem muchę (która, zważywszy, że Thorgal jest w krainie olbrzymów, gdzie wszystko jest w porównaniu do niego wielkie, ma dlań rozmiary wielkiego ptaka!).

Mucha marnie kończy - album "Giganci"

Dla olbrzymów taka sztuczka okaże się niestety niewystarczającą, ale do tego jeszcze wrócimy…

P

PAJĄKI
(Gwiezdne dziecko – Metal, który nie istniał, Giganci, Arachnea)

No właśnie – propos tematu powyżej – chwilę później Thorgal w Gigantach popisuje się trafieniem w nić pająka, który przez to spada na podłogę, jednak i to nie usatysfakcjonuje wymagającego króla olbrzymów. Będzie więc musiał Thorgal zmierzyć się z kolejną przeszkodą, ale do niej też jeszcze dojdziemy.
Poszukajmy tymczasem innych pająków – jednego spotykamy w opowieści Thjaziego, krasnala, który wybrał się na poszukiwanie „metalu, który nie istniał” (w opowiadaniu pod tym samym tytułem, wchodzącym w skład albumu Gwiezdne dziecko).
Biorąc pod uwagę, że z Thjaziego naprawdę nieduży był skrzat, pająk ów okazał się być całkiem spory…

Choć i tak autorzy chyba trochę przesadzili...

Najszerzej – i najciekawiej – motyw pająków został jednak zarysowany w tomie Arachnea, co zresztą sugeruje już sam tytuł albumu.
Thorgal trafia do tajemniczego miasta, Arachnopolis, którego mieszkańcy składają ofiary tajemniczej i groźnej bogini, Arachnei. Ta okaże się być później księżniczką zamienioną w ogromnego pająka (do którego jeszcze wrócimy!), żyjącą w tzw. królestwie wewnętrznym, po którym z kolei jak gdyby nigdy nic spacerują sobie setki – ba! tysiące! – całkiem sporych pająków…

Tom "Arachnea"

Brrr…


PANCERNIKI
(Giganci)

Pancerniki w "Gigantach"

Znowu jesteśmy na przyjęciu urodzinowym córki króla olbrzymów – w jednej ze scen na podłodze sali balowej dostrzec można dwa… pancerniki? Albo coś, co pancernikami by być mogło :).

PIES
(od Alinoe do Klatki)

Jeśli pies w Thorgalu, to wiadomo, że chodzi o Muffa – kudłatego psa Jolana, syna Thorgala, jeden z najważniejszych bohaterów całej serii – a już na pewno wśród zwierząt!

Muff

Muff to prawdziwy przyjaciel Jolana, który pomaga jemu – i innym członkom rodziny Thorgala – w najgorszych nawet tarapatach, w które  zresztą sam bardzo często wpada. Gotów był zginąć za Jolana i za Louve, z tego powodu bywał wielokrotnie ranny, na szczęście jakoś się z tych ran zawsze wylizał.
Walczył z Wikingami, demonami z wyobraźni, wilkami, dzikusami, wypadał za burtę…

Muff ratuje Aaricię przed demonicznym Alinoe (album "Alinoe")

Trudno określić, jakiej rasy jest Muff, wszystko wskazuje jednak na to, iż jest to briard.
Jak powiedział w jednym z wywiadów sam Grzegorz Rosiński, rysownik serii:

Muff był inspirowany moim własnym psem. Jak ten ostatni zginął nie miałem już więcej ochoty, aby go rysować, gdyż przypominało mi to złe wspomnienia związane z jego odejściem.

Dlatego też Muff w pewnym momencie żegna się z serią – ale od razu uspokajamy: nie umiera, dlatego kto wie – może jeszcze wróci?

W serii pojawia się jeszcze kilka innych psów (m.in. w Wilczycy), ale nie odgrywają one żadnej ważniejszej roli dla całej historii.

PIRANIE
(Ja, Jolan)

W tomie Ja, Jolan tytułowy bohater, syn Thorgala, musi wykonać pewną misję – trudną i niebezpieczną. Podczas owej misji płynie łódką po rzece, gdy nagle… dno łodzi zostaje zmasakrowane przez chmarę drapieżnych ryb o potężnych zębiskach, które w oka mgnieniu wcinają całą łódkę!

Atak drapieżnych ryb - "Ja, Jolan"

Później pożerają jeszcze stopę innego śmiałka i – tyle je widziano.
Czy były to piranie – pewnie nie, ale jakoś najbardziej do powyższych stworów pasują.
W komiksie pojawia się jeszcze sporo innych ryb, ale pełnią one jedynie funkcję dekoracyjną (pływają sobie w wodzie podczas „ująć podwodnych”) lub… żywieniową :).

PTAKI
(większość tomów)

Ptaków  – i to wszelkiej maści – jest w Thorgalu całe mnóstwo, ale też trudno sobie wyobrazić jakikolwiek krajobraz bez ich udziału. Inna sprawa, że oprócz orłów – które omówiliśmy osobno – bardzo rzadko odgrywają one jakąkolwiek inną rolę niż tylko element tła.
Mamy więc ptaki nadmorskie – mewy, rybitwy itp. – pojawiające się przy okazji scen rozgrywających się nad brzegiem morza, mamy zwierzęta hodowlane, jak choćby kury (np. w Alinoe), wreszcie dzikie ptaki, na które się poluje dla mięsa – np. bażanty w Gwiezdnym dziecku:

Bażanty - "Gwiezdne dziecko"

czy egzotyczne, „rajskie ptaki”, pojawiające się m.in. w cyklu w Krainie Qa oraz w tomie Błękitna zaraza.

Album "Oczy Tanatloca"

Album "Błękitna zaraza"

Osobną grupę zajmują turkawki, które w Thorgalu pełnią właściwie tylko jedną funkcję – ruchomego celu, do którego strzelają łucznicy…
Ich ofiarą padają szczególnie w tomach Błękitna zaraza i Barbarzyńca.

Album "Barbarzyńca"

I jeszcze jeden ptak – łabędź – pojawiający się w albumie Giganci – wysłany przez boginię Friggię w ostatniej chwili ratuje życie Thorgalowi i transportuje go w bezpieczne miejsce (jak pewnie się domyślacie, jak wszystkie stworzenia w krainie olbrzymów, tak i łabędź jest odpowiednich rozmiarów!):

Thorgal uratowany przez łabędzia (album "Giganci")

S

SZCZUR
(Giganci, Błękitna zaraza)

W takiej historii, jak w Thorgalu, szczur niestety nie może mieć dobrej roli. Pojawia się w dwóch albumach i w obu pełni rolę wybitnego czarnego charakteru.
W Gigantach mamy monstrualnych rozmiarów szczura, z którym Thorgal musi się zmierzyć w bardzo nietypowej sytuacji. Oto bowiem król olbrzymów chce wystawić na próbę jego umiejętności strzeleckie i każe Thorgalowi zmierzyć się z ogromnym szczurem, który zostaje wypuszczony z klatki stojącej tuż przez Thorgalem. Nasz bohater ma do obrony tylko swój niezawodny łuk, ale żeby sprawa była nieco bardziej skomplikowana, ma do tego zasłonięte oczy…

Thorgal (z lewej) kontra szczur (z prawej, jeszcze w klatce)

Szczur wychodzi – ma złe, czerwone ślepia, wielkie pazury, jest głodny i rzuca się na maleńkiego Thorgala:

Atak szczura!

Thorgal jest jednak wybitnym łucznikiem i nie daje szans wielkiemu szczurowi, który chwilę po trafieniu z łuku zostaje na domiar złego (dla siebie) pochwycony przez… dwugłowego sokoła (do którego też jeszcze wrócimy!).
Swoją drogą szczur z Gigantów „zasłużył się” tak bardzo, że trafił na okładkę albumu!

Album "Giganci"

Szczur – oczywiście zupełnie inny – pojawia się jeszcze w albumie Błękitna zaraza, w którym pełni epizodyczną, ale bardzo ważną rolę – to od jego ugryzienia zaczyna się dramat wszystkich bohaterów, szczur bowiem zaraża Jolana tajemniczą, tytułową błękitną zarazą…

W

WILK
(m.in. Zdradzona czarodziejka, Ponad krainą cieni, Aaricia, Władca gór, Wilczyca, Piętno wygnańców)

Ta sama sytuacja, co w przypadku niedźwiedzi – kolejny drapieżnik, którego występowanie w serii jest jak najbardziej uzasadnione, bowiem w okołośredniowiecznej Skandynawii, gdzie teoretycznie rozgrywa się akcja komiksu, było to zwierzę wyjątkowo powszechne i często spotykane.
Mamy więc w Thorgalu całe mnóstwo wilków – watahy, ścigające zagubionych w lesie bohaterów, jak choćby we Władcy gór, Aaricii czy w opowiadaniu Rajska grota (album Zdradzona czarodziejka):

Thorgal w wilczych opałach ("Zdradzona czarodziejka - Rajska grota")

wilka-widmo w Ponad krainą cieni i jedynego wilka w całej serii, znanego z imienia – Sharn to wilk należący do tytułowej „zdradzonej czarodziejki”.

Sharn i jego pani

Groźny, nieustępliwy, gotów za wszelką ceną bronić swojej pani – walczy z całą chmarą leśnych zbójów, radzi sobie też z tajemniczym krasnoludem.
Lepiej być po jego stronie…

Kluczową rolę dla wilczego motywu w Thorgalu odgrywa jednak album Wilczyca, którego tytułową – i najistotniejszą bohaterką zarazem – jest wilczyca właśnie. Album opowiada bowiem o niełatwym porodzie żony Thorgala, Aaricii, która wydaje na świat swoje drugie dziecko – córeczkę Louve – w dość nietypowych okolicznościach: w grocie, obok… rodzącej wilczycy!
To jeden z najbardziej przejmujących i trzymających w napięciu zarazem motywów w całej serii!

Album "Wilczyca"

Wilczyca, już po narodzinach małych szczeniąt, opiekuje się także Aaricią i jej dzieckiem (przynosi im jedzenie), od tego też czasu rodzina Thorgala będzie się znajdować pod specjalną opieką wilków – wszystko dzięki małej Louve, która ma niezwykły dar porozumiewania się ze zwierzętami, w szczególności zaś z wilkami, co jest zapewne efektem jej niezwykłych narodzin, ale też odziedziczonych po ludziach z gwiazd umiejętnościach.
Te umiejętności porozumiewania się z wilkami szczególnie widać będzie w Piętnie wygnańców, gdzie wataha wilków bronić będzie rodzinę Thorgala przez chcącymi ich zabić Wikingami.

WOŁY
(Między ziemią a światłem)

Na kartach Thorgala co prawda żadnej krowy nie spotkamy, ale podczas wyprawy do Krainy Qa nasi bohaterowie spotykają się z wołami:

Niestety, owe zwierzaki szczęścia nie mają – ciągną wóz głównej negatywnej bohaterki serii, Kriss de Valnor, ale część z nich spada w przepaść, a ostatnia sztuka ginie na pustyni.

EPILOG

Tyle na dziś – w drugiej części naszego zwierzęcego opracowania komiksu Thorgal zajmiemy się przedstawicielami „Fauny fantastycznej”, czyli zwierzętami z mitologii nordyckiej, które pojawiają się w komiksie, oraz postaciami z bestiariusza Van Hamme’a, których też jest w Thorgalu całkiem sporo…

W tekście nie został uwzględniony ostatni, 33. album serii pt. „Statek miecz”.

Francisco Goya, His Majesty’s Giant Anteater - reprodukcja obrazu, która ukazała się w magazynie "Goya", nr lipiec-sierpień 2011, str. 336 (zdjęcie pochodzi ze strony www.museolazarogaldiano.wordpress.com)

Jego Wysokość Mrówkojad Olbrzymi, czyli tajemnica pewnego obrazu!

W 1759 roku na tronie Hiszpanii zasiada nowy władca – Karol III Hiszpański. Hiszpania ma wówczas status supermocarstwa, a znaczną część swojej potęgi opiera na licznych koloniach – wszak trzyma w ryzach prawie całą Amerykę Łacińską. Karol III uznawany jest za władcę nieprzeciętnego, choć obok wielu ważnych reform, które wprowadza, wdaje się też w niezbyt dobrze rokujące dla Hiszpanii sojusze i działania zbrojne. Dobra polityka wewnętrzna ściera się z niezbyt udaną zagraniczną.
Historia jeszcze go oceni.

Karol, król-kolekcjoner

Karol III Hiszpański (fot. Wikipedia)

Ale Karol III to nie tylko władca – to także zapalony myśliwy i wytrawny kolekcjoner sztuki. Jak na światłego człowieka swoich czasów przystało, zainteresowania ma bardzo szerokie – kolekcjonuje szczególnie dzieła sztuki, zwłaszcza malarstwa, głównie antycznego, ale też współczesnego, poza tym zbiera rzeźby, książki i przedmioty dekoracyjne, a wśród jego kolekcji znajdują się także zwierzęta, minerały, skamieniałości i rośliny.
To, że jest władcą nie tylko Hiszpanii, ale też zarządcą ogromnych terytoriów za oceanem, znacznie poszerza jego możliwości kolekcjonerskie. Nowy Świat był dla Hiszpanii i jej monarchy w tym czasie niezwykle ekscytujący – wciąż do końca niepoznany i kryjący wiele tajemnic. Do Hiszpanii co jakiś czas docierały statki z Ameryki, przywożąc rozmaite nieznane Europejczykom zabytki i ciekawostki – w tym lokalne, egzotyczne rośliny i zwierzęta.
Ładunek, jaki przypłynął do Hiszpanii pewnego lipcowego poranka 1776 roku z Buenos Aires w Argentynie miał jednak przebić wszystkie poprzednie i wprawić w niezwykłe zadziwienie samego króla!
Oto bowiem przed oblicze króla, w Pałacu Królewskim w Madrycie, przyprowadzono zwierzę, jakiego nie tylko w Hiszpanii, ale i w całej Europie dotąd nie widziano!
Wyglądało najprawdopodobniej tak:

To się musiał król zdziwić…

Wedle wszelkich dostępnych danych był to pierwszy żywy mrówkojad olbrzymi przywieziony do Europy! Przed obliczem króla stanęła samica, złapana w środowisku naturalnym w Argentynie.

Namaluj mi mrówkojada!

Król – jak łatwo się domyślić – był nie tylko wielce zdumiony, ale też bez reszty zafascynowany tym niezwykłym zwierzęciem, niepodobnym do jakiegokolwiek znanego w Starym Świecie.
Król postanowił przenieść mrówkojada do ogrodów królewskich w Buen Retiro, gdzie przygotowano dla niego specjalny wybieg. Jak łatwo się domyślić, w XVIII wieku nie istniały jeszcze aparaty fotograficzne, dlatego jedyną możliwością uwiecznienia niezwykłego stworzenia było wykonać jego portret. Dlatego też król, który był wielce rad z tego, że jego kolekcja zwierząt powiększyła się o niezwykłe i unikatowe na skalę całej Europy zwierzę, zapragnął także mieć jego portret, aby wzbogacić swoją kolekcję malarstwa. Namalowanie obrazu zlecił swojemu nadwornemu malarzowi, Rafaelowi Mengsowi, który od razu zabrał się do dzieła.

Rafael Mengs (fot. Wikipedia)

Mengs pracował nad portretem zwierzęcia, niestety, czy ze względu na warunki klimatyczne czy nieodpowiednią dietę – składającą się głównie z mielonego mięsa i chleba (!), zwierzę zginęło zaledwie siedem miesięcy po jego przyjeździe do Madrytu.
Na szczęście Mengs zdążył ukończyć portret mrówkojada – jeszcze w 1776 roku – obraz, zatytułowany His Majesty’s Giant Anteater, trafił do Królewskiego Gabinetu Historii Naturalnej w Madrycie, później zaś trafił do Muzeum Przyrodniczego (Museo Nacional de Ciencias Naturales) w Madrycie, w którym znajduje się do dziś – tyle, że nie na ekspozycji, a w biurze kustosza muzeum.
Padł mrówkojad, umarł Mengs, umarł też sam król Karol III, a obraz utonął w ogromnych zbiorach madryckiego muzeum i zdawać się mogło, że niemal wszyscy o nim zapomnieli…
Co prawda od samego początku pojawiały się sugestie, jakoby autorem obrazu wcale nie był Mengs, ale brakowało jakichkolwiek dowodów.
Wreszcie w 2006 roku – 230 lat po namalowaniu obrazu! –  Ana Victoria Mazo Pérez wydała papierową reprodukcję obrazu, dzięki czemu obraz „przypomniał o sobie”.

Kto autorem obrazu???

Po opublikowaniu w 2006 roku papierowej wersji obrazu, portretem mrówkojada zainteresował się niejaki Javier Jordán de Urríes y de la Colina, kustosz w Zamku Królewskim w Aranjuez, którego zaintrygowała kwestia autorstwa obrazu. Coś nie dawało mu spokoju – choć oficjalnie autorem malowidła miał być Mengs, Javier Jordán rozpoczął szczegółowe badania, mająca raz na zawsze rozstrzygnąć tę sporną kwestię.
Bomba wybuchła tego lata, gdy w magazynie sztuki Goya opublikowany został artykuł Jordána, w którym kustosz twierdził, iż rzeczywistym autorem obrazu jest… Francisco de Goya!

Francisco Goya (fot. Wikipedia)

W artykule de Urriés pisze, iż zaintrygował go przede wszystkim dość nietypowy temat malowidła oraz pytania o faktycznego autora obrazu – wątpliwości pojawiały się już wcześniej, ale nie były odpowiednio udokumentowane.
Już wstępne badania wykazały, że autorem obrazu na pewno nie jest Mengs! Jak to?
Ano, zlecenie namalowania obrazu dostał co prawda Mengs – i to bezpośrednio od samego króla – jak jednak powszechnie wiadomo, uznani artyści – a za takiego uchodził Mengs (był wszak nadwornym malarzem samego króla!) często mają do pomocy szereg asystentów i współpracowników, którzy pomagają „głównemu artyście” w tworzeniu. Łatwo sobie wyobrazić, że nadworny malarz królewski musiał mieć mnóstwo zleceń, z którymi sam nie byłby sobie w stanie poradzić, stąd siłą rzeczy musiał się wspierać współpracownikami i asystentami. Ponieważ namalowanie obrazu zlecono samemu Mengsowi, praca była przypisana właśnie jemu. Mengs co prawda podjął intensywne przygotowania do projektu, ale nie mógł samodzielnie go namalować, gdyż musiał wyjechać na dłuższy czas do Rzymu.
Kluczowy w wyjaśnieniu zagadki okazuje się być pewnie dokument z 17 września 1776 roku, wedle którego Mengsowi zostały wypłacone pieniądze z tytułu ukończenia obrazu, z zaznaczeniem, że mają być przekazane „anonimowemu malarzowi”, który ukończył obraz pod kierunkiem samego Mengsa. Oczywistym więc stało się, że obrazu nie namalował Mengs (do niego mogła należeć co najwyżej ogólna wizja dzieła, jego zarys, szkic itp.), tylko jeden z malarzy z jego pracowni.
Javier Jordán wśród pracowników Mengsa znalazł m.in. nieznanego wówczas Goyę. Kustosz uznał, iż to właśnie on może być autorem dzieła, za czym przemawiać miały liczne szczegóły stylistyczne, widoczne na portrecie mrówkojada, które żywcem przypominają te, widoczne w późniejszych dziełach artysty. Na tej podstawie uznał, iż rzeczywistym autorem obrazu jest Francisco Goya!

Dlaczego Goya?

Goya i mrówkojad? Hmm, zestawienie dość dziwne. Goya znany jest raczej jako autor takich dzieł jak Maja naga i Maja ubrana, Rozstrzelanie powstańców madryckich 3 maja 1808 roku czy Gdy rozum śpi, budzą się upiory, ale mrówkojad?

Goya, „Rozstrzelanie powstańców madryckich 3 maja 1808 roku” (fot. Wikipedia)

Pamiętajmy jednak, że obraz mrówkojada powstaje, gdy Goya jest ledwie praktykantem u Mengsa i ma dokończyć zamówione u swego mistrza dzieło. Za autorstwem Goi przemawiają jednak przede wszystkim elementy tła obrazu – sposób przedstawiania krajobrazu, który ma być typowy dla późniejszych dzieł artysty.
Co więcej, obraz His Majesty’s Giant Anteater w niczym nie przypomina innych dzieł samego Mengsa, a wśród jego współpracowników trudno znaleźć kogokolwiek, kto talentem mógłby dorównać Goi – sam portret mrówkojada jest zaś dziełem na tyle wybitnym, że trudno wyobrazić sobie, aby miał namalować go artysta przeciętny.
Goya wydaje się być więc wskazaniem idealnym!

Zainteresowanych szczegółową analizą porównawczą obrazu His Majesty’s Giant Anteater z innymi dziełami artysty, która ma udowodnić, iż jest on również autorem mrówkojadziego portretu, odsyłamy tutaj.

Teoria kustosza Jordána, choć bardzo przekonująca i do tego niezwykle elektryzująca, jest jeszcze zbyt świeżą, aby przyjąć ją zupełnie bezkrytycznie, stąd trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, zanim oficjalnie autorem portretu mrówkojada zostanie obwieszczony Goya. Nie brak bowiem sceptyków tej teorii, którzy twierdzą, że pomysł z Goyą jako autorem obrazu jest bardzo chwytliwy, ale ma wiele luk. Póki co w świecie sztuki trwa gorąca debata nad obrazem, choć coraz powszechniejsze jest uznanie, iż autorem dzieła jest jednak Goya.
Jednak niezależnie od tego, kto faktycznie namalował obraz, nie ma wątpliwości, że His Majesty’s Giant Anteater  jest wielkim dziełem sztuki!

Francisco Goya, His Majesty’s Giant Anteater (1776)

No właśnie – czas chyba przyjrzeć się bliżej samemu obrazowi, wokół którego rozpętał się taki szum. My nie mamy wątpliwości – czy jego autorem jest Goya, czy Mengs, czy któryś z jego uczniów – bez znaczenia: obraz jest po prostu piękny, zachwycający i marzymy tylko o jednym: żeby mieć go w swoim pokoju.
Albo chociaż zobaczyć go „na żywo” w Museo Nacional de Ciencias Naturales w Madrycie.
Póki co jednak zdani jesteśmy na reprodukcję, która ukazała się w magazynie Goya:

Francisco Goya, His Majesty’s Giant Anteater – reprodukcja obrazu, która ukazała się w magazynie „Goya”, nr lipiec-sierpień 2011, str. 336 (zdjęcie pochodzi ze strony http://www.museolazarogaldiano.wordpress.com)

His Majesty’s Giant Anteater to obraz olejny na płótnie, o wymiarach 105 x 209 cm. Przedstawia stojącą samicę mrówkojada olbrzymiego praktycznie naturalnej wielkości, z lewego profilu, z wyciągniętym językiem. Niebywała jest idealna wręcz poprawność w ukazaniu anatomii mrówkojada na obrazie – jeśli weźmiemy pod uwagę, że malarz widział mrówkojada pierwszy raz w życiu i nie mógł mieć na jego temat zbyt dużej wiedzy, to dbałość o szczegóły i poprawność w ich ukazywaniu jest wręcz nieprawdopodobna!
Spójrzmy – przednie łapy są podwinięte, jak bowiem wiadomo, mrówkojady chodzą na knykciach. Idealnie zachowane są też proporcje w budowie zwierzęcia – wiele współczesnych rysunków w rozmaitych popularnych wydawnictwach mogłoby się na obrazie Goi (?) uczyć, jak należy pokazywać mrówkojada! Mrówkojad na obrazie ukazany jest na tle drzew i łagodnych wzgórz, w tle widać też ruiny zamku. Uwagę zwraca jednak bardzo szczególny element dzieła – z prawej strony obrazu, tuż nad ogonem stojącego mrówkojada, widać potężny monolit, u podstawy którego widać drugiego mrówkojada, który śpi skulony i przykryty ogonem.
Jakbyśmy widzieli Eskado!

Śpiący Eskado

Tym samym obraz prezentuje mrówkojada w dwóch różnych pozach, w których jest najczęściej spotykany. Na monolicie widnieje także napis w języku hiszpańskim, zawierający informacje na temat portretowanego zwierzęcia – dowiemy się z niego, że w naturalnym środowisku mrówkojad zjada mrówki, że dany okaz należy do króla, a ten widoczny na obrazie ma około 30 miesięcy i może dożyć do 6-7 lat.

Jeśli natraficie gdzieś na jakiekolwiek mrówkojadzie tropy, o których nie pisaliśmy jeszcze na Mrówkojadzie – koniecznie dajcie nam znać!
My tymczasem wracamy do tropienia – kto wie, jaki artysta jeszcze namalował naszego ulubionego zwierzaka… :).