Dekalog dobrego zoomaniaka, czyli (między innymi) dlaczego nie wolno karmić zwierząt w zoo?

My, ludzie pracujący w tym fachu, mawiamy, że najniebezpieczniejszym zwierzęciem w zoo jest człowiek. Jeśli ująć rzecz w kategoriach ogólnych, chodzi o to, że niepohamowana drapieżność naszego gatunku uczyniła całą planetę naszym łupem. A mówiąc o przypadkach szczególnych, mamy na myśli ludzi, którzy łowią wydry na haczyk z przynętą, faszerują żyletkami pokarm dla niedźwiedzi, podkładają słoniom jabłka z gwoździami i stosują całą gamę podobnego żelastwa: długopisy, spinacze, agrafki, a także gumki, grzebienie, łyżeczki, podkowy, kawałki szkła, pierścionki, broszki i inną biżuterię (i to nie tylko tanie bransoletki — zdarzają się i złote obrączki), słomki do koktajli, plastikowe sztućce, pingpongowe i tenisowe piłeczki i tak dalej, i tak dalej. Lista zwierząt, które zmarły po nakarmieniu ich takim świństwem, obejmuje goryle, bizony, bociany, nandu, strusie, foki, morsy, wielkie koty, niedźwiedzie, wielbłądy, słonie, małpy, wszelkie gatunki zwierzyny płowej, przeżuwaczy i ptaków. Najbardziej znanym wśród personelu ogrodów zoologicznych przypadkiem jest historia Goliata: był to słoń morski, wspaniały, sędziwy, ważący dwie tony okaz, gwiazdor swego europejskiego zoo, ulubieniec zwiedzających. Zdechł od wewnętrznego krwotoku po tym, jak ktoś nakarmił go szkłem z potłuczonej butelki po piwie.

To tylko fragment książki Yanna Martela zatytułowanej Życie Pi. Główny bohater dorasta w Puttuczeri, mieście w Indiach, w którym jego ojciec prowadzi ogród zoologiczny. I możemy mówić, że to przecież zupełnie inny świat, że to inne okoliczności, że czasy, które wspomina Pi Patel, to czasy jego młodości… Czy jednak naprawdę ma to jakieś znaczenie? Spróbujmy rozwinąć nieco temat i zakończyć go zestawem przykazań, do których każdy z nas powinien się stosować odwiedzając zoo.

Zasady, które trzeba znać

Jest szereg zasad, które powinien znać każdy, kto wybiera się do zoo. Kwestia jest taka, że te zasady znamy wszyscy, ale… bardzo wielu z nas się do nich, niestety, wcale nie stosuje. A to żelazne punkty, które powinny być ważne dla każdego odwiedzającego zoo z kilku względów – najważniejszymi są kwestie bezpieczeństwa zwierząt i bezpieczeństwa ludzi. Co to za zasady?

kategorycznie nie wolno karmić zwierząt w zoo – i tyczy się to wszystkiego, nie tylko dawania im kiełbasy, kanapek, cukierków, drożdżówek czy czekolady; dotyczy to także warzyw, owoców, gałązek, pozornie nieszkodliwej zieleniny. Jeżeli zwierząt nie wolno w zoo karmić, to nie wolno ich karmić absolutnie niczym – nawet jeżeli żywimy głębokie przekonanie, że to zwierzęciu nie zaszkodzi;

Ogrody zoologiczne w różny sposób ostrzegają, aby nie karmić zwierząt - tu Ogród Fauny Polskiej w Bydgoszczy

Ogrody zoologiczne w różny sposób ostrzegają, aby nie karmić zwierząt - tu Ogród Fauny Polskiej w Bydgoszczy

nie wolno zbliżać się do zwierząt jeżeli nie zostało powiedziane inaczej (wiadomo, że są sytuacje wyjątkowe, jak na przykład ogródki dziecięce, które są przystosowane do tego, aby dzieci mogły głaskać kozy, króliki czy owce); my, ludzie, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak zwierzęta potrafią być niebezpieczne (i nie mam tu na myśli lwów, tygrysów czy krokodyli), ale do tego tematu jeszcze wrócimy;

Potulnie wyglądający struś afrykański potrafi dziobem zrobić dziurę w czaszce, a kopnięciem złamać kręgosłup

Nieszkodliwie wyglądający struś afrykański potrafi dziobem zrobić dziurę w czaszce, a kopnięciem złamać kręgosłup

nie wolno przekraczać wyznaczonych barier, czyli wchodzić na wybiegi, wkładać rąk przez kraty, przechylać się przez ogrodzenia, wsuwać rąk pod płotem, stawiać dzieci na murkach oddzielających od wybiegu (bardzo częste przewinienie!), etc.; w jakimś celu w końcu te wszystkie bariery zostały postawione;

nie wolno drażnić zwierząt – czyli machać im czymkolwiek przed pyskiem, wsuwać różnych przedmiotów, krzyczeć, robić zdjęć z fleszem – nawet nie spodziewamy się, jak takie rzeczy mogą drażnić zwierzaki;

nie wolno szkodzić zwierzętom – w żaden sposób

Chcesz kanapkę?

Niestety, najczęściej łamaną zasadą obowiązującą w ogrodach zoologicznych, jest zakaz karmienia zwierząt. Wiele osób pyta, dlaczego nie wolno karmić zwierząt w zoo? Przecież to jedno ciastko im nie zaszkodzi… No właśnie. Odpowiedzmy w końcu ostatecznie na pytanie – dlaczego odwiedzającym nie wolno karmić zwierząt w zoo? Warto, żebyśmy umieli wyjaśnić to także naszym dzieciom.

1. Zwierzęta mają inny system trawienny niż człowiek. Wiele zwierzaków jest wegetarianami i może jeść tylko produkty pochodzenia roślinnego (na przykład goryle), inne są tylko mięsożercami (lwy, tygrysy, inne wielkie koty), wiele jest takich, które jedzą różne rzeczy (ostronosy, szympansy – dla przykładu), są także zwierzęta wszystkożerne, jak niedźwiedzie czy świnie. Wiemy jednak doskonale, że w środowisku naturalnym zwierzęta – nawet wszystkożerne – nie jedzą chleba, czekolady czy kiełbasy. Tak więc nigdy nie wiemy, czy coś, co chcielibyśmy rzucić zwierzakowi mu nie zaszkodzi. Poza tym pamiętajmy, że jedzenie, które jedzą ludzie, jest w dużym stopniu przetworzone, zawiera wiele przypraw i konserwantów, do których ludzki organizm jest przyzwyczajony, ale zwierzęcy nie. Co z tego, że kiełbasa to mięso, skoro zawiera wiele polepszaczy mogących bardzo zaszkodzić tygrysowi czy pumie?

2. Ilość jedzenia podawana zwierzętom w zoo jest regulowana. Myślenie: „Pomagam zoo, bo dokarmiam zwierzaki” jest skandaliczne! Zwierzęta w zoo mają określone dzienne porcje, których nie powinny przekraczać, ponieważ szkodzi to ich zdrowiu. I tuczy.

ZOO w Gdańsku - obrazowo o tym, dlaczego nie wolno karmić zwierząt

ZOO w Gdańsku - obrazowo o tym, dlaczego nie wolno karmić zwierząt

3. „Może i mu nie wolno, ale to jedno ciasteczko przecież nie zaszkodzi” – myślą często zwiedzający. Pomyślmy teraz, że przy wybiegu zwierzęcia dziennie zatrzymuje się dwieście osób, pomyślmy, że co druga ma ze sobą ciasteczko, powiedzmy, że połowa z nich to ciasteczko rzuci – bo myśli właśnie w ten sposób. I tak, chociaż każdy pomyślał o tylko jednym ciasteczku, zwierzę otrzyma ich pięćdziesiąt. I może to jedno ciasteczko rzeczywiście by nie zaszkodziło, ale pięćdziesiąt? Nigdy nie wiemy, ile osób przed nami pomyślało i ile osób po nas pomyśli w ten sam sposób.

Przykład nagannego zachowania - przechodzień rzuca niedźwiedziom w Parku Praskim ciastka

Przykład nagannego zachowania - przechodzień rzuca niedźwiedziom w Parku Praskim ciastka

Niemądre zbliżenia

Wielu z nas żywi błędne przekonanie o tym, że zwierzęta w zoo są oswojone i potulne, w związku z czym za nic ma sobie ostrzeżenia dotyczące trzymania się od nich na odległość. I o ile zdajemy sobie sprawę z tego, że lwy czy tygrysy mogą być niebezpieczne, o tyle nie wierzymy, żeby żubr, struś czy żyrafa mogły nam zrobić jakąkolwiek krzywdę. A to wielki błąd! Musimy pamiętać, że upodobania żywieniowe zwierzęcia nie decydują o stopniu zagrożenia, jakie może ono dla nas stanowić. Co to oznacza? Bezmyślne zbliżanie się do żubra z gałązką („Bo takie fajne będę mieć zdjęcie na Naszej Klasie!”) może skutkować nawet ciężkim kalectwem – nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak zezłoszczony żubr potrafi szarżować.

Żubr - choć roślinożerny, ten kolos (do 900 kg masy ciała!) może stanowić dla człowieka ogromne zagrożenie

Żubr - choć roślinożerny, ten kolos (do 900 kg masy ciała!) może stanowić dla człowieka ogromne zagrożenie

Struś wygląda niegroźnie? Wystarczy jeden szybki ruch, żeby dziobem zrobił dziurę w czaszce. Hipopotam? Roślinożerca, który potrafi na pół przegryźć krokodyla, a człowieka zemleć na miazgę. Dorosły goryl-wegetarianin dysponuje taką siłą, że może unieść nawet tonę. Wyobrażacie sobie znaleźć się w jego uścisku? Wielbłąd kłapnięciem pyska może wyrwać kawał mięsa. Mrówkojad pazurami – rozedrzeć na strzępy. Tapir – lepiej nie znaleźć się między nim i płotem.

„Wszystko, co żywe, będzie się bronić, choćby było nie wiem jak małe. Każde zwierzę jest dzikie i niebezpieczne. Może nie zabije, ale z pewnością porani. Będzie drapać i gryźć i zawsze można się spodziewać, że się człowiek nabawi jakiejś infekcji, że rana zacznie puchnąć, ropieć, że wystąpi gorączka „.

Odwiedzając ogród zoologiczny trzeba pamiętać, że zwierzęta to tylko zwierzęta – często je antropomorfizujemy, nadajemy im ludzkie cechy nie zdając sobie do końca sprawy z tego, jak mogą być one dla nas niebezpieczne niezależnie od tego, czy jedzą tylko mięso, czy są wegetarianami, czy to drapieżniki, czy klasyczni roślinożercy.

Popatrz skarbie na krokodyla!

Krokodyle nilowe - jedne z najbardziej niebzezpiecznych zwierząt w zoo

Krokodyle nilowe - jedne z najbardziej niebezpiecznych zwierząt w zoo

Krokodyl na pewno nie pogardziłby obiadem z małej dziewczynki, która wypadła zza murku niezbyt mocno trzymana przez tatę, który drugą ręką próbował zrobić zwierzakowi zdjęcie. Nigdy nie mamy pretensji do dzieci – dziecko nie zdaje sobie sprawy z wielu zagrożeń, od tego, aby zapewnić mu bezpieczeństwo, są rodzice. Jednak rodzice często, wiedzeni chyba dziwnie rozumianą macierzyńską miłością i chęcią dogodzenia dziecku, wystawiają je na ogromne niebezpieczeństwo, stawiając na murku, sadzając na balustradach, pozwalając przekładać ręce przez kraty. Ostatnio w zoo w Warszawie byliśmy świadkami, jak pewna pani zachęcała swoją kilkuletnią córkę do karmienia żubra zieleniną nie zważając na to, że jego rogi znajdują się kilkanaście centymetrów od twarzy dziecka. Na nasze zwrócenie uwagi, że to niebezpieczne, usłyszeliśmy, że „skoro nie mamy dzieci, to mamy się nie wtrącać”. Podejrzewamy, że chęć sprawienia dziecku przyjemności była silniejsza od zdrowego rozsądku, co nas bardzo zasmuciło. Przestaliśmy się jednak wtrącać myśląc jednocześnie, że nie życzymy tej pani, aby przekonała się kiedykolwiek, co może się w takiej sytuacji wydarzyć. Każdy w końcu posługuje się własnym rozumem.

Mandryl - czy ktoś ma wątpliwości co do możliwości zastosowania tych kłów?

Mandryl - czy ktoś ma wątpliwości co do możliwości zastosowania tych kłów?

Kilka lat temu w śląskim zoo kobieta została rozszarpana przez niedźwiedzie, ponieważ – prawdopodobnie – spadła na ich wybieg. W 1999 roku we wrocławskim zoo szympans odgryzł dziecku palec. W roku 1995 mężczyzna, który wskoczył do fosy niedźwiedzi, został przez nie oskalpowany, zwierzęta dodatkowo złamały mu kręgosłup. Mężczyzna zmarł po dwóch latach. W zoo w Królewcu chłopiec, który chciał pogłaskać tygrysa, stracił rękę. Podobna sytuacja miała miejsce w Płocku, gdzie młody mężczyzna założył się z kolegami, że przeskoczy przez ogrodzenie i złapie tygrysa za ucho. Zakład wygrał, ale kosztem ręki… W czernichowskim zoo chłopiec karmił niedźwiedzia sucharami – zwierzę odgryzło mu obie ręce. W Łodzi młoda kobieta chciała pogłaskać słonia po trąbie – ten poturbował ją tak, że kobieta nieprzytomna trafiła do szpitala. W zoo w Peru siedmioletni chłopiec zmarł w wyniku obrażeń, do jakich doszło na skutek zaatakowania go przez pumę – chłopiec podszedł blisko klatki i wsadził rękę przez ogrodzenie. Wypadki w zoo zdarzają się rzadko, ale kiedy się zdarzają – bardzo często są tragiczne w skutkach. A, co najważniejsze – w ogromnej większości dochodzi do nich z winy człowieka.

Taki komunikat znajdziemy w ZOO w Gdańsku przy bardzo wielu wybiegach

Taki komunikat znajdziemy w ZOO w Gdańsku przy bardzo wielu wybiegach

Ostrzeżenia w ogrodach zoologicznych są nie dla picu – jeżeli jest napisane, że zwierzęta są bardzo niebezpieczne – naprawdę są niebezpieczne i mogą zrobić poważną krzywdę. Jednak same ostrzeżenia nic nie dadzą – potrzeba także odrobiny rozumu i zdrowego rozsądku.

Nie czyń zwierzęciu…

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, do czego zdolni są ludzie w ogrodach zoologicznych. Wielu z nas nie myśli także o tym, że zwierzęta w zoo umierają czasami z winy człowieka… W pewnym ogrodzie zoologicznym ludzie do basenu dla uchatek wrzucali monety, łańcuszki, drut, kamienie i inne tego typu „akcesoria”. Doprowadziło to do śmierci dwóch uchatek. W Warszawie ktoś wbił osiołkowi śrubokręt w łopatkę – na szczęście zwierzę przeżyło.  Zwierzęta bywają karmione starym, zepsutym jedzeniem, bywa także, że do tego jedzenia dodaje się im szkło, gwoździe, kawałki drutu…  Zwierzęta bywają dźgane patykami, nożami,  skrajnych przypadkach są kaleczone i ranione. O tym także szeroko jest mowa w „Życiu Pi”.

Okrucieństwo przybiera często formę bardziej aktywną i bezpośrednią. W literaturze przedmiotu mamy relacje o wielu rodzajach tortur zadawanych zwierzętom w zoo. O trzewikodziobie, który zdechł, bo ktoś roztrzaskał mu dziób młotkiem, o łosiu, któremu odcięto nożem brodę razem z płatem skóry wielkości dłoni (ten sam łoś został pół roku później otruty), o małpie, której złamano przedramię, kiedy sięgnęła po orzech, o jeleniu, któremu oderżnięto rogi piłką do metalu, o zebrze zakłutej sztyletem i o innych atakach na zwierzęta z użyciem lasek, parasoli, spinek do włosów, drutów do robótek, nożyczek i Bóg wie czego jeszcze, atakach, których celem było często wyłupienie oka lub wykastrowanie. Wiele zwierząt zostaje otrutych. Są też przykłady świństw jeszcze dziwaczniejszych, jak masturbacja spoconych typków na oczach małp, kucyków czy ptaków, odcięcie głowy wężowi przez maniaka religijnego czy upodobanie pewnego obłąkańca do oddawania moczu do pysków łosi.

Choć wielu z nas trudno w to uwierzyć, bardzo wielu ludzi przejawia w stosunku do zwierząt skłonności sadystyczne – mamy tego przykłady cały czas słysząc na przykład o zakatowanych psach, ale wiele takich przypadków zdarza się również w zoo. Takie zachowanie jest bestialskie – zwierzęta bowiem także czują, cierpią, chorują i często umierają przez ludzką bezmyślność. Ale – przede wszystkim – są żywymi istotami. Jednak aby nie popadać w skrajności trzeba wspomnieć o tych najbardziej oczywistych rzeczach, które – dla nas nieszkodliwe – zwierzę mogą naprawdę rozjuszyć. a należą do nich na pewno fotografowanie z lampą błyskową, pukanie w szyby, zaczepianie zwierząt, próby ich głaskania, krzyczenie. I na koniec coś, w co bardzo wielu z nas nie wierzy – ludziom zdarza się zabierać zwierzęta z zoo do domu. W ten sposób ginęły głównie żółwie i króliki, ale w jednym z ogrodów zoologicznych zginęła także sitatunga. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że zwierząt z zoo zabierać nie wolno.

„Dlaczego ja?”

Wiadomo – kiedy widzimy przykład jakiegokolwiek z powyższych zachowań, powinniśmy zwrócić uwagę. Dlaczego więc tak często tego nie robimy? Działa tu oczywiście kilka czynników, począwszy od „To nie moja sprawa”, przez „Dlaczego ja?”, do „A jak się przyczepią?”. Niestety, prawda jest taka, że bardzo wielu ludzi nie reaguje dlatego, że boją się reakcji drugiej strony – ludzie najczęściej nie są przygotowani na krytykę, w związku z czym reagują w dwojaki sposób: albo robi im się głupio, albo zaczynają pyskować. Mieliśmy do czynienia i z jedną, i z drugą reakcją – szczególnie ta druga jest nieprzyjemna. Grunt to się nie zrażać – wszak nie zwracamy uwagi przez jakieś nasze „widzimisię”, tylko dla bezpieczeństwa ludzi i dobra zwierzaków. Drugą, bardzo popularną naszą reakcją, kiedy widzimy, że coś jest nie tak, jest myślenie „Dlaczego ja? Przecież pozostali ludzie też by mogli zwrócić uwagę”. „Syndrom tłumu”, z którym się identyfikujemy, w którym szukamy usprawiedliwienia, daje o sobie znać – skoro inni nic nie robią, to ja też nie muszę. I trzecią, bardzo niebezpieczną naszą reakcją jest „To nie moja sprawa” – i może to bardzo dosadne stwierdzenie, ale to nigdy nie jest nasza sprawa, dopóki nie wydarzy się tragedia.

Dlatego my, redakcja Mrówkojada, apelujemy: WTRĄCAJMY SIĘ, kiedy widzimy, że ktoś w zoo zachowuje się nie tak, jak powinien, a kategorycznie reagujmy, kiedy widzimy, że ktoś szkodzi zwierzętom – człowiek ma swój rozum i odpowiada za swoje zachowanie, zwierzę często nie potrafi się obronić.

Dekalog dobrego zoomaniaka…

… czyli to, o czym zawsze musimy pamiętać odwiedzając zoo.  W zoo to my jesteśmy gośćmi – przychodzimy do zwierząt, które tam mieszkają, jedzą, rozmnażają się. O czym mamy pamiętać?

1. Nie wolno w zoo karmić zwierząt.

2. Nie wolno przekraczać ustalonych barier.

3. Nie wolno drażnić zwierząt.

4. Nie wolno wrzucać żadnych rzeczy na wybieg.

5. Nie wolno wchodzić na murki ani sadzać na nich dzieci.

6. Nie wolno zabierać zwierząt do domu.

7. Nie wolno drażnić zwierząt (pukaniem w szyby, hałasowaniem, zaczepianiem ich).

8. Nie wolno hałasować – szczególnie w pawilonach.

9. Nie wolno robić zdjęć z lampą błyskową.

10. Należy zwracać uwagę na wszelkie nieodpowiednie zachowania osób odwiedzających zoo.

Jeżeli chcemy być naprawdę kulturalnymi gośćmi, zastosowanie się do powyższych zasad nie będzie stanowiło dla nas żadnego problemu. To w końcu kwestia bezpieczeństwa nie tylko zwierząt – ale także naszego własnego :).

Reklamy

20 comments on “Dekalog dobrego zoomaniaka, czyli (między innymi) dlaczego nie wolno karmić zwierząt w zoo?

  1. Bezmyślność ludzi jest wielka.
    2 lata temu w zoo w Gdańsku przez wybieg dromaderów (i to przez cały) przebiegł młody mężczyzna, a zeskakując z murku zawołał do kolegi „wygrałem piwo”. Tacy ludzie, aż się proszą o stracenie jakiejś części ciała.
    Gorzej jeżeli rodzice postępują bezmyślnie, bo to ich dzieci mogą być kalekami do końca życia.

  2. Kiedyś w Holandii, bodajże w zoo w Arnhem lub Rotterdamie, przeprowadzono pewną szczegółową obserwacje. Miała się ona tyczyć tego co dostała do jedzenia od zwiedzających, w ciągu jednego dnia tamtejsza samica słonia indyjskiego.
    Łyk statystyk :
    – 1700 orzeszków ziemnych
    – 200 kromek chleba( w tym kromki z masłem, miodem, dżemem, nutellą, serem i szynką)
    – 1200 cukierków
    – 800 ciastek
    – 150 pomarańcz
    – 20 jabłek
    – parówkę
    – niewielki ilości papieru, tektury
    – damska rękawiczkę

    W sumie słonica spożyła 60 kg pożywienia, wrzuconego przez zwiedzających. Jakie były tego efekty, tego już nie wiem.

    Same statystyki, robią spore wrażenie, a to przecież miało miejsce w Holandii. Ciekawe jak by u nas tego statystyki wyglądały. Przyznam jednak, że mam wrażenie jakby pewna część zwiedzających miała głowę na karku i z roku na rok, co mniej obserwuję w Łódzkim zoo, prób dokarmiania zwierząt.

    • No to dla porównania podobne statystyki, tyle że z polski
      dane z pewnej niedzieli w lipcu 1986 roku, kiedy to ZOO we Wrocławiu odwiedziło 8514 osób:

      – para koczkodanów górskich otrzymała 88 czereśni, 45 cukierków w papierkach, 18 kawałków ciastek, 5 kawałków bułki, 1 jabłko, 1 duży kawałek czekolady.
      – para niedźwiedzi himalajskich otrzymała 627 czereśni, 425 cukierków, 5 średnich porcji lodów, 245 ciastek, kawałki chleba, kasztany, skórki z pomidorów, skórę z salcesonu i kaszanki…
      Co ciekawe, karmiły przede wszystkim kobiety, a w dalszej kolejności dzieci. Prawie nikt nie zwrócił uwagi na tabliczkę „Nie karmić zwierząt”.

      Takich przykładów można by mnożyć (choć nas cały czas zastanawia, jak udało się tak dokładnie wszystko policzyć:).

      (Dane za: „Znajomi wśród zwierząt”, A. Gucwiński, W. Strojny)

  3. Mam pytanko, może nieco nie na temat ale jednak… Dlaczego skoro w starym zoo nie ma już dużych zwierząt w ciasnych klatkach jak lew czy słoń bo są na Malcie lub w innych ogrodach, to dlaczego zostały małpy w tej starej małpiarni w małych ohydnych kratkach i betonie? Smutne tam siedzą a na Malcie mogły by sobie być albo w innym zoo, wg mnie to nie są warunki odpowiednie na trzymanie małp :/ Co myślicie o tym?

    • Hm, sprawa nie jest taka prosta. Koczkodany Diana, których w Starym ZOO jest cała grupa, mają do dyspozycji bardzo nowoczesny i bardzo duży obiekt przy dawnym alpinarium, dawniej zajmowany przez ptaki drapieżne. Obiekt był niedawno zmodernizowany i prezentuje się naprawdę nieźle, poza tym jest bardzo obszerny – nie ma na razie szans, żeby w Nowym ZOO lub gdziekolwiek, stworzyć im razie lepsze warunki.
      Co więcej, na zmianę z koczkodanami z tego wybiegu korzystają tez gibony, nie jest więc do końca tak, że cały czas siedzą w tych starych klatkach w starej małpiarni.
      Kwestia z gerezą abisyńską jest bardzo prosta – jest ona już bardzo stara i żadna przeprowadzka jej gdziekolwiek nie wchodzi w grę, gdyż ryzyko, że mogłoby się jej coś stać jest zbyt duże. Po części podobnie jest z para gibonów, które mają już swoje lata i przeprowadzka mogłaby im paradoksalnie zaszkodzić. Nawet w teoretycznie lepsze miejsce. Poza tym od czasu do czasu korzystają z wielkiego wybiegu koczkodanów.
      Docelowo w starej małpiarni ma nie być żadnych małp, a w Starym ZOO zostaną – jeśli już – to tylko koczkodany.

  4. Rozumiem, no właśnie słyszałem już gdzieś że te niektóre małpi są już stare, tak na marginesie czy to są najstarsze zwierzęta patrzą z perspektywy naszych obu ogrodów czy nie? Jakie zwierzę jest najstarsze w naszych 2 zoologach?

    • Hm, szczerze powiemy, że niestety nie wiemy, który zwierzak jest najstarszy w poznańskim zoo. Nigdy właściwie nie było o tym mowy, ale też obecnie brakuje jakichś szczególnie wiekowych zwierzaków. Obstawiamy, że w czołówce mogą być żółwie ze Starego, ale obiecujemy to dokładnie sprawdzić!

  5. Dawidzie, małpy nigdy nie zostały przeniesione do Nowego Zoo bo nigdy nie wybudowano tam odpowiedniego obiektu, ba nawet nie ma takich planów:(

    Najstarsze zwierzeta w nowym zoo to flamingi, sa tam niemal od otwarcia zoo.

    • Licząc w ten sposób, to flamingi faktycznie są „pierwszym” gatunkiem, jaki pojawił się w Nowym ZOO, choć trudno powiedzieć, aby któryś z flamingów był konkretnym najstarszym zwierzakiem w zoo:).

  6. Aha, no mi chodzi o pojedyńcze zwierzę które jest najstarsze. Zółwie faktycznie mogą być ale zółwie żyją długo nawet ponad 100 lat więc mając np 50 lat to nie są aż takie stare 🙂 a ssaki ciekawe które są najstarsze. ale zółwie też ciekawe ile maja lat.

  7. Pierwszym gatunkiem to może nie (pierwsze byly jelenie, wielbłądy, kuce, czy inne kopytne). Ale prawdopodobnie maja najdluzszy staz. Chyba zaden inny zwierzak nie przesiedzial tyle w tym zoo. Ale o szczegoly to juz chyba trzeba pytac sam zoolog (o ile sami sa w stanie to policzyc).

  8. Z ssakami trudna sprawa, pamietam ze Siamangi sa od bardzo dawna, gerezy chyba tez, pytanie ktore pokolenie jest tam teraz.

  9. Szkoda mi bardzo tych zwierząt. Ja, w warszawskim ZOO obserwuję wielu ludzi, którzy zachowują się jakby w ogóle nie potrafil myśleć. Faszerują biedne papugi popcornem, chipsami i nie wiadomo czym jeszcze, to samo z pawianami i niedźwiedziami. Najbardziej zdenerwowała mnie sytuacja, kiedy to tatuś uczył swoje dzieci jak rzucać w słonia śnieżkami (albo podobna: jak dobrze wypłoszyć fokę, aby schowała się pod wodę). Naprawę, zastanawiam się czemu takie zachowanie ma służyć. Żałuję, że wtedy nie zwróciłam uwagi, ale pewnie nie posłuchaliby takiego dzieciaka jak ja.
    Przepraszam, że dawno się tu nie odzywałam, ale starałam się przynajmniej czytać większość artykułów. Ja w każdej chwili mogę służyć fotografiami zwierzaków z ZOO w Warszawie :).
    Pozdrawiam serdecznie i życzę Państwu miłych wakacji!

    • Dziękujemy bardzo! W razie potrzeby będziemy prosić o zdjęcia, całkiem możliwe, że za jakiś czas się przydadzą :). Również życzymy miłych wakacji!

      • Jakoś niedawno chyba jedna kea w W-wie została czymś otruta, nie wiem czy jedna młoda słonica która przyjechała z Bubą i Fredzią nie skończyła tak samo – bo słyszałem 2 wersje: została otruta; wyjechała do Francji

      • Jeśli się nie myłe, do tej pory w naszych zoologach padły 2 te papugi. Jedna w W-wie, druga we Wrocku.
        Co było przyczyną padnięcia ptaka we Wrocku, to tego nie wiem, ale osobnik warszawski osobnik padł na skutek zatrucia kawałkami piłki. Często w niewoli, daje się tym gatunkom piłki do zabaw.
        Drugi warszawski osobnik, również był w nieciekawej sytuacji, gdyż zatruł się podaną mu trującą rośliną rosnącą nieopodal ich woliery. Jakoś ptak przeżył i już od pewnego czasu, nie jest sam w wolierze.

  10. Tak jak napisał Pomurnik, kea w Warszawie padła z powodu zjedzenia piłki… ZOO kiedyś się tłumaczyło, że to wina zwiedzający, a prawdą jest to że zawinił jeden z pracowników.

    A słonica nie została ani otruta, ani nigdzie nie wyjechała – umarła na sepsę.

  11. Niestety niektórzy Polacy nie dorośli do współczesnych ogrodów zoologicznych. Brakuje nam więzi ze zwierzętami (tak jak z własnym psem, królikiem:), czy jaszczurką),bo czy ktoś otrułby naumyślnie własnego psa? Czy Wy – drodzy użytkownicy – będąc w zoo nie macie wrażenia, że te zwierzęta są po części całej społeczności i należy o nie dbać? Te zwierzęta żyją tu bo kupujecie bilety (taka prawda). Na „zachodzie” panuje inna mentalność , tam ludzie nie zachowują się tak jak u nas (przynajmniej w większości), sam to zaobserwowałem będąc w niemieckim zoo w Dreznie.

  12. Taa… no „wtrącajmy się”. Dobrze powiedzieć. W sobotę w warszawskim zoo obserwowaliśmy karmienie nosorożców. Obok mnie stał dziadek z wnuczką i mówił coś w stylu „o, zobacz ten robi tak a tamten tak” – z czystej życzliwości powiedziałam, że „ten” to dziewczynka – Shikari, na co pan odparł „dziecku to nie robi różnicy”. Miłe to nie było. A co dopiero zwrócić uwagę?? Ludzie są beznadziejni. Jak by to było wspaniale gdyby można było wsadzić takiego pacana do najstarszej i najciaśniejszej klatki, niechby sobie tam posiedział. A, i koniecznie wystawiony na widok publiczny!

    Co do zagrożenia jakie stanowią zwierzęta: pies może zagryźć, kot może pazurami rozorać twarz, koń zębami też może wyrwać kawał mięsa, nie wspominając o tym co może zrobić kopytami. I wcale nie trzeba iść do zoo. Trzeba myśleć!!!
    Jak czytam o tych statystykach i wypadkach, myślę „bardzo dobrze”. Przecież to wszystko stało się na własne życzenie ludzi. Jak oglądam na Animal Planet czy na Discovery jak byk pomiata człowieczkiem na arenie, myślę tylko jedno „bardzo dobrze! dajesz byk! dajesz!!”
    A jakby można było głupotę ludzką przekształcić w źródło zasilania – o, na pewno energii by nie zabrakło!

  13. Jeszcze jedno. W sobotę byliśmy w warszawskim zoo jakieś 5 godzin. Nie zauważyłam, żeby ktoś ze zwiedzających karmił zwierzęta – nie mówię, że tak nie było, bo pewnie było. Jak zauważę – na pewno zwrócę uwagę. Zdarzały się tylko durne komentarze, np. przy surykatkach: „Zjadłbyś surykatkę?” „E, no nie.” „Czemu nie? Przecież wszystko można zjeść. Z odpowiednimi przyprawami.” „No, idziesz do sklepu: czy są przyprawy do surykatek?”
    No comment.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s