Narodziny mrówkojada!

Redakcja Mrówkojada bardzo długo czekała na ten dzień – po miesiącu niecierpliwego milczenia możemy Wam wreszcie ogłosić – nasze poznańskie mrówkojady doczekały się potomka!
Maluch urodził się co prawda równo miesiąc temu – 28 września, ale dopiero dziś wiadomość została oficjalnie podana do publicznej informacji. My – jako rodzice adopcyjni pary dorosłych mrówkojadów – Eskado i Guapy – mieliśmy możliwość odwiedzić całą rodzinkę w ostatnią sobotę.

mały mrówkojad w poznańskim Nowym ZOO
Mały mrówkojad w poznańskim Nowym ZOO – zdjęcie wykonała opiekunka mrówkojadów, Pani Katarzyna Byczyk

Naszym przewodnikiem po chatce mrówkojadów była ich opiekunka, Pani Katarzyna Byczyk, która zajmuje się także kapibarami i czepiakami czarnorękimi. Jak sama wspomina, początkowo nie zauważyła małego mrówkojada, dopiero gdy podniosła ogon leżącej Guapy, zobaczyła mrówkojadziątko.
Narodziny mrówkojada w zoo to wielkie wydarzenie! Co prawda w Poznaniu mrówkojady mieszkały już w 1974 roku, ale były w nim bardzo krótko i nie udało się ich niestety rozmnożyć. Te narodziny są pierwszymi w historii poznańskiego zoo i drugimi w skali kraju (po Warszawie).

mały mrówkojad na grzbiecie mamy
Mały mrówkojad na grzbiecie mamy

Maluch ma ponad pół metra, z czego prawie połowa przypada na puszysty ogon. Ma też długi pyszczek i język, ale na razie nie potrzebuje go do wydobywania mrówek z mrowiska, jak robią to dorosłe zwierzęta. Póki co pije mleko matki, która będzie go karmiła przez około 6 miesięcy. Potem zacznie próbować karmy, którą na co dzień dostaje Guapa i Eskado. A jest to prawdziwy przysmak – papka składająca się m.in. ze ze zmielonych bananów, jabłek, gruszek, pomidorów, jajek, serca wołowego, granulatu dla psów, torfu, miodu i wody.
Wygląda ona tak:

śniadanie dla mrówkojada
Śniadanie dla mrówkojada

Taka karma zastępuje mrówkojadom ich naturalny przysmak – mrówki, których potrafią zjeść nawet 30 tysięcy dziennie! Niestety, w zoo nie ma możliwości, aby dostarczyć mrówkojadowi aż tylu mrówek dziennie, stąd koniecznym było opracowanie przepisu na jedzenie zastępcze. Długo się to nie udawało, co utrudniało hodowlę mrówkojadów, na szczęście udało się go wreszcie stworzyć w ZOO w Magdeburgu – i z wymyślonego przez Niemców przepisu korzystają wszystkie ogrody w Europie – w tym poznański. Dziś w europejskich ogrodach zoologicznych jest 80 mrówkojadów, w tym także w opolskim i warszawskim zoo.

Nasz maluch póki co nie jada ani mrówek, ani wspomnianej papki, za to większość czasu spędza na grzbiecie matki, tuli się do jej sierści i chowa się pod jej ogonem. Guapa jest jeszcze młodą samicą – urodziła się zaledwie trzy lata temu w Zurichu, w zeszłym roku przybyła do Poznania. Rodziła po raz pierwszy, więc były obawy, czy nie odrzuci malucha, okazała się jednak bardzo troskliwą mamą. Od razu po porodzie przykryła malucha puszystym ogonem i niczym kołderką okrywa go, gdy śpią w swoim legowisku.

Guapa w swoim legowisku - maluch schowany jest...pod ogonem:)
Guapa w swoim legowisku – maluch schowany jest…pod ogonem:)

Gdy zaś spaceruje po swojej chatce, nie odstępuje swojego dziecka nawet na moment, dlatego też nie zbliżaliśmy się do niej zbytnio, asekurując się – w razie czego – otwartymi drzwiami chatki:) Bowiem mrówkojady – choć wyglądają bardzo łagodnie, potrafią być niebezpieczne, w razie obrony, potrafią skutecznie użyć swoich nawet 10 centymetrowych pazurów, zdolnych rozerwać na strzępy dużego jaguara.
Guapa już nieraz pokazywała – jak to określiła jej opiekunka – „charakterek” i pokazywała pazurki, wpadając czasem w prawdziwą złość (więcej na ten temat mogłyby powiedzieć tapiry i kapibary, które wówczas stawały jej na drodze). Po porodzie jednak znacznie złagodniała – widać macierzyństwo bardzo jej służy.

Guapa z małym mrówkojadem na grzbiecie
Guapa z małym mrówkojadem na grzbiecie

Płeć malucha nie jest jeszcze znana, będzie można ją określić dopiero około trzeciego miesiąca życia, wówczas otrzyma też imię. Pełną samodzielność mały mrówkojad uzyska po 2 latach.
Zimę spędzi wraz z mamą w chatce mrówkojadów – w chwili obecnej jest bowiem za zimno, aby malec mógł wychodzić na zewnątrz. Na odwiedziny wszyscy chętni muszą zatem poczekać do wiosny.

mały mrówkojad na grzbiecie swojej mamy - Guapy
Mały mrówkojad na grzbiecie swojej mamy – Guapy

Z WIZYTĄ U ESKADO

My natomiast postanowiliśmy zajrzeć jeszcze do szczęśliwego tatusia, Eskado, przebywającego obecnie w pomieszczeniu obok. Eskado został oddzielony od Guapy gdy tylko okazało się, że samica jest w ciąży. Pozostaną rozdzieleni najpewniej aż do wiosny, dlatego zimą będziemy mogli oglądać tylko Eskado. Jest on dużo spokojniejszy i bardziej opanowany od Guapy. Od czasu, gdy wycięte zostały krzaki, w których latem często się chował i spał, dużo chętniej spaceruje po ogromnym wybiegu Ameryki Południowej i częściej też można go zobaczyć.
Tak wygląda Eskado, gdy spaceruje sobie po swoim wybiegu zewnętrznym:

Eskado na wybiegu
Eskado na wybiegu

A tak wyglądał, gdy zastaliśmy go śpiącego w jego legowisku:

mrówkojad Eskado smacznie sobie śpi...
Mrówkojad Eskado smacznie sobie śpi…

Tu przypomnieć należy, że mrówkojady śpią zwykle 15 godzin na dobę! Stąd też nasz drogi Eskado nie był zbyt skory, żeby się z nami przywitać, ale po chwili dał się jednak namówić – przekonała go stojąca na środku pomieszczenia miska z jedzeniem. Gdy nasz drogi mrówkojad odkrył swój piękny, puszysty ogon, którym się okrywał podczas snu, wyglądał tak:

mrówkojad przebudzony:)
Mrówkojad przebudzony:)

Gdy już się nieco rozbudził, zgodził się wreszcie przywitać ze swoimi rodzicami adopcyjnymi:)
Co jednak zrobił następnie? Ano, to, co mrówkojady lubią najbardziej, czyli…położył się znowu spać i nakrył ogonem. Po chwili przebudził się znowu, rozejrzał i…znowu się położył. Wreszcie wstał na dobre i poszedł coś przekąsić.

Eskado idzie coś zjeść
Eskado idzie coś zjeść

Posiłek wyraźnie dodał mu energii, bo zaczął buszować po całym pomieszczeniu:

Eskado w pełnym biegu
Eskado w pełnym biegu

Po czym- ku naszemu zdumieniu, ale przede wszystkim radości, przyszedł do nas, żeby…się trochę połasić.
Musimy tu powiedzieć jedno – pogłaskanie mrówkojada to fantastyczne doświadczenie, a co dopiero mrówkojad tulący się do nas i zachowujący się jak ukochany psiak!
Zapewniamy – to naprawdę niepowtarzalne przeżycie:)

Kiedy Eskado już się do nas nieco przyzwyczaił, miał wyraźną ochotę na dalszą zabawę – mrówkojady bowiem uwielbiają wszelkie harce. Obwąchał nas jeszcze swoim długaśnym pyszczkiem polizał ręce równie długim językiem po czym…udał się do swego legowiska by dalej spać.
Pożegnaliśmy się z nim zatem, obiecując następnym razem przynieść mu jego ulubiony przysmak – awokado, zajrzeliśmy jeszcze do Guapy, która spacerowała po chatce ze swoim maluchem na grzbiecie, po czym – obiecując sobie i naszym mrówkojadom wrócić tu niebawem – ruszyliśmy dalej. Kiedy wychodziliśmy z chatki mrówkojadów, czekała nas jeszcze jedna niespodzianka, o której napiszemy Wam jutro!

A tymczasem pokazujemy Wam jeszcze jedno zdjęcie naszego małego mrówkojada i jego mamy:

mały mrówkojad na grzbiecie swojej mamy
Mały mrówkojad na grzbiecie swojej mamy

Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć małego mrówkojada i jego rodziców, a także poczytać nieco więcej o samych mrówkojadach, zapraszamy do zakładki MRÓWKOJADY.
A my będziemy Was stale informować, jak miewa się nasz nowy podopieczny i jego rodzice.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s