Fotorelacja z łódzkiego zoo, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga…

Zapraszamy na relację z łódzkiego zoo, które bardzo dawno już nie gościło na łamach Mrówkojada i do którego, jakimś dziwnym trafem, sami jeszcze nigdy nie dotarliśmy. Mamy jednak nadzieję, że zmieni się to już w przyszłym roku (niestety, ostatnimi czasy funkcjonujemy na zupełnie innych zasadach, niż kiedyś, co mocno odbija się na naszych zoologicznych wojażach i samej stronie).
Na spacer po łódzkim zoo zabiera nas tym razem nasz czytelnik z Łodzi, Przemysław Armacki, który odwiedził ogród 7 lipca – fotorelacja jest więc jeszcze ciepła :).

Czytaj dalej

Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – Zoo Ostrava

Zapraszamy na kolejną w tym roku relację z Czech – dziś wybieramy się wraz z Kubą do Ostravy, a w najbliższych dniach zajrzymy jeszcze do Ołomuńca i (dwukrotnie!) Zilnu.
Zapowiada się tym ciekawiej, że – choć sami zastanawiamy się, jak to możliwe – żaden z tych ogrodów na Mrówkojadzie jeszcze nie gościł…

zoo-ostrava

Czytaj dalej

Mrówkojad po poznańsku, czyli koniec wakacji w Nowym Zoo

To była jedna z najważniejszych wypraw w historii naszej strony – po sześciu latach mrówkojadzenia przyjechaliśmy do Poznania, żeby spędzić kilka dni w tamtejszym zoo, które było naszym „pierwszym” ogrodem i przez długi czas tym, który odwiedzaliśmy najczęściej, czasem nawet kilka razy w tygodniu. Przenosiny na Północ częstotliwość odwiedzin znacznie zmniejszyły, ale przynajmniej raz-dwa razy do roku nad Malta staraliśmy się być, na taką wizytę w zoo czekaliśmy jednak od pierwszego dnia istnienia Mrówkojada.
W ciągu tych trzech dni mieliśmy okazję zajrzeć w miejsca, w których nigdy nie byliśmy, poznać zoo z zupełnie innej strony i poznać fantastyczne plany rozwoju zoo, które, niestety, z racji zmian kadrowych na stanowisku dyrektora zoo pewnie nigdy nie zostaną wprowadzone w życie.
W związku z całą aferą nasza relacja z zoo jest więc nie tylko mocno spóźniona, ale i okrojona, bo wiele spraw straciło rację bytu, a o niektórych pisać nie ma sensu. Zbyt ważna i ciekawa to była jednak wyprawa, aby całkowicie pominąć ją milczeniem, dlatego też o niektórych rzeczach Wam opowiemy – tym bardziej, że w ciągu ostatniego roku w Nowym Zoo wydarzyło się naprawdę sporo!

Czytaj dalej

Co nowego w Starym Zoo, czyli Poznań u progu zmian

Od naszej wizyty w Poznaniu minęło już co prawda sześć tygodni, nie przypuszczaliśmy jednak, że poślizg w naszej relacji okaże się tak znamienny w skutkach. Sytuacja w poznańskim zoo bowiem bardzo mocno się zmieniła i wiele spraw, o których chcieliśmy Wam napisać, straciło rację bytu. Nie chcemy jednak zupełnie porzucić zebranego materiału i choć o niektórych sprawach napisać musimy.
Ostatnio zabraliśmy Was do chatki mrówkojadów, dziś natomiast cofamy się w czasie o kilka tygodni i zaglądamy do Starego Zoo, w którym od naszej ubiegłorocznej w nim wizyty zmieniło się całkiem sporo…

Czytaj dalej

Mrówkojad w kąpieli, czyli echa poznańskiej wyprawy

Od naszej wizyty w Poznaniu minął już miesiąc – brak czasu sprawił, że relacja cały czas się opóźniała, nie przypuszczaliśmy jednak, że dojdzie do wydarzeń, które położą się cieniem na naszej wyprawie i sprawią, że tak wiele spraw, o których chcieliśmy Wam napisać, będzie już nieaktualnych lub wymagać będzie innego spojrzenia. Dlatego też na właściwą relację będziecie musieli jeszcze trochę poczekać – kilka spraw musimy przemyśleć, a o innych pisać już nie ma sensu. Zawsze jest jednak dobra chwila, żeby opowiedzieć o czymś wspaniałym, a nie ma chyba nic wspanialszego, niż mrówkojady, stąd też dziś przygotowaliśmy dla Was cały mrówkojadzi pakiet. W rolach głównych nasze dwa ukochane poznańskie stwory – Guapa i Eskado, a także dużo wody…. 🙂

Tadziu i Eskado, czyli mrówkojadzie spotkanie na szczycie! Czytaj dalej

Nad poznańską Maltą otwarto Nowe Zoo! – taka informacja pojawiła się w prasie dokładnie…41 lat temu!

To było zdecydowanie wydarzenie dekady w zoologicznym świecie na krajowym podwórku – 16 września 1974 roku, a więc w setną rocznicę powstania zoo przy ul. Zwierzynieckiej, udostępniono zwiedzającym Nowe Zoo na Białej Górze, w pobliżu Jeziora Maltańskiego.
Tym samym zakończyła się trwająca od 1970 budowa nowego zoo, które w założeniu miało się stać jednym z najnowocześniejszych ogrodów zoologicznych na świecie!

Nowe Zoo nad Maltą już czynne!

Czytaj dalej

Mrówkojady w berlińskim zoo

Z mrówkojadami z berlińskiego zoo mieliśmy, niestety, znacznie mniej szczęścia niż z parą długonosych mrówkożerców z Pragi – „berlińczycy” nie chcieli nam się zbytnio pokazać i jedynego mrówkojada zobaczyliśmy tuż przed wyjściem z zoo, gdy już niemal pogodziliśmy się z tym, że jedynym mrówkojadem w Berlinie, którego zobaczymy, będzie ten jegomość:

Czytaj dalej

Najciekawsze zwierzaki w Zoologischer Garten Berlin, czyli relacji część II

Ostatnio opowiedzieliśmy Wam o naszej wyprawie do berlińskiego Zoologischer Garten – jego specyfice, ogrodowej infrastrukturze i najciekawszych miejscach, dziś natomiast nieco więcej miejsca poświęcimy samym zwierzakom, które można zobaczyć w berlińskim zoo. Hipopotamy, niedźwiedzie, słonie, żyrafy, wielkie małpy i wielkie koty, nosorożce – trudno znaleźć przedstawiciela popularnego, dużego gatunku, którego w Berlinie nie zobaczymy. A zobaczymy też kilka prawdziwych rarytasów!
Zapraszamy do lektury!

Tadziu i nosorożec!

Czytaj dalej

Zoologischer Garten Berlin, czyli niemiecka wyprawa Mrówkojada

Niedawno opowiedzieliśmy Wam o naszej wizycie we wrocławskim zoo, zabraliśmy Was też do praskiego zoo, dziś natomiast zapraszamy na pierwszą część relacji z berlińskiego Zoologischer Garten, uznawanego za jeden z najważniejszych ogrodów zoologicznych na świecie. W stolicy Niemiec byliśmy do tej pory już dwa razy, do samego zoo jakoś nie udało nam się dotychczas dotrzeć. W połowie lipca jednak, kiedy mieliśmy już za sobą Wrocław, Pragę i Poznań wraz z naszymi poznańskimi przyjaciółmi wybraliśmy się na tyleż nieoczekiwaną, co kapitalną wycieczkę do Berlina, a naszym celem był właśnie jeden z dwóch berlińskich ogrodów.
Gdy dotarliśmy do stolicy Niemiec okazało się jednak, że czasu na zwiedzanie mamy znacznie mniej, niż się spodziewaliśmy – także dlatego, że ku naszemu ogromnemu zdziwieniu w pełni sezonu zoo zamykane było już o 18:30 (!). Dlatego też musieliśmy zrezygnować z części ekspozycji (o Aquarium nie było nawet mowy!), a niektóre z nich zwiedziliśmy bardzo pobieżnie, udało nam się jednak poczuć specyfikę zoo.
Do Berlina na pewno wrócimy nie raz – nie tylko do Zoologischer Garten, ale też do Aquarium i Tierparku – wtedy też postaramy się o bardziej kompleksowe relacje, co nieco opowiemy Wam jednak już dziś.

Czytaj dalej