„7 Dni Zoo” – nr 200!

Perspektywa ma duże znaczenie, gdy chcemy mówić o skali.
Dwustu ludzi w zestawieniu ze wszystkimi mieszkańcami dużego polskiego miasta to ledwie garstka, ale, gdy porównać to do ludności takiego Opatowca (najmniejsza liczba mieszkańców dla miejscowości o statusie miasta), to więcej niż połowa zamieszkujących go ludzi. Dwieście lat w historii świata, to mały ledwie mały ułamek, ale już z perspektywy pojedynczego człowieka cała wieczność.
Patrząc na to, jak długo istnieją różne tematyczne strony w sieci, nie musimy się wstydzić. Jesteśmy z Wami, drodzy Czytelnicy dość długo. Dziś natomiast pojawia się dwusetny numer cyklu 7 dni Zoo. Różnie bywało, mieliśmy przerwy w przekazywaniu informacji, ale wciąż chcemy Wam dostarczać nowinki z polskich zoo i robimy to, regularnie, z przyjemnością.
Trwamy.
Kiedy pojawiał się pierwszy numer 7 dni Zoo nie istniało jeszcze wrocławskie Afrykarium, które jest już z nami od ładnych paru lat. Inwestycyjna ofensywa w stolicy Dolnego Śląska właściwie dopiero się rozpędzała. Jest sporo obiektów w polskich zoo, które są młodsze od naszego cyklu z nowinkami. Ta perspektywa sprawia, że przez moment przyszło nam do głowy, że przy okazji dwusetnego odcinka powinien pojawić się na okładce dinozaur. Pozostawiliśmy jednak dawno wymarłe gady w spokoju, zdając się na patrona całego projektu pt. „Mrówkojad i przyjaciele”.
Tym sposobem zanim przejdziecie do czytania zoo plotek, przywita Was szczerbaty dziwoląg, smakosz mrówek i termitów, rodem z Ameryki Południowej. Byłoby super, gdybyśmy mogli ten sam zabieg powtórzyć przy odcinku numer trzysta, ale nie wybiegajmy w przyszłość, aż tak daleko.
Jesteśmy tu i teraz. Mamy listopad, rok 2021. Lekturę czas zacząć. Zaprasza Jego Dziwność Mrówkojad olbrzymi.

Czytaj dalej

„7 Dni Zoo” – nr 199

O gustach się nie dyskutuje.
Niby banał, ale święta prawda. Nie od dziś wiadomo, że co podoba się Pani Gieni z parteru, niekoniecznie wzbudza zachwyt pana Mietka z trzeciego piętra.
Niemniej jednak chcielibyśmy rozpocząć od historii, gdzie pewien znany przyrodnik stwierdził, że ma do czynienia z jednym z najpiękniejszych zwierząt na Ziemi. Człowiekiem tym był Frederic Cuvier, którego nazwisko widnieje w niejednej gatunkowej nazwie łacińskiej przedstawicieli światowej fauny. Zwierzakiem natomiast, który wzbudził tak wielkie poruszenie u przyrodnika była panda mała czy też ruda, jak to woli.
Gusta, gustami, ale urody i wdzięku sympatycznym rudzielcom odmówić nie można. A, że w życiu tak bywa, że do pełnienia reprezentacyjnych funkcji wybiera się ładnych, mądrych czy ogólnie wyróżniających się z grupy, to wybraliśmy tą pięknotę jako twarz naszej okładki i reprezentanta fauny w miesiącu, gdy przypada Dzień Zwierząt. Całkiem przypadkiem (oczywiście!) we wrześniu pandy małe mają też swoje święto, więc wszystko się spięło jak agrafka.
A skoro jesteśmy w temacie wyższej estetyki, to pięknie zapraszamy do lektury 199 już odcinka cyklu 7 dni Zoo. Warto poświęcić chwilę na plotki ze zwierzyńców.

Czytaj dalej

„7 Dni Zoo” – nr 198

„Był sobie słoń, wielki – jak słoń.
Zwał się ten słoń Tomasz Trąbalski.
Wszystko, co miał, było jak słoń!
Lecz straszny był zapominalski.”

Tak zaczynał się wiersz Juliana Tuwima o słoniu, który miał problemy z pamięcią. My staramy się ich nie mieć, więc pamiętamy, że w sierpniu przypada święto tych potężnych, dumnych i inteligentnych zwierząt. Nie umknął naszej uwadze również fakt, że dotychczas na naszych okładkach żaden olbrzym z trąbą nie gościł. Nadrabiamy ten fakt, prezentując na okładce samca słonia afrykańskiego sawannowego.

Jeszcze w latach siedemdziesiątych XX wieku liczbę słoni w Afryce szacowano na 1,5 miliona osobników. Dziś żyje tam nieco ponad 400 tysięcy tych zwierząt. W Azji tych zwierząt jest jeszcze mniej. Ze 100 tysięcy osobników (szacunkowe dane z początku XX wieku) pozostało już tylko 32 tysiące.

Są wspaniałe, ale potrzebują przestrzeni do życia, która z każdym rokiem się kurczy za sprawą człowieka. Dziś, istnienie słoni wydaje się nam oczywiste, ale wraz z upływem czasu może się to zmienić. Bez dwóch zdań, fauna naszej planety mocno by zubożała bez tych olbrzymów.

Wracając do słoniowej pamięci…

W przeciwieństwie do bohatera wiersza, jego rzeczywiści kuzyni mają ją wyśmienitą. Nie chcąc być od nich gorsi, pamiętamy o tym, by zaserwować Wam drodzy Czytelnicy świeżą dawkę plotek z polskich zoo. Zapraszamy na wieści z rodzimych zoologów w kolejnej, sierpniowej odsłonie 7 dni Zoo. To już 198 numer.

Czytaj dalej

„7 Dni Zoo” – nr 197

Niby nic wielkiego… wstęp, phi.
Czasem jednak człek ślęczy nad klawiaturą i kombinuje, co tu wymyślić, żeby w miarę oryginalnie było, żeby czymś zaskoczyć. I tak było w przypadku tego odcinka. Uparłem się, że coś wymyślę i za chińskiego boga nie chciałem podążać utartymi ścieżkami.
I tak siedziałem trochę jednego dnia… bez skutku całkiem, bo mi myślenie się wyłączyło. Drugiego również skończyło się pisanie wstępu fiaskiem, bo w głowie kłębiły się myśli całkiem odległe od celu. Wreszcie trzeciego dnia wstałem skoro świt, przekonany, że jutrzenka przyniesie wenę.
I nie przyniosła.. chyba, bo tak naprawdę pora dnia miała znaczenie w powstaniu wstępu i wyborze okładki. W jaki sposób?
Było tak. Delektowałem się ciepłą herbatą i widokiem jakie rozciągał się przede mną, w postaci złotego brzasku wynurzającego się z pomarszczonej tafli jeziora. Fajnie, prawda? Tyle, że owe złote światło z trudem się przebijało prze mgłę, jaka zawisła nad okolicą.
I z tej gęstej zasłony wychynął nagle cień, który przeobraził się po chwili w burego kocura. który o poranku szukał wrażeń. Istna pantera mglista, pomyślałem, kiciając do gościa. Ten jednak łypnął na mnie spod oka i zniknął w kępie krzaków.
To wtedy narodził się pomysł na wstęp i na bohatera okładki tego odcinka. Co ciekawe to poranne objawienie miało miejsce 4 sierpnia, kiedy przypada międzynarodowy dzień tych kotów.
Przypadek? Kto to wie? Zresztą… czy to ważne?
Fakt faktem, że w 198 numerze 7 dni Zoo wita Was pantera mglista. Zwierzę fascynujące, tajemnicze i bez wątpienia wyjątkowej urody.
Przenikliwym wzrokiem zerka kto zagląda do nas, aby przyswoić kolejną porcję nowinek z polskich zoo. Każdy zoofan woli przecież być zorientowany, niż mieć… mgliste pojęcie.
Zapraszamy do lektury! Jest co czytać.

Fot.: Tomas Svoboda

Czytaj dalej

„7 Dni Zoo” – nr 196

Zgodnie z dewizą Hitchcocka, która mówiła, że na początku filmu powinno być trzęsienie ziemi, a potem napięcie powinno rosnąć, postanowiliśmy rozpocząć najnowszy numer 7 dni Zoo od ataku Godzilli. Czyż gad na okładce nie mógłby posłużyć jako protoplasta słynnego filmowego potwora? Godzilla była wszakże efektem eksperymentów, które odbywały się na wyspach leżących na Pacyfiku. I choć nigdzie nie ma wzmianek, że chodziło o wyspy Galapagos, skąd pochodzi bohater naszej okładki, ale kto nam zabroni pofantazjować.

Mocny akcent na rozpoczęcie tekstu to jedno, ale za zaproszenie jaszczura na sesję zdjęciową odpowiada bardziej przypadający w czerwcu Dzień Oceanów. Dlaczego?

Ano, z takiego powodu, że legwany morskie, żyjące na wyspach archipelagu Galapagos to jedyne jaszczurki, które żywią się w morzu, a dokładniej mówiąc w wodach Oceanu Spokojnego. Tam nurkują w poszukiwaniu wodorostów, choć zdarza im się też skubnąć jakiegoś skorupiaka czy owada.

Zostawiając kuzyna Godzilli w spokoju, skupmy się bardziej na nas Drodzy ZooManiacy. My karmimy się nowinkami z ogrodów zoologicznych, a tych słuszną porcję odnajdziemy w poniższym tekście.

Najwyższa pora zaliczyć 196 odsłonę 7 dni Zoo. Zapraszamy!

Czytaj dalej

„7 Dni Zoo” – nr 195

Żyjemy w czasach postępującej globalizacji.

Świat stał się globalną wioską i trudno dziś wyobrazić sobie miejsca, gdzie nie można dotrzeć. Najdłuższe podróże wydają się niewiele bardziej skomplikowane niż wyjazd z Ciepielowa do Koziej Wólki. Korzystamy z tego odwiedzając odległe zakątki, które dla wcześniejszych pokoleń byłyby wyprawami liczonymi w miesiącach. Im bardziej cofnęlibyśmy się w czas, tym bardziej niemożliwymi do realizacji.

Tymczasem od milionów lat żyją istoty, które przemierzały setki, tysiące kilometrów w czasach, gdy dla ludzi była to kompletna utopia. Idea zupełnie im obca, bo wydająca się niemożliwa, zbliżona do magii.

Przez kolejne tysiąclecia wędrowne ptaki pojawiały się na niebie, szukając miejsc bardziej przychylnych do życia. W maju przypada święto tych podniebnych nomadów, więc przywołaliśmy na okładkę takich wędrowców – żurawie stepowe.

W ich towarzystwie zabrać Was chcemy, drodzy Czytelnicy w podróż po nowinkach z rodzimych ogrodów zoologicznych. Sezon, pomimo nieoczekiwanych, jak na tą porę roku chłodów, rozkręca się i dzieje się naprawdę sporo. Na tyle, by lektura kolejnej odsłony cyklu 7 Dni Zoo zajęła Wam całkiem dobrą chwilę. Mamy przekonanie, że dla prawdziwych zoo-maniaków bardzo sympatyczną.

Zapraszamy więc do zapoznania się z zoo nowinkami.

 

Czytaj dalej

„7 Dni Zoo” – nr 194

Zatłoczone uliczki Kalkuty czy Bombaju lub skromny plac w małej wiosce, gdzieś w Indiach. W powietrzu niesie się monotonna, hipnotyzująca pieśń wygrywana przez zasuszonego, starego fakira. W leżącym przed grajkiem koszyku coś się porusza, a po chwili wynurza się z niego charakterystyczna głowa węża. Oczarowana muzyką Hindusa kobra buja się niczym w transie, nieskora do użycia śmiercionośnego jadu…
Któż z nas nie kojarzy takich scen z filmów czy książek?
Czemu została przywołana?
Otóż, często piszemy we wstępach poszczególnych odcinków naszego cyklu o wypadających w danym miesiącu zoologicznych świętach. Dzień Małpy, Kota, Niedźwiedzia, Świstaka i tak można by jeszcze długo wymieniać. Tym razem też chcemy przywołać pewne święto, które jednak z pozoru wydaje się nie mieć wiele wspólnego ze światem zwierząt. Ta okazja, to wypadający w kwietniu Międzynarodowy Dzień Tańca.
Po krótkim zastanowieniu, można jednak dojść do wniosku, że taniec ma sporo wspólnego z fauną. Najczęściej w ślady mistrzów parkietu idą samce ptaków próbujący przypodobać się swoim wybrankom, ale gdyby bardziej poszukać to przykładów pewnie znalazłoby się więcej.
Jak chociażby zauroczona melodią wygrywaną przez fakira kobra, którą postanowiliśmy uczynić twarzą okładki kolejnej odsłony cyklu 7 dni Zoo.
Taniec jest formą sztuki, a w świecie artystów zawsze pojawia się mnóstwo plotek, mniej lub bardziej sprawdzonych newsów. W mikrokosmosie zoo-maniaków jest podobnie. Każdy miłośnik zwierząt lubi wiedzieć jak się mają sprawy w ogrodach zoologicznych, tych rodzimych, a także tych poza granicami naszego kraju. Takie informacje na pewno znajdzie w naszym co miesięcznym kalejdoskopie wydarzeń z polskich zoo.
Nie przedłużając zatem wstępu, z przytupem godnym mazura czy quick stepa, zapraszamy do zapoznania się z kwietniowymi newsami.

Czytaj dalej

„7 Dni Zoo” – nr 193

Zdarzyło się niewiele dni temu…
Był weekend. Słupek rtęci na termometrach poszybował w górę, zatrzymując się blisko kreski oznaczającej dwadzieścia stopni.
Ludzie, zmęczeni jesienno-zimowymi miesiącami, których przygnębiającego uroku nie poprawiły niedogodności pandemii wylegli na powietrze szukając słońca i ciepła. W internecie odnalazłem artykuł, że pod warszawskim zoo czeka długi niczym Amazonka sznur chętnych do odwiedzenia placówki. Ten news wprawił mnie w dobry nastrój.
Pomyślałem, że to może dobry prognostyk na czas, gdy już bez żadnych ograniczeń będzie można odwiedzać ogrody zoologiczne. Nie mam ambicji bycia prorokiem, żadna ze mnie konkurencja dla wyroczni delfickiej, ale nie miałbym nic przeciwko, aby tak się stało.
Tymczasem pierwszy kwartał bieżącego roku za nami, skończył się marzec, w którym pomału otwiera się worek z nowinkami. Poza tym w kalendarzu pojawiło się kilka zoologicznych świąt. Między innymi Dzień Foki, który stał się powodem do zaproszenia na okładkę przedstawicielki tych zwierząt. Wynurzając się z wodnej toni, nasza modelka zerka co przyniesie najbliższa przyszłość, a przed nami przecież szczyt sezonu w obecnym roku. Powinno być dobrze, a może nawet lepiej. My nie omieszkamy o tym napisać, abyście Drodzy Czytelnicy czuli się doinformowani.
Zapraszamy na 193 odcinek cyklu 7 dni Zoo.

Czytaj dalej

„7 Dni Zoo” – nr 192

Chociaż e drugiej połowie miesiąca widać już było pierwsze zwiastuny zbliżającej się wiosny, to jednak wciąż mamy zimę. Z perspektywy zoo, to co najlepsze przed nami, choć wbrew pozorom trochę informacji do przekazania udało się zebrać. Nie mogąc się doczekać rozkwitu tegorocznego sezonu, złapałem się na utyskiwaniu na nasz klimat, który nie zawsze sprzyja zoofanom i zwierzętom mieszkającym w polskich ogrodach zoologicznych.

Myśląc nad tym natknąłem się na informację, że jednym z krajów, który odznacza się najprzyjaźniejszą, całoroczną aurą jest Nowa Zelandia. Żadnych doskwierających zim, ani ciężkich do zniesienia upałów. Cały rok temperatury dodatnie, ciepły, morski klimat podzwrotnikowy.

Na myśl o takich warunkach zrobiło mi się przyjemnie, więc pochylony nad wstępem do kolejnego odcinka cyklu miałem w głowie nowozelandzkie klimaty. Próbując wymyślić coś ciekawego na drugi, tegoroczny odcinek 7 dni Zoo doszedłem do bardzo błyskotliwego wniosku, że luty to taki wyjątkowy miesiąc z powodu swoich okrojonych dni. Jedyny z całej dwunastki, nietypowy zupełnie. Genialne przemyślenie, prawda?

Tym sposobem, łącząc Nową Zelandię z odmiennością lutego sprawiłem, że w mojej głowie pojawił się ptak kiwi. Tak jak olbrzymia większość zamieszkujących Nową Zelandię zwierząt endemit, a przy okazji odmieniec niczym luty na tle innych miesięcy. W końcu, co to za ptak, że nie potrafi latać. Fajny, oryginalny, więc czemu nie miałby przywitać Was, Drodzy Czytelnicy? Co niniejszym czyni, zapraszając na co miesięczne spotkanie z zoo plotkami. To już 192 numer.

Czytaj dalej

„7 Dni Zoo” – nr 191

Oddajemy Wam drodzy Czytelnicy pierwszy numer 7 dni Zoo w roku 2021. Wszyscy zwierzomaniacy i fani ogrodów zoologicznych mają nadzieję, że będzie on lepszy od poprzedniego. Skądinąd dopływają do nas sygnały z różnych europejskich placówek, że ich sytuacja jest trudna, a wciąż trwające obostrzenia i ograniczenia związane z pandemią nie wpływają korzystnie na poprawę doli poszczególnych placówek. Aby nie wyszło na to, że siejemy defetyzm, przestajemy narzekać i życzymy każdemu zoo, które boryka się z kłopotami poprawy losu.

Wierząc w szczęśliwe zakończenie covidowego kryzysu w ogrodach zoologicznych chcielibyśmy móc wywróżyć świetlaną przyszłość polskim (i nie tylko) placówkom z fusów, kart tarota czy chociażby z ruchu gwiazd. Nie mając takich umiejętności poprzestaliśmy na doborze naszej twarzy numeru w horoskopie. Styczeń to miesiąc dwóch znaków; Koziorożca i Wodnika, więc tego pierwszego zaprosiliśmy na okładkę. Bohater zdjęcia przewodniego ma bogate poroże, a my chcemy życzyć polskim zoo roku obfitego w pozytywne wydarzenia. Naszej redakcji natomiast bogactwa dobrych wiadomości, które będziemy mogli przekazywać Wam, Czytelnikom przez kolejny rok.

Tymczasem razem z koziorożcem zapraszamy na 191 odsłonę stałego cyklu. Plotki, ploteczki, newsy czekają… zapraszamy.

Czytaj dalej