Piernikowe mrówkojady wiecznie żywe!

Są rzeczy, których powtarzalność jest czymś wspaniałym. Takie są na przykład święta Bożego Narodzenia, które – choćby się waliło i paliło – niezmiennie nadchodzą pod koniec grudnia każdego roku. Dodatkowo – co chyba w tym wszystkim jest najważniejsze – z powtarzalnością owych świąt wiąże się powtarzalność jeszcze kilku innych rzeczy, takich jak na przykład „Przyjaciele Karpia”, rokroczne nastawianie barszczu, pieczenie ciast, szukanie choinki, ale przede wszystkim…

Pieczenie piernikowych mrówkojadów!

Pierniki przed Bożym Narodzeniem piekliśmy zawsze, to dla nas nieodłączny element okresu, w którym czeka się na święta. Nie ma świąt bez pierników. Od czterech lat jednak pieczenie pierników nabrało nowego wymiaru, odkąd bowiem istnieje nasza strona, pieczemy piernikowe mrówkojady, co stało się już naszą małą przedświąteczną tradycją.

Nasze najnowsze dzieło!

Nasze najnowsze dzieło!

Czytaj dalej

Alfabet Mrówkojada – P jak Przepis magdeburski

Co mrówkojady jedzą w zoo – to pytanie, które trapi bardzo wiele osób, zastanawiają się nad nim szczególnie osoby zatrzymujące się przy wybiegach mrówkojadów w ogrodach zoologicznych. Ile to bowiem razy zdarzyło nam się słyszeć: „A co je mrówkojad w zoo? Mrówki mu dają?”
W dzisiejszym odcinku „Alfabetu Mrówkojada” postaramy się wyjaśnić tę palącą kwestię i zdradzimy tajemnicę przepisu magdeburskiego…

P – PRZEPIS MAGDEBURSKI

Czytaj dalej

„365 dni zoo” – Mrówkojad podsumowuje rok 2010 w polskich ogrodach zoologicznych

Rok 2010 już za nami, czas zatem na wielkie podsumowanie tego, co wydarzyło się w minionym roku w polskich ogrodach zoologicznych.
Żeby jednak zestawienie nie było tylko bezdusznym kalendarium zestawiającym chronologicznie najważniejsze wydarzenia mijającego roku, postanowiliśmy nieco je urozmaicić. Wspomnimy w związku z tym nie tylko o urodzinach zwierzaków, nowych obiektach w zoo i inwestycjach, ale też o wszelakich ciekawostkach związanych z ogrodami zoologicznymi, a także z wydarzeniami „dookoła zoo”. Nie zabraknie też nawiązań do tego, co działo się na „Mrówkojadzie”, przywołamy nasze wyprawy, a kilka razy odwołamy się do wydarzeń z ogrodów zagranicznych.
Zresztą – zobaczcie sami, zapraszamy do lektury specjalnego wydania tygodnika zoologicznego 7 Dni Zoo poświęconego wydarzeniom roku 2010.

"Rok w Zoo"

"365 dni Zoo"

Poniższe zestawienie jest oczywiście zaledwie wyborem – i to bardzo subiektywnym, siłą rzeczy więc o bardzo wielu zdarzeniach czy narodzinach nie wspominamy, bo też i nie o to w tym zestawieniu chodzi, ma ono bowiem na celu przede wszystkim przypomnieć o tym, co było najważniejsze, najciekawsze i najgłośniejsze w minionym roku w temacie ogrodów zoologicznych. O wielu wydarzeniach nie wspominamy, ponieważ nie mamy pewnych danych dotyczących konkretnej daty (zwłaszcza w kwestii narodzin zwierząt), a tego wymaga konwencja kalendarium. Wspomnimy jednak o nich w podsumowaniu.
Szczegóły dotyczące poszczególnych ogrodów zoologicznych pojawią się natomiast w następnych odcinkach cyklu „365 dni zoo”, które poświęcone będą wszystkim dwunastu polskim ogrodom zoologicznym (grupa „11” z EAZA plus OFP Bydgoszcz).
Dość gadania, czas na fakty – oto jak wyglądał rok 2010 okiem i nosem Mrówkojada 🙂

KALENDARIUM

"Uśmiechnięta ławka" w poznańskim Nowym Zoo - 16 stycznia 2010

1

– Na Mrówkojadzie wspominamy najważniejsze przychówki w polskich ogrodach zoologicznych w drugiej połowie 2009 roku. Nie ma wątpliwości, że rok 2009 był rokiem mrówkojadów (Warszawa i Poznań)!

3

– Wspominek z 2009 roku ciąg dalszy: tym razem wybieramy najważniejsze wydarzenie 2009 roku. Waszymi głosami wygrywa otwarcie słoniarni w Poznaniu.

7

W zoo w stołecznym Santiago (Chile) po raz pierwszy zaprezentowana zostaje piątka białych tygrysów, która urodziła się 28 grudnia 2009 roku.

12

Ucieczka hipopotama nilowego z prywatnego zwierzyńca w Czarnogórze.

Hipcia udało się złapać kilka dni później, ale nie będzie to wcale finał tej historii…

16

W zoo w Melbourne urodził się słoń indyjski – to dopiero drugi przychówek tego gatunki w historii australijskich ogrodów zoologicznych.

„Śnieżne walki” pand małych w poznańskim Nowym Zoo

"Nie bij, nie bij leżącego!"

"Nie bij, nie bij leżącego!"

27

 

Czwarte urodziny Guapy, samicy mrówkojada olbrzymiego z poznańskiego Nowego Zoo. Tort być musiał!

Guapa

Guapa

29

– W zoo w San Diego urodził się tapir malajski.

Lutowe tygrysy syberyjskie w poznańskim Nowym Zoo

7

– W berlińskim zoo urodził się nosorożec czarny.

9

Piąte urodzony Eskado, mrówkojada olbrzymiego z poznańskiego Nowego Zoo

Eskado w akcji

Eskado w akcji

11

Tłusty czwartek w zoo, czyli odpowiadamy na pytanie, z którym zwierzakiem najlepiej byłoby zajadać się pączkami…

12

– Do wrocławskiego zoo trafia niedźwiedzica brunatna Przemisia. 22 lutego Przemisia debiutuje na wybiegu.

– We wrocławskim zoo urodził się kanczyl.

20

– We wrocławskim zoo urodził się takin.

27

– W zoo w angielskim Colchester urodził się mrównik.

28

Nosorożec indyjski Kuba z warszawskiego zoo kończy sześć lat.

Jakub - nosorożec indyjski z warszawskiego ZOO

Jakub - nosorożec indyjski z warszawskiego ZOO

Dostaje w prezencie specjalny tort, choć właściwa data jego urodzin to 29 lutego, tyle, że w 2010 roku takiej daty nie ma w kalendarzu…

Norka europejska - Nowe Zoo Poznań

7

Ogłoszenie wyników ZOOSCARÓW 2009 – zwycięzcą jest…

8

– W płockim zoo urodził się pierwszy w Polsce osioł somalijski.

11

82. urodziny obchodzi warszawskie zoo!

– Wybucha „afera tygrysia” w Chinach.

12

– W opolskim zoo urodziły się bliźnięta lemurów mokok – to pierwsze bliźniacze narodziny tych zwierzaków w Polsce.

17

– W Taronga Western Plains Zoo w Australii urodził się nosorożec czarny.

– W poznańskim Nowym Zoo urodził się lemur katta.

18

W nowotomyskim zoo urodziły się cztery szopy pracze.

Małe szopy z nowotomyskiego zoo

Małe szopy z nowotomyskiego zoo

21

 

Dzień karakala.

Karakale w słońcu - Nowe Zoo Poznań

Karakale w słońcu - Nowe Zoo Poznań

22

W poznańskim Nowym Zoo urodziły się trzy wari rude.

Trzy małe wari rude z poznańskiego Nowego ZOO (fot. L'N'A)

Trzy małe wari rude z poznańskiego Nowego Zoo (fot. L'N'A)

25

Mrówkojad z wizytą w Lesznie i tamtejszym minizoo.

Minizoo Leszno - pawilon niedźwiedzi brunatnych

Minizoo Leszno - pawilon niedźwiedzi brunatnych

26

W warszawskim zoo padł Cezar, samiec lamparta cejlońskiego.

Kwietniowy smok

1

Wombaty w Poznaniu i zoo w Gnieźnie.

– Oficjalny debiut nowego logo wrocławskiego zoo.

Nowe logo wrocławskiego zoo

Nowe logo wrocławskiego zoo

Mrówkojad z wizytą w ogrodzie zoologicznym w Nowym Tomyślu.

Zoo Nowy Tomyśl - wejście

Zoo Nowy Tomyśl - wejście

Otwarcie parku linowego w poznańskim Nowym Zoo.

Do Śląskiego Zoo wróciły tygrysy syberyjskie.

3

– W krakowskim zoo urodził się tapir anta.

4

Rusza strona ZooDlaDzieci.

8

Urodzinowa wizyta w chatce poznańskich mrówkojadów.

Felice i Guapa

Felice i Guapa

10

Otwarto (w końcu!) warszawską hipopotamiarnię. Tym samym zakończył się trwający od miesięcy serial związany z nieustannym przesuwaniem daty otwarcia obiektu będącego jedną z największych inwestycji w polskich ogrodach zoologicznych w minionym roku.

Hugo w akcji (fot. Michał)

Hugo w akcji (fot. Michał)

14

Nowi mieszkańcy zamojskiego zoo, m.in. krokodyl kameruński.

16

Do wrocławskiego zoo przyjechały żółwie słoniowe.

21

Światowy Dzień Ziemi we wrocławskim zoo.

Promocja książki Ludzie i zwierzęta Antoniny Żabińskiej w warszawskim zoo.

Antonina Żabińska, Ludzie i zwierzęta

Antonina Żabińska, Ludzie i zwierzęta

ZOOrro debiutuje na Mrówkojadzie!

ZOOrro - nr 1, luty 2009

ZOOrro - nr 1, luty 2009

23

Nowe kolejki dotarły do poznańskiego Nowego Zoo. Na debiut przyjdzie poczekać jeszcze tydzień…

Mrówkojad na „Nocy w bibliotece” w Koszalinie, czyli morze, robale i książki…

26

– Do Śląskiego Zoo przyjechał samiec antylopy kudu wielkie.

29

Mrówkojad w Toruniu i… Ogrodzie Zoobotanicznym. Wizyta pierwsza!

Lemur majowy

1

„Bieg dookoła zoo” w Warszawie.

Otwarcie sezonu w Zoo Safari w Borysewie.

Majówka w zoo.

Mrówkojad w Palmiarni, czyli majówka wśród gadów i kaktusów.

– W poznańskim Nowym Zoo zadebiutowały nowe kolejki.

Nowe kolejki w poznańskim Nowym Zoo

Nowe kolejki w poznańskim Nowym Zoo

2

Mrówkojad w Ogrodzie Botanicznym, czyli majówka wśród żab i roślin wszelakich.

3

„Busłowe łapy”, czyli specjalna bociania impreza w warszawskim zoo.

4

– W poznańskim Nowym Zoo urodził się bizon leśnyJerro.

6

– Do wrocławskiego zoo przyjechały dwa tygrysy sumatrzańskie.

W warszawskim zoo urodziła się żyrafa.

7

Płockie zoo przedstawia swoje plany rozwojowe. Imponujące, choć niestety mało realne…

Nowe woliery w Śląskim Zoo.

10

– W łódzkim zoo urodziły się trzy pantery chińskie.

12

We wrocławskim zoo otwarto Pawilon Madagaskaru, jedną z najciekawszych inwestycji zoologicznych minionego roku.

Takie fotki to tylko we wrocławskim Pawilonie Madagaskaru!

Takie fotki to tylko we wrocławskim Pawilonie Madagaskaru!

13

Mrówkojad w Bydgoszczy – z wizytą w Ogrodzie Fauny Polskiej.

Wilk - Ogród Fauny Polskiej ZOO Bydgoszcz

Wilk - Ogród Fauny Polskiej ZOO Bydgoszcz

14

– W oliwskim zoo urodził się łoś.

15

W poznańskim Nowym Zoo urodził się puszczyk uralski.

17

– Z powodu fatalnych warunków atmosferycznych zamknięte zostało zoo w Krakowie i Śląskie Zoo.

18

– W poznańskim Nowym Zoo urodziły się trzy puszczyki uralskie

Jeden z czterech puszczyków uralskich urodzonych w maju w Nowym ZOO

Jeden z czterech puszczyków uralskich urodzonych w maju w Nowym ZOO

19

– Z powodu zagrożenia powodziowego zamknięte zostało opolskie zoo. Na ewentualne zalanie szykuje się warszawskie zoo, ewakuowano też większość zwierząt z Zoo Safari w Borysewie.

– Skandal z „mordowaniem zwierząt w warszawskim zoo” po niefortunnej wypowiedzi dyrektora Andrzeja Kruszewicza.

20

Zagrożenie powodziowe w warszawskim zoo.

Czternaste urodziny Yuri, samicy mrówkojada olbrzymiego z warszawskiego zoo.

22

Rozbiórka Pawilonu Płazów i Akwarium w poznańskim Starym Zoo. Trwa budowa nowego Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych.

Pawilon zwierząt zmiennocieplnych w Starym ZOO w budowie

Pawilon zwierząt zmiennocieplnych w Starym Zoo w budowie

23

„Witamy Nufiego w nowym domu jego” – impreza w toruńskim Ogrodzie Zoobotanicznym z okazji oficjalnego otwarcia nowego wybiegu niedźwiedzi himalajskich.

Nufi na swoim nowym wybiegu

Nufi na swoim nowym wybiegu

– W poznańskim Nowym Zoo urodził się puszczyk mszarny.

24

Powódź nadal zagraża ogrodom zoologicznym, zwłaszcza w Opolu, gdzie zalany został wybieg gepardów.

25

– W poznańskim Nowym Zoo urodziły się dwa otocjony!

Małe otocjony w Nowym ZOO w Poznaniu

Małe otocjony w Nowym ZOO w Poznaniu

To jedne z najważniejszych narodzin 2010 roku w polskich ogrodach zoologicznych – Poznań jest bowiem jedynym zoo w Polsce, w którym są otocjony i pierwszym na świecie, w którym udało się je rozmnożyć!

Jak one pływają - Gwizdek, tapir anta z poznańskiego Nowego Zoo

1

Dzień Dziecka w zoo.

4 i 11

„Dreamnight at the ZOO” – czyli coroczna akcja Wieczór (Noc) Marzeń w Zoo, organizowana przez większość polskich ogrodów zoologicznych.

"Dreamnight at the ZOO - Wieczór (Noc) Marzeń w ZOO" - plakat promujący akcję

"Dreamnight at the ZOO - Wieczór (Noc) Marzeń w ZOO" - plakat promujący akcję

5

Mrówkojad na tropie koszalińskiego zoo, czyli jak wybraliśmy się do Koszalina i co z tego wynikło…

8

– Pierwsza wizyta Mrówkojada w zoo w Oliwie.

Jeden z mieszkańców gadziarni w oliwskim zoo

Jeden z mieszkańców gadziarni w oliwskim zoo

10

– Rusza Ranking Ogrodów Zoologicznych Mrówkojada.

Mrówkojad na Nocy Marzeń w poznańskim Nowym Zoo.

Pierwszy raz udało nam się zobaczyć perewiazkę!

Pierwszy raz udało nam się zobaczyć perewiazkę!

– Tego dnia miało zostać zamknięte minizoo w Lesznie. Nie zostało.

Ruszyło ZooForum – pierwsze w polskim internecie forum poświęcone ogrodom zoologicznym.

Tak wygląda layout jedynego w polskim internecie forum o ogrodach zoologicznych

Tak wygląda layout jedynego w polskim internecie forum o ogrodach zoologicznych

12

Imprezy w ogrodach zoologicznych: pokaz lotów ptaków drapieżnych w Śląskim Zoo, Koncert Chopinowski w warszawskim zoo, impreza edukacyjna w opolskim zoo w ramach kampanii DRAPIEŻNIKI EUROPY – ŻYJMY W ZGODZIE” organizowanej przez EAZA.

– Mrówkojad z wizytą w opolskim zoo. Wydarzeniem dnia jest niewątpliwie spotkanie z redakcją fanzinu ZOOrro!

Zaangażowana dysputa "ZOOrro" i "Mrówkojada"

Zaangażowana dysputa "ZOOrro" i "Mrówkojada"

13

– Mrówkojad z wizytą w warszawskim zoo.

16

Co dalej z niedźwiedziami brunatnymi z Parku Praskiego przed warszawskim zoo – trwa debata.

Niedźwiedzie brunatne w Parku Praskim

Niedźwiedzie brunatne w Parku Praskim

18

80. urodziny obchodzi Marta, aligator missisipijski z płockiego zoo, jeden z najstarszych mieszkańców europejskich ogrodów zoologicznych i niegdysiejsza gwiazda filmowa…

19

Powiększyło się stado rezusów w oliwskim zoo. Wydarzenie o tyle istotne, gdyż jest to stado uratowane z austriackiego laboratorium medycznego.

21

Nowe tablice informacyjne w poznańskim Nowym Zoo.

Nowe tablice informacyjne w Nowym Zoo w Poznaniu - sawanna afrykańska

Nowe tablice informacyjne w Nowym ZOO w Poznaniu - sawanna afrykańska

24

W krakowskim zoo zmarł Puch, najstarszy na świecie ryś europejski. W chwili śmierci miał 30 lat i 38 dni.

28

– W poznańskim Nowym Zoo urodziło się siedem tenreków zwyczajnych!

Zebra lipcowa

3

Trzecie urodziny Alejandro, mrówkojada olbrzymiego z opolskiego zoo.

10

– W warszawskim zoo wykluły się trzy długoszpony.

11

Finał MŚ w Piłce Nożnej 2010. Zwierzaki z zoo też grają!

"ZOO-jedenastka" na Mistrzostwa Świata

"ZOO-jedenastka" na Mistrzostwa Świata

12

 

Oficjalna publikacja planów rozwojowych zoo w Gdańsku-Oliwie.

– W poznańskim Nowym Zoo urodził się tapir anta – Cypisek.

Cypisek

Cypisek

15

Druga wizyta Mrówkojada w Toruniu i spotkanie z Panią Hanną Ciemiecką, dyrektorką Ogrodu Zoobotanicznego.

Nufi w kąpieli

Nufi w kąpieli

17

– W bydgoskim Ogrodzie Fauny Polskiej urodził się żubr.

19

We wrocławskim zoo zmarł orangutan Tumku.

19-21

– Mrówkojad we Wrocławiu – z wizytą w zoo i w Muzeum Przyrodniczym.

24

– Warszawskie ZOO zaprezentowało swoją nową stronę internetową.

Strona warszawskiego ZOO

Strona warszawskiego ZOO

– W łódzkim zoo otwarto nowy zbiornik w pawilonie akwarium – basen dotykowy z karasiami.

– Oficjalna publikacja planów rozwojowych Ogrodu Zoobotanicznego w Toruniu.

26

Ruszyła budowa przystanków kolejki w poznańskim Nowym Zoo.

– W poznańskim Nowym Zoo urodził się bizon leśny – Biedronka.

31

– W warszawskim zoo urodziła się antylopa bongo.

Nosorożec sierpniowy

3

– Publikujemy pierwszą pełną galerię zdjęć wszystkich mieszkańców poznańskiego Nowego Zoo – obecnie zawiera grubo ponad 3 tysiące zdjęć! Dwa dni później publikujemy galerię zdjęć ze Starego Zoo.

8

Pustoszeje ptaszarnia w Starym Zoo w Poznaniu – wyjechały m.in. szpaki balijski i wąsal żółtooki.

8-19

– W zoo w Los Angeles w ciągu jedenastu dni urodziły się aż 22 warany z Komodo!

11

Trzecie urodziny Ferminy Sorpresy, samicy mrówkojada olbrzymiego z opolskiego zoo.

Fermina Sorpresa

Fermina Sorpresa

15

– Mrówkojad w Koninie – na tropie zoo oraz pereł architektury lokalnej

– W poznańskim Nowym Zoo urodził się jeleń baweański.

16

– We wrocławskim zoo urodził się hipopotam karłowaty – Euforio.

Mały hipopotam karłowaty z wrocławskiego ZOO (fot. ZOO Wrocław)

Mały hipopotam karłowaty z wrocławskiego ZOO (fot. Zoo Wrocław)

19

– W toruńskim Ogrodzie Zoobotanicznym wykluły się pierwsze w Polsce damy niebieskobrzuche.

27

„Piątek z CITES” w zamojskim zoo.

31

Pierwsze urodziny Mrówkojada – nasza strona ma już rok!

– Do płockiego zoo przyjechały dwa słonie indyjskie.

Wrześniowa żyrafa

10-12

Mrówkojad w Oliwie – z wizytą w gdańskim zoo i na spotkaniu z Panem Dyrektorem Michałem Targowskim.

Pingwiny w Oliwie

Pingwiny w Oliwie

16

36. rocznica otwarcia Nowego Zoo w Poznaniu.

19

„Dzień pszczoły” w łódzkim zoo.

24

Imię dla Euforio – największy konkurs zoologiczny 2010 roku zakończony.

25

W Koszalinie urodził się mały nosorożec :).

Na konferencji w Weronie oficjalnie przyjęto zamojskie zoo do EAZA.

EAZA - logo organizacji, do której od 25 września należy także Ogród Zoologiczny w Zamościu!

EAZA - logo organizacji, do której od 25 września należy także Ogród Zoologiczny w Zamościu!

28

Pierwsze urodziny Felice, mrówkojada z poznańskiego Nowego Zoo.

Szafirowe gody hipopotamów ze Śląskiego Zoo.

Urodzinowy "tort" dla Felice (fot. L'N'A')

Urodzinowy "tort" dla Felice (fot. L'N'A')

Pyszności :).

30

Do łódzkiego zoo przyjechały dwie hieny pręgowane.

Październikowy słoń

2

Mrówkojad w Człuchowie – z wizytą w Canpol Zoo.

Mrówkojad tu był!

Mrówkojad tu był!

4

Światowy Dzień Zwierząt

– W oliwskim zoo urodził się anoa.

13

– Nasza strona doczekała się stutysięcznego odwiedzającego!

Specjalny banknot z okazji 100 000 odwiedzin strony Mrówkojad i przyjaciele!

Specjalny banknot z okazji stutysięcznych odwiedzin strony Mrówkojad i przyjaciele!

– Niedźwiedzie wykłady w warszawskim zoo.

15

Wywiad z Panem Michałem Targowskim, dyrektorem oliwskiego zoo.

17

Czwarte urodziny Shikari, samicy nosorożca indyjskiego z warszawskiego zoo.

Shikari

Shikari

20

Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych w poznańskim Starym Zoo pnie się w górę!

Pawilon zwierząt zmiennocieplnych w Starym ZOO w budowie - widok od strony Świata Płazów i Ryb

Pawilon zwierząt zmiennocieplnych w Starym Zoo w budowie - widok od strony Świata Płazów i Ryb

21

– W warszawskim zoo wykluł się koroniec plamoczuby.

25

– Premiera Antologii poezji mrówkojadziej.

Antologia poezji mrówkojadziej - wydawnictwo z serii Biblioteki Narodowej

Antologia poezji mrówkojadziej - wydawnictwo z serii Biblioteki Narodowej

28

– W zamojskim zoo otwarto nowe wybiegi małych kotów.

31

Halloween w poznańskim Starym Zoo.

Halloween w Starym Zoo - bez strachów i przebierańców, ale za to z ogromną ilością złowrogo uśmiechających się dyń... (fot. NiK)

Halloween w Starym Zoo - bez strachów i przebierańców, ale za to z ogromną ilością złowrogo uśmiechających się dyń... (fot. NiK)

Było „dyniowo” :).

Żółw listopadowy

6

Mrówkojad w Trójmieście – na tropie rafy koralowej w Akwarium Gdyńskim.

Mrówkojad nadciąga od północy!

Mrówkojad nadciąga od północy!

8

– Kolejne narodziny jelenia Alfreda w poznańskim Nowym Zoo – poprzedni maluch urodził się 31 października.

17

– Publikujemy największą listę polskich ogrodów zoologicznych i zwierzyńców. Obecnie to już 150 placówek!

18

Zmarł Bueno, niedźwiedź peruwiański z wrocławskiego zoo.

Bueno - niedźwiedź okularowy z wrocławskiego zoo (zdjęcie zrobione w lipcu tego roku)

Bueno - niedźwiedź okularowy z wrocławskiego zoo (zdjęcie zrobione w lipcu 2010 roku)

– Do opolskiego zoo przyjechał puchacz mleczny.

19

– Premiera Przygody z przyrodą – pierwszej polskiej gry zoologicznej, zrealizowanej przez Park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie – jedną z plansz jest Śląskie Zoo.

21

– We wrocławskim zoo urodził się osiołek Poitou, Życzliwek.

25

Wywiad z Olafem i Marcinem – ekipą opolskiego fanzinu „ZOOrro”.

Niedźwiedź grudniowy

2

Piernikowanie z Mrówkojadem – radzimy, jak zrobić piernikowego mrówkojada!

3-5

Weekendowa wyprawa Mrówkojada do Wrocławia – mikołajkowy spacer z Panem Radosławem Ratajszczakiem, dyrektorem wrocławskiego zoo.

Prezes wrocławskiego zoo i... faktyczny prezes Redakcji Mrówkojada - Pan Dyrektor Radosław Ratajszczak i pluszowy mrówkojad Tadzik!

Prezes wrocławskiego zoo i... faktyczny prezes redakcji "Mrówkojada" - Pan Dyrektor Radosław Ratajszczak i pluszowy mrówkojad Tadzik!

6

 

Ponowna ucieczka hipopotama nilowego z prywatnego zwierzyńca w Czarnogórze.

6-17

Cykl gwiazdkowych spotkań w poznańskim Starym Zoo.

7

– Rozpoczyna się trwająca po dziś dzień „logonowela” w warszawskim zoo: dotychczasowe logo zooSyrenka – ma zostać zastąpione. Pojawiają się nowe propozycje, dyskusja przeradza się w pospolite ruszenie a inwazja rysunkowych niedźwiadków ściera się nie tylko ze Syrenką, ale i mrówkojadem oblegającym Pałac Kultury

9

– W zoo w Hanowerze urodził się piąty już w 2010 roku słoń indyjski!

13

– Uratowane – cudem! – od zamknięcia leszczyńskie minizoo przechodzi gruntowną modernizację. Los niedźwiedzi pozostaje jednak niepewny…

W warszawskim zoo padła Bertie, ostatni polski lampart cejloński.

22

– Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta podpisał umowę z firmą AMP która ma za zadanie zaprojektowanie i wykonanie na terenie warszawskiego zoo Centrum CITES.

23

– Do poznańskiego Nowego Zoo przyjechał kinkażu.

24

– Nasza pluszowa kolekcja powiększyła się o dwa nowe mrówkojady!

27

W zoo w San Diego urodził się słoń afrykański – czwarty w 2010 roku!

28

Ruszyła strona internetowa zoo w Nowym Tomyślu.

30

W poznańskim Nowym Zoo dobiega końca budowa przystanków kolejki i punktów multimedialnych.

Przystanek przy Motylarni

Przystanek przy Motylarni

PODSUMOWANIE

Powyższe zestawienie, uporządkowane w kolejności chronologicznej, choć jest zaledwie subiektywnym wyborem, okraszonym w dodatku licznymi „mrówkojadzimi” wtrętami, daje jednak pewne wyobrażenie tego, jak intensywny i interesujący zarazem był miniony rok w polskich ogrodach zoologicznych i daje obraz tego, o czym mówiło się szczególnie głośno w 2010 roku w szeroko rozumianym temacie zoo.
Nie brakowało głośnych narodzin i smutnych odejść, wyjazdów i przyjazdów zwierzaków, nowych inwestycji i planów, kampanii i imprez,  ale też porażek i nieudanych działań.
Nie odważymy się zatem na jakieś „totalne” podsumowanie – kalendarium jest tylko namiastką, a poszczególnym ogrodom przyjrzymy się w cyklu dwunastu artykułów poświęconych analizie 2010 roku w danym zoo i planom na rok 2011.
Teraz jedynie spróbujemy – w charakterystyczny dla siebie sposób – wybrać kilka najciekawszych wydarzeń w poszczególnych kategoriach „zoologicznego żywota 2010 roku” :).
Zważywszy, że nie jesteśmy w stanie rozsądzić, jakie narodziny w mijającym roku były najważniejsze (gdyby urodził się mrówkojad, nie byłoby żadnych wątpliwości!), ani też odejście którego zwierzaka pozostawi w polskiej wiwarystyce największą wyrwę. Każdy ma swojego faworyta, a my nie mamy serca dzielić i rządzić w tej kategorii.
Podobnie w kwestii inwestycji (wybieg Nufiego, Pawilon Madagaskaru i Pawilon Sahary we wrocławskim zoo czy warszawska hipopotamiarnia?), ogłoszonych planów (Gdańsk, Wrocław, Toruń, Zamość, Płock, Warszawa?) czy ruchów transferowych poszczególnych ogrodów.
Dlatego też proponujemy Wam naszą alternatywną listę najważniejszych zoo-wydarzeń 2010 roku, które podzieliliśmy na cztery kategorie – po pięć nominacji w każdej.
My swoich faworytów w każdej z nich mamy, bardzo jesteśmy jednak ciekawi, jakie są Wasze propozycje, dlatego też zachęcamy do głosowania i podawania własnych typów! :).

HIT ROKU

KLAPA ROKU

CIEKAWOSTKA ROKU

NAJWIĘKSZY PRASOWY ABSURD ZOOLOGICZNY 2010 ROKU

Orangutany w Zoo Safari w Świerkocinie

Skrzydłoskłony we wrocławskim zoo

Depresja nosorożca Kuby z powodu brzydoty

W zoo mordują zwierzęta żyletkami

Będą strzelać do zwierząt w zoo!

Gorąco zachęcamy do głosowania – oficjalne wyniki ogłosimy za mniej więcej dwa tygodnie.
A już niebawem ruszy cykl wspomnianych już dwunastu artykułów o dwunastu polskich ogrodach zoologicznych, który podsumuje miniony rok w poszczególnych placówkach. Nie zabraknie też tego, co wszystkich interesuje najbardziej – czyli planów na rok 2011.
Ale to jeszcze przed nami – teraz klawisze w dłoń i do głosowania! 🙂

Jak „Mrówkojad” szykował pierniki… I co z tego wynikło

Są rzeczy, których powtarzalność jest czymś wspaniałym. Takie są na przykład święta Bożego Narodzenia, które – choćby się waliło i paliło – niezmiennie nadchodzą pod koniec grudnia każdego roku. Dodatkowo – co chyba w tym wszystkim jest najważniejsze – z powtarzalnością owych świąt wiąże się powtarzalność jeszcze kilku innych rzeczy, z których jedną są, na przykład,

„Przyjaciele Karpia”

co roku nagrywani przez „trójkowych” dziennikarzy w nowej wersji. My osobiście uważamy, że najlepsza karpiowa część została wypuszczona w roku 2002 (byliśmy wtedy młodzi, piękni i jeszcze przed maturą…), jednak inne niewiele im ustępują.

Poza trójkowym „Karpiem” jednak są jeszcze takie okoliczności, jak rokroczne nastawianie barszczu, pieczenie ciast, szukanie choinki, ale przede wszystkim

Pieczenie pierników!

Pierniki przed Bożym Narodzeniem piekliśmy zawsze, to dla nas nieodłączny element okresu, w którym czeka się na święta. Nie ma świąt bez pierników. W tym roku jednak postanowiliśmy zrezygnować (przynajmniej na pierwszy „piernikowy rzut”) z klasycznych domków, mikołajów, gwiazdek, bombek czy choinek w dużych ilościach i postanowiliśmy upiec piernikowe mrówkojady.

Nie dziwota :).

A żeby nie być gołosłownymi, poprowadzimy Was przez całą procedurę pieczenia piernikowych mrówkojadów, która wcale taką prostą nie była…

Przygotowania do pierniczenia

Już na początku, jeszcze przed rozpoczęciem produkcji, napotykamy na przeszkodę, jaką jest brak formy. Piernik, jak wiadomo, musi posiadać kształt, a w związku z tym, że „szycie mrówkojadów na gorąco” nie wchodzi w grę, musimy najpierw zrobić formę. Jako baza do formy służy nam nasza pieczątka, którą powiększamy i wycinamy. Nie jest to może klasyczna „wycinanka” do ciastek tylko forma „przykładana”, ale zawsze to coś :).

Formy do wycinania mrówkojadzich pierników

Formy do wycinania mrówkojadzich pierników

Kiedy mamy już formy, zabieramy się do robienia ciasta. Korzystamy z przepisu, z którego korzystaliśmy zawsze. Wedle niego do wyrobu siedmiu dużych i pięciu małych mrówkojadów (oraz kilku malutkich choinek) potrzebujemy:

1 kg mąki

szklankę cukru

słoik sztucznego miodu (150 ml)

łyżeczkę proszku do pieczenia

przyprawę do piernika (może być gotowa przyprawa ze sklepu  – wtedy potrzebujemy dwie paczki, ale mogą być samodzielnie ubite w moździeżu cynamon, goździki, imbir, gałka muszkatołowa, kolendra, kardamon, pieprz)

1 dużą łyżkę margaryny lub masła

1 jajko + 3 żółtka

Do ozdobienia mrówkojadów będziemy potrzebować cukier puder, sok z cytryny, ciepłą wodę i barwniki spożywcze, czyli składniki na lukier.

Jak się robi mrówkojady z piernika?

Mrówkojady z piernika robi się tak, jak wszystkie inne piernikowe stwory, należy pamiętać jednak, że wymaga to trochę czasu. Najpierw należy zrobić ciasto. Tłuszcz z miodem i cukrem rozpuszczamy w garnuszku. Kiedy mieszanka trochę przestygnie, łączymy ze sobą wszystkie składniki na stolnicy (jeśli składniki nie chcą się dobrze połączyć, można dodać trochę gęstej śmietany)  i wyrabiamy gładką kulę, którą wkładamy zawiniętą w ściereczkę do lodówki na ok. 2 godziny (można też przygotować ciasto wieczorem i włożyć je do lodówki na całą noc).

Ciasto jest dosyć plastyczne, ale twarde i ciężko się je rozwałkowuje. Kulę trzeba podzielić na kilka części i rozwałkowywać każdą po kolei na prostokąt o wymiarach odpowiadających formie (u nas było to 20×30 cm) i grubości max. 4-5 mm (ciasto jeszcze urośnie). Po rozwałkowaniu przykładamy do ciasta formę i „okrawamy” ją dookoła tak, aby wyszedł nam mrówkojad. Po wykrojeniu surowe mrówkojady wyglądają tak:

Surowe piernikowe mrówkojady przed wsunięciem do piekarnika

Surowe piernikowe mrówkojady przed wsunięciem do piekarnika

Można zrobić im również oczy z ziela angielskiego bądź małych ziarenek pieprzu.

Piekarnik, do którego wkładamy mrówkojady, musi być rozgrzany do 180 stopni. Mrówkojad w piecu powinien spędzić około 20 minut, jednak prawdopodobnie już po 10 minutach trzeba będzie przykryć go folią aluminiową, żeby nos się zbytnio nie przypalił (mrówkojadzie piernikowe nosy mają tendencję do przypiekania się). Jeśli pieczemy mrówkojady w wersji mini należy pamiętać o tym, żeby były one z cieńszego ciasta i krócej trzymane w piecu (13-15 minut powinno wystarczyć).

Po ok. 20 minutach wyjmujemy mrówkojady z piekarnika i przekładamy je na kratkę do wystygnięcia. Początkowo mrówkojady będą dość miękkie, jednak kiedy wystygną zrobią się twarde. Trzeba się z nimi obchodzić szczególnie ostrożnie, ponieważ niektóre członki mrówkojada, w szczególności nos, podatne są na obłamywanie się.

Piernikowe mrówkojady po wyjęciu z piekarnika

Piernikowe mrówkojady po wyjęciu z piekarnika

Upieczenie wszystkich siedmiu mrówkojadów trwa dość długo, gdyż na blaszce mieszczą się tylko trzy. Aby nie zmarnować miejsca, dokładamy ostatniemu mrówkojadowi kilku mniejszych towarzyszy oraz kilka piernikowych choinek.

Piernikowe mrówkojady duże i małe
Piernikowe mrówkojady duże i małe (oraz kilka choinek)

Co czyni piernik mrówkojadem?

Piernikowy mrówkojad piernikowemu mrówkojadowi jednak nierówny, bo chociaż widać, że nasze twory są mrówkojadami, to jednak są jakieś niepełne, czegoś im brakuje… Aby stały się pełnoprawnymi mrówkojadami, trzeba je ozdobić! W tym celu rozrabiamy lukier, czyli z cukru pudru, odrobiny wody i soku z cytryny robimy dość gęstą maź. Dobrze jest lukier poporcjować na kilku talerzykach, żeby zabarwić go na różne kolory. My będziemy potrzebować ze dwa odcienie brązowego, czarny, szary i biały. Niezbędne są również pędzelki o różnych grubościach, ściereczki, deseczki kuchenne, na których ułożymy mrówkojady oraz woda w kubku do mycia pędzelków.

Rzut oka na warsztat pracy

Rzut oka na warsztat pracy

Oczywiście odcienie mrówkojadów możemy dowolnie modyfikować – jedne mogą być bardziej brązowe, inne szarawe czy brunatne. Nasze wyszły najróżniejsze, ale przy okazji doprowadziliśmy do totalnej apokalipsy w naszej kuchni (co widać na załączonym filmie). Malowanie wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się z pozoru wydawać, choć nie ukrywamy jednocześnie, że jest to najprzyjemniejsza część produkcji mrówkojadziej.

Podczas zdobienia mrówkojadów można popuścić wodze fantazji, my jednak jesteśmy pod niektórymi względami (szczególnie pod względem zdobienia piernikowych mrówkojadów) tradycjonalistami i chcemy, żeby nasze stwory jak najbardziej oddały istotę prawdziwych mrówkojadów. Za wzorzec służy nam zdjęcie opolskiego Alejandro.

Model do zdobienia pierników - Alejandro

Model do zdobienia pierników - Alejandro

Alejandro jest idealnym modelem i prawdopodobnie gdyby nie on, nasze mrówkojady nie wyszłyby tak, jak powinny…

Kiedy już uporaliśmy się z mozolnym zdobieniem, mieszaniem kolorów i odcieni, cieniowaniem ogonów 🙂 oraz sprzątaniem, możemy pochwalić się gotowymi piernikowymi mrówkojadami, które wyglądają tak:

Gotowe piernikowe mrówkojady

Gotowe piernikowe mrówkojady

Zbliżenie na piernikowe mrówkojady
Zbliżenie na piernikowe mrówkojady

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że robienie pierników to świetna zabawa :). Co więcej, piernikowe ciasto jest cierpliwe, odporne na tłamszenie i można z niego zrobić każdego zwierzaka, na jakiego ma się ochotę. Tak więc – do dzieła, piernikarze! 🙂

Aktualizacja z 6 grudnia 2010 r.

Kiedy my bawiliśmy we Wrocławiu, w Koszalinie produkowane były kolejne piernikowe mrówkojady – odmienne od tych pierwszych, ale równie piękne. Ich autorką jest Mama Natki.

 

Mrówkojad z piernika
Mrówkojad z piernika
Mrówkojad z piernika
Mrówkojad z piernika

W związku z tym, że zostało nam jeszcze trochę ciasta, zastanawiamy się, czy nie zrobić jeszcze wspomnianych mrówkojadów w mikołajowych czapkach 🙂

Kinoteka Mrówkojada – „Amazońskie szpony”

W Kinotece Mrówkojada pokazaliśmy Wam ostatnio niesamowity film o morderczych waranach z Komodo, dziś natomiast słów kilka o produkcji bardziej na serio, choć wcale nie mniej dramatycznej – „Amazońskich szponach”.

Amazońskie szpony

„Amazońskie szpony” (tytuł oryginalny „Amazon Claws”) to brytyjski film dokumentalny z 2005 roku, zrealizowany dla National Geographic.

„Amazońskie szpony” to rewelacyjna, trwająca 47 minut opowieść, której głównymi bohaterami są zamieszkujące Amerykę Południową szczerbaki.
Głównych bohaterów jest piątka – to mrówkojad olbrzymi, tamandua, mrówkojadek, leniwiec i pancernik – ich losy przeplatają się przez cały film. W rolach drugoplanowych możemy zobaczyć także oposy, żółwie, różne gatunki ptaków, a w rolach antagonistów głównych bohaterów – m.in. ocelota, kajmana i anakondę.

Amazońskie szpony

Dokument utrzymany jest w niesłychanym napięciu – to pasjonująca i dramatyczna opowieść o codziennym życiu tych zwierzaków i zagrożeniach, jakie czyhają na nie ze strony licznych drapieżników – ogląda się to chwilami jak dobre kino akcji (niestety, z elementami dramatu – pożar buszu). Świetne są zwłaszcza sceny z młodym tamanduą (walka z ocelotem to majstersztyk) – zresztą, zobaczcie sami:

oraz ucieczka mrówkojada przed kajmanem. Całość intensywnie komentowana z offu i rewelacyjnie sfilmowana – jedna z lepszych dokumentalnych produkcji o zwierzakach (a już na pewno najpełniejszy materiał filmowy o mrówkojadach:).
Dlatego też przyznajemy „Amazońskim szponom” specjalny znak “Mrówkojad poleca!

Amazon claws

Wypatrujcie go w ramówce „National Geographic” lub „Animal Planet”.

Na tropie mrówkojadów – odcinek III. Figurki i ozdoby.

Czyli tropienia mrówkojadów ciąg dalszy. Ostatnio pokazaliśmy Wam małą galerię mrówkojadów-maskotek i pluszaków, dziś czas na wszelkiego rodzaju figurki z mrówkojadami oraz biżuterię i ozdoby.
Co ważne – i tu każdy z Was może mieć takiego mrówkojada! My jednego już mamy:).

Figurka mrówkojada w specyficznym plenerze:)

Na początek figurka mrówkojada, którą sami posiadamy w swojej kolekcji. Kupiona za jedyne 6 zł na jednym ze straganów z pamiątkami przed wejściem do Nowego ZOO.

GALERIA FIGUREK MRÓWKOJADÓW

Mrówkojad - figurka

Mrówkojad - figurka

Mrówkojad - figurka

Mrówkojad - figurki

Mrówkojad - figurka

Mrówkojad - figurka Schleicha

Mrówkojad - figurka drewniana

Mrówkojad - figurka drewniana

Mrówkojad - figurka szklana

Mrówkojad ze szkła

Mrówkojad - medalik

Mrówkojad - origami

Mrówkojad - origami

Mrówkojad - figurka z porcelany kostnej znanej wytwórni w Ćmielowie

Mrówkojad - figurka z porcelany kostnej znanej wytwórni w Ćmielowie

Jeśli znajdziecie jakąś inną figurkę mrówkojada – koniecznie dajcie znać!

Wybieg marzeń pełen wrażeń – Ameryka Południowa pełna życia. Mrówkojad wśród tapirów, kapibar, wikunii i…mrówkojadów!

Wczoraj zabraliśmy Was na ostatnią tego lata wycieczkę po poznańskim Nowym ZOO i pokazaliśmy kilku bohaterów tej wyprawy. Prawdziwe gwiazdy zostawiliśmy jednak na deser – dziś oto opowiemy Wam co działo się w najważniejszym miejscu poznańskiego ZOO – i wcale nie chodzi o słoniarnię!
Nasze ulubione miejsce w ZOO i jeden z najwspanialszych wybiegów w kraju – ale tylko wtedy, gdy wygląda tak, jak w ostatni piątek…

Zacznijmy jednak od początku…

Mrówkojad w chatce Mrówkojadów

Piątek, godzina 11.00, zakradamy się do chatki poznańskich mrówkojadów. Od naszej ostatniej tu wizyty minął co prawda ledwie tydzień, my jednak nie mogliśmy się doczekać, aż ponownie zobaczymy naszych podopiecznych.
Czekając na ich „oficjalną opiekunkę”, Panią Katarzynę Byczyk z poznańskiego ZOO, rozglądamy się trochę po zapleczu. Naszą uwagę zwracają przygotowane dla mieszkańców ZOO porcje śniadaniowe. O ile wiadro z jedzeniem dla kapibar skusiłoby raczej tylko zatwardziałego jarosza:

Śniadanie dla kapibar w wiadrze, a dla kogo śliwki?

Por, buraki, seler, pieczywo – może być, my jednak zdecydowanie bardziej wolelibyśmy porcje, przygotowane dla lemurów katta, znajdujące się w sąsiednim wiaderku:

Smakołyki dla lemurów

Jabłka, sałata, winogrono, arbuz – znacznie lepiej, prawda?

W końcu wchodzimy do chatki – jakaż szkoda, że dostępnej w praktyce tylko dla nas, tu jednak – jak wspominaliśmy ostatnio – na zmiany się nie zanosi.
W chatce, w niewielkiej zagródce, czeka na nas niesamowity widok – dwa skulone i wtulone w siebie mrówkojady olbrzymie – Eskado i Guapa, nakryte swoimi wielkimi, wachlarzowatymi ogonami.

Ciasno, ale przytulnie - no i najważniejsze, że obok siebie! (z prawej, budzący się Eskado)

Jak każdy miłośnik mrówkojadów dobrze wie, zbudzenie takich śpiochów nie jest zbyt proste, toteż Eskado nie wchodzi w żadne dyskusje i ponownie nakrywa się ogonem.

Śpię - nie przeszkadzać!

Spod tej specyficznej kołderki widać tylko zmrużone oczko i uszko:

Cóż za uroczy śpioch!

Nie przeszkadzamy zatem i zamykamy drzwiczki tej malutkiej, mrówkojadziej sypialni. Tymczasem z pomieszczenia, które wcześniej zajmował Eskado, zamieszkuje obecnie jego córka, Felice. Z kolei Eskado z Guapą mają do dyspozycji pomieszczenie, które wcześniej należało tylko do Guapy i w którym spędziła pierwsze miesiące ze swoim dzieckiem. Taki podział wymuszony jest dorastaniem młodej Felice – jest już zbyt duża, aby przebywać z matką, należy ją także oddzielić od Eskado, gdyż jest dla niego „zbyt atrakcyjna”.
A sama Felice?

Felice w pełnej krasie

Ma już prawie 11 miesięcy i mocno już podrosła, mimo to na swój wiek jest stosunkowo mała i lekka – młodszy od niej o dwa miesiące Ares z warszawskiego ZOO jest od niej znacznie większy. Spowodowane jest to tym, iż Felice po odstawieniu od Guapy i zaprzestaniu picia mleka matki, nie chciała jeść karmy, którą w ZOO dostają wszystkie mrówkojady. Mała wolno przybierała na wadze i powoli rosła, dlatego szukano jakiegoś rozwiązania – sposobem okazało się wzbogacenie diety o prawdziwy przysmak – budyń waniliowy, za którym mała Felice wprost przepada.
My mieliśmy możliwość zaobserwować, jak z wielkim apetytem wcina solidną porcję budyniu z miski:

Nam też zachciało się budyniu...

Już „na oko” widać, że są efekty – jak to się jednak przekłada na kilogramy, dowiemy się niebawem, podczas najbliższego ważenia. Co ciekawe jednak, mała Felice najchętniej wyjada jedzenie z…miski swoich rodziców – wiadomo, cudze zawsze smaczniejsze:).

Dobre, bo nie ze swojej miski

Dodatkowym przysmakiem Felice, który jest także skutecznym wabikiem (gdy trzeba wywabić ją z pomieszczenia rodziców do drugiego, żeby Eskado i Guapa mogły wyjść na przedwybieg), są świerszcze – taki to ci „mrówkojad” :).

Jak długo Felice zostanie w poznańskim ZOO dowiemy się niebawem – decyzje w tej sprawie zapadną na mającej się w najbliższym czasie odbyć konferencji zoologicznej. Póki co jednak mała zostaje w Nowym ZOO – tyle, że nie będzie już przebywać razem z rodzicami. Jeśli więc zobaczymy ją na wybiegu głównym, to samą jedną, a szkoda, bo trzy mrówkojady równocześnie – to dopiero byłby widok!

Eskado, Guapa – wstawać!

Wróćmy jednak do naszych śpiochów – oto bowiem nastąpi coś, na co nie tylko my czekaliśmy od prawie roku. Eskado i Guapa wreszcie wyjdą razem na wybieg zewnętrzny – zakupiono bowiem wreszcie bramę do ogrodzenia, które podzieliło wybieg Ameryki Południowej na dwie części, przez co oba mrówkojady mogą swobodnie wyjść na zewnątrz.
Żeby jednak wypuścić je na wybieg główny, najpierw trzeba wywabić je z chatki – to nie jest jeszcze takie trudne. Z chatki wychodzimy i my i przyglądamy się naszym pupilom zza ogrodzenia ich przedwybiegu, na którym najpierw pojawia się Guapa:

Guapa na przedwybiegu

Zainteresowana jest jednak głównie leżącą na ziemi spróchniała kłodą – a nuż okaże się, że w środku czają się tysiące mrówek…

Wyłazić! Gdzie te mrówki?

W końcu jednak daje się zagonić na główny wybieg – zanim tam jednak pójdziemy, czekamy jeszcze na Eskado. Po chwili i on pojawia się na przedwybiegu, za nic w świecie nie chce jednak przejść dalej! Dopiero natarczywe nawoływanie i zaganianie za pomocą miotły ściąga go pod bramę łączącą przedwybieg z wybiegiem głównym.

Mrówkojad międzywybiegowy

Potrwa jeszcze trochę, zanim w końcu przejdzie, ale kilka chwil i kilka machnięć miotłą później udaje się i oba mrówkojady wreszcie są na wybiegu!

Mrówkojady na wybiegu!

Od ostatniego takiego wyjścia minęło tyle czasu, że oba mrówkojady trochę odzwyczaiły się od tak dużej przestrzeni i trzymały się zdecydowanie okolic swojej chatki. Póki co będą wypuszczane na główny wybieg na góra dwie godziny dziennie, aż ponownie oswoją się ze swoim starym-nowym wybiegiem.

Esakdo i Guapa na dużym wybiegu

Podział wybiegu to skuteczne rozwiązanie „sprawy mrówkojada”, niemniej ma też pewne mankamenty – ekspozycja wybiegu dostępna jest bowiem tylko z jednej strony, przez co mrówkojada dobrze zobaczymy tylko wtedy, gdy podejdzie odpowiednio blisko.

Guapa nadchodzi!

Guapa za drzewem

Z perspektywy bocznej, od drugiej strony wybiegów, są słabo widoczne i nie ma praktycznie szans, aby w pełni się im przyjrzeć.

Znajdź mrówkojada!

Dlatego trzeba się uzbroić w cierpliwość i poczekać, aż podejdą w okolice ogrodzenia. My nie narzekamy – i tak dobrze, że w końcu pojawiły się na głównym wybiegu, a móc zobaczyć dwa pędzące mrówkojady na otwartej przestrzeni, mając w tle cały zwierzyniec wybiegu Ameryki Południowej – widok bezcenny!
Udajemy się tymczasem na drugą część wybiegu, gdzie klasą samą w sobie jest mały tapir Cypisek – zanim jednak staniemy z nim oko w oko, obserwujemy dość intensywne – i częste! – zaczepki, jakie stosuje wobec Guapy Eskado. Kto wie, może będzie z tego kolejny mały mrówkojad?
Nawet jeśli, to efekty pojawią się pod koniec zimy…

Cypisek – tapir nad tapiry!

A tymczasem druga, znacznie większa, część wybiegu Ameryki Południowej, przylegająca do dużego stawu, wprost tętni życiem! Spędzamy tu prawie dwie godziny (a wydaje się, jakby pół dnia!), a i tak nie ogarniamy energii, jaka bije z tego miejsca.
Bernikle kanadyjskie, krzyżówki, gęsi gęgawy, wikunie, kapibary i – przede wszystkim! – rodzinka tapirów anta, wprost rozsadzają witalnością ten skrawek zieleni. Jeśli dodamy do tego dwa mrówkojady olbrzymie, które przemierzają swoją część wybiegu, otrzymujemy oto prawdziwy wybieg-marzenie! Tyle, że tak powinno być cały czas, a my musieliśmy na to trochę poczekać…
Nic to jednak – dziś nie narzekamy, tylko delektujemy się całą zwierzyną, która się tu znajduje.

Tapiry w kąpieli!

Początek jednak nie zapowiada niczego efektownego – ot, łażące wszędzie ptasiory, pomykająca tu i ówdzie kapibara:

Kapibara na spacerze

Do czasu jednak – oto bowiem z chatki na tyłach wybiegu wychodzi cała rodzinka tapirów – mama Madzia, tata Gwizdek oraz najmłodszy mieszkaniec tej części ZOO, urodzony 12 lipca Cypisek.

Tapirza rodzinka w komplecie

Maluch ma już ponad miesiąc, ale dopiero kilka dni temu zadebiutował na wybiegu – wcześniej przebywał wraz z mamą w chatce. Pobyt na głównym wybiegu jednak bardzo mu służy, bo malca wprost rozsadza energia. Coraz bardziej się też usamodzielnia, bo rodzice – choć mają go na oku – nie obawiają się zostawić go samego i wziąć kąpiel w stawie.

Madzia i Gwizdek w kąpieli

Jak powszechnie wiadomo, pływanie to to, co tapiry lubią najbardziej – zaraz obok jedzenia oczywiście. Madzia i Gwizdek urządzają sobie zatem prawdziwy wodny maraton i przemierzają staw na całej długości wybiegu w obie strony kilka razy, co chwila nurkując i wynurzając się kilka metrów dalej.

Jak one pływają! Tapiry anta w akcji!

Lekki skręt

Łeb w łeb!

Madzia wysuwa się na prowadzenie!

W końcu Gwizdek ma chwilowo dość i postanawia wyjść na brzeg:

Tapir prosto z wody

W tym momencie dowiadujemy się od bardzo licznie zgromadzonych tego dnia zwiedzających, iż jest to „dzik”. Nas to nie dziwi – ostatnio wszak Gwizdka nazwano młodym mrówkojadem (bo ma krótką jeszcze „trąbę”, ale jak podrośnie, to i ona mu się wydłuży…).
Z kolei Madzia robi nawrót w stronę wybiegu żyraf:

Tapir wodny

I robi sobie odpoczynek w narożniku, przy samym ogrodzeniu.

No to w końcu jak - tapir, czy dzik?

Wejście małego tapira!

A tymczasem na lądowej części wybiegu w najlepsze dokazuje mały Cypisek. Póki co trzyma się daleko do wody i tylko z brzegu obserwuje kąpielowe poczynania swoich rodziców. I na niego przyjdzie czas, na razie jednak w najlepsze eksploruje ogromną jak na tak małego zwierzaka przestrzeń. Jest jeszcze trochę nieporadny w ruchach i gdy trochę przyspieszy, zdarza mu się potykać o własne nogi, radzi sobie jednak bardzo dzielnie i wcale nie potrzebuje przy tym bezpośredniej i stałej opieki rodziców.
Najpierw zapoznaje się z ogrodzeniem, za którym znajduje się wybieg mrówkojadów:

Eksploracje małego tapira

Po czym udaje się na dłuższą wycieczkę, po całym wybiegu, między brzegiem stawu a ogrodzeniem:

Wędrówki małego Cypiska - tapir anta z Nowego ZOO

Tu jeszcze nie byłem...

A gdzie mama?

Cypisek gwizdem nawołuje swoją mamę

Dzielność dzielnością, ale maluch zaczyna jednak tęsknić za swoją mamą, tym bardziej, że dookoła zrobiło się nagle jakoś tak pusto…

Gdzie się wszyscy podziali?

I co się wówczas dzieje? Na zawołanie malucha zjawia się nie kto inny, jak jego mama właśnie! Dosłownie „przypływa” do niego…

Cypisek na brzegu, a w wodzie - jego mama, Madzia

I już po chwili wychodzi na brzeg i wita się ze swoim synkiem:

Jest synek, jest i mama

Madzia i Cypisek

Trochę czułości między mamą a dzieckiem

Następnie oba tapiry udają się na przechadzkę po wybiegu – tymczasem tatuś, Gwizdek, cały czas opala się tuż przy ogrodzeniu wysepki, na której znajduje się punkt widokowy na wybieg.

Tapiry anta - Nowe ZOO Poznań

Nasza dwójka tymczasem wspólnie eksploruje wybieg:

Madzia w pełnej krasie - gdzieś między/za nią Cypisek...

W końcu docierają do słynnego już rozłożystego drzewa, pod którym swego czasu miały ukrywać się mrówkojady, kiedy nie było ich widać na wybiegu. Gdy w krzaczasto-cienistą przestrzeń wchodzi paskowany Cypisek:

Jeszcze mnie widać...

Właściwie staje się niewidoczny – jego naturalny kamuflaż sprawia, że zaczyna zlewać się z otoczeniem i naprawdę trudno go wypatrzeć!

A teraz - prawie nie...

Gdy Madzia z Cypiskiem na chwilę chowają się w krzakach, tuż obok niesamowity koncert gwizdo-świszczenia dają dwie wikunie, wyraźnie poddenerwowane obecnością – co prawda dosyć odległą, ale jednak – dwóch mrówkojadów. Te i tak bardzo płochliwe zwierzęta są bowiem od jakiegoś czasu niezwykle uczulone na mrówkojady i na każde ich pojawienie się w zasięgu swojego wzroku reagują niepokojem.

Wikunie - Nowe ZOO Poznań

Przy okazji dowiadujemy się, że wikunie to wcale nie wikunie, ale lamy – tak twierdzi bez mała 80% zwiedzających i to nie tylko tego dnia. Dla połowy z pozostałych są to alpaki i tylko co dziesiąty jest w stanie prawidłowo je zidentyfikować…

Borsuk wśród bobrów…

Madzia z Cypiskiem docierają wreszcie do północnej krawędzi wybiegu (to ta, znajdująca się tuż przy ścieżce naprzeciwko wybiegu żyraf). Tu niemal ustawiają się do zdjęć:

Mama i ja - tapiry anta z Nowego ZOO w Poznaniu

Cypisek jest już chyba trochę zmęczony, gdyż postanawia trochę odpocząć i w stylu naszego Bąbla kładzie się na trawie:

Cypisek odpoczywa, Madzia wita się z nami, a w tle - no właśnie, zgadnijcie:)

Po takich wędrówkach trzeba trochę odpocząć!

Przyznacie – taki wylegujący się mały tapir wygląda naprawdę uroczo!

Mały tapir anta odpoczywa

W tym momencie dowiadujemy się od jednego z przechodniów, iż jest to – uwaga! – borsuk! Na to byśmy nigdy nie wpadli…

Borsuk jak nic!

Inne propozycje są już mnie oryginalne – mały dzik, warchlaczek, zebra…

Wielozwierz Cypisek, czyli problemy z tożsamością małego tapira...

To jednak i tak nic – jak pewnie zauważyliście, za Madzią i Cypiskiem od jakiegoś czasu wyleguje się grupka trzech dość korpulentnych i włochatych zwierzaków. Każdy, nawet średnio zorientowany znawca, wie, co to za jedni, niektórzy zwiedzający mają jednak lepsze pomysły.
Oto wspomniana trójka:

Są to: a)...b)...c)...d)...

Jak poucza grupkę swoich kolegów jeden malec, są to:

Bobry, moje ulubione zwierzęta! Zawsze je rozpoznaje!

Gratulujemy uwagi i zazdrościmy kolegom – mieć takiego mądrale w klasie, to prawdziwy skarb!
Inni zwiedzający – starsi kilka razy od swojego przedmówcy – nie są wcale gorsi!
Mamy zatem: świnki morskie, świnie, szczury, wreszcie:

To są kapibary, te, no największe…
Wy…ane są, no nie?

Niewątpliwie. Przyglądamy się zatem kapibarom z drugiej strony, z perspektywy mostku:

Jakie tam kapibary, toż to bobry są!

Tapirzych wojaży ciąg dalszy!

Choć powinniśmy raczej powiedzieć „borsuczych i dziczych wśród lam i bobrów” :).
Po krótkim wypoczynku Cypisek bowiem nabrał sił i gotów jest wraz z mamą do dalszych wojaży po wybiegu:

No to idziemy...

Baczność!

Dokąd teraz?

Jak to dokąd? Do wody! Madzia bowiem najwyraźniej znowu zatęskniła za kąpielą, bo mimo niechęci ze strony swojej pociechy, postanowiła ponownie wejść do wody:

A mama znowu do wody...

W czym postanowiła potowarzyszyć jej jedna z kapibar, znaczy jeden z bobrów…

Wspólne pływanie tapira i kapibary

Też byśmy sobie popływali...

Cypisek nie był jednak zbytnio uradowany takim obrotem sprawy i jakby nieco obrażony, postanowił sobie pójść…

Ty sobie pływaj, ale ja idę!

„Foch” małego tapira dostrzegła jednak troskliwa bądź co bądź mama i szybko wróciła na brzeg, aby się zająć swoją pociechą:

Dobra, już dobra, obiecuję, że koniec z pływaniem na dziś!

Po czym razem udali się „w siną dal”…

Na dziś koniec wojaży

Jeszcze tylko jedna z wikunii odprowadziła ich wzrokiem:

Uważajcie na siebie!

Tymczasem na drugim końcu wybiegu Ameryki Południowej, tuż przy ogrodzeniu oddzielającym mrówkojady, nie kto inny jak tata Gwizdek pałaszował drugie śniadanie:

Tapir jest (prawie) zawsze głodny!

I tak oto kończy się nasza opowieść o jednym dniu – ba! dwóch godzinach z życia wybiegu Ameryki Południowej w Nowym ZOO w Poznaniu. W takie dni jak ten, gdy są na nim wszyscy jego mieszkańcy, jest to nie tylko najciekawsze i najbardziej „żywe” miejsce w poznańskim ZOO, ale i jeden z atrakcyjniejszych i ciekawszych wybiegów w całym kraju.
W końcu gdzie można zobaczyć na jednym wybiegu lamy, dziki, mrówkojady, bobry i borsuki?

Na pierwszym planie borsuk, w tle dzik:)

Tyle na dziś – żegnamy się z Madzią, Gwizdkiem, małym Cypiskiem, Eskado, Guapą i Felice oraz całą resztą ferajny – kapibarami, wikuniami, ptasiorami i kończymy naszą wycieczkę, będącą zarazem podsumowaniem wakacji w Nowym ZOO.
Żeby nie było jednak zbyt smutno na koniec, jeszcze dwa filmy „z życia wybiegu Ameryki Południowej”, z Cypiskiem w jednej z głównych ról:

I jeszcze jeden z samym już Cypiskiem w roli głównej:

Poznańskie mrówkojady w akcji! – z wizytą u Eskado, Guapy i…

Nareszcie! Długo musieliśmy czekać, ale w końcu się udało – podczas wczorajszej wycieczki do Nowego ZOO udało nam się w końcu zajrzeć do chatki mrówkojadów. Radości z tego niezwykłego spotkania było co niemiara, ale jeszcze więcej było…mrówkojadziej śliny na palcach!
Ale do tego jeszcze dojdziemy…

Eskado i Guapa na swoim wybiegu na tyłach chatki mrówkojadów

Z mrówkojadami w Poznaniu nie jest łatwo – wie to praktycznie każdy, kto choć raz odwiedził Nowe ZOO w ciągu ostatniego roku. A to mrówkojady chowały się w krzakach i nie można ich było zobaczyć (lato 2009), a to Guapa była w ciąży a później urodziła młode – i też nie można jej było zobaczyć (jesień-zima 2009), a to nadeszła zima – a w Nowym ZOO nie ma pawilonu zimowego dla mrówkojadów, a ich chatka jest niedostępna dla zwiedzających (zima 2009-2010), a to doszło do konfliktu na linii mrówkojady-pozostali mieszkańcy wybiegu Ameryki Południowej (wiosna-lato 2010) i mrówkojady można było zobaczyć na wybiegu okazjonalnie.
Nam w całym 2010 roku – przy niezliczonej ilości wizyt w Nowym ZOO – tylko dwa razy udało się zobaczyć mrówkojady na głównym wybiegu. Kilka razy odwiedziliśmy je w ich chatce lub na tyłach wybiegu, niemniej przeciętni zwiedzający mogli mrówkojadów nie zobaczyć wcale – chyba że przez lornetkę, jak przechadzają się na wybiegu przy chatce właśnie. Narzekali wszyscy, a ZOO nie bardzo mogło sobie z problemem poradzić. Wreszcie postanowiono wybieg Ameryki Południowej podzielić i przeciągnięto na całej długości wybiegu siatkę – od chatek zwierząt, aż do ogrodzenia od strony ścieżki wiodącej do słoniarni. Mniejsza część, przylegająca do wybiegu czepiaków czarnorękich, została przeznaczona dla mrówkojadów.

Podzielony na dwie części wybieg Ameryki Południowej

Te jednak na wybiegu pojawią się dopiero wtedy, gdy zakupiona i zamontowana zostanie specjalna brama – na razie w ogrodzeniu znajduje się wolne miejsce, w którym stanie brama, a przez które póki co przechodzą zwierzęta. Kiedy brama się pojawi i kiedy na wybiegu pojawią się mrówkojady? Być może już w następnym tygodniu!
Czekamy zatem i w jeszcze trochę cierpliwości uzbroić się proponujemy innym zwiedzającym, my tymczasem okrążamy pawilon czepiaków i zachodzimy do chatki mrówkojadów, gdzie na tylnym wybiegu spacerują właśnie…Eskado i Guapa!

Guapa i Eskado

To pierwsze nasze tak bliskie z nimi spotkanie od czasu naszej specjalnej wizyty w chatce mrówkojadów…8 kwietnia! Trochę czasu minęło, ale doczekaliśmy się. Eskado i Guapa przez kilka miesięcy przebywały w oddzielnych pomieszczeniach i na oddzielnych wybiegach i dopiero niedawno zostały ponownie połączone. Widać jednak, że zwierzaki tęskniły za sobą, bo Eskado usilnie zaczepiał Guapę i cały czas za nią chodził. Ta niewiele robiła sobie z jego zaczepek i albo wygrzewała się w słońcu:

Guapa opalająca się...

albo chowała za krzakami:

Zabawa w chowanego:)

albo szukała smakołyków (patrz: mrówek:) w ziemi:

Gdzie jest coś do jedzenia?

Tymczasem Eskado ganiał po całym wybiegu albo płoszył biegające za ogrodzeniem, po dużym wybiegu, wikunie…

Mina pod tytułem: co by tu zmajstrować?

Eskado w pełnej krasie

Oba mrówkojady pozują nam także do zdjęć portretowych – sami możecie ocenić, który ładniejszy:).

Eskado

Guapa

Co więcej – jesteśmy tak blisko naszych mrówkojadów (dzieli nas tylko siatka, ale co tam), że mamy możliwość kolejny raz z bardzo bliska im się przyjrzeć.
Oto kilka zbliżeń:
– na uszka

Uszy mrówkojada może i nie są zbyt duże, ale piękne!

– na pyszczek

Pyszczek za to jest długaśny i równie cudny!

– i na pazurki…

Pazury mrówkojada są długie, mocne i ostre...

Bliskie spotkania z mrówkojadem!

Nic to jednak wobec bezpośredniego kontaktu z naszymi ukochanymi stworami. Oto bowiem usilnie chciała się z nami pobawić Guapa, która co raz to przekładała pyszczek przez siatkę i…no właśnie – oblizywała palce niczym lizaki :).

Wrażenie – piorunujące, a bezcenne. Poruszający się z niesamowita prędkością język Guapy w kilka minut dosłownie oblepił palce kleistą śliną, którą wcale nie łatwo było zmyć. Guapa wprost uwielbia oblizywać i ssać palce, co jest zresztą efektem tego, że w dzieciństwie była karmiona butelką.

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być mrówką wsysaną przez 70-centymetrowy język?

No to macie...

Przy okazji Guapa demonstruje także swoje imponujące pazury, które jak gdyby nigdy nic, opiera o siatkę…

Jest na czym się oprzeć...

Robią wrażenie – zwłaszcza z bliska:

Ktoś ośmieli się podskoczyć?

Kogoś nam w tym momencie przypomina

Tymczasem za ścianą…

A za ścianą śpi sobie w chatce nie kto inny, jak najmłodszy z poznańskich mrówkojadów – urodzona 28 września 2009 roku samiczka, która otrzymała imię Felice (z wł. ‚szczęśliwa’). Mała została już oddzielona od Guapy i będzie teraz przebywać sama. Jest już bowiem na tyle duża, że może się usamodzielnić, a wspólne przebywanie na jednym wybiegu z Eskado nie wchodzi w grę – aby wykluczyć możliwość ewentualnego zbliżenia między nimi.
Gdy zatem mrówkojady niebawem pojawią się na dużym wybiegu, nie zobaczymy całej trójki razem, będą bowiem wypuszczane rotacyjnie – raz Eskado z Guapą, a raz sama Felice. Wczoraj  nie udało nam się zrobić jej żadnego zdjęcia, gdyż smacznie spała w swojej chatce, a szkoda, bo mocno już podrosła od naszego kwietniowego z nią spotkania:

Mały mrówkojad - Nowe ZOO Poznań

Felice - zdjęcie z 8 kwietnia 2010

Mamy nadzieję, że jeszcze tego lata zobaczymy całą mrówkojadzią rodzinę – nawet jeśli nie równocześnie – na dużym wybiegu, a cały bałagan wokół tzw. sprawy mrówkojadów wreszcie się zakończy.
Mało kto ma bowiem możliwość takiego spotkania z najwspanialszymi mieszkańcami Nowego ZOO – a każdy zasłużył, aby móc się z nimi spotkać.
A na koniec – najlepszy z najlepszych, czyli – Eskado w akcji!

Kto jest najlepszym mrówkojadem na świecie?

Alejandro i Fermina Sorpresa – mrówkojady olbrzymie z opolskiego ZOO

Opolskie ZOO jest trzecim – po Warszawie i Poznaniu – ogrodem zoologicznym w Polsce, w którym zamieszkały mrówkojady olbrzymie. W przeciwieństwie do poznańskiego i warszawskiego ZOO, historia hodowli mrówkojadów w Opolu jest więc bardzo krótka, jednak opolska para mrówkojadów to zwierzaki absolutnie fantastyczne i dające nadzieję, że krajowa kolekcja, licząca obecnie osiem sztuk, już niebawem się powiększy…

Alejandro i Fermina Sorpresa - mrówkojady olbrzymie z opolskiego ZOO

Historia

Wszystko zaczęło się jakieś 10 lat temu, gdy opolskie ZOO postanowiło sprowadzić nad Odrę mrówkojady. Pierwszy raz w historii ZOO (wcześniej w Polsce były tylko w Poznaniu, Warszawie, Łodzi, Płocku i Wrocławiu). Po licznych przygotowaniach, budowie pawilonu i wybiegów oraz staraniom u koordynatora gatunku (a tym jest ZOO w Dortmundzie), udało się pozyskać mrówkojada.
14 czerwca 2008 roku, z ogrodu zoologicznego w Dortmundzie, przyjechał niespełna roczny wówczas samiec, Alejandro (znany też jako Alehandro, a dla przyjaciół – Aleks).

Alejandro

Niedługo jednak przyszło mu czekać na partnerkę – już kilka miesięcy później, 15 października 2008 roku, z wiedeńskiego ZOO, przyjechała do niego roczna wówczas samica, Fermina Sorpresa.

Fermina Sorpresa

Początkowo mrówkojady przebywały w osobnych pomieszczeniach , ale od 23 kwietnia 2009 roku po raz pierwszy były łączone ze sobą, codziennie, na co najmniej 3 godziny . Podczas tych spotkań zwierzęta zachowywały się bardzo różnie. Najczęściej były wobec siebie obojętne,  lecz gdy Alejandro stawał się wobec Ferminy nachalny, dochodziło do bardzo agresywnych zachowań obu zwierząt . Później wielokrotnie obserwowano łączenie się obu zwierzaków i zmianę w zachowaniu mrówkojadów wobec siebie . Wiele czasu spędzały razem, często spały w jednym pomieszczeniu (lecz nie za blisko siebie ), nie obserwowano także zachowań agresywnych.

Obraza?

Niewątpliwie traumatycznym przeżyciem dla opolskich mrówkojadów była ostatnia powódź, w wyniku której trzeba było je ewakuować w bezpieczniejsze miejsce.

Powódź 2010 - opolskie mrówkojady podczas transportu na wyższe piętra (fot. Olaf "ZOOrro")

Strachu było jednak więcej niż realnego zagrożenia i wszystko dobrze się skończyło – kilka dni później oba mrówkojady wróciły na swoje wybiegi. Poza tym dla mrówkojada – który jest jak wiadomo wielkim łasuchem – najważniejsze jest, aby było co zjeść. A jedzenia – nawet podczas awaryjnej ewakuacji i pobycie na zapleczu hodowlanym – nie zabrakło :-).

Alejandro podczas ewakuacyjnego posiłku

Mrówkojady w opolskim ZOO utrzymywane są wg zaleceń hodowców z ZOO w Dortmundzie. Cały czas też czynione są starania o pierwsze w opolskim ZOO narodziny mrówkojada, ale…do tego jeszcze wrócimy :-).

Na tropie mrówkojadów

Wybieg mrówkojadów olbrzymich znajduje się kilka minut drogi od wejścia do ZOO, tuż za wybiegiem goryli. Praktycznie nie sposób do niego nie trafić, tym bardziej że opolskie ZOO jest liderem na krajowym podwórku w kategorii oznakowania i informacji dotyczących poruszania się po ZOO. W strategicznych punktach ogrodu znajdują się bowiem drogowskazy informujące nas gdzie znajduje się dany wybieg.

Którędy do mrówkojada?

Są bardzo czytelne i estetycznie wykonane, a oprócz nazwy zwierzaka, uważny turysta dostrzeże jeszcze rysunek, wykonany w charakterystycznym dla opolskiego ZOO stylu – jak dla nas rewelacja :-).

Rysunkowy mrówkojad

Pomysł świetny, acz bardzo prosty. Prawdziwym hitem są jednak rozsiane po całym ZOO ławki, z charakterystycznymi, animalistycznymi rzeźbieniami – znajdują się generalnie przy wybiegach zwierząt, które są na nich przedstawione. Nie inaczej w przypadku mrówkojadów – to już zupełna rewelacja!

Mrówkojadzia ławka

Od strony wybiegu goryli do pawilonu i wybiegów mrówkojadów prowadzi prosta ścieżka – trzeba jeszcze tylko przejść przez kładkę i oto stajemy przed chatką mrówkojadów:

Chatka mrówkojadów

Chatka mrówkojadów

Chatka mrówkojadów to całkiem spory obiekt, pełniący funkcję zarówno noclegowni mrówkojadów, jak i ich wybiegu zimowego. Bez problemu zatem możemy obserwować opolskie mrówkojady przez cały rok i praktycznie przez cały dzień – komfort, którego brakuje choćby w poznańskim ZOO.

Alejandro smacznie śpi w swoim legowisku

Chatka podzielona jest na dwa „pokoje”, każdy wyposażony w basen, z którego mrówkojady bardzo chętnie korzystają, i legowisko.
Oglądać mrówkojady w chatce można przez dwie wielkie szyby – mamy dostęp właściwie do całego pawilonu. Od strony frontowej są one jednak osłonięte specjalną trzcinową konstrukcją, w formie przedsionka (przypomina to trochę ganek lub altankę – świetny pomysł, bo z jednej strony chroni mrówkojady przed słońcem i hałasem, a z drugiej tworzy atmosferę tajemnicy, gdy skradamy się po cichu do ich chatki, przedzierając się przez ów ganek).

Chatka mrówkojadów w opolskim ZOO

Cały obiekt jest bardzo nowoczesny i estetycznie wykonany. Ciekawostką jest natomiast specyficzne zdobienie na jednej ze ścian – płaskorzeźba przedstawiająca…krokodyla:

Kto tu tak naprawdę mieszka? (fot. ZOO Opole)

To o tyle ciekawe, gdyż nigdy w tym obiekcie nie mieszkały nie tylko krokodyle, ani nawet żadne gady. Niestety, nikt nie potrafił nam powiedzieć, skąd ten krokodyl. Choć każdemu się podoba. Nam też :-).

Informacje o mrówkojadach

Na ścianie frontowej pawilonu znajduje się duża plansza z opisem mrówkojadów olbrzymich – trochę zdjęć, sporo ciekawostek i wzmianka (trochę krótka) o opolskich mrówkojadach. Całość bardzo ciekawa.

Tablica z informacjami o mrówkojadach

Ponadto na szybie pawilonu, a także na szybach obu wybiegów zewnętrznych, znajdują się tabliczki z najważniejszymi informacjami i mrówkojadach (nazwa, opis, mapka występowania, zdjęcie – wzorowe wykonanie!).

Tabliczka z informacjami o mrówkojadach

Cały obiekt jest monitorowany.

Wybiegi zewnętrzne

Choć Fermina Sorpresa i Alejandro – jak wszystkie mrówkojady zresztą – to okropne śpiochy – bardzo często można je zobaczyć na wybiegach zewnętrznych. Wybieg Alejandro znajduje się z lewej strony chatki (patrząc od przodu budynku), Ferminy zaś z prawej. Wybieg Alejandro jest nieco większy i bardziej rozciągnięty (mniej więcej na planie prostokąta).

Alejandro na wybiegu

Oba wybiegi są rewelacyjnie zaaranżowane – choć znacznie mniejsze niż wybieg Ameryki Południowej w Nowym ZOO (zamieszkiwany przez poznańskie mrówkojady), to ciekawiej i efektowniej skomponowany – pełno tu porozrzucanych kłód, pieńków, wszelkiego rodzaju chaszczy, drzewek, skałek. Idealne miejsce dla buszującego mrówkojada!

Fermina Sorpresa szuka mrówek w starym pniu

Cały wybieg niemal jest trawiasty (ulubione podłoże mrówkojadów) i dosłownie gęsto na nim od wszelkiej roślinności, w której można się skryć.

Fermina Sorpresa buszująca w trawie

Ponadto na obu wybiegach znajdują się niezbyt duże baseny, w których oba mrówkojady uwielbiają się kąpać – choć tak nieduża przestrzeń w zupełności im wystarcza, to jednak Guapa i Eskado mają pod tym względem znacznie lepiej…

Wybieg Ferminy Sorpresy

Walory ekspozycyjne obu wybiegów są rewelacyjne – z jednej strony mrówkojady mają całkiem sporo miejsca do dyspozycji (nieporównywalnie mniej, niż w Poznaniu, ale więcej niż w Warszawie – i odpowiednio dużo, by spełnić wszelkie standardy ich hodowli), a z drugiej są tak skonstruowane, że właściwie można je obserwować z każdej pozycji i niezależnie od tego, w której części wybiegu są – dostęp do wybiegu ze strony publiczności wynosi bowiem około 300 stopni!

Szerokie spojrzenie na wybieg mrówkojadów

Fermina Sorpresa na wybiegu

Świetnym rozwiązaniem jest ogrodzenie wybiegów – na całej długości złożone jest z odpowiedniej grubości szyb, które łączą się ze sobą w rozstawionych co mniej więcej 2-3 metry segmentach, w postaci efektownych skał. Szyby mają nieco ponad metr wysokości. Wszystko to daje fantastyczne możliwości oglądania mrówkojadów na wybiegu, praktycznie bez przeszkód i umożliwia niezwykłe niekiedy spotkania:

Natka i mrówkojad

Z bardzo bliska możemy przyjrzeć się mrówkojadom w rozmaitych pozycjach, a dzieli nas wówczas tylko szyba. Dla każdego miłośnika mrówkojadów – bezcenne. Dla pozostałych zwiedzających – co najmniej efektowne.

Mrówkojad z bardzo bliska...

Mrówkojad z jeszcze bliższej odległości...

Bliskie spotkania z mrówkojadzimi pazurami

Warto zauważyć, że czasami oba mrówkojady zamieniają się wybiegami. Ostatnio także często przebywają razem w jednym z pomieszczeń chatki – w celach wiadomych :-).

Alejandro

Alejandro (fot. ZOO Opole)

Urodził się 3 lipca 2007 roku w ZOO w Dortmundzie. Dopiero co obchodził swoje trzecie urodziny.
Do Opola Alejandro (nazywany też Alehandro, a dla przyjaciół Aleks) przybył 14 czerwca 2008 roku z ogrodu w Dortmundzie i był pierwszym mrówkojadem w historii opolskiego ZOO.

Alejandro

Alejandro, choć trochę od Ferminy starszy, jest od niej mniejszy i smuklejszy. Ma też trochę dłuższy, ale za to węższy pysk, mniej wyraźnego „irokeza” na grzbiecie i przede wszystkim znacznie jaśniejsze przednie łapy oraz mniejszą i jaśniejszą pręgę na boku (charakterystyczny dla mrówkojadów czarny pasek).
Trudno powiedzieć, że brzydszy, na pewno jednak mniej efektowny (podobnie jest w przypadku Eskado i Guapy z poznańskiego ZOO).

Łatwo już odróżnić, który to Alejandro, a który Fermina Sorpresa

Alejandro jest uważany w Opolu za niezwykle inteligentnego, ale i nieufnego mrówkojada. Choć wygląda dość niepozornie i łagodnie (jak każdy mrówkojad), czasem wychodzi z niego jednak niezłe ziółko.
Ot, jak choćby podczas naszej zeszłorocznej wizyty, gdy koniecznie chciał wejść do chatki, która była niestety zamknięta. Po wielu próbach – nieskutecznych niestety – dostania się do środka, postanowił wyładować swoją złość na kłodzie drewna…

Niesamowita siła, nie ma co. Ale nawet w dobrym nastroju bardzo lubi rozszarpać sobie spróchniałe drzewo…

Obróbka drewna wg Alejandro

Uwielbia także taplać się w swoim basenie:

Alejandro

Nawet wtedy, gdy nie ma w nim akurat wody :-).

Alejandro daje nura do basenu. Niestety pustego...

Jak każdy przedstawiciel swojego gatunku trzymany w ogrodzie zoologicznym jest jednak wielkim miłośnikiem awokado. Przepada także za jogurtem. Choć jak na mrówkojada przystało nie ustaje w tropieniu mrówek – zawsze się jakaś znajdzie :-).

Coś udało się znaleźć!

Robi ogromne wrażenie, gdy stanie na tylnych łapach:

Alejandro!

lub gdy chce się z nami przywitać:

Ale dostojnie wygląda także podczas zwykłego spaceru po wybiegu:

Alejandro na spacerze

Fermina Sorpresa

Fermina Sorpresa

Urodziła się 11 sierpnia 2007 roku w ZOO w Wiedniu, z którego też przyjechała do Opola 15 października 2008, jako ledwie nieco ponad roczna samica, pierwsza w historii opolskiego ZOO.

Fermina Sorpresa

Młodsza od Alejandro, jest od niego większa i potężniejsza, oraz bardziej efektowna – jest bardzo podobna do Guapy, bodaj najładniejszego mrówkojada w Polsce. Fermina Sorpresa jest niesamowitym pieszczochem i ma znacznie spokojniejszą naturę, niż Alejandro.

Fermina Sorpresa

Bardzo lubi brać prysznic i taplać się w basenie na wybiegu, przepada również za awokado, choć i ona nieustannie węszy po całym wybiegu w poszukiwaniu mrówek – jest w tym jeszcze aktywniejsza niż Alejandro.

Fermina Sorpresa na tropie mrówek

Fermina Sorpresa na tropie mrówek

Jak na mrówkojada przystało, może się poszczycić niesamowitymi pazurami (przydają się w rozdrapywaniu spróchniałych kłód):

Fermina Sorpresa

oraz niesamowitym językiem:

Fermina Sorpresa demonstruje swój język - imponujący!

Fermina Sorpresa demonstruje swój język - imponujący!

Absolutnie fantastyczny mrówkojad!

Fermina Sorpresa

Czekając na małego mrówkojada…

Jak wspomnieliśmy, już od dłuższego czasu czynione są starania, aby rozmnożyć mrówkojady w opolskim ZOO. Alejandro i Fermina Sorpresa są więc systematycznie ze sobą łączone. Póki co bezskutecznie.

Fermina Sorpresa i Alejandro

Podczas naszej czerwcowej wizyty w opolskim ZOO spędziliśmy przy nich chyba pół dnia, mając nadzieję, że „coś się wydarzy”. Początkowo jednak Alejandro wydawał się bardziej zainteresowany nami, niż swoją partnerką…

Potem postanowił się „położyć” :-).

Alejandro odpoczywa

Wtedy jednak Fermina Sorpresa postanowiła trochę go „pozaczepiać” – i przyznajemy, że te zaczepki wyglądały momentami naprawdę przerażająco. Zwłaszcza, że w ruch szły kilkucentymetrowej długości pazury…

Na szczęście obyło się bez rozlewu krwi i wszystko to tylko strasznie wyglądało – żadnemu z mrówkojadów nic się nie stało. Choć małych mrówkojadów raczej z tego nie będzie :-).
Przynajmniej na razie. Czekamy zatem dalej – po Poznaniu i Warszawie czas teraz na Opole!

Dekalog dobrego zoomaniaka, czyli (między innymi) dlaczego nie wolno karmić zwierząt w zoo?

My, ludzie pracujący w tym fachu, mawiamy, że najniebezpieczniejszym zwierzęciem w zoo jest człowiek. Jeśli ująć rzecz w kategoriach ogólnych, chodzi o to, że niepohamowana drapieżność naszego gatunku uczyniła całą planetę naszym łupem. A mówiąc o przypadkach szczególnych, mamy na myśli ludzi, którzy łowią wydry na haczyk z przynętą, faszerują żyletkami pokarm dla niedźwiedzi, podkładają słoniom jabłka z gwoździami i stosują całą gamę podobnego żelastwa: długopisy, spinacze, agrafki, a także gumki, grzebienie, łyżeczki, podkowy, kawałki szkła, pierścionki, broszki i inną biżuterię (i to nie tylko tanie bransoletki — zdarzają się i złote obrączki), słomki do koktajli, plastikowe sztućce, pingpongowe i tenisowe piłeczki i tak dalej, i tak dalej. Lista zwierząt, które zmarły po nakarmieniu ich takim świństwem, obejmuje goryle, bizony, bociany, nandu, strusie, foki, morsy, wielkie koty, niedźwiedzie, wielbłądy, słonie, małpy, wszelkie gatunki zwierzyny płowej, przeżuwaczy i ptaków. Najbardziej znanym wśród personelu ogrodów zoologicznych przypadkiem jest historia Goliata: był to słoń morski, wspaniały, sędziwy, ważący dwie tony okaz, gwiazdor swego europejskiego zoo, ulubieniec zwiedzających. Zdechł od wewnętrznego krwotoku po tym, jak ktoś nakarmił go szkłem z potłuczonej butelki po piwie.

To tylko fragment książki Yanna Martela zatytułowanej Życie Pi. Główny bohater dorasta w Puttuczeri, mieście w Indiach, w którym jego ojciec prowadzi ogród zoologiczny. I możemy mówić, że to przecież zupełnie inny świat, że to inne okoliczności, że czasy, które wspomina Pi Patel, to czasy jego młodości… Czy jednak naprawdę ma to jakieś znaczenie? Spróbujmy rozwinąć nieco temat i zakończyć go zestawem przykazań, do których każdy z nas powinien się stosować odwiedzając zoo.

Zasady, które trzeba znać

Jest szereg zasad, które powinien znać każdy, kto wybiera się do zoo. Kwestia jest taka, że te zasady znamy wszyscy, ale… bardzo wielu z nas się do nich, niestety, wcale nie stosuje. A to żelazne punkty, które powinny być ważne dla każdego odwiedzającego zoo z kilku względów – najważniejszymi są kwestie bezpieczeństwa zwierząt i bezpieczeństwa ludzi. Co to za zasady?

kategorycznie nie wolno karmić zwierząt w zoo – i tyczy się to wszystkiego, nie tylko dawania im kiełbasy, kanapek, cukierków, drożdżówek czy czekolady; dotyczy to także warzyw, owoców, gałązek, pozornie nieszkodliwej zieleniny. Jeżeli zwierząt nie wolno w zoo karmić, to nie wolno ich karmić absolutnie niczym – nawet jeżeli żywimy głębokie przekonanie, że to zwierzęciu nie zaszkodzi;

Ogrody zoologiczne w różny sposób ostrzegają, aby nie karmić zwierząt - tu Ogród Fauny Polskiej w Bydgoszczy

Ogrody zoologiczne w różny sposób ostrzegają, aby nie karmić zwierząt - tu Ogród Fauny Polskiej w Bydgoszczy

nie wolno zbliżać się do zwierząt jeżeli nie zostało powiedziane inaczej (wiadomo, że są sytuacje wyjątkowe, jak na przykład ogródki dziecięce, które są przystosowane do tego, aby dzieci mogły głaskać kozy, króliki czy owce); my, ludzie, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak zwierzęta potrafią być niebezpieczne (i nie mam tu na myśli lwów, tygrysów czy krokodyli), ale do tego tematu jeszcze wrócimy;

Potulnie wyglądający struś afrykański potrafi dziobem zrobić dziurę w czaszce, a kopnięciem złamać kręgosłup

Nieszkodliwie wyglądający struś afrykański potrafi dziobem zrobić dziurę w czaszce, a kopnięciem złamać kręgosłup

nie wolno przekraczać wyznaczonych barier, czyli wchodzić na wybiegi, wkładać rąk przez kraty, przechylać się przez ogrodzenia, wsuwać rąk pod płotem, stawiać dzieci na murkach oddzielających od wybiegu (bardzo częste przewinienie!), etc.; w jakimś celu w końcu te wszystkie bariery zostały postawione;

nie wolno drażnić zwierząt – czyli machać im czymkolwiek przed pyskiem, wsuwać różnych przedmiotów, krzyczeć, robić zdjęć z fleszem – nawet nie spodziewamy się, jak takie rzeczy mogą drażnić zwierzaki;

nie wolno szkodzić zwierzętom – w żaden sposób

Chcesz kanapkę?

Niestety, najczęściej łamaną zasadą obowiązującą w ogrodach zoologicznych, jest zakaz karmienia zwierząt. Wiele osób pyta, dlaczego nie wolno karmić zwierząt w zoo? Przecież to jedno ciastko im nie zaszkodzi… No właśnie. Odpowiedzmy w końcu ostatecznie na pytanie – dlaczego odwiedzającym nie wolno karmić zwierząt w zoo? Warto, żebyśmy umieli wyjaśnić to także naszym dzieciom.

1. Zwierzęta mają inny system trawienny niż człowiek. Wiele zwierzaków jest wegetarianami i może jeść tylko produkty pochodzenia roślinnego (na przykład goryle), inne są tylko mięsożercami (lwy, tygrysy, inne wielkie koty), wiele jest takich, które jedzą różne rzeczy (ostronosy, szympansy – dla przykładu), są także zwierzęta wszystkożerne, jak niedźwiedzie czy świnie. Wiemy jednak doskonale, że w środowisku naturalnym zwierzęta – nawet wszystkożerne – nie jedzą chleba, czekolady czy kiełbasy. Tak więc nigdy nie wiemy, czy coś, co chcielibyśmy rzucić zwierzakowi mu nie zaszkodzi. Poza tym pamiętajmy, że jedzenie, które jedzą ludzie, jest w dużym stopniu przetworzone, zawiera wiele przypraw i konserwantów, do których ludzki organizm jest przyzwyczajony, ale zwierzęcy nie. Co z tego, że kiełbasa to mięso, skoro zawiera wiele polepszaczy mogących bardzo zaszkodzić tygrysowi czy pumie?

2. Ilość jedzenia podawana zwierzętom w zoo jest regulowana. Myślenie: „Pomagam zoo, bo dokarmiam zwierzaki” jest skandaliczne! Zwierzęta w zoo mają określone dzienne porcje, których nie powinny przekraczać, ponieważ szkodzi to ich zdrowiu. I tuczy.

ZOO w Gdańsku - obrazowo o tym, dlaczego nie wolno karmić zwierząt

ZOO w Gdańsku - obrazowo o tym, dlaczego nie wolno karmić zwierząt

3. „Może i mu nie wolno, ale to jedno ciasteczko przecież nie zaszkodzi” – myślą często zwiedzający. Pomyślmy teraz, że przy wybiegu zwierzęcia dziennie zatrzymuje się dwieście osób, pomyślmy, że co druga ma ze sobą ciasteczko, powiedzmy, że połowa z nich to ciasteczko rzuci – bo myśli właśnie w ten sposób. I tak, chociaż każdy pomyślał o tylko jednym ciasteczku, zwierzę otrzyma ich pięćdziesiąt. I może to jedno ciasteczko rzeczywiście by nie zaszkodziło, ale pięćdziesiąt? Nigdy nie wiemy, ile osób przed nami pomyślało i ile osób po nas pomyśli w ten sam sposób.

Przykład nagannego zachowania - przechodzień rzuca niedźwiedziom w Parku Praskim ciastka

Przykład nagannego zachowania - przechodzień rzuca niedźwiedziom w Parku Praskim ciastka

Niemądre zbliżenia

Wielu z nas żywi błędne przekonanie o tym, że zwierzęta w zoo są oswojone i potulne, w związku z czym za nic ma sobie ostrzeżenia dotyczące trzymania się od nich na odległość. I o ile zdajemy sobie sprawę z tego, że lwy czy tygrysy mogą być niebezpieczne, o tyle nie wierzymy, żeby żubr, struś czy żyrafa mogły nam zrobić jakąkolwiek krzywdę. A to wielki błąd! Musimy pamiętać, że upodobania żywieniowe zwierzęcia nie decydują o stopniu zagrożenia, jakie może ono dla nas stanowić. Co to oznacza? Bezmyślne zbliżanie się do żubra z gałązką („Bo takie fajne będę mieć zdjęcie na Naszej Klasie!”) może skutkować nawet ciężkim kalectwem – nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak zezłoszczony żubr potrafi szarżować.

Żubr - choć roślinożerny, ten kolos (do 900 kg masy ciała!) może stanowić dla człowieka ogromne zagrożenie

Żubr - choć roślinożerny, ten kolos (do 900 kg masy ciała!) może stanowić dla człowieka ogromne zagrożenie

Struś wygląda niegroźnie? Wystarczy jeden szybki ruch, żeby dziobem zrobił dziurę w czaszce. Hipopotam? Roślinożerca, który potrafi na pół przegryźć krokodyla, a człowieka zemleć na miazgę. Dorosły goryl-wegetarianin dysponuje taką siłą, że może unieść nawet tonę. Wyobrażacie sobie znaleźć się w jego uścisku? Wielbłąd kłapnięciem pyska może wyrwać kawał mięsa. Mrówkojad pazurami – rozedrzeć na strzępy. Tapir – lepiej nie znaleźć się między nim i płotem.

„Wszystko, co żywe, będzie się bronić, choćby było nie wiem jak małe. Każde zwierzę jest dzikie i niebezpieczne. Może nie zabije, ale z pewnością porani. Będzie drapać i gryźć i zawsze można się spodziewać, że się człowiek nabawi jakiejś infekcji, że rana zacznie puchnąć, ropieć, że wystąpi gorączka „.

Odwiedzając ogród zoologiczny trzeba pamiętać, że zwierzęta to tylko zwierzęta – często je antropomorfizujemy, nadajemy im ludzkie cechy nie zdając sobie do końca sprawy z tego, jak mogą być one dla nas niebezpieczne niezależnie od tego, czy jedzą tylko mięso, czy są wegetarianami, czy to drapieżniki, czy klasyczni roślinożercy.

Popatrz skarbie na krokodyla!

Krokodyle nilowe - jedne z najbardziej niebzezpiecznych zwierząt w zoo

Krokodyle nilowe - jedne z najbardziej niebezpiecznych zwierząt w zoo

Krokodyl na pewno nie pogardziłby obiadem z małej dziewczynki, która wypadła zza murku niezbyt mocno trzymana przez tatę, który drugą ręką próbował zrobić zwierzakowi zdjęcie. Nigdy nie mamy pretensji do dzieci – dziecko nie zdaje sobie sprawy z wielu zagrożeń, od tego, aby zapewnić mu bezpieczeństwo, są rodzice. Jednak rodzice często, wiedzeni chyba dziwnie rozumianą macierzyńską miłością i chęcią dogodzenia dziecku, wystawiają je na ogromne niebezpieczeństwo, stawiając na murku, sadzając na balustradach, pozwalając przekładać ręce przez kraty. Ostatnio w zoo w Warszawie byliśmy świadkami, jak pewna pani zachęcała swoją kilkuletnią córkę do karmienia żubra zieleniną nie zważając na to, że jego rogi znajdują się kilkanaście centymetrów od twarzy dziecka. Na nasze zwrócenie uwagi, że to niebezpieczne, usłyszeliśmy, że „skoro nie mamy dzieci, to mamy się nie wtrącać”. Podejrzewamy, że chęć sprawienia dziecku przyjemności była silniejsza od zdrowego rozsądku, co nas bardzo zasmuciło. Przestaliśmy się jednak wtrącać myśląc jednocześnie, że nie życzymy tej pani, aby przekonała się kiedykolwiek, co może się w takiej sytuacji wydarzyć. Każdy w końcu posługuje się własnym rozumem.

Mandryl - czy ktoś ma wątpliwości co do możliwości zastosowania tych kłów?

Mandryl - czy ktoś ma wątpliwości co do możliwości zastosowania tych kłów?

Kilka lat temu w śląskim zoo kobieta została rozszarpana przez niedźwiedzie, ponieważ – prawdopodobnie – spadła na ich wybieg. W 1999 roku we wrocławskim zoo szympans odgryzł dziecku palec. W roku 1995 mężczyzna, który wskoczył do fosy niedźwiedzi, został przez nie oskalpowany, zwierzęta dodatkowo złamały mu kręgosłup. Mężczyzna zmarł po dwóch latach. W zoo w Królewcu chłopiec, który chciał pogłaskać tygrysa, stracił rękę. Podobna sytuacja miała miejsce w Płocku, gdzie młody mężczyzna założył się z kolegami, że przeskoczy przez ogrodzenie i złapie tygrysa za ucho. Zakład wygrał, ale kosztem ręki… W czernichowskim zoo chłopiec karmił niedźwiedzia sucharami – zwierzę odgryzło mu obie ręce. W Łodzi młoda kobieta chciała pogłaskać słonia po trąbie – ten poturbował ją tak, że kobieta nieprzytomna trafiła do szpitala. W zoo w Peru siedmioletni chłopiec zmarł w wyniku obrażeń, do jakich doszło na skutek zaatakowania go przez pumę – chłopiec podszedł blisko klatki i wsadził rękę przez ogrodzenie. Wypadki w zoo zdarzają się rzadko, ale kiedy się zdarzają – bardzo często są tragiczne w skutkach. A, co najważniejsze – w ogromnej większości dochodzi do nich z winy człowieka.

Taki komunikat znajdziemy w ZOO w Gdańsku przy bardzo wielu wybiegach

Taki komunikat znajdziemy w ZOO w Gdańsku przy bardzo wielu wybiegach

Ostrzeżenia w ogrodach zoologicznych są nie dla picu – jeżeli jest napisane, że zwierzęta są bardzo niebezpieczne – naprawdę są niebezpieczne i mogą zrobić poważną krzywdę. Jednak same ostrzeżenia nic nie dadzą – potrzeba także odrobiny rozumu i zdrowego rozsądku.

Nie czyń zwierzęciu…

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, do czego zdolni są ludzie w ogrodach zoologicznych. Wielu z nas nie myśli także o tym, że zwierzęta w zoo umierają czasami z winy człowieka… W pewnym ogrodzie zoologicznym ludzie do basenu dla uchatek wrzucali monety, łańcuszki, drut, kamienie i inne tego typu „akcesoria”. Doprowadziło to do śmierci dwóch uchatek. W Warszawie ktoś wbił osiołkowi śrubokręt w łopatkę – na szczęście zwierzę przeżyło.  Zwierzęta bywają karmione starym, zepsutym jedzeniem, bywa także, że do tego jedzenia dodaje się im szkło, gwoździe, kawałki drutu…  Zwierzęta bywają dźgane patykami, nożami,  skrajnych przypadkach są kaleczone i ranione. O tym także szeroko jest mowa w „Życiu Pi”.

Okrucieństwo przybiera często formę bardziej aktywną i bezpośrednią. W literaturze przedmiotu mamy relacje o wielu rodzajach tortur zadawanych zwierzętom w zoo. O trzewikodziobie, który zdechł, bo ktoś roztrzaskał mu dziób młotkiem, o łosiu, któremu odcięto nożem brodę razem z płatem skóry wielkości dłoni (ten sam łoś został pół roku później otruty), o małpie, której złamano przedramię, kiedy sięgnęła po orzech, o jeleniu, któremu oderżnięto rogi piłką do metalu, o zebrze zakłutej sztyletem i o innych atakach na zwierzęta z użyciem lasek, parasoli, spinek do włosów, drutów do robótek, nożyczek i Bóg wie czego jeszcze, atakach, których celem było często wyłupienie oka lub wykastrowanie. Wiele zwierząt zostaje otrutych. Są też przykłady świństw jeszcze dziwaczniejszych, jak masturbacja spoconych typków na oczach małp, kucyków czy ptaków, odcięcie głowy wężowi przez maniaka religijnego czy upodobanie pewnego obłąkańca do oddawania moczu do pysków łosi.

Choć wielu z nas trudno w to uwierzyć, bardzo wielu ludzi przejawia w stosunku do zwierząt skłonności sadystyczne – mamy tego przykłady cały czas słysząc na przykład o zakatowanych psach, ale wiele takich przypadków zdarza się również w zoo. Takie zachowanie jest bestialskie – zwierzęta bowiem także czują, cierpią, chorują i często umierają przez ludzką bezmyślność. Ale – przede wszystkim – są żywymi istotami. Jednak aby nie popadać w skrajności trzeba wspomnieć o tych najbardziej oczywistych rzeczach, które – dla nas nieszkodliwe – zwierzę mogą naprawdę rozjuszyć. a należą do nich na pewno fotografowanie z lampą błyskową, pukanie w szyby, zaczepianie zwierząt, próby ich głaskania, krzyczenie. I na koniec coś, w co bardzo wielu z nas nie wierzy – ludziom zdarza się zabierać zwierzęta z zoo do domu. W ten sposób ginęły głównie żółwie i króliki, ale w jednym z ogrodów zoologicznych zginęła także sitatunga. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że zwierząt z zoo zabierać nie wolno.

„Dlaczego ja?”

Wiadomo – kiedy widzimy przykład jakiegokolwiek z powyższych zachowań, powinniśmy zwrócić uwagę. Dlaczego więc tak często tego nie robimy? Działa tu oczywiście kilka czynników, począwszy od „To nie moja sprawa”, przez „Dlaczego ja?”, do „A jak się przyczepią?”. Niestety, prawda jest taka, że bardzo wielu ludzi nie reaguje dlatego, że boją się reakcji drugiej strony – ludzie najczęściej nie są przygotowani na krytykę, w związku z czym reagują w dwojaki sposób: albo robi im się głupio, albo zaczynają pyskować. Mieliśmy do czynienia i z jedną, i z drugą reakcją – szczególnie ta druga jest nieprzyjemna. Grunt to się nie zrażać – wszak nie zwracamy uwagi przez jakieś nasze „widzimisię”, tylko dla bezpieczeństwa ludzi i dobra zwierzaków. Drugą, bardzo popularną naszą reakcją, kiedy widzimy, że coś jest nie tak, jest myślenie „Dlaczego ja? Przecież pozostali ludzie też by mogli zwrócić uwagę”. „Syndrom tłumu”, z którym się identyfikujemy, w którym szukamy usprawiedliwienia, daje o sobie znać – skoro inni nic nie robią, to ja też nie muszę. I trzecią, bardzo niebezpieczną naszą reakcją jest „To nie moja sprawa” – i może to bardzo dosadne stwierdzenie, ale to nigdy nie jest nasza sprawa, dopóki nie wydarzy się tragedia.

Dlatego my, redakcja Mrówkojada, apelujemy: WTRĄCAJMY SIĘ, kiedy widzimy, że ktoś w zoo zachowuje się nie tak, jak powinien, a kategorycznie reagujmy, kiedy widzimy, że ktoś szkodzi zwierzętom – człowiek ma swój rozum i odpowiada za swoje zachowanie, zwierzę często nie potrafi się obronić.

Dekalog dobrego zoomaniaka…

… czyli to, o czym zawsze musimy pamiętać odwiedzając zoo.  W zoo to my jesteśmy gośćmi – przychodzimy do zwierząt, które tam mieszkają, jedzą, rozmnażają się. O czym mamy pamiętać?

1. Nie wolno w zoo karmić zwierząt.

2. Nie wolno przekraczać ustalonych barier.

3. Nie wolno drażnić zwierząt.

4. Nie wolno wrzucać żadnych rzeczy na wybieg.

5. Nie wolno wchodzić na murki ani sadzać na nich dzieci.

6. Nie wolno zabierać zwierząt do domu.

7. Nie wolno drażnić zwierząt (pukaniem w szyby, hałasowaniem, zaczepianiem ich).

8. Nie wolno hałasować – szczególnie w pawilonach.

9. Nie wolno robić zdjęć z lampą błyskową.

10. Należy zwracać uwagę na wszelkie nieodpowiednie zachowania osób odwiedzających zoo.

Jeżeli chcemy być naprawdę kulturalnymi gośćmi, zastosowanie się do powyższych zasad nie będzie stanowiło dla nas żadnego problemu. To w końcu kwestia bezpieczeństwa nie tylko zwierząt – ale także naszego własnego :).