Zoo w czasach wojny

Długo zabieraliśmy się do napisania tego artykułu – opisanie dramatu zwierząt mieszkających w ogrodach zoologicznych, w obliczu tragedii, jaka dotyka w czasie wojny ludzi, nie jest łatwym zadaniem, a czas wojny to chyba dla każdego zoo okres, który wiąże się z najgorszymi momentami w historii danej placówki.
Zbiorowym doświadczeniem dla ogrodów polskich i europejskich jest czas dwóch wojen światowych, które odcisnęły ogromne piętno zarówno na ogrodach zoologicznych, jak i na samej idei zoo.
Nie ośmielimy się omówić tego tematu kompleksowo – jest bowiem z jednej strony zbyt obszerny, z drugiej, z wiadomych powodów, istnieje zbyt mało materiałów, w oparciu o które można byłoby stworzyć kompleksowy obraz tego, jak prezentowała się sytuacja ogrodów zoologicznych podczas dwóch wojen światowych, dlatego też skupimy się na ogólnych mechanizmach funkcjonowania zoo w czasie wojny oraz sytuacji polskich ogrodów.
Najpierw jednak musimy się cofnąć jeszcze trochę w czasie, aby zrozumieć, jaka była sytuacja ogrodów zoologicznych w momencie, gdy w Europie nastały czasy wojny.

Złote czasy

Druga połowa XIX wieku to złoty okres w historii ogrodów zoologicznych, jednak było tak głównie ze względu na wzrost popularności i powstawanie ogromnej liczby zoo – rzadko bowiem przekładało się to na dobre warunki dla zwierząt… W ciągu zaledwie pół wieku na świecie powstało ponad 100 ogrodów – jak grzyby po deszczu wyrastały nowe placówki, z których wiele szybko stanie się czołowymi ogrodami Europy – Rotterdam, Kolonia, Kopenhaga, Drezno, Budapeszt, Moskwa, Lipsk, Bazylea, Hamburg, Hanower, wreszcie dwa ogrody w Polsce: Wrocław i Poznań.

Hagenbeck Zoo (1909) w Hamburgu

Na przełomie wieków trudno wyobrazić sobie dużą europejską metropolię, która nie mogłaby się pochwalić prężnie rozwijającym się zoologiem – te bowiem szybko stają się miernikiem jakości i wyznacznikiem prestiżu danego miasta.
Od początku lat 20. XX wieku ma z kolei miejsce wielki przełom w dziejach ogrodów zoologicznych – starodawne menażerie z wolna przekształcają się we współczesne ogrody zoologiczne.
Proces ten trwać będzie kilkadziesiąt lat, a w ogromnym stopniu uwarunkowany będzie tym, co działo się na kontynencie w latach 1939-1945…

Zoo w czasach wojny

Pierwsza połowa XX wieku to z jednej strony okres powstawania kolejnych ważnych ogrodów zoologicznych i początek przekształcania tradycyjnych menażerii w nowoczesne zoo, z drugiej zaś – i to chyba przede wszystkim – okres fatalnych wstrząsów i kryzysów. Niemal dziesięć lat z tego okresu pochłonęły bowiem obie wojny światowe, a kolejnych dwadzieścia lat – skutki tychże wojen.
Nietrudno domyślić się, iż nie były to warunki sprzyjające działalności o charakterze wiwaryjnym…

W książce Ogrody Zoologiczne. Wczoraj – dziś – jutro Karol Łukaszewicz, w l. 1947-1965 dyrektor wrocławskiego zoo, pisze takie oto znamienne słowa:

Nie ma bardziej pokojowej, pacyfistycznej instytucji jak zoo. Wojny odznaczają dla niej zawsze śmiertelne niebezpieczeństwo, grożą powolnym uwiądem lub szeroką zagładą.

Trudno się z taką opinią nie zgodzić, ogrody zoologiczne bowiem z założenia służyć mają przede wszystkim edukacji, nauce i rozrywce, na które w czasie wojny nie ma przecież miejsca. Placówki, które w pewien sposób są miernikiem jakości danego społeczeństwa i prestiżu miasta, w momencie zagrożenia wojennego w pierwszej kolejności nastawione są na wszelkie zagrożenia.
A tych jest wyjątkowo dużo.
Łukaszewicz wymienia najważniejsze symptomy w czasie zagrożenia, do których należą kłopoty z zaopatrzeniem, najpierw w ryby (przez co padają foki i rybożerne ptactwo) oraz mięso (tu ofiarami stają się w pierwszej kolejności duże drapieżniki), później w pasze, owoce itd. Na samym początku giną więc zwierzęta najbardziej delikatne, najtrudniejsze w utrzymaniu i najbardziej wymagające – co w praktyce oznacza zwykle okazy najcenniejsze. Tym samym w zoo ostają się gatunki najpospolitsze, ale po jakimś czasie i one zaczynają padać z głodu.
Uzupełnianie strat zwierzęcych staje się niemożliwe, bowiem zamiera zupełnie import zwierząt. Innym aspektem są trudności z obsługą, siłą roboczą, transportem, nie wspominając już o remontach czy jakichkolwiek inwestycjach.
Kto miałby się bowiem tym zajmować?

Wojenna zawierucha – zwłaszcza ta z czasów II wojny światowej – dotknęła, w mniejszym lub większym stopniu, większości europejskich ogrodów zoologicznych. Dla wielu oznaczała niemal całkowitą zagładę (zrujnowano ponad 30 ogrodów w całej Europie!, ogrody w Dreźnie czy Berlinie zostały zniszczone w wyniku nalotów, natomiast zoo w Budapeszcie czy Warszawie podczas walk wyzwoleńczych), w niektórych szkody były na szczęście nieznaczne, zawsze jednak w pierwszej kolejności cierpiały zwierzęta.

Berlińskie zoo w gruzach, 1945 (fot. worldwarzoogardener1939.wordpress.com)

Co ciekawe jednak, wiele źródeł mówi o tym, że mieszkające w ogrodach zoologicznych zwierzęta całkiem nieźle znosiły np. naloty bombowe, wybuchy i eksplozje – zwykle zachowywały się wówczas spokojnie i nie wpadały w panikę.
Często jednak spotykał je los zgoła gorszy – nawet, jeśli nie padały z głodu, niejednokrotnie były celowo zabijane, co najczęściej spotykało drapieżniki, jako potencjalnie najbardziej zagrażające ludności cywilnej w momencie wydostania się zwierzęcia z ogrodu, choćby w sytuacji, gdy uszkodzony został wybieg lub pawilon i dany osobnik może opuścić zoo.
Wielu pracowników ogrodów zoologicznych w czasie wojny brało udział w takich przymusowych egzekucjach zwierząt – nie było jednak wówczas innego rozwiązania…

Polskie ogrody zoologiczne przed 1939 rokiem

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku przez następnych 10 lat praktycznie jedynym ogrodem zoologicznym na ziemiach polskich było poznańskie zoo.
Owszem, istniał jeszcze miniaturowy wówczas ogródek w Zamościu, założony tuż po I wojnie, w 1919 roku, oraz kilka pomniejszych zwierzyńców, m.in. w Lesznie, Częstochowie, Wilnie, Grodnie i Katowicach, jednak z wyjątkiem grodzieńskiego, posiadającego również kilka zwierząt egzotycznych, wszystkie te zwierzyńce ograniczały swój zwierzostan – niejako z konieczności – do okazów fauny krajowej.

Zoo w Zamościu, 1919-1939 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Zresztą, część z tych zwierzyńców i tak uległa likwidacji jeszcze przed 1939 rokiem – leszczyński przetrwał do 1927, a częstochowski do 1939. Istniejący od 1797 roku ogród w Toruniu był wówczas tylko ogrodem botanicznym, natomiast Wrocław nie należał w tym czasie do Polski.

Międzywojenne dzieje ogrodów zoologicznych w Polsce to przede wszystkim okres powodzenia i wzrastającej renomy poznańskiego zoo oraz rozwój i rozbudowa zoo w stolicy. Warszawskie zoo powstaje ostatecznie w 1928 roku – 11 marca ma miejsce uroczyste otwarcie. Rok później, 6 lipca 1929 roku, otwarte zostaje zoo w Krakowie, dzięki czemu na ziemiach polskich znajdują się już trzy ogrody zoologiczne z prawdziwego zdarzenia.
Przynajmniej jak na ówczesne realia…
Tuż przed wybuchem II wojny, 13 września 1938 roku oficjalnie otwarte zostaje zoo w Łodzi.
W przededniu wybuchu Wielkiej Wojny wiwaryjna mapa Polski przedstawiała się więc niezbyt okazale, niemniej kilka dzisiejszych ogrodów już istniało – oficjalnie działały już bowiem ogrody zoologiczne w Poznaniu, Krakowie, Łodzi i Warszawie. Placówka w Zamościu była wówczas jedynie niewielkim zwierzyńcem, Toruń posiadał jedynie ogród botaniczny, natomiast Wrocław – mający prawdziwe zoo – i Opole, gdzie od około 1930 roku istniało także niewielkie zoo (ogród w dzisiejszym rozumieniu istnieje dopiero od 1953 roku), leżały wówczas poza granicami Polski.

Ogrody zoologiczne w Polsce w 1939. Na czarno oficjalne placówki, na niebiesko ważniejsze zwierzyńce

Ogrody w Płocku, Gdańsku i Chorzowie powstały dopiero w kilka-kilkanaście lat po wojnie, ogród w Bydgoszczy był zaledwie pieśnią dalekiej przyszłości, natomiast poznańskie Nowe Zoo istniało jedynie w sferze planów…

Polskie ogrody podczas II wojny światowej

Czas II wojny światowej w bardzo różnym stopniu odcisnął się na krajowych placówkach. Z kataklizmu wojny względnie obronną ręką wyszły ogrody w Krakowie i Poznaniu, tym bardziej w Łodzi, bardzo mocno natomiast ucierpiało stołeczne zoo, które zostało praktycznie zlikwidowane.

W wielkim skrócie zobaczmy, w jakim stanie z wojennej pożogi wyszły ówczesne polskie ogrody zoologiczne.

ZOO ZAMOŚĆ

Przed wybuchem II wojny światowej do zamojskiego zoo z Warszawy przyjechały dwa okazałe lwy, które bardzo szybko doczekały się młodych. Niestety, cała piątka lwów padła w czasie wojny, gdy na ogród spadły dwie bomby – śmierć wielkich kotów była największą stratą, jaka dotknęła w tym czasie zamojską placówkę. Sam ogród na szczęście nie uległ większym uszkodzeniom.

ZOO OPOLE

Opolskie zoo – w bardzo skromnej postaci – powstało już około 1930 roku. W tamtych czasach był to w praktyce niewielki zwierzyniec o powierzchni zaledwie 1 ha, w którym w fatalnych warunkach trzymano jednak całkiem okazałą kolekcję.
Podczas samej wojny zoo właściwie nie ucierpiało aż tak bardzo – w pierwszych latach II wojny zwierzyniec jeszcze względnie normalnie funkcjonował, choć część zwierząt wywieziono w głąb Niemiec.

Przedwojenne zoo w Opolu na wyspie Bolko (fot. ze zbiorów B. Szybkowskiego, za http://www.opole.pl)

W 1945 roku uległ jednak likwidacji – podczas walk o wyzwolenie Opola zoo zostało praktycznie całkowicie zdewastowane, a większość budynków i wybiegów  całkowicie zniszczona. Wszystkie zwierzęta drapieżne zastrzelono.
W stanie niemal zupełnej ruiny i zupełnej pustki zwierzyniec istniał kolejnych siedem lat – dopiero w 1952 roku podjęto jego odbudowę, a w 1953 otwarto oficjalnie opolskie zoo.

ZOO ŁÓDŹ

Łódzkie zoo oficjalnie otwarte zostało rok przed wybuchem II wojny – 13 września 1938 roku. Drugą wojnę światową łódzki ogród przetrwał w całkiem dobrej kondycji. W momencie zakończenia wojny w ogrodzie znajdowało się około 200 sztuk ssaków z 57 gatunków, ponad 20 sztuk gadów i trochę ptaków – jak na okoliczności dopiero co zakończonej wojny był to zwierzostan naprawdę imponujący. Poza tym spora grupa zwierząt – w tym para lwów, tygrys sumatrzański, hiena brunatna i słonica indyjska Magda – były wówczas jedynymi przedstawicielami danego gatunku w całej Polsce!
Poza tym po roku 1945 trafiła tu znaczna część zwierząt ze zniszczonego ogrodu zoologicznego we Wrocławiu – łącznie do Łodzi z wrocławskiego zoo przyjechało ponad 100 zwierząt, w tym zebry, żubry, aligator i sporo ptaków. Rok po wojnie zoo miało już ponad 800 zwierząt ze 159 gatunków!
Niemal natychmiast po wyzwoleniu przystąpiono także do odbudowy – zbudowano m.in. klatki zewnętrzne w lwiarni.

ZOO KRAKÓW

Tuż przed wybuchem I wojny krakowskie zoo było placówką stosunkowo niedużą – posiadało około 80 gatunków, a roczna frekwencja wynosiła około 20 tysięcy zwiedzających.
W czasie II wojny światowej krakowskie zoo znajdowało się pod administracją niemiecką. Niektóre zwierzęta zostały przetransportowane do niemieckich ogrodów, ale los nie był dla nich łaskawy – sześć dorosłych żubrów, które wywieziono z Lasu Wolskiego, zginęło w czasie bombardowania w berlińskim zoo. Wojna oszczędziła natomiast samo krakowskie zoo – straty w zwierzętach nie były zbyt duże, a i zniszczenia obiektów i infrastruktury były mniejsze, niż w wielu innych placówkach.

ZOO WROCŁAW

Do I wojny światowej ogród cieszył się wzrastającą popularnością i idącymi za nią wzrastającymi dochodami, niestety, wojna i powojenny kryzys spowodowały konieczność wyprzedaży zbiorów, a w 1921 ogród zamknięto. Ponownie otwarto je dopiero w 1927 roku.
Lata 30. to okres prosperity, ale też narastających problemów. Jeszcze w latach 1937-1939 udało wznieść się wiele nowych obiektów, jednak II wojna światowa nie tylko zahamowała dalszy rozwój zoo, ale też niemal doprowadziła do jego zagłady.
Zbliżająca się do Wrocławia od stycznia 1945 roku Armia Czerwona i ogłoszenie Wrocławia twierdzą (Festung Breslau) było wyrokiem śmierci dla większości zwierząt – zwłaszcza dużych lub niebezpiecznych. Na karmienie dużych okazów brakowało paszy, potrzebnej zwierzętom gospodarskim i zwięrzetom Wehrmachtu, pozostawienie przy życiu zwierząt drapieżnych mogło natomiast zagrażać oddziałom niemieckich obrońców, gdyby w wyniku ostrzału lub sabotażu uszkodzone zostały klatki, w których zwierzęta te trzymano. Dlatego pierwszy polski dyrektor zoo, Karol Łukaszewicz, objął je praktycznie całkowicie zdewastowane i opróżnione, nie tylko przez działające na rozkaz dowódcy Festung Breslau oddziały żołnierzy, które zastrzeliły większość okazów, ale również przez sowieckich maruderów i rodzimych szabrowników, którzy szukali w zoo mięsa.
We wspomnianej już książce Ogrody Zoologiczne. Wczoraj- dziś – jutro Karol Łukaszewicz tak opisuje obraz zoo tuż po wojnie:

W poprzek alei leżały powalone stare drzewa, wąskie tylko ścieżynki prowadziły wokół potężnych lejów bombowych, wszystkie budynki były uszkodzone, a pawilon jeleni przedstawiał piramidę spalonych belek i pogiętego żelastwa. W ogrodzie nie istniała ani jedna szyba, nie działało centralne ogrzewanie, nie było wody. 16 wiekowych palm zamarzło w słoniarni. Rzadki manat amazoński – ssak wodny, hipopotam karłowaty, trzy szympansy i mandryl zginęły z przeziębienia. Przedtem jeszcze na rozkaz niemieckiej komendy fortecznej zastrzelono wszystkie większe drapieżce i słonie.

Wojnę przetrwała jedna z czterech żyraf, hipopotamy, tapiry, gnu, kudu, zebra, lamy, wielbłądy, bizony, kilka emu i pawiany masajskie – łącznie około 300 zwierząt, czyli 1/6 zwierzostanu sprzed wybuchu wojny…

Część zwierząt wywieziona do podwrocławskich wsi (np. trzyletni hipopotam nilowy Lorbas) przetrwała jednak wojnę i poprzez inne ogrody zoologiczne trafiła do ponownie otwartego zoo.

ZOO WARSZAWA

Przedwojenny warszawski ogród zoologiczny nie należał jeszcze do czołowych placówek na kontynencie. Kolekcja zwierząt była bardzo ciekawa, ale stosunkowo nieduża – przed wybuchem wojny zwierzostan nie przekraczał bowiem 250 gatunków. Jak na ówczesne czasy ogród był jednak na wskroś nowoczesny i szybko się rozwijał, a gwarantem wysokiego poziomu placówki była postać dyrektora, Jana Żabińskiego.

Wybieg niedźwiedzi polarnych, 1938

Dalszy rozwój zoo został jednak brutalnie zatrzymany przez wybuch II wojny światowej.
Ogromnych zniszczeń stołeczny ogród doznał już we wrześniu 1939 roku. Gdy na zoo spadły pierwsze bomby zapalające, spłonęły budynki ptaszarni i małpiarni wraz z mieszkającymi tam zwierzętami. Potem nastąpiła tragiczna likwidacja drapieżców: lwów, tygrysów, panter, pum, niedźwiedzi, a także słonia Jasia, zastrzelonych na polecenie władz oblężonego miasta, gdyż nie było ich czym wyżywić. Wiele bardzo cennych zwierząt zostało zabitych trafionymi bombami, m.in. słonica Kasia, jedna z dwóch żyraf, konie Przewalskiego i tapir anta. Inne, jak druga żyrafa, padły z wycieńczenia jeszcze przed kapitulacją miasta. Z kolei lwy morskie i foki wydostały się z uszkodzonych basenów i dręczone głodem zginęły w Wiśle i na ulicach miasta, a wedle różnych źródeł wiele cennych zwierząt zostało ubitych i zjedzonych…
Ptaki drapieżne z kolei wydostały się na wolność, jednak nadal krążyły w pobliżu ogrodu i wracały doń w poszukiwaniu karmy.
Już po wkroczeniu Niemców do miasta wśród ocalałych zwierząt były jeszcze m.in. młoda słonica Tuzinka, para hipopotamów i żubry. W grudniu 1939, pod osobistym nadzorem dyrektora ogrodu zoologicznego w Berlinie, prof. Lutza Hecka, załadowano pozostałe zwierzęta do skrzyń transportowych i wywieziono do Niemiec. Heck, który był przyjacielem Żabińskiego, obiecywał, że zostają one tylko wypożyczone na czas prowadzenia działań wojennych i powrócą do Warszawy już po jej zakończeniu. Do Monachium wyjechały żubry i tarpany, do Królewca wysłano Tuzinkę, wielbłądy i lamy wyjechały do Hanoweru, hipopotamy do Norymbergi, konie Przewalskiego do Wiednia, a rysie i zebry do Schorfheide.
Zaledwie po 10 latach warszawskie zoo przestało istnieć, a na jego terenie niemieccy okupanci w 1940 roku założyli hodowlę świń, a następnie, po jej likwidacji spowodowanej epidemią czerwonki – ogródki działkowe…
Mimo, iż zdecydowana większość zwierząt mieszkających w zoo poniosła śmierć, życie w ogrodzie wcale nie zamarło. Dyrektor zoo, Jan Żabiński, który był czynnym działaczem konspiracyjnym, w tajemnicy przed rodziną prowadził na terenie ogrodu skład materiałów wybuchowych, a wraz z żoną Antoniną, ukrywał w swoim domu zbiegłych z getta Żydów. W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, walczący w oddziałach AK dyrektor Żabiński został ranny, po czym wywieziono go do obozu jenieckiego w III Rzeszy, a Antonina Żabińska musiała opuścić zoo.

Antonina i Jan Żabińscy

To już jednak zupełnie inna historia…

ZOO POZNAŃ

(fot. „Ogród Zoologiczny w Poznaniu. Dzieje i perspektywy rozwoju”)

I wojna światowa

Podczas I wojny światowej Poznań nie leżał co prawda w strefie walk, ani nawet w jej pobliżu, to jednak zoo przechodziło wówczas przez niezwykle ciężkie chwile. Zahamowany został proces przebudowy i modernizacji zoo, a zwierzostan nie był uzupełniany nowymi nabytkami, przez co kolekcja stopniowo malała – w chwili wybuchu wojny w zoo mieszkało blisko 500 zwierząt z 200 gatunków, natomiast w 1918 roku było ich odpowiednio około 243 i 75, z czego większość stanowiły pospolite zwierzęta krajowe.
Wiosną 1915 roku zaczęły się trudności ze zdobywaniem pożywienia dla wielkich drapieżników i rybożerców. Dodatkowo w październiku dyrektor zoo, Laackmann, wyjechał na front, do wojska powołano także niemal cały męski personel zoo, w tym doświadczonych pielęgniarzy. Zoo zostało niemal całkowicie bez obsługi.
Spadała też – co oczywiste – frekwencja.
Kolejnym zagrożeniem były mroźne zimy – śmiertelność zwierząt wzrastała wtedy bardzo mocno, gdyż niewielkie przydziały opału uniemożliwiały dostateczne ogrzewanie budynków, z których – jakby tego brakowało – większość wymagała remontu – na który nie było pieniędzy i którego nie miał kto wykonać.

II wojna światowa

O ile podczas pierwszej wojny światowej działania wojenne nie dosięgły Poznania oraz samego zoo, o tyle podczas drugiej wojny światowej sytuacja prezentowała się już niestety znacznie gorzej. Już z początkiem września, podczas pierwszych nalotów, bomby zabiły 55 zwierząt, m.in. żubra, bizona, bawoła indyjskiego, zebry, kuce i jelenie. Zniszczone zostały także stary budynek restauracji, zabudowania gospodarskie oraz wnętrze małpiarni.

Żołnierze w poznańskim zoo, 1939 (fot. http://www.circusnospin.blogspot.com)

Niemcy pozostawili na stanowisku dyrektora Kazimierza Szczerkowskiego do końca lutego 1940 roku. Zastąpił go dr R. Muller, były dyrektor zoo w Królewcu. Wówczas to dopiero zostały naprawione – w dość prowizoryczny sposób – szkody wyrządzone przez bombardowania, zrezygnowano jednak z jakichkolwiek inwestycji, tym bardziej nie sprowadzano do zoo nowych zwierząt, a część dotychczas przebywających w zoo okazów wywieziono m.in. do Leszna.
W latach 1939-1945 zbudowano tylko kilka małych drewnianych szop (m.in. dla owiec, kóz, lam i kucyków) i powiększono basen dla hipopotamów.
Takie ograniczone działania inwestycyjne wynikały z faktu, iż okupanci z góry zaplanowali przeniesienie zoo do powstałego tuż przed wojną Parku Kasprowicza. Przeprowadzkę zaplanowano na rok 1942.
Do przeprowadzki jednak nie doszło, natomiast rok 1942 był wyjątkowo nieszczęśliwy dla zoo. W tym bowiem czasie zoo bardzo mocno ucierpiało w wyniku bombardowania lotniczego, gdyż pociski zapalające zrzucane przez aliantów na pobliskie obiekty wojskowe trafiły pawilon wielkich drapieżników, powodując jego pożar. Zginęły wówczas m.in. wszystkie lwy i tygrysy.
Planowane przeniesienie zoo uniemożliwił niekorzystny dla Niemiec przebieg działań wojennych, Park Kasprowicza zdążono jednak zupełnie zdewastować przygotowując go pod „przyjęcie” zoo.
W momencie, gdy do Poznania zbliżał się front, a bombardowania lotnicze stawały się coraz częstsze, władze cywilne opuściły miasto, wyjechał także dyrektor Muller, powierzając opiekę nad zwierzętami polskiemu personelowi.
Moment zbliżającego się wyzwolenia miasta okazał się być niestety wyjątkowo tragiczny dla zoo, władzę w mieście bowiem przejęło wojsko, które nakazało zastrzelić wszystkie drapieżniki, które w razie uszkodzenia klatek przez pociski, mogłyby się z nich wydostać na wolność.
Niestety, oprócz drapieżników zastrzelono także wiele innych zwierząt, które uznano za potencjalnie niebezpieczne – w tym słonia i bawoły.

W momencie wybuchu wojny, w 1939 roku, zoo zamieszkiwały 1184 zwierzęta należące do około 300 gatunków. Końca wojny natomiast doczekało ostatecznie – w dodatku w zniszczonych i nieogrzewanych pomieszczeniach – tylko 176 zwierząt kilkudziesięciu gatunków. Byłoby i tak znacznie gorzej, ale dzięki pełnej poświęcenia opiece polskiego personelu i działaniom inspektora Koniecznego udało się uchronić przed zastrzeleniem wiele zwierząt.
Kiedy 20 stycznia 1945 roku poznańskie zoo przejął dr Wiesław Rakowski, który był pierwszym powojennym dyrektorem ogrodu, zoo znajdowało się w stanie ruiny i było niemal zupełnie opustoszałe.

Co ciekawe, przez pierwsze trzy lata wojny frekwencja w zoo utrzymywała się na podobnym poziomie i wynosiła około 130-140 tysięcy. Danych za lata 1942-1945 niestety nie ma.

Nowa rzeczywistość

Wojenna pożoga dokonała niemal doszczętnego spustoszenia w całym kraju, dewastacji uległy także niemal wszystkie znajdujące się na terenie kraju ogrody zoologiczne.
Rzeczywistość roku 1945 przedstawiała się pod tym względem dramatycznie – praktycznie przestało istnieć warszawskie zoo, niemal doszczętnie zniszczone było zoo w Poznaniu, uszkodzone zostały także ogrody w Krakowie i Łodzi, a „przywrócone” Polsce Opole i Wrocław tylko powiększyły listę zniszczeń.
W dodatku zwierzostan krajowych placówek zoologicznych został dramatycznie przetrzebiony – w wyniku bombardowań zginęły setki zwierząt, kolejne tysiące padły z głodu i wycieńczenia, a te, które jakimś cudem przeżyły wojnę, zostały zabite podczas walk wyzwoleńczych.
Można byłoby się zastanawiać, jak wyglądałaby wiwaryjna mapa Polski, gdyby nie dwie wojny światowe – zwłaszcza druga. Być może poznańskie zoo przeniosłoby się w nowe miejsce znacznie wcześniej, Warszawa i Wrocław szybciej osiągnęły status placówki z europejskiej czołówki, a na powstanie kolejnych ogrodów nie musielibyśmy czekać do połowy lat 50.
A tak w 1945 roku zaczęła się mozolna i długotrwała odbudowa całego kraju – w tym i zniszczonych podczas wojny ogrodów zoologicznych.
Na szczęście po 1945 roku zawierucha wojenna ominęła nasz kraj i mimo wielu historycznych zawirowań, przyszłość ogrodów zoologicznych w drugiej połowie XX wieku rysowała się znacznie lepiej, niż w pierwszym półwieczu.
Dziesięć lat po zakończeniu działań wojennych w Polsce było już dziesięć ogrodów zoologicznych i szereg pomniejszych placówek, a ślady wojennych zniszczeń powoli odchodziły do przeszłości…

Młoda żyrafa Baringo, która przyjechała do Poznania w 1945 roku, tuż po zakończeniu wojny (fot. „Ogród Zoologiczny w Poznaniu. Dzieje i perspektywy rozwoju”)

(Bezcennym źródłem informacji przy pisaniu tego tekstu okazały się dwie publikacje: Ogrody zoologiczne. Wczoraj – dziś – jutro Karola Łukaszewicza oraz Ogród Zoologiczny w Poznaniu. Dzieje i perspektywy rozwoju, pod redakcją J.Urbańskiego i A.Taborskiego.
Wszystkim zainteresowanym tematem polecamy także zapoznanie się z niezwykłym projektem badawczym World War Zoo Gardens, zainicjowanym w 2009 roku przez brytyjskie Newquay Zoo, który zbiera informacje na temat wojennych losów europejskich ogrodów zoologicznych, w szczególności placówek brytyjskich).

Reklamy

19 comments on “Zoo w czasach wojny

    • Nawet nie wiesz, ile ten komentarz dla mnie znaczy (Wojtek). Chyba go sobie wydrukuję i powieszę nad łóżkiem, bo tylko zmotywował mnie do dalszego pisania :).

  1. Dla takich tekstów warto wchodzić na tą stronę! Teraz tylko by się jeszcze przydały chociaż z dwa artykuły uzupełniające waszą relację z wrocławskiego zoo bo z obiecanego „wrocławskiego tygodnia” to za wiele nie wyszło. :))

    • Dzięki :).
      A jeśli chodzi o „wrocławski tydzień” – wiemy, wiemy, wisi nad nami jak miecz Damoklesa, ale odkąd stroną zajmuje się w praktyce tylko jedna osoba, trudno jest wszystko ogarnąć i wyrobić się z zaległościami. Tak naprawdę nie mieliśmy ostatnio czasu na napisanie niczego nowego (oprócz „7 Dni Zoo”), a teksty o wojnie i kinie wzięliśmy z poczekalni (gdzie mamy teksty „na czarną godzinę”, gdy nie ma czasu na bieżące sprawy. Gorzej, że poczekalnia jest teraz pusta…).
      Ale jeszcze do niego nawiążemy – choć teraz zapewne w okrojonej wersji…

  2. Jako uzupełnienie do tego tekstu polecam obejrzeć film krótkometrażowy z 1975 roku pt.: „Egzekucja w zoo”. Można go znaleźć dość łatwo w internecie.

  3. Naprawdę bardzo interesujący tekst :). Świetna robota! To co wojna ze sobą niesie to najprościej mówiąc tragedia. Ale nie napiszę, że szkoda iż dotykało to ogrodów zoologicznych, bo to byłaby ogromna ignorancja wobec innych tragedii. Ciekawe jak wyglądałyby dzisiejsze ogrody zoologiczne w Polsce gdyby nie wojny? Niestety, tego się nie dowiemy.

    • W tym rzecz właśnie – że wojna to tragedia rozgrywająca się na wszystkich poziomach życia, dotyka tak ludzi, społeczeństwo, jak i kulturę, przyrodę, sztukę. Zawsze na pierwszym planie jest życie ludzkie, ale warto wiedzieć, że to zło które nie oszczędza nikogo – i niczego. Piszemy o ogrodach chcieliśmy więc pokazać, że i one bardzo w tym czasie ucierpiały – w niczym nie deprecjonuje to innych tragedii.
      A jak wyglądałyby polskie ogrody gdyby nie wojna? Wystarczy wyobrazić sobie, jak wyglądałaby sama Polska, gdyby nie zniszczenia wojenne…

  4. Motyw wojny przewija się też w książce Geralda Durrela „Beasts in My Belfry” – w wersji polskiej to były „Zapiski ze zwierzyńca”.
    A straszne rzeczy w ogrodach dzieją się nadal – w poprzednie wakacje odwiedziliśmy zoo w Sarajewie i naprawdę, miałam łzy w oczach, kiedy pracownicy opowiadali nam o wydarzeniach w czasie wojny… Aż trudno uwierzyć, że to było tak niedawno!

    • Oczywiście, że tak. My skupiliśmy się tylko na okresie II wojny światowej, gdyż tylko ta wojna odbiła się na polskich ogrodach, ale doświadczenia wojenne nie ograniczają się tylko do tego czasu.
      Ostatnio głośno było np. o sytuacji ogrodów w krajach arabskich, m.in. w Libii, które wobec działań zbrojnych znalazły się w dramatycznej sytuacji.

  5. zastanawia mnie jedno, przeczytalam w książce – będącej literaturą piękną – więc mogłabyć to czysta kreacja autora – że w czasie wielkiego głodu zwierzęta bywały zabijane i jedzone. mięso ze słonia, kangura, antylopy… czy wiadomo cokolwiek na ten temat?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s