Mrówkojad na dobranoc:)

Dziś zamiast kolejnej porcji niesamowitych zoo-historii, wieści o nowych zwierzakach przybyłych do któregoś zoo czy pięciu wspaniałych – bohaterów dnia, mała niespodzianka dla wszystkich przyjaciół mrówkojada – sam on:)

Mrówkojad Eskado na wybiegu - Nowe ZOO Poznań

To tak żeby poczuć trochę lata w jesienne dni…
A już niebawem – kolejne wieści z chatki mrówkojadów!

Kolejne słonie w Poznaniu!

Dopiero co pisaliśmy o nowych mieszkańcach poznańskiego ZOO, a już doczekaliśmy się kolejnych – i to jakich!

Poznańska słoniarnia powoli, ale stopniowo się zapełnia!

Wczoraj w nocy przyjechały bowiem do poznańskiego Nowego ZOO dwie słonice – Kinga i Kizi, które przybyły do Poznania ze Śląskiego Ogrodu Zoologicznego w Chorzowie. Zamienią one ciasny wybieg chorzowskiego zoo, który w dodatku musiały dzielić z…hipopotamami, na supernowoczesną poznańską słoniarnię. Sam pawilon dla zwierząt ma prawie 1500 mkw powierzchni. Do tego dochodzi 2,5 hektarowy wybieg i 14 ha łąk. Zwierzęta będą więc miały bardzo dużą przestrzeń – żaden polski ogród nie mógłby im zapewnić takich warunków.
Słonice nie są już młode – mają po ponad 20 lat, ale nie jest dla nich jeszcze za późno, aby mogły urodzić młode – a na to poznańskie ZOO liczy przede wszystkim. Obie słonice urodziły się w warunkach naturalnych, w Namibii.
Przyjechały do Poznania w olbrzymich kontenerach, umieszczonych na ciężarówce, po czym zostały wpuszczone do słoniarni. Są bardzo ze sobą zaprzyjaźnione, więc przez kilka dni będą mieszkać razem w boksie. Potem dostaną osobne apartamenty, choć będą mogły się ze sobą kontaktować i wychodzić razem na wybieg. Jak zapewniają ich opiekunowie z Chorzowa, są bardzo spokojne, ale jak każdy słoń, miewają tez “humory” – nielubianą przez siebie osobę mogą na przykład…obrzucić błotem:) Łatwo je jednak przekupić, bo to łasuchy – uwielbiają banany, bułki i warzywa, np. kalafior czy sałatę. Każda dziennie może zjeść ok. 150 kg, w tym skrzynkę bananów – jednak jak na ważące blisko 5 ton zwierzęta to i tak niedużo. To druga przeprowadzka w życiu Kingi i Kizi. Obie osierocone – ich matki zostały zabite – trafiły do sierocińca dla słoni w Namibii. Stamtąd w 1989 r. przez Holandię przewieziono je do zoo w Chorzowie. Nigdy nie mieszkały z samcem. Szansę na potomstwo mają dopiero teraz.
Na chwilę obecną dość skromne poznańskie stado słoni powiększyło się do pięciu sztuk – Kizia i Kinga dołączyły do dwóch samców – Yzika i Ninio, oraz niedawno przybyłej do Poznania słonicy Lindy. Taki stan nie utrzyma się jednak długo, gdyż za jakiś czas słoniarnię opuści Yzik – wszystko dlatego, iż robi się już coraz większy, a w stadzie słoni, które jest stopniowo budowane w Poznaniu, może być tylko jeden dorosły samiec, który będzie odpowiedzialny za zapładnianie samic. Taką rolę obejmie Ninio. Dokąd pojedzie Yzik jeszcze nie wiadomo, gdyż decyzję w tej sprawie podejmie koordynator gatunku. Informacje, jakoby miał trafić do Chorzowa w zamian za Kizię i Kingę, nie zostały potwierdzone.

Ninio już cieszy się na przybycie nowych słonic:)

Na tym jednak nie koniec – kolejne dwa słonie – tym razem bardzo młode słoniątka – samiczki, przyjadą do Poznania już w przyszłym roku, najpewniej z berlińskiego ZOO (jak tylko jedna z nich zostanie odsadzona od matki). Dyrekcja poznańskiego ZOO ma nadzieję, że stado będzie się stopniowo powiększać i za kilka lat w Poznaniu doczekamy się narodzin małych słoni. Docelowo stado ma liczyć 5-6 dorosłych osobników (w tym jeden samiec) oraz kilka młodych.
Zdobycie młodych samic z innych ogrodów zoologicznych nie jest takie proste, bo rodzi się ich bardzo mało, a chętnych na nie jest wiele. W tym roku w niewoli przyszły na świat tylko dwie samice słoni afrykańskich. Słoni z Afryki zaś nie wolno już sprowadzać – a taki był pierwotnie plan budowania stada w Poznaniu – miano sprowadzić kilka młodych samic odłowionych w Afryce i na tej bazie budować stado hodowlane. To się jednak nie udało m.in. dlatego, że RPA wprowadziło zakaz wywozu słoni. Co prawda wolno jeszcze odławiać słonie w Tanzanii, ale jest to słusznie krytykowane przez ekologów jako szkodzące psychice zwierząt.

Yzik i Linda na śniadaniu

Wszyscy mają nadzieję, że słonie na powrót staną się największą atrakcją i symbolem poznańskiego ZOO, na miarę legendarnej już mieszkanki Starego ZOO – słonicy Kingi.

Chorzowskie słonice za kilkanaście dni poznają Lindę. Jeśli się polubią, cała trójka będzie spacerować razem po wybiegu, a później dołączy do nich Yzik, który traktuje Lindę jak matkę. Dwie nowe słonice będziemy mogli zobaczyć na wybiegu najpewniej dopiero za kilka tygodni.
My wrzucimy na Mrówkojada ich zdjęcia najszybciej, jak będzie to możliwe:)

Pierwsze dni Hugo w Polsce – wieści z warszawskiej hipopotamiarni.

Przyjechał do Warszawy 3 listopada z czeskiej Ostrawy. Ma dopiero 2,5  roku, ale waży już ponad tonę.
Kto? Hipopotam nilowy Hugo, który ma zapoczątkować nową linię hipopotamów w Warszawie wraz z przebywającą już w warszawskim zoo od pół wieku hipopotamicą Anielą – liczącą sobie 47 lat i będącą najstarszym hipopotamem w Europie.
A pomóc ma im w tym nowoczesna hipopotamiarnia wybudowana kosztem 23 milionów złotych i będąca najnowocześniejszym tego typu obiektem w Europie.

“Czeski” hipcio pewnie niedługo będzie się zwał Hugonem – a wszystko dlatego, żeby nie mylił się z nosorożcem o tym imieniu, który w zeszłym roku wyjechał z Warszawy do Londynu.
Z ZOO w Ostrawie hipopotam przyjechał ciężarówką. Podróż trwała siedem godzin, ale Hugo zniósł ją całkiem nieźle. Do Warszawy dojechał późną nocą i od razu został przeniesiony do małego basenu – małego, gdyż w dużym przebywała Aniela.
Następnego dnia Hugo wyszedł na swój pierwszy spacer. I tu niemiłe zaskoczenie dla wszystkich, gdyż hipciowi humor chyba niespecjalnie dopisywał – złościł się, podskakiwał i odgryzał roślinne dekoracje swojego wybiegu. Był to najpewniej efekt zestresowania podróżą i rozłąki z rodzicami, które był jedynymi hipopotamami, z jakimi miał do tej pory kontakt. Trochę się uspokoił, gdy wszedł do basenu, z którego nie wyszedł już do końca dnia. Na deser – żeby choć trochę poprawić mu humor, dostał wielki przysmak hipopotamów – melona. Na co dzień nie będzie mógł liczyć na takie łakocie – będzie jadł głównie specjalnie przygotowywany dla zwierząt kopytnych granulat składający się z płatków owocowych oraz białka. A do tego siano:) I warzywa – głównie marchew ale – tylko obraną:).
W czasie, gdy Hugo zapoznawał się ze swoim nowym domem, Aniela w najlepsze pływała sobie w nowym basenie.
Przez pierwsze dni zwierzaki były od siebie oddzielone – miały kontakt tylko przez kratę na wybiegu.
Niestety, kiedy nastąpiła już pierwsza “konfrontacja” , nie była zbyt udana.
13 listopada postanowiono po raz pierwszy wpuścić oba hipcie na jeden wybieg. Około południa Aniela wyszła na plażę w hipopotamiarni, a wówczas wpuszczono też na nią Hugona. Miano nadzieję, że wszytko pójdzie dobrze, gdyż do tej pory oba hipki życzliwie trącały się pyskami przez kratę wybiegu. Jak się jednak okazało, co przez kratę, to niekoniecznie bez niej:).
Gdy tylko Hugo pojawił się na “terytorium” Anieli, ta pokazała mu, kto tu rządzi. Nieświadomy niczego Hugo w podskokach przybiegł do starej hipopotamicy i zaczął ją zaczepiać. Aniela zareagowała zdecydowanie i jednoznacznie – rozdziawiła paszczę prezentując gigantyczne kły i głośno warknęła. Hugo jednak odebrał to jako zaproszenie do zabawy – i też pokazał kły, tyle że sporo mniejsze…a potem wskoczył do basenu Anieli. Łatwo przewidzieć, co działo się dalej – 3-tonowa hipopotamica postanowiła przepędzić intruza. Żeby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji (kiedyś już Aniela pogryzła natrętnego samca) pracownicy ZOO rozdzielili oba hipcie i randka się skończyła.
Wszyscy mają jednak nadzieję, że w końcu Aniela zaakceptuje młodego samca i stworzą zgodną parę.

REKINY JUŻ W WARSZAWIE!

Tymczasem do wielkiego akwarium, które także stoi w hipopotamiarni, wpuszczono już cztery żarłacze czarnopłetwe.
Przeszły pod Poznaniem kwarantannę w filii holenderskiej firmy, która sprowadziła je z Azji. Za kilka dni dołączy do nich tawrosz piaskowy.
Sam pawilon już jest gotowy na przyjęcie zwiedzających, ale zostanie on otwarty dopiero wtedy, gdy w pełni sprawne będą filtry w pawilonie, które nie są jeszcze skalibrowane.

A NA KONIEC – NOWI MIESZKAŃCY STAREGO WYBIEGU SZYMPANSÓW

I ciekawostka na koniec – w poniedziałek, 23 listopada w klatce, którą kiedyś zamieszkiwały szympansy, pojawili się…ludzie.
To para jaskiniowców. Wyglądają i zachowują się jak ludzie pierwotni. No, prawie (obsługa piecyka grzewczego nie była raczej czymś powszednim w czasach przedhistorycznych:). Ale są ubrani w skóry i kicają po klatce.
Na razie nikt nic nie wie, ale lada dzień zagadka “jaskiniowców” ma się rozwiązać.
Na pewno o tym wspomnimy, a wszystkich, którzy chcą ich zobaczyć, zapraszamy tutaj.

Nowi mieszkańcy poznańskiego ZOO!

Nowe ZOO wzbogaciło się o kilka nowych okazów – przyjechały nowe ptaki, które dołączą do już przebywających w Poznaniu, aby utworzyć z nimi pary. Ponadto narodziły się kolejne młode!

Pierwszym nabytkiem jest samiec kariamy czerwononogiej (Cariama cristata), który przyjechał do Poznania z wiedeńskiego ZOO. Jest jeszcze bardzo młody, dlatego też jest jeszcze płochliwy i powoli przyzwyczaja się do nowych warunków. Ma stworzyć parę z samicą, która już od jakiegoś czasu mieszka w poznańskim ZOO. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, gdyż poprzedni partner nie miał z nią lekkiego życia – była wobec niego agresywna i bardzo długo trwało, zanim go zaakceptowała.
Oba ptaki nie zostaną jednak na razie połączone, gdyż przebywają w oddzielnych boksach na “zimowisku”, czyli zimowych wolierach w części ZOO przy ulicy Browarnej, gdzie przebywają ptaki podczas chłodniejszych dni. Nic to jednak straconego, gdyż będą się widziały przez siatkę ogrodzenia (gdyż ich woliery sąsiadują ze sobą), dzięki czemu będą się mogły do siebie przyzwyczaić.
Warto zapamiętać, że – obecnie już  – dwie kariamy czerwononogie, to jedyne okazy tego gatunku w polskich ogrodach zoologicznych!

Kariama czerwononoga doczekała się nowego partnera

Kariama czerwononoga jest dużym ptakiem z rzędu żurawiowych, a w środowisku naturalnym zamieszkuje trawiaste przestrzenie Ameryki Południowej.
Mamy nadzieję że wiosną będziemy mogli zobaczyć oba ptaki tworzące zgodną parę i być może doczekamy się małych kariam:)

W przyszłości parę ma stworzyć również kolejny nabytek poznańskiego ZOO, bardzo jeszcze młoda samiczka marabuta, która przyjechała z ZOO w Cottbus. Dołączy ona do mieszkającego w Poznaniu już od lat samca, któremu po stracie swej poprzedniej partnerki doskwierała samotność. Trzeba jednak poczekać aż samiczka dojrzeje i będzie gotowa utworzyć związek ale i w tym przypadku mamy nadzieje, że wszystko się ułoży.

Również dla wspaniałego marabuta afrykańskiego skończył się czas samotności

Podobnie jak kariamy, para marabutów również przebywa na zimowisku i zamieszkują osobne woliery, ale na pewno będziemy je mogli podziwiać już wiosną na wybiegu sawanny.
Oprócz poznańskiego ZOO, marabuta afrykańskiego możemy w Polsce zobaczyć jeszcze w ZOO w Krakowie (aż 4 sztuki!), Łodzi (jeden okaz), Warszawie (para) oraz we Wrocławiu (dwie pary) – krajowa kolekcja liczy zatem już 13 sztuk.
Marabut jest dużym (rozpiętość skrzydeł sięga 3 metrów!) mięsożernym ptakiem z rodziny bocianowatych, zamieszkującym sawannę Afryki.

Oprócz przybyłych do Poznania ptaków, ZOO wzbogaciło się także o nowych lokatorów, którzy niedawno przyszli na świat.
25 października w ogródku dziecięcym urodziła się klaczka kucyka szetlandzkiego, która otrzymała imię Mila. Ma bardzo przyjazny charakter, jest odważna i chętnie podchodzi do zwiedzających, a czasem pozwala się nawet pogłaskać po gęstej grzywie.

Jeden z kuców szetlandzkich zamieszkujących ogródek dziecięcy w Nowym ZOO

Zaledwie kilka dni później urodziła sie natomiast kolejna mała koza karłowata – samiczka, która otrzymała imię Maleństwo:) Jest jeszcze bardzo malutka i fantastycznie ubarwiona i z pewnością – podobnie jak pozostałe kózki – zyska sympatię zwłaszcza wśród najmłodszych zwiedzających.

Malutka koza karłowata, która przyszła na świat latem, również w ogródku dziecięcym

Zdjęcia maluchów – kucyka i kózki – postaramy się wrzucić w najbliższy weekend, jak tylko udamy się w kolejne odwiedziny do Nowego ZOO.

Co w zoo? – poniedziałkowy raport aktualności

Zapraszamy na kolejny, poniedziałkowy raport aktualności.

ZOO ŁÓDŹ

Nowe zwierzaki w łódzkim zoo, a wśród nich niezwykłe turaki fioletowe!

Turako fioletowy

W sobotę do łódzkiego zoo zawitali nowi mieszkańcy. Z zoo we francuskiej Miluzie przyjechały dwa samce turaka fioletowego, zwane również – z racji upodobań kulinarnych – bananojadami.
Turaki fioletowe posiadają niezwykłą właściwość – ich pióra, które są rzecz jasna koloru fioletowego, zawierają czerwony, rozpuszczalny w wodzie barwnik – turacynę, która sprawia, że kałuża, w której wykąpie się stadko turaków fioletowych, zamienia się w czerwony barszczyk. Ale dzieje się tak tylko w kontakcie z wodą – w przypadku dotknięcia turaka, na pewno nie pobrudzimy sobie rąk – chyba że będą mokre:).
W warunkach naturalnych turaki fioletowe zamieszkują tropikalne lasy deszczowe Afryki.
Dwa samce, które trafiły do Łodzi, to rodzeństwo – para samców, co jest o tyle istotne, gdyż w populacji europejskiej samce są o wiele rzadsze, niż samice. Na 205 okazów w europejskich ogrodach zoologicznych, tylko 61 to samce.Dla przykładu ostatnio w Barcelonie urodziło się aż sześć małych turaków -same samiczki!
Łódzkie ZOO ma w planach sprowadzenie w niedługim czasie dla pary turaków partnerek, dzięki którym można byłoby założyć stadko.
Oprócz Łodzi, turaki fioletowe w Polsce można zobaczyć jeszcze w ZOO w Gdańsku (jeden samczyk), Opolu (2 samce i 2 samice), Warszawie (samiec i 2 samice) oraz we Wrocławiu (2 samce i 2 samice).

Turaki fioletowe nie są jedynymi ptakami, które przyjechały do Łodzi w ten weekend. Oprócz nich przyjechał także samiec ary zielonej, para ar zielonoskrzydłych oraz dwie wyjątkowo rzadkie kaczki, piżmówki malajskie, które są w łódzkim zoo jako jedynym w Polsce.

STARE ZOO POZNAŃ

W związku z aktualnie przeprowadzanymi pracami remontowymi na dachu budynku, znajdujące się na terenie Starego ZOO Muzeum Wiedzy o Środowisku (zawierające m.in. bogatą ekspozycję wypchanych eksponatów polskiej fauny) będzie nieczynne do 15 grudnia.

Muzeum Wiedzy o Środowisku w Starym ZOO będzie nieczynne do 15 grudnia

ZOO BRANIEWO

Nie milkną echa tzw. “afery niedźwiedziej”, którą rozpętał opublikowany już blisko dwa miesiące temu raport o warunkach życia niedźwiedzi w polskich ogrodach zoologicznych, stworzony przez parę wrocławskich naukowców, Agnieszkę Sergiel i Roberta Maślaka.
Tym razem Radio Gdańsk i trójmiejska Gazeta Wyborcza zwracają uwagę na brak jakichkolwiek zmian w ZOO w Braniewie, które uznano za miejsce o najgorszych warunkach do trzymania niedźwiedzi. Niestety, w ciągu dwóch miesięcy, jakie minęły od publikacji raportu, nic się właściwie nie zmieniło i co gorsza – raczej na razie nie zmieni. Nie udało się znaleźć żadnych chętnych na braniewskie misie a dyrekcja Mini-ZOO (bo braniewski ogród nie ma licencji ani statusu Ogrodu Zoologicznego) rozkłada ręce twierdząc, że…nic się nie da zrobić. Nawet z urozmaiceniem betonowej nawierzchni, na której żyją misie oraz z usprawnieniem dostępu do czystej wody…
Co gorsza – ani kontrole, ani oficjalne pisma ze strony świata naukowców i dyrektorów polskich ZOO zrzeszonych w EAZA nie przyniosły żadnych skutków.

Mamy nadzieję, że sprawa znajdzie jednak szczęśliwy finał i – podobnie jak w przypadku niedźwiedzi z Leszna – ktoś bardziej zainteresuje się całą sytuacją i podejmie stanowcze działania interwencyjne.
Mrówkojad na pewno będzie śledził rozwój sytuacji i informował o jakichkolwiek postępach.