Znów święto! Dziś Eskado, poznański mrówkojad, obchodzi swoje 5. urodziny

Niedawno świętowaliśmy urodziny Guapy, dziś natomiast mamy inne święto. Dnia dzisiejszego urodziny obchodzi prawdziwy “Gość” – tym kimś jest Eskado, mrówkojad z poznańskiego Nowego ZOO, kochany śpioch, szczęśliwy tatuś, a czasami… straszny bałaganiarz :)

Dawno temu w Magdeburgu

Eskado rodzi się 9 lutego 2005 roku w Magdeburgu i prawdopodobnie wygląda wtedy mniej więcej tak:

Mały mrówkojad wtulony w mamę

Przez jakiś czas, jak każdy mrówkojad, Eskado pewnie trzyma się na grzbiecie swojej mamy. Z czasem jednak dorasta i wiosną 2006 roku, kiedy ma rok i trzy miesiące, przyjeżdża do Poznania, aby zamieszkać tu na dłużej.

Prawdziwy Gość!

Eskado

Eskado to bałaganiarz, ale trzeba przyznać, że jest w swoim bałaganiarstwie niesamowicie rozczulający. Na przykład siusia do swojego legowiska zrobionego ze słomy, a ściany w swojej stajence maże łapami do tego stopnia, że wyglądają jak na poniższym obrazku:

Eskado czystością nie grzeszy...

Eskado jest też niesamowitym śpiochem – i wcale mu się nie dziwimy. Potrafi spać piętnaście godzin na dobę. Podczas każdej naszej wizyty u niego mrówkojad wyjątkowo sprzeciwiał się wstaniu z legowiska, jednak po dłuższej chwili często dawał za wygraną i budziła się. Dawał nam tym mnóstwo radości i raczył tak wspaniałym przedstawieniem:

Eskado jest raczej ostrożnym samotnikiem. W odróżnieniu od Guapy, kiedy wychodzi na wybieg, woli trzymać się jednej ścieżki – jego ulubioną trasą spacerową jest okolica ogrodzenia przy stawie i to tam można go najczęściej zobaczyć.

Eskado na "spacerniaku"

Choć Eskado jest samotnikiem i stara się trzymać z daleka od innych, o tyle kiedy ktoś stanie mu na drodze, potrafi go przegonić z wybiegu. W ten właśnie sposób zaczepia tapiry i wikunie, kiedy te niespodziewanie zajdą mu drogę. Jednak Eskado jest niesamowicie łagodny i niekonfliktowy, nigdy nikogo nie zaatakował i nie zrobił krzywdy.

Dnia 28 wrzesnia 2009 roku Eskado doczekał się mrówkojadziego potomka, którym zajmuje się tylko mama maluszka, Guapa.

Eskado jest nieco mniejszy i jaśniejszy od swojej partnerki mieszkającej w sąsiedniej stajence, jego ubarwienie jest bardziej szare, podczas gdy Guapa “uderza” w bardziej brunatne tony. Nie potrafimy jednak powiedzieć, które z nich jest łądniejsze – Eskado to po prostu Gość!

Z okazji już piątych urodzin Eskado mamy nadzieję, że naszemu kochanemu mrówkojadowi będzie żyło się dobrze i coraz lepiej. Niech mrówki znajdywane ukradkiem na wybiegu będą pyszne, niech częściej dostaje awokado, niech inne zwierzaki nie stają mu tak na drodze. Wszystkiego mrówkojadziego! :)

Mrówkojad Eskado na wybiegu - Nowe ZOO Poznań

Nowe logo wrocławskiego ZOO

Wrocławskie ZOO ma nowe logo – bardzo dobrze znanego wcześniej lwa zastąpi trójka nowych zwierzaków – egzotyczna ryba, lemur katta i zebra. Symbolizują one faunę nowo budowanego we wrocławskim ZOO kompleksu – Afrykarium-Oceanarium.

ZOO Wrocław - nowe logo

Do tej pory wrocławskie ZOO kojarzone było głównie z postacią lwa z neonu nad głównym wejściem, który pojawił się tam w 1962 roku.

ZOO Wrocław - stare logo

Co ciekawe jednak – ów lew nigdy nie był oficjalnym symbolem ZOO – był nim bowiem dosyć niepozorny bocian. Ten jednak używany był właściwie jedynie na wizytówkach i materiałach biurowych i  nie był szczególnie kojarzony z samym ZOO.
Wszystkich miłośników starego neonu uspokajamy – mimo zmiany logo, neon z lwem nie zniknie z bramy wejściowej.

ZOO Wrocław - neon z lwem nad bramą wejściową

Nowe logo to element strategii promocyjnej ZOO, związanej z budową Afrykarium-Oceanarium. Poza tym już od dłuższego czasu planowano zastąpić stare logo nowszym, bardziej atrakcyjnym. W związku z tym zorganizowano konkurs na nowy, rozpoznawalny znak ZOO, który wygrał projekt, przesłany przez Agencję Sarto. Utrzymany jest on w tonacji czarnej i pomarańczowej i jak zapewnia dyrektor ZOO, Radosław Ratajszczak, ma się ono świetnie komponować, głównie kolorystyką właśnie, z nowym Oceanarium.
Nowe logo zadebiutuje oficjalnie 1 kwietnia na stronie internetowej ZOO, ponadto będzie umieszczone także na jednym z tramwajów, jeżdżących po mieście, który będzie reklamował wrocławskie ZOO.

Obiekt, do którego nawiązuje logo, czyli Oceanarium-Afrykarium, jest na razie we wstępnej fazie powstawania. W pierwszym etapie jest m.in. ekspozycja rafy koralowej Morza Czerwonego oraz basen rekinów.
Wrocławskie Oceanarium-Afrykarium to najnowocześniejszy tego typu obiekt na świecie i będzie niewątpliwą atrakcją towarzyszącą Euro 2012 – twierdzi Radosław Ratajszczak. Projekt zakłada maksymalne zbliżenie zwiedzających do przebywających w ogrodzie zwierząt – będzie można wędrować po piaszczystej plaży Morza Czerwonego, a także zejść pod jego powierzchnię, by nad swoją głową zobaczyć rafę koralową i egzotyczne ryby. Powstaną baseny z hipopotamami i rekinami, a także imponujących rozmiarów dżungla. Na stronie internetowej ZOO można zobaczyć jak będzie wyglądała nowa, warta ponad 140 mln zł. inwestycja.
Obiekt ma być gotowy w 2013 roku…

A na koniec mniej wesoła informacja – podrożały bowiem ceny biletów do wrocławskiego ZOO. Obecnie cennik prezentuje się następująco:

CENY BILETÓW

Bilety indywidualne

bilet normalny 25 zł
bilet ulgowy 15 zł
bilet studencki 20 zł
roczna karta wstępu normalna 120 zł
roczna karta wstępu ulgowa 70 zł

Bilety grupowe

grupowy normalny 20 zł
grupowy ulgowy 12 zł
bilet rodzinny (2 os. dorosłe + 2/3 dzieci) 70 zł

Bilety pozostałe

W każdą ŚRODĘ bilet ulgowy dla studentów 10 zł
W każdy CZWARTEK bilet ulgowy dla emerytów, rencistów i osób niepełnosprawnych 3 zł

Dzieci do 3-go roku życia mają wstęp bezpłatny.

Sporo? Też nam się tak wydaje, zwłaszcza, że do tej pory bilety kosztowały znacznie mniej – 12 zł za bilet normalny i 6 zł za ulgowy.
Dla porównania w poznańskim Nowym ZOO ceny na chwilę obecną wynoszą odpowiednio 11 zł i 7 zł.
Do tej sprawy wrócimy w najbliższych dniach w artykule poświęconym cenom biletów do polskich ogrodów zoologicznych właśnie.

Mrówkojadzia inwazja na Florydę!

Takich wieści się nie spodziewaliśmy – od czasu polskiej jesieni mrówkojadów, kiedy to w przeciągu 9 tygodni urodziły się w Polsce aż dwa mrówkojady olbrzymie, w Poznaniu i w Warszawie, w mrówkojadzim świecie nie wydarzyło się nic, co mogłoby się równać z wydarzeniami na Florydzie.
Tej zimy, w przeciągu zaledwie jednego miesiąca, w dwóch ogrodach zoologicznych – w Orlando i w Tampie, urodziły się dwa mrówkojady – olbrzymi oraz czteroplaczasty, czyli tamandua!

Pierwszy urodził się mały mrówkojad olbrzymi. Przyszedł na świat 23 grudnia w Busch Gardens Tampa Bay – jednym z największych ogrodów zoologicznych w USA.

Mały mrówkojad olbrzymi, urodzony w Tampa Bay (fot. Matt Marriott/Busch Gardens Tampa Bay)

W chwili urodzenia maluch ważył około 3 kilogramów. Mały mrówkojad to samiec. Kilka najbliższych miesięcy spędzi pod czułą opieką swojej mamy, Adelhi – jak każdy mały mrówkojad pierwsze 4-5 miesięcy swojego życia spędzi na grzbiecie matki, do czasu, aż będzie gotowy na swój pierwszy spacer i samodzielne zdobywanie pożywienia.

Mały mrówkojad olbrzymi, urodzony w Tampa Bay (fot. Matt Marriott/Busch Gardens Tampa Bay)

Urodzony pod koniec grudnia maluch jest trzecim mrówkojadem w Tampa Bay.

Mały mrówkojad olbrzymi, urodzony w Tampa Bay (fot. Matt Marriott/Busch Gardens Tampa Bay)

Maluch ma się póki co bardzo dobrze, a najlepiej – co wcale nie dziwi – czuje się na grzbiecie swojej mamy, Adelhi.

Mały mrówkojad olbrzymi, urodzony w Tampa Bay oraz jego mama, Adelhi (fot. Matt Marriott/Busch Gardens Tampa Bay)

To jednak nie wszytko! Otóż kilka dni temu, pod koniec stycznia, w znajdującym się kilkaset kilometrów od Tampa Bay ogrodzie zoologicznym Sea World’s Discovery Cove w Orlando urodził się inny przedstawiciel rodziny mrówkojadów – tamandua!

Mały tamandua urodzony w Orlando (fot. David Collier / Discovery Cove)

Maluch to samczyk. On również, podobnie jak jego starszy i większy krewniak z Tampa Bay, najbliższe miesiące spędzi na grzbiecie swojej mamy, Cypress.

Mały tamandua urodzony w Orlando wraz ze swoją mamą, Cypress (fot. David Collier / Discovery Cove)

Narodziny tego malucha to wielkie wydarzenie – w całym 2009 roku bowiem urodziła się tylko trójka tych niezwykłych zwierzaków, a mrówkojad czteropalczasty jako gatunek, należy w ogóle do najrzadszych zwierząt eksponowanych w ogrodach zoologicznych – jest ich niespełna setka, z czego zaledwie dwadzieścia kilka w Europie.

Mały tamandua urodzony w Orlando wraz ze swoją mamą, Cypress (fot. David Collier / Discovery Cove)

Co ciekawe, to nie pierwszy tamandua, który urodził się w ZOO w Orlando! Poprzedni przyszedł na świat we wrześniu 2008 roku i był pierwszym, urodzonym na Florydzie.

A poniżej raz jeszcze “tegoroczny” maluch:)

Mały tamandua urodzony w Orlando (fot. David Collier / Discovery Cove)

Im więcej śniegu tym mniej…

…zwierzaków, czyli ekipa Mrówkojada na tropie mieszkańców Starego ZOO.

Ktoś lub coś niedawno tędy szło...(wybieg alpak, Stare ZOO Poznań, 06.02.2010, godzina 12.15)

Niecały miesiąc temu również szukaliśmy zwierzaków w Starym ZOO – przyznać trzeba, iż z umiarkowanym powodzeniem. Potem tropiliśmy na śniegu zwierzynę w Nowym ZOO, ale efekty nie były wcale dużo lepsze. Dziś postanowiliśmy raz jeszcze wyruszyć na Zwierzyniecką, żeby sprawdzić, czy cokolwiek się w tej materii poprawiło.
Jak możecie się już domyślić, jednego w Starym ZOO na pewno nie zabrakło – śniegu.
Co więcej – jest go coraz więcej…

Tu, gdzie kiedyś chadzały zebry i żyrafy, a po nich alpaki, teraz jest śnieg. Dużo śniegu...

Ale to tylko jeden z wniosków z wyprawy. Oto pozostałe:

Wniosek 2 – koczkodany nie lubią śniegu i zimna, dlatego ich wybieg w alpinarium wciąż jest pusty.

Wybieg koczkodanów - sceneria zimowa

Nie ma się co dziwić, że nie lubią, skoro w warunkach naturalnych zamieszkują lasy tropikalne Afryki Zachodniej. Inna sprawa, że i tak można je w Starym ZOO zobaczyć, tyle że nie w alpinarium, a w zewnętrznych klatkach małpiarni – czasem zdarza się im bowiem wyjść na mały spacer.

Wniosek 3 – tam, gdzie kiedyś mieszkały ptaki, teraz mieszka śnieg.

Latem w tej wolierze możemy zobaczyć m.in. turako ostroczube oraz różne gatunki żółwi. Zimą - tylko śnieg:)

Bez obaw – turako ostroczube nadal można zobaczyć, tylko że w zamkniętej wolierze tuż obok.

Wniosek 4 – (…) mieszka śnieg, albo…lód.

Woliery zewnętrzne ptaszarni - ptactwa brak.

Mieszkające w tej części ptaszarni – tyle że w okresie letnim – błyszczaki purpurowe i kardynały dominikanskie, to piękne ptaki, ale przyznać trzeba, iż takie lodowe konstrukcje również mają wiele uroku. Choć przyznać trzeba, iż niektóre wyglądają dosyć groźnie, może więc lepiej, że ptaków nie ma w tym czasie w pobliżu:

Ptaszarnia oblodzona.

A my czekamy niecierpliwie na wiosnę, gdy cała ptasia ferajna wylegnie wreszcie na zewnątrz i będzie ją można wreszcie zobaczyć. Tak się bowiem nieszczęśliwie składa, iż zima uniemożliwia oglądanie ptaków w wolierach zewnętrznych (zrozumiałe – bo zimno), a względy techniczne – obejrzenie ptaszarni wewnątrz, bowiem pawilon ten już od września jest nieczynny…
Czekamy zatem!

Wniosek 5 – zimą się nie siedzi, tylko chodzi (spaceruje, zwiedza, porusza)

Dawno nikt chyba na tej ławce nie zasiadał...

Ale nic to – zawsze może być gorzej. Serio:

Na tej chyba jeszcze dawniej:)

Coby jednak nie mówić – to faktycznie nie czas na siedzenie. A spacerować można śmiało – alejki są akurat dobrze odśnieżone.

Wniosek 6 – (jeśli chcemy dojść w niektóre miejsca, trzeba brnąć po kolana w śniegu) zimą wszystko wygląda ładniej

Na spotkanie lwu - po kolana w śniegu. W tle - Muzeum Wiedzy o Środowisku.

Ok, nie wszystkie alejki są dobrze odśnieżone, ale kto by się tam zimą kłopotał, żeby zobaczyć z bliska pomnik lwa?
A budynek Muzeum Wiedzy o Środowisku, znajdujący się z tyłu (niestety, w soboty nieczynne), naszym zdaniem naprawdę lepiej prezentuje się zimą, niż latem.

Wniosek 7 – szukajcie, a znajdziecie. Jakiegoś zwierzaka w końcu uda się wytropić.

Wilk ze Starego ZOO.

To raczej nie jego tropy widzieliście na początku (tamte należały najpewniej do jakiegoś kota), ale to jego udało się nam w końcu wypatrzeć, jak siedział sobie przyczajony tuż za wybiegiem lemurów katta.
Żeby nie było, że żadnego zwierzaka dzisiaj nie widzieliśmy:).

Co w zoo? – piątkowy raport aktualności

Zapraszamy na kolejny, piątkowy raport aktualności.

AKWARIUM GDYNIA

“FERIE POD AMAZOŃSKIM SŁOŃCEM” w Akwarium Gdyńskim.
Niebawem ruszają ferie zimowe w gdyńskim Akwarium – w związku z tym na okres ich trwania, od 13 do 28 lutego, Akwarium przygotowało dla zwiedzających szereg atrakcji, a wszystko pod wspólnym hasłem “Amazonia”.
W ofercie m.in. zwiedzanie Akwarium z przewodnikiem. Szczegóły na stronie internetowej Akwarium.

MIEJSKI OGRÓD ZOOLOGICZNY GDAŃSK

Narodziny w Gdańsku – we wtorek, 2 lutego, urodziła się tam mała lama!
Urodzona we wtorek lama to samiczka. Maluch ma się dobrze i niemal od razu po narodzinach zaczął brykać obok swojej lamiej mamy. Wyróżnia się białą plamką na czole, w czym przypomina nieco małą alpakę z poznańskiego Starego ZOO.
Niestety, trudno oczekiwać, iż te narodziny mogą być zwiastunem rychłego nadejścia wiosny, gdyż lamy to zwierzęta udomowione i ruja u samic nie ma charakteru sezonowego.
Wypada nam więc wypatrywać innych znaków i czekać na wiosnę, podobnie jak gdańskie ZOO wciąż czeka na…lwy.
Zakończyła się bowiem trwająca od 1 kwietnia do 31 grudnia minionego roku zbiórka pieniędzy, które mają zostać przeznaczone na zakup lwów. Zebrana suma nie jest niestety zbyt imponująca – kwota 8.559,11 złotych wystarczy chyba tylko na ogon…
Wygląda więc na to, iż Gdańsk, podobnie jak Poznań, będzie musiał jeszcze na “swoje” lwy poczekać, a tymczasem zapraszamy do zapoznania się z mała lamą :) .
A mieszkańcom Poznania i Trójmiasta (oraz okolic), którzy nie chcą czekać, aż lwy wreszcie pojawią się w ich miastach, proponujemy kilka miejsc, w których te wspaniałe koty można zobaczyć już teraz.

ZOO OPOLE

Czas narodzin także w opolskim ZOO!
Jesień i zima to czas przychówków zwierząt z południowej półkuli ziemi. Wynika to z prostego faktu – gdy na na naszej półkuli gości zima, na południowej mamy lato. Stąd też w ostatnich dniach w opolskim ZOO obrodziło zimowymi przychówkami małpek z Ameryki Południowej.
W ostatnim czasie urodziły się bliźnięta tamaryny cesarskiej

Tamaryna cesarska - ojciec z bliźniętami (ZOO Opole)

oraz aż pięć sajmiri!

Sajmiri - ZOO Opole

Wszystkie maluchy są pod czułą opieką swoich rodziców.

Zarówno tamaryny cesarskie, jak i sajmiri, należą do najmniejszych małp świata. Tamaryny cesarskie, zwane też wąsatymi (nie trzeba chyba wyjaśniać, dlaczego:), zamieszkują lasy deszczowe Amazonii. Ich liczba stale się zmniejsza i grozi im wyginięcie, dlatego też są pod ochroną.
Sajmiri, zwane też “trupią główką” (wystarczy spojrzeć na pyszczek i od razu wiadomo, dlaczego), również żyją w lasach deszczowych Amazonii. Są liczniejsze od tamaryn cesarskich, ale im także grozi wyginięcie i również są pod ochroną.
Obecnie w opolskim ZOO jest aż 20 małpek tego gatunku! Tamaryn cesarskich jest osiem.

ZOO WROCŁAW

Wrocławskie ZOO nie pozostaje w tyle – “zwierzęcych wzmocnień” ciąg dalszy. Urodziły się bowiem legwaniki błękitne, a z łódzkiego ZOO przyjechała grupa małych żabek – drzewołazów!
Legwaniki błękitne we wrocławskim ZOO rodzą się praktycznie co roku – “tegoroczna grupa” urodziła się już na samym jego początku, pod koniec stycznia. Na świat przyszło aż 13 maluchów! Wszystkie mają około 6,5 cm długości i ważą niewiele ponad pół grama.
Na razie przebywają na kwarantannie, gdzie będą dorastać pod okiem swoich opiekunów i niestety nie będą dostępne dla publiczności. Można je natomiast zobaczyć (i poczytać na ich temat nieco więcej) tutaj.

To jednak nie koniec nowych zwierzaków we Wrocławiu – w ostatnich dniach bowiem, z łódzkiego ZOO, przybyła grupa 10 malutkich żabek – drzewołazów z gatunku Dendrobates azureus - czyli drzewołaz lazurowy (zwany także niebieskim lub błękitnym). To najbardziej jadowite płazy na Ziemi.

Drzewołaz lazurowy - Stare ZOO Poznań

Żabki te urodziły się w sierpniu zeszłego roku w Łodzi, dlatego też są już wystarczająco dojrzałe, aby można je było eksponować. Obecnie przebywają w specjalnym zbiorniku w pawilonie terrarium, w którym odtworzono fragment lasu deszczowego – naturalnego środowiska życia tych niezwykłych stworzonek.

Drzewołazy lazurowe - Stare ZOO Poznań

ZOO WARSZAWA

W miniony weekend w warszawskim ZOO odbywała się szczególna impreza – biegi narciarskie. Cieszyły się one sporym powodzeniem, dlatego też akcja ta zostanie powtórzona również w ten weekend. Także teraz, pod kierunkiem instruktorów z Towarzystwa Narciarskiego “Biegówki”, można będzie  spróbować jazdy lub popracować nad techniką.
Szczegóły na stronie warszawskiego ZOO.

Tymczasem w tym tygodniu w warszawskim ZOO miał miejsce przykry wypadek – padł samiec gazeli rudoczelnej.

Gazela rudoczelna - ZOO Warszawa (fot. Michał z Warszawy)

Leja, samiec gazeli rudoczelnej, padł w poniedziałek. Przyczyny nie są jeszcze znane, ale najprawdopodobniej powodem był…bardzo już zaawansowany wiek zwierzęcia.
Gazele rudoczelne to stosunkowo niewielkie kopytne, o bardzo zgrabnej sylwetce i charakterystycznych rogach.
Był to jedyny okaz tego gatunku w Europie – na całym świecie są już zaledwie trzy miejsca, w których rudoczelne są jeszcze hodowane – Al Wabra (Katar), Maktoum (ZEA) oraz ZOO i Park Dzikich Zwierząt w San Diego (USA).

Gazela rudoczelna - ZOO Warszawa (fot. Michał z Warszawy)

Ogromny wybieg po tych gazelach w Warszawie, zajmą oryksy szablorogie. Rudoczelnych już nie będzie, ponieważ bardzo ciężko prowadzi się ich hodowlę. Co gorsza, są one poważnie zagrożone wyginięciem.
W warunkach naturalnych zamieszkują tereny trawiaste Afryki Równikowej.

A na koniec zapraszamy do lektury – nie zdradzamy o co chodzi, ale w kategorii kuriozum miesiąca jest to poważny faworyt. W przestrzeni zoologicznej – murowany zwycięzca. Zobaczcie zresztą sami…
(Pytanie – śmiać się, czy płakać, pozostawiamy na razie bez odpowiedzi…).