Co w zoo? – piątkowy raport aktualności

Sezon w pełni, więc nie ma się dziwić, że ogrody zoologiczne w całym kraju tętnią życiem – stąd wieści z nich nie brakuje. Zapraszamy zatem na kolejny już w tym tygodniu raport aktualności.

NOWE ZOO POZNAŃ

W niedzielę, 9 maja, na terenie Ogródka Dziecięcego w Nowym ZOO odbędzie się „Piknik z Głosem” – festyn inaugurujący sezon, zorganizowany wspólnie przez dział dydaktyczny Nowego ZOO i redakcję „Głosu Wielkopolskiego”.

Dziecięce ZOO - Nowe ZOO Poznań

Festyn odbędzie się na terenie Ogródka Dziecięcego,  czyli miejscu znajdującym się tuż za kasami, po prawej stronie, między godziną 11 a 15. Zaplanowano mnóstwo atrakcji dla dzieci, m.in.: koło fortuny, układanie puzzli, zabawy sportowe, malowanie twarzy i wiele innych.
Więcej na ten temat w „Głosie Wielkopolskim”.

ZOO WROCŁAW

Tygrysy ponownie we Wrocławiu – wczoraj przyjechały długo oczekiwane dwa tygrysy sumatrzańskie!
Tylko nieco ponad miesiąc wrocławskie ZOO nie posiadało w swojej kolekcji tygrysów, kiedy to pod koniec marca zmarł jeden z najpopularniejszych mieszkańców wrocławskiego ZOO – tygrys syberyjski Puffi. „Beztygrysie” we Wrocławiu nie trwało jednak długo.

Tygrys Puffi – ZOO Wrocław (lato 2008)

Tygrysy przyjechały do Wrocławia wczoraj z niemieckiego NaturZOO. Są to młodzi bracia urodzeni w miejscowości Rhein – Tebo i Tengah. Przyjechały razem, aby łatwiej zniosły aklimatyzację. W tej chwili są jeszcze zamknięte w pomieszczeniach wewnętrznych, niedostępnych dla zwiedzających, ale na wybiegu pojawią się być może już 17 maja. Kiedy podrosną jeden z nich zostanie przekazany do innego ogrodu zoologicznego, a drugiemu zostanie przywieziona samica.

Przyjazd tygrysów nie jest jedyna dobrą wiadomością z wrocławskiego ZOO. Prawdziwym sukcesem  bowiem narodziny małego kanczyla filipińskiego. Jest to dziecko tej samej pary, która przyjechała do Wrocławia pod koniec listopada zeszłego roku. Jak widać pobyt we wrocławskim ZOO dobrze im służy, skoro tak szybko doczekały się pierwszego potomka. Sukces to tym większy, bo kanczyle są krytycznie zagrożone wyginięciem.

Kanczyl

Już niebawem cała rodzina powinna się pojawić na wybiegu przy Pagodzie gibonów. Zdjęcia malucha możecie zobaczyć tutaj.

I jeszcze jednak informacja na koniec – wrocławskie ZOO włącza się w obchody Święta Studentów i z tej okazji, od poniedziałku (10.05) do piątku (14.05), studenci będą uprawnieni do zakupu biletu wstępu za 10zł.
Tylko pozazdrościć…

ŚLĄSKI OGRÓD ZOOLOGICZNY CHORZÓW/KATOWICE

Zapowiadane na jutro (8 maja) “Loty ptaków drapieżnych” ze względu na zapowiadane niekorzystne warunki atmosferyczne zostają przełożone na sobotę 12 czerwca.
Więcej o samych lotach możecie przeczytać tutaj.

AKWARIUM GDYNIA

Kolejny atrakcyjny weekend szykuje się w gdyńskim Akwarium. W ramach obchodów „Międzynarodowego Roku Różnorodności Biologicznej” odbędzie się szereg imprez w ramach akcji edukacyjnej „ABC  Bioróżnorodności”.
Podczas najbliższego weekendu 8-9.05.2010r. na parterze edukacyjnym Akwarium Gdyńskiego odbędą się imprezy promujące różnorodność biologiczną wybranych ekosystemów świata. Sobota będzie poświęcona zagadnieniom związanym z Amazonią, tematem przewodnim niedzieli będzie z kolei Bałtyk.
Szczegóły znajdziecie tutaj.

Urodzinowo w ZOO – wielka wyprawa do Nowego ZOO

8 kwietnia, z okazji urodzin, które tego dnia obchodziła połowa Redakcji Mrówkojada, cała – dwuosobowa – ekipa wybrała się na specjalną wyprawę do poznańskiego Nowego ZOO. Specjalną, bo główną atrakcją dnia była wizyta w chatce mrówkojadów i odwiedzenie naszych podopiecznych. O tym aspekcie wyprawy napiszemy jednak w oddzielnym artykule, który pojawi się jutro, dziś opowiemy Wam i pokażemy co udało nam się tego dnia zaobserwować w innych częściach ZOO…

Bocian biały (Nowe ZOO Poznań) - nie ma wątpliwości, że wiosna już w pełni!

Zacznijmy od pogody – a ta była tego dnia wybitnie wiosenna. Dla nas ostatecznym potwierdzeniem nadejścia wiosny będzie powrót wszystkich ptasiorów z zimowiska na Browarnej – a póki co wciąż czekamy m. in. na marabuty, kariamy, kulony, flamingi. Jakkolwiek już teraz Nowe ZOO opanowane jest przez wszechobecne ptasiory, które jak tylko mogą, korzystają z uroków wiosennego słońca:

Bernikla kanadyjska

Nie ma jeszcze flamingów, ale duży staw naprzeciwko wybiegu sawanny już został opanowany przez co najmniej 5 bocianów białych. Z kolei po całym terenie Nowego ZOO spacerują sobie całkowicie swobodnie bernikle kanadyjskie, których ulubioną miejscówką jest część stawu przy wybiegu Ameryki Południowej.
Z kolei na największym ze stawów można zauważyć całe stada polujących na ryby pelikanów różowych:

Pelikany różowe

„Wiosnę” poczuły także pawie indyjskie, które zachowują się tak, jakby okres godowy miał nadejść lada dzień.
„Prawie” też udało nam się zobaczyć jednego z nich w pełnym, godowym właśnie rynsztunku – przyznać trzeba, że ogon takiego pawia prezentuje się wyjątkowo pięknie:

Paw i jego ogon

Tyle ptasiorów na razie – my tymczasem ruszamy w kierunku chatki mrówkojadów, aby zajrzeć do naszych drogich podopiecznych.

LEMURLANDIA

Do ZOO docieramy – jak zawsze tej wiosny – na rowerach. I jak zawsze zaczynamy nasz „obchód” od Dziecięcego ZOO, gdzie naszą uwagę od razu zwraca wypoczywająca w słońcu kucka szetlandzka, Mila:

Kuc szetlandzki - Mila

W znajdującym się tuż obok basenie spotykamy natomiast jedną z fok pospolitych. A właściwie jej głowę:).

Foka pospolita

Zaglądamy także do pobliskiego pawilonu zwierząt nocnych, gdzie obok stałych mieszkańców spotykamy także jednego nowego mieszkańca – pierwszego z kilku, jakich tego dnia spotkamy w ZOO! Oto bowiem w wolierze, w której zwykle zobaczyć można było galago senegalskie, oczom naszym ukazuje się mała, kolczasta kulka, która okazuje się być jeżem uszatym. Niestety, w pawilonie jest bardzo ciemno, dlatego tez nie udaje nam się zrobić zdjęcia nowemu mieszkańcowi ZOO. A szkoda, bo to wielce uroczy zwierzak:).

Jeż uszaty

Jeż uszaty to mniejszy krewniak bardziej znanego jeża zachodniego. Zamieszkuje Azję i północno-wschodnią Afrykę. Mierzy do 30 cm długości i żyje do 7 lat. Jak każdy jeż jest zwierzakiem nocnym. Niestety, jest zagrożony wyginięciem.

W części zewnętrznej pawilonu spotykamy z kolei dawno już nie widziane (zimę spędziły w niedostępnym dla zwiedzających pawilonie) lemury czerwonobrzuche.

Lemury czerwonobrzuche

Poznańskie ZOO jest jednym z trzech ogrodów (obok Wrocławia i Krakowa), w którym można oglądać te zwierzaki, ale poznańskie stado jest największym w kraju – liczy sobie aż 5 sztuk.
Te wspaniałe zwierzaki, żyjące na Madagaskarze, są niestety bardzo poważnie zagrożone wyginięciem – są rzadkie nie tylko w środowisku naturalnym, ale i w ogrodach zoologicznych – na całym świecie jest ich zaledwie około 135.

Tymczasem w znajdującej się kilkanaście metrów dalej wolierze natrafiamy na wyjątkowo ożywione stado lemurów katta.

Lemury katta

Do czasu powrotu na swoją wyspę, która znajduje się w okolicach chatki tygrysów, zamieszkują one wolierę należącą wcześniej do mokoków niebieskookich, które jesienią wyjechały do ZOO w Ostravie. Wyjazd mokoków jest pewną stratą dla ZOO (była to jedyna para w Polsce – na całym świecie jest ich zaledwie około 60!), ale lemurom katta widać nowe lokum całkiem dobrze służy, bowiem gdy baczniej obserwujemy wypoczywające w słońcu stado …dostrzegamy malutkiego lemura, przyczepionego do brzucha jednej z samic!

Lemury katta - a wśród nich mały lemurek!

Okazuje się, że maluch urodził się dwa tygodnie temu i póki co cały czas znajduje się pod czujną opieką matki. Dostęp do maleństwa ma jeszcze tylko jedna z samic, ale całe stado wyraża szczególne zainteresowanie obecnością maleństwa.
Choć niektórzy wolą małe przechadzki:

Lemur katta

Wspólne wysiadywanie „po turecku”:

Lemury katta

Albo – wreszcie – demoniczne ziewanie:

Lemur katta

MIĘDZY AMERYKĄ POŁUDNIOWĄ, SYBERIĄ A PÓŁNOCNĄ…

Docieramy wreszcie do wybiegu południowoamerykańskiego, na którym – co nas jakoś nie dziwi – mrówkojadów dostrzec nie sposób. Wybieg jednak tętni życiem, bo choć brakuje nie tylko mrówkojadów, ale i nandu (które przebywają na zapleczu), to spacerują po nim wikunie, para poznańskich tapirów anta i spora gromadka kapibar, wyglądających trochę jak…pasące się w słońcu owce:).

Kapibary

Jeden z samców natomiast znalazł sobie wyśmienite miejsce do odpoczynku, tuż przy ogrodzeniu:

Kapibara

Tą pozą trochę nam kogoś przypomina…:).

O wizycie w chatce mrówkojadów opowiemy Wam jutro, my natomiast ruszamy dalej. Po drodze spotykamy całą plejadę starych znajomych, najczęściej w „pozach odpoczynkowych”:
Tygrysy syberyjskie

Tygrys syberyjski

Bizony leśne

Bizony leśne

Wielbłądy dwugarbne

Wielbłądy dwugarbne

Przy wielbłądach dwugarbnych zatrzymujemy się na dłużej, gdyż wypatrujemy najmłodszego członka wielbłądziego stada – Goliata, który przyszedł na świat 23 marca. Nie trzeba nam długo czekać, bo młodzian czuje się wyśmienicie i radośnie hasa po wybiegu, co raz tylko kryjąc się za któregoś z dorosłych wielbłądów (patrz zdjęcie wyżej:).

Goliat - najmłodszy poznański wielbłąd dwugarbny

Wszelkie problemy, o których pisaliśmy ostatnio, Goliat ma już za sobą i od tygodnia już przebywa wraz z reszta stada. Na razie – mimo dumnego imienia – Goliat jest jeszcze dosyć niepozorny, ale gdy dorośnie, może mierzyć nawet 2 metry wzrostu i ważyć ponad 700kg!

W KRAINIE MAŁYCH DRAPIEŻNIKÓW

W końcu dochodzimy do jednego z naszych ulubionych zakątków ZOO, zamieszkiwanego przez różnego rodzaju średnie i małe drapieżniki. Obszar ten zamieszkują bowiem tak wspaniałe i nietuzinkowe zwierzaki jak jedyne w Polsce ostronosy białonose:

Ostronos białonosy

Również jedyna w Polsce para otocjonów:

Otocjony

Czy wreszcie absolutnie fantastyczne – i też jedyne w Polsce! – karakale turkmeńskie. Jednego z nich „przyłapujemy” na zachowaniu, które z pozoru nie przystoi dumnemu drapieżnemu kotu, a kojarzy się raczej ze zwykłym kanapowcem, ale – karakal też kot:).

W jednej z wolier natrafiamy na kolejnych nowych mieszkańców ZOO, parę kotów amurskich, które zajęły dawny wybieg rysi europejskich.

Kot amurski

Zamieszkuje on syberyjską tundrę, ale niestety jego populacja maleje ze względu na kłusownictwo i niszczenie środowiska.
Tymczasem rysie europejskie zajęły wolierę wcześniej zamieszkiwaną przez panterę śnieżną:

Ryś europejski

Z kolei pantera śnieżna zajęła wybieg, który jeszcze do niedawna należał do pand małych:

Pantera śnieżna

Tych z kolei niestety w poznańskim ZOO już nie zobaczymy…

Pandy małe podczas natarcia - styczeń 2010...

NOWOŚCI W PAWILONIE DROBNYCH SSAKÓW

Zaglądamy też do pobliskiego pawilonu drobnych ssaków, wybudowanego w połowie lat 70. – wówczas był to niezwykle nowoczesny obiekt, dziś już nieco straszy…

Pawilon małych ssaków

Naszą uwagę zwraca m.in. niezwykle aktywny burunduk, którego zwykle trudno wypatrzyć – najczęściej chowa się gdzieś w swojej dziupli:

Burunduk

oraz kolejny już nowy mieszkaniec Nowego – chomik myszakowaty, zamieszkujący w naturze górskie rejony Turkmenistanu. Niestety – skutecznie się ukrywał, dlatego tym razem nie udało nam się zrobić mu dobrego zdjęcia. Żeby jednak nie było, ze nie wiadomo jak wygląda, wrzucamy zdjęcie…tabliczki:).

Chomik myszakowaty

I wreszcie największa niespodzianka tego dnia – oto bowiem w wolierze suwaków skalnych trafiamy na niesłychane poruszenie – okazuje się, że jedna z samic urodziła młode – i to co najmniej piątkę! (tyle udało nam się naliczyć, ale jak sami zobaczycie, panował tam taki ruch, że niewykluczone, że maluchów mogło być więcej:).

Suwaki rozmnażają się cały rok, a ich ciąża trwa zaledwie 3 tygodnie. W jednym miocie może urodzić się aż do 8 młodych, toteż niewykluczone, że maluchów mogło być więcej niż 5. Malutkie suwaki, choć na razie wyglądają wyjątkowo niepozornie i delikatnie:

Malutkie suwaki skalne

Już za około miesiąc opuszczą gniazdo i samodzielnie będą zdobywać pokarm – nasiona i bezkręgowce.

HERKULES VS MODLISZKA

Ruszamy dalej – w strefie ptaków drapieżnych największe wrażenie robi para niesamowitych kondorów wielkich, które każdym swoim „podfruwem” przypominają nam pewnego komiksowego bohatera…

I tylko żal, że nie możemy zobaczyć ich, gdy fruwają nad Andami…

Zaglądamy też do insektarium – swego czasu najnowocześniejszego w kraju, dziś niestety podzielającego trochę los pawilonu małych ssaków. Ale i tu trafiają się niesamowite perełki – jak choćby największa w Polsce kolekcja największych chrząszczy świata – herkulesów.

Herkules

Mierzą nawet do 18 cm długości, z czego spora część przypada na imponujący “róg” (co ciekawe, występujący tylko u samców). W poznańskim zoo herkulesy możemy podziwiać od 2005 roku.

Herkules

W sąsiedniej wolierze spotykamy natomiast całą grupę nowych mieszkańców insektarium – modliszki patyczakowate.

Modliszka patyczakowata

To wyjątkowo duże, sięgające nawet 16 cm (samice!) modliszki, do złudzenia przypominające wysuszone patyki – dzięki temu świetnie maskują się podczas łowów.

IDZIE NOWE. JEDZIE!

Narodziny (lemur katta, suwaki skalne), przyjazdy nowych zwierzaków (jeż uszaty, modliszki patyczakowate, kot amurski, chomiki myszakowate) to nie wszystkie nowości w poznańskim ZOO.
Niedaleko wejścia głównego, przy wybiegu sitatung a naprzeciwko wybiegu sik wietnamskich cały czas budowany jest bowiem park linowy – o początkach budowy pisaliśmy już w grudniu, ale dopiero teraz nabiera on pełnych – i całkiem atrakcyjnych kształtów:

Park linowy

Park linowy

Jeszcze w maju ma także pojawić się na terenie ZOO od bardzo już dawna zapowiadana kolejka.
Czekamy z uwagą, bo bardzo jesteśmy ciekawi tego, jak będzie wyglądało to cudo, mające koniec końców kosztować 4 miliony zł, ale korzystać z niej raczej nie będziemy – nie wyobrażamy sobie bowiem zwiedzać ZOO z perspektywy wagoników…

A na koniec jeszcze jedna informacja – Nowe ZOO już po raz kolejny zaprasza wszystkie niepełnosprawne dzieci oraz młodzież z Wielkopolski ,,Noc Marzeń”. Impreza odbędzie się na terenie Nowego ZOO 11 CZERWCA OD GODZINY 17 DO 21.
Przewidziane sa liczne atrakcje, rozmowy z opiekunami zwierząt, liczne konkursy z wspaniałymi nagrodami, przejażdżka kolejką po terenie, zwiedzanie Motylarni, a na koniec ognisko i poczęstunek.
Wszyscy chętni mogą kontaktować się z Działem Dydaktycznym Nowego ZOO pod numerem telefonu (061) 8 72 07 73.
Redakcja Mrówkojada będzie czynnie uczestniczyć w Nocy Marzeń i swoimi siłami wspomoże cała akcję, a do tego czasu otacza ją swoim skromnym patronatem medialnym:).

Noc Marzeń - Nowe ZOO Poznań

Relacja z „Nocy Marzeń” na pewno zostanie umieszczona na Mrówkojadzie.

Tyle na dziś – a jutro zapraszamy do odwiedzenia razem z nami chatki mrówkojadów. My tymczasem wyruszamy na wyprawę do Ogrodu Fauny Polskiej w Bydgoszczy!

Co w zoo? – piątkowy raport aktualności

Jak się pewnie zorientowaliście, dwie z trzech wiadomości we wczorajszym raporcie były prima aprilisowym żartem:). Choć bylibyśmy wielce radzi, gdyby kiedyś okazały się prawdziwe! Tymczasem zapraszamy na kolejny (tyle się teraz dzieje), całkowicie już „prawdziwy” raport.

FOKARIUM HEL

Kolejny maluch na Helu – wczoraj (1 kwietnia) w nocy do fokarium został przewieziony młody samiec foki szarej.

Sobiś, foka szara - nowy lokator Fokarium (fot. P.Sidorczak)

Foka została znaleziona na plaży w Sobieszewie. Po wstępnym badaniu okazało się, że zwierzę jest wychudzone i odwodnione, lecz ogólna kondycja określana jest jako dobra. W chwili przybycia do foczego szpitalika szczenię ważyło zaledwie 10,6 kg, mierząc 95 cm. Okazało się jednak, że wymaga pomocy i trafiło do placówki rehabilitacyjnej w fokarium.
Foczka otrzymała imię Sobiś, od miejsca w którym została odnaleziona. Jest to już trzeci szczeniak, który w tym roku trafił do helskiej placówki rehabilitacji fok.

NOWE ZOO POZNAŃ

Najmłodsi mieszkańcy Nowego ZOO – sitatunga i wielbłąd dwugarbny mają się świetnie!

Mała sitatunga z mamą - Nowe ZOO Poznań

Mała sitatunga z mamą - Nowe ZOO Poznań

O narodzinach tej dwójki pisaliśmy w zeszłym tygodniu. I sitatunga, i wielbłąd dwugarbny przyszły na świat tego samego dnia – 23 marca. My mieliśmy przyjemność zobaczyć je zaledwie w dwa dni po narodzinach!
Z nowości na dziś możemy powiedzieć, że mała sitatunga to samiczka (trudno to było wówczas stwierdzić:).

Z kolei mały wielbłąd to wyjątkowo dorodny samiec, który otrzymał imię – a jak! – Goliat. Jego rodzice to Gaja i Mustafa.

Wielbłąd dwugarbny - Nowe ZOO Poznań

Pierwsze dni Goliata były jednak wyjątkowo nerwowe, bowiem maluch nie pił mleka od matki i trzeba go było podkarmiać z butelki. Powodem takiego stanu rzeczy okazały się problemy zdrowotne jego matki, Gai (Goliat jest jej pierwszym dzieckiem), która miała zapalenie wymienia i dlatego nie pozwalała małemu wielbłądowi pić swojego mleka. Na szczęście po interwencji lekarza i podaniu samicy antybiotyków i środków przeciwzapalnych Gaja zaczęła karmić i maluch odżywia się już prawidłowo – i zdrowo rośnie:).
Po świętach oba wielbłądy zostaną wypuszczone z na duży wybieg i połączone z resztą stada, które obecnie liczy już sobie 7 sztuk.

PALMIARNIA POZNAŃ

Zostajemy w Poznaniu, tyle że z Nowego ZOO przenosimy się do Palmiarni.

Palmiarnia poznańska w Parku Wilsona

W odpowiedzi na potencjalnie zwiększone zainteresowanie wizytą w Palmiarni podczas Świąt Wielkanocnych, zmieniają się nieco godziny jej otwarcia.
I tak – w sobotę i poniedziałek Palmiarnia będzie czynna od 9.00 do 17.00 (kasy o godzinę krócej), w świąteczną niedzielę zaś będzie nieczynna (każdemu choć jeden dzień wolny się należy).
Warto do Palmiarni zajrzeć w tym czasie, bo trochę się tam dzieje – w sali konferencyjnej odbywa się ‘Wystawa wielkanocna” (szczegóły tutaj), a w pawilonie VIII  Palmiarni Poznańskiej oglądać można swobodnie latające (żywe) egzotyczne motyle.
Sami wybieramy się z wizytą – tyle, że już po Świętach:).

OGRÓD ZOOBOTANICZNY TORUŃ

Na świąteczną wizytę w ZOO zaprasza także Ogród Zoobotaniczny w Toruniu.
Wśród atrakcji – m.in. wystawa jaj wszelakich ptaków różnych w ptaszarni (przyznajemy, wygląda dość ciekawie:).
Poza tym pokaz i pogadanka o ptakach egzotycznych (w niedzielę, o 13.00) oraz pokaz karmienia węży w herpatarium (też w niedzielę, tyle że o 12.00). Przed ptaszarnią uszykowano ponadto specjalną zagrodę z królikami miniaturowymi, a na wybiegu mini-zoo pojawiły się niedawno urodzone zwierzaki – kózki miniaturowe i owieczki czterorogie.
Się będzie działo:).

ZOO ŁÓDŹ

Wiosenne przychówki w łódzkim ZOO.
Na razie jeszcze niezbyt efektowne, ale każde narodziny zwierzaków cieszą. W ostatnich dniach przyszły na świat owce czterorogie, kozy karłowate oraz antylopa dikdik. W najbliższych dniach spodziewani są jednak kolejni nowi mieszkańcy, bowiem w Łodzi wyjątkowo wiosennie.
No i czekamy na małe pantery chińskie – możliwe, że urodzą się lada dzień!

ZOO ZAMOŚĆ

Modernizacji zamojskiego ZOO ciąg dalszy.

ZOO Zamość - projekt rozbudowy

W raporcie z 22 marca pisaliśmy o ogromnym planie inwestycyjnym zamojskiego ZOO, który ma całkowicie zmienić oblicze tej placówki i zapewnić jej miejsce wśród najlepszych ogrodów zoologicznych w kraju. Patrząc na wizualizację planów można mieć nadzieję, że tak będzie.
Oprócz zmian, o których pisaliśmy ostatnio pojawiły się kolejne: pawilon dla ptaków grzebiących, trzy stajnie dla zwierząt kopytnych z wybiegami, trzy stajenki dla nowych gatunków małych zwierząt kopytnych eksponowanych w mini-zoo z wybiegami, budynek umywalni i sanitariatu w zespole mini – zoo, zimowisko dla ptactwa i budynek kasy dodatkowej.
Szczegóły na stronie zamojskiego ZOO.

ZOO WROCŁAW

Od wczoraj już oficjalnie otwarte jest stare-nowe, w każdym razie drugie, wejście do wrocławskiego ZOO – Brama Japońska.

Brama japońska - ZOO Wrocław

O tym, że Brama zostanie otwarta, pisaliśmy przed dwoma tygodniami. Od wczoraj zwiedzający wrocławskie ZOO mogą z niej już wreszcie korzystać. Przez ostatnie 50 lat była właściwie nieużywana, ale kilkumiesięczny remont przywrócił jej dawną świetność.
Przy wejściu znajdują się stanowiska dla rowerów, dojść można także przez Kładkę Zwierzyniecką a od 1 maja nawet dopłynąć statkiem z samego centrum!
A jest coraz więcej powodów, dla których warto to zrobić – z ostatnich nowinek we wrocławskim ZOO warto wymienić nowe pokazy karmienia zwierząt. Do tej pory ogromną popularnością cieszyły się pokazy karmienia uchatek, teraz zaś będzie można zobaczyć także karmienie m.in. słoni, żyraf, lemurów i niedźwiedzi.
Plan karmień w zoo
9.15 – żyrafy
9.30 – niedźwiedzie (z komentarzem)
10.30 – słonie (z komentarzem)
11.00 – pawiany
11.00, 14.00 – kotiki (z komentarzem) oraz 17.00 – dodatkowo w weekendy i święta
11.30 – hipopotamy
12.00 – ptaki w ptaszarni
13.00 – lemury katta (z komentarzem)
13.00 – pelikany
14.00 – mrówniki
16.00 – ryby drapieżne.
Poza tym uruchomiona została wypożyczalnia wózków dla dzieci i – co było największą kompromitacją wrocławskiego ZOO do tej pory (wg nas) – wszystkie toalety na terenie ZOO będą wreszcie bezpłatne…
Nic, tylko korzystać:).

Na koniec jeszcze jedna, tyle że niewesoła informacja z wrocławskiego ZOO. Kilka dni temu zmarł tygrys syberyjski Puffi, jedyny przedstawiciel tygrysów we wrocławskim ZOO.

Tygrys syberyjski - Nowe ZOO Poznań

Puffi miał 18 lat – wyjątkowo długo, jak na tygrysa, które zwykle dożywają 15. W naturze nawet krócej – gdy się starzeją, tracą zęby, przez co nie mogą polować i umierają z głodu.
Puffi był zdrowy – jak wykazała sekcja, zmarł ze starości. Do wrocławskiego ZOO trafił z prywatnej kolekcji 15 lat temu. Po jego śmierci wrocławskie ZOO nie posiada już ani jednego tygrysa. Jest to jednak sytuacja chwilowa – prawdopodobnie jeszcze w kwietniu do Wrocławia przyjadą z Niemiec dwa młode tygrysy sumatrzańskie.
Do tego czasu wrocławskie ZOO pozostaje jedynym z 7 (pozostała „6” to Katowice, Kraków, Łódź, Gdańsk, Poznań i Warszawa) największych polskich ZOO nie posiadającym tygrysa.

ZOO WARSZAWA

Zaczynamy od kluczowej informacji – jednak nie 17 kwietnia, jak ogłoszono oficjalnie, ale 10, w sobotę, o tydzień wcześniej, nastąpi uroczyste otwarcie warszawskiej hipopotamiarni – i rekinarium.
Wstrzymujemy się od komentarzy i na szczegóły poczekamy do…10. Jesteśmy ostrożni. W tym temacie nigdy nic nie wiadomo. Czekamy i zobaczymy – a wówczas napiszemy więcej:).

Już niedługo, już niedługo...

Tymczasem warszawskie ZOO gorąco zachęca do odwiedzin w świąteczny weekend. Atrakcji szykują (nasze ulubione sformułowanie:) „co nie miara”. Nas – jako miłośników tramwajów – zainteresowała szczególnie informacja o tym, że w wielkanocny poniedziałek do ZOO będzie można dojechać – z placu Narutowicza – zabytkowym tramwajem, z końca lat 40. Będzie on kursował wg taryfy miejskiej między 12 a 18.
Wybralibyśmy się, ale świętujemy gdzie indziej:).

A na koniec jeszcze zapraszamy do lektury artykułu o nieudanych amorach warszawskich nosorożców indyjskich.
Wczoraj bowiem podjęto decyzję o połączeniu Shikari i Kuby, ze względu na ruję samicy. Nic z tego jednak nie wyszło, bo Kuba nie wykazał należytego zainteresowania…
Para żyje już od dwóch lat w zoo, lecz do tej pory na oddzielnych wybiegach. Jak dotąd oboje byli zbyt młodzi na potomstwo. Teraz czas wydaje się odpowiedni.

Jakub - nosorożec indyjski z warszawskiego ZOO

Nie należy się jednak niepokoić pierwszym niepowodzeniem – nie na każdej pierwszej randce rodzą się małe nosorożce, a prób „zbliżenia” będzie jeszcze wiele.
Jesteśmy ciekawi tylko, kogo doczekamy się najpierw – małych hipków, czy małych nosorożców…:).

ŚLĄSKI OGRÓD ZOOLOGICZNY CHORZÓW/KATOWICE

Tygrysich spraw ciąg dalszy, tyle że tym razem w bardziej optymistycznym tonie. W Śląskim ZOO pojawiły się bowiem dwa tygrysy syberyjskie.

Tygrysy syberyjskie - Nowe ZOO Poznań

W Śląskim ZOO pojawiły się w poniedziałek, 29 marca. To młodziutkie, dwuletnie samice z czeskiej hodowli – siostry urodzone w czerwcu 2008.
Z kolei Śląsk opuściły mieszkające tu do tej pory dwa tygrysy bengalskie (samica z Szwajcarii – India i samiec z Czech – Tarzan), które w ramach depozytu przyjechały do Śląskiego ZOO dwa lata temu…tuż przed Wielkanocą!
Niestety, czas ich pobytu minął i musiały opuścić Śląskie ZOO. Jak jednak widać, zastępstwo znalazło się wyjątkowo szybko.
Dwie tygrysice syberyjskie zamieszkają w Śląskim ZOO już na stałe, gdyż…zostały wymienione na wielbłądy z katowickiej hodowli… Naszym zdaniem całkiem korzystny transfer:).

I jeszcze jedna wiadomość na koniec – Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach ( w skrócie…SUM) adoptował dwa sumy ze Śląskiego ZOO. Wszystko w ramach akcji promowania prawidłowego skrótu nazwy uczelni, który w naturalny sposób kojarzy się z tą całkiem sporą rybą. Co więcej – w planach jest także wybudowanie małego akwarium w siedzibie rektoratu uczelni, gdzie miałyby pływać miniaturki półtorametrowych sumów ze Śląskiego ZOO. Co oczywiste, sum stałby się maskotką uczelni…
I tu pole do popisu dla ludzi pomysłowych i rządnych cennych nagród – ogłoszono bowiem konkurs na imiona dla sumów (propozycje można przesyłać na ten adres – imiesuma@sum.edu.pl).
Redakcja Mrówkojada też bierze udział – marzymy bowiem o nagrodach: zwycięzca otrzyma przewodnik po Śląskim Ogrodzie Zoologicznym w Chorzowie oraz materiały promocyjne Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach…

Gdzie nie ma lwów, a są słonie. I śpiące tygrysy – wiosna w Nowym ZOO. Częsć III.

Czyli spaceru po poznańskim Nowym ZOO ciąg dalszy. W poprzedniej części zatrzymaliśmy się na wysokości bizonów leśnych – dziś ruszamy zatem dalej, już w stronę wyjścia. A że droga długa jeszcze przed nami, będzie o czym opowiedzieć:).

Przystanek pierwszy – wielbłądy dwugarbne.

Wielbłąd dwugarbny - Nowe ZOO Poznań

Poznańskie stado liczy sobie na razie 6 sztuk, ale mamy pewne podejrzenia, że niebawem może się powiększyć:).
Tymczasem spoglądamy przed siebie – w zasięgu wzroku mamy ogromny kompleks wybudowanej w zeszłym roku słoniarni, po lewej zaś rozciągają się jeszcze większe – a należące do ZOO – nieużytki, które od lat czekają na zagospodarowanie.

Słoniarnia - Nowe ZOO Poznań

GDZIE NIE MA LWÓW…

Swego czasu pisaliśmy o tym, co miało się znaleźć w tym miejscu – a to rozległe safari z afrykańskimi zwierzętami, a to wybieg dla lwów. Jak wiadomo, ze względu na bark funduszy na razie nie będzie tu niczego…
Pomysłów rzecz jasna nie brakuje, dlatego też wcale się z tymi projektami na razie nie żegnamy – trzeba je tylko przełożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Znowu. Na dwa, może trzy lata.
Wspomnieć można w tym miejscu o już zapewnionej kolejce, która ma wozić zwiedzających po terenie ZOO (powstanie tylko dlatego, że pieniądze na nią zagwarantowano już znacznie wcześniej, z poprzedniego budżetu, dlatego też projekt ten uniknął cięć) – ona również  powstanie ze sporym opóźnieniem. Początkowo była mowa o kwietniu, wiadomo już jednak, że pierwszy możliwy termin to lipiec-sierpień. Byle zdążyć w sezonie.

TAM SĄ SŁONIE

Nie ma lwów, póki co nie ma kolejki z multimedialnymi przystankami, na szczęście „cala i zdrowa” stoi sobie gigantyczna słoniarnia. A w niej – przynajmniej teoretycznie – pięć poznańskich słoni.

Słoń - Nowe ZOO Poznań

Teoretycznie, bo póki co bardzo trudno zobaczyć całą piątkę równocześnie. A warto, bo cała piątka po solidnym zimowaniu ma się bardzo dobrze i -jak pokazują liczby – trochę podrosła. Najwięcej na masie zyskali Ninio i Yzick, ale to akurat nie dziwi – są w takim wieku, że właściwie z każdym dniem rosną. Ciekawi jesteśmy zwłaszcza, jak duży urośnie Ninio – ma dopiero 10 lat, a już jest ogromny. Jeśli dodamy do tego, że jego ojcem jest największy żyjący w niewoli słoń świata (obecnie przebywający w jednym z izraelskich ZOO), oczekiwania możemy mieć bardzo duże. Na razie Ninio waży nieco ponad 4 tony, a ma szanse dorosnąć nawet do 7! I 4 metrów wzrostu!

Ninio - słoń afrykański

Mimo swojej niewątpliwej wielkości, Ninio jest bardzo spokojny. Uwielbia zabawy, błyskawicznie się uczy, a na treningach szybko i chętnie wykonuje wszelkie komendy i polecenia. Gorzej młodszy Yzick, który jest raczej psotnikiem, ale on z kolei jest pod ciągłą i baczną uwagą Lindy – samicy, która wzięła go pod swoją opiekę od samego początku swojego pobytu w poznańskim ZOO. Linda jest spokojna i rozsądna i doskonale potrafi zaznaczyć swoją dominację w stadzie. I choć nie jest wrogo nastawiona do przybyłych późną jesienią ze Śląskiego ZOO dwóch samic – Kizi i Kingi, to daje im do zrozumienia, że to ona jest przywódczynią stada.

Słonica Kizia - Nowe ZOO Poznań

Kinga i Kizia, które przyjechały z chorzowskiego ogrodu są nadal oddzielone od reszty towarzystwa, a to dlatego, że wciąż się jeszcze oswajają z nowym otoczeniem – w poznańskiej słoniarni mają nie tylko nieporównywalnie więcej miejsca niż w chorzowskim ZOO, ale tez pierwszy raz w swoim życiu mają do czynienia z innymi słoniami – i to od razu trzema. W takiej sytuacji proces aklimatyzacji trwa znacznie dłużej. Nam jednak wydaje się, że mają się coraz lepiej i coraz pewniej czują w nowym dla siebie miejscu. Bo czy smutny słoń zrobiłby coś takiego?

Słonica Kizia - Nowe ZOO Poznań

Poznańska piątka, choć docelowo ma stanowić przykładne stado słoni afrykańskich, na razie żyje zatem niby razem, ale jednak trochę osobno. Przy odrobinie szczęścia jednak można zobaczyć je wszystkie razem – Lindę i Yzicka na spacerze na zewnątrz, Kizię i Kingę w małej zagrodzie a Ninio wewnątrz słoniarni na głównym wybiegu. Z kolei kiedy Yzick z Lindą wracają do słoniarni, zamiast nich wychodzą Kinga i Kizia. Jak poczekamy jeszcze trochę, zapewne zobaczymy całą piątkę hasającą sobie po całym kompleksie słoniarni lub kąpiącą się w basenie:).
Dla wszystkich, którzy czekają na kolejne słonie mamy jednoznaczną odpowiedź – na razie szóstego słonia w Poznaniu nie będzie – najpierw „dograć” się musi mieszkająca już w Nowym ZOO piątka.
Jesteśmy bardzo cierpliwi, dlatego też poczekamy!

STREFA LENI

Idziemy dalej, zbliżając się do naszego ukochanego miejsca – wybiegu południowoamerykańskiego. Niestety naszych drogich mrówkojadów kolejny raz nie ma na wybiegach – Eskado spał sobie zapewne w chatce, a w boksie obok Guapa zajmowała się małym mrówkojadem. Niepocieszeni czekamy zatem na najbliższą wizytę w chatce mrówkojadów, a tymczasem mamy możność zobaczyć największych leniuchów Nowego ZOO – parę tapirów anta, Madzię i Gwizdka w typowych dla siebie pozach:

Tapiry anta - Nowe ZOO Poznań

Bardzo podobne widoki zobaczyliśmy zresztą kilka chwil wcześniej, na wybiegu tygrysów syberyjskich:

Tygrys syberyjski - Nowe ZOO Poznań

W sezonie ta część ZOO jest zdecydowanie najatrakcyjniejsza i najefektowniejsza, na razie jednak wieje tu trochę pustką. Mrówkojady śpią w swojej chatce, rzadko kiedy można zobaczyć wikunie, nandu, kapibary. Trochę pusto jest także na znajdującym się naprzeciwko stawie – co prawda z Browarnej wróciły już i pelikany, i flamingi, ale bociek jest dopiero jeden. Wolno budzi się także sawanna afrykańska – gdzieś tam w oddali co prawda majaczą sylwetki zebr i strusi, ale próżno wypatrywać marabuty, nie ma też jeszcze żyraf – choć te powinny się pojawić lada dzień.
A propos żyraf – wszystko wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach poznańskie stado wzbogaci się o jedną samicę, która ma przyjechać z wrocławskiego ZOO.

Wybieg żyraf - Nowe ZOO Poznań (lato 2009)

PIESKI PRERIOWE ZNOWU W AKCJI

A na koniec – kilka zdjęć największych śpiochów Nowego ZOO. Widać, że ktoś tu musi odreagować po kilku miesiącach zimowego snu:).

Piesek preriowy - Nowe ZOO Poznań

Przypominamy tylko, że już podczas ostatniej naszej wizyty w Nowym ZOO dawały niezły popis wiosennych harców. Tego dnia natomiast bardziej skupiały się na opalaniu:

Piesek preriowy - Nowe ZOO Poznań

Harce harcami, słonce słońcem, pamiętać należy jednak, że najważniejsza jest czujność!

Piesek preriowy - Nowe ZOO Poznań

Na koniec naszej wyprawy zajrzeliśmy jeszcze do Pawilonu Zwierząt Nocnych, ale o tym – już kiedy indziej…

Wiosna u poznańskich tygrysów.

Czyli fotorelacji z naszej środowej wyprawy do Nowego ZOO ciąg dalszy. Dziś zaglądamy do chatki tygrysów syberyjskich – co nabiera szczególnego charakteru w obliczu smutnej wczorajszej wieści z Chin

Tygrys syberyjski - Nowe ZOO Poznań

Cała czwórka poznańskich tygrysów syberyjskich w ostatnią środę urządziła sobie iście tygrysie leniuchowanie. Każdy obsadził inną część swojego wybiegu i przez większą część czasu, jaką u nich spędziliśmy, nie ruszał się z miejsca.
Poniżej zamieszczamy kilka zdjęć zrobionych w przeciągu ponad pół godziny – można zauważyć pewne zmiany w ułożeniu:).

Na lewo patrz…

Tygrys syberyjski - Nowe ZOO Poznań

Na prawo patrz…

Tygrys syberyjski - Nowe ZOO Poznań

Na wprost patrz…

Tygrys syberyjski - Nowe ZOO Poznań

I w dół patrz…

Tygrys syberyjski - Nowe ZOO Poznań

Żeby jednak nie było – dwójka tygrysów w końcu zdobyła się na mały rozruch:

Tygrysy syberyjskie - Nowe ZOO Poznań

Który w końcu zamienił się w całkiem spory spacer…

A na koniec jeden z tygrysiej ferajny urządził sobie małą przechadzkę tuż przed naszymi oczami…

Fantastyczne i piękne zwierzaki, ale cieszymy się, że ta szyba jest bardzo gruba…

Pogrom tygrysów w chińskim zoo.

Straszne wieści dotarły do nas z Chin – w ogrodzie zoologicznym Shenyeng Iceberg  (prowincja Liaoning), w północno-wschodniej części kraju, od początku roku padło 11 tygrysów syberyjskich. Przyczyną miało być…zagłodzenie zwierząt na śmierć.

Tygrys syberyjski - Nowe ZOO Poznań

O całej sprawie najpierw – w czwartek – poinformowały chińskie media lokalne, następnego dnia zaś państwowe.
Tygrysy syberyjskie trzymano w ciasnych i zamoczonych klatkach  i karmiono jedynie kośćmi kurcząt, lub co najwyżej jednym-dwoma kościstymi kurczakami dziennie. 11 tygrysów miało paść z niedożywienia od początku tego roku – w tym sześć jednego dnia. Ponadto dwa kolejne zostały w listopadzie minionego roku zastrzelone przez milicję, gdy wygłodzone rzuciły się na opiekuna. Natomiast kierownik ogrodu zoologicznego twierdzi, że zwierzęta padły z powodu choroby.
ZOO Shenyeng cieszyło się do tej pory dobra opinią, jednak już od dłuższego czasu ZOO tonęło w długach – pracownikom nie wypłacano pensji od 18 miesięcy,  brakowało tez funduszy na żywność dla zwierząt. Prywatny właściciel zoo od dłuższego czasu próbował wystawić na aukcji majątek ogrodu – jednak bezskutecznie. Uskarżał się, że dotacje rządowe na hodowlę tygrysów oraz zyski ze sprzedaży biletów nie pokrywały kosztów utrzymania zwierząt…

Populacja tygrysów żyjących w Chinach na wolności cały czas się zmniejsza, duża natomiast jest ich liczba w chińskich zoo i hodowlach na północnym wschodzie kraju.
Tygrysy syberyjskie są jednymi ze zwierząt najrzadziej spotykanych w świecie; i najbardziej zagrożonych wyginięciem.  Szacuje się, że na wolności żyje zaledwie około 300 osobników.

ZOOSCARY 2009 – nominacje!

Kilka dni temu Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła nominacje do najważniejszych (czy aby na pewno?), a już na pewno najbardziej znanych nagród filmowych – Oscarów.
Ekipa Mrówkojada postanowiła nie być gorsza i przyznać własne nagrody.
To jednak nie wszystko – w minionym roku na Mrówkojadzie pojawiło się bardzo wiele filmów, ze zwierzakami z ogrodów zoologicznych w rolach głównych – łącznie ponad 60. Postanowiliśmy zatem coś i z tym fantem zrobić – wybraliśmy 10 naszym zdaniem najciekawszych i nominowaliśmy do wielce zaszczytnej zoo-filmowej nagrody – ZOOSCARA 2009.
Który wygląda tak:

ZOOSCAR

Oto 10 filmów nominowanych w kategorii NAJLEPSZY FILM Z ZOO 2009

HOMAR RAFOWY (STARE ZOO POZNAŃ)

ORŁY W KĄPIELI (NOWE ZOO POZNAŃ)

ŚNIADANIE U KARAKALA (NOWE ZOO POZNAŃ)

GIBONY SIAMANG W AKCJI (STARE ZOO POZNAŃ)

MRÓWKOJAD KONTRA KŁODA (ZOO OPOLE)

WARANIA LEKCJA KOPANIA (STARE ZOO POZNAŃ)

TYGRYSY SYBERYJSKIE (NOWE ZOO POZNAŃ)

MRÓWKOJAD ESKADO SIĘ BUDZI (NOWE ZOO POZNAŃ)

PANDY MAŁE W AKCJI (NOWE ZOO POZNAŃ)

MRÓWKOJAD ESKADO POKAZUJE JĘZYK

Zapraszamy Was do głosowania na swojego kandydata w poniższej ankiecie – sami jesteśmy ciekawi, który film wygra.
(My swojego faworyta już mamy:)

Ogłoszenie wyników i przyznanie ZOOSCARA 2009 – 7 marca!

Śnieżne tygrysy w poznańskim ZOO!

Zima wciąż trzyma się mocno – śniegu nadal wszędzie po kostki, czapki i szaliki w ciągłej gotowości, marznące policzki i szybko zapadający zmrok.
Coraz tęskniej wypatrujemy wiosny – podobnież jak większość mieszkańców ogrodów zoologicznych w naszym kraju.
Są jednak zwierzaki, które właśnie teraz – gdy śnieżno i zimno, czują się najlepiej. O jednych pisaliśmy niedawno, dziś pora na kolejnych amatorów „śnieżnego szaleństwa”.

 

Jesteśmy na dobrym tropie...

 

Tygrysy syberyjskie – bo o nich mowa, to największe drapieżniki mieszkające w Nowym ZOO i zarazem najwięksi przedstawiciele swojej rodziny na świecie (nie licząc rozmaitych mutacji międzygatunkowych, jak te) – 3 metry długości i 300kg wagi to wyniki, które niektóre okazy znacznie przewyższają!
Co jednak interesuje nas dziś najbardziej to fakt, iż żadnej innej pory roku tygrysy syberyjskie nie uwielbiają tak bardzo, jak zimy właśnie – a im więcej śniegu, tym większa motywacja do aktywności.

 

Tygrys syberyjski (Nowe ZOO Poznań) vs śnieg

 

W poznańskim Nowym ZOO przebywa obecnie czwórka tych wspaniałych kotów – Kira i Zeus, oraz Hermes i Tungus. Wiosną i latem zwykle leniwie wylegują się w swoich ulubionych miejscach ogromnego wybiegu, zimą natomiast są bardzo skore do zabawy i przechadzek. Ot, choćby takich, jak ta:

Nie trzeba długo czekać, żeby móc je zobaczyć z baaardzo bliska nie jeden raz…

…ponieważ typowy obchód terenu to co najmniej kilka okrążeń. Finał jest jednak zwykle podobny – odpoczynek i „klapnięcie” gdzieś w przytulnym miejscu – tyle, że na śniegu.
Nie powinniśmy się jednak martwić, że tygrysom może być zimno – niezwykle grube i ciepłe futro doskonale chroni nawet przed największym zimnem (swoją droga, na tle śnieżnej bieli odnosi się wrażenie, jakby tygrysy były znacznie ciemniejsze niż latem, niemal brunatne). A jeśli przypomnimy sobie jeszcze, że ich prawdziwym domem jest mroźna Syberia, gdzie temperatury w granicach -20 stopni to niemal codzienność, nasza obawa o marznące tygrysy zniknie bezpowrotnie:).
Na szczęście podziwianie tych fantastycznych zwierzaków nie wiąże się ze staniem na mrozie, gdyż oglądać je można ze specjalnej, zbudowanej z bali, chatki tygrysów, zwanej „Syberyjską Chatą”.

 

Chatka tygrysów syberyjskich - Nowe ZOO Poznań

 

Latem może i owszem, nie zawsze dobrze widać z niej całą czwórkę, pochowaną zwykle gdzieś w krzakach, ale zima wystarczy chwila cierpliwości i mamy możliwość zobaczenia ich z niesamowicie bliskiej odległości (dzieli nas wówczas jedynie pancerna szyba) lub pooglądania z znajdującego się na piętrze balkonu.

Wiemy – nie ma to jak ciepła wiosna i lato, ale warto pamiętać, że także zima ma swoich bohaterów!

Poznańskie Nowe ZOO zimową porą – jeszcze więcej śniegu, jeszcze mniej zwierzaków:)

Dziś ciąg dalszy relacji z zimowych wypraw do Nowego ZOO – pisaliśmy ostatnio co nieco o zwierzakach które zobaczyć można, a których próżno szukać, pokazaliśmy, jakie harce potrafią na śniegu wyczyniać pandy małe – dziś pokażemy kilka miejsc w ZOO, w których zwykle buszują zwierzaki, a teraz można zobaczyć…no, sami się przekonacie co.
Ale spokojnie – zwierzaki też będą:)

Nowe ZOO Poznań zimą - wejście główne

Nie musimy chyba dodawać, że ilość zwiedzających jest wprost proporcjonalna, do ilości zwierzaków na wybiegach i odwrotnie proporcjonalna, do ilości śniegu tamże:).

Nowe ZOO Poznań w zimowych barwach - tablice informacyjne przy wejściu

Szukamy zwierzaków:

Nowe ZOO Poznań - strefa australijska w zimowych barwach

Nowe ZOO Poznań - wybieg sitatung w śniegu

Nowe ZOO Poznań - wybieg nosorożców. Znajdź Dino i Diunę...

Nowe ZOO Poznań - wybieg dla słoni w zimowej odsłonie (cała piątka grzeje się w słoniarni)

Nowe ZOO Poznań - po tym wybiegu zwykle biegają mrówkojady...

Nowe ZOO Poznań - wybieg żyraf. W tle żyrafiarnia (gdzie zimują żyrafy)

Przyznać trzeba, że zimowe ZOO bez zwierzaków to i tak całkiem ładny i przyjemny do spacerów park.
I nawet wątpliwej niekiedy urody architektura w zimowych barwach i w śnieżnej otulinie wygląda całkiem atrakcyjnie.. Najefektowniej prezentują się dwa obiekty:

Nowe ZOO Poznań - zimowa słoniarnia na horyzoncie

Nowe ZOO Poznań - woliera orłów

A na koniec – jeszcze kilka zwierzaków. Jak można się domyślić, grupą, która najlepiej znosi chłody i najłatwiej ją spotkać w zimowym ZOO na świeżym powietrzu, są ptasiory:).

Uszak biały - Nowe ZOO Poznań

Tragopan satyr - Nowe ZOO Poznań

Nowe ZOO Poznań - karakara falklandzka

Nowe ZOO Poznań - puszczyk mszarny

Tyle na dziś. A w najbliższym czasie zajrzymy do chatki tygrysów syberyjskich – zima jest bowiem ich ulubioną porą roku i jeśli chcemy zobaczyć „tygrysy w akcji”, to właśnie teraz:).

Kto lubi zimę, czyli poznańskie ZOO zimową porą

Zima nam niestraszna i chociaż na dworze śnieg, mróz i czasem zawierucha, my wkładamy ciepłe majty sweterki i kurteczki, i wyruszamy sprawdzić, kto w ZOO lubi zimę.

Uśmiechnięta ławka

Nie tylko dla stałych mieszkańców

ZOO wita nas śniegiem – w taką pogodę jeszcze tam nie byliśmy. Nawet ławki się do nas uśmiechają pod naporem śniegu. Dopiero teraz, zimą, kiedy leży gruba warstwa śniegu, możemy się przekonać, jak wielu „nielegalnych” lokatorów ma ogród zoologiczny.

Ślady zwierząt na śniegu

Postanawiamy zrobić zbliżenie, żeby było lepiej widać. Szkoda, że nie znamy się na śladach zwierzaków.

Inne ślady na śniegu

I jeszcze inne ślady na śniegu

Zimowe wyzwierzęcenie

Zimowe ZOO, czemu trudno się dziwić, jest bardzo „wyzwierzęcone” – wiadomo, ciepłolubnym stworom nie sprawia wielkiej przyjemności hasanie po śniegu, wolą siedzieć w ciepłych stajenkach, jak nosorożce, żyrafy czy ostronosy. Większość wybiegów świeci pustką, na śniegu nie widać nawet śladów ich stałych mieszkańców. Są jednak tacy, na których zawsze można liczyć – zima im bowiem niestraszna.

Prezes Vito - na niego zawsze można liczyć

Kawałek dalej, po drugiej stronie alejki, w śniegu siedzi sowa śnieżna – jak królowa śniegu.

Sowa śnieżna w swoim żywiole

Ma nas w głębokim poważaniu, idziemy więc dalej. Natykamy się na karakarę, która – jak zawsze – mierzy nas podejrzliwym spojrzeniem i tylko szykuje się, żeby kogoś dziabnąć.

Karakara łypie spode łba

Na każdym kroku przekonujemy się, że zima daje się we znaki zwierzakom, ale także zwiedzającym, ogranicza bowiem nawet prawo do informacji😉

Tu mieszkają sitatungi - zimą jednak tego nie widać - ani na wybiegu, ani na tabliczce

Zimą nie przejmują się ptasiory, sowy, myszołowy, kondory i orły dumnie przesiadują na konarach i spoglądają dumnym wzrokiem na otoczenie. My zachwycamy się sóweczką, może piętnastocentymetrową sówką, która przysiada na gałęzi przy samej kratce.

A kto najbardziej lubi zimę?

Są tacy, którzy zimy nie lubią. Trudno, przeżyjemy jakoś to, że słonie nie chcą biegać po ośnieżonym wybiegu, a tapiry nie wylegują się na śniegu. Te leniuchy zawsze wolały uwalić się w cieniu podczas gorącego dnia, więc wcale nas to nie dziwi. Okazuje się jednak, że są urwisy, które zimę lubią. Na przykład takie pandy małe – zwykle niepozorne, śpiące gdzieś na gałęziach, a tu…

Pandy małe podczas natarcia...

Oczom nie wierzymy – grzeczne, spokojne ni to szopy, ni to niedźwiadki, przetaczają się, punktują, nokautują…

"Nie bij, nie bij leżącego!"

Drugiej pandzie włącza się jednak punktator:

A masz! A masz!

Kto jest najlepsza pandą w ZOO?!

Stoimy przy pandach pół godziny, marzną nam paluszki, ale dzielnie przyglądamy się harcom i zabawom. Bo nikt nie ma wątpliwości, że to wszystko zabawa. O pandach małych już niedługo napiszemy jeszcze więcej, a tymczasem udajemy się w odwiedziny do Richarda Parkera, który – jak zawsze – dumnie przechadza się po swoim wybiegu. Tygrys syberyjski to jeden ze zwierzaków, które NAPRAWDĘ lubią zimę i NAPRAWDĘ lubią spać na śniegu (i są NAPRAWDĘ, NAPRAWDĘ niebezpieczne!).

Zimowa przechadzka Richarda Parkera (jednego z czterech)

A po drodze natykamy się na PTAKOKALIPSĘ – wyręb w stawie, w którym zagnieździły się łabądzie łabędzie, kaczki, gęsi i różne inne lotne stworzenia.

PTAKOKALIPSA!

Zanim jednak tam trafiamy, spotykamy – pierwszy raz wyraźnie i dobrze widoczną – norkę europejską, która zwykle chowa się przed nami w swojej norze.

Norka europejska wystawia pyszczek na powitanie

Odwiedzamy też Ninio, który urządza akcję NinioZOOBreak próbując wydostać się ze słoniarni na wybieg.

NinioZOOBreak

Na koniec zostaje nam – niestety – tylko pawilon zwierząt nocnych. Wybieg Ameryki Południowej świeci pustkami – nie ma na nim nawet śladów żadnych „nieproszonych gości”, co oznacza, że od co najmniej paru dni nikt tamtędy nie chodził. Strzelamy więc fotę Tadzikowi, żeby nie było, że zima i nie ma mrówkojada😉

Tadzik przy wybiegu mrówkojadów

Pawilon zwierząt nocnych jak zawsze jest ciepły i ciemny – wpadamy do kanguroszczura, lori kukanga, galago senegalskich i małouchych, do pancerników bolita, potem rzut oka na foki i – zmarznięci, ale uśmiechnięci, jako prawdziwi zoomaniacy – kierujemy się w stronę przystanku.

A gdyby mogło być lepiej…

Taka zimowa wycieczka do ZOO pokazuje nam, jak bardzo niektórych rzeczy, na które w sezonie letnim nie zwraca się uwagi, brakuje nam w poznańskim Nowym ZOO. Nasze ZOO jest wielkie – 117 ha to kawał drogi do obejścia, wariant minimalny to około dwie godziny chodzenia. Tym bardziej uderza nas zasadnicza sprawa – brak pawilonów. Jedyny, w jakim możemy obejrzeć zwierzaki, to pawilon zwierząt nocnych… Jest jednak coś, co nas jeszcze bardziej dziwi i martwi, czyli kwestia przystosowania ZOO do zwiedzania… zimą! Prawda jest taka, że ogromna część zwierzaków nie posiada wybiegów zimowych, tylko jest pochowana w swoich chatynkach gdzieś w głębi wybiegów (nie do pomyślenia w takich ogrodach, jak w Warszawie czy Opolu!). Piszemy to z przykrością, jednak prawda jest taka, że poznańskie ZOO jest bardzo słabo przygotowane do zwiedzania zimą – nie zobaczymy wtedy bowiem ani żyraf, ani nosorożców, większości ptasiorów, które wywędrowały na Browarną, mrówkojadów, tapirów, świnek wisajskich, kapibar czy strusi. A szkoda, bo zapewniając przecież zwierzakom świetne warunki, można by jednocześnie bardziej wyjść w stronę zwiedzających i udostępnić oglądanie zwierzaków przez cały rok. Wiemy jednak, że są to sprawy, które często zależą od budżetu, a – jak wiadomo – poznańskie ZOO ostatnio zostało pozbawione dużej części środków. Pozostaje czekać, aż doczekamy się takich zimowych wybiegów i pawilonów co – mamy nadzieję – nastąpi za jakiś czas.

A tymczasem zapraszamy do pięknego ZOO zimą😀