Do Nowego ZOO z dzieckiem? Hipopotamy, bujające się nosorożce i kolejka ponad wszystko – czyli jak Mrówkojad zabrał na wyprawę dzieci i co z tego wyszło…(plus wszelkie nowinki z Nowego ZOO)

Mniejsze lub większe wycieczki zorganizowane to dla nas nie pierwszyzna – zabraliśmy już na wyprawę znudzonego jedenastolatka, układnych dwudziestoparolatków, roztrzepaną dwudziestoparolatkę, rodziców, wreszcie całą grupę podczas Nocy Marzeń, nigdy jeszcze nie mieliśmy pod opieką czteroosobowej drużyny, w skład której wchodziłyby dwa małe szkraby – w wieku lat trzech i pięciu.
Aż do przedwczoraj, kiedy mogliśmy się naocznie przekonać, jak wygląda wycieczka do ZOO z punktu widzenia dzieci i na ile jest ono dla nich atrakcyjne.
Jak w „dziecięcym teście” wypadło Nowe ZOO? Zobaczcie sami…

Plac zabaw przy słoniarni - jak się później okaże, jedno z najważniejszych miejsc w ZOO...

Dziatwa dziatwą, wycieczka to jednak jak zawsze także uważne śledzenie wszelkich nowinek w ZOO, a tych akurat nie brakowało – mimo, że od naszej ostatniej wizyty minął zaledwie tydzień. Jak się jednak później okazało, nawet ponad cztery godziny spędzone w ZOO nie wystarczyły, aby zobaczyć wszystko, dlatego zapewne w najbliższych dniach wybierzemy się do niego ponownie, aby bliżej przyjrzeć się tym miejscom, których nie udało nam się w środę.
Ale – zacznijmy od początku…

Jedziemy do ZOO!

Wyciągamy rowery z piwnicy i ruszamy na spotkanie z naszą grupą wycieczkową – umawiamy się na przystanku tramwajowym „Krańcowa”, u zbiegu ul. Warszawskiej i Krańcowej właśnie. Chwilę przed 14.00 odbieramy naszych turystów, którzy przybyli wprost z dworca PKP. Bezpośrednie połączenie linią nr 6 – w równo 20 minut spod dworca PKP można dostać się na najbliższy ogrodowi zoologicznemu przystanek tramwajowy. Jest nieźle. To jednak dopiero początek, bo do pokonania mamy jeszcze 1500 metrów do wejścia do ZOO – solidna zaprawa przed zwiedzaniem. Zwłaszcza dla dwójki maluchów, którym energia póki co dopisuje!

Dojazd do Nowego ZOO

Dla rowerzysty droga jest w sam raz, niestety dla pieszej grupy to istny koszmar – ostatnie 500 m, od ul. Wiankowej, to spacer poboczem. Brakuje jakiejkolwiek namiastki chodnika czy ścieżki, dlatego wciąż trzeba uważać na ruch samochodowy. Co prawda do wyboru mamy inne środki lokomocji: autobus (ale linia Z kursuje tylko w weekendy, z kolei linia 57 po godzinie 8.00 ma tylko dwa kursy…), Maltankę (tu z kolei za przejazd do ZOO – tyle że z Ronda Śródka – dla takiej grupy musielibyśmy wydać ponad 20 zł…) oraz samochód (brak…), wreszcie rower (dwa na sześć osób) – niestety wszystkie te środki lokomocji odpadają, a turysta pieszy jest wybitnie poszkodowany.
Ostatecznie jednak bez większych kłopotów docieramy do ZOO – jest około 14.20. Pół godziny – rowerem dojechalibyśmy w 5 minut :).

Przed bramą ZOO

Wejście do Nowego ZOO - tak wygląda jesienią...

Jest środa, ale kolejki jak w weekend – ciepło, środek wakacji, mimo wszystko kilkunastometrowa kolejka do kasy zaskakuje. Posiadanie rocznego karnetu do ZOO (uprawnia do wejścia 3 osoby) oraz dziecka w wieku poniżej 3 lat sprawia, że koszt wejścia 6 osób wynosi jedynie 16 zł (za dwa bilety ulgowe) – trzeba przyznać, że całkiem nieźle. Poza tym, nauczeni doświadczeniem, a także dobrze zapoznani z miejscowym cennikiem gastronomicznym, jesteśmy wzorowo wręcz wyposażeni w wodę i prowiant na kilkugodzinne zwiedzanie. Wchodzimy!

Dziecięce ZOO i okolice

Pierwszy punkt na trasie zwiedzania – Dziecięce ZOO. Tu natrafiamy na stadko dwunastu młodych kózek karłowatych, które urodziły się w lipcu (13, 16, 24, 19 i 25 lipca). Każda kózka inna, wszystkie czarno-białe, w rozmaitych wariacjach tego zestawienia.

Małe kozy karłowate urodzone w lipcu 2010 w Nowym ZOO

Maluchy są niezwykle energiczne i cały czas dokazują – podobnie zresztą jak nasza dwójka, która w równym stopniu zainteresowana jest mieszkańcami „koziego przedszkola”, co pobliskim…kranem!
Z pozostałych mieszkańców dziecięcego ZOO najbardziej podobają się osiołki domowe, kuce szetlandzkie, żółwie czerwonolice oraz malutki, urodzony przed kilkoma tygodniami króliczek.
Z dziecięcego ZOO idziemy do Pawilonu Zwierząt Nocnych. Odnowiona elewacja sprawia, że obiekt prezentuje się znacznie lepiej. W środku – bez zmian, nie udaje nam się także zobaczyć rodziny tenreków zwyczajnych, ale mamy nadzieję, że w końcu uda nam się wypatrzeć siódemkę urodzonych 28 czerwca maluchów. Sam pawilon robi na naszych najmłodszych turystach wrażenie – trochę tu strasznie (ciemno i do tego te odgłosy), ale ciekawie. Świetny jest zwłaszcza lori kukang, który tak łapczywie wyjada jedzonko ze swojego plastikowego pojemnika, że wsadza do niego głowę w całości – wygląda przez to jak w hełmie astronauty. Wzrok przykuwają też śmiesznie drepczące pancerniki bolita.
Robi się jednak tłoczno i duszno, dlatego ruszamy dalej – poza tym zbyt długo w jednym miejscu z małoletnimi towarzyszami to ryzyko znudzenie:).
Na zewnątrz, w przylegających do pawilonu wybiegach, uwagę zwracają przede wszystkim pieski preriowe (które akurat dają pokaz „szczekania”), surykatki (nieśmiertelne „Timony”) oraz wari rude, których dotychczasowe małe woliery zajmą lwiatki złotogłowe, które niebawem zostaną tu przeniesione z ptaszarni w Starym ZOO.

Dotychczasowe woliery wari rudych zajmą lwiatki złotogłowe ze Starego ZOO

Fantastycznie, bo już baliśmy się, że w związku z wyłączeniem ptaszarni z ekspozycji zwierząt opuszczą Poznań.

Woliera bielików olbrzymich

Woliera bielików olbrzymich

To największy tego typu obiekt w Polsce. Obecnie mieszka tu para wspaniałych bielików olbrzymich.
Tu warto zatrzymać się na chwilę i dowiedzieć się nieco o tych wspaniałych ptakach – i ich krewniakach – z ustawionych tuż obok woliery tablic dydaktycznych.

Tablice dydaktyczne przy wolierze bielików olbrzymich

Tym bardziej, że stare tablice zostały zastąpione czterema nowymi – bardzo to ciekawe i efektowne zarazem.

Tablice dydaktyczne przy wolierze bielików olbrzymich

Tablice dydaktyczne przy wolierze bielików olbrzymich

Tablice dydaktyczne przy wolierze bielików olbrzymich

Możemy też sprawdzić, czy i my „możemy zostać orłem”:

Tablice dydaktyczne przy wolierze bielików olbrzymich

Oczywiście niemal wszyscy chcą spróbować, ale nikt nie daje rady…

Sawanna afrykańska

Idziemy dalej, mijając po drodze „przechodniów” prosto ze stawu:

Łabędź niemy - Nowe ZOO Poznań

Taki chodzący sobie swobodnie po ZOO ptasior jest oczywiście sporą atrakcją. Podobnie jak sam staw, który prezentuje się latem wyjątkowo efektownie. Docieramy jednak do pierwszych „dużych” zwierzaków, a te jak wiadomo zawsze cieszą się największym powodzeniem.
Jak na zawołanie nadciąga więc całe stado zebr:

Nadciągają zebry!

Natomiast żyrafy wylegują się leniwie:

Żyrafy - Nowe ZOO Poznań

Ameryka Południowa

Z tego też miejsca rozciąga się fantastyczny widok na wybieg Ameryki Południowej, dlatego też postanawiamy zejść ze zbocza i poszukać naszych mrówkojadów…

Widok na wybieg Ameryki Południowej

Których niestety na wybiegu zewnętrznym nie ma – wydzielona dla nich część wybiegu jeszcze nie powstała. Słupki, dzielące wybieg na dwie części, jak stały ostatnio, tak stały i teraz – nic się nie zmieniło. Mimo to całą trójkę udało nam się zobaczyć – tyle że z daleka, bo spacerowały po swoich małych wybiegach przy chatce mrówkojadów. Szkoda wielka, mamy jednak nadzieję, że niebawem wrócą na wybieg – poza tym lada dzień mamy nadzieję odwiedzić je w ich chatce.
Tymczasem na wybiegu „króluje” tapir anta Gwizdek:

To, co tapiry lubią najbardziej!

Madzi, partnerki Gwizdka, na wybiegu nie ma, ale jej nieobecność jest akurat uzasadniona…
Pod drzewem wygrzewają się natomiast wikunie, wszędzie spacerują gęsi gęgawy i bernikle kanadyjskie, natomiast na brzegu siedzi sobie wielka, zmoknięta kapibara.

Kapibara

Widać kąpieli jej mało, bo za chwilę ponownie zanurza się w stawie i urządza mały pokaz pływania:

Kapibara w kąpieli

Chwilę później dołącza do niej druga…

Co dwie kapibary...

a potem obie znikają pod wodą!

Tajemniczy wir czy nurkujące kapibary?

Ruszamy dalej – tym bardziej że najmłodsza część grupy zaczyna być trochę zmęczona, poza tym wszyscy chcą zobaczyć słonie i w końcu przejechać się kolejką! Spoglądamy zatem tęsknym wzrokiem za trójką spacerujących w oddali mrówkojadów i ruszamy w górę, kierując się „słoniowskazami” – już niedaleko!

Czekając na słonie

Mijamy bujające się na linach czepiaki czarnorękie i dochodzimy do chatki tygrysów syberyjskich. Po ostatnim podtopieniu nie ma już śladu, a w środku tłum wypatruje na obszernym wybiegu któregoś z największych w Nowym ZOO drapieżników. Te jednak leniwie pokładają się w odległych zakamarkach – lato nie jest ich ulubioną pora roku i skłonności do aktywności są bliskie zeru. W końcu jednak – ku uciesze gawiedzi – jeden z tygrysów postanawia się przejść tuż przy szybie:

Tygrys syberyjski - Nowe ZOO Poznań

Już w drodze do chatki przekonujemy się, jak ważnym aspektem infrastruktury ZOO są ławki – nie muszą być nawet tak ładne i zmyślne, jak w Opolu.  Ważne, żeby było ich jak najwięcej i w odpowiednich od siebie odległościach – z tym na szczęście w Nowym ZOO nie ma problemu, dlatego też przystanków mamy wyjątkowo dużo :).
W końcu dochodzimy do słoniarni – ale zanim jeszcze na pierwszym planie pokażą się słonie, zaczyna się szturm przywołanego na samym początku relacji placu zabaw – to zdecydowania najważniejsza jak dotąd atrakcja w ZOO, tym bardziej, że plac prezentuje się całkiem nieźle i  jest pierwszym dużym placem zabaw od wejścia do ZOO. Nieco dalej, na trasie do wybiegu wielbłądów znajdują się jeszcze pojedyncze huśtawki, „koniki” i „sprężynowe nosorożce” – my jesteśmy już niestety za duzi na takie zabawy, ale dla maluchów to prawdziwy raj…

Co cztery słonie…

Sama słoniarnia – jak zawsze, robi wrażenie. Skojarzenia z planetarium i „kosmicznym obiektem” są jak najbardziej uzasadnione. Zaglądamy do środka, gdzie na małym wybiegu wewnętrznym przebywa samotny Ninio.

Ninio sam w słoniarni

Tymczasem na wybiegu spacerują dwie nowe słonice – Kinga i Kizia, które w listopadzie przyjechały do Poznania.

Słonica Kinga

Kinga coraz lepiej czuje się w poznańskim ZOO

Słonica Kizia

Obie słonice zaaklimatyzowały się już w Poznaniu i czują się świetnie, choć najlepiej i tak czują się w swoim towarzystwie. Tydzień temu jednak obie słonice zostały po raz pierwszy połączone z Lindą i Yzickiem, dzięki czemu wreszcie mieliśmy okazję zobaczyć równocześnie aż cztery słonie na wybiegu, bowiem po chwili zza słoniarni wyłoniła się Linda z Yzickiem właśnie!

Stado słoni afrykańskich w poznańskim Nowym ZOO

Stado słoni afrykańskich w poznańskim Nowym ZOO

Stado słoni afrykańskich w poznańskim Nowym ZOO

Stado słoni afrykańskich w poznańskim Nowym ZOO

Stado słoni afrykańskich w poznańskim Nowym ZOO

Trzeba przyznać, że cztery (a choćby i trzy) słonie na wybiegu robią znacznie większe wrażenie, niż jeden:

Kizia chwilowo sama

Kiedy na wybiegu zobaczymy całą piątkę? Na razie niestety nie wiemy. Więcej o planach rozbudowy stada słoni w Nowym ZOO pisaliśmy tutaj.
My tymczasem żegnamy się ze słoniami i ruszamy w kierunku wybiegu wielbłądów dwugarbnych – nie chodzi jednak o same zwierzaki, co znajdujący się za ich wybiegiem przystanek kolejki – grupa jest już bowiem trochę zmęczona, a najmłodsza jej część nie może się już doczekać przejażdżki.
Zatem – idziemy!

Kolejka!

Po drodze jeszcze huśtawka i „sprężynowy nosorożec” (na to zawsze jest energia), a tymczasem zza słoniarni wyłania się kolejka – nie ma już szans, żeby na nią zdążyć – jesteśmy dopiero w połowie drogi do przystanku, kiedy ta rusza już w dalej…

Na tę kolejkę już nie zdążymy...

Nic to jednak – kolejna powinna być za góra kilkanaście minut, dlatego spokojnie idziemy na przystanek. Póki co to jeszcze zwykła ławka i tablica z mapą ZOO oraz trasą kolejki, niebawem jednak powstanie w tym miejscu specjalny przystanek multimedialny. Czekając na kolejną kolejkę przyglądamy się dziwnemu poruszeniu na znajdujących się tuż obok wybiegach susłów moręgowanych. Kilku pracowników ZOO bowiem spaceruje po ich wybiegu i…wyłapuje susły i wkłada do specjalnych transporterków, po czym udają się w kierunku dyrekcji ZOO. Jak się później okazuje nie jest to żadna przypadkowa łapanka, ale przygotowanie zwierzaków do ich reintrodukcji.
42 susły moręgowane
już następnego dnia, w czwartek, zostają wypuszczone na łąkach w Janowie Lubińskim, w województwie dolnośląskim.

Susły moręgowane wyginęły w Polsce w latach 80-tych ubiegłego stulecia. Wracają dzięki staraniom Polskiego Towarzystwa Ochrony przyrody „Salamandra”, które od 2004 roku prowadzi program przywracania ich polskiej przyrodzie. Pierwsze zwierzęta, „rodzice” nowej polskiej populacji zostały sprowadzone z Węgier. Zamieszkały w poznańskim zoo, gdzie rozmnażały się w specjalnych wolierach. Ich potomstwo trafiało na starannie wybrane tereny, w rejonach, w których susły występowały. W tej chwili można je spotkać w Kamieniu Śląskim, koło Trzcinicy Wołowskiej, a od czwartku w Janowie Lubińskim. Najstarsza, wsiedlana w 2005 roku populacja z Kamienia Śląskiego może dziś liczyć nawet 200 osobników. My życzymy powodzenia grupie, która właśnie wyjechała z poznańskiego ZOO – droga, do przywrócenia tych zwierząt do polskiej fauny jest jeszcze daleka (żeby móc o tym mówić, takich stanowisk musiałoby być około 15), ale niewątpliwie jest to kolejny krok naprzód.
Wyjazd aż 42 susłów nie znaczy jednak, że w Nowym ZOO zabraknie tych zwierząt – została jeszcze spora, licząca około kilkudziesięciu osobników grupa.

Tymczasem właśnie od strony słoniarni nadjeżdża kolejna kolejka!

Kolejka!

Jedziemy! Zmęczeni mali turyści są zachwyceni – wygląda na to, że kolejka jest dla nich największą atrakcją: jest ładna i kolorowa, wydaje fajne dźwięki, jedzie szybko, jest super! Poza tym po kilku kilometrach spaceru – i kilku już godzinach! – nawet my jesteśmy trochę zmęczeni. W takiej sytuacji kolejka sprawdza się wyśmienicie i nawet lekko niewygodne siedzenia nie przeszkadzają aż tak bardzo. Przyznać trzeba, że coraz bardziej przekonujemy się do tej inwestycji, która okazuje się być bardzo dobrym posunięciem. Gdyby jeszcze tylko nie była jedyną dużą inwestycją tego roku…

Nosorożec biały czy…czarny?

Zważywszy, że grupa jest już mocno zmęczona, trochę głodna (zapasy się już kończą) i zrobiło się już późno, postanawiamy zrezygnować z odwiedzenia niemal połowy ZOO – począwszy od wybiegu bizonów, przez Motylarnię, dział ssaków drapieżnych, woliery ptaków, insektarium, wybieg żubrów i zatrzymujemy się dopiero przy nosorożcach białych. Dzięki temu zaoszczędziliśmy dobre trzy kilometry, dwie godziny i mieliśmy solidną przejażdżkę. Trudno, odwiedzimy tę część ZOO podczas następnej wizyty.
Tymczasem – nosorożce!

Dino w pozie spoczynkowej.

Tak efektowne zwierzaki zawsze są atrakcją – nawet, gdy leniwie poruszają się po wybiegu lub wypoczywają w słońcu. Oba nosorożce są tuż po solidnej błotnej kąpieli, przez co wątpliwości wśród najmłodszych budzi kwestia ich koloru – biały nosorożec, a ciemny taki. Faktycznie, gruba warstwa błocka na nosorożczym cielsku sprawia, że lepiej ograniczyć się do pierwszego członu nazwy :).

Od nosorożców idziemy już w stronę wyjścia – najpierw jednak odwiedzamy „Bistro Miś”, bo grupa jest nie tylko solidnie już zmęczona, ale i głodna. Wchodzimy! My jak zawsze psioczymy (mały wybór, drogo), ale maluchom to nie przeszkadza – my w drodze wyjątku i niezwykłości sytuacji dajemy się skusić. Jest OK :).

Czy kariama czerwononoga pali papierosy?

Zanim odpowiemy na to pytanie, zaglądamy jeszcze do marabutów – piękni brzydale opalają się w zachodzącym z wolna słońcu. To zdecydowanie jedne z naszych ulubionych ptaków!

Marabut afrykański - Nowe ZOO Poznań

Marabut afrykański - Nowe ZOO Poznań

Kangurów na wybiegu niestety nie ma, ale naprzeciwko harcuje niezawodny Elvis – nieprzeciętnej urody i gracji samiec świni wisajskiej.

Co prawda nie ma już tak efektownej grzywy jak ostatnio (fryzjer?), ale nadal prezentuje się niezwykle dostojnie, gdy wypoczywa w swoim ulubionym dołku:

Świnia wisajska Elvis

Ruszamy dalej – to już ostatnia prosta przed wyjściem z ZOO. Przed nami ciąg ptasich wolier (tzw. kuraków, choć nie wszystkie eksponowane tu gatunki to kuraki!). Uwagę przyciąga szczególnie bardzo efektowna i ciekawska kariama czerwononoga, która chętnie pozuje do zdjęć.

Kariama czerwononoga

Po chwili daje także niezwykły popis swoich możliwości „wokalnych”:

Naszą uwagę przykuwa jednak coś jeszcze:

Odpowiadamy - kariama czerwononoga nie pali papierosów!

Zdecydowanie nie jest to element naturalnego urozmaicenia woliery kariamy…

Hipopotamy, bujające się nosorożce i kolejka!

Wreszcie docieramy do wyjścia – wreszcie, bo spędziliśmy w ZOO bite cztery godziny, a i tak nie zdążyliśmy obejść całości!
Cała grupa  -w tym najmłodsze maluchy – jest jednak bardzo zadowolona. Czepiać można się wielu rzeczy – jak zawsze – niemniej ogólne wrażenie jest pozytywne. Zadowoleni jesteśmy i my, bo odkryliśmy kilka miejsc na nowo, a i zaczęliśmy inaczej postrzegać pewne rzeczy – punkt widzenia dzieci jest jednak nieco inny :).
A co podobało się najbardziej?

Hipopotamy, plac zabaw, bujające się nosorożce (rodzaj huśtawki:) i oczywiście kolejka! No i słonie!

My żałujemy tylko, że nie udało nam się zobaczyć tych hipopotamów, które widać musiały gdzieś być…

A na koniec – zaproszenia!

14 sierpnia, w następną sobotę, w Nowym ZOO odbędzie się festyn „Bezpieczne wakacje”. Szczegóły tutaj.

My natomiast ponownie zapraszamy do największej galerii zdjęć z Nowego ZOO, która po środowej wyprawie została zaktualizowana o ponad 100 nowych zdjęć, w szczególności słoniarni i słoni oraz wybiegów, pawilonów, wolier i infrastruktury. Dzięki temu galeria jest jeszcze bogatsza i właściwie już kompletna – można w niej znaleźć każdego zwierzaka (oprócz łaszy palmowej:) i niemal każdy obiekt i miejsce w Nowym ZOO.
A kolejna wyprawa do Nowego ZOO – lada dzień!

Cztery hektary możliwości – plany rozwojowe Ogrodu Zoobotanicznego w Toruniu.

Niedawno pokazaliśmy Wam imponujące plany rozwojowe oliwskiego ZOO, które mogą dać Gdańskowi pozycję bezapelacyjnego lidera wśród krajowych ogrodów zoologicznych (a wyścig o palmę pierwszeństwa – ku uciesze publiczności i dobru zwierząt – jest coraz intensywniejszy), dziś z kolei zapoznamy Was z długo oczekiwanymi planami rozwojowymi toruńskiego Ogrodu Zoobotanicznego.
Plany nieporównywalnie skromniejsze, ale też dostosowane do realnych możliwości i potrzeb toruńskiego ZOO.
Nas liczne wojaże po ogrodach zoologicznych całej Polski nauczyły, że nie w wielkości i rozmachu siła, a w przemyślanej i konceptualnej wizji, która stawia przede wszystkim na wykorzystanie istniejącego potencjału i stworzenie możliwie najlepszych warunków – tak dla zwierzaków, jak i zwiedzających.
Co też ma nam zatem do zaproponowania toruńskie ZOO na najbliższe lata?

Plan toruńskiego ZOO - stan obecny

Wszystkie przedstawione w poniższym artykule rysunki, wykresy i informacje opracowaliśmy w oparciu o materiały otrzymane od architekta i planisty gdańskiego ZOO, autora koncepcji rozwoju toruńskiego Ogrodu Zoobotanicznego,  Pana Marka Nakoniecznego, z Gdańskiej Pracowni Urbanistycznej ALTER POLIS. Za ich udostępnienie serdecznie dziękujemy!
Wszystkie cytaty pochodzą z przesłanych przez Pana Nakoniecznego materiałów, poświęconego planom inwestycyjnym toruńskiego ZOO.
Wszystkie przedstawione w poniższym artykule dane są aktualne na dzień 20.07.2010, kiedy to przeszły oficjalną weryfikację. Niemniej pewne pomysły zawarte w całej koncepcji mogą jeszcze ulec zmianie.
Jeśli nie zaznaczono inaczej – zdjęcia są naszego autorstwa (zrobiliśmy je podczas wizyty w  toruńskim ZOO 14 lipca).

UWARUNKOWANIA ROZWOJU TORUŃSKIEGO ZOO

Toruńskie ZOO jest klasycznym przykładem ogrodu położonego w zwartej zabudowie miejskiej przylegającej do obszaru ZOO co najmniej z jednej strony, często ze wszystkich stron – mimo rosnącej liczby rozległych, plenerowych ogrodów zoologicznych, to właśnie takie ogrody są nadal najliczniejsze.
Najczęściej są to dawno temu założone ogrody zoologiczne, w tym wiele najstarszych w Europie, np.: Zoologischer Garten w Berlinie, Artis ZOO w Amsterdamie, ZOO w Antwerpii, ZOO we Wrocławiu, Stare ZOO w Poznaniu – wszystkie wymienione należą do światowej czołówki pod względem osiągnięć hodowlanych.
Sąsiedztwo zabudowy śródmiejskiej oddziałuje na wszystkie te ogrody (w tym również na toruńskie ZOO) w sposób niemalże taki sam i neutralizacja/adaptacja negatywów tego oddziaływania jest dobrze rozpoznana w okresie ostatniego stulecia. Szczególnie cenne są doświadczenia z okresu ostatnich 30 lat, gdy ogrody zoologiczne przechodziły współczesne przemiany. Doświadczenia te wykorzystywane są dla toruńskiego ZOO.

Taka lokalizacja toruńskiego ZOO sprawia, iż nie ma ono praktycznie żadnych możliwości rozwoju poza obecnym terenem. Poruszana wielokrotnie w minionych latach koncepcja przenosin ZOO w inne miejsce – nawet poza miasto – zawsze była krytykowana, aż ostatecznie z niej zrezygnowano, czego efektem poniższy kompleksowy – i przygotowany na lata – plan rozwoju ZOO.
Tym samym ucięto ostatecznie wszelkie dywagacje na temat ewentualnych przenosin ogrodu zoologicznego w inne miejsce. Spowodowane jest to zarówno względami czysto praktycznymi (gigantyczne koszty, brak jakiejkolwiek konkretnej koncepcji takich przenosin, brak potencjalnej lokalizacji, ogromne ryzyko), jak i realnymi możliwościami i potrzebami tak samego ZOO, jak i miasta (nie ma zapotrzebowania na taką sytuację, poza tym byłaby to ingerencja w obowiązująca w toruńskim ZOO zasadę równoważenia struktur zoologicznych i botanicznych i wzajemnego ich przenikania, co więcej kłóciłoby się to z ogólną koncepcją rozwoju toruńskiego ZOO – do czego jeszcze wrócimy!).
Wracając zatem do obecnej wizji – zakłada się, że już w ciągu 15 lat ma zostać ostatecznie zrealizowany cały zaprezentowany poniżej plan rozwoju ZOO. Pozornie to bardzo długi termin, niemniej cała koncepcja rozwoju ZOO jest nastawiona na działania długofalowe i stopniową, acz postępującą zmianę oblicza toruńskiego ZOO.

Warto zatem już na wstępie zadać pytanie – jeśli nie można przenieść ZOO w inne miejsce, czy powinno ono zostać tu, gdzie jest?
Toruńskie ZOO z trzech stron otoczone jest ulicami i zabudową (w przewadze) mieszkaniową wielorodzinną, ponadto ul. Bydgoską prowadzi intensywny ruch pojazdów samochodowych i tramwajowy, co generuje także problemy związane z hałasem i spalinami. Tu warto nadmienić, iż z doświadczeń innych ogrodów w analogicznej lokalizacji wynika, iż większość grup zwierząt dobrze adaptuje się do uciążliwości hałasu miejskiego o charterze stałym, powtarzalnym, rozpoznawanym przez zwierzęta jako nie zagrażający ich bezpieczeństwu. Poza tym dotyczy to właściwie tylko jednej pierzei ZOO, która w dodatku będzie ogrodzona specjalnymi ekranami roślinnymi, mającymi redukować tego typu zagrożenia.

Między ogrodem botanicznym a zoologicznym

Obszar toruńskiego ZOO jest częścią zespołu parkowo-rezydencjonalnego, założonego przez  Johanna Gottlieba Schultza,  który w roku 1797 zainicjował tu wiwarium i ogród botaniczny. Stąd też „tradycja miejsca” polegająca na ciągłości współfunkcjonowania wiwarium i ogrodu botanicznego jest unikalną wartością kulturową i przyrodniczą ogrodu. Dlatego też zrównoważony dualizm funkcjonalny będzie nie tylko przedmiotem specjalnej ochrony, ale też wyznacznikiem dalszego rozwoju – równowaga przestrzenna i dydaktyczna funkcji wiwarystycznej i botanicznej zostanie zachowana.
Przejawiać się to będzie w następujących aspektach:
– centralna część toruńskiego ZOO – podobnie jak obecnie – zachowana zostanie wyłącznie dla funkcji botanicznej.
– proporcje pomiędzy terenami zieleni urządzonej w związku z funkcją botaniczną a terenami zagospodarowanymi dla funkcji wiwarystycznej – wyniosą ok. 50% / 50%.
– funkcja botaniczna i funkcja wiwarystyczna będą wzajemnie skojarzone w aspekcie przestrzennym i dydaktycznym obiektom dla zwierząt towarzyszyć będzie zieleń nawiązująca do środowisk ich życia.
– część toruńskiego ZOO pomiędzy południową elewacją Ptaszarni a ul. Rybaki zachowana zostanie wyłącznie dla funkcji botanicznej.

Zagospodarowanie przestrzenne i budowlane

Obszar toruńskiego ZOO wynosi mniej niż 4 ha – to najmniejszy z oficjalnych polskich ogrodów zoologicznych, pięciokrotnie mniejszy od ZOO w Opolu i kilkadziesiąt razy mniejszy niż oliwskie ZOO – a porównywalny do terenu poznańskiego Starego ZOO.

Ogród Zoobotaniczny w Toruniu na tle opolskiego ZOO - porównanie wielkości

Pomimo tak małego obszaru nie odnosi się wrażenia „ciasnoty” czy nadmiernego skumulowania obiektów. Jest tak za sprawą:
1. Zrównoważenia proporcji pomiędzy zagospodarowaniem wiwarystycznym i botanicznym
2. Ograniczonej ilości obiektów kubaturowych, które nie zdominowały parkowego charakteru toruńskiego ZOO
3. Bogatego drzewostanu i kilku istotnych wyniesień terenu – segmentujących teren toruńskiego ZOO na kilka mniejszych części; bez optycznej możliwości ogarnięcia z jednego miejsca całości terenu
4. Pozostawienia w centrum terenu toruńskiego ZOO enklaw wyłącznie botanicznych
o charakterze wnętrz krajobrazowych
5. Otwartego założenia krajobrazowego o charakterze zbocza górskiego (północno-wschodnia część terenu ZOO) z otwartym przedpolem (obecny wybieg żubrów i plac zebrań publiczności)
6. Wolnych, nie zagospodarowanych terenów:
a. Od strony ul. Rybaki (południowa część terenu ZOO)
b. Od strony ul. Matejki (zachodnia część terenu ZOO)
c. Pomiędzy wybiegiem niedźwiedzi a wolierami bażantów.

Co ważne – planowane zmiany nie wpłyną na zachwianie tych proporcji oraz ogólny efekt przestrzenny ogrodu.

NAJWAŻNIEJSZE ZASADY ROZWOJU TORUŃSKIEGO ZOO

Rewitalizacja Ogrodu Zoobotanicznego w Toruniu zakłada kompleksową i wielopłaszczyznową jego modernizację, rozwój oraz uatrakcyjnienie dla zwiedzających.
Z jednej strony podkreślone zostaną jego obecne walory krajobrazowo-przestrzenne, które mają zostać uwydatnione przez szereg zabiegów kompozycyjnych i architektonicznych, z drugiej zaś rozbudowywana i dostosowywana do możliwości i koncepcji hodowlanej kolekcja zwierzęca. Wszystkie te plany rozwoju mają być dostosowane do potencjału toruńskiego ZOO, ograniczonej powierzchni, która ma być jak najlepiej zagospodarowana, ale i potrzeb zwiedzających.
Stąd też nastawienie się na redukcję najważniejszych minusów toruńskiego ZOO:
– wielu niewykorzystanych i niezagospodarowanych terenów (m.in. w rejonie budynków dyrekcji),
– otoczenie stawu, które jest zdegradowane i mało atrakcyjne,
– wpływ ruchliwej ulicy,
– nieutwardzone ścieżki,
– nie najlepsza jakość niektórych pomieszczeń dla zwierząt.

Ale też wykorzystanie jego najważniejszych walorów:
– przestrzeń roślinna z wieloma pomnikami przyrody,
– korzystna lokalizacja ogrodu dla zwiedzających i bliskość miejskiej infrastruktury (centrum, inne atrakcje, dojazd itp.),
– walory krajobrazowe,
– sporo terenów do wykorzystania,
– niewielka powierzchnia ZOO sprzyjająca spacerom i wycieczkom.

A wszystko to podporządkowane licznym dyrektywom, składającym się na ogólną koncepcję rozwojową toruńskiego ZOO.
Tyle tytułem wprowadzenia – czas zatem przejść do konkretnych planów!

WIELKIE WIZJE I WIELKIE PLANY, CZYLI CO POWSTANIE W TORUŃSKIM ZOO W NAJBLIŻSZYCH LATACH?

Poznaliśmy już pokrótce uwarunkowania historyczne rozwoju toruńskiego ZOO oraz najważniejsze zasady, jakimi kieruje się ogród w doborze kolejnych inwestycji, czas zatem w końcu je przedstawić.
A te – biorąc poprawkę na możliwości i realne potrzeby ogrodu – robią wrażenie.  Daleko im co prawda do planów rozwoju gdańskiego ZOO, ale kontekst jest tu zupełnie inny – toruńskie ZOO bowiem skłania się ku węższej specjalizacji hodowlanej (małe zwierzęta podzielone wg stref występowania), specyfice ekspozycyjnej (wybiegi łączone, wybiegi otwarte, łączenie przestrzeni zoologicznej i botanicznej) i ogólnej charakterystyce ZOO (jako niedużej placówki śródmiejskiej) z bardzo wyraźną funkcją dydaktyczną i edukacyjną.
Takie działania i takie cele doskonale wpisują się w założenia, jakie toruńskie ZOO przedstawiło w swojej aplikacji do EAZA, co zyskało aprobatę i uznanie tej organizacji.
W dodatku wizja ta już od jakiegoś czasu jest stopniowo realizowana, a pierwszym krokiem było zbudowanie nowego wybiegu dla niedźwiedzi himalajskich.

Wybieg niedźwiedzi himalajskich w toruńskim ZOO

Tak z kolei wyglądają plany rozwojowe Ogrodu Zoobotanicznego na najbliższe lata:
(sugerujemy analizować je na powiększeniu)

Plany rozwojowe toruńskiego ZOO (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Przejdźmy zatem do omówienia poszczególnych inwestycji planowanych.

Kompleks obiektów dla zwierząt naskalnych i górskich północno-wschodniej Afryki (36)

Kompleks obiektów dla zwierząt naskalnych i górskich północno-wschodniej Afryki (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Będzie to otwarte założenie krajobrazowe o charakterze zbocza górskiego, które zajmie obecny teren wybiegów zwierząt kopytnych środowisk górskich arui, a także alpaki), wraz z obszernym przedpolem, które obejmie obecny wybieg żubrów i częściowo plac zebrań. Całkowita powierzchnia tego terenu wynosić będzie ok. 0,4 ha.

Obecny wybieg żubrów w toruńskim ZOO

Zamieszkają tu zwierzęta górskie i naskalne rejonu Etiopii, Somalii i wschodniego Sudanu.
Obsadę podstawową, rozlokowaną na poszczególnych wybiegach otwartych, stanowić będą: dżelady, koziołki skalne i góralki przylądkowe. Dodatkowo w osobnych obiektach zamieszka kilka gatunków (do 4) małych gabarytowo zwierząt nocnych, które będą eksponowane w specjalnym, niedużym pawilonie nocnym. Z kolei dżelady, koziołki i góralki będzie można oglądać także w chłodniejsze dni, w pawilonach zimowych. Ekspozycja „zimowa” zwierząt „ciepłolubnych” jest bowiem jednym z priorytetów rozwojowych toruńskiego ZOO.
Dydaktyczna funkcja tego obszaru skupiać się będzie na wyspecjalizowanym biotopie Afryki – będzie to zarazem jedyny kompleks zwierząt afrykańskich w toruńskim ZOO.
W pierwszej kolejności umocniona zostanie osuwająca się skarpa wybiegu arui, teren zostanie podzielony na poszczególne wybiegu, powstaną też pawilony.

Wstępna wizualizacja kompleksu obiektów dla zwierząt naskalnych Afryki (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Staw i wyspa lemurów (37)

Wyspa lemurów na stawie - wstępny szkic (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Gruntownej modernizacji ulegnie znajdujący się przy wejściu do Ptaszarni rejon stawu, zamieszkiwanego obecnie przez kilka gatunków ptactwa wodnego.

Staw - widok obecny, od strony wejścia do Ptaszarni

W pierwszej kolejności planowane jest powiększenie i pogłębienie stawu. Docelowo jego powierzchnia ma wynieść 700 m kw, a głębokość ok. 1 m. Cały kompleks będzie zajmował około 0,12 ha.
Na środku stawu zostanie usypana wyspa ziemna dla lemurów, którą z każdej strony będzie otaczać fosa. Powierzchnia wyspy będzie trawiasto-krzewiasta, znajdzie się tez miejsce dla pni drzew, powiązanych sznurowymi drabinkami, po których będą mogły przemieszczać się zwierzęta. Z kolei na wschodnim brzegu stawu przewidywany jest domek letnio-zimowy dla lemurów, połączony z wyspą. Dzięki temu możliwa będzie zimowa ekspozycja zwierząt.
Jeśli zaś chodzi o samych mieszkańców wyspy – będzie to albo jednogatunkowa grupa stadna/rodzinna lemurów większych gabarytowo, np. katta, wari, indris, albo też – co jest nawet bardziej prawdopodobne – wspólna ekspozycja wszystkich tych gatunków.
Obsadą uzupełniająca będzie ptactwo wodne na stawie oraz krajowe gatunki gadów i płazów w tzw. strefie bagiennej.
W pierwszej kolejności ulepszone zostaną warunki hydrotechniczne stawu (nowe ujęcie wód podziemnych zasilające staw i modernizacja odpływu), zmieniony zostanie jego kształt a sam staw zostanie powiększony. Następnie powstanie wyspa i pawilon lemurów. Będzie to jedna z pierwszych inwestycji, jakie zostaną zrealizowane – najpóźniej do 2012 roku. Pierwsze prace już ruszyły!

Kompleks wolier wielkogabarytowych dla drapieżników/wszystkożerców małych gabarytowo środowisk lasów klimatu umiarkowanego lub lasów deszczowych (38 i 47)

Tak to będzie wyglądać... (z planów Pana M. Nakoniecznego)

A tak wygląda dziś...

Teren, na którym ma powstać obiekt/zespół obiektów dla niewielkich drapieżników, obecnie zagospodarowany jest jako wybieg kucy, pomiędzy nowym wybiegiem niedźwiedzi a obecnymi wolierami bażantów.
Cały kompleks ma zająć powierzchnię ok. 0, 15 ha i obejmować 2-3 woliery wielkogabarytowe i 2-3 mniejsze, tradycyjne, z przeznaczeniem wyłącznie hodowlanym.
Obsadę podstawową – jednogatunkową w każdej wolierze wielkogabarytowej – mają stanowić 2-3 gatunki zwierząt drapieżnych lub wszystkożernych, w przedziale gabarytowym zwierząt „ryś ↔ żbik” (większych gatunków na pewno nie będzie, gdyż toruńskie ZOO stopniowo redukować będzie większe zwierzęta na rzecz mniejszych). Pierwszymi lokatorami tych wybiegów mają być przeniesione z obecnego pawilonu rysie oraz pandy małe, w dalszej kolejności: pantera mglista, fossa i binturong!
Obsadę uzupełniająca stanowić będzie (w osobnych obiektach) kilka gatunków (do trzech) małych zwierząt nocnych.
Szeroko zakrojone będą możliwości ekspozycyjne:
– ekspozycja „zimowa” zwierząt „ciepłolubnych” w pawilonach
– ekspozycja „noc↔dzień” zwierząt nocnych w pawilonach
– ekspozycja we wnętrzach wolier z poziomu terenu i z ambon widokowych na wyniesieniu, poprzez przegrody szklane

Osobną kwestią będą plansze i informacje dydaktyczne poświęcone specjalizacji środowiskowej zwierząt drapieżnych lub wszystkożernych lasów klimatu umiarkowanego lub lasów deszczowych.

Zagospodarowanie terenu pod wybiegi małych drapieżników (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Z kolei przyszłość obecnych wolier bażantów nie jest jeszcze przesądzona. Nie wykluczona jest ich likwidacja albo adaptacja jako pomocnicze klatki hodowlane przy wolierach. Wcześniej rozpatrywano zbudowanie w ich miejscu niewielkiej hali wolnych lotów, ale pomysł ten zarzucono na rzecz wybiegów małych drapieżników.

Kompleks obiektów dla małp miniaturowych i innych zwierząt małych gabarytowo z tego samego środowiska (39)

Obszar największych inwestycji w toruńskim ZOO (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Czyli flagowa – i  najbardziej efektowna – inwestycja, planowana w Ogrodzie Zoobotanicznym. Zostanie ona zrealizowana na obszarze obecnie niezagospodarowanym, pomiędzy wolierami sów a ul. Rybaki, a także zapewne na terenie byłej klatki niedźwiedzi i obecnego wybiegu jeżozwierza. Całkowita powierzchnia tego wybiegu to ok. o,2 ha.
Na razie obszar ten wygląda tak:

Tereny zielone za herpetarium - tu niebawem powstanie wolny wybieg pazurkowców

A niebawem może wyglądać tak:

Wolny wybieg pazurkowców - wstępny projekt (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Widok od strony surykatek (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Na ponad 2 tysiącach metrów kw znajdą się wielkogabarytowe woliery zewnętrzne (cztery do sześciu), przystosowane do kilkugatunkowej ekspozycji zwierząt małych gabarytowo, 2-3 woliery tradycyjne (wyłącznie hodowlane) i pawilony zwierząt.
Obsadę podstawową będą stanowiły – w poszczególnych wolierach wielkogabarytowych – małpy miniaturowe, dlatego też obecna kolekcja toruńskich małp (licząca 3 gatunki – pigmejki, tamaryny białoczube i  marmozety białoczelne), zostanie relokowana i rozbudowana do 6 gatunków (dodatkowo pojawią się m.in. tamaryny cesarskie).
Obsadę uzupełniającą będą stanowiły zwierzęta małe gabarytowo ze środowiska dolnych partii lasów deszczowych,
m.in: pudu, wiskacze, paki, pakarany, aguti, jeżozwierze indyjskie, leniwce dwupalczaste oraz ptaki.
Ponadto znajdzie się jeszcze miejsce – w osobnych obiektach – dla kilku gatunków (do 4), małych gabarytowo gatunków zwierząt nocnych.
Ekspozycja opierać się będzie – co jest kluczowe dla atrakcyjności tego miejsca (wystarczy podać przykłady wybiegów zewnętrznych pazurkowców w opolskim ZOO oraz wybieg wari rudych we Wrocławiu) – na ekspozycji bezpośredniej, bez jakichkolwiek przegród, z wnętrza wolier. Ponadto w okresie zimowym będzie można oglądać zwierzęta ciepłolubne w pawilonach zimowych, a zwierzęta nocne – w pawilonach nocnych.
Aspekt dydaktyczny opierać się będzie na złożoności środowiska lasów deszczowych w aspekcie wielogatunkowości i warstwowej segmentacji lasów tropikalnych.

Osobną kwestią jest likwidacja obecnych wolier ptaków drapieżnych – sów, byłej klatki niedźwiedzia Nufiego oraz obecnego wybiegu jeżozwierza. Sowy zostaną rozesłane do innych ogrodów zoologicznych, z kolei jeżozwierz Tuptuś zamieszka już na nowym wybiegu (mamy nadzieję że doczeka, jest bowiem wyjątkowo sędziwym jeżozwierzem – ma już 16 lat!).
Natomiast stara klatka Nufiego już została zlikwidowana – podczas naszej wizyty 14 lipca byliśmy właśnie świadkami końcowych prac…

Tu była jeszcze niedawno stara klatka Nufiego

Tu była jeszcze niedawno stara klatka Nufiego

Tu była jeszcze niedawno stara klatka Nufiego

Wybieg Ameryki Południowej (40 i wariantywnie 41)

Mrówkojady w toruńskim ZOO? A jak! (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Czyli druga najważniejsza inwestycja w Ogrodzie Zoobotanicznym, dla nas – z wiadomych przyczyn – szczególnie ważna.
Zakłada bowiem, że jeden z największych wolnych obecnie terenów w toruńskim ZOO – o powierzchni o,18 ha – przy zbiegu ulic Rybaki i Matejki, zagospodarowany zostanie jako kompleks obiektów dla zwierząt przestrzeni otwartych Ameryki Południowej.
Najważniejszym mieszkańcem tego wybiegu będzie rzecz jasna mrówkojad olbrzymi, towarzyszyć mu zaś będą na wybiegu nandu plamiste oraz mary patagońskie. Istnieje także wariant, iż wybieg mógłby być w razie potrzeby podzielony na mniejsze, oddzielne dla poszczególnych gatunków, choć docelowo miałby być on wybiegiem łączonym.
Bardzo ważnym uzupełnieniem zarówno samego wybiegu, jak i eksponowanych tam zwierząt – zwłaszcza mrówkojada olbrzymiego – będzie pawilon zwierząt nocnych, w którym eksponowane będą niewielkie zwierzęta nocne strefy południowoamerykańskiej (do 3 gatunków) – w tym tamandua!
Ekspozycja będzie tak jak w pozostałych przypadkach kompleksowa – „tradycyjna” na wielogatunkowym wybiegu zewnętrznym, zimowa zwierząt ciepłolubnych w pawilonach i ekspozycja „noc↔dzień” zwierząt nocnych w pawilonach.
Funkcja dydaktyczna skupiać się będzie na zróżnicowaniu gatunkowym i środowiskowym wśród mrówkojadów (olbrzymi ↔ tamandua) oraz specyfice biotopu Ameryki Południowej.
Nie możemy się już doczekać!

Tu niebawem będzie hasał mrówkojad olbrzymi! W jednym z pawilonów w tle zamieszka natomiast tamandua! (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Z pewnej konieczności wspominamy o rezerwowym, alternatywnym wariancie zagospodarowania tej przestrzeni, która mogłaby być wykorzystana również jako kompleks obiektów dla zwierząt przestrzeni otwartych Australii.
Duży wybieg zewnętrzny zamieszkiwałyby wówczas kangury rude i/lub kangury szare, oraz emu, a w niewielkich pawilonach znalazłoby się miejsce dla niewielkich nocnych torbaczy, które zamieszkałyby w małym pawilonie zwierząt nocnych.
Ten wariant jest jednak bardzo mało prawdopodobny.

Kompleks pawilonów dla bardzo małych zwierząt (42)

Kompleks niewielkich obiektów zostanie zbudowany na niezagospodarowanym obecnie obszarze między wybiegiem niedźwiedzi himalajskich, a częścią gospodarczą ZOO. Teren ten zajmuje ok. 0,03 ha.
Znajdą się tu najpewniej niewielkie insektaria, w których będzie można obserwować zwierzęta za pośrednictwem urządzeń optycznych. Będzie to ekspozycja całoroczna.
Wyjątkowo silnie ma być tu rozbudowana funkcja dydaktyczna oraz zwrócenie uwagi na występującą na terenie toruńskiego ZOO mikro-faunę.

Przystosowanie obecnego wybiegu niedźwiedzi himalajskich dla niedźwiedzi malajskich (43)

Szczegółowo o nowym wybiegu niedźwiedzi himalajskich pisaliśmy tutaj. Tymczasem planowana jest w niedalekiej  przyszłości modernizacja tego wybiegu i przystosowanie go do przyszłej ekspozycji niedźwiedzi malajskich – gabarytowo najmniejszych spośród niedźwiedzi. Nie ma się jednak co martwić o przyszłość Nufiego i Wolty – pozostaną one na swoim obecnym wybiegu zapewne do końca swych dni, sam zaś wybieg nie będzie zmieniany.
Dopiero wtedy gatunek niedźwiedzi himalajskich nie będzie kontynuowany w toruńskim ZOO i zostanie zastąpiony malajskimi. Niedźwiedzie malajskie są niedźwiedziami tropików, więc dopiero wtedy będzie konieczność dobudowania do obecnych gawr pawilonu „zimowego” z wglądem publiczności przez szyby do wnętrza pawilonu. Nie przewiduje się konieczności przebudowy wybiegu zewnętrznego dla niedźwiedzi malajskich – zarówno wybieg zewnętrzny, jak i możliwość (rezerwa terenowa) pod dobudowę pawilonu „zimowego” były przewidziane w trakcie projektowania obecnie zrealizowanego zakresu.
Pawilon „zimowy” pobytu niedźwiedzi zostanie dobudowany do muru obwodowego obecnego wybiegu i do ściany tylnej „gawr”, w miejscu obecnej skarpy ziemnej przy witrynach ekspozycyjnych.

Przystosowanie wybiegu niedźwiedzi himalajskich dla niedźwiedzi malajskich (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Docelowo w toruńskim ZOO będzie mogło pomieścić bez problemu nawet sześć niedźwiedzi malajskich. Możliwa byłaby też pełna ekspozycja tak letnia, jak i zimowa – w pawilonach.
Ponadto rozbudowana zostanie także funkcja dydaktyczna.

Rozbudowa herpetarium (44)

Herpetarium w toruńskim ZOO

Planowana jest rozbudowa herpetarium, w oparciu o dwa warianty:
– wariant 1: wykorzystanie części wolier jako pomocnicza część hodowlana dla małp miniaturowych, eksponowanych na nowym, otwartym wybiegu
– wariant 2: przeznaczenie obecnych 3 klatek witrynowych małp miniaturowych dla nowej ekspozycji gadów większych gabarytowo. Mogłoby się wtedy znaleźć miejsce m.in. dla średniej wielkości waranów.

Wnętrze herpetarium (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Wybieg otwarty dla zwierząt małych gabarytowo przy wybiegu surykatek (45)

Okolice wybiegu syrykatek - stan obecny

Teren, zajmujący około 200 metrów kw, położony między obecnym wybiegiem surykatek a starą klatką Nufiego (ewentualnie, w wersji mniejszej, obejmujący tylko wybieg surykatek i niezagospodarowany obecnie obszar między nim a wybiegiem jeżozwierza), zostanie przeznaczony jako teren ekspozycji i hodowli niewielkich zwierząt – susłów, piesków preriowych i surykatek właśnie. Będzie to wybieg otwarty, z ekspozycją zimową w pawilonach lub podglądem zwierząt w sztucznych norach w okresach snu zimowego. Susły i pieski preriowe zamieszkają na terenie przylegającym do obecnego wybiegu surykatek, natomiast same surykatki zostaną na swoim miejscu – niewykluczona jest jednak rozbudowa lub przebudowa tego wybiegu.

Przystosowanie wybiegów mundżaków, walabii i emu (46)

Docelowo wybieg mundżaków (0,05 ha) oraz wybieg walabii Bennetta i emu (razem 0,1 ha) mają zostać przystosowane do ekspozycji zwierząt podobnych gabarytowo, ale cenniejszych pod względem hodowlanym.
Przewidziana jest też ewentualna ekspozycja zimowa zwierząt ciepłolubnych w pawilonach (o ile nowe zwierzęta na tych wybiegach będą ciepłolubne). Tyczy się to jednak głównie emu – mundżaki najpewniej zostaną.

Bieżące ulepszenia ptaszarni (47)

Ptaszarnia w Ogrodzie Zoobotanicznym w Toruniu - z prawej rzekotki

Najnowocześniejszy pawilon toruńskiego ZOO nie zmieni specjalnie swojego oblicza, choć jedna ze zmian wydaje się być szczególnie ciekawa – utworzenie hali wolnego lotu w obecnej części oranżeryjnej.
Ponadto poszerzone zostanie  zaplecze hodowlane dla ptaków, gadów, płazów i małych gabarytowo zwierząt nocnych.

Tyle, jeśli chodzi o rozwój toruńskiego ZOO pod kątem zoologicznym i wiwarystycznym. Podsumowując – wygląda to tak:

Rozwój Ogrodu Zoobotanicznego - dyrektywy wiwaryjne (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Jak jednak wiadomo, toruńskie ZOO to nie tylko ogród zoologiczny, ale i botaniczny, dlatego też intensywnie rozbudowana zostanie przestrzeń botaniczna i krajobrazowa zoo.
Inwestycje „botaniczne” można prześledzić na poniższej mapie:

Rozwój Ogrodu Zoobotanicznego - dyrektywy botaniczne i krajobrazowe (z planów Pana M. Nakoniecznego)

(Cała koncepcja rozwoju botanicznego i krajobrazowego jest autorstwa Pani Marty Ratajszczak, ze Studia Projektowania Zieleni Jadorna).

Do najważniejszych należą:

Ogród ozdobny w stylu wiejskim (49)

O powierzchni 0,2 ha, który powstanie między południową elewacją ptaszarni a ul. Rybaki.

Ogród ozdobny w stylu wiejskim (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Ma być to tzw. ogród zmysłów, a rośliny mają być dobrane pod kątem jak najsilniejszego oddziaływania na ludzkie zmysły: wzrok, węch, słuch i dotyk. Znajdzie się tu m.in. grójecznik japoński, którego liście jesienią pachną piernikami – nawiązanie do tradycji piernika w Toruniu.

Sad starych odmian drzew owocowych (50)

Sad starych odmian drzew owocowych (z planów Pana M. Nakoniecznego)

O powierzchni 0,03 ha, zostanie zlokalizowany za zachodnią skarpą wzgórza dyrekcyjnego.
Znajdą się tu drzewa owocowe starych odmian, dawniej występujących na terenie toruńskiego ZOO.

Ekranowanie obwodowe roślinnością (51)

Pas terenu o szerokości 2 do 6 metrów będzie rozlokowany wzdłuż całego obwodu toruńskiego ZOO – razem zajmie obszar ok. o,4 ha.

Pozostałe inwestycje obejmą tzw. małą architekturę oraz przestrzeń dydaktyczną i rozrywkową.
Do najważniejszych inwestycji w tym zakresie należeć będą:

Estetyzacja zagospodarowania Placu zebrań publiczności wraz z nowym elementem – fontanną (52)

Docelowo plac zebrań zajmować będzie powierzchnię ok. 0,12 ha.
Wykreowana zostanie przestrzeń otwarta o wysokich walorach estetycznych, a pod względem funkcjonalnym przystosowanej do gromadzenia się publiczności. Znajdzie się tu też miejsce na fontannę.

Plac zebrań znajdzie się na terenie dzisiejszego mini-zoo

Plac zebrań znajdzie się na terenie dzisiejszego mini-zoo, dlatego też niezbędna będzie jego relokacja – mini-zoo zostanie przesunięte nieco w prawo i zajmie fragment obecnego wybiegu żubrów. Mniej więcej w tym miejscu:

Nowa lokalizacja mini-zoo

Mini-ZOO zajmie około 0,05 ha i nastawione będzie głównie na bezpośredni kontakt ze zwierzętami oraz funkcje dydaktyczne.

Rozbudowa placu zabaw dla dzieci (53)

Na swoim miejscu pozostanie natomiast plac zabaw dla dzieci, znacznie zwiększy się jednak jego powierzchnia – do ok. 0,05 ha. Więcej będzie także wszelkich atrakcji dla najmłodszych zwiedzających.

Tak obecnie wygląda plac zabaw dla dzieci w toruńskim ZOO

Przyszłość toruńskiego ZOO

Tyle na razie samych planów – zanim jednak pokusimy się o jakieś ich podsumowanie, warto zadać sobie pytanie o misję hodowlaną toruńskiego ZOO w świetle wszystkiego, o czym już wspomnieliśmy.

Misja hodowlana Ogrodu Zoobotanicznego

Biorąc pod uwagę wielkość miasta jakim jest Toruń, potencjał ludzki (ok. 200 000 mieszkańców), ekonomiczny i turystyczny w Polsce – toruńskie ZOO mogło by być takie jak „pełnoprogramowe” ZOO w Płocku (ok. 130 000 mieszkańców) czy „pełnoprogramowe” ZOO w Opolu (ok. 130 000 mieszkańców).
Dla ZOO w Płocku nie jest przeszkodą w wysokim poziomie rozwoju sąsiedztwo ZOO w Warszawie (ok. 110 km od Płocka) a dla ZOO w Opolu sąsiedztwo ZOO we Wrocławiu (ok. 100 km od Opola)
i ZOO w Chorzowie (ok. 100 km od Opola).
Jednak o ile powyższe porównania wydają się przemawiać za możliwością rozwoju toruńskiego ZOO w „pełnoprogramowe”, o tyle inne uwarunkowania przesądzają inaczej.

Za specjalizacją toruńskiego ZOO przemawiają ograniczenia:
– śródmiejska lokalizacja (wzajemne oddziaływanie otoczenia na toruńskie ZOO i odwrotnie),
– mały teren i brak możliwości rozwoju terytorialnego,
– uwarunkowania środowiska kulturowego i środowiskowego (zachowanie charakteru dawnego założenia rezydencjonalno-parkowego) nakłada ograniczenia, np. przyjęty parytet 50% / 50% pomiędzy zagospodarowaniem funkcjami zoologicznymi i botanicznymi),
– ograniczenia w pozyskaniu większych ilości wody bieżącej do basenów większych gabarytowo,
– niedoinwestowanie w poprzednich okresach (trudne do nadrobienia zaległości).
Pozostaje więc przeanalizować optymalny nurt specjalizacji hodowlanej toruńskiego ZOO.

Jaki będzie toruński Ogród Zoobotaniczny za kilkanaście lat ?

Na tak postawione pytanie pozwólmy odpowiedzieć autorowi koncepcji rozwoju Ogrodu Zoobotanicznego, Panu Markowi Nakoniecznemu:

Na pewno nie będzie podobny do największych obszarowo polskich ogrodów zoologicznych: gdańskiego ZOO w Oliwie, poznańskiego Nowego ZOO na Malcie czy śląskiego ZOO w Chorzowie. Na pewno w toruńskim ZOO nie będziemy oglądać dużych gabarytowo zwierząt: słoni, nosorożców, żyraf i innych wymagających wielkoobszarowych wybiegów. Taką specjalizację hodowlaną pozostawmy ogrodom dla niej predysponowanym. Nie będziemy też oglądać zwierząt korzystających z obficie z wód w basenach: hipopotamów, tapirów, płetwonogich, pingwinów.
Przed małymi obszarowo ogrodami zoologicznymi współczesna wiwarystyka stawia inne wyzwanie hodowlane – ochrona poprzez hodowlę ex situ zagrożonych wyginięciem zwierząt gabarytowo małych i miniaturowych.
A jest z czego tworzyć taki program hodowlany, gdyż ilość gatunków zagrożonych wyginięciem zwierząt małych i miniaturowych jest większa niż tych okazałych.
Co więcej, te małe i miniaturowe są najczęściej „rarytasami” hodowlanymi, gdyż większość ogrodów, mając ku temu możliwości, ukierunkowuje się na zwierzęta rzadkie, acz okazałe, a tym samym atrakcyjniejsze dla publiczności. W małym obszarowo ZOO, do którego publiczność przychodzi ze świadomością, że nie zobaczy tu słoni, nosorożców czy żyraf – łatwiej jest dydaktyce skoncentrować uwagę publiczności na gabarytowo małych i miniaturowych kopytnych, gryzoniach, torbaczach, małpach i małpiatkach, drapieżnikach, ptakach, gadach, płazach, rybach czy owadach. Większość spośród tych zwierząt jest zupełnie nieznana przeciętnemu zwiedzającemu.
Biorąc realistycznie pod uwagę swoje uwarunkowania, toruńskie ZOO przyjęło właśnie taką orientację programową. Przyjęcie w 2009 roku toruńskiego ZOO do EAZA było wyrazem aprobaty ze strony europejskich ekspertów wiwarystyki dla wykazanego przez kierownictwo toruńskiego ZOO rozsądku w wyborze orientacji programowej. Jednak należy pamiętać, że wraz z aprobatą udzielono kierownictwu toruńskiego ZOO i Miastu Toruniowi (jako organowi założycielskiemu toruńskiego ZOO) wielkiego kredytu zaufania w kwestii dalszej konsekwentnej realizacji rozwoju. A wiele jest jeszcze do zrobienia.

Cóż możemy zatem dodać?
Kilka godzin spędzonych w toruńskim ZOO podczas naszej ostatniej w nim wizyty i długie a intensywne rozmowy z Panią Dyrektor Hanną Ciemiecką, pozwalają nam wierzyć, że na planach i pomysłach się nie skończy. Drugie tyle czasu spędzone na rozmowach z głównym projektantem i autorem koncepcji rozwoju Ogrodu Zoobotanicznego, Panem Markiem Nakoniecznym, tylko nas w tym utwierdzają. Siłą bowiem tej koncepcji jest wyważenie działań i pomysłów między potrzebami, a możliwościami oraz znalezienie dla toruńskiego ZOO właściwej linii rozwoju.
Teraz wypada tylko kibicować, aby środków na to nie zabrakło i obserwować postępujące zmiany.
Czekamy zatem na Ogród Zoobotaniczny takim, jakim ma ogromną szansę się stać. I na mrówkojady oczywiście – tych nigdy za wiele :).

Spoglądamy w lewo...

...i w prawo - i widzimy nadchodzące zmiany!

A wiosną ponownie zamierzamy odwiedzić Ogród Zoobotaniczny aby zobaczyć, jak wygląda postęp prac – cały tez czas obiecujemy mieć rękę na pulsie i donosić o wszystkim, co się w toruńskim ZOO dzieje.
Tyle na dziś!