Relacja z Zoo Zlin, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga…

Zapraszamy dziś na relację Wojtka z Zoo Zlin Lesna, które zwiedził już jakiś czas temu.

Gdy wakacje miały się już ku końcowi wybraliśmy się do Czech, gdzie odwiedziliśmy ogrody zoologiczne w Brnie i Zlinie. Zapraszam dziś na relację z drugiego z nich. Zoo Zlin Lesna to jeden z czołowych czeskich ogrodów. Położony na powierzchni 52 ha może pochwalić się kolekcją ponad 220 gatunków zwierząt. Teren podzielony jest na strefy kontynentalne: Afrykę, Azję, Australię, Amerykę i okolicę zamku. Przepiękny i zadbany secesyjny zamek również można zwiedzić, co szczególnie polecam miłośnikom historii.

Na teren ogrodu możemy wejść poprzez jedno z dwóch wejść. Przy każdym z nich znajduje się nieźle wyposażony sklepik. Przy wejściach znajdują się parkingi. Część z nich jest darmowa, jednak po ich zapełnieniu pozostaje nam zaparkować na jednym z prywatnych parkingów płatnych.

Teren ogrodu jest bardzo zadbany, wybiegi ciekawie urządzone, a organizacja terenu umożliwia łatwe zwiedzanie. Zaraz po wejściu ruszamy szeroką alejką wśród potężnych drzew i docieramy nią do pierwszej ekspozycji na trasie. Jest to przeszklony pawilon Yucatan prezentujący bogatą faunę i florę lasu deszczowego Ameryki Środkowej. Do budynku przylega basen wydr olbrzymich, które, szczególnie w porze karmienia, pokazują swoją nienaganną zwinność i szybkość. Po wkroczeniu do tropikalnego pawilonu jesteśmy urzeczeni bujną roślinnością, wśród której przemykają różne zwierzęta. Wśród wolnożyjących mieszkańców pawilonu są głównie ptaki, m.in. kacyki, krabojady, czy słonecznice. Ssaki prezentują natomiast saki, tamaryny i pigmejki, czyli najmniejsze małpy na świecie. Jakby tego było mało wśród drzew mieszkają także legwany zielone. W śród roślin ukryty jest również niemal pozbawiony barier wybieg leniwca, a także woliera tukana żółtogardłego i gruchacza siwoskrzydłego. Dżunglę podziwiać można także z podwieszanego mostu i kładek. Na krańcu pawilonu znajduje się zimowy basen wydr, którego mieszkańców oraz przyległe akwarium oglądać można ze specjalnego wglądu podwodnego. W Yucatanie warto spędzić nieco więcej czasu, co umożliwi wypatrzenie ukrytych wśród zieleni zwierząt.

 

Na lewo od pawilonu rozciąga się strefa Ameryki, my jednak ruszamy w prawo w okolice zamku, gdzie poza pięknymi secesyjnymi budynkami i parkowymi alejkami znajdują się wkomponowane ekspozycje dla zwierząt. Można tu wypatrzeć między innymi wolierę dławigadów, ibisów i warzęch oraz otwarty wybieg, na którym mieszkają ary. Nie można też opuścić samego zamku, w którego piwnicy znajduje się niewielkie terrarium z waranami papuaskimi, pytonami tygrysimi, aligatorem oraz licznymi drzewołazami. Natomiast naprzeciwko zamku spory staw zasiedlają flamingi, a w ich sąsiedztwie bocian czarny. Przechodząc wzdłuż fontanny nie można nie zajrzeć do najnowszego pawilonu – zatoki płaszczek. W dużym niegłębokim zbiorniku pływają płaszczki, które można dotknąć i pogłaskać. Ryby chętnie podpływają do gości. Należy tylko pamiętać, aby przed kontaktem ze zwierzętami umyć ręce i zdjąć zegarki oraz biżuterię. Do pawilonu przylega kompleks zamieszkany przez ssaki Ameryki Południowej – sajmiri, koendu, tamanduy, czepiaki oraz ssaki białolice. Obok znajduje się ekspozycja pingwinów Humboldta. Jest ona o tyle ciekawa, że do jej starej części z przeszklonym basenem po prostu dobudowano drugą skalistą z drugim głębszym zbiornikiem wodnym, co znacznie zwiększyło komfort tych nielotnych ptaków.

Przy funkcjonujących nadal historycznych stajniach znajduje się zadbana restauracja. Zresztą różnego rodzaju punkty gastronomiczne rozsiane są we wielu punktach ogrodu. Również nie trzeba długo szukać toalet, które umiejscowione są prawie w każdym pawilonie i przy wszystkich punktach gastronomicznych. Warto też zapuścić się nieco na kraniec zoo, gdzie wśród okazałych drzew umiejscowione jest Centrum Caudata, co po łacinie oznacza płazy ogoniaste. Jest to pawilon edukacyjno-hodowlany, gdzie od pracownika ogrodu możemy dowiedzieć się więcej na temat zagrożeń i ochrony płazów z salamandrą plamistą na czele, a także zobaczyć salamandry w różnych etapach wzrostu.

Mijając wybieg żurawi mandżurskich i docieramy do strefy Afryki, o czym zdecydowanie informuje przejście pod drewnianą belką z wyrzeźbionymi słoniami. Znajduje się tu również punkt, w którym rdzenni mieszkańcy Afryki tworzą w drewnie rozmaite rzeźby. Wzdłuż ścieżki znajdują się woliery z afrykańskimi ptakami. Większość z nich to dzioborożce, wśród których podziwiać można bardzo rzadkie dzioborożce piskliwe, modrokoralowe, białoczube i toko żółtodziobe. Mieszkają tu także rzadcy przedstawiciele turakowatych- hałaśniki białobrzuche i turako czerwonoczube. Doborową obsadę dopełnia afrykanka brązwogłowa i ścierwnik.

Zaraz za wolierami znajduje się wybieg zamieszkiwany przez trzy żyrafy, którym towarzyszą zebry, strusie, blesboki i guźce. W tle znajduje się bujny lasek, do którego wstęp ograniczony mają tylko żyrafy. Bardzo ciekawy jest sam pawilon dla zwierząt. Przypomina nieco wielką afrykańską chatę. Zbudowany jest na planie sześciokąta foremnego, przy ścianach którego znajdują się boksy. Droga dla zwiedzających znajduje się na poziomie pierwszego piętra, zaś pod nią korytarz dla obsługi i przepuszczania zwierząt. Ta droga i korytarz okalają znajdujący się w środku pawilonu oszklony sześciokątny boks dla żyraf, który podzielić można na trzy części. Dzięki temu znajdujące się w środku zwierzęta oglądać można z góry, a żyrafy praktycznie twarzą w twarz. Zaraz obok budynku znajduje się woliera afrykańskich puchaczy mlecznych oraz otoczony naturalnym ogrodzeniem z gałęzi wybieg kudu wielkich. Tym samym wkraczamy do krainy etiopskiej, w której możemy poczuć się, jak w prawdziwej afrykańskiej wiosce. W ciekawie urządzonych zagrodach mieszka bydło zebu oraz owce. Znajduje się tu także obszerna woliera ptaków drapieżnych. Imponujące wrażenie robią dzioborogi abisyńskie, sępy i marabuty. Z kilku perspektyw podziwiać można surykatki i hieny cętkowane, których wybiegi położone są na pagórkach. Również pochyły i bardzo rozległy teren mają do dyspozycji dżelady. Te duże afrykańskie małpy w naturze żerują w stadach na dużych wysokościach, a potężne samce toczą zjawiskowe walki o panowanie nad grupą samic. To tej fantastycznej ekspozycji przylega ogromna woliera, do której można wejść i prawie bez ograniczeń oglądać żabiru afrykańskie, kleszczaki, dławigady afrykańskie i dzioborogi kafryjskie (szóstego przedstawiciela afrykańskich dzioborożców w zoo!). Woliery w Zoo Zlin na pewno zasługują na pochwałę. Wiele z nich to ogromne konstrukcje pokryte siatką, w których ptaki mogą swobodnie latać. Mniejsze ptaki również mają proporcjonalnie sporo miejsca. W dodatku kilka z nich jest przechodnich i z wyznaczonej ścieżki podziwiać można ptaki bez żadnych barier. Warto też zwrócić uwagę na bardzo porządnie wykonane tabliczki informacyjne, szczególnie w krainie etiopskiej, gdyż zróżnicowane są zależnie od strefy. Jedyne czego może brakować to polska nazwa gatunkowa obok angielskiej i niemieckiej.

Kolejnym obiektem na trasie naszego zwiedzania jest słoniarnia z przyległym wybiegiem. W zoo mieszkają obecnie trzy słonice afrykańskie: 19-letnia Ulu, 20-letnia Zola i rok starsza Kali. W pawilonie znajduje się wybieg wewnętrzny, boks umożliwiający oddzielenie zwierzęcia, basen, oraz ścieżka zwiedzania umożliwiająca podziwianie tych największych ssaków lądowych zarówno z góry jak i z dołu. Znajduje się tu także duże akwarium z afrykańskimi pielęgnicami. Można jednak znaleźć informacje, że w planach na przyszłość jest budowa nowego obszerniejszego kompleksu, w którym możliwe będzie utrzymanie samca, a tym samym hodowla tego zagrożonego gatunku. Tuż obok za fosą i elektrycznym ogrodzeniem mieszka rodzina lwów berberyjskich. Jak przystało na królów zwierząt oddają się błogiemu lenistwu w cieniu. Podobnie czynią mające swój wybieg obok potężne nosorożce białe. Gatunek zagrożony wyginięciem ze względu na kłusowanie w celu zdobycia rogu osiągającego na czarnym rynku bardzo wysokie ceny. Wybieg z nosorożcami zgodnie dzielą antylopy końskie i addaksy. Zbliżając się do końca strefy afrykańskiej docieramy jeszcze do stawu, który zdominowała pokaźna grupa flamingów różowych. Natomiast znajdującą się na stawie wyspą mają w swym posiadaniu niezwykle zwinne małpiatki rodem z Madagaskaru – lemury katta.

Wchodząc do kolejnej dużej woliery przekraczamy granicę strefy Afryki i Azji. Nad głowami latają sępy brunatne i himalajskie, a także sekretarze i dzioborożce – tym razem trąbiące. Według tabliczki mieszkają tu także mangusty gambijskie, które w Europie zobaczyć można tylko w Zlinie. Mi niestety ta sztuka się nie udała. Nie ma jednak co rozpaczać i trzeba ruszać dalej, a dalej rozciąga się strefa Azji. Zaraz po opuszczeniu woliery trafiamy na wybieg pand małych. Jednak to nie główni lokatorzy przyciągają największą uwagę, lecz jeż, który jakimś cudem dostał się na wybieg i przeszukuje jego zakamarki. Pandy małe to jednak tylko przedsmak tego, co zobaczymy zaraz. Hala-Bala to zewnętrzna ekspozycja tapirów malajskich i gibonów srebrnych. Ciekawie poprowadzone alejki i bambusy tworzą bardzo klimatyczną atmosferę. Tapiry mają do dyspozycji dwa torfiaste zacienione wybiegi oraz duży staw, na środku którego są dwie wyspy będące królestwem małp. Gibony z nie lada zwinnością przemieszczają się między linami i gałęziami. Ponadto w stawie pływa grupa ciekawskich pelikanów. Następnie wchodzimy do pięknie zaaranżowanego w stylu wschodnim ogrodu. Uroku ujmuje mu trochę spowodowany upałami niedobór wody w strumieniach. Za bambusowym ogrodzeniem mieszka natomiast żuraw koralowy.

Idąc zgodnie z trasą zwiedzania wkraczamy do woliery azjatyckiej. Mieszkają w niej m.in. czapelki siodłate orz dwa gatunki dławigadów – indyjski i malajski. Wcześniej można było zobaczyć już dławigady afrykańskie. Zaraz z nimi swój obszerny wybieg mają wargacze. Para tych azjatyckich niedźwiedzi beztrosko oddaje się zalotom i gonitwom. Bogato porośnięty i dobrze wyposażony wybieg dostarcza im wiele miejsc do pożytkowania energii. Ich sąsiadem jest kolejny wielki drapieżnik Azji – tygrys syberyjski. Aby lepiej go dostrzec można wdrapać się na platformę widokową, co sprawia szczególną zabawę najmłodszym.

Obok znajduje się wybieg stepu azjatyckiego. Wspólnie zamieszkują go wielbłądy dwugarbne, antylopy nilgau, garny, żurawie, gęsi oraz sęp płowy. Duża przestrzeń pozwala na uniknięcie zwad między zwierzętami i podziwianiu ich podczas wspólnego żerowania.

Ostatnią ekspozycją w strefie Azji jest woliera i pawilon dzioborożców wielkich. Naprzeciwko nich mieszkają jedne z najgroźniejszych ptaków na świecie – kazuary hełmiaste. Ich sąsiadami są śpiewające psy z Nowej Gwinei – prawdziwe rzadkości. Nam niestety nie udało się ich wypatrzeć, za to jeszcze wcześniej było je słychać. Śpiewające psy klasyfikowane są jako rasa psów pierwotnych blisko spokrewnionych z dingo. 6000 lat izolacji spowodowało, że przez pewien czas uważano je nawet za oddzielny gatunek. Tuż obok znajduje się wejście na rozległy wybieg zamieszkały przez walabie i emu. Zwierzęta są przyzwyczajone do bliskiego towarzystwa ludzi i niektóre z nich pozwalają się fotografować z bardzo bliska. Przyległą wolierę zajmuje dzioborożec karbodzioby pochodzący z Nowej Gwinei. Australijską faunę dopełniają woliery z ptactwem oraz klatka niezwykle inteligentnymi papugami Kea. Na końcu tej strefy znajduje się też bardzo ciekawie urządzona strefa gastronomiczna. Stylizowane budynki i wielki wiatrak wprowadzają w australijski klimat. Na brzegu wypoczywa poruszające się luzem stado pelikanów australijskich.

Przechodząc przez most nad leśną rzeczką docieramy do ostatniej strefy – Ameryki. Jej dolna część jest gęsto zarośnięta, co sprawia wrażenie poruszania się w prawdziwym lesie deszczowym wśród rozlewisk Amazonki. Rozciągnięte stawy zamieszkują południowoamerykańskie łabędzie czarnoszyje i bociany sinodziobe, gatunki podobne nieco do europejskich łabędzi niemych i bocianów białych, a będące świetnym przykładem występowania swego rodzaju zwierzęcych odpowiedników na różnych kontynentach. Wyspy na stawach zamieszkują stadka sajmiri, które dodatkowo mają możliwość przechodzenia na wybieg po drugiej stronie ścieżki. Kierując się pod górkę wchodzimy do woliery, w której nad głowami latają ary i amazonki. Ptaki chętnie siedzą na elementach woliery i stworzonych wewnątrz konstrukcjach. Kierując się jeszcze dalej pod górkę docieramy w końcu do wybiegów pampy amerykańskiej. Zamieszkują je między innymi tapiry anta, kapibary, wikunie, mary patagońskie, nandu Darwina, indyki, ale także pozbawione możliwości lotu ptaki drapieżne – urubu czerwonogłowe. Nie mogę też nie wspomnieć o mieszkających tu mrówkojadach olbrzymich. Zlin to poza Ołomuńcem, Decin i Pragą to czwarty ośrodek w Czechach prezentujący ten gatunek. Zgodnie z tabliczką do dyspozycji mają one duży wybieg wspólnie z tapirami i kapibarami, jednak podczas mojej wizyty oba zamknięte były w pawilonie z dostępem do przedwybiegu. Do budynku przylega woliera ibisów szkarłatnych i maskowych oraz wspólny wybieg pekari i ostronosów. Widać, że zwierzęta żyją zgodnie, jednak w razie potrzeby te drugie mogę skryć się na ustawionych pniach. Co ciekawe, część pampy ma zostać do 2017 roku przebudowana na potrzeby ekspozycji River of Grass, czyli mokradeł zamieszkałych przez aligatory, pumy i ptaki. Przed sobą widzimy już pawilon Yucatan, od którego zaczynaliśmy zwiedzanie. W jego pobliżu jest jednak jeszcze jeden punkt do odwiedzenia, a mianowicie basen uchatek patagońskich. Kapitanie prezentuje się wzbogacenie go elementami rybackimi i pomostami. Na uwagę zasługuje również rozciągnięta u góry siatka, która zacienia wodę.

 

Tym sposobem podczas kilkugodzinnego spaceru udało nam się zwiedzić całe zoo. Wrażenia jakie pozostały są jak najbardziej pozytywne. Poza bogactwem ciekawych gatunków zwierząt wpływ na to odczucie mają również niewątpliwie zadbany teren i bogate zaplecze dydaktyczne. To jeden z tych ogrodów, po zwiedzeniu którego niedosyt czułem już zaraz po przekroczeniu wyjścia.

W tym miejscu dziękuję również moim doborowym towarzyszom, bez których wyjazd pewnie nie doszedłby do skutku, a na pewno niebyły pełen tylu wrażeń.

Advertisements

2 comments on “Relacja z Zoo Zlin, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s