Mrówkojad po poznańsku, czyli koniec wakacji w Nowym Zoo

To była jedna z najważniejszych wypraw w historii naszej strony – po sześciu latach mrówkojadzenia przyjechaliśmy do Poznania, żeby spędzić kilka dni w tamtejszym zoo, które było naszym „pierwszym” ogrodem i przez długi czas tym, który odwiedzaliśmy najczęściej, czasem nawet kilka razy w tygodniu. Przenosiny na Północ częstotliwość odwiedzin znacznie zmniejszyły, ale przynajmniej raz-dwa razy do roku nad Malta staraliśmy się być, na taką wizytę w zoo czekaliśmy jednak od pierwszego dnia istnienia Mrówkojada.
W ciągu tych trzech dni mieliśmy okazję zajrzeć w miejsca, w których nigdy nie byliśmy, poznać zoo z zupełnie innej strony i poznać fantastyczne plany rozwoju zoo, które, niestety, z racji zmian kadrowych na stanowisku dyrektora zoo pewnie nigdy nie zostaną wprowadzone w życie.
W związku z całą aferą nasza relacja z zoo jest więc nie tylko mocno spóźniona, ale i okrojona, bo wiele spraw straciło rację bytu, a o niektórych pisać nie ma sensu. Zbyt ważna i ciekawa to była jednak wyprawa, aby całkowicie pominąć ją milczeniem, dlatego też o niektórych rzeczach Wam opowiemy – tym bardziej, że w ciągu ostatniego roku w Nowym Zoo wydarzyło się naprawdę sporo!

O wizycie w chatce kąpiących się mrówkojadów oraz spacerze po Starym Zoo już Wam opowiedzieliśmy, o samym zoo i jego specyfice opowiadaliśmy Wam już dziesiątki razy, o aferze dyrektorskiej i przyszłości zoo zaś napiszemy w osobnym tekście, na który będziecie musieli jeszcze poczekać. Teraz za to garść ciekawostek, nowinek i obserwacji z naszego trzydniowego pobytu, który pozwolił nam spojrzeć na poznańskie zoo innym okiem i dał odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań, które zadawaliśmy sobie od lat…

Gotowi? No to jedziemy!

Gotowi? No to jedziemy!

PAWILON ZWIERZĄT NOCNYCH

Od samego początku było to jedno z naszych ulubionych miejsc w całym zoo – ekspozycja poznańskiego noktuarium jest najlepszą i najbogatszą w całej Polsce i przy odrobinie szczęścia (i cierpliwości!) można zobaczyć w akcji naprawdę niesamowite zwierzaki. Takich harców jak tym razem jednak nie widzieliśmy nigdy wcześniej – tuż przed zamknięciem zoo, gdy w pawilonie nie było już nikogo, mogliśmy zobaczyć niemal wszystkie gatunki w stanie wyjątkowej aktywności – chodzące po ziemi leniwce, biegające po gałęziach kinkażu, ganiające się nawzajem wielkomyszy filipińskie, pancerniki i kanguroszczury…

I tylko wari w wolierach zewnętrznych były jakieś wyjątkowo ospałe – zresztą część z przylegających do pawilonu zwierząt nocnych wolier i wybiegów była cały czas pusta, choć żadnych informacji o ich wyłączeniu z ekspozycji nie było.

MOTYLARNIA

Fanami motyli jakoś nigdy nie byliśmy, a wizyta w pawilonie, w którym panuje bardzo duża wilgotność i wysoka temperatura w chwili, gdy na zewnątrz jest ponad 30 stopni też do najprzyjemniejszych nie należy, biorąc jednak pod uwagę fakt, że poznańska motylarnia czynna jest tylko sezonowo, a wielkim fanem motyli jest Tadeusz, wejść do środka musieliśmy 🙂

Kolekcja motyli jak i sama ekspozycja w ciągu ostatniego roku nie uległa większym zmianom, dla większości zwiedzających jest to jednak jedno z atrakcyjniejszych miejsc w całym zoo – o czym mogliśmy się naocznie przekonać, gdy przez niewielkie wnętrze przewijały się kolejne wycieczki.

Nowością jest z kolei ekspozycja pająków w przedsionku motylarni – przyznajemy: „wychodek” z niespodzianką prezentuje się naprawdę upiornie!

KOLEJKI

Kto wie, czy nie największa atrakcja całego Nowego Zoo i zarazem największa inwestycja od czasu otwarcia słoniarni. Wiele na jej temat już pisaliśmy, nie ma jednak wątpliwości, że (nie tylko!) dla najmłodszych jest to atrakcja sama w sobie, a przy tym wielki atut zoo – fakt, że nieograniczona liczba przejazdów kolejką jest wliczona w cenę biletu to wcale nie tak oczywista sprawa, jeśli spojrzymy, jak kwestia ta wygląda w innych ogrodach.

Kolejki są w bardzo dobrym stanie, jeżdżą wystarczająco często i prezentują się naprawdę atrakcyjnie, zmieniono także w końcu nagranie startowe.

My nie tylko w czasie tych kilku dni przejechaliśmy się po zoo kilkanaście razy, ale mieliśmy też możliwość zobaczyć parking dla kolejek, boks naprawczy oraz „sypialnię” 🙂

W KRAINIE MAŁYCH DRAPIEŻNIKÓW

Ciąg wybiegów i wolier dla małych drapieżników to jedno z naszych ulubionych miejsc w zoo – mieszkają tu wszak tak wspaniałe zwierzaki, jak ostronosy, otocjony, karakale, skunksy czy kuny żółtogardłe, na których aktywność prawie zawsze można liczyć.

Jednym z ciekawszych obiektów tego regionu jest trójdzielna woliera, zamieszkiwana przez mangusty karłowate, łasice syberyjskie i norki europejskie. Te ostatnie są obecnie trzy – do Rapsika i Ulki 19 marca tego roku dołączyła samiczka Amelka, która przyjechała z czeskiego Pavlova.
Z kolei wolierę, w której wcześniej mieszkała perewiazka, obecnie mieszka grupa mangust karłowatych:

Ostatnią wolierę zamieszkują łasice syberyjskie – zwierzaki wyjątkowo wdzięczne do obserwowania!

Na nowym wybiegu zadomawiają się też rysie, ale wciąż nie jesteśmy do tej inwestycji w pełni przekonani – na tle choćby wrocławskiej ekspozycji poznańska wypada bardzo średnio…

Żadnych większych zmian nie zaobserwowaliśmy za to w pawilonie małych ssaków – obiekcie, który z każdym rokiem traci na atrakcyjności i który bardziej straszy pustymi ekspozycjami, niż zaskakuje czymś nowym.

AMERYKA POŁUDNIOWA

Wybieg południowoamerykański to – jak wiadomo – nie tylko nasze ukochane mrówkojady. Po sąsiedzku mieszka grupa czepiaków czarnorękich:

U głównych lokatorów wybiegu – tapirów i kapibar – w ostatnich miesiącach pojawiły się młode! Pierwsze przychówku doczekały się kapibary: 17 kwietnia urodziły się cztery maluchy, których, niestety, nie udało nam się wypatrzeć. Z kolei już po naszym wyjeździe zoo poinformowało o narodzinach małego tapira – pod koniec wakacji na świat przyszła samiczka Bella, czwarte młode pary poznańskich tapirów – Magdy (lat 10) i Gwizdka (lat 14). W zoo mieszkają jeszcze dwie młode samice – Pocahontas i Antonia, nie ma już natomiast naszego ulubieńca, Gwizdka, który urodził się w 2010 roku.

NOSOROŻCE

U nosorożców z kolei nic nowego – Kivu i Diunę cały czas widzieliśmy w takich (i tylko takich) okolicznościach 🙂

NIEDŹWIEDZIE

Choć do niedźwiedzi zaglądaliśmy kilka razy, niemal zawsze trafialiśmy na sytuację podobną do tej, jaką widzieliśmy u nosorożców 🙂

W ciągu ostatniego roku u niedźwiedzi pojawiły się nowe tablice dydaktyczne, ustawione wzdłuż ścieżki od strony słoniarni:

Smutniejszą zmianą jest natomiast zmniejszenie się niedźwiedziej grupy – w grudniu ubiegłego roku bowiem padł samiec Wania, który cierpiał na poważne i nieuleczalne zwyrodnienie aparatu ruchowego.

Z WIZYTĄ U SŁONI

Najwięksi mieszkańcy Nowego Zoo i zarazem jedna z największych atrakcji ogrodu nad Malta. Tak się akurat nam trafiło, że dotarliśmy do Poznania 12 sierpnia, czyli… w Międzynarodowy Dzień Słonia właśnie.
I żeby było jeszcze ciekawiej, akurat tego dnia poznańskie słonie zapragnęły wziąć kąpiel w basenie – trudno się im dziwić, było bowiem gorąco i słonecznie, a basen aż się prosił, żeby do niego wejść…

W wersji filmowej wyglądało to z kolei tak:

To jednak nie wszystko – następnego dnia mieliśmy możliwość odwiedzenia słoni w ich domu, czyli słoniarni – jakoś tak się złożyło, że nigdy wcześniej nie udało nam się zajrzeć na zaplecza tego największego obiektu w całym zoo.
Tym razem jednak nie tylko mogliśmy zobaczyć, jak to wszystko wygląda od środka, czyli jak przyrządza się jedzonko dla słoni:

jak się przepuszcza słonie z wybiegów wewnętrznych na zewnętrzne:

ale też mieliśmy niepowtarzalną okazję… nakarmić słonie. A, jak być może niektórzy z Was wiedzą (a inni się domyślają), jest to rzecz nie byle jaka! 🙂

Tym samym grono zwierzaków, które zostały nam do nakarmienia, mocno się zawęziło. 🙂

TRZMIELE I MRÓWKI

To jedna z najciekawszych inwestycji w całym zoo – a przy tym zrobiona niewielkim kosztem. Oto bowiem w trzech miejscach (naprzeciwko wybiegu wielbłądów, przed flamingami i przy stawie pelikanów) powstały domki dla trzmieli, w których zamieszkało łącznie 600 osobników – dzięki temu liczebność zwierząt w zoo poszła gwałtownie w górę :).

Wszystkie ekspozycje są bardzo ładnie i ciekawie zaaranżowane: domki dla trzmieli otoczone są specjalną roślinnością, a przed wybiegami znajdują się tablice dydaktyczne i znaki informujące o występowaniu trzmieli.
Całość prezentuje się naprawdę fantastycznie!

Trzmiele są bardzo pożyteczne, ale masowo giną w wyniku wypalania łąk, przekształcania ich w pól uprawnych oraz przez używanie w rolnictwie ciężkich maszyn rolniczych, które niszczą ich gniazda lęgowe. Na Czerwonej Liście Zwierząt Ginących i Zagrożonych w Polsce figuruje aż 19 z żyjących u nas 29 gatunków trzmieli! Dlatego tez ekspozycje takie jak te są bardzo potrzebne – przy okazji zaś pełnią funkcję edukacyjną, bo sami ze wstydem przyznajemy, że nie mieliśmy pojęcie, że jest aż tyle gatunków trzmieli…

Uzupełnieniem trzmielowych domków są specjalnie oznaczone mrowiska, które znajdują się na terenie całego ogrodu – znajdują się przy nich tablice edukacyjne, dzięki którym można dowiedzieć się na temat roli mrówek w środowisku.

I INNE MNIEJSZE SPRAWY…

Poza tym na terenie zoo dostrzec można szereg pomniejszych efektów rozmaitych prac modernizacyjnych, remontowych i w zakresie niewielkich inwestycji, które jednak wpływają na ogólny wizerunek ogrodu. To m,in., takie drobnostki jak aranżacja zieleni, nowe kwietniki, nowe tablice dydaktyczne, wystawa zdjęć opiekunów z ich podopiecznymi…

U KOPYTNYCH…

W ostatnich miesiącach sporo wydarzyło się na dziale poznańskich kopytnych – w sierpniu urodził się mundżak chiński, 15 stycznia na świat przyszła samiczka jelenia Alfreda o imieniu Rollo, a wiosną mała sitatunga i wielbłąd dwugarbny.

Największym wydarzeniem w świecie kopytnych był jednak przyjazd do Poznania 16 grudnia czterech takinów: trzech złocistych (Zhu-Lu ur. 16.03.2014, Ca-Shu ur. 07.05.2014 i Kim ur. 16.04.2011) oraz jednego tybetańskiego (Bao Zhen ur. 03.03.2013). Cała czwórka – na razie same samce – przyjechała z berlińskiego zoo i zamieszkała na rozległym leśnym wybiegu za żyrafiarnią (od kilku lat stał pusty). Na razie będą stanowiły grupę kawalerów, w przyszłości jednak zoo planuje hodowlę takinów złocistych.

PTASIE SPRAWY

Bardzo duże zmiany zaszły także w kolekcji ptaków  – wiele gatunków opuściło zoo, na ich miejsce pojawiły się nowe (zwłaszcza w szeregu wolier ciągnących się od wybiegu kangurów do wejścia głównego), kluczowe okazało się jednak rozebranie kilkunastu wolier, które były w najgorszym stanie technicznym. Nie ma już zatem ciągu klatek naprzeciwko ostronosów – na ich miejscu znajdują się tablice dydaktyczne poświęcone niedźwiedziom, z ziemią zrównano także szereg wolier dla sów za pawilonem małych ssaków. Na ich miejscu już powstaje ciąg nowoczesnych wolier dostosowanych specjalnie do eksponowania sów.

Najważniejszym przychówkiem z kolei są narodziny młodego kondora, który wykluł się tuż przed naszą wizytą – nawet udało nam się go wypatrzeć, ale na zdjęcie załapali się już tylko rodzice 🙂

Zresztą – ptaki w poznańskim zoo zawsze był bardzo fotogeniczne, a trwająca właśnie modernizacja starych klatek sprawi, że będzie jeszcze lepiej.

BERNIKLE NA KONIEC…

Jak jednak powszechnie wiadomo, ptakami, które w Nowym Zoo (ale nie tylko!) panoszą się najbardziej, są bernikle kanadyjskie, które można spotkać niemal na każdym kroku, jak spacerują sobie alejkami zoo za nic mając sobie przechodniów, a nawet kolejkę. Jednak widok, który ukazał się naszym oczom pewnego wieczora, gdy wracaliśmy z obchodu zoo, zupełnie nas rozbroił: szliśmy sobie bowiem alejką od strony słoniarni w stronę wielbłądów, gdy nagle na wybiegu wielbłądów zobaczyliśmy grupę wyłaniających się z wysokiej trawy bernikli…

Jak gdyby nigdy nic szły sobie gęsiego – wyłaniały się z tej trawy i wyłaniały, aż okazało się, że wyszło zeń aż 18!

Szły sobie szły wzdłuż płotu, aż zaczęły przechodzić przez asfaltową alejkę, po której jeździ kolejka…

i zniknęły w wysokiej trawie po drugiej stronie – tam, gdzie być może kiedyś rozpościerać się będzie rozległy wybieg sawanny afrykańskiej…
A my poszliśmy dalej 🙂

NO WŁAŚNIE – CO DALEJ?

Tak sprawy wyglądały w połowie sierpnia – tuż przed rozpętaniem się wichury: tej dosłownej (dzień po naszym wyjeździe przez zoo przeszła nawałnica, która spowodowała, że ogród przez kilka dni był zamknięty) i tej metaforycznej, której rezultatem jest dymisja p. Aleksandra Niwelińskiego z funkcji dyrektora zoo. Tym samym wszystkie plany rozwoju zoo, które poznaliśmy, a które stopniowo wprowadzane już były w życie, należy uznać za przynajmniej zawieszone. Przyszłość zoo stoi tym samym pod znakiem zapytania, bo trudno nam sobie wyobrazić, że w obliczu postawy władz miasta ktokolwiek zaryzykuje swoje dobre imię i zdecyduje się wystartować w konkursie na nowego dyrektora. Tak jednak zapewne będzie, niemniej zadanie, jakie stanie przed taką osobą, będzie niezwykle trudne – od sześciu lat bardzo uważnie przyglądamy się wszystkiemu, co dzieje się wokół poznańskich ogrodów i z żalem stwierdzamy, że wydarzyło się i wciąż dzieje bardzo wiele złego. Mieliśmy realne podstawy wierzyć, że tym razem będzie inaczej, bo pojawiła się wreszcie jakaś koncepcja i wizja rozwoju zoo – ogrodu, który takiej koncepcji bardzo potrzebował. Tak się jednak nie stało i dorobek ostatniego roku może zostać zaprzepaszczony. Z niepokojem spoglądamy zatem w przyszłość zoo, którego los jest nam szczególnie bliski i choć jesteśmy pewni, że włodarze miasta będą żałować tego, że pozwolili, aby sprawy przybrały taki obrót, mamy równocześnie nadzieję, że jeszcze się wszystko jakoś ułoży…

Jako że okres dyrektorowania p. Niwelińskiego dobiega końca i czeka nas wkrótce nowy konkurs, do sprawy jeszcze wrócimy i będziemy ją uważnie monitorować – zwłaszcza, że w całej tej aferze najgorzej zachowały się media, co nas jednak jakoś szczególnie nie dziwi…

A pełną galerię zdjęć z Nowego Zoo możecie zobaczyć TUTAJ.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s