Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – Zoo Oradea, czyli pierwsza relacja z Rumunii!

Dziś zapraszamy na pierwszą w historii naszej strony relację z rumuńskiego zoo, które odwiedził nasz czytelnik, Kuba, który oprowadzi nas po zoo w Oradei.

(Autorem relacji i zdjęć jest Kuba, Mrówkojad dokonał jedynie redakcji tekstu i doboru zdjęć)

Oradea to miasto położone w północno-zachodniej Rumunii, przy samej węgierskiej granicy (ok. 10 – 15 km). Z uwagi na liczną mniejszość węgierską oraz fakt, że historycznie te tereny należały do Węgier, obecnie to miasto nosi nazwę Oradea – Nagyvarad. Dlatego też w zoo na tabliczkach informacyjnych możemy przeczytać informacje o gatunkach zarówno w języku rumuńskim i węgierskim.
Samo zoo zostało otwarte w 1960 na powierzchni 3,7 ha. W 2010 Rada Miasta podwoiła teren zwierzyńca i tyle też (7,4 ha) zajmuje obecnie.
W całym mieście rozstawione są drogowskazy kierujące do zoo, choć do ich ciągłości można czasami mieć zastrzeżenia, ale na ich podstawie i z pomocą GPS można tam trafić bez większych problemów.

Przechodząc przez bramę wejściową, po lewej stronie alejki, widzimy dwie woliery. W pierwszej mieszkają pawie indyjskie i bażanty złociste, a w drugiej, przejściowej, piżmówki, mandarynki, karolinki, gęsi domowe i krzyżówki.
Natomiast po prawej stronie ciągnie się rząd wybiegów dla zwierząt kopytnych i strusi.
Początkowy wybieg zajmuje para owiec karpackich, drugi łania jelenia szlachetnego. Kolejne wybiegi należą do lam, emu, nandu, kobów liczi, garn, addaksów i owiec grzywiastych.
Na końcu alei po przeciwnej stronie znajduje się wybieg niedźwiedzi brunatnych.
Parę lat temu zoo było gruntownie przebudowane i odnowione więc możemy podejrzeć ich dom od środka. Po wyjściu z pawilonu niedźwiedzi, po lewej stronie, widzimy wybieg zebu, po prawej zaś wybieg wilków europejskich.
Na wprost zlokalizowano wybieg surykatek (surykatki także możemy podglądać w ich domu).
Idąc dalej natrafiamy na grupę wybiegów dla mniejszych ssaków. Pierwszy z nich zajmują walabie Benetta (na tabliczce był umieszczony wizerunek kangura rudego), dalej mijamy dom ostronosów rudych i szopów praczy.
Za wybiegiem szopów znajdziemy klatka rysi karpackich, obok znajduje się pawilon nietoperzy, jednak nietoperzy w nim brak. Przy pawilonie znajdują się dwie woliery, pierwszą zajmuje puszczyk a drugą króliki domowe i kogut bażanta srebrzystego. Dalej idziemy w kierunku wybiegów dużych kotów i przechodzimy obok wybiegu rodziny pekari obrożnych.
Naprzeciwko pekari mieszkają tygrysy syberyjskie. Musimy się trochę cofnąć, żeby zobaczyć czarną panterę, jaguary i lwy afrykańskie.
Następnie udajemy się już w kierunku wyjścia. Mijamy cztery identyczne wybiegi dla małp. W zoo mieszkają makaki japońskie, kapucynki czubate i pawiany płaszczowe, które zajmują dwa pawilony. Mijamy minizoo. Główną atrakcją dziecińca są kuce szetlandzkie, jednak nie wolno zapomnieć o osiołkach, różnych gatunkach owiec i świnkach karłowatych.
Naprzeciwko wybiegu kuców swój wybieg mają lemury katta.
Wchodzimy do pawilonu papug. W pawilonie mieszkają nimfy, papużki faliste, rozelle białolice, konury nandaj, dzioborożce trąbiące, grzywacze, cukrówki, bażanty srebrzyste, przyjazne żako oraz koszatniczki, legwany zielone i tamaryny złotorękie. Woliery dopełniają mieszkające w nich „na dziko” wróble.

Obok ptaszarni mieszkają w wolierach bociany białe, perliczki i myszołowy.
Wchodzimy do świeżo wyremontowanego terrarium-akwarium. W pawilonie zobaczymy między innymi boa tęczowe, boa dusiciele, węże mleczne, warany nilowe, legwany zielone i żółwie greckie.
Na tym kończymy naszą wycieczkę. Należy zauważyć, że wszystkie wybiegi są czyste, a alejki i infrastruktura nowa i zadbana. Każda klatka, woliera czy wybieg ma przeszkloną ścianę przez którą można zrobić ciekawe zdjęcia. Na terenie zoo znajdują się również automaty z karmą dla zwierząt. W budynku z kasą znajduje się również stoisko z pamiątkami. Niestety, zoo nie posiada przewodnika w wersji książkowej. Szkoda.

Na zakończenie warto dodać, że Rumunia to nie tylko Oradea ze swoim ogrodem zoologicznym. To także wspaniali, otwarci ludzie i fantastyczna architektura, często jakże odmienna od tej, do której jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. To także niesamowita trasa Transfogarska (wrażenia z przejazdu dają równie wiele emocji co wyżej opisane zoo).

Reklamy

12 comments on “Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – Zoo Oradea, czyli pierwsza relacja z Rumunii!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s