Najciekawsze zwierzaki w Zoologischer Garten Berlin, czyli relacji część II

Ostatnio opowiedzieliśmy Wam o naszej wyprawie do berlińskiego Zoologischer Garten – jego specyfice, ogrodowej infrastrukturze i najciekawszych miejscach, dziś natomiast nieco więcej miejsca poświęcimy samym zwierzakom, które można zobaczyć w berlińskim zoo. Hipopotamy, niedźwiedzie, słonie, żyrafy, wielkie małpy i wielkie koty, nosorożce – trudno znaleźć przedstawiciela popularnego, dużego gatunku, którego w Berlinie nie zobaczymy. A zobaczymy też kilka prawdziwych rarytasów!
Zapraszamy do lektury!

Tadziu i nosorożec!

NOSOROŻCE

W berlińskim zoo możemy zobaczyć dwa gatunki nosorożców – czarne (eksponowane w okolicach wybiegu mrówkojadów) oraz pancerne, których wybieg znajduje się tuż obok zachodniego wejścia do zoo.

Wybiegi nosorożców na kolana nie rzucają – zwłaszcza od strony ekspozycyjnej. Na szczęście same zwierzaki są już fantastyczne!

Sąsiadami nosorożców są tapiry (panamskie oraz anta) – ich wybiegu utrzymane są w podobnej do nosorożców stylistyce.

HIPOPOTAMY

Pięć lat temu nasz terenowy korespondent Michał w swojej relacji z Berlina pisał:

Obok wybiegów tapirów znajduje się wejście do hipopotamiarni – jeden z najnowszych i najnowocześniejszych pawilonów w zoo. Wygląda jak trochę powiększona warszawska hipopotamiarnia przykryta kopułą ze Złotych Tarasów.

Identyczne wrażenie odnieśliśmy i my, choć pięć lat później tym trudniej uznać to określenie za komplement. Hipopotamiarnia, swego czasu imponująca rozmachem realizacji i nowoczesnością rozwiązań, dziś wydaje się być już nieco archaicznym obiektem – przyciasnym i nieco kiczowatym. Perspektywa oglądania hipów jest jednak wciąż dobra, a warunki dla zwierząt więcej niż poprawne.
W środku hipopotamiarni znajdują się dwa baseny – w mniejszym mieszkają hipopotamy karłowate:

które można oglądać zarówno nad wodą, jak i pod wodą :).

Drugi, znacznie większy basen zamieszkuje grupa przynajmniej pięciu hipopotamów nilowych.

Je również można oglądać z dwóch perspektyw i przyznać trzeba, że kilkutonowe cielska hipopotamów unoszące się na wodzie i z gracją pływające pod wodą naprawdę robią wrażenie!

Choć „złototarasowa” kopuła wydaje się być nieco kiczowata, to już aranżacja wnętrza wypada dobrze, a obudowa dydaktyczna jest chyba najlepsza w całym zoo. Hipopotamy mają także możliwość wypłynięcia na wybieg zewnętrzny – choć wyjścia żadnego hipka na brzeg nie udało nam się zobaczyć:

Na bardzo ładnym i całkiem sporym wybiegu zewnętrznym zobaczyć można oprócz ptactwa wodnego także stado nial:

Z kolei po drugiej stronie alejki znajduje się wybieg zamieszkany przez wikunie i wielbłądy, który jest otoczony obleganą przez kaczki fosą.

NIEDŹWIEDZIE

Choć w berlińskim zoo nie ma już pandy wielkiej, wciąż można zobaczyć tu bodaj największą kolekcję różnych gatunków niedźwiedziowatych w całej Europie. W centralnej części zoo – między hipopotamiarnią, ptaszarnią a pingwinami – znajduje się wielki kompleks skalnych wybiegów, na których mieszkają niedźwiedzie brunatne, himalajskie, malajskie, wargacze i polarne.

Największy i najpopularniejszy jest zdecydowanie wybieg tych ostatnich – z rozległą perspektywą i dużą fosą:

Jeszcze kilka lat temu można było zobaczyć tu najsłynniejszego lokatora berlińskiego zoo, Knuta – dziś został po nim pomnik przedstawiający go jako młodego, sympatycznego „misia”.
Na samym wybiegu jednak wciąż można zobaczyć potężne niedźwiedzie polarne:

Sąsiadami białych niedźwiedzi są wilki polarne, które akurat urządzały sobie „stadne spanie” :).

PTASZARNIA

Dla miłośników ptaków miejsce obowiązkowe – kolekcja jest naprawdę imponująca, a sam pawilon jest bardzo ciekawie urządzony. Choć same woliery są bardzo tradycyjne, to dobrym pomysłem jest podział pawilonu na strefy kontynentalne, dzięki czemu możemy porównać ze sobą różne gatunki z tego samego regionu.

Efektowna ptasia mozaika w holu głównym ptaszarni

Świetnym pomysłem jest też wgląd do ptasiej kuchni, dzięki czemu możemy zobaczyć jak opiekunowie przygotowują jedzenie dla mieszkańców obiektu.

Na duży plus zasługuje też hala wolnych lotów – trochę przypomina tę z warszawskiego zoo, ale składa się z większej liczby mniejszych pomieszczeń.

Wnętrza poszczególnych części hali wolnych lotów są bardzo ciekawie zaaranżowane, choć można się w całym tym kompleksie nieco pogubić.

Najważniejsze są jednak same ptaki – efektownie prezentuje się przede wszystkim kolekcja, papug, dzioborożców i tukanów.
Nam najbardziej podobały się ary zielone:

kakadu białookie:

dudki:

arasari czarnoszyi:

i przede wszystkim arasari obrożny:

Jeśli komuś byłoby wciąż mało ptaków, to za ptaszarnią, wzdłuż północnej krawędzi zoo, rozciąga się bażanciarnia, w której możemy zobaczyć kilkanaście gatunków ptaków zarówno w wolierach wewnętrznych, jak i zewnętrznych.

STREFA ZWIERZĄT WODNYCH

Za wybiegami niedźwiedzi i wilków polarnych (z prawej) i bażanciarnią (z lewej) rozciągają się odpowiednio wybiegu ostronosów rudych i likaonów, dalej zaś znajduje się duży kompleks restauracyjny i plac zabaw, o których była mowa w pierwszej części relacji. Tuż za nimi z kolei rozciąga się kompleks basenów i wybiegów dla pingwinów i płetwonogich. Na pierwszy ogień idzie tzw. Dom Pingwinów, zwany też pawilonem arktycznym.

Wewnątrz obiektu, pod przypominającą nieco wspomnianą hipopotamiarnię kopułą, znajduje się całkiem spory basen, w którym mieszkają pingwiny królewskie i skalne.

Można je oglądać za ogromną szybą, która pozwala także na wgląd w strefę podwodną, z której podczas naszej wizyty pingwiny akurat nie chciały korzystać.

Z kolei na wybiegu zewnętrznym z niewielkim stosunkowo basenem możemy zobaczyć pingwiny tońce i pingwiny Humbodlta, a także… czaple.

Dalej rozciąga się ogromny kompleks skalnych basenów połączonych z pawilonem arktycznym.
W odkrytych basenach mieszkają kolejno kotiki afrykańskie i uchatki kalifornijskie.

Tuż obok znajdują się także kolejne wybiegi strefy zwierząt wodnych – basen wyder i kapitalnie zaaranżowany basen bobrów.

Zwierzęta możemy oglądać zarówno pływające w wodzie, jak i w czymś na kształt pawilonu nocnego. Jest to zaciemniony tunel-sypialnia z kilkoma szybami, przez które można podziwiać bobrzą parę z młodym!

Będąc w tej okolicy koniecznie trzeba zajrzeć do znajdującej się za pawilonem pingwinów wielkiej przechodniej ptasiej woliery. Wchodzimy do środka przez podwójne metalowe drzwi i znajdujemy się w środku ogromnej woliery, w której mieszka przynajmniej kilkanaście różnych gatunków ptaków.

Niektóre z nich przechadzają się dosłownie przy nas – o ile przyzwyczailiśmy się już do rozmaitych gęsi i bernikli w takich sytuacjach, to ocierający się o nas czubacz czy kariama to już coś zupełnie nowego!

Po wyjściu z woliery (chciałoby się tam spędzić jak najwięcej czasu!) warto jeszcze zajrzeć do znajdujących się tuż obok wolier (już zamkniętych!) wielkich ptaków drapieżnych.

ZEBRY I OKOLICE…

Za kompleksem wybiegów zwierząt wodnych rozciąga się bardzo duży wybieg, zamieszkiwany przez kilka gatunków zwierząt kopytnych.

Centralną jego część zajmuje tzw. „dom zebr” – jeden z najciekawszych przykładów architektury wiwaryjnej w zoo.

Głównymi lokatorami wybiegu są właśnie zebry – Granta i Grevy’ego:

Poza nimi mieszkają tu jeszcze m.in. elandy i oryksy:

Skręcając za domem zebr w lewo możemy dojść do strefy prezentującej faunę Afryki, Australii i Ameryki Południowej – po minięciu wybiegu mrówkojadów (o nich napiszemy w osobnym tekście!), okapi, nosorożców i bongo (zwierzaków, niestety, albo nie było, albo zdjęcia nam nie wyszły), przechodzi się przez most i dociera do najmłodszej części zoo, w której zobaczymy m.in. gwanako, kapibary, mary patagońskie, nandu Darvina, emu, kangury, kudu wielkie, springboki, blesboki oraz strusie afrykańskie i konie Przewalskiego (jedyne azjatyckie zwierzęta w tej strefie).

Z kolei jeśli skręcimy w prawo, miniemy staw, przy którym mieszkają bociany, marabuty i ptactwo wodne.

ŻYRAFY

Od domu zebr do żyrafiarni idzie się cały czas prosto jedną z głównych alejek zoo, która przecina ogród dosłownie na pół. Po drodze mija się kompleks wybiegów zwierząt kopytnych:

Wreszcie docieramy do najefektowniejszego i najbardziej charakterystycznego obiektu w całym zoo – żyrafiarni, znanej też jako „Dom Antylop”:

Utrzymany w stylu mauretańskim obiekt zachwyca architekturą i dbałością o detale w wystroju wnętrza – to jeden z najlepiej zachowanych reliktów dawnej architektury wiwaryjnej.
Budynek żyrafiarni z trzech stron otoczony jest przez bardzo duży kompleks wybiegów zamieszkiwanych przede wszystkim przez stado żyraf siatkowanych, ale też koby Defassa, koby liczi i sitatungi.

Całość robi świetne wrażenie – zwłaszcza, jeśli dodamy znajdujący się tuz obok wspaniały skalny wybieg koziorożców syberyjskich, który dopełnia obrazu całej strefy zwierząt kopytnych, która zajmuje blisko połowę powierzchni całego zoo.

Co ciekawe, wybieg koziorożców może być równie dobrze pierwszym, jaki zobaczy się po wejściu do zoo – tak też było i w naszym wypadku.

SŁONIE

Słoniarnia to duma berlińskiego zoo i jego wizytówka – pawilon wraz z bardzo dużym wybiegiem znajduje się od razu po prawej stronie wejścia do zoo i jest pierwszą rzeczą, którą widzą zwiedzający.

Sam pawilon do najnowocześniejszych nie należy, ale aranżacja bardzo dużego wybiegu okalającego obiekt już tak. Słonie mają do dyspozycji sporą przestrzeń „spacerową”, basen i liczne zabawki na wybiegu, nie brak też roślinności i zróżnicowanego podłoża. Całość wypada co najmniej dobrze, chyba, że będziemy porównywać wybieg z Pragą…

Największe wrażenie robią jednak oczywiście same zwierzęta – berlińskie stado słoni indyjskich liczy obecnie siedem osobników i jest jednym z największych w Europie.

Wspomniana siódemka to: samiec Victor (ur. 1993), samice Tanja (ur. 1973), Iyoti (ur. 1978), Carla (ur. 1973), Drumbo (ur. 1970), Pang Pha (ur. 1987) i najmłodsza w stadzie Anchali (ur. 2012).

Wybieg słoni z jednej strony otoczony jest skałami koziorożców i zewnętrznymi wybiegami żyraf, z drugiej zaś ogromnym stawem zamieszkiwanym przez ptactwo wodne i flamingi.

MAŁPI ŚWIAT

Za stawem rozciągają się natomiast tzw. skały gryzoni, które stanowią początek skalnych kompleksów ekspozycyjnych. Prezentowane są tu jeżozwierze indyjskie, jeżatki afrykańskie i nutrie. Wybiegi powstały w 1903 roku.
Zaraz za gryzoniami znajdują się małpie skały – największą i najefektowniejszą z nich zamieszkują pawiany płaszczowe, tworzące ogromne stado, podzielone na kilka haremów.

Jako że wybieg znajduje się przy granicy zoo jest widoczny także od strony ulicy – co sprawia, że można go oglądać z góry nawet nie wchodząc na teren ogrodu. Z takiej opcji, jak widać, korzysta wiele osób :).

Za pawianami rozciąga się kompleks zewnętrznych wybiegów małpiarni, do której wejść możemy albo od strony żyraf (wejście główne), albo od strony dużego stawu, który ciągnie się aż do strefy południowego wyjścia z zoo.

Małpiarnia, tzw. „Primate House”, to, niestety, jeden z najsłabszych obiektów w całym zoo – przynajmniej jeśli chodzi o wystrój wnętrza.

Choć obiekt jest naprawdę ogromny, to i tak ma się wrażenie ciasnoty – wewnętrzne woliery mają trochę charakter „szpitalnych izolatek” i nie są zbyt duże, a w wystroju całości dominują kafelki i beton. Nie wygląda to zbyt dobrze.

Świetnym pomysłem jest z kolei wgląd do kuchni, w której możemy zobaczyć przygotowywanie posiłków dla mieszkańców małpiarni.

O ile obiektu – zwłaszcza wnętrza – można się czepiać, to obsada zwierzęca jest naprawdę imponująca: w jednym miejscu udało się zgromadzić chyba największą w Europie kolekcję małp, w tym niemal wszystkie człekokształtne. Zobaczymy więc m.in. szympansy, bonobo, orangutany sumatrzańskie, goryle nizinne, simangi i gibony czapniki, a także makaki manga, koczkodany sowiogłowe, hulmany zwyczajne, lutungi, kapucynki oliwkowe, wyjce czarne, czepiaki brązowe, sajmiri, kilka gatunków tamaryn, marmozet, lemurów i wiewiórki trójbarwne.

Znacznie lepiej prezentują się okalające pawilon wybiegi zewnętrzne – całkiem spore i ładnie zaaranżowane.

Za zewnętrznymi wybiegami dużych małp człekokształtnych znajdują się jeszcze skalne wybiegi, na których mieszkają mandryle i makaki niedźwiedzie.

Na tyłach małpiarni rozciąga się jeszcze jeden wielki staw, na którym możemy zobaczyć m.in. pelikany i kormorany.

PAWILON DRAPIEŻNIKÓW

Na koniec zostaje nam ogromny pawilon drapieżników – miejsce, w którym można byłoby spędzić kilka godzin, my mamy jednak bardzo niewiele czasu, dlatego niektóre zwierzaki oglądamy niemal w biegu :).

Konstrukcyjnie i stylistycznie pawilon drapieżników przypomina małpiarnie – co, niestety, trudno uznać za plus. Obiekt jest ogromny, ale wnętrze razi nieco surowością wystroju, wszechobecnym betonem i kafelkami i, mimo rozmiarów całości, niewielkimi wybiegami wewnętrznymi.

Podobnie jednak jak w przypadku małpiarni ogromne wrażenie robi obsada zwierzęca pawilonu – możemy tu zobaczyć niemal wszystkie ważniejsze gatunki dużych, średnich i małych kotów, w tym lwy, tygrysy indochińskie, jaguary, lamparty perskie, amurskie i jawajskie, koty piaskowe, rdzawe, oceloty, jaguarundi…

Poza tym mieszka tu też kilkanaście gatunków mniejszych ssaków drapieżnych, w tym mangusty karłowate, surykatki, galidie kasztanowate, mangusty wąskosmugie, fossy, hirary i lisy stepowe.

Swego czasu mieszkał tu także Bao Bao, samiec pandy wielkiej (jego wybieg wciąż stoi pusty, a na ścianie wisi tablica pamiątkowa), wciąż natomiast mieszkają tu… mrówkojady, o których jednak wspomnimy w osobnym tekście.
Podobnie jak w przypadku małpiarni, także i tutaj kilka największych gatunków ma do dyspozycji duże i ładnie zaaranżowane wybiegu zewnętrzne, rozciągające się po zachodniej i południowej stronie pawilonu.

Niestety, zdarzają się też i typowe, staroświeckie klatki…

Największe wrażenie w całym pawilonie – a kto wie, może i w całym zoo! – robi jednak pawilon zwierząt nocnych, znajdujący się w podziemiach obiektu. Oto bowiem w 1975 roku postanowiono zaadaptować do celów ekspozycyjnych piwnice budynku – powstał w ten sposób pawilon nocny, który swoją obecną formę przyjął po gruntownym remoncie z 2007 roku.
Obsada zwierzęca pawilonu robi ogromne wrażenie, a aranżacja wybiegów jest naprawdę świetna – szczególnie pomysłowa jest ekspozycja myszy, które w ilościach hurtowych biegają po wnętrzu starej chaty:
oraz podświetlane tunele dla gryzoni:
Z ciekawszych gatunków, zamieszkujących pawilon nocny, warto wymienić mrówniki, które mają do dyspozycji największy wybieg, postrzałki, galango senegalskie, lori kukang, lori potto, lemurki myszate, tenreki mniejsze, kinkażu, palczaki madagaskarskie (te zrobiły na nas chyba największe wrażenie – nigdy nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak są ogromne, a nigdy wcześniej tez ich nie widzieliśmy na żywo), ponocnice, pancerniki białowłose, kanguroszczury, lotopałanki karłowate, fenki, wampiry, suwaki egipskie i mongolskie, moko, jęzorniki ryjówkowate, liścionosy…
Czasu na zwiedzenie pawilonu nocnego mamy, niestety, niewiele, stad też nie wszystkich lokatorów udało nam się wypatrzeć (wybaczcie też, jeśli kogoś ważnego wyżej pominęliśmy, a załapał się ktoś, kogo może już nie być).

Tyle na dziś – jak pewnie zauważyliście, w naszej „zwierzęcej” notce zabrakło najważniejszych mieszkańców zoo, czyli mrówkojadów, o nich jednak napiszemy w oddzielnym tekście.
Do berlińskiego zoo na pewno jeszcze wrócimy i mamy nadzieję, ze będziemy mieli wówczas więcej czasu na uważne zwiedzenie ogrodu – na pewno tez zajrzymy wtedy do Aquarium, a przy innej okazji także i Tierparku. Wówczas też postaramy się o bardziej rzeczową i kompleksową relację :).
A na koniec raz jeszcze dziękujemy naszym współtowarzyszom podróży, zwłaszcza pewnemu dwulatkowi, który uświadomił nam, że w cały zoo najfajniejsza i tak była „kopaka” (koparka – od red.) i… woda. W każdej postaci.
No to na koniec jeszcze zdjęcie wody:
i link do galerii zdjęć z całego zoo :).

Reklamy

9 comments on “Najciekawsze zwierzaki w Zoologischer Garten Berlin, czyli relacji część II

  1. Relacja super, tylko po tym jak piszecie o „Pig house” pojawiają się zdjęcia zupełnie innej części zoo. To raczej „Cattle House” (a oryginalnie „Rinderrevier”). W Schweinhaus mieszkają istotnie świnie: babirusy, pekari i świnie rzeczne, a w Rinderrevier różne gatunki bydła, m.in. gaury i bantengi 😉

    • Racja, problem wziął się chyba z tego, że na naszej mapie cały ten teren określony jest jako „pig house” i trochę uprościliśmy sprawę. Ale poprawiamy!

  2. Wrocław czy Berlin? Które zoo „lepsze”, robi większe wrażenie? Co byście odpowiedzieli na takie pytania obudzeni w środku nocy nie pamiętając, że jesteście z Polski?

    • Obudzeni w środku nocy zawsze mówimy „Spać…”.
      Co do pytania – trudna sprawa, wrocławskie zoo znamy bowiem bardzo dobrze, byliśmy w nim wiele razy, znamy je od kuchni. W Berlinie natomiast spędziliśmy ledwie kilka godzin i nie wszystko udało nam się zobaczyć. Trudno więc wyrokować, który ogród lepszy. Jedno jest pewne – kilka lat temu Berlin zrobiłby na nas większe wrażenie, ba! – podobałby się nam znacznie bardziej, gdybyśmy kilka dni wcześniej nie zeszli praskiego zoo. Jakkolwiek – jeśli już musielibyśmy się bawić w takie porównania, to po zwiedzeniu trzech ogrodów w tydzień kolejność byłaby następująca: 1. Praga (bezdyskusyjnie), 2. Wrocław, 3. Berlin.
      Jednak. I „niepamięć polskości” nie ma tu nic do rzeczy :).

    • Jak wrócimy. W Oliwie jesteśmy do wtorku. Poza tym najpierw i tak zabierzemy się za Poznań, więc na Oliwę będzie trzeba poczekać do początku września gdzieś…
      W zoo jest niestety tak słaby internet, że pisanie tekstu na stronę nie wchodzi w grę 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s