Zoologischer Garten Berlin, czyli niemiecka wyprawa Mrówkojada

Niedawno opowiedzieliśmy Wam o naszej wizycie we wrocławskim zoo, zabraliśmy Was też do praskiego zoo, dziś natomiast zapraszamy na pierwszą część relacji z berlińskiego Zoologischer Garten, uznawanego za jeden z najważniejszych ogrodów zoologicznych na świecie. W stolicy Niemiec byliśmy do tej pory już dwa razy, do samego zoo jakoś nie udało nam się dotychczas dotrzeć. W połowie lipca jednak, kiedy mieliśmy już za sobą Wrocław, Pragę i Poznań wraz z naszymi poznańskimi przyjaciółmi wybraliśmy się na tyleż nieoczekiwaną, co kapitalną wycieczkę do Berlina, a naszym celem był właśnie jeden z dwóch berlińskich ogrodów.
Gdy dotarliśmy do stolicy Niemiec okazało się jednak, że czasu na zwiedzanie mamy znacznie mniej, niż się spodziewaliśmy – także dlatego, że ku naszemu ogromnemu zdziwieniu w pełni sezonu zoo zamykane było już o 18:30 (!). Dlatego też musieliśmy zrezygnować z części ekspozycji (o Aquarium nie było nawet mowy!), a niektóre z nich zwiedziliśmy bardzo pobieżnie, udało nam się jednak poczuć specyfikę zoo.
Do Berlina na pewno wrócimy nie raz – nie tylko do Zoologischer Garten, ale też do Aquarium i Tierparku – wtedy też postaramy się o bardziej kompleksowe relacje, co nieco opowiemy Wam jednak już dziś.

Zoologischer Garten Berlin, znany też jako Ogród Zoologiczny w Berlinie, został otwarty 1 sierpnia 1844 roku i był pierwszym ogrodem zoologicznym w Niemczech. Licząca ponad półtora wieku historia zoo była niezwykle burzliwa (ogród został niemal doszczętnie zniszczony w czasie wojny) i mocno odcisnęła się na kształcie ogrodu. Ogród jednak szybko podniósł się z ruin i odzyskał swoją pozycję w zoologicznym świecie.

Na terenie zoo znajdziemy mnóstwo śladów historii ogrodu

Do dziś jest to jeden z największych i najważniejszych ogrodów na świecie – zarówno jeśli chodzi o kolekcję, jak i atrakcyjność dla zwiedzających i całą „pozazoologiczną” obudowę. Jedna – nawet kilkugodzinna – wizyta daje zaledwie przedsmak tego, czym ogród jest tak naprawdę. Dość powiedzieć, że berlińskie zoo jest jednym z najchętniej zwiedzanych ogrodów w Europie – rocznie zoo odwiedza blisko 2,6 mln gości z całego świata!

Oglądacze tego typu do statystyk się nie liczą 🙂

Zoo także cały czas się rozwija – powstają nowe ekspozycje, a od ostatniej relacji na Mrówkojadzie – z 2010 roku – pojawiło się sporo nowych obiektów i ekspozycji. Sukcesów hodowlanych i działań promocyjnych było też tak wiele, że można byłoby nimi obdzielić kilka dużych ogrodów.
Przy tym wszystkim jednak nie mogliśmy uciec od wrażenia, że kilka lat temu berlińskie zoo zrobiłoby na nas znacznie większe wrażenie – kilka dni wcześniej byliśmy we Wrocławiu i w Pradze i zwłaszcza czeskie zoo wydaje się grać w innej lidze, niż Berlin: nieco archaiczny i jakby nie nadążający za światowymi trendami rozwojowymi. Taki gigant przeszłości, który poraża historią, zachwyca kolekcją i zdumiewa zabytkową architekturą i rzeźbami, ale też razi wieloma substandardami i niedoskonałościami. Trochę taki miks warszawskiego zoo ze starym poznańskim ogrodem, tyle że w większej skali :). Zważywszy jednak, że na dokładne zwiedzenie zoo nie mieliśmy czasu, na kompleksową ocenę zoo się nie odważymy.
Jedziemy do zoo!

Ogród Zoologiczny położony jest w dzielnicy Berlina Tiergarten, niedaleko stacji S-Bahn i dworca kolejowego Zoologischer Garten w centrum miasta, dlatego też dotarcie do niego jest bardzo łatwe – my do Berlina docieramy samochodem i z parkingu pod samo zoo przyjeżdżamy metrem. Ze stacji metra do ogrodu jest tylko kilka kroków, a wskazówek, jak trafić, jest całe mnóstwo :).

Położenie ogrodu w samym centrum miasta sprawia, że spacerując po zoo cały czas w tle wybiegów i pawilonów pojawiają się takie oto widoki:

Zanim wejdziemy…

Berlińskie zoo zajmuje powierzchnię 35ha, na których znajduje się 9 pawilonów i kilkadziesiąt wybiegów, zamieszkiwanych łącznie przez ponad 20 tysięcy zwierząt reprezentujących około 1500 gatunków! To jedna z największych i najciekawszych kolekcji na świecie – żeby to wszystko zobaczyć naprawdę nie wystarczy jeden dzień…

UntitledWchodzimy, czyli godziny otwarcia, ceny biletów i inne przydatne informacje…

Berlińskie zoo otwarte jest przez cały rok, od godziny 9:00 do – w zależności od pory roku – 17:00/18:30 (latem). Opcja letnia jest zastanawiająca – aż prosi się, żeby wydłużyć czas otwarcia przynajmniej do 20:00 (praskie zoo czynne jest do 21:00). No nic, trudno.
Bilet normalny (do samego zoo, bez Aquarium – za łączony zapłacimy 20) kosztuje 13 euro (około 55 zł – całkiem sporo, ale w pakiecie dostajemy jeszcze poręczną mapkę z miniprzewodnikiem), ulgowy 10 euro, można tez kupić bilety rodzinne i karnety.
Szczegóły oferty biletowej znajdziecie tutaj. Warto jeszcze tylko dodać, że bilety są bardzo ładne (na każdym widnieje wizerunek innego zwierzaka) i świetnie sprawdzają się jako pamiątka.
Do zoo możemy wejść na dwa sposoby: efektowną bramą przy Aquarium, albo od strony metra, przy wybiegu słoni. My korzystamy z tej drugiej opcji i – choć była lipcowa niedziela – w kolejce po bilety staliśmy tylko chwilę (ale może dlatego, że było już po 14:00…).

Efektowna brama – jedno z dwóch wejść do zoo

Infrastruktura, czyli zanim staniemy oko w oko ze zwierzakami!

Jeśli chodzi o infrastrukturę to berlińskie zoo wypada całkiem dobrze, choć wyraźnie gorzej niż np. zoo w Pradze. Sprawy komunikacyjne (dojazd do zoo, parkingi) są akurat na piątkę, ale np. możliwości poruszania się po ogrodzie ograniczają się tylko do spacerowania alejkami. Na plus należy jednak policzyć dodatkowe atrakcje, pamiątki i gastronomię.
W poruszaniu się po zoo pomagają bardzo liczne drogowskazy – zgubić się nie sposób, choć napisy są tylko w języku niemieckim.
Na terenie ogrodu znajdują się trzy duże sklepy z pamiątkami – największy w kompleksie restauracyjnym Waldschanke, ale można też skorzystać z kilku mniejszych, warto też zajrzeć do punktu informacyjnego.
Na wysokim poziomie jest też baza sanitarno-gastronomiczna. Toalet (bezpłatnych!) jest łącznie 6, a aż 5 przystosowanych jest dla osób niepełnosprawnych, we wszystkich natomiast są przewijaki dla dzieci, a przy obu wejściach można wypożyczyć wózki inwalidzkie.
Zjeść natomiast możemy w czterech miejscach, w tym dwóch wyraźnie większych:

Atrakcją dla najmłodszych – oprócz samych zwierzaków (i wody w każdej postaci, która najbardziej podobała się naszemu dwuletniemu towarzyszowi, a której w zoo jest mnóstwo!) – jest niewątpliwie dziecięce zoo oraz gigantyczny i kapitalnie zaaranżowany plac zabaw za wybiegami niedźwiedzi – na nas (i nie tylko na nas!) największe wrażenie zrobiła miniaturowa koparka, którą (po wrzuceniu euro) można kopać w piaskownicy!

Główny plac zabaw

Dodatkowymi pozazoologicznym atrakcjami są jeszcze bardzo licznie rozsiane na terenie całego ogrodu rzeźby i elementy małej architektury – pod tym względem Berlin bije na głowę nawet Pragę i jest chyba najbardziej „zarzeźbionym” zoo na świecie :).
Do najciekawszych rzeź należą naturalnych rozmiarów posągi małp człekokształtnych, które znajdziemy przede wszystkim w okolicach pawilonu człekokształtnych:

potężna rzeźba hipopotama, znajdująca się tuż przed wejściem do hipopotamiarni:

pomnik słynnego niedźwiedzia Knuta:

rzeźba lwa, znajdująca się obok wejścia do pawilonu drapieżników:

czy efektowna rzeźba jelenia na rykowisku, stojąca za wybiegiem słoni:

Uważny zwiedzający dostrzeże zresztą sporo rzeźb zwierząt przy bardzo wielu wybiegach danego gatunku – np. wydrę z rybą w pysku przy basenie wydr albo pelikana nad stawem:

DesktopOsobnym tematem rzeźbiarskim w berlińskim zoo są niedźwiedzie – oprócz pomnika Knuta znajdziemy jeszcze kamiennego miśka przy wybiegach niedźwiedzi, dwa wielkie niedźwiedzie z herbem zoo przy moście prowadzącym do strefy australijskiej i „ceglastego” miśka tuż obok nich:

DesktopNajbardziej pomysłowy jest jednak niedźwiedź malajski robiący za… fontannę:

Zdecydowanie najbardziej spektakularna jest jednak ogromnych rozmiarów rzeźba przedstawiająca grupę czterech nadnaturalnej wielkości niedźwiedzi polarnych, która wkomponowana jest w fontannę – możemy ją zobaczyć za wybiegiem zebr, na jednej z głównych alejek zoo.

To zresztą nie jedyna fontanna w zoo – drugą, z parą uchatek, możemy zobaczyć u szczytu alejki prowadzącej do wyjścia przy Aquarium.

Poza tym na terenie zoo znajdziemy jeszcze rzeźby poświęcone ważnym postaciom związanym z historią zoo:
a także rzeźbę centaura:

Osobnym tematem są dwa wielkie kamienne słonie wkomponowane w bramę wejściową oraz liczne mniejsze rzeźby znajdujące się w poszczególnych pawilonach.

rzeźbyPoza tym na terenie zoo znajdziemy też kilka malowideł zwierzęcych na ścianach pawilonów, a przed niektórymi wybiegami można natrafić na kontury eksponowanych w danym miejscu gatunków, naniesione na kamienne alejki, z kolei na zewnętrznym murze zoo, z lewej strony wejścia południowego, znajdziemy świetną płaskorzeźbę przedstawiającą trzy nosorożce:

wokół rzeźOd strony dydaktycznej berlińskiemu zoo trudno coś zarzucić, ale – inaczej niż np. w Pradze – niczym też nie zachwyca. Tabliczki przy wybiegach są w większości bardzo dobre:
a w niektórych pawilonach znajdziemy naprawdę pomysłowe plansze i tablice, np. w hipopotamiarni:

ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że akurat w tym temacie można byłoby jeszcze bardziej zaszaleć :).

Wybiegi i pawilony, czyli krótko o ekspozycji

Jak już wspomnieliśmy, na terenie zoo znajduje się 9 pawilonów (słoniarnia, żyrafiarnia, ptaszarnia, bażanciarnia, pawilon pingwinów, pawilon człekokształtnych, pawilon drapieżników, hipopotamiarnia oraz Aquarium, stanowiące placówkę samą w sobie – o nim jednak pisać nie będziemy, bo poza efektowną fasadą i gigantycznym dinozaurem przed wejściem nic w nim nie zobaczyliśmy :).

Podobnie jak w Pradze, w berlińskim zoo również w oczy rzuca się duża liczba pawilonów, są one jednak mniej nowoczesne i efektowne od tych, które widzieliśmy w praskim zoo. Z drugiej jednak strony na terenie berlińskiego zoo znajdziemy szereg obiektów zabytkowych, o tyleż archaicznej dziś, co niesamowitej architekturze – tu wrażenie robi przede wszystkim stylizowana żyrafiarnia, chyba jeden z najciekawszych zachowanych do dziś przykładów dawnej architektury wiwaryjnej:

a także pochodzący z 1907 roku budynek, obecnie zamieszkiwany przez kury i gołębie ozdobne, który znajduje się między wybiegami słoni a żyraf:

Poszczególnymi pawilonami i wybiegami zajmiemy się w drugiej części relacji, gdzie opowiemy Wam o najciekawszych miejscach i zwierzakach berlińskiego zoo, teraz jeszcze tylko słów kilka o dzikich lokatorach i „wielkich nieobecnych”.
Tak się bowiem składa, że chyba w żadnym innym zoo, w którym byliśmy, nie natrafiliśmy na tak wielu „dzikich lokatorów” i to w dodatku tak bezczelnych: o ile jeszcze czaple dawały się we znaki przede wszystkim mieszkającym w zoo ptakom (głównie pingwinom – ich wybieg wyglądał dosłownie jak „łączony”), to już wróble potrafiły nam dosłownie wyrywać jedzenie z rąk! :).

dzikie ptasiorydzikie ptasiory1Knut, Bao Bao i inni…

I na koniec kilka słów o wielkich nieobecnych, czyli dwóch największych gwiazdach berlińskiego zoo ostatnich lat, których nie ma już w zoo. Wspomniany już Knut, niedźwiedź polarny, który urodził się w 2006 roku i z miejsca stał się prawdziwą gwiazdą zoo, a który padł w dość niejasnych okolicznościach w 2011 roku, został już nieco zapomniany, pewnie też dlatego, że niedźwiedzie polarne w zoo jeszcze są, a jego wielka popularność malała wprost proporcjonalnie do jego dorastania. Inaczej ma się natomiast sprawa ze słynnym Bao Bao – ostatnią pandą wielką, która mieszkała w Berlinie, a która padła w 2012 roku. Dziś została po niej skarbonka w kształcie pandy z młodym, do której można wrzucać darowizny na zakup następcy:

a także pusty wybieg w pawilonie drapieżników – z tablicą pamiątkową na ścianie:

Kto wie, może panda wróci do Berlina nawet szybciej, niż my?
Tyle na dziś – a o najciekawszych mieszkańcach, wybiegach i pawilonach berlińskiego zoo przeczytacie w drugiej części relacji, która ukaże się już wkrótce!

Advertisements

6 comments on “Zoologischer Garten Berlin, czyli niemiecka wyprawa Mrówkojada

  1. Bao Bao był ostatnią pandą w Berle, ale nie jedyną. Jeśli nowa panda ma mieszkać w tym samym miejscu co BB, to chyba lepiej żeby do Berlina nie trafiła.

    • Zdecydowanie jej miejscówka nie należała do udanych. Wiemy, że nie była jedyną w ogóle – chodziło, że jedyną w danym momencie, ale rzeczywiście wyszło dwuznacznie. Poprawiamy :).

  2. Nie odbierzcie mnie źle, ale stajecie się coraz bardziej „sentymentalni” na „stare lata”. Z każdą waszą kolejną relacją, coraz więcej piszecie o całej otoczce ogrodów zoologicznych, o rzeźbach, dojazdach, drogowskazach, alejkach, atrakcjach, restauracjach, a coraz mniej o istocie ogrodów zoologicznych- o zwierzętach! Bardzo proszę więcej zdjęć zwierząt, opisów wolier, jaki gatunek, z kim łączony, jakie sukcesy hodowalne itd. Piszę to jako Wasz FAN, więc bez urazy 😉

    • Ale to przecież tylko I część relacji, poświęcona właśnie takim aspektom, „otoczka ogrodów zoologicznych, o rzeźbach, dojazdach, drogowskazach, alejkach, atrakcjach, restauracjach”. To bardzo ważny element istnienia każdego zoo, który nas bardzo interesuje – i pewnie wielu czytelników też. Proszę też zwróć uwagę, że taki układ tekstu odnosi się do relacji z Berlina i Pragi – czyli ogrodów, które odwiedziliśmy po raz pierwszy, dlatego staramy się pokazać zoo w miarę kompleksowo. To raz.
      Poza tym – przecież druga część relacji z praskiego zoo w całości skupia się właśnie na zwierzętach – opisach wolier, gatunków, sukcesach hodowlanych, łączeniach itp., a zdjęć zwierzaków jest akurat mnóstwo!
      Co do Berlina zaś – przecież napisaliśmy, że druga część będzie poświęcona właśnie zwierzętom…
      Zupełnie inaczej wyglądają też relacje z ogrodów, w których byliśmy wiele razy (Wrocław, Poznań, Oliwa, Opole itd.) – nie piszemy w nich zbyt wiele o „otoczce”, a o nowościach i zwierzętach właśnie!
      Urazy nie żywymi, bo każde uwagi są dla nas ważne i staramy się je uwzględniać, ale jakoś trudno nam się w obliczu powyższego z nimi zgodzić…

  3. Zdecydowanie się wybierzcie do Tierparku. Mi się tam bardziej podobało niż w Tiergarten. Obszar parku jest gigantyczny, polecam zabrać rowery (nie żartuję!). Dokładne zwiedzenie go zajęło nam 8 godzin i to w szybkim tempie, żeby wszędzie dotrzeć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s