Mrówkojad we wrocławskim zoo, czyli relacji część I

Mrówkojad będzie niebawem obchodził swoje szóste urodziny (strona wystartowała 31 sierpnia 2009 roku), jest więc jeszcze dość młodym osobnikiem, w tym czasie jednak zdążyliśmy odbyć już kilkadziesiąt wypraw – szczególne miejsce na naszej mapie zawsze zajmował Wrocław, w którym byliśmy aż 9 razy. Tylko raz nie dotarliśmy do zoo – nasza wizyta w pierwszych dniach lipca była więc już ósmą, co daje wrocławskiemu zoo trzecie miejsce w naszym rankingu najczęściej odwiedzanych ogrodów (za Poznaniem i Oliwą). Żadne inne zoo jednak nie zaskakuje nas podczas każdej wizyty tak bardzo – zawsze mamy wrażenie, że trafiamy do zupełnie innego miejsca, dynamika zmian jest bowiem nieporównywalna z żadnym innym ogrodem.
Ta wizyta była zaś o tyle szczególna, że przypadła w roku jubileuszowym – dosłownie kilka dni po naszym wyjeździe zoo świętowało swoje 150. urodziny – poza tym po raz pierwszy dane nam było zwiedzić gotowe już Afrykarium, które zrobiło na nas piorunujące wrażenie.
Tak wielkie, że opowiemy Wam o nim w oddzielnym tekście, dziś zaś skupimy się na reszcie zoo, która choć zdaje się być nieco w cieniu nowego obiektu, wciąż zapewnia mnóstwo atrakcji.
Nie bez powodu zresztą spędziliśmy we wrocławskim zoo aż trzy dni :).

Trzydniowy pobyt w zoo pozwolił nam zwiedzić je bardzo dokładnie, choć przyznajemy, że najwięcej czasu spędzaliśmy w Afrykarium :). Co prawda jubileuszowe obchody nas, niestety, ominęły (przyjechaliśmy za wcześnie), podobnie jak zjazd dyrektorów (przyjechaliśmy za późno), nie ominęły nas za to upały i tłumy zwiedzających – nie dziwi, że już w czerwcu przekroczona została magiczna liczba miliona sprzedanych biletów i naprawdę wiele wskazuje na to, że do końca roku wynik ten może zostać podwojony, co byłoby absolutnym rekordem wszech czasów, jeśli chodzi o krajowe zoologi. Jak się pewnie domyślacie, większość zwiedzających w pierwszej kolejności kieruje się do Afrykarium, przypominamy jednak, że na terenie zoo jest jeszcze bez mała kilkadziesiąt miejsc, które warto – a nawet trzeba! – odwiedzić…
I o nich poniżej :).

Sawanna afrykańska

Czyli wizytówka zoo – pierwszy wybieg, który widzimy po wejściu do ogrodu: przestronny, efektowny i świetnie komponujący się z bryłą Afrykarium. A na nim zebry, żyrafy, strusie i jedyny w Europie (!) samiec antylopy kama.

Pawilon Sahary

Tu koniecznie trzeba zajrzeć do fenków – pod koniec czerwca na świat przyszedł maluch, którego przy odrobinie szczęścia można wypatrzeć na wybiegu. Cudo :).

Przy okazji – czy zwróciliście kiedyś uwagę na to, jak fantastycznie prezentuje się dach pawilonu?

Pawilon Madagaskaru

Czyli pierwsza z ponowoczesnych inwestycji w zoo, która zrobiła na nas swego czasu piorunujące wrażenie. Dziś zdaje się być nieco zapomniana i w cieniu późniejszych obiektów, wciąż jednak jest to miejsce, do którego zajrzeć trzeba!
Choćby po to, żeby zobaczyć małe lemury alaotrańskie – gatunek ten rozmnożył się po raz pierwszy w Polsce właśnie we Wrocławiu, w 2011 roku, i od tego czasu na świat regularnie przychodzą kolejne młode.

Warto też zajrzeć do mieszkających tuż obok pawilonu likaonów.

Na lwy nie ma natomiast za bardzo co liczyć – głównie spały, ale przy takich temperaturach naprawdę nie ma się czemu dziwić…

Rysie

Docierając do najodleglejszych rejonów zoo – do leśnego wybiegu niedźwiedzi oraz makaków i muflonów – wcześniej warto na dłużej zatrzymać się przy rysiach: tu z kolei mamy szansę zobaczyć trzy maluchy, które urodziły się w połowie maja.

Widać całą trójkę - niestety, lepszego zdjęcia nie udało nam się zrobić

Widać całą trójkę – niestety, lepszego zdjęcia nie udało nam się zrobić

Okapi

Obowiązkowa wizyta – okapi to wszak jeden z najcenniejszych gatunków, jakie możemy zobaczyć (nie tylko!) we wrocławskim zoo. Nam udało się wypatrzeć całą trójkę – zarówno Nkozi i Maiko, jak i przybyłą w tym roku z zoo w Bazylei samicę Hazinę. Dobrego zdjęcia jednak nie zrobiliśmy tym razem 😦
Warto zajrzeć też na sąsiadujący z okapi wybieg świń rzecznych, na którym zawsze natrafi się na jakieś młode :).

Krokodylarnia

Obiekt, w którym żadnego krokodyla już nie zobaczymy, ale ciekawych zwierzaków wciąż jest tam sporo:

Po drugiej stronie alejki, na wybiegu Ameryki Południowej, uwagę zwracają przede wszystkim wylegujące się kapibary.

Odrarium

Obiekt, który w pełnej okazałości zobaczyliśmy po raz pierwszy – w ubiegłym roku byliśmy dosłownie w przededniu jego otwarcia. Pozornie nieefektowna inwestycja należy do najciekawszych w Polsce i nie tylko świetnie wpisuje się w specyfikę całego ogrodu, ale też stanowi ciekawe dopełnienie Afrykarium.

Kilka kroków od ekspozycji fauny Odry mieszkają z kolei pandy małe – zwierzaki, które podczas upałów wykazują się minimalną aktywnością i jeśli można je zobaczyć, to najczęściej w takiej pozycji:

Jednak wieczorem, gdy robi się trochę chłodniej, można przyłapać je na minimalnej aktywności:

pandyLemurlandia

Chyba jeden z naszych ulubionych wybiegów, przy którym – z racji bliskości do naszej miejscówki w wieżyczce – spędziliśmy sporo czasu. Lemury katta i wari czarno-białe to zwierzaki, które ciągle są w ruchu, szczególnie wieczorem, gdy wdają się w „terytorialne spory” między sobą i wydzierają tak, że słychać je w całym zoo.

Świetną zabawą jest obserwowanie wieczorem, z ławeczki przy Terrarium, jak wari skaczą po gałęziach i wspinają się po drzewach na wysokość nawet kilkunastu metrów, katty zaś z niebywałą zręcznością przechodzą po sznurach łączących różne elementy ich wybiegu.

lemuryJak się już jest przy lemurach, koniecznie wpaść trzeba do Terrarium – choćby po to, by sprawdzić, jak rosną warany z Komodo i żółwie słoniowe, a także by naocznie przekonać się, ileż to nowych gatunków pojawiło się na ekspozycji w ostatnim czasie.

„Ściana” kopytnych

Czyli ciąg wybiegów wzdłuż Odry, gdzie zobaczyć możemy m.in. renifery, koziorożce syberyjskie i milu – chyba nigdzie indziej w jednym miejscu nie zobaczymy tak wspaniałej kolekcji… poroży, jak tu właśnie :).

Koniecznie trzeba też zajrzeć do kun żółtogardłych – może uda się Wam (nam się nie udało) wypatrzeć pierwszego urodzonego w Polsce malucha tego gatunku. Jak nie, to warto i dla dorosłych – to wyjątkowo urocze i wdzięczne do obserwowania zwierzaki.

Małpiszony

Różne gatunki małp we wrocławskim zoo można oglądać w kilku miejscach – w pawilonie człekokształtnych, okrąglaku, na wybiegu pawianów, wreszcie w małpiarni, którą polecamy szczególnie – i z racji obsady, i ekspozycji.

DesktopOprócz leniwców koniecznie trzeba zajrzeć do urodzonego 15 marca tego roku makaka czubatego:

a także do wylegujących się na zewnątrz wyjców:

Słoniarnia

Kolejny mocno zapomniany obiekt – można tu zobaczyć tapiry anta, hipopotamy karłowate i, przede wszystkim, dwie słonice indyjskie:

Warto rozejrzeć się też po najbliższym otoczeniu słoniarni – zajrzeć do ptaszarni i na zewnętrzne wybiegi rozmaitych ptasiorów, zobaczyć co u Hipoczyściciela, a potem pójść do tygrysów i wilków.

Niedźwiedzie, foki, ursony…

Żeby dotrzeć do wybiegów niedźwiedzi – himalajskich i brunatnych. W gorące dni zbyt wiele się tu nie dzieje, ale, jak to mawiają niektórzy, „niedźwiedź jest niedźwiedź”! 🙂

niedźwiedzieMiędzy wybiegami niedźwiedzi, w dawnym basenie kotików, zamieszkały natomiast foki pospolite – samiec Duc i dwie samice. Po latach nazywania kotików fokami wreszcie przy tym basenie można w kierunku wylegujących się na słońcu zwierzaków bezkarnie rzucać „foki! foki!” :).

Cuda! Podobnie jak mieszkający na ostatnim wybiegu urson – tego gagatka też najlepiej obserwować pod wieczór, gdy jest najbardziej aktywny.

Nosorożce

I na koniec jedni z naszych ulubieńców – nosorożce pancerne Tarun i Manas, które wciąż, mimo powstania Afrykarium, są naszym zdaniem jednymi z największych „gwiazd” zoo. Można je oglądać bez końca – czego by nie robiły :).

Do naszych ulubieńców należą też dwa mieszkające razem z nosorożcami marabuty, które zwykle albo grzeją się w słońcu, albo z dystynkcją przechadzają się po wybiegu, a – kiedy trzeba – dyskretnie oddalają się od Taruna i Manasa, gdy ci trochę zanadto się doń zbliżą. Wygląda to przekomicznie :).

Grzejemy się…

Zmykamy powoli przed nosorożcem…

„Na ptasią łapę”…

Oprócz „zarejestrowanych” mieszkańców w zoo spotkać można także mnóstwo dzikich lokatorów – szczególnie ptaków, wśród których brylują czaple i dosłownie wszechobecne wrony (można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że wrocławskie zoo ma największy na świecie wolny wybieg tych ptaków).

wronyUdało nam się też zrobić takie oto zdjęcia – tuż przed zmierzchem. Chyba nasze ulubione z całej tej wyprawy :).

Zmiany, zmiany, zmiany

Od naszej ubiegłorocznej wizyty w zoo zmieniło się naprawdę bardzo dużo – otwarto Afrykarium i Odrarium (już samo to mogłoby się równać ze wszystkim, co zrobione w pozostałych polskich ogrodach razem wziętych), pojawiło się sporo nowych zwierzaków i gatunków: o żadnym innym zoo nie było w ostatnich 12 miesiącach tak głośno.
Warto jednak docenić także pomniejsze, ale równie ważne w kontekście funkcjonowania całego obiektu, działania, jak choćby nowe drogowskazy w zoo:

Desktopczy biletomaty, w których można spokojnie kupić bilety poza kolejką.

Z kolei z okazji 150. urodzin zoo przygotowano szereg atrakcji i działań, wśród których szczególnie spodobały nam się dwa: wydanie monografii poświęconej wrocławskiemu zoo (recenzja już wkrótce!) oraz wystawa poświęcona historii zoo (wzorowana na monografii właśnie!), którą zobaczyć można w centrum miasta:

wystawa na miesiceTyle na dziś – jeszcze w tym tygodniu oprowadzimy Was po gotowym już Afrykarium, a potem zabieramy się za Pragę i Berlin, które choć gościły już na Mrówkojadzie, to Mrówkojad wcześniej nie gościł w nich, będzie więc naprawdę ciekawie!

Advertisements

2 comments on “Mrówkojad we wrocławskim zoo, czyli relacji część I

  1. Zbiorniki w Odrarium robią wielkie wrażenie. Nieraz się spotkałem z opinią, że są fajniej urządzone niż te w Afrykarium.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s