Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga, czyli nocne zwiedzanie chorzowskiego zoo z Wojtuschem

Nie tylko my podróżujemy i piszemy relacje. Zawsze bowiem możemy liczyć na naszych wiernych korespondentów terenowych. Dziś na swoją relację z nocnego zwiedzania chorzowskiego zoo zaprasza Wojtusch.

Po raz drugi miałem okazję uczestniczyć w nocnym zwiedzaniu Śląskiego Ogrodu Zoologicznego. Podobnie jak w zeszłym roku akcja ta odbyła się w ramach Nocy Świętojańskiej organizowanej przez Park Śląski. W tym roku dodatkową okazją do świętowania jest 60 rocznica założenia tego parkowego kompleksu na terenie aglomeracji górnośląskiej, mieszczącego się na styku trzech miast – Chorzowa, Katowic i Siemianowic Śląskich. Tegoroczne zwiedzanie odbyło się w nocy z soboty 20 na niedzielę 21 czerwca. Ilość miejsc ze względów bezpieczeństwa ograniczona została do 120. W tym roku zapisy odbywały się także drogą mailową, przez co lista chętnych została zamknięta dzień przed zwiedzaniem. Dla osób, które chciały się zapisać w sobotni wieczór w kasach zoo nie było już niestety miejsca. Od godziny 19 dostępne były formularze, na podstawie których od godziny 21 można było kupić bilet. Cena za zwiedzanie wynosiła 20 zł. Pod bramę główną dotarłem krótko po godzinie 20. Na miejscu przy stanowisku ochrony znajdowały się pojedyncze osoby. Poszedłem zatem zgłosić swoją obecność i wypełnić formularz. Na miejscu zostałem poinformowany, że prawdopodobnie wejdę z grupą IV ok. 22.30. Nieco zmartwiony pespektywą dwóch godzin czekania pod bramą zoo i skróconego spaceru po ogrodzie spytałem, czy nie znalazłoby się jeszcze jakieś wolne miejsce we wcześniejszych grupach. Okazało się, że mogę zostać przydzielony do grupy II.
Pierwsza grupa weszła o 21.10, kolejne wpuszczane były co 20 minut. Tym sposobem o 21.30 uformowała się grupa, w której miałem zwiedzać ogród. Naszą przewodniczką była sympatyczna pani Ola, opiekunka małp. Każdej grupie towarzyszył pracownik ochrony, który zamykał kolumnę zwiedzających.

Trasa naszego spaceru biegła w odwrotnym kierunku w porównaniu z zeszłym rokiem. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od ciągu klatek ssaków drapieżnych. W pierwszej z nich zamieszkuje hiena pręgowana o imieniu Łapuszka, której przysmakiem są biszkopty. Dalej znajduje się klatka rysia euroazjatyckiego, którego jednak nie udało nam się wypatrzeć w gęsto zarośniętych pomieszczeniach. Mogliśmy za to dostrzec koati południowe oraz pancerniki włochate baraszkujące we wspólnej klatce. W pomieszczeniu obok przemykał afrykański ryś stepowy, czyli karakal. Eksponowany osobnik to samiec o imieniu Nieśmiałek. Jego cechą charakterystyczną poza charakterem jest również brak ogonka. Wcześniej w Chorzowie były dwa osobniki tego gatunku, obecnie pozostał tylko jeden.
Następnie przeszliśmy do kolejnych klatek – tymczasowego lokum żurawi koroniastych, woliery żenet afrykańskich oraz jeżozwierzy indyjskich. Żenety dały popis swoich akrobacji, zręcznie wspinając się po kratach. Jeden z osobników dzielnie radził sobie mimo braku jednej łapki. Żenety często w ciągu dnia są niewidoczne dla zwiedzających, przesypiając w różnych miejscach swojej klatki. Najbardziej aktywne są właśnie w nocy.
Minęliśmy stawy ptaków wodnych – różnych gatunków kaczek oraz gęsi, a także wybieg bocianów białych. Doszliśmy do dużego wybiegu, który obecnie zamieszkują kozy oraz osły. Niegdyś były tam jeszcze lamy, jednak jakiś czas temu zostały przeniesione w inną część ogrodu. Mogliśmy zauważyć, że jedna z oślic jest już w mocno zaawansowanej ciąży, a według informacji pani przewodnik miała lada dzień urodzić. Jak się później okazało, młode przyszło na świat w następną sobotę 27.06. Jest to samczyk o imieniu Myszor.


Niestety nocny spokój zwierząt został zakłócony przez intensywne wybuchy fajerwerków, zlokalizowane w ścisłym sąsiedztwie ogrodu zoologicznego. Widzieliśmy, w jakim popłochu zwierzęta biegały po wybiegu, szukając poczucia bezpieczeństwa u ludzi znajdujących się przy ogrodzeniu wybiegu. Najbardziej przerażone były właśnie kozy, osły, a także ptaki zamieszkujące w pobliżu – orły stepowe, bieliki, sowy oraz emu. Po kilkunastominutowej salwie sztucznych ogni odetchnęliśmy z ulgą, widząc, że zwierzęta zaczęły się uspokajać. Niestety organizatorzy imprez towarzyszących Nocy Świętojańskiej nie pomyśleli widocznie o szkodliwym wpływie pokazów fajerwerków na mieszkające nieopodal zwierzęta.
W świetle latarek obserwowaliśmy różne gatunki sów bezszelestnie przelatujące w swoich wolierach. Następnie mijaliśmy wybieg emu i udaliśmy się do pawilonu egzotarium. Kolejnym naszym punktem był pawilon akwarium, gdzie pora dnia nie miała chyba większego znaczenia.


Nieopodal akwarium zlokalizowane są domki dwóch gatunków lemurów – lemura katta, często kojarzonego z Królem Julianem z popularnego filmu „Madagaskar”, a także lemura wari czarno-białego. Mijając wyspę lemurów katta doszliśmy do nowego pawilonu gepardów. Tutaj mogliśmy podziwiać parę tych wspaniałych kotów przebywającą akurat na wybiegu. Dowiedzieliśmy się, że do samicy Yati niedawno dołączył samiec Iwan, który wrócił z warszawskiego zoo, w którym przebywał kilka miesięcy w celu rozmnożenia gatunku. Niedługo po powrocie Iwan przystąpił do działania także w Chorzowie. Czas pokaże, czy znowu będziemy się mogli cieszyć małymi gepardami w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym.
Od wybiegu gepardów przeszliśmy do wybiegu wydr europejskich, gdzie mogliśmy zobaczyć nocne wędrówki samca wydry o imieniu Maciek. Samica, która również zamieszkuje tę ekspozycję wolała pozostać w ukryciu. Następnie doszliśmy do klatek, które niegdyś służyły wydrom, a obecnie zajęte są przez skunksy. Zostały one przeniesione z wybiegu nieopodal mar patagońskich, gdyż wybieg ten zostaje przygotowywany na przyjęcie nowego gatunku – niespodzianki. Po wystroju wybiegu sądzić można, iż będzie to planowana już kilka lat temu panda mała.


Kolejnym punktem na naszej trasie był pawilon, w którym eksponowane są małpy, ptaki oraz gady. Tutaj pani Ola wraz z panią Karoliną informowały nas o zwyczajach swoich podopiecznych. Poznaliśmy samca patasa o imieniu Honzo. Usłyszeliśmy o ciekawych zachowaniach Flipa, samca mangaby czarnej, któremu towarzyszą dwie samice. Flip wychowywał się na wspólnej ekspozycji razem z gorylami. Okazało się, że dzięki temu nabył pewnych umiejętności, których pozostałe chorzowskie mangaby nie potrafią. Flip, jako jedyny z grupy pije wodę z butelki, czego podobno trudno nauczyć jego towarzyszki. Poszczególne osobniki mangab różnią się od siebie także stylem spania. O ile samice śpią normalnie, jak na mangaby przystało na gałęziach drzew, o tyle samiec Flip śpi rozciągnięty na podłodze, jak to mają w zwyczaju goryle. Poza mangabami i patasami w budynku prezentowane są jeszcze gerezy abisyńskie, koczkodany zielone oraz lemur katta – 17-letni samiec Grubcio, który ze względu na wiek odrzucony został przez stado, przez co musi mieszkać samotnie. Grubcio był dobrym reproduktorem, doczekał się licznego potomstwa. Obecnie bardzo lubi towarzystwo swoich opiekunów i stał się wielkim pieszczochem. Wszystkie małpy w pawilonie mają całodobowy dostęp do pomieszczeń zewnętrznych.
Po wyjściu z pawilonu przeszliśmy obok antylopiarni, która ze względu na młodego addaksa była tym razem zamknięta. Udaliśmy się zatem pod nowy pawilon sajmiri, gdzie mogliśmy obserwować te rozbiegane małpy. Tuż obok tymczasowo zamieszkują pawiany płaszczowe, które czekają na zakończenie remontu swoich docelowych pomieszczeń. Obecnie w Chorzowie zamieszkują 4 samce tego gatunku, którym przewodzi porośnięty gęstym płaszczem włosia samiec Pituś. Niestety na początku czerwca padła samica Chmurka.


Dwa gatunki małp sąsiadują z dwoma gatunkami panter, których pomieszczenia zlokalizowane są w ciągu tzw. felidarium, czyli ekspozycji kotów. Pierwszym z gatunków jest pantera śnieżna, czyli irbis. W Śląskim Ogrodzie Zoologicznym zamieszkują dwa osobniki tego gatunku. Często można zobaczyć je aktywne w ciągu dnia, chociaż najczęściej wylegują się na półkach skalnych, przesypiając najcieplejsze godziny. Zaraz obok mieszka dziewięcioletni Zenek, samiec pantery perskiej. Jest to największy z podgatunków lamparta. Koty te prowadzą nocny tryb życia, przez co zobaczenie Zenka w ciągu dnia należy do rzadkości. Zawsze warto spróbować wypatrzeć go wśród zarośli, czy nie drzemie gdzieś pomiędzy skałami i roślinami. Sam przy wielu swoich wyprawach do zoo widziałem go zaledwie kilka razy. Najczęściej jednak uchwytny jest w godzinach późnego popołudnia, kiedy to zaczyna już swoją aktywność. W czasie nocnego zwiedzania mogliśmy obserwować lamparta perskiego w świetle latarek, leżącego na półce skalnej.
Kolejnym gatunkiem dużych kotów na trasie naszego zwiedzania były lwy, a właściwie lwice, które bacznie obserwowały z wnętrza swojego pawilonu ludzi znajdujących się za szybą. Przy takim kontakcie widać w pełni, jakie to duże i silne zwierzęta. Podziw budzi widok potężnych łap czy mocnych zębów tych kotów.
Za wybiegiem lwów znajdują się jeszcze trzy wybiegi niedźwiedzi – dwa należące do niedźwiedzic brunatnych oraz wybieg niedźwiedzicy himalajskiej. Jako, że niedźwiedzie zamykane są na noc w pawilonie niedostępnym dla zwiedzających pominęliśmy te wybiegi i udaliśmy się w kierunku słoniarni, idąc alejką górującą nad Kotliną Dinozaurów.
Zanim jednak weszliśmy do budynku zatrzymaliśmy się na dużej polanie, gdzie rozstawione zostało stanowisko do obserwacji nocnych owadów. Pogoda jednak nie była zbyt dobra do tego typu doświadczenia, przez co różnorodność owadów ograniczała się jedynie do kilku gatunków.


Czekała nas teraz wizyta w charakterystycznym okrągłym pawilonie. Jest to dom dwóch dużych gatunków ssaków – słonia azjatyckiego i hipopotama nilowego, a także kilku gatunków gadów i ptaków. Od pięćdziesięciu lat niepodzielnie króluje w nim hipopotam Hipolit, który wraz ze swoją partnerką doczekał się licznego potomstwa. Samica Hamba padła jednak w 2011 roku i od tego czasu Hipolit jest jedynym hipopotamem chorzowskiego zoo. Uznawany jest on za jednego z najstarszych przedstawicieli swojego gatunku w Europie. Podczas naszej wizyty odpoczywał akurat w większym z basenów. Tuż obok przechadzał się osiemnastoletni samiec azjatyckiego słonia o imieniu Thisiam. Według informacji opiekuna jest to jeden z największych słoni przetrzymywanych w niewoli. Od kilku lat toczy się dyskusja i podejmowane były próby wyjazdu Thisiama do innych ogrodów zoologicznych, gdzie z samicami stworzyłby grupę hodowlaną. Wszystkie te starania okazywały się jednak do tej pory bezskuteczne. Nadzieja na wyjazd pojawiła się w tym roku i prawdopodobnie już w lipcu Thisiam wyjedzie do Szwajcarii. Przeszkodzić w tym może jednak must, czyli okres godowy u samców, kiedy to stają się one bardzo pobudzone i agresywne. Okres ten przeciągnąć się może nawet do pół roku. Po wyjeździe Thisiama w pawilonie przeprowadzony ma zostać remont, po którym do Chorzowa zostaną sprowadzone dwa młodsze słonie.
Poza dużymi ssakami, w pawilonie zamieszkują także gady – żółw sępi oraz żółwie mata mata, którym towarzyszą ryby z rodzaju pielęgnic, następnie agamy kołnierzaste, legwan zielony, agama żaglowa filipińska, pytony nowogwinejskie, a także niedawno wprowadzone warany – guzoszyi, piaskowy oraz niebieskoogonowy. W tym budynku także znajduje się zimowa woliera syczków, jednych z najmniejszych sów.

Po opuszczeniu słoniarni udaliśmy się alejką biegnącą wzdłuż stawu zamieszkiwanego przez pelikany przed pawilon żyraf. Żyrafy początkowo odpoczywały, jednak na widok ludzi przy szybach stały się bardziej aktywne. Żyrafy są chętnie oglądane przez zwiedzających, toteż ich widok w nocy wzbudził dodatkowy zachwyt wśród uczestników zwiedzania.
Spod pawilonu żyraf przeszliśmy do wybiegu bydła szkockiego, które niezbyt przejęte naszą obecnością o tej porze, spało sobie w najlepsze. Swoje kroki skierowaliśmy jeszcze do pawilonu nosorożców, aby przyjrzeć się tym potężnym afrykańskim ssakom.


Następnie przyszła kolej na spotkanie z tygrysami. Chorzowskie tygrysice, Tajga i Saga to przedstawiciele największego z podgatunków tygrysów – amurskiego, zwanego także syberyjskim. Oba koty leżały akurat rozciągnięte na półce znajdującej się w ich pomieszczeniu wewnętrznym. Mogliśmy zza szyby podziwiać te największe koty świata. Po krótkiej obserwacji ruszyliśmy w dalszą drogę. Do zakończenia spaceru pozostał nam już niedługi odcinek. Do wybiegu tygrysów przylega teren zamieszkiwany przez stado kobów liczi. W świetle latarek mogliśmy zobaczyć te antylopy przebywające akurat na wybiegu. Tuż obok znajduje się wybieg strusi afrykańskich, których nie udało nam się jednak zobaczyć.


Ostatnia prosta, prowadząca do bramy głównej to w większości baseny ptactwa wodnego. W alejce zdominowanej przez ptaki znajduje się wyspa i domek lemurów wari rudych. Jest to trzeci gatunek tych małpiatek prezentowany w chorzowskim zoo. Lemury wari rude dzielą swój zewnętrzny wybieg z dwoma gatunkami kaczek – dziwonosami oraz drzewicami dwubarwnymi. W dalszej części znajduje się wspólny basen łabędzi czarnych oraz kormoranów. Sąsiadują z nimi pelikany różowe, które pod osłoną nocy pływały po swoim zbiorniku wodnym. Po przeciwnej stronie alejki znajdują się jeszcze wybiegi – flamingów (dwa gatunki – różowy i mały) mieszkających wspólnie z żurawiami mandżurskimi, żurawi stepowych oraz pelikanów małych i kędzierzawych. Ptaki wodne były ostatnim punktem naszego nocnego zwiedzania.


Kiedy dotarliśmy do bramy głównej nasze zegarki wskazywały godzinę 0.30. Pozostało jeszcze sprawdzenie obecności, żeby nie okazało się, że gdzieś po drodze zabłąkał się jakiś zwiedzający. Zmęczeni, ale zadowoleni po odbytym piękną nocą w ciekawym miejscu spacerze rozeszliśmy się każdy w swoją stronę. Zapewne na długo pozostanie w pamięci uczestników to niezwykłe spotkanie – to niezwykłe spojrzenie na zwierzęta mieszkające w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym. Zarówno dla nas, zwiedzających jak i dla zwierząt ta noc była inna niż pozostałe. Kolejny nocny spacer w chorzowskim zoo dobiegł końca.

Dziękujemy Wojtuschowi za relację, a Was zapewniamy, że w najbliższym czasie możecie liczyć na kolejne artykuły.

Advertisements

2 comments on “Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga, czyli nocne zwiedzanie chorzowskiego zoo z Wojtuschem

  1. Konieczne jest chyba małe sprostowanie, gdyż w relacji pojawiły się pewne nieścisłości. Otóż z tego co wiem to w na wybiegach ptactwa wodnego położonych na lewo od bramy głównej zoo obok flamingów i żurawi mandżurskich przebywają żurawie zwyczajne, natomiast żurawie stepowe przebywają w dużej wolierze zajmowanej dawniej przez ptaki drapieżne. Pelikanów kędzierzawych od dawna nie ma w śląskim zoo (były kiedyś dawno temu). Obecnie są pelikany różowe (baba) i pelikany małe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s