Relacja z Zoo w Pilźnie, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga

Mimo, że aktywność na Mrówkojadzie jest ostatnio nieco mniej wzmożona, to nasi wierni terenowi korespondenci nie próżnują. Wojtek właśnie wrócił z Czech i zaprasza nas do lektury jego relacji z wizyty w zoo w Pilznie.

Mapa Zoo w Pilźnie

Głównym punktem programu wyjazdu do Czech była Zoofanatika, czyli impreza skupiająca zookolekcjonerów i sympatyków ogrodów zoologicznych. W tym roku wydarzenie odbyło się w Pilźnie. Zeszłoroczna pierwsza edycja miała zaś miejsce w Dvur Kralove. Zoofanatkia jest słowiańską wersją imprezy pod nazwą Zoohistorica, która to organizowana jest zazwyczaj w ogrodach zachodniej Europy (choć w swojej historii gościła i w Polsce). Już wiadomo, że w przyszłym roku Zoofanatika odbyć ma się w czeskim zoo Ohrada. My byliśmy pod naprawdę dużym wrażeniem: ciekawi ludzie, miła atmosfera i pilznieńskie zoo, o którym zaraz co nieco opowiem.

Zoo w Pilznie zajmuje górzysty teren o powierzchni 21 hektarów. Na tym terenie zgromadzono ponad 1200 gatunków zwierząt w liczbie około 7700 osobników, z czym nie może równać się żadne inne czeskie lub słowackie zoo. Programami ESB lub EEP objętych jest ponad tu 100 gatunków. Największą część kolekcji stanowią ptaki, bardzo reprezentacyjną grupą są też gryzonie. Należy jednak nadmienić, że sporo zwierząt znajduje się na zapleczach. Wśród zwierzostanu zoo możemy dopatrzeć się wielu unikatów na skalę europejską.

Przed bramę zoo docieramy chwilę po otwarciu. Już wiemy, że będzie dużo zwiedzania. Ogród udało się w dużym stopniu podzielić na strefy zoogeograficzne. Zaraz za wejściem rozciąga się strefa afrykańska. Na samym początku znajduje się wybieg lwów i jest to wybieg nie byle jaki. Dzięki otoczeniu go wodą (imitacja szerokiej strugi) i pastuchem elektrycznym mamy wrażenie obcowania z tymi potężnymi kotami niczym bez żadnych barier. Mieszka tu para lwów berberyjskich. Zwiedzający mają również dostęp do pomieszczenia wewnętrznego lwów. Znajduje się ona w jasnej części pawilonu nocnej Afryki.

Wybieg lwów

Poza nimi w tej części zobaczyć możemy mangusty strojne, kuzimanze, żenety sawannowe i otocjony. Za drzwiami znajduje się część nocna, której największymi mieszkańcami są szakale czaprakowe. Na szczególną uwagę zasługują także lis kapski i zorrilla libijska będące jedynymi przedstawicielami swoich gatunków w Europie. Sąsiednim budynkiem jest Pawilon Madagaskaru. W około niego znajdują się wyspy i woliery, a na parterze bogato zaopatrzony sklepik. Jest on o tyle ciekawy, że znajduje się w nim pomieszczenie lemurów katta. Na piętrze zaś oglądać możemy część nocną i dzienną. W tej drugiej zamieszkują między innymi lemury wari czarnobiałe, płowe, mokoki, aloatrańskie i czerwonobrzuche, a także galdie kasztanowate i mangusty wąskosmugłe. Na środku umieszczone są terraria dla gadów i płazów. Na szczególną uwagę zasługuje połączenie lemurów z żółwiami promienistymi- genialny sposób na wypełnienie wszystkich części ekspozycji oraz pokazanie interakcji między gatunkami.

Pawilon nocny

Zorilla libijska

Przechodzimy wzdłuż wyspy lemurów odgrodzonej od wybiegu lwów jedynie wodą cofając się jednocześnie w stronę wejścia i ruszamy wzdłuż alejki położonej przy granicy zoo, a jednocześnie u podnóża góry, na jakiej ogród jest położony. Docieramy do pierwszej ekspozycji ptaków na naszej trasie. Jest to duża woliera zamieszkiwana przez różne gatunki kaczek oraz ptaków wodnych i brodzących. Kawałek dalej po przeciwnej stronie ścieżki znajdują się bliźniacze woliery, w których można wypatrzeć kraski, turako angolskie, rzadki podgatunek bilbila ogrodowego (P. b. inornatus), czy też jeszcze rzadszego dzioborożca piskliwego oraz turkawkę żałobną.

Dzioborożec piskliwy

Bilbil

Po prawej stronie zaczyna się ciągnąć długi zbiornik wodny, na którego początku zlokalizowano wyspy dla gerez angolańskich i koczkodanów nadobnych. Smaku tym ekspozycjom dodaje ich współlokator, jakim jest hipopotam karłowaty. Do stawu dostęp mają również pelikany (małe, różowe, indyjskie i australijskie). Tuż obok wybudowano przechodni pawilon, w którym swoje ekspozycje zimowe znalazły hipopotamy i pelikany. U tych pierwszych w basenie u boku matki udało nam się dostrzec malucha. Po przeciwnej stronie pawilonu znajduje się ciekawa ptasia woliera. Można w niej podziwiać m.in. dorodną grupę szablodziobów, bataliony, derkacze ale także żołny i amadyny obrożne. Cały pawilon utrzymany jest w afrykańskim stylu.

Pwilon Afryki

Po przejściu przez niego naszym oczom ukazuje się wybieg sawanny po prawej i ekspozycja gepardów po lewej. Aktualnie przebywają tu dwaj przedstawiciele tych najszybszych na świecie ssaków. Warunki do ich obserwacji są wyśmienite. Zwiedzających od zwierząt oddziela tylko niski murek, za którym znajduje się wąska fosa. Brak jest tu jakichkolwiek zabezpieczeń elektrycznych. Sąsiadami gepardów jest rodzina guźców właśnie odchowująca młode. Natomiast naprzeciwko rozciąga się wspomniany kompleks wybiegów sawanny. Pierwszy z nich zamieszkują aktualnie zebry Chapmana, koby liczi i strusie, a ich współlokatorami są kazarki rdzawe i dostojny łabędź krzykliwy. Następny wybieg zajmują niale grzywiaste, a ostatni blesboki na spółkę z trzema dorodnymi samcami żyraf Rodszylda. Są to 6-letni Jiri i rok starszy Borek urodzone w Pradze oraz 7-letni Lex z Ostrawy. Wszystkie wybiegi odgrodzone są wodą lub suchą fosą.

Po obejrzeniu żyraf opuszczamy krainę afrykańską i wkraczamy do orientalnej. Z Afryką nie żegnamy się jednak ostatecznie, gdyż za chwilę zajrzymy do pawilonu żyraf, a później do szympansów. Tymczasem jednak ruszamy do nosorożców indyjskich. Do dyspozycji mają one dwa niezbyt obszerne wybiegi i staw, na którym znajdują się dwie wyspy. Nie są one oczywiście puste! Jedną z nich zamieszkuje para gibonów żółtopoliczkowych, która donośnie daje znać o swojej obecności. Druga wyspa jest zaś królestwem makaków wanderu. Jeśli dopisze nam szczęście możemy oglądać pływające koło małp pancerne giganty. Wróćmy jednak do samych nosorożców. W Pilznie mieszka para dorosłych zwierząt, ale główną gwiazdą i celebrytką jest ich córeczka Maruśka. I rzeczywiście trudno nie ulec jej urokowi.

Wędrując do pawilonu mijamy ptasie woliery zamieszkane przez między innymi bilbile arabskie oraz czerwonoplame, synogarlice perłoszyje, trznadle saharyjskie, czy w końcu synogarlicę senegalską podgatunku S. s. senegalensis, której poza Pilznem nie uświadczymy w żadnym europejskim ogrodzie, a także sporo gatunków azjatyckich. Przechodzimy też koło niewielkiego, ale ciekawie urządzonego wybiegu pandy małej. Spacerujące zwierzę jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Na ostatniej prostej mijamy jeszcze pięknie odzywające się żurawie indyjskie i wchodzimy do pawilonu. Nosorożce mają do dyspozycji dwa spore boksy wewnętrzne oraz wspólny basen. Jeżeli nosorożec tylko zechce, może podejść do nas bardzo blisko i jeszcze dobitniej prezentować swe wdzięki. Z tej części płynnie przechodzi się do żyrafiarni. Po drodze nie można jednak pominąć nocnej ekspozycji wielkomyszy filipińskich, rzadkich jeżozwierzy (Hystrix pumila) i łaskunów muzang będących „producentami” najdroższej kawy świata. Żyrafiarnia oczywiście również nie kończy się na samych żyrafach. Są tu ciekawie ekspozycje dla bezkręgowców, a także wspólne pomieszczenie gadów, góralków zaroślowych i wiewiórek przylądkowych.

Góralek zaroślowy

Po opuszczeniu budynków ruszamy dalej odkrywać krainę palearktyczną. Na dłuższą chwilę zatrzymujemy się przy wolierach irbisów. Specjalnie dla nich rozciągnięto siatkę na niemal pionowej skalnej ścianie. Daje to możliwość, tym niezwykle sprawnym kotom, do wykorzystania swych niemal akrobatycznych zdolności. Ich popisy można oglądać zarówno z dołu, jak i z góry. Do niedawna podobne, choć mniej strome, woliery zamieszkiwały lamparty chińskie. Kierujemy się wzdłuż stepu mongolskiego. Kompleks wybiegów zajmują baktriany, kułany oraz dżejrany. Nieopodal znajduje się pięknie zadbany ogród. Takich wypielęgnowanych klombów i zagajników znajdziemy podczas naszej przechadzki jeszcze sporo. Jesteśmy bowiem w ogrodzie zoologiczno botanicznym w pełnym tej nazwy znaczeniu. Obie części stoją tu na naprawdę dobrym poziomie. Wróćmy jednak do części zoologicznej. Dotarliśmy do wybiegu żubrów i kiangów. Nie ma tu jednak w żadnym wypadku grubych stalowych rur. Zwierzęta odgrodzono drewnianym ogrodzeniem ze wsparciem linki z prądem.

Skończyła się łatwa przechadzka, teraz czeka nas mała wspinaczka. Ruszamy wzdłuż wybiegu wołu piżmowego, któremu towarzyszy stadko piesków preriowych. Zaglądamy do woliery syberyjskiego lasu. Zaglądamy to dobre słowo, gdyż można wejść do jej wnętrza i znaleźć się między pospolitymi gatunkami ptaków. Jeżeli już o Syberii mowa to nie może obejść się bez jej najbardziej znanego drapieżnika. Nieckowaty wybieg zajmuje dostojny tygrys amurski. Ogrodzenie tworzy lekka siatka i pastuch. Do dyspozycji kota jest też wodospad. Samo zwierzę oglądać można z kilku perspektyw. My jednak ruszamy dalej w górę idąc wzdłuż ogromnego wybiegu niedźwiedzi brunatnych. Tym wielkim terenem rządzą cztery osobniki. Po dotarciu na szczyt ukazuje nam się rozległy wybieg wilków. Mimo, że ogrodzenie zdaje się być już nadgryzione zębem czasu to wilki zdają się nic z tego nie robić i cieszą się sporym obszarem.

Przechodzimy przez teren dawnego gospodarstwa, na którym teraz zlokalizowana jest restauracja, sala dydaktyczna, toalety, minizoo oraz punkt widokowy na wolierę irbisów, zoo i samo miasto Pilzno. To właśnie w zlokalizowanych tu budynkach odbywały się wykłady i wspólne posiłki dla uczestników Zoofanatiki. Znajduje się tu także ekspozycja „Czeska rzeka”, będąca odpowiednikiem wrocławskiego Odrarium. Poza licznymi gatunkami ryb swoje baseny mają tu także wydry.

Ruszamy jednak dalej wkraczając do strefy Ameryki. Pierwszym z wybiegów, jaki widzimy jest ten należący do jeleni wapiti. Ich sąsiadami są imponujące kozły śnieżne oraz owce Dalla. Spadzisty teren jest idealnym na tego typu wybiegi. Między nimi znajduje się łatwy do przeoczenia, aczkolwiek bardzo ciekawy pawilon pustynni amerykańskiego stanu Sonora. Można tu podziwiać ciekawie urządzone terraria dla gadów takich jak grzechotnik teksański czy jedyny w europejskich ogrodach żółw Kinosternon integru. Między nimi wkomponowano ekspozycje dla bezkręgowców, ryb ślepczyków jaskiniowych i płazów z ambystomą tygrysią na czele. Kolekcji kręgowców dopełniają przedstawiciele ptaków- pójdźka ziemna i ssaków- assapan. Sporo z mieszkających tu gatunków do duże rzadkości w ogrodach zoologicznych. To jednak zresztą domeną całego zoo w Pilznie.

Pawilon Sonory

Do pawilonu Sonory przylega jeszcze woliera myszołowów rdzawosternych. Ruszamy do ostatnich już ekspozycji północnoamerykańskich. Są to bliźniacze wybiegi rysi rudych i kanadyjskich. Oba są ciekawie wkomponowane i łatwo przeoczyć dojście do punktów widokowych, a tym samym możliwość bliskiego oglądania tych tajemniczych kotów. Ich sąsiadem jest nie kto inny jak świszcz.

Po przeciwnej stronie alejki rozciąga się strefa Ameryki Południowej. Największy wybieg tej strefy zamieszkują wikunie, kapibary i nandu. Zwierzęta można podziwiać zza pasa kamieni i delikatnego ogrodzenia elektrycznego. Zmierzamy wzdłuż wybiegu pampy i docieramy do dużej woliery, która zamieszkiwana jest najprawdopodobniej na zmianę przez kariamy, urubu czarnogłowe i kondora królewskiego.

W jej sąsiedztwie znajduje się świeżo co oddany do użytku pawilon Amazonii. Jest to przede wszystkim królestwo dla pazurkowców, ale i nie tylko. Pierwsza i największa z wolier jest przechodnia i zamieszkują ją saki białolice, ponocnie, paki oraz przedstawiciel ursonowatych – koendu. Wokół pawilonu swoje woliery mają pazurkowce, z których szczególnie warto wymienić, noszące na plecach maluchy marmozety białe, rzadkie tamaryny Saguinus lagonotus, czy też odchowujące młode tamaryny złotorękie. Wewnątrz poza pawilonu poza obejrzeniem zwierząt w pomieszczeniach wewnętrznych możemy też dowiedzieć się, co jedzą pazurkowce oraz jakie są dla nich zagrożenia. Ostatnią południowoamerykańską ekspozycją jest oddzielony niskim murkiem i linią elektryczną wybieg długonogiego wilka grzywiastego.

Woliera przechodnia

Wchodzimy na teren parku dinozaurów, który o tej porze roku jest darmowy. Nie chcemy jednak oglądać dinozaurów (choć te robią wrażenie), lecz zmierzamy do luźno porozsiewanych wolier wielogatunkowych. Można w nich zobaczyć bodaj najpełniejszą kolekcję podgatunków bażanta łownego, ale i inne gatunki bażantów oraz przedstawicieli innych grup ptaków. O ich mieszkańcach można by napisać oddzielną relację, więc jestem zmuszony do ograniczenia ilości informacji do kilku subiektywnie wybranych przedstawicieli. Zresztą na próżno szukałbym zapewne polskich nazw wielu gatunków. Z technicznego punktu widzenia wszystkie kilkanaście wolier wygląda niemal identycznie – drewniany domek z wglądem do dwóch pomieszczeń oraz terrarium dla gryzonia i dwoma przyległymi wolierami. Nie ma tu jednak mowy o jakiejkolwiek monotonii czy nudzie. Szczególnie, gdy możemy obserwować takie gatunki jak góropatwa berberyjska czy azjatycka, pasterz, pleszka ałtajska, synogarlica perłoszyja (S. c. tigrina), różne sójkowce, miedzianka szmaragdowa, muszkatela miedziana czy biała, wyspiarekbzłotoczelny, treon rdzawoszyi, wieloszpon brązowy (P. c. scutulatum), kiściec czarny, różne bil bile a w tym biblbil plamisty, dzięcioł złotoczuby i wiele wiele innych. Są tu także stawy zamieszkane przez gatunki takie jak kapturnik, sterniczka jamajska czy edredon.

Schodzimy wreszcie na dół mijając ogromny amfiteatr leżący na terenie zoo. Obecnie przechodzi on remont. Zanim zejdziemy na sam dół odwiedzamy historyczny obiekt militarny, którego tunele zostały udostępnione zwiedzającym. Zlokalizowano w nich ekspozycje zwierząt i to nie tylko dżdżownic. Pośród ciemnych tuneli swój dom znalazły różne gatunki nietoperzy, płazów, gadów i bezkręgowców. Na zewnątrz budynku znajduje się duża woliera zamieszkiwana przez gatunki rodzimych jaszczurek, a przynajmniej tabliczki tak wskazują.

Kolejnym świeżo otwartym obiektem jest pawilon Mediteraneum będący domem dla żółwi lądowych. Niestety, podczas naszej wizyty główni mieszkańcy jeszcze spali głębokim snem zimowym i pokazywał się jedynie żółw błotny mający basen po drugiej stronie obiektu. Zawracamy, aby znów zejść do podnóży góry. Mijamy opustoszałe aktualnie stanowiska ptaków sokolniczych i docieramy do basenu pingwinów. Brak w nim co prawda wglądu podwodnego, ale woda jest czysta, a wybieg bardzo zadbany. Ich sąsiadami po drugiej stronie alejki są flamingi chilijskie i różowe mające za współlokatorów kilka gatunków blaszkodziobych oraz bociany białoszyje i ibisy czarnopióre.

Tym samym znaleźliśmy się znów przy wybiegu lwów i po szybkim sprawdzeniu, czy aby na pewno nadal tam są, ruszamy do ostatniej niezwiedzonej części zoo. Oglądania mielibyśmy zapewne jeszcze sporo więcej, ale pawilon tropikalny zamieszkiwany przez ptaki, gady, płazy i ryby przechodzi właśnie remont i dostępna jest zaledwie malutka część. Można w niej oglądać warana Martensa, pytona siatkowanego, lwiatki złote oraz łączoną ekspozycję żółwi olbrzymich z lemurami katta. Poza nimi swój pokój mają tu też szympansy. Pozostałe ich pomieszczenia nie są dostępne dla zwiedzających. Do pawilonu przylega wyspa lemurów i wybieg szympansów. Otoczony jest on pastuchem i pasem wody. Pokryty jest naturalną roślinnością i niewysokimi konstrukcjami. Ze względów bezpieczeństwa zwierzęta nie mają dostępu na wysokie drzewa. Aktualnie w Pilźnie przebywają cztery szympansy: 22-letni samiec Bask urodzony w Dvur Kralove, samice- 21-letnia Zedonja i 28-letnia Ziziwa urodzone w holenderskim Arnhem oraz 12-letnia samiczka Bamia, córka Baska.

Wybieg szympansów

W sąsiedztwie szympansów znajduje się ostatnia a zarazem najmniejsza strefa – australijska. Rozpoczyna ją pawilon walabi Duska, nazywanych filander aru oraz bobroszczura. Oba gatunki to duże rzadkości w ogrodach zoologicznych. Obok znajduje się staw zamieszkiwany przez wodne ptaki Australii. Niestety pora roku spowodowała, że jeszcze nie wszystkie z nich wyszły na zewnątrz. Nad stawem mieszkają kapodzioby, emu oraz kangury szare. Następne wybiegi zajmują kangury rude oraz wspólnie walabie Bennetta i Parma. Po drugiej stronie swój stawik ma kazarka rajska. Są tu także woliery z małymi australijskimi papugami i gołębiami oraz gatunkami takimi jak kulon australijski, czajka płatkolica, dzierzbowron czy kukabury- chichotliwa i modroskrzydła. Ostatnią wolierę zamieszkują sowice australijskie oraz nogale brunatne. Do ich pomieszczenia przylega zagroda owiec australijskiej rasy Suffolk. Po przeciwnej zaś stronie mieszkają psy dingo, bardzo przyjacielskie osobniki.

Tym samym zakończyliśmy zwiedzanie zoo w Pilznie. Gratuluję wszystkim, którzy wytrwali całą relację, choć i tak przedstawiona jest w skrócie. My zoo zwiedzaliśmy dwa dni i chętnie wróciłbym do niego ponownie, bo pozostał mi duży niedosyt. Wszystkim, którzy się zastanawiają, szczerze polecam zoo w Pilznie. Jednym z wielu argumentów będzie na pewno olbrzymia kolekcja gatunków i podgatunków. Sporo z nich zobaczyć można tylko w kilku ogrodach zoologicznych Europy lub wyłącznie w Pilznie. I choć po analizie raportu rocznego można łatwo wywnioskować, że część ciekawych i rzadkich gatunków przebywa na zapleczach, to i tak jest co podziwiać na terenie zoo.

Serdecznie dziękuję naszej ekipie wyjazdowej, czyli Mateuszowi, Pawłowi S., Pawłowi C. i Marcie Z. za miło spędzony czas w Republice Czeskiej. Gorące podziękowania kieruję również do organizatorów i uczestników Zoofanatiki. Dzięki Nim spędziliśmy w Pilznie wspaniałe dwa dni oraz wzbogaciliśmy swoje zbiory o nowe pozycje.

Jednocześnie korzystając z okazji życzę wszystkim czytelnikom Mrówkojada spokojnych i radosnych Świąt, a ten wiosenny czas niech będzie pełen spełnionych marzeń i planów. Pozdrawiam!

Reklamy

7 comments on “Relacja z Zoo w Pilźnie, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga

    • Oczywiście, że wpuszczano nas za kulisy i to zarówno grupowo, jak i indywidualnie (jeśli ktoś chciał). Ale zaplecze, to zaplecze – warunki do fotografowania nie najlepsze, zwłaszcza przy większej grupie zwiedzajacych. Brak zdjęc to trochę moja wina, miałem podesłac parę fotek Wojtkowi.

  1. Sonora to stan nie w Stanach a w Meksyku 😉 a pawilon przedstawia ogólnie rejon pustyni Sonora 😉 i idziemy w stronę wołów piżmowych a nie w stronę wołu piżmowego 😛

  2. U coś u was mrówkojadzie od dłuższego czasu 7 dni zoo nie widać , a tyle się wydarzyło w polskich ogrodach że można by było napisać obszerny artykuł i to na kilka stron nawet 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s