Nowy Tomyśl po remontach

Pod koniec lata, w trakcie naszych wielkopolskich wojaży, udało nam się znaleźć chwilę, żeby odwiedzić nowotomyskie zoo – ogród, który na naszych łamach gościł wielokrotnie, znajduje się bowiem blisko rodzinnych stron połowy redakcji i do którego zaglądamy za każdym razem, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja. Nasza ostatnia wizyta miała miejsce tuż po odwiedzinach Starego Zoo w Poznaniu i ze zdumieniem zauważyliśmy, że dużo więcej – pozytywnych! – zmian widać w niepozornym nowotomyskim zoo, któremu choć do stanu zadowalającego brakuje wciąż bardzo wiele, to na przestrzeni ostatnich lat zmieniającemu się wyraźnie na lepsze.

IMG_7867

Pierwszą widoczną zmianę widać jeszcze zanim dotrzemy do samego zoo – na mieście pojawiło się kilka nowych oznakowań i znaków informujących o istnieniu ogrodu i sposobach dotarcia do niego. To spory plus, bo jeszcze kilka lat temu było z tym naprawdę kiepsko. Kilka nowych elementów pojawiło się także przy samej bramie głównej zoo:

Zamontowano m.in. trójjęzyczną tablicę poświęconą historii ogrodu zoologicznego, wraz ze zdjęciem i planem zoo, ogród znalazł się bowiem na nowotomyskim szlaku turystyczno-historycznym.

Pojawił się także… biletomat, od niedawna bowiem wstęp do ogrodu jest obowiązkowo płatny (wcześniej opłata była dobrowolna): za bilet normalny zapłacimy 3 zł, za ulgowy 2 zł. Ceny są niewygórowane, poza tym od dawna uważaliśmy, że wstęp do zoo powinien być biletowany. Co ciekawe, kupić można także karnety roczne (30 zł normalny, 20 zł ulgowy).
Bilety kupujemy w automacie, a sprawdza je nam sympatyczny pan przesiadujący w chatce znajdującej się tuż przy bramie.

Tuż po wejściu – jak zawsze – wita nas wiklinowy tyranozaur (jak bowiem powszechnie wiadomo, wiklina jest jednym z symboli Nowego Tomyśla).

Znajdujący się wcześniej tuż obok wiklinowego dinozaura gołębnik został z kolei przeniesiony kilkanaście metrów dalej, na wybieg ptactwa wodnego:

Same ptasiory przyjęły tę decyzję raczej spokojnie :).

Trasę zwiedzania zaczynamy od minizoo, na teren którego jednak wejść nie było można, z królikami przywitaliśmy się więc na odległość:

Zaglądamy też do pawiej woliery, gdzie pojawiły się młode:

Za pawiami i wybiegiem ptactwa wodnego znajduje się nowy (powstał w 2013 roku) wybieg, na którym zamieszkały ostronosy rude. Wcześniej znajdował się tu mocno przestarzały wybieg arui – obecna ekspozycja prezentuje się całkiem przyzwoicie, choć samych zwierzaków nie udało nam się wypatrzeć.

Za ostronosami znajduje się z kolei wybieg kobów liczi:

W centralnej części zoo znajdują się dawne klatki po drapieżnikach, które zamieszkują rezusy i koczkodany zielonosiwe, a po drugiej strony alejki znajduje się wybieg pawianów zielonych  – tu, póki co, żadne zmiany nie są planowane.

Za pawianami znajduje się ciąg ptasich wolier, w których zobaczymy cały przekrój ptactwa domowego, ale też sporą kolekcję papug.

Centralna część zoo prezentuje się – zwłaszcza w słoneczny, ciepły, letni dzień – naprawdę efektownie: duża w tym zasługa świetnie urządzonej zieleni i wkomponowanej w niej małej architektury, wśród której dominują, oczywiście, elementy wiklinowe:

Naszą uwagę zwraca przede wszystkim najnowsza i zarazem największa w ostatnim roku inwestycja w zoo, czyli nowy wybieg szopów, którego budowę obserwowaliśmy podczas naszej poprzedniej wizyty.
Nowy wybieg jest znacznie większy, przestronniejszy i lepiej urządzony od starego, ma też jednak kilka istotnych słabości.

Szyby zamiast siatki czy murki pozwalają co prawda na lepszą obserwację zwierząt, efektowniej i zgrabniej się tez prezentują, zbyt łatwo jednak można wrzucić coś na wybieg, co wykorzystują tak zwiedzający, jak i szopy.

Same zwierzaki są zaś absolutnie wspaniałe :).

Mieszkający po sąsiedzku z rodziną szopów (2+3) ryś na nowy wybieg musi jeszcze poczekać, choć i ten stary został lekko zmodernizowany.

Idziemy wgłąb ogrodu – tu napotykamy na kolejną nowinkę, okazuje się bowiem, że na wybiegu, na którym wcześniej mieszkał jeżozwierz indyjski, teraz zobaczyć można (no, nam się akurat nie udało) skunksa zwyczajnego!

Kilka zmian można zaobserwować też w tzw. górnej części zoo – obok wybiegu jaka zamieszkały siki Dybowskiego:

a na nowych wybiegach zamieszkały daniele, gwanako i emu.

Hitem tej części zoo jest największy wybieg całego ogrodu, zamieszkiwany przez strusie afrykańskie, zebry i… kozy :).

Struś i kozy

Zebra na pagórku

Wybieg w prawie całej okazałości

Struś i kozy

Tym, co wzbudza w kontekście tego wybiegu największe kontrowersje, jest łatwość, z jaką możemy podejść do znajdującego się po drugiej stronie siatki strusia:

Gdy opuszczamy ogród żegna nas lama, której „uśmiechu” chyba nigdy nie zapomnimy…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s