Memling, Mozart i Oliwa, czyli Trójmiasto na koniec wakacji!

Podczas każdej naszej zoologicznej wyprawy staramy się także odwiedzać inne ciekawe miejsca w danym mieście, nie tylko ogrody zoologiczne. Nie inaczej było i także podczas naszej ostatniej wizyty w oliwskim zoo – jako że mieliśmy do dyspozycji aż trzy dni, było dość czasu, aby pozwiedzać nasze ulubione Trójmiasto. W większości miejsc byliśmy już podczas naszych poprzednich wizyt, niemniej znalazło się podczas tej wyprawy kilka atrakcji, które zaliczyliśmy po raz pierwszy. Bohaterami naszej trójmiejskiej (bo oprócz Gdańska odwiedziliśmy też Sopot) były więc nie tylko zwierzaki z oliwskiego zoo, ale też takie tuzy, jak Memling i Mozart!

„Sąd ostateczny” Hansa Memlinga – jedno z najcenniejszych dzieł sztuki znajdujące się na terenie Polski

Memling

Pierwszym naszym celem jest Gmach Główny gdańskiego Muzeum Narodowego, w szczególności zaś Oddział Sztuki Dawnej, mogący poszczycić się bardzo cenną kolekcją malarstwa europejskiego.

Gmach Główny Muzeum Narodowego

Najcenniejszym eksponatem, uznawanym za jedno z najcenniejszych dzieł sztuki znajdujących się na terenie Polski, jest Sąd Ostateczny Hansa Memlinga – ogromnych rozmiarów (242 cm x 361 cm!) tryptyk, przedstawiający w niezwykle sugestywny sposób wizję Sądu Ostatecznego.

Strach się bać!

Od zawsze był to jeden z naszych ulubionych obrazów, pierwszy raz jednak mogliśmy zobaczyć go „na żywo” w pełnej okazałości (wiele razy widzieliśmy jego kopię, która znajduje się w gdańskim Kościele Mariackim, ale to jednak nie to samo). Sposób eksponowania obrazu potęguje niesamowite wrażenie, jakie wywołuje na obserwatorze – można uważnie przyjrzeć się najmniejszym szczegółom i zauważyć elementy, których w albumowych reprodukcjach wypatrzeć nie sposób!

Sceny odbijające się w zbroi archanioła

Można też przekonać się, że z tyłu obrazu też kryją się niespodzianki:

Oprócz Memlinga w muzeum znajduje się jeszcze bardzo ciekawa kolekcja obrazów flamandzkich i holenderskich oraz gdańskich. Nam najbardziej podobały się te dwa dzieła:

Jacob Isaacz van Swanenburgh, „Piekło – Fantazja”

Carl Borromaus Ruthart, „Walka niedźwiedzia z lampartem”

Wizytę w Gmachu Głównym polecamy nie tylko miłośnikom malarstwa, choć oni będa zadowoleni najbardziej – ekspozycja nie jest duża, ale bardzo ładnie zaaranżowana, a jej wartość jest naprawdę wysoka (głównie – ale nie tylko! – dzięki Memlingowi). Bilety są śmiesznie tanie (normalny – 10 zł, ulgowy – 6 zł), a w sklepiku można kupić sobie ciekawe suweniry i frykasy (mu skusiliśmy się na wielki plakat z Sądem za jedyne 3 zł!).

Szekspir

Po wizycie w Muzeum Narodowym ruszamy do centrum, po drodze zahaczając jeszcze o budowę jednej z najciekawszych inwestycji kulturalnych ostatniej dekady w naszym kraju – Teatru Szekspirowskiego, którego otwarcie planowane jest na drugą połowę września. Jako miłośnicy twórczości Szekspira doczekać się nie możemy, ale przyznać musimy, że śmiała futurystyczna bryła obiektu budzi w nas pewien, hm, niepokój?

Nasuwa się szereg skojarzeń – monolit z Odysei kosmicznej, O’N ze Szninkla, wielka trumna )o innych wolimy nie pisać)…

W centrum

Centrum Gdańska należy do najpiękniejszych w Polsce – atrakcja goni atrakcję, a od cudnych widoków można dostać kręćka.


Można też kupić sobie mnóstwo pamiątek, choć niektóre przyprawiają o zawrót głowy…

Ona tańczy dla mnie…

Z przejażdżki wielkim kołem rezygnujemy – ceny są zbyt wysokie (25 zł~), a my zaliczyliśmy już tyle trójmiejskich punktów widokowych (z Pachołkiem i Kościołem Mariackim na czele), że wielkiej straty nie odczuwamy.

Choć szukamy jakiegoś miejsca do zjedzenia, nie dajemy się też namówić na znajdującą się pobliską jadłodajnię typu „Jesz co chcesz”, choć chętnie korzystaliśmy z niej we Wrocławiu. Tam jednak kilogram jedzenia kosztował 26,90 zł, tu zaś – 49,90 zł, w dodatku miejscówka wyglądała wyjątkowo nieciekawie…

Tłumów, jak widać, nie ma…

Ostatecznie decydujemy się na meksykańską restaurację Pueblo przy ul. Kołodziejskiej – ceny są przystępne, jedzenie pyszne, a miejscówka bardzo sympatyczna.
Swoją drogą gdy następnego dnia szukamy czegoś do zjedzenia w Oliwie (ostatecznie, jak prawie zawsze, lądujemy w barze mlecznym „Łasuch”) z niemałym żalem zauważamy, że „Kebab u Stacha”, w którym stołowaliśmy się podczas naszej pierwszej wizyty w Oliwie przed sześciu laty, chyba zakończył swoją działalność…

Mozart

Hitem wieczoru jest dla nas koncert w ramach tegorocznej Mozartiany – odbywającego się już po raz ósmy festiwalu muzyki Mozarta. W poprzednich latach jakoś zawsze się z nim mijaliśmy, tym razem na szczęście udało nam się trafić do Oliwy tak, że załapaliśmy się chociaż na jeden koncert, który odbywał się w Parku Oliwskim, na dziedzińcu Pałacu Opatów.

Pałac Opatów

Oprócz samego koncertu, w czasie którego można było posłuchać wspaniałej muzyki Mozarta, można było także zobaczyć towarzyszące festiwalowi inscenizacje plenerowe:

Trampki wersalskie

Pranie w stawie

Najważniejsza była jednak muzyka!

Hitem wieczoru był zaś pokaz podświetlanej fontanny „tańczącej” do muzyki Mozarta – efekt był piorunujący!

Po tym właśnie pokazie przyszło nam wracać ciemną drogą do oliwskiego zoo :).

Tyle na dziś – o Gdańsku i jego atrakcjach moglibyśmy pisać długo, ale tym razem ograniczymy się tylko do krótkiej fotorelacji. A jeszcze w tym tygodniu na Mrówkojadzie ukaże się artykuł o oliwskiej lwiarni!

Advertisements

6 comments on “Memling, Mozart i Oliwa, czyli Trójmiasto na koniec wakacji!

  1. Myślałem, że tylko rdzenni mieszkańcy Gdańska uważają, że „Szekspir” wygląda cudacznie. Żałujcie, że nie widzieliście go z otwartym dachem. Nic tylko czekać na lądowanie UFO. Grube mln zostały wrzucone na budowę tego teatru. Zupełnie niepotrzebnie zmieniany kolor klinkieru (w początkowych planach był brązowy) i niepotrzebne stawianie muru w około całego budynku.
    Jeszcze warto dodać do tego Europejskie Centrum Solidarności i muzeum II WS, kolejne grube miliony i coroczne dopłacanie mieszkańców. Zamiast wyburzać stoczniowe budynki, można było zrobić żywe muzeum właśnie w po stoczniowych halach. Istnienie muzeum II WS również dla mnie nie zrozumiałe. Zablokowano budowę skansenu/muzeum obrony Westerplatte, po to żeby zrobić podziemne, a aktualnie podwodne muzeum za grube pieniądze…
    Te dwa budynki to około 500-600 mln nie licząc kosztów utrzymania, a ogród zoologiczny dostał raptem 5 mln, a do tego jeszcze szkoły, dziurawe ulice lub ich brak…

  2. Świetny artykuł, również pod względem smaczków tekstowych. Dobry podpis: „Ona tańczy dla mnie:)”, no i nawiązanie do N’o ze Szninkla bardzo mi się podobało, ale budynek teatru faktycznie robi podobne wrażenie:).

    Sąd ostateczny Memlinga robi niesamowite wrażenie, dla mnie szczególnie ważny obraz, bo jego część stanowi okładkę mojej chyba polskiej płyty nr 1 – „Triodante” Armii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s