Nosorożce w kąpieli, okapi w tramwaju i gigantyczny pancernik, czyli ze spacerów po wrocławskim zoo opowieści kilka…

Przedwczoraj opowiedzieliśmy Wam o naszych wrażeniach z wizyty we wrocławskim Afrykarium, dziś zaś zabieramy Was na mały spacer po samym zoo – przy całej wrzawie wokół największej zoologicznej inwestycji (nie tylko) ostatnich lat nie można bowiem zapomnieć, że we wrocławskim zoo jest jeszcze całe mnóstwo interesujących miejsc i fantastycznych zwierzaków.
Zważywszy jednak, że samo zoo gości na naszych łamach wyjątkowo często, a my spędziliśmy w nim aż cztery dni i zdeptaliśmy wzdłuż i wszerz wiele razy, ograniczymy się w naszej relacji jedynie do tego, co szczególnie zwróciło naszą uwagę. O wszelkich nowinkach, przychówkach i inwestycjach możecie wszak przeczytać w „7 Dni Zoo”, dlatego tym razem garść ogólnych obserwacji i kilka smakowitych zdjęć.

IMG_7506Tych zaś, którzy wypatrują tekstów o innych ogrodach, uspokajamy – niebawem ukażą się nasze relacje z Opola i Mostek, a jeszcze w sierpniu odwiedziemy oba poznańskie ogrody i na dłuższą chwilę zlądujemy w Oliwie, ciekawych relacji z różnych stron zatem z pewnością nie zabraknie!

Od naszej ostatniej wizyty we wrocławskim zoo, która miała miejsce dwa lata temu (sami się dziwimy, że minęło od niej aż tyle czasu!), ogród zmienił się bardziej, niż jakiekolwiek inne polskie zoo w tym czasie. Pojawiło się mnóstwo nowych gatunków (nosorożce, warany z Komodo), wybiegów i pawilonów, a wiele starych ekspozycji zostało zmodernizowanych.
Skradziono krasnala Hipoczyścyciela, który na szczęście wrócił już do zoo:
otwarto nowy parking dla samochodów, całkowicie zmodernizowano główne wejście do zoo, utwardzono niemal wszystkie alejki – wymieniać można długo, tym bardziej, że cały czas powstają nowe miejsca (Afrykarium, Odrarium).
Co jednak po dwuletniej nieobecności we Wrocławiu szczególnie nas w zoo uderzyło/zaciekawiło? O tym poniżej :).

Na dzień dobry i… dobry wieczór!

Nie od dziś wiadomo, że wizytówką zoo jest brama wejściowa do ogrodu – to wszak pierwsze miejsce, z którym zwiedzający mają do czynienia. W polskich ogrodach bywa z tym różnie, średnia krajowa jest jednak całkiem przyzwoita, wrocławskie zoo zaś na chwilę obecną jest w tej kwestii bezdyskusyjnym liderem.

Wejście do zoo widziane od strony Afrykarium

Nowy pawilon wejściowy, o którym swego czasu pisaliśmy na stronie, prezentuje się świetnie i bardzo dobrze koresponduje z utrzymaną w podobnej stylistyce bryłą Afrykarium:

Nie dość, że za bilety można płacić kartą, to od niedawna uruchomiono także internetową sprzedaż biletów – na tym polu Wrocław również przeciera szlak. Pawilon wejściowy to jednak nie tylko kasy, ale nowoczesne i stylowe toalety (wykonana z artbetonu podłoga, w której dostrzec można odciski łap warana i krokodyla czy „oko słonia” na ścianie robią niesamowite wrażenie!) czy punkt informacyjny, w którym można sobie kupić pamiątki z zoo, uzyskać wszelkie niezbędne informacje czy obejrzeć makietę ogrodu:

Warto również dodać, że modernizacji uległa stara brama wejściowa do zoo, powstała jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku, a nowym blaskiem świeci jeden z symboli zoo i całego miasta – neonowy lew, który szczególnie efektownie prezentuje się nocą:

Przy okazji warto również dodać, że gruntownie odnowiona została również Brama Japońska – jeden z najładniejszych obiektów w polskich ogrodach zoologicznych:

Okapi w tramwaju

Gdy na początku lipca wybraliśmy się do Krakowa, w tym samym czasie swoje 85. urodziny obchodziło akurat tamtejsze zoo. Traf jednak chciał, że choć w mieście byliśmy kilka dni i zwiedzaliśmy je – jak zawsze – bardzo intensywnie – nie natrafiliśmy na żadną o tym wydarzeniu wzmiankę. Ba! – gdybyśmy nie wiedzieli, że w Krakowie jest zoo, nic by nam wówczas o tym nie powiedziało: żaden znak, baner, tabliczka, plakat – cokolwiek! Tymczasem po wyjściu z wrocławskiego dworca jedną z pierwszych rzeczy, jakie zobaczyliśmy, był znajdujący się w tramwaju nr 2, którym jechaliśmy do zoo, plakat zapytujący nas, czy „widzieliśmy już okapi?”. Po drodze do zoo zaś zobaczyliśmy jeszcze przynajmniej dwa ogromne billboardy z okapi w roli głównej, zapraszające nas do zoo.
Trudno się zatem dziwić, że pierwszymi zwierzakami, które pokazał nam podczas przejażdżki po ogrodzie Pan Prezes Ratajszczak, były okapi właśnie:

Oba okapi na swoich wybiegach

Nkozi i Maiko, dwa młode samce okapi, to jedyni przedstawiciele tego gatunku w Polsce, wizyta we Wrocławiu jest więc świetną okazją, by na własne oczy zobaczyć te niezwykłe zwierzęta – a od czasów lektury serii książek o przygodach Tomka Wilmowskiego było to jedno z tych zwierząt, które chcieliśmy ujrzeć na żywo.
No i udało się :).

Niby na wybiegu nie dzieje się zbyt wiele – okapi dość leniwie sobie spacerują, czasem coś zjedzą, albo – jak na poniższym zdjęciu – „uśmiechną się”:
ale sam ich niepowtarzalny widok sprawia, że trudno oderwać od nich wzrok.
My zastanawiamy się natomiast, jaki procent zwiedzających w pełni zdaje sobie sprawę z tego, z jak cennym gatunkiem mamy do czynienia i dlaczego owo okapi jest tak niezwykle wartościowe. Na szczęście tego wszystkiego dowiedzieć można się z ciekawie urządzonych plansz, umieszczonych na pawilonie zimowym/nocnym.

Świnie w rodzinie

Po sąsiedzku z okapi mieszka rodzina świń rzecznych, do których koniecznie trzeba zajrzeć – my przy ich wybiegu spędziliśmy sporo czasu obserwując, jak cała grupa (rodzice: 9-letnia Petunia i 4-letni Jambon oraz trzy urodzone na początku kwietnia maluchy) szaleje na wybiegu lub też – co było jeszcze bardziej urocze – próbuje ułożyć się do snu, w czym skutecznie przeszkadza jeden z maluchów:

Pandy vs wrony

Tuż obok okapi i świń rzecznych znajduje się wybieg pand małych, gdzie zobaczyć możemy niezwykle sympatyczną parkę – Kunming i Yunnan. Ciekawostką, która pojawiła się jakiś czas temu na ich wybiegu, jest zmyślnie skonstruowana skrzynka na jedzenie, do której pandy wejdą bez problemu, a która okazuje się niemożliwa do sforsowania dla… wron, które wcześniej regularnie podjadały zostawiane dla „prawowitych” lokatorów pożywienie.
Sprytne, a przy tym banalnie proste :).

Panda vs wrona – 1:0!

Jedz zdrowo z nutrią!

Skoro już jesteśmy przy jedzeniu, warto zajrzeć również do mieszkających blisko pand nutrii – to wyjątkowo efektowne i sympatyczne zwierzaki, które obserwować można bez końca. Szczególnie podczas posiłków:

Marchew zdrowa jest!

Kukurydza też niezgorsza!

Także i nutrie cały czas zmagają się z dzikimi lokatorami, którzy nieustannie podjadają im jedzonko, jak jednak widać na poniższym zdjęciu, radzą sobie z nimi znacznie lepiej, niż pandy:

Nutrie i gołębie – symbioza, a może tylko porozumienie ponad podziałami?

Ptasiory, ptasiory wszędzie!

A skoro już mowa o ptasiorach, to tych, jak wiadomo, we Wrocławiu jest całe mnóstwo – najwięcej oczywiście w ptaszarni, w której, jak widać na poniższych zdjęciach, również jednym z głównych przysmaków jest kukurydza:

Dobra kukurydza!

Prawdziwy miłośnik kukurydzy!

Nie samą kukurydzą jednak człowiek i ptak żyje :). Z całego mnóstwa ptaków, które zobaczyć można we wrocławskim zoo, naszą uwagę zwróciły dwa ibisy: białowąsy i grzywiasty, które zamieszkują wolierę w południowo-zachodnim narożniku ogrodu:

Ibis białowąsy – biały wąs rzeczywiście jest!

Ibis grzywiasty – grzywy też nie brakuje!

Kończąc zaś temat ptaków nie możemy też nie wspomnieć o trzech małych emu, które wykluły się w lutym – choć to gatunek w ogrodach pospolity, to młode osobniki tego gatunku oglądać zdarza nam się nieczęsto…

Młode emu trochę już podrośnięte…

Terrarium straszy smokami i helodermami

Jak wiadomo emu mieszkają w Australii, stamtąd zaś bardzo blisko jest do wyspy Komodo, zamieszkiwanej – jak powszechnie wiadomo – przez największe jaszczury świata: warany, zwane też smokami. Te zaś, co jest wiedzą już mniej powszechną, od lipca oglądać można we wrocławskim Terrarium, wtedy to bowiem trzy nieduże jeszcze (60 cm długości) samiczki przyjechały z angielskiego Colchester.
Może i małe z nich jeszcze warany, ale już widać w nich „smoczy” potencjał:

Tym samym poznańskie zoo straciło już tytuł jedynego, w którym oglądać można „największe jaszczury świata”. Wrocławskie smoki tymczasem czekają na przeprowadzkę na nowy wybieg, który znajduje się w prawym skrzydle Terrarium, tuż przy kawiarni.
Będąc w Terrarium, koniecznie trzeba też zajrzeć do heloderm meksykańskich:

i sprawdzić, jak rosną żółwie słoniowe – a rosną jak na drożdżach!

Jem to rosnę!

Chwila odpoczynku…

Jako że w Terrarium można spędzić pół dnia (miłośnicy gadów pewnie i tydzień), warto sobie chwilę odpocząć – a nikt nie robi tego z taką gracją, jak niedźwiedzie himalajskie:

No, może jeszcze tapiry :).

…i ruszamy dalej!

Nie ma się co za długo lenić – ruszamy dalej, podobnie jak dwa wrocławskie gibbony, które ani myślały siedzieć w swojej pagodzie, tylko najpierw jeden, a potem drugi wybrały się po sznurkowym moście na swoją wyspę, po drodze zaczerpując jeszcze wody ze stawu. Co ciekawe, dwiema różnymi metodami – „z łapki” i „prosto do pyska” :).

Idzie jeden…

Idzie drugi…

Pijemy „z łapki”…

I „prosto do pyska”!

A na koniec hop na wyspę!

Na podobne harce zdecydowały się również mieszkające na sąsiedniej wyspie sajmiri:

Wrzuć monetę do pancernika!

Zostawiamy na chwilę małpy z wyspy i zaglądamy tych, które mieszkają w Małpiarni. Dość nieoczekiwanie jednak największą (dosłownie!) gwiazda obiektu nie jest żadna z małp, a… gigantyczny pancernik olbrzymi. Nie, nie prawdziwy – choć wygląda bardzo wiarygodnie!

Pancernik ów pełni rolę wielkiej skarbonki i jest częścią międzynarodowego projektu Pantanal Giant Armadillo, mającego na celu przybliżenie najważniejszych cech tego gatunku oraz jego wpływu na środowisko. Inicjatywa ma na celu również pozyskanie funduszy na ochronę tych wyjątkowych zwierząt – pomóc możemy i my, np. poprzez wrzucenie jakiejś sumy do pyszczka wielkiego pancernika:

O, właśnie tu!

Na znajdującym się tuż obok skarbonki ekranie można również obejrzeć ciekawy film animowany o pancernikach. Więcej o całym projekcie można przeczytać na stronie zoo.
Na szczęście oprócz sztucznego pancernika-skarbonki w zoo możemy zobaczyć również jak najbardziej żywych przedstawicieli tej niezwykle ciekawej rodziny zwierząt:

A skoro już jesteśmy przy Małpiarni nie można nie wspomnieć, że zamieszkują w niej również polatuchy olbrzymie – jedne z najciekawszych zwierząt, jakie zobaczyć można we wrocławskim zoo. Trzeba mieć jednak sporo szczęścia, aby je wypatrzeć – nam, mimo wielu prób o różnych godzinach, się to, niestety, nie udało…

Czołgi w kąpieli

Pancerniki pancernikami, ale największymi „nosicielami” pancerzy we wrocławskim zoo są dwa nosorożce indyjskie, które pojawiły się niedługo po naszej ostatniej wizycie w zoo, dlatego też dopiero teraz zobaczyliśmy je na żywo – i przyznajemy, że z miejsca podbiły nasze serca :).
Jak tu jednak nie zakochać się w takich wspaniałych stworach?

Zwłaszcza, gdy ma się przyjemność oglądać kąpiącego się nosorożca pancernego, który ma z tej kąpieli wielką frajdę:

Jest tylko jedna rzecz fajniejsza, niż kąpiący się nosorożec (ok, jest ich tak naprawdę wiele, ale w tym momencie akurat tylko jedna!): dwa kąpiące się nosorożce!

Wracamy sobie wieczorem z miasta do zoo, zaglądamy do nosiów, a tu taki widok!

Oczywiście oglądanie nosorożców jest wielką frajdą niezależnie od tego, co robią. Są wspaniałe zarówno, gdy się kąpią, gdy jedzą:

leżą:

grają na bambusach:

odwracają się tyłem:

nie chcą grać w piłkę zrobioną ze starych opon:

albo nic nie robią tylko sobie stoją:

Na razie w zoo mieszkają dwa samce, ale za czas jakiś jeden z nich zostanie wymieniony na samicę i wówczas będzie można zacząć wypatrywać małego nosorożca – póki co takowego można zobaczyć tylko w centrum Wrocławia:

Tarun i Manas z miejsca stali się niekwestionowanymi gwiazdami zoo, zaś ich wybieg i pawilon Terai należą do najciekawszych obiektów w polskich ogrodach zoologicznych.

Pawilon Terai został otwarty 2 października 2012 roku – budowa trwała rok i kosztowała 5 mln zł. Stanął na miejscu starej żyrafiarni – w przebudowanej części starej żyrafiarni znalazł się wewnętrzny wybieg dla nosorożców z basenem, a w dobudowanym zachodnim skrzydle znalazły się wewnętrzne pomieszczenie ekspozycyjne dla małp, boksy dla małp oraz stajnia mundżaków. W dobudowywanym skrzydle wschodnim z kolei powstały dwa wewnętrzne wybiegi dla nosorożców (w tym jeden z basenem), wewnętrzny wybieg wiewiórek oraz przestań ekspozycyjna dla zwiedzających. Przed przebudową dwa przestronne wybiegi przylegające do starej żyrafiarni zamieszkiwały żyrafy do spółki z marabutami oraz kangury rude.
Całość prezentuje się naprawdę świetnie.

Wejście na taras widokowy

I sam taras widziany z naprzeciwka

Nowe mieszkanie nosorożców składa się z zadaszonego pawilonu i zewnętrznego wybiegu. Fragment ściany wewnątrz pawilonu pokryto roślinami, a podłogę wysypano korą.

Wnętrze pawilonu Terai

Tuż przy wejściu ustawiono zabytkowe indyjskie drzwi, a nieco dalej motorową rikszę, którą przypłynęła do Wrocławia prosto z Indii – te elementy nadają miejscu hinduskiego klimatu.

Na zewnętrznym wybiegu znajduje się specjalny prysznic z fotokomórką – kiedy nosorożec znajdzie się w jej zasięgu, uruchomia natrysk. Ponoć z prysznica korzystają nie tylko nosorożce, ale też marabuty, choć nam nie udało się akurat ich na tym przyłapać.

Bardzo często natomiast marabuty wchodziły w interakcje z mieszkającymi na wybiegu nosorożców mundżakami – albo w czasie wspólnych posiłków:

albo podczas zabawy w ganianego po wybiegu:

Dwa marabuty na jednego jelonka – mundżak nie ma szans!

I tylko gibbon czapnik przygląda się temu wszystkiemu z typowym dla siebie stoickim spokojem:

Co tu się wyprawia?

Zachwycając się nosorożcami i tym, co wyprawia się na ich wybiegu, nie można też zapomnieć o mieszkających w przylegającej do pawilonu Terai wolierze jelerangach, czyli jednych z największych wiewiórek świata.

Woliera gigantycznych wiewiórek

Autostrada dla wiewiórek


Odrarium prawie gotowe

Pawilon Terai stoi gotowy już od dwóch lat, tymczasem coraz bliższa ukończenia jest inna inwestycja – powstające nieco w cieniu Afrykarium Odrarium, znajdujące się tuż obok pawilonu Akwarium.
Dwa tygodnie temu prezentowało się tak:

Od tego czasu w Odrarium pojawiły się już pierwsze ryby: brzany, lipienie, pstrągi tęczowe i potokowe, a wodą wypełniono już wszystkie zbiorniki. Otwarcie coraz bliżej, a obiekt prezentuje się świetnie!

Pożegnanie z kotikami

Na sam koniec naszej relacji z zoo zostawiliśmy kotiki, które tuż po naszym wyjeździe z Wrocławia zaczęły przeprowadzać się do Afrykarium. My jednak całą grupę zdążyliśmy jeszcze zobaczyć w ich „starym” basenie:

Ostatnie dni „na starym”…

Wypoczynek

Męskie zabawy

Jeden z ostatnich treningów na starym wybiegu

a przy okazji zajrzeliśmy też do urodzonej 10 czerwca samiczki kotika – maluch jest absolutnie wspaniały i nie sposób oderwać od niego oczu!

Mistrz!

Tylko czekać, jak zacznie szaleć w basenie Afrykarium!

My tymczasem kończymy naszą wycieczkę po wrocławskim zoo – jak pewnie zauważyliście, do bardzo wielu miejsc Was nie zabraliśmy, ale gdybyśmy chcieli to zrobić, nasza relacja byłaby kilka razy dłuższa. Poza tym o wrocławskim zoo na stronie będziecie mogli poczytać jeszcze nie raz, my zaś mamy nadzieję, że nasza następna relacja z Wrocławia ukaże się wcześniej, niż za dwa lata – wszak otwarcie Afrykarium już niedługo :).

A pełną galerię naszych zdjęć z wrocławskiego zoo możecie zobaczyć TUTAJ.

Reklamy

4 comments on “Nosorożce w kąpieli, okapi w tramwaju i gigantyczny pancernik, czyli ze spacerów po wrocławskim zoo opowieści kilka…

  1. Chodzę do zoo regularnie co kilka tygodni i po przeczytaniu tego artykułu uświadamiam sobie jak szybko człowiek przyzwyczaja się do czegoś lepszego, nowego. Wszak w zaledwie niecałe dwa lata we Wrocławiu przybyły tak wspaniałe gatunki jak okapi, gibony czapniki, gibony białopoliczkowe, warany z komodo, pingwiny tońce, nosorożce indyjskie. Naprawdę niewiele ogrodów na świecie może się czymś takim pochwalić!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s