Po co komu Mrówkojad, czyli dlaczego pisać jednak nie przestaniemy…

Dzisiejsza notka będzie nietypowa, nie będzie bowiem dotyczyła zwierząt, ogrodów zoologicznych czy ochrony gatunków. Będzie trochę o tym, co jest od początku ideą naszej strony, trochę o kulturze osobistej i trochę o ludziach.

Tak, o ludziach właśnie.

Zaczniemy jednak od pewnej zmiany, którą postanowiliśmy dzisiaj wprowadzić. Prowadzimy bowiem stronę Mrówkojad i Przyjaciele prawie pięć lat i przez te pięć lat bardzo wiele się wydarzyło, poznaliśmy wielu ludzi, z bardzo wieloma osobami się zaprzyjaźniliśmy, choć przyznajemy, że bywały też trudne dla nas chwile. I choć zdarzały nam się błędy, a także bywało, że ktoś się nie zgadzał z ideą naszej strony, nigdy nie zostaliśmy zmuszeni do ograniczania tego, co piszą w komentarzach nasi czytelnicy. Dopiero dzisiaj zdecydowaliśmy się wprowadzić moderację komentarzy, co polega na tym, że – niestety, Drodzy Czytelnicy – każdy komentarz, który od dzisiaj pojawi się na stronie, zostanie przez nas przeczytany i zatwierdzony (bądź nie).

W ostatnich dniach bowiem miała miejsce sytuacja bez precedensu – zostaliśmy obrażeni, zarzucono nam interesowność i świadome działanie na szkodę czyjegoś interesu, szykanowanie, oczernianie, roszczeniowość, chamstwo. Dowiedzieliśmy się, że „g… wam do tego”, jak ktoś prowadzi swoją działalność gospodarczą, jesteśmy tępi, mamy „małpi rozum” bądź „zero rozumu”, „problemy emocjonalne”,  a nasze wypowiedzi to miernota i „idiotyczne pseudoartykuły”, jesteśmy niedokształceni i powinniśmy wrócić do szkoły. I na koniec: „Komentarze jak dziecka z przedszkola …. zero rozumu…lepiej pisz pamiętnik w domku. Gwiazdą mediów nie zostałeś. Brak słów jak można być tak tępym,”, „…a za takie słowa kiedyś dostawało się w twarz”.

Wszystko dlatego, że kilka lat temu skrytykowaliśmy pewną działalność akwarystyczną, która – w naszym rozumieniu – najlepiej nie powinna w ogóle nigdy zostać założona. W naszym kraju jednak są podstawy i regulacje prawne, które pozwalają tego typu działalność prowadzić. Są też podstawy i regulacje prawne odnoszące się do czegoś takiego, jak wolność słowa wolność mediów, które w demokratycznym państwie dają nam możliwość wyrażenia krytycznej opinii. A czy nasi czytelnicy uwzględnią tę opinię podczas decydowania o odwiedzeniu danych miejsc, czy nie, to już należy do nich. Każdy ma przecież własny rozum i nie potrzebuje ludzi, którzy na siłę będą go do jakichś obiektów wciągać lub zabraniać im do nich wchodzić. Nie wszyscy jednak to rozumieją.

Grożono nam też sądem – dlatego, że napisaliśmy ironicznie-krytyczny tekst, który – czyimś zdaniem – godził w jego interesy. Jesteśmy w stanie rozumieć czyjeś rozgoryczenie w związku z tym, że jego działalność spotyka się z ostrą krytyką, szkoda tylko, że w ten sam sposób odbiera nam się prawo do własnej oceny. Zostaliśmy zaszantażowani, że jeżeli wspomniany tekst nie zostanie usunięty, zostaniemy podani do sądu.

Tak, usunęliśmy ten tekst. Nie, nie zrobiliśmy tego dlatego, że uważamy, że nie mamy racji. Zrobiliśmy to dlatego, że szanujemy naszych poważnych czytelników, nie chcemy, żeby musieli czytać chamskie komentarze, ale także dla własnego spokoju. Większość z Was nas trochę zna i wie, że ostatnia rzeczą, jakiej byśmy chcieli, jest przysłowiowe „bicie piany”.

Zawsze, od samego początku chodziło o dobro zwierząt. Pamiętamy sytuacje, kiedy to nasze artykuły mobilizowały do wprowadzania pewnych pozytywnych zmian, co utwierdzało nas w przekonaniu, że warto działać, pisać, szukać stron dobrych i krytykować te złe. W Polsce są setki zwierzyńców i kilkanaście ogrodów zoologicznych, w których można mówić o profesjonalizmie. Naszym celem – nadrzędnym i najważniejszym – jest, zawsze było i będzie pokazywanie, że ogrody zoologiczne nie istnieją tylko po to, żeby zwierzęta pokazywać, ale przede wszystkim, żeby je chronić i jeżeli jakieś miejsce, w którym eksponowane są zwierzęta naszym zdaniem tej roli nie spełnia, będzie przez nas krytykowane niezależnie od tego, przez kogo jest prowadzone.

Dziękujemy wszystkim naszym Czytelnikom, którzy rozumieją, czemu służy prowadzenie Mrówkojada. Mamy nadzieję, że będziecie z nami nadal i będziecie pamiętać, o co tak naprawdę chodzi w naszej stronie, a jednocześnie będziecie służyć nam wsparciem – tak, jak przez ostatnie pięć lat.

Natalia i Wojtek Konieczni

Advertisements

16 comments on “Po co komu Mrówkojad, czyli dlaczego pisać jednak nie przestaniemy…

  1. Jestem zszokowany całą tą sytuacją :O Bardzo wam współczuję jak ktoś mógł was tak obrazić 😦 Trzymajcie się! Wspieramy was dalej 😉

  2. Gdybyście poznali tego człowieka osobiście nabralibyście do niego szacunku. Gdybyście przeczytali kilka słów o jego działalności i poglądach na sprawy zwierząt to wiedzielibyście, że jest po tej samej stronie barykady co Wy. Wszystkie starania nakierowane są na ochronę zwierząt i przyrody, a w szczególności morskich ssaków i raf koralowych. Nie obrażajcie to nie będziecie obrażani. Życzę powodzenia w dalszym działaniu i rzetelnych opisach opartych na prawdzie. http://www.oceanariumleba.pl

    • Gdyby Pan najpierw poczytał nieco na temat wolności słowa i tego, czym jest krytyka, może ta dyskusja wyglądałaby zupełnie inaczej. Pan jednak potrafił nas tylko wyzywać, obrażać i straszyć sądem – szkoda, że musimy wierzyć na słowo, że zasługuje Pan na szacunek, bo Pana wypowiedzi zupełnie na to nie wskazują. W naszych wypowiedziach – i w komentarzach, i w tekście poświęconym Oceanarium – nie było żadnych obelg ani wulgaryzmów, którymi raczył nas Pan wielokrotnie obrzucić. Nawet gdyby jednak były, to stosowana przez Pana myśl „Nie obrażajcie to nie będziecie obrażani” doskonale oddaje sposób prowadzenia przez Pana dyskusji. My na dalszą ochotę już nie mamy i może być Pan pewien, że o Oceanarium w Mielnie/Łebie/gdziekolwiek pisać już nie będziemy – swoje zdanie na ich temat wyraziliśmy i jest ono niezmienne.
      Dla nas dyskusja jest zakończona.

  3. Rozumiem, że opieka nad zwierzętami nie jest łatwa, ale jeśli ktoś chce mieć zwierzęta egzotyczne powinien wiedzieć, że opieka nad nimi jest trudniejsza niż nad królikiem. Jednak nie można obrażać ludzi (czyt. Mrowkojada) za ich poglądy. Wydaje mi się, że jest pan Krzysztofie związany z tym akwarium.

  4. Ja tam jestem dla Was pełna podziwu, za to wszystko co robicie/piszecie. Dzięki Wam odkryłam wiele wspaniałych miejsc. I moim zdaniem, każdy ma prawo do własnej opinii, nie można komuś zakazać tego, więc nie rozumiem skąd w ogóle cała ta afera… Trzymam kciuki za dalsze Wasze podboje 🙂

  5. Szkoda, naprawdę duża szkoda, że pod wpływem postów Krzysztofa zdecydowaliście się usunąć relację z Mielna. Akurat zdążyłem przeczytać dwa lub trzy jego komentarze (być może później dopisywał coś jeszcze), a przy okazji odświeżyłem sobie ten artykuł sprzed kilku lat i naprawdę nic w jego treści nie było niestosownego. W moim odczuciu Krzysztof dał się poznać w swoich wpisach jako osobnik nie tylko napastliwy, ale też inteligentny inaczej – nie zauważał bardzo czytelnej ironii w Waszej odpowiedzi. Ale nie o nim chcę tu pisać, bo on mnie zupełnie nie obchodzi. Tyle tylko, że pod swoim wpisem zamieścił link do oceanarium w Łebie. Postanowiłem rzucić okiem na tę stronę. I tu parę „kwiatków”: oceanarium nosi nazwę Delfin House na znak protestu … przeciwko trzymaniu delfinów w niewoli, ale czyż taka nazwa nie jest właśnie wabikiem dla szerokiej gawiedzi – chodźmy zobaczyć delfiny. Druga sprawa – nigdzie nie ma informacji o godzinach otwarcia, ani o cenie biletów. Czyli bilety są prawdopodobnie dość drogie, a właściciel liczy, że jak już ktoś się pofatygował i przyszedł, to nie odejdzie od kasy i bilet kupi (zwłaszcza będąc z dziećmi). Kolejna rzecz: klikając „Pokoje i apartamenty” widzimy kilka zdjęć, a wśród nich tunel podwodny dla zwiedzających (pewnie z jakiegoś SeaLife lub innego przyzwoitego akwarium jakich w Europie są dziesiątki), co sugeruje, że takowy znajduje się w Łebie. Ale naprawdę chyba go tu nie ma – na zdjęciach w Galerii widać tylko niewielkie akwaria i efektownie wymalowany sufit. A już prawdziwym kuriozum jest regulamin: „Na Wystawie obowiązuje zachowanie kultury osobistej, ciszy i spokoju, aby nie przeszkadzać zwiedzającym oraz uprzejmość wobec personelu i innych osób.” O tym czy personel ma być uprzejmy wobec zwiedzających regulamin milczy. Podsumowując jest to zwykły dodatek do pensjonatu (tak jak zoo do stacji benzynowej Canpolu, ale w Człuchowie przynajmniej nie biorą opłat za zwiedzanie).

    • Przyznajemy, że zadziałaliśmy pod wpływem chwili, bo też i Pan Krzysztof nie dał nam zbyt wiele czasu na zastanowienie. Relacja wciąż istnieje, tyle, że jako widoczny tylko dla nas szkic i przyznajemy, że wciąż zastanawiamy się, co z tą całą sytuacją zrobić, bo już na chłodno wcale nie czujemy się usatysfakcjonowani jej zakończeniem. Dziękujemy również za Twój bardzo rozsądny komentarz, pod którym podpisujemy się w 100%.
      Co do kwestii Mielna/Łeby i całego tego tematu choć napisaliśmy, że słowem już o tym nie wspomnimy, zastanawiamy się, czy jednak do tematu nie wrócić, tyle, że w zupełnie innej wersji. Zobaczymy, najpierw musimy ogarnąć Wrocław i Opole :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s