Relacja z Zoo w Antwerpii, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga…

Dziś zapraszamy do przeczytania relacji naszego korespondenta terenowego Kalata, który odwiedził zoo w belgijskiej Antwerpii.Co prawda od jego wizyty w antwerpskim ogrodzie minęło już sporo czasu, ale na dobrą relację z zoo, o którym na stronie mowy jeszcze nie było, nigdy nie jest za późno :).

Logo_Zoo_Antwerpen(Tekst i zdjęcia są autorstwa Kalata, Mrówkojad dokonał jedynie edycji tekstu i doboru zdjęć)

Serdecznie zapraszam do przeczytania relacji z Zoo w Antwerpii. Obiekt ten odwiedziłem… w połowie kwietnia zeszłego roku! Co za tym idzie, relacja ta jest już nieco nieaktualna, ponieważ w zoo od tego czasu sporo się pozmieniało, dodatkowo wiele szczegółów zdążyło ulecieć z pamięci, mimo to serdecznie zapraszam do czytania i komentowania!
 
Zacznę nieco pompatycznie: jeśli założymy, że niektóre ogrody zoologiczne możemy określać jako legendarne, to zoo w Antwerpii z całą pewnością na taki tytuł zasługuje. Należy ono do grona najstarszych ogrodów zoologicznych na świecie, otwarte bowiem zostało 21 lipca 1843 roku. Tak wczesne powstanie skutkuje tym, że teren zoo jest wręcz przepełniony zabytkami architektury wiwarystycznej, pochodzącymi z XIX wieku. Co za tym idzie, od 1983 roku cały teren zoo klasyfikowany jest jako zabytkowy. Przez dziesięciolecia kolekcja antwerpskiego zoo należała do najbogatszych i najcenniejszych w Europie. Był to skutek położenie w portowym, tętniącym życiem mieście. Nadmorskie położenie skutkowało napływem wielu niezwykle rzadkich gatunków. Jeśli jakiś rodzynek trafiał do zoo w Europie, jest wielce prawdopodobne, że ogrodem tym była właśnie Antwerpia, obok takich ogrodów jak Berlin, Londyn, Hamburg czy Amsterdam. I tak w przeszłości można było tutaj oglądać tak rzadkie lub wcale niewystępujące w zoo gatunki jak: gerezy rude, małpożery, manaty afrykańskie, wilki tasmańskie (!), słonie morskie, nosorożce sumatrzańskie, północne nosorożce białe, nosacze, pandy wielkie, koale, palczaki, pangoliny gruboogonowe i jawajskie.Antwerpskie zoo jest ulokowane w samym centrum miasta, tuż obok głównego dworca kolejowego. Budynek ten zwany jest nieraz „katedrą kolejnictwa”, ponieważ jest to zdecydowanie jeden z najbardziej imponujących budynków dworcowych w Europie. Obecnie, co jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe, ten wspaniały obiekt jest przesłonięty diabelskim młynem. Wejście do zoo znajduje się jakieś 10 m od wejścia na dworzec kolejowy. Lokalizacja ogrodu jest absolutnie unikalna, jest to bodaj najbardziej wciśnięte w zurbanizowany teren zoo na świecie. Z trzech stron otoczone jest śródmiejskimi kamienicami, natomiast z czwartej przylega do stacji Anwerpia Centralna. W dalszej części relacji będę starał się zobrazować, jak bardzo zoo jest wciśnięte w śródmiejską tkankę miejską. Już brama wejściowa nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z zabytkowym ogrodem zoologicznym. Jest ona jednocześnie najstarszą budowlą na terenie zoo. Była gotowa już w dniu otwarcia ogrodu w 1843 roku. Zaraz za nią znajduje się bardzo dobrze wyposażony sklep z pamiątkami.

Po prawej stronie mijam niewielką altanę, a po lewej monumentalny gmach, w którym znajduje się m.in. centrum kongresowe, a tuż za nim sala koncertowa. Co ciekawe, w tych budynkach w 1920 roku rozrywane były zawody w zapasach oraz boksie w ramach letnich igrzysk olimpijskich. Jest to bodajże jedyny w historii przypadek, by na terenie ogrodu zoologicznego rozgrywano zawody olimpijskie!

Po przejściu kilkudziesięciu metrów po terenie antwerpskiego zoo można się zorientować, jak niezwykle zadbana jest roślinność. Wszystkie klomby, rabatki, skalniaki prezentują się wspaniale, jakby były zaplanowane i wykonane za pomocą linijki z zegarmistrzowską precyzją.

Pierwszymi zwierzętami, które oglądam, są flamingi karmazynowe. Dysponują one niewielkim wybiegiem oraz przeszklonym pomieszczeniem wewnętrznym, do której przylegają dwa rzędy klatek zamieszkałych przez inne ptaki. Znajdziemy tam m.in. tragopany temmincka, turaki koroniaste (Antwerpia prowadzi ESB tego gatunku), kiśce czarne, szpaki balijskie, kardynały szkarłatne, bażanciaki, turaki białoczube, kiśce ogniste (Lophura ignita macartneyi), gruchacze siwoskrzydłe, synogarlice rdzawosterne oraz dzioborożce trąbiące. Większość z tych gatunków jest nieliczna w europejskich placówkach i nie zobaczymy ich w polskich ogrodach zoologicznych.

Obecnie wszystkie widoczne na powyższych zdjęciach klatki już nie istnieją, a w ich miejsce budowany jest basen dla pingwinów tońców oraz woliery dla innych ptaków morskich. Podobno całość ma być gotowa już w bieżącym roku, a zamieszkiwać ją będzie m.in. 40 pingwinów przylądkowych.

Tuż obok oglądać możemy okapi. Ten gatunek prezentowany był w Antwerpii już w 1918 roku, po raz pierwszy w historii światowych ogrodów zoologicznych. Samica, która przybyła z Konga, została nazwana Buta. Żyła niestety dość krótko, do 29 września 1919 roku. W Antwerpii doszło do pierwszego rozmnożenia w zoo, co miało miejsce 4 stycznia 1953 roku. W sumie w stolicy Flandrii urodziło się 50 młodych, najwięcej z wszystkich światowych ogrodów zoologicznych. Najmłodszy urodził się całkiem niedawno, bo 27 grudnia 2013 roku. W sumie przez antwerpski ogród, który koordynuje program EEP okapi, przewinęło się 91 osobników. Obecnie w europejskich placówkach znajduje się 66 osobników, w tym 8 w Anwerpii. Zresztą ogród ten specjalizuje się w hodowli wielu gatunków zwierząt z centralnej Afryki. Dzieje się tak z powodów historycznych. Przez wiele lat Kongo było kolonią belgijską, dlatego też do Flandrii trafiały niezwykle cenne i rzadkie gatunki z tego terenu. Obecnie Antwerpia prowadzi EEP także innych kongijskich zwierząt: bonobo oraz pawi kongijskich. Posiada tez inne gatunki z centralnej Afryki rzadkie w europejskich placówkach np. dujkery modre (obecne w 5 zoo) oraz jako już jedyny ogród w Europie goryle wschodnie. Pawilon okapi został wybudowany w 1861 roku w stylu orientalnym i był początkowo zamieszkany przez antylopy.

Z drugiej strony budynku znajdują się wybieg babirus oraz kolejne okapi. Tereny te stały się częścią zoo dzięki dość unikalnemu na skale światową przedsięwzięciu. W 2008 roku teren ogrodu powiększono o 1,5 hektara. Zoo wykupiło pół ulicy budynków leżących w najbliższym sąsiedztwie, a następnie wyburzyło je i w ich miejsce stworzono nowe ekspozycje.

Tuż obok pawilonu okapi znajduje się chatka ursonów. Para tych zwierząt trafiła rok temu z Belgii do wrocławskiego ogrodu zoologicznego. We Wrocławiu są dość bojaźliwe i trudno je wypatrzyć, natomiast w Antwerpii zwierzęta te są bardzo aktywne i prezentują się bardzo efektownie.

Niedaleko pawilonu okapi znajduje się centrum rozmnażania pawi kongijskich. Miejsce to zostało przebudowane do obecnego stanu w 2009 roku. Wcześniej mieszkały tam babirusy, jeżozwierze i dujkery w dość nieciekawych klatkach. Niektórym pawiom na ekspozycji towarzyszą kolejne ptaki z centralnej Afryki Zosterops eurycricotu. Kompleks zamieszkują 4 pary pawi kongijskich. Każda z nich ma do dyspozycji pomieszczenie ekspozycyjne i zapleczowe.

Program hodowlany EEP pawi kongijskich od kilku lat przeżywa, niestety, ciężkie chwile. Jeszcze w 2006 w europejskich ogrodach było blisko sto sztuk ptaków tego gatunku. Od tego czasu niestety ich liczba systematycznie spadała by na początku 2005 osiągnąć liczbę zaledwie 52 sztuk. Przełom nastąpił dopiero w 2012, gdy po raz pierwszy od dawna populacja wzrosła o kilka osobników. Rok temu w eazowskich placówkach znajdowały się mimo to zaledwie 62 pawie kongijskie. Tak więc do uzyskania stabilnej populacji w ogrodach zoologicznych droga daleka, cieszy natomiast fakt, że w ostatnich kilku miesiącach w antwerpskim ogrodzie na świat przyszło 6 pisklaków.

Naprzeciwko pawilonu pawi kongijskich znajduje się pięknie urządzony ogród flamandzki, obok natomiast budynek, w którym urządzono planetarium.

Małpiarnia została wybudowana w 1978 i zastąpiła wcześniejszy obiekt znajdujący się w tym samym miejscu. Zdecydowanie nie jest budynkiem zapewniającym dobre warunki jego mieszkańcom. Większość gatunków ma do dyspozycji jedynie nieduże pomieszczenia wewnętrzne bez możliwości wyjścia na zewnątrz. W takich warunkach mieszkają pigmejki, lemury katta, koczkodany sowiogłowe, makaki czubate, lutungi jawajskie, krytycznie zagrożone wyginięciem czepiaki brązowe, miko czarne, leniwce dwupalczaste, uistiti białouche, gerezy abisyńskie, tamaryny cesarskie i lwiatki złotogłowe. Te ostatnie zajmują bodajże z pięć pomieszczeń, gdyż antwerpskie zoo prowadzi EEP również dla tego gatunku.

Od czerwca zeszłego roku w małpiarni mieszka jeszcze samiec ryjkonosa z gatunku Rhynchocyon petersi. Osobnik urodził się w zoo w Roterdamie, które do tej pory było jedynym ośrodkiem w Europie posiadającym ten gatunek. Do nielicznych szczęśliwców mających ekspozycje zewnętrzne należą mandryle oraz pawiany płaszczowe. Ich z kolei nie można oglądać w pomieszczeniu wewnętrznym.

Do małpiarni przylega jeszcze niewielki, ale całkiem efektowny i ładnie utrzymany ogród zimowy powstały już w 1987 roku.

Cechą charakterystyczną antwerpskiego ogrodu jest zlokalizowanie większości budynków na jego obrzeżach, dzięki czemu w centralnej części ogrodu udało się wygospodarować sporo terenów parkowych. Roślinność jest tak niezwykle zadbana, że można odnieść wrażenie, że znajdujemy się w niezwykle zadbanym ogrodzie botanicznym, a nie zoologicznym.

Docieram do ptaszarni, którą po remoncie otwarto 29 marca zeszłego roku, a zatem jakieś dwa tygodnie przed moją wizytą! W tym momencie zamieszkiwało ją około 150 ptaków reprezentujących 45 gatunków, w tym ary zielone, dla których prowadzony jest tutaj program ESB. W ostatnich miesiącach udało się odchować sporo piskląt ciekawych gatunków, m.in. po 4 młode dwóch gatunków dzioborożców toko nosatych i czarnoskrzydłych.

Unikalne w skali świata są ekspozycje najmniejszych gatunków ptaków. Są one niczym innym jak oświetlonymi wnękami. Część dla zwiedzających jest całkiem ciemna, przez co ptaki nie opuszczają swojej przestrzeni pomimo braku istnienia jakiejkolwiek fizycznej bariery.

Klatki zewnętrzne ptaków przylegające do ptaszarni aktualnie są przebudowywane, natomiast podczas mojej ostatniej wizyty wyglądały jak niżej:

Kolejny na trasie zwiedzania jest kompleks jubileuszowy zbudowany w 1968 roku z okazji 125 rocznicy powstania antwerpskiego zoo. Jest to bardzo duży, masywny budynek zamieszkany przez wiele różnorodnych gatunków. Obecnie w jego skład wchodzi pawilon nocny o nazwie Nocturama, Aquaforum będące basenem uchatek, klatki ptaków drapieżnych i dużych kotowatych oraz ekspozycja niedźwiedzi andyjskich i ostronosów rudych. Z tych różnorodnych ekspozycji jako pierwszy oglądam wybieg niedźwiedź okularowych, którym towarzyszą ostronosy rude. Wcześniej w tym miejscu mieszkały niedźwiedzie polarne i brunatne z Kamczatki. Obecnie ich wybiegi zostały połączone i powiększone. Przez wiele lat niedźwiedzie andyjskie próbowano rozmnożyć, niestety z marnym skutkiem. Nie pomogły nawet próby ze sztucznym zapłodnieniem. W końcu 26-letnia samica zmarła w lutym 2012 roku, a na jej miejsce we wrześniu 2012 przyjechała nowa z Anglii. I tak w marcu 2013 roku w zoo cieszono się już z narodzin. Jak się okazało później okazało, młody niedźwiadek andyjski to samczyk. Został szczęśliwie odchowany i niedługo będzie świętował swoje pierwsze urodziny.

Wchodzę do wnętrza budynku i zaczynam kluczyć korytarzami i klatkami schodowymi będącymi częścią kompleksu jubileuszowego by dotrzeć do Nocturamy. Jest to jeden z pierwszych pawilonów nocnych powstałych w europejskich ogrodach zoologicznych. Po jego zwiedzeniu mam mieszane uczucia. Generalnie wszystko jest w jak najlepszym porządku. Skład gatunkowy imponujący, pomieszczenia zwierząt zadbane i ładnie urządzone, dużo zwierząt bardzo aktywnych, ekspozycje opisane językiem braila tylko… nigdzie nie było tabliczek z nazwami gatunkowymi! Bardzo utrudniało to zwiedzanie i odszukiwanie poszczególnych gatunków w pomieszczeniach. Nie wiadomo było czego tak naprawdę trzeba szukać i gdzie się patrzeć. Miałem możliwość oglądać wiele aktywnych zwierząt, szczególnie zadowolony jestem z możliwości obserwowanie biegających i cały czas gdzieś kopiących mrówników. Niestety z uwagi na brak tabliczek nie wiedziałem jakich zwierząt, w których pomieszczeniach należy jeszcze wypatrywać.

Z informacji zamieszczonych na zoo chat.com obsada pawilonu nocnego jest najprawdopodobniej następująca:
1. Rudawki nilowe
2. Ponocnice mirikina, leniwice dwupalczaste, pancerniki włochate

3. Tamandua, bolita południowy
4.
Lori z gatunku Loris tardigradus nordicus, kanczyle malajskie
5.
Bobroszczury
6.Mrówniki, potto, galago senegalski, postrzałki
7 Kanczyle filipińskie, lori małe
8. Szczury gambijskie

Kolejnym ważnym elementem Kompleksu Jubileuszowego jest Aquaforum. Przez dziesięciolecia odbywały się tutaj pokazy delfinów. Pod koniec lat 90. zastąpione je uchatkami kalifornijskimi kiedy to ostatnie dwa delfiny zostały przewiezione do niemieckiego zoo w Duisburgu. Sam pokaz jest bardzo efektowny i poprowadzony w stylu mocno „cyrkowym”. Ma niewiele wspólnego z treningami medycznymi znanymi z polskich ogrodów we Wrocławiu i Opolu. Uchatki wykonują wiele różnorodnych sztuczek, a całości towarzyszy głośna muzyka oraz komentarz spikera. Wszystko to może oglądać kilkaset osób zasiadających na trybunach.


Wychodzę z budynku bezpośrednio na taras, na którym ustawione są klatki z ptakami drapieżnymi. Zamieszkują je: puchacze mleczne i żółtobrzuche, sępy brunatne, kuglarze, kondory andyjskie, sępniki czarne, karakary czarnobrzuche, sowy jarzębate oraz karakary falklandzkie. Obecnie wszystkie klatki ptaków drapieżnych są przebudowywane.

Karakara falklandzka

Kondor andyjski

Puchacz żółtobrzuchy

Puchacz mleczny

Karakara czarnobrzucha

Z tarasu ptaków drapieżnych spoglądam na całe zoo wyglądające stąd bardzo ładnie.

Pod tarasem z ptakami drapieżnymi znajdują się ekspozycje dużych kotowatych, a konkretnie jaguarów, lampartów amurskich oraz tygrysów syberyjskich. Dwa pierwsze gatunki zamieszkują klatki, natomiast najgorsze warunki mają tygrysy, które zamieszkują maleńki skalisty półwysep otoczony fosą. W niedalekiej przyszłości w miejscu obecnych ekspozycji dużych drapieżników powstaną całkiem nowe dla tygrysów syberyjskich i lampartów amurskich.

Jeszcze kilka lat temu podobne nieciekawe warunki jak tygrysy miały lwy. Zbudowano im jednak nowy wybieg, a ich stare lokum zajmuje obecnie grupa 12 szopów praczy. Podczas mojej wizyty zwierząt tych jeszcze w Antwerpii nie było, a ich wybieg zajmowała niezwykle efektowna duża grupa mangust lisich.

Ruszam dalej do wspomnianego nowego wybiegu lwów, który został otwarty latem 2011 roku w miejscu dawnego wybiegu jaków, baktrianów i osłów. Tworzy on jeden kompleks z wybiegiem dromaderów. Co ciekawe, wybieg lwów jest zdecydowanie największą terytorialnie ekspozycją w antwerpskim zoo. Nawet żyrafy czy słonie mieszkają na zdecydowanie mniejszym terenie.

Od lwów zaczynam wędrować w górę, mijając surykatki i mangusty lisie, aż docieram do wybiegu zamieszkałego przez takiny mishmi wspólnie z tarami.

Wspinam się dalej pod górę i znajduje się dosłownie na wyciągnięcie ręki od torów kolejowych. Tutaj świetnie widać jak bardzo nietypowe jest położenie antwerpskiego ogrodu, który ściśle przylega do olbrzymiego dworca. Obracając się o 180 stopni widać klasycystyczny budynek terrarium.

Idąc dalej w górę wchodzą na mostek rozwieszony nad wybiegami lwów i dromaderów.

Z tego miejsca doskonale widać cały obszar zoo. Widać też tutaj jak bardzo nasycony ekspozycjami jest ten obszar zoo. Zarówno już zwiedzony Kompleks Jubileuszowy jak i obiekty w pobliżu lwów są zbudowane niejako na dwóch kondygnacjach, a wszystko to jest ściśle przyklejone do dworca kolejowego.

Czas na zwiedzanie terrarium i akwarium , które również tworzą masywny kompleks przylegający bezpośrednio do granicy zoo.

Jak do maksimum jest wykorzystany jest teren zoo najlepiej widać stojąc na ulicy okalającej teren ogrodu.

Terrarium znajduje się na wysokości pierwszego piętra. Zostało wybudowane w 1901 roku.

Pierwsza jego część to niewielkie pomieszczenie z kilkoma wybiegami żółwi lądowych. Druga część jest o wiele większa i jest to taka klasyczna ekspozycja gadów, płazów i bezkręgowców, które są prezentowane w wielu terrariach różnej wielkości.

Największe wrażenie robią oczywiście warany z Komodo. Na ich wybiegu ustawiona była skrzynia transportowa, na której była informacja, że gady są właśnie przyzwyczajane do wchodzenia do niej.

Wychodzę z budynku terrarium i obchodzę dookoła wybieg reniferów i dochodzę do znajdującego się pod terrarium akwarium. Architektonicznie budynek terrarium miał imitować starożytną grecką świątynię, a akwarium miało być umieszczone w jaskini znajdującej się pod świątynią. Otwarto je dla zwiedzających w styczniu 1911. Akwarium remontowano w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Mimo tego obecnie przechodzi kolejną przebudowę i podczas mojej wizyty było niedostępne dla zwiedzających.

Obok akwarium zlokalizowany jest Vriesland będący ekspozycją pingwinów. Zamieszkują ja pingwiny królewskie, białobrewe oraz złotoczube. Latem 2013 roku pracownicy zoo ekscytowali się dwoma złożonymi jajami przez pingwiny królewskie, jednak do pojawienia się pisklaków nie doszło. Z sukcesem za to rozmnożono w zeszłym roku pingwiny białobrewe. Z pawilonu Vriesland można podglądać zewnętrzny basen zamieszkały przez foki pospolite. Co ciekawe jeszcze niedawno jego mieszkańcami były wydry morskie!

Nieopodal jest kolejny basen zamieszkany również przez foki pospolite. W 2010 roku przeszedł on kompleksową modernizację, jednak mimo tego prezentuje się dość przeciętnie. Pamiętać należy jednak, że jest on, jak większość obiektów w antwerpskim zoo, zabytkiem i możliwości przebudowy były ograniczone. Nie zmienia to faktu, że wykonywane obecnie w wielu ogrodach sztuczne skały, w tym wypadku wyglądają dość plastikowo.

Kolejny kompleks ekspozycji nazywa się Hipotopia. Jest obiektem zamieszkałym przez zwierzęta pochodzące z terenów bagiennych i mokradeł. Obiekt został otwarty po remoncie w 2006 roku, a jego największymi mieszkańcami jest trójka hipopotamów nilowych.

Wędrujemy drewnianym chodnikiem gdzie zarówno pod nim jak i po obu jego stronach pływają nutrie. Nieco dalej kolejny niewielki staw zamieszkuje grupa 7 młodych pelikanów kędzierzawych, która przybyła niedawno z Francji.

Najcenniejszym gatunkiem zamieszkującym hipotopie jest tapir malajski. Para tych zwierząt przybyła do zoo w 2011 roku, samiec z z Edynburga, a samica z Amsterdamu. Co tydzień o 1015 można oglądać jak tapiry wyjadą smakołyki ze specjalnie dla nich skonstruowanej zabawki.

Przechodzę przez pawilon wewnętrzny hipopotamów i wchodzę do całkiem sporej woliery przechodniej zamieszkałej przez szereg gatunków. Oglądać możemy tu: ibisy grzywiaste, ibisy szkarłatne, cyraneczki madagaskarskie, modrzyki, czajki miedziane, ostrygojady, warzęchy, czaple nadobne, warugi i bociany białobrzuche. Ptaków w wolierze jest całe multum. Wiele z nich siedzi na gniazdach polokowanych w najróżniejszych miejscach. Sama woliera jest już dość leciwa i w niedalekiej przyszłości ma zostać przebudowana.

W najbliższej okolicy znajduje się jeszcze wybieg antylop bongo.

Kolejnym oglądanym gatunkiem są bawoły afrykańskie. Gatunek dość nieliczny w europejskich placówkach, jest w nich około 70 osobników. Okolice wybiegów bawołów afrykańskich zamieszkiwały wcześniej też bawoły leśne, żubry, bizony i takiny.

Sąsiadami bawołów są zebry Hartmana będące podgatunkiem zebry górskiej i zebry Damara będące podgatunkiem zebry stepowej. W czasie mojej wizyty na wybiegu były dwa młode samce zebry Harmannta (w tym samczyk Hero urodzony w 2010 roku we Wrocławiu) oraz zebry Damara. Obecnie tych ostatnich w zoo już nie ma a do samców zebry górskiej dołączyły dwie młode samice.

Szybko przeglądam kolejny rząd ptasich klatek zamieszkałych m.in. przez czubacze żółtoguze i udaje się do niewielkiego, ale bardzo wiekowego pawiloniku zamieszkałego przez guźce i świnie wisajskie.

Mijając restaurację przechodzę do jednego z bardziej imponujących gmachów w zoo czyli słoniarni.

Nazywana jest ona świątynią egipską i została wybudowana w 1856 roku. Ostatni remont przeprowadzono w 1988. W czasie mojej wizyty mieszkały w niej dwa młode samce słonia indyjskiego, stado żyraf, otocjony i dujkery czerwone. Od sierpnia zeszłego roku w egipskiej świątyni mieszkają również pademelonu z gatunku Thylogale bruni. Obecnie w Europie jest zaledwie 8 sztuk tego gatunku. Antwerpska para przyjechała z Magdeburga oraz Pilzna, gdzie ich przodkowie trafili w 2011 roku z Dżakarty. Kilka tygodni temu para ta doczekała się potomka!

Dwoma samcami słonia indyjskiego znajdującymi się w zoo podczas mojej wizyty były: Budi oraz Ming Jung. Urodzony w Dublinie Budi 23 czerwca wyjechał do zoo w Denver w Stach Zjednoczonych. Już po kilku dniach do Antwerpii przyjechał pięcioletni Kanvar z Estepona w Hiszpanii. Za kilka lat ma on się stać głównym samcem w zoo w Planckendael, gdzie znajduje się stado hodowlane, a które jest bliźniaczą placówką zoo w Antwerpii. Jak podaje strona internetowa antwerpskiego zoo Budi jest pierwszym od 30 lat słoniem, który wyjechał z Europy do Ameryki.

W centralnej części słoniarni eksponowane jest szkielet samicy słonia indyjskiego Jacqueline. Był to pierwszy słoń w historii antwerpskiego zoo. Przyjechała z Birmy w 1852 roku. Początkowo mieszkała ona w tymczasowym pomieszczeniu by w 1856 roku przeprowadzić się do nowo wybudowanej egipskiej świątyni gdzie zmarła w 1882 roku.

Niestety zarówno wybieg żyraf jak i słoni śmiało możemy określić jako malutkie. Wybieg żyraf jest chyba najmniejszym jaki w życiu widziałem. W połowie ogrodzony płotem, a w połowie płytką fosą i niskim pastuchem elektrycznym.

Wybieg słoni nieco ratuje to, że jest bardzo zróżnicowany i wypełniona różnorodnymi budowlami i przedmiotami stymulującymi zwierzęta do aktywności.

Zaglądam jeszcze na tarasik widokowy, z którego jest najlepszy widok na wybieg słoni. Opuścić go można rynna stylizowaną na słoniową trąbę. Z drugiej strony zlokalizowany jest staw kormoranów zwyczajnych.

Za słoniarnią jest niewielki wybieg anoa. Wcześniej przez wiele lat mieszkańcami tego miejsca były nosorożce białe. Później ich miejsce zajęły tapiry następnie wallabie benetta by w końcu w 2011 ustąpić miejsca bawołom anoa.

Po obu stronach wybiegu anoa znajdują się puste miejsca, które również są częścią z wspomnianego wcześniej 1,5 hektara dołączonego kilka lat temu do zoo.

W przyszłości tereny te mają stać się częścią kompleksu afrykańskiego, którego głównym elementem ma być woliera… bawołów afrykańskich. Tak, to nie pomyłka. Cały teren zamieszkiwany przez te zwierzęta ma być przykrytą siatką i bawołom ma towarzyszyć wiele gatunków afrykańskich ptaków, w sumie ponad 150 osobników. Ich pomieszczeniem wewnętrznym będzie dawny budynek nosorożców, a obecnie ano. Woliera będzie miała od 7 do 15 metrów wysokości, ponad 8 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni, a zwierzęta będzie można oglądać z trzech poziomów. W ramach inwestycji powstanie również nowa restauracja, powiększony będzie wybieg żyraf, którym towarzyszyć będą zebry, a sąsiadami guźców w miejsce świń wisajskich zostaną otoczony i ryjkonosy. Podobnie jak ma to miejsce z kompleksem jubileuszowym czy terrarium, także i tutaj nowe budynki zostaną wybudowane w taki sposób, że ich tylne ściany pokrywać się będą z granicą ogrodu zoologicznego. Obecny budynek zamieszkiwany przez bawoły jest zabytkowy i ma być dostosowany do funkcji wystawienniczej. Cała inwestycja rozpocznie się na jesieni bieżącego roku i ma być ukończona w przyszłym roku.

Do końca zwiedzania zostały dwa obszary. Pierwszy to pawilon małp człekokształtnych, natomiast drugi to strefa rekreacyjna z placem zabaw, restauracją i ekspozycjami zwierząt szczególnie atrakcyjnych dla najmłodszych. Po drodze do nich znajduje się jeszcze wybieg sik Dybowskiego oraz, kolejne już, ekspozycje surykatek oraz mangust lisich.

W Antwerpii strefa rekreacyjna jest dość ciekawie i sensownie skonstruowana. Plac zabaw otoczony jest przez wybiegi zwierząt, które wzbudzają szczególne zainteresowanie przez najmłodszych, a więc lemurów katta i wari rudych, pand małych, surykatek oraz kangurów, a konkretnie wallabi parma. Trochę nonsensowne wydaje mi się, że w tak niewielkim ogrodzie, surykatki oraz mangusty lisie eksponowanie są w aż 3 różnych miejscach. Wejście na plac zabaw prowadzi przez ogródek restauracyjny. Także rodzice mogą spokojnie posiedzieć przy posiłku będąc pewni, że ich dzieci nigdzie nieopatrznie się nie oddalą.

Idąc do pawilonu małp człekokształtnych mijam stare, puste klatki ptaków drapieżnych z 1856 roku! Wiosną 2013 roku zostały one rozebrane, a w ich miejsce latem uruchomiono nowy plac zabaw. Klatki nie zostały zniszczone tylko starannie rozebrane i mają być po renowacje ponownie złożone i wkomponowane w mającą powstać wolierę bawołów.

Na koniec został do obejrzenia pawilon małp człekokształtnych. Zamieszkują go siamangi, szympansy, dwie samice goryli wschodnich oraz dwa samce goryla zachodniego. Dwie samice goryla wschodniego są ostatnimi przedstawicielkami tego gatunku w Europie, który w przeszłości były jeszcze w Hanowerze, Londynie i Chester. W środku pawilonu znajduje się szereg niewielkich klatek połączonych ze sobą szybrami. Nie jest to na pewno obiekt nowoczesny, ale wybudowany został dość dawno bo w 1958 roku.

Minusem jest również z pewnością brak wybiegów zewnętrznych. Są one zastąpione przez duże oszklone pomieszczenia. Zastąpiły one podczas remontu całego obiektu w 1989 roku niewielkie wybiegi otoczone fosą.

Tym samym obeszliśmy cały teren Zoo w Antwerpii. Nie sposób nie zauważyć, że sporo gatunków ssaków żyje w Antwerpii na zbyt małej powierzchni. Wiele do życzenia pozostawiają pomieszczenia małp, małe wybiegi mają tygrysy, słonie oraz żyrafy. Od kilku lat warunki trzymania zwierząt w zoo systematycznie się poprawiają. Jeszcze w latach 90. sytuacja przedstawiała się zdecydowanie gorzej. Wtedy na malutkich wybiegach mieszkały również m.in. nosorożce białe, niedźwiedzie polarne i kamczackie, lwy, a niewielki basen w Aquaforum zajmowały delfiny. Mimo tak niewielkiej powierzchni zoo nie chce rezygnować z obecności dużych charyzmatycznych ssaków. Szkoda, tym bardziej, że kilkadziesiąt kilometrów od Antwerpii jest zoo Planckendael położone za miastem na dużym terenie. Obie placówki są prowadzone przez Królewskie Towarzystwo Zoologiczne w Antwerpii (KMDA). Ich działalność jest w dużym stopniu finansowana przez rząd flamandzki. KMDA to stowarzyszenie założone w 1843. W jego skład wchodzi także między innymi położone nieopodal Brugii serpentarium, czyli kolekcja kilkuset gatunków gadów, płazów i bezkręgowców. KMDA jest także właścicielem największego i najcenniejszego na terenie Belgii rezerwatu przyrody oraz centrum koncertowo-kongresowego. Częścią ogrodu zoologicznego w Antwerpii jest również centrum badań naukowych i ochrony przyrody. Z publikacjami i projektami prowadzonymi przez tą jednostkę można się zapoznać na tej stronie.

Jeszcze kilka zdjęć pokazujących jak piękny jest w niektórych miejscach ogród zoologiczny w Antwerpii.

A już na sam koniec filmik z bardzo specyficznego pikniku zorganizowane w zoo w Antwerpii, dzięki któremu możemy przenieść się do XIX wieku.

A pełną galerię zdjęć z antwerpskiego zoo znajdziecie TUTAJ.
Advertisements

6 comments on “Relacja z Zoo w Antwerpii, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga…

  1. Mam pytanie czy z hipopotamami mieszkają razem krzyżówki? Na zdjęciu w Hipotopii w dolny, prawym rogu w basenie pływa samiec krzyżówki więc z tąd moje pytanie.

  2. Na poważnie się pytasz czy zwyczajnie się droczysz? 🙂 Wiadomo, że w każdym stawie, kałuży czy sadzawce w Europie może się w każdej chwili pojawić krzyżówka. Basen hipopotamów w zoo w Antwerpii nie jest wyjątkiem.

  3. Oczywiście, że na poważnie. To, że w każdym stawie są krzyżówki to wiem (w moim mieście pływają nawet w basenie). Chodziło mi o to, że są w środku pawilonu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s