Na tropie rekinów w Akwarium Gdyńskim

Miesiąc temu w Akwarium Gdyńskim po raz kolejny obchodzono Tydzień Rekina, w ramach którego poruszany jest temat ochrony rekinów. Jest to wydarzenie organizowane przez Shark Alliance – europejską sieć organizacji pozarządowych wspierających walkę o właściwą opiekę prawną dla europejskich rekinów. Z koalicją współpracują instytucje, któ­rych działalność nawiązuje do ochrony środowiska, w tym właśnie Akwarium Gdyńskie. Uznaliśmy, że to doskonała okazja, by po raz kolejny (czwarty już!) wybrać się do Gdyni i zobaczyć, jak obecnie prezentuje się najpopularniejsza tego typu placówka w Polsce.IMG_5247

W Akwarium zjawiliśmy się z samego rana, tuż po otwarciu, dzięki czemu udało nam się uniknąć kolejek i tłumów zwiedzających (licznik gości pokazywał, że w środku było zaledwie 35 osób). Koszt biletów – 24 zł od osoby – to wydatek dość spory, zwłaszcza, jeśli porównamy go do cen w innych placówkach zoologicznych w kraju, nie marudzimy jednak, bo na osłodę dostajemy całkiem zgrabne bilety :).

IMG_5526Z biletami w dłoni kierujemy się w stronę windy i rozpoczynamy zwiedzanie od samej II piętra, takie bowiem zasady obowiązują obecnie (a przynajmniej obowiązywały przed miesiącem) w Akwarium.

Pierwsza na trasie zwiedzania jest sala Muzeum Oceanograficznego, w której obejrzeć można m.in. różne okazy ryb, gadów, ptaków i ssaków morskich (ich szczegółowy opis przedstawiliśmy tutaj).
Największe wrażenie robi wielki okaz jesiotra oraz rekin młot:

Sama ekspozycja praktycznie w ogóle się nie zmieniła od naszej ostatniej wizyty, tym razem też nie trafiliśmy, niestety, na szaloną wycieczkę z podstawówki prowadzoną przez równie szaloną panią przewodnik (do dziś pamiętamy jej rewelacje zoologiczne), dlatego też dość szybko udaliśmy się do sąsiedniej sali – „Na Styku Wody i Lądu”.
W zbiornikach będących połączeniem akwarium i terrarium eksponowane są zwierzęta żyjące na styku lądu i wody, głównie różne gatunki gadów, ale także ryby.
Możemy tu zobaczyć m.in. jedynego przedstawiciela rzędu krokodyli w Akwarium Gdyńskim – krokodyla krótkopyskiego:

Swoją drogą jest to najmniejszy krokodyl świata – osiąga maksymalnie 180 cm. Trafił on do Gdyni na początku 2009 roku z prywatnej hodowli we Wrocławiu i zajął dawny basen anakondy.

Nieco dalej, w akwarium nr 57, zobaczymy natomiast jedyne płazy eksponowane w Akwarium – liczącą kilkanaście osobników grupę aksolotli:

Aksolotle to niesamowite zwierzęta – niedobór jodu w jaskiniach, w których żyją, powoduje, że zdolność do rozrodu płaz ten uzyskuje w postaci larwalnej, w której pozostaje już do końca życia. Ciało aksolotla ma masywną budowę, posiada długi ogon z wysoką płetwą ogonową, dwie pary kończyn i trzy pary zewnętrznych skrzeli. Dorastają do 30 cm długości. Aksolotle występowały w warunkach naturalnych jedynie w dwóch jeziorach meksykańskich Xochimilco i Chalco, obecnie jedynie w jeziorze Xochimilco i otaczających je kanałach, jezioro Chalco bowiem wyschło. Są jednak dość powszechne w prywatnych hodowlach akwarystycznych.

Zaglądamy także do żółwi – o ile żółwiak chiński jest wyjątkowo spokojny i ukrywa się w zakamarkach swojego terrarium, o tyle żółw jaszczurowaty prezentuje się naprawdę efektownie:

Żółw jaszczurowaty trafił do Akwarium Gdyńskiego w niecodziennych okolicznościach. 1 czerwca 2006 roku został on przekazany przez mieszkankę Trójmiasta, która znalazła go w ogrodowym stawie – najprawdopodobniej uciekł z prywatnej hodowli lub też został wyrzucony, żółwie tego gatunku cechuje bowiem wyjątkowa agresywność.

Idziemy dalej – zaglądamy do znajdującej się na III piętrze Sali Bałtyckiej, która podczas naszej ostatniej wizyty była zamknięta z powodu remontu. Przyznać trzeba, że plastyczna mapa Bałtyku po renowacji prezentuje się znakomicie, a bardzo ciekawym dodatkiem do niej jest możliwość podświetlenia wybranych miejsc – portów nadbałtyckich, głębin i wysp.

Rewelacja!

Tu byłem!

Poprawiono też obudowę dydaktyczną tej sali (pojawiło się kilka ciekawych eksponatów), a co najważniejsze – paskudny stragan z gumowymi zabawkami przeniesiono w inne miejsce (straszy teraz na parterze).
Ruszamy dalej – schodzimy w dół, mijając obejrzane wcześniej sale na II piętrze i docieramy do ekspozycji znajdujących się na I piętrze.
Zaczynamy od sali „Wodnych Zwierząt Świata” – nie ma w niej już, niestety, największej gwiazdy Akwarium ostatnich lat, czyli ośmiornicy Karoliny, są za to różne gatunki rozgwiazd:
kilka gatunków muren, cudnej urody rekin bambusowy:

tajemnicza ryba kamień (czyli szkaradnica), którą naprawdę trudno wypatrzyć w specjalnie przygotowanym akwarium, w którym dla utrudnienia umieszczone odpowiednie rekwizyty maskujące:

Szczególną atrakcję było także akwarium zamieszkiwane przez rekiny marmurkowe, w którym zobaczyć można było jaja złożone przez mieszkające w Akwarium osobniki.

Warto przypomnieć, że w ciągu ostatniego roku udało się odchować dwa młode rekiny marmurkowe – jeden przyszedł na świat rok temu, drugi został wypuszczony na ekspozycję w maju tego roku.

Na nas największe wrażenie zrobił jednak dość niepozorny na co dzień skrzypłocz, którego można zobaczyć kilka akwariów dalej. Zwykle wygląda on tak:

Czasami jednak odkrywa swoje prawdziwe oblicze – przyznacie, że wygląda wówczas jak rasowy obcy z horrorów sci-fi…

Zaglądamy też do sąsiedniej sali, gdzie trafiamy do niezwykłego świata rafy koralowej.
Możemy tu zobaczyć największą żywą rafę koralową w Polsce – w największym zbiorniku na tym poziomie (o pojemności 3000 litrów) można podziwiać kilkadziesiąt gatunków żywych organizmów!
Najefektowniejszym akwarium w sali “Rafy koralowej” jest akwarium nr 22 zamieszkiwane jest przez symbol Akwarium Gdyńskiego (widnieje w logo Akwarium) – pławikonika żółtego, potocznie zwanego konikiem morskim.

Koniki morskie w Akwarium Gdyńskim pochodzą z własnej hodowli. W środowisku naturalnym są coraz bardziej zagrożone wyginięciem.

Spośród innych niesamowitych mieszkańców tej ekspozycji szczególne wrażenie robią mątwy, których wcześniej w Gdyni nigdy nie widzieliśmy.

Mątwy przybyły do Akwarium Gdyńskiego w postaci jaj złowionych u wybrzeży Portugalii, a na ekspozycji zadebiutowały 6 grudnia ubiegłego roku.
W przypadku zagrożenia wytwarzają barwnik, zwany również sepią. Ta ciemna substancja stanowi dla mątwy osłonę przed napastnikiem, która dodatkowo może paraliżować jego narządy węchu. Co więcej, mątwy potrafią również zmieniać barwę, niczym kameleon wtapiając się w otoczenie – warto na chwilę zatrzymać się przy ich akwarium i zaobserwować to niezwykłe zjawisko!

Nowością w sali jest także cylindryczne akwarium znajdujące się na środku sali – tyle, że jego mieszkańcy to już starzy znajomi :).

My tymczasem schodzimy na parter – najpierw zaglądamy do sali amazońskiej, gdzie największe wrażenie robią oczywiście dwie ogromne anakondy zielone:

Anakondy mają po 8 lat i mierzą obecnie około 6 metrów – trochę jeszcze pewnie podrosną, ale rozmiarów swoich amazońskich krewniaków (nawet 10 metrów długości!) w Gdyni raczej nie osiągną.

Ruszamy dalej – kolejna na trasie jest sala dydaktyczna, w której akurat rozpoczynają się obchody Tygodnia Rekina.
Można tu sobie pokolorować rekina:

ułożyć rekinie puzzle, obejrzeć wystawę rekinich zdjęć, porozmawiać o rekinach, obejrzeć filmy o rekinach…

Idziemy dalej – kolejna na trasie jest osławiona Sala Mokra, w której znajdują się zbiorniki dotykowe. Można przyjrzeć się z bliska rybom, podpatrzeć ich zachowanie, a nawet ich dotknąć. Została otwarta dla zwiedzających w 2007 roku. Środek sali zajmuje kilkumetrowy, prostokątny stół, w którym znajdują się trzy zbiorniki dotykowe. Tu zwiedzającego od ryby nie oddziela szyba. Ciekawscy mogą włożyć rękę do odkrytego zbiornika i nawiązać bezpośredni kontakt z którąś z  ryb. Zbiorniki zamieszkują zwierzęta polskiej strefy przybrzeżnej Bałtyku i Zalewu Wiślanego – jesiotry syberyjskie, które okazują się być bardzo śliskie w dotyku, babki bycze oraz stornie, zwane potocznie flądrami. Tu, żeby rybę pogłaskać, musimy ją najpierw znaleźć, stornie bowiem przylegają płasko do dna i zakopują się w piasku – tak, że czasem widać tylko oczy. Babki bycze – podobnie zresztą jak i inne ryby w zbiornikach dotykowych – zostały dobrane nieprzypadkowo, są to bowiem spokojne i niepłochliwe denne ryby o twardej skórze, na których dotyk ludzkiej dłoni nie robi większego wrażenia.

Za Salą Mokrą znajduje się natomiast laboratorium biologiczne, które na co dzień jest niedostępne, tego dnia jednak nie tylko można doń wejść, ale nawet trzeba! W środku znajdują się bowiem rozmaite eksponaty, o których bardzo ciekawie opowiadają pracownicy Akwarium.
Można więc było zobaczyć różne stwory w formalinie:

z bliska zobaczyć piłę ryby piły:

zobaczyć „coś ciekawego” pod mikroskopem:

Jak dorosnę, zostanę naukowcem!

Jak dorosnę, zostanę naukowcem!

spotkać „obcego”:

zobaczyć zarodek i jajo rekina:

rekina „od środka”:

zobaczyć rekinie zęby:

a także wziąć coś na ząb:

Po gruntownym zwiedzeniu laboratorium i zapoznaniu się z wszystkimi jego skarbami wraz z pracującą w Akwarium panią wybieramy się na małe zwiedzanie niedostępnych na co dzień miejsc.
Najpierw zaglądamy do pomieszczenia hodowlanego, w którym znajduje się ogromny zbiornik, w którym pływają rekin brodaty oraz żarłacz rafowy czarnopłetwy!

Gdyński rekin brodaty jest jedynym okazem tego gatunku w Polsce. Do Gdyni przyjechał w październiku 2009 roku. Aktualnie zamieszkuje w zbiorniku hodowlanym nr 301, ale docelowo będzie pływał w specjalnym basenie dla rekinów – termin oddania do użytku tego basenu wciąż nie jest jednak znany.

Na sam koniec mamy możliwość zajrzeć na zaplecza, gdzie zobaczyć można rozmaite cuda: począwszy od okazów, które z różnych powodów nie trafiły na ekspozycję (w tym te, które przechodzą kwarantannę), przez serwowane dla lokatorów Akwarium posiłki (w tym… ryby!), aż po tajemnicze zbiorniki z równie tajemniczymi płynami, jako zywo przypominającymi… lemoniadę :).

Gdy opuszczaliśmy Akwarium – po dobrych dwóch godzinach zwiedzania – obiekt powoli zaczynał zapełniać się zwiedzającymi, a na zewnątrz kończyła się właśnie ulewa, która rozpoczęła się tuż po naszym przybyciu do placówki.
Uznaliśmy więc, że to doskonały moment, by ruszyć dalej – czekało nas bowiem jeszcze zwiedzanie Trójmiasta, ale to już zupełnie inna historia…

A pełną galerię zdjęć z naszej wizyty w gdyńskim Akwarium znajdziecie TUTAJ.

Reklamy

5 comments on “Na tropie rekinów w Akwarium Gdyńskim

  1. Nigdy nie mogę oderwać się od aksolotli. Nie mam pojęcia czemu ale są fascynujące 🙂 Musze kiedyś w końcu dotrzeć do Trójmiasta i odwiedzić akwarium i zoo. Tadzio jak zwykle fantastycznie pozuje:-) ile już ma lat?

    • My też zawsze siedzimy długo przy aksolotlach, bo to naprawdę fascynujące zwierzaki – może dlatego, że tak bardzo niepodobne do czegokolwiek. A my od zawsze najbardziej lubiliśmy takie zwierzaki-cudaki (stąd pewnie miłość do mrówkojadów).
      A Tadziu w sierpniu „skończył” 4 lata – widać już, że nie jest młodzieniaszkiem :).

  2. hah, widzę że remont Sali Bałtyckiej się odbył a błędu się nie ustrzegli 😛 Kalinigrad? no ładnie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s