Kraków animalistyczny, czyli jak nie odwiedziliśmy Muzeum Zoologicznego UJ…

Co prawda od naszej wyprawy do Krakowa i krakowskiego zoo minął już ponad rok (wybraliśmy się tam bowiem pod koniec sierpnia ubiegłego roku) i wiele tak w mieście, jak i w samym zoo od tego czasu się zmieniło, uznaliśmy jednak, że nigdy nie jest za późno, żeby napisać coś ciekawego – tym bardziej, że temat Krakowa i krakowskiego zoo na Mrówkojadzie poruszany był stosunkowo rzadko.
Zanim jednak opowiemy o naszych wrażeniach z wizyty w krakowskim zoo chcemy Was zabrać na małą wycieczkę po mieście śladem rozsianych na terenie całego Krakowa motywów animalistycznych. Choć spędziliśmy w Grodzie Kraka prawie tydzień i odwiedziliśmy w tym czasie mnóstwo miejsc (w tym zoo!), do bardzo wielu i tak nie zdołaliśmy dotrzeć – ba! zdarzało się, że choć zdecydowaliśmy się jakieś miejsce odwiedzić i tak nie udało nam się tego zrobić…
Zapraszamy zatem na małą wycieczkę po Krakowie tropem motywów animalistycznych i placówek zoologicznych…

IMG_8671

Poza Ogrodem Zoologicznym w Krakowie znajduje się obecnie jeszcze tylko jedno miejsce o charakterze placówki eksponującej żywe zwierzęta – to Restauracja Magillo, na terenie której znajduje się  całkiem pokaźnych rozmiarów minizoo. Celowo jednak zrezygnowaliśmy z wizyty w tym miejscu, grafik mieliśmy bowiem bardzo obszerny, a jakoś specyfika miejsca nie zachęcała nas do wizyty – nawet w celach poznawczych. Z kolei do sławetnego Aquarium przy ul. św. Sebastiana wybrać się nie mogliśmy, ponieważ przestało istnieć blisko trzy miesiące przed naszą wizytą w Krakowie. Tym samym zdecydowaliśmy się odwiedzić Muzeum Zoologiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdyż kolekcja tego najstarszego w Polsce muzeum przyrodniczego uchodziła za wyjątkowo efektowną.
Jak postanowiliśmy, tak też uczyniliśmy. No, prawie…

Jak nie odwiedziliśmy Muzeum Zoologicznego UJ…

Muzeum mieści się przy ul. Ingardena 9, czyli zaledwie nieco ponad kilometr od naszej krakowskiej miejscówki. Dzień po wizycie w krakowskim zoo postanowiliśmy się zatem wybrać na małą wycieczkę żeby przekonać się, jak prezentuje się Kraków na tle podobnych muzeów, które widzieliśmy choćby w Poznaniu czy Wrocławiu.
Budynek muzeum, ukryty na końcu niepozornej uliczki, prezentował się dość efektownie, choć sama informacja o muzeum nie rzucała na kolana…
Niespeszeni tym faktem zdecydowaliśmy się na kilka pamiątkowych zdjęć:
i zdecydowaliśmy się wejść do środka. Ku naszemu zdumieniu wewnątrz nie było nikogo, ale jako że miejsce wyglądało zupełnie jak poznańskie Collegium Novum, w którym swego czasu studiowaliśmy, uznaliśmy, że taka już chyba specyfika tego obiektu…
I tropem rozsianych gdzieniegdzie tabliczek zdecydowaliśmy się szukać ekspozycji zoologicznej…
W końcu dotarliśmy do mrocznego korytarza, na końcu którego znajdowały się drzwi, za którymi najprawdopodobniej znajdowało się Muzeum Zoologiczne…
Gdy podeszliśmy bliżej okazało się, że mieliśmy rację – tak, to było Muzeum Zoologiczne!

Niestety – radość nasza trwała krótko, szybko bowiem okazało się, że… w sierpniu muzeum jest zamknięte, w tym czasie obowiązuje bowiem przerwa konserwacyjna. Szkoda tylko, że nie było o niej mowy na stronie internetowej muzeum, która sprawdzaliśmy tuż przed wyjściem (co ciekawe, obecnie taka informacja widnieje już na stronie). Cóż więc było robić – przynajmniej nie powtórzyła się sytuacja ze Szczecina, kiedy to pojechaliśmy odwiedzić tamtejsze Oceanarium, które – jak się okazało na miejscu – zniknęło tydzień przed naszym przyjazdem, choć jeszcze tego samego dnia na swojej stronie internetowej zachęcało do odwiedzin!
Tu muzeum przynajmniej było…
Zostało nam więc pooglądać eksponaty przez drzwi – dzięki temu zobaczyliśmy m.in. łeb żyrafy, szkielet nosorożca włochatego i kilkanaście innych, trochę upiornych eksponatów, kryjących się w mrocznej sali muzeum…

Pokręciliśmy się jeszcze trochę po zupełnie opustoszałym budynku, dzięki czemu natrafiliśmy na niezwykle interesującą tablicę, z której wyczytać można było jakież to skarby kryją się na muzealnej ekspozycji:
trafiliśmy też – zupełnie przypadkiem – do Zakładu Genetyki i Ewolucjonizmu:
po czym przez nikogo nie zaczepiani wyszliśmy na zewnątrz budynku, kończąc cokolwiek dziwną wycieczkę po miejscu, które tego dnia mogłoby się stać areną przygód samego Józefa K.

Kraków animalistyczny, czyli nie samym Smokiem…

Dzień był jednak długi, a my czuliśmy spory niedosyt zoologicznych wrażeń, dlatego też postanowiliśmy poszukać na mieście rozmaitych motywów animalistycznych – jak się okazało, Kraków może się w tej kwestii poszczycić naprawdę imponująca kolekcją.
Oto bowiem spotkaliśmy na swojej drodze najprawdziwszego smoka:
a nawet dwa:
Słonia:
a nawet dwa:
nosorożca:
raka:
jaszczury:
barana:
wiewiórkę:
pingwina:
orła:
konia:
dwa zające:
a nawet coś, co wyglądało trochę jak mrówkojad:
oraz stwora, który mógł być żabą…

Z kupna akwarium na zamówienie zdecydowaliśmy się jednak zrezygnować – nie tylko dlatego, że nie planujemy hodować ryb…
A jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć z naszej krakowskiej wyprawy – zajrzyjcie tutaj. O krakowskim zoo słów kilka natomiast napiszemy już wkrótce!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s