Zoo w Londynie, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga

Dziś zapraszamy do przeczytania niezwykle ciekawej fotorelacji z londyńskiego zoo, które w te wakacje odwiedził debiutujący w roli naszego korespondenta terenowego Robert.

(Autorem zdjęć i tekstu jest Robert, Mrówkojad dokonał jedynie edycji tekstu oraz doboru zdjęć)

Zoo Londyn, sierpień 2013 001Beginning

Londyn.  Jest ciepłe, lipcowe popołudnie roku pańskiego 1826, zapewne nieco po piątej, bo wokół unosi się aromatyczny zapach herbaty, gdy grupa angielskich dżentelmenów, ludzi z klas wyższych i duchownych zatwierdza powstanie Londyńskiego Towarzystwa Zoologicznego (Zoological Society of London). Celem towarzystwa miało być stworzenie kolekcji zwierząt w celu prowadzenia nad nimi obszernych badań naukowych. Oczywiście ten krótki wstęp został przez moją skromną osobę nieco ubarwiony, bo też raczej nie jest mi wiadome, czy owa ważka decyzja została podjęta przy herbacie, czy popołudnie było ciepłe i czy w ogóle stało się to po południu. Natomiast faktem niezbitym i historycznym jest to, że w tymże roku, w lipcu, powołano do życia Zoological Society of London. Co to zdarzenie ma wspólnego z londyńskim zoo?

Otóż, zaraz potem energiczni panowie z towarzystwa raźno zabrali się za budowę pierwszych domów dla zwierząt na działce w Regent’s Parku, a w kwietniu 1828 otwarto dla użytkowników londyński ogród zoologiczny. Londyńska menażeria nie jest więc najstarszą w Europie (dzierży czwarte miejsce, po Wiedniu, Madrycie i Paryżu), ale niemal dwieście lat tradycji na pewno budzi szacunek. Nierozerwalnie od tamtej pory związana jest z towarzystwem (należy w 100% do niego), co ma również odniesienie w nazwie, gdyż najczęściej oficjalnie podaje się ją w taki oto sposób – ZSL London Zoo. Jako ciekawostkę można również podać fakt, że nazwę „zoo” zawdzięczamy właśnie londyńczykom, którzy tak zaczęli nazywać miejsce, które szybko zdobyło ich sympatię, a potem nazwa przyjęła się globalnie.  Tyle historii.

Obecnie zoo w Londynie to 15 hektarów wygospodarowanych z jednego z bardziej znanych miejskich parków – Regent’s Parku, 73 gatunki ssaków, 118 ptaków, 70 gadów, 28 płazów i 230 ryb, w sumie ponad 6000 zwierząt (dane z 2009 roku), a co do szczegółów… to za chwilę.

Zoo Londyn, sierpień 2013 007Entrance

Do londyńskiego zoo łatwo dostać się w dwojaki sposób. W bezpośrednie pobliże wejścia do ogrodu przyjeżdżają autobusy 274 i C2, jeśli jednak twoja „baza wypadowa” znajduje się w odległym miejscu i związane jest to z kilkoma przesiadkami, to choć autobus podwiezie cię bliżej bramy zoo, to zdecyduj się na sposób drugi. Underground, czy jak mówią też londyńczycy „tube” , a zupełnie po naszemu – metro. Najstarsze na świecie, z tak rozwiniętą siecią, że nie sposób nie dojechać nim w Londynie w jakieś miejsce. Sposób jest szybki i niezawodny, ja też decyduje się na niego, tym bardziej, że moja baza znajduje się o „rzut beretem” od stacji Golders Green. Bez przesiadek, linia Northern, trzy stacje i wysiadam na Camden Town, a stamtąd w niecały kwadrans stawiam się przed bramą zoo.

Tu następuje pierwsze zaskoczenie. Jest środek tygodnia, środa, a przed wejściem kolejka. Nie jest może potężna, ale – uprzedzając nieco fakty – z czasem okażę się, że wraz ze mną tego dnia odwiedzi zoo mnóstwo ludzi. Tak „na oko”, porównywalnie do wakacyjnych weekendów w „moim” warszawskim ogrodzie zoologicznym. Nie trwa to jednak długo i wkrótce zostaje zaproszony do jednej z bramek kasowych, a po uiszczeniu 30 funtów (25 koszt biletu, 5 koszt przewodnika) dostaję w rękę darmowa mapkę i jestem gotów do eksploracji.

Zoo Londyn, sierpień 2013 003Aquarium

Jego budynek znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie bramy wejściowej i po obraniu konkretnej marszruty, od tego miejsca zaczynam zwiedzanie. Zanim przejdę jednak do konkretów, wspomnę tylko, że właśnie w londyńskim zoo otwarto pierwszą tego typu ekspozycję, w roku 1852 jako Wodne Wiwarium i  to londyńskie zoo odpowiada również za upowszechnienie nazwy „akwarium”.

Zoo Londyn, sierpień 2013 008Obecnie ekspozycja akwarium jest podzielona na trzy umowne części: Amazonię (Amazon), Rafę Koralową (Coral Reefs) i resztę świata pod ogólna nazwą Morza i Rzeki (Seas & Rivers). Akwaria może nie zaskakują ogromem, ale nie można ich też nazwać małymi. Wszystkie są natomiast – moim zdaniem – ciekawie zaaranżowane. Obsada większości też standardowa, choć z przyjemnością muszę przyznać, że obserwowałem nie widziane przez mnie „na żywo”  gatunki ryb zamieszkujących rafy koralowe. Godne uwagi jest też największe akwarium w pawilonie z arapaimami, czy podobne do warszawskiego – paludarium. Jest tylko nieco mniejsze i ciekawiej zaaranżowane poniżej lustra wody, gdzie wspólnie zamieszkują dwa gatunki słodkowodnych płaszczek, jeśli dobrze pamiętam 4 lub 5 gatunków ryb (m.in. arowany, akary czy ziemiojady) oraz słodkowodne żółwie z terenów amazońskich – arrau.
Zoo Londyn, sierpień 2013 023Zoo Londyn, sierpień 2013 024Zoo Londyn, sierpień 2013 025Zoo Londyn, sierpień 2013 030Tu także można popatrzeć na „rybią fabrykę” czyli kotniki, a w jednym z nich można, mówiąc nieładnie, zamoczyć paluchy, czego oczywiście nie reklamuję jako wzoru zachowania, tylko pragnę oddać pewien obraz.

Zoo Londyn, sierpień 2013 035Reptile House

Znajduje się obok akwarium, przedziela je tylko wąska alejka. To budynek z 1926 roku, który drzewiej został uznany za najwytworniejszy wśród budynków tego typu. Rzeczywiście, jego front bardziej przywodzi na myśl jakiś mały pałacyk, tylko napis nad wejściem i duży plakat z owiniętym wokół konaru wężem rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Zoo Londyn, sierpień 2013 194Cóż kryje się w owym pawilonie? Większość zwierząt to standardowi mieszkańcy tego typu pawilonów, choć proporcje rozkładają się w londyńskim zoo nieco inaczej, niż w znanych mi polskich ogrodach. Stosunkowo dużo jest tutaj węży. Nie odważę się wymienić wszystkich, ale zapadły mi w pamięć najbardziej te, z którymi dotąd nie zapoznałem się w polskich zoo: kobra królewska, lancetogłów mleczny, boa jamajski, mamba czarna czy tajpan pustynny. Są anakondy zielone, grzechotniki, inne gatunki pytonów i boa, ogólnie jak wspomniałem węży jest naprawdę dużo.

Zoo Londyn, sierpień 2013 129Zoo Londyn, sierpień 2013 116Zoo Londyn, sierpień 2013 142Kolejną dosyć liczna grupą są jaszczurki a wśród nich: sporo legwanów, warany, kameleony, bazyliszki czy gekony.

Zoo Londyn, sierpień 2013 119Żółwi – nie da się uniknąć porównań z warszawskim zoo – jest proporcjonalnie mniej. Z większych jedynie żółwie promieniste, z mniejszych  – chelodyny rotiańskie, wietnamskie żółwie z gatunku Mauremys annamensis czy żółwie greckie.

Zoo Londyn, sierpień 2013 136Listę mieszkańców uzupełniają krokodyle filipińskie oraz różne  gatunki żab.
Zoo Londyn, sierpień 2013 160Trzeba przyznać, że niemalże każde terrarium czy akwaterrarium posiada ciekawy, odpowiadający warunkom w jakich występuje dany gatunek wystrój.

Jednak sam pawilon to nie wszystko, ponieważ na jego tyłach, kryją się dwie bardzo ciekawe ekspozycje. Jedna to jaszczurki, druga żółwie i obydwa gatunki są z rodzaju „naj”, a konkretnie chodzi o ich wielkość. Pora na warany z Komodo i żółwie słoniowe z Galapagos. Centrum tego miejsca stanowi pawilon, w którym mieści się ekspozycja – bardzo ciekawa zresztą – pary waranów oraz pomieszczenia wewnętrzne dla żółwi. Te drugie posiadają też wybieg zewnętrzny, całkiem niemały i pełen zieleni.
Zoo Londyn, sierpień 2013 085Według informacji żółwie w Londynie są trzy, dwie całkiem młode samice oraz 73-letni samiec i to jego jest mi dane oglądać na wybiegu zewnętrznym (waży raptem około 200 kilo). Olbrzymi gad prezentuje się wspaniale, zwłaszcza, gdy decyduje się zmniejszyć dystans między sobą, a zwiedzającymi do grubości szyby okalającej ekspozycję.

Zoo Londyn, sierpień 2013 093Zoo Londyn, sierpień 2013 095Te dwie ostatnie ekspozycje mocno zaostrzają mi apetyt, więc ruszam dalej.

Outback

Na tyłach budynku akwarium swoje miejsce w londyńskim zoo znalazły zwierzęta z Australii. Teren prezentuje się klimatycznie. Lekko spadający ku ogrodzeniu teren, a w tle skalne bloki, skutecznie udające masyw górski, pochodzące z roku 1913, gdy służyły za lokum między innymi polarnym niedźwiedziom. Sto lat później w ich pobliżu przechadza się stadko emu oraz skutecznie ukrywają przed moimi oczami walabie Benneta i kangury rude. Udaje mi się dostrzec nieco w oddali jedna sylwetkę walabii, a w stajence śpiącego rudego kangura.
Zoo Londyn, sierpień 2013 070Zoo Londyn, sierpień 2013 075Zoo Londyn, sierpień 2013 077Podglądać australijskie zwierzaki można ze zwykłego poziomu lub z niewysokiego tarasu, gdzie również znajduje się urokliwa, stara kawiarnia – Mappin Caffe, oddana pierwotnie do użytku w 1920 roku, a odrestaurowana w 2003.

Zoo Londyn, sierpień 2013 066To tyle w kwestii Antypodów, pora na…

Gorilla Kingdom

To jedna ze sztandarowych ekspozycji londyńskiego zoo, co widać chociażby w ilości przeróżnych reklam i plakatów. Jest też jedną z najnowszych w zoo, oddana do użytku została w 2007 roku, a uroczystego otwarcia dokonał książę Filip, małżonek miłościwe panującej Brytyjczykom królowej Elżbiety II. God save the Queen.

Zoo Londyn, sierpień 2013 197Właściwe wejście na ten teren znajduje się vis-a-vis wejścia do gadziego pawilonu. Wokół niego rośnie bujna roślinność, co nie zmienia się po przekroczeniu progu tego kompleksu.

wejście do strefy Gorilla Kingdom

Wejście do strefy Gorilla Kingdom

Celowo używam tego zwrotu, bo miejsce jak na wielkość londyńskiego zoo jest całkiem rozległe, a oprócz goryli mieszkają tam również gerezy abisyńskie, mangaby szare, pawie kongijskie z błyszczakami rudobrzuchymi oraz… czepiaki czarne.

Jak się rzekło do pawilonu goryli idzie się pośród bujnej zieleni, po drodze obserwując wybieg zewnętrzny największych człekokształtnych.

widok na pawilon goryli

Widok na pawilon goryli

Ich samych tam nie ma, ale zanim stanę oko w oko z londyńskimi gorylami, po drodze jeszcze zaliczam wolierę czepiaków, które niezbyt pasują do reszty towarzystwa, ale jednak są tutaj. Woliera jest przestronna, z odpowiednią ilością roślinności i plątaniną konarów, moim zdaniem mogłaby być tylko nieco wyższa. Wewnętrzne lokum czepiaków znajduje się już w samym pawilonie, sąsiadując z ptasią ekspozycją (wspomniane  wcześniej pawie i błyszczaki). Następną ekspozycją są pomieszczenia wewnętrzne gerez, których spora grupa, w różnym wieku daje pokaz całej gamy małpich zachowań.
Zoo Londyn, sierpień 2013 630Natomiast po przeciwległej stronie swoje lokum wewnętrzne mają główni lokatorzy tego miejsca – goryle.

Zoo Londyn, sierpień 2013 627Cztery osobniki (samiec i trzy samice) mają do dyspozycji, może nie powalający powierzchnią wybieg wewnętrzny, ale nowoczesny, właściwie urządzony i bynajmniej nie ciasny. Natomiast jeśli idzie o wybieg zewnętrzny, to raczej niewiele można mu zarzucić. Teren jest spory, otoczony fosą, z rusztowaniem do wspinaczki, ale przede wszystkim bardzo zielony. Zwłaszcza kępy, gęstych i wysokich traw robią świetne wrażenie.

Zoo Londyn, sierpień 2013 639Aby dokonać pełnej prezentacji tego miejsca należy wspomnieć również o wybiegu mangab szarych, który znajduje się przy ścieżce prowadzącej do wyjścia z Królestwa Goryli. Tak jak i u czepiaków woliera jest przestronna, podobnie jak sąsiadująca z nią od tyłu pawilonu woliera gerez.

Uzupełnieniem tego terenu – choć już nieco z boku – jest jeszcze jedna woliera, gdzie zamieszkuje para koczkodanów diana.
Zoo Londyn, sierpień 2013 476I to by było na tyle w kwestii goryli i ich sąsiadów.

Bird Safari

Zoo Londyn, sierpień 2013 257Pod tą nazwą kryje się woliera przechodnia, która ulokowana jest między pawilonem gadów, a wybiegiem tygrysów oraz naprzeciwko wejścia do goryli. Otoczona częściowo przez bujne krzewy, a częściowo przez drzewa i pokryta siatką, w połowie jest zadrzewiona, w drugiej części o wiele mniej. Na terenie bardziej odkrytym znalazło się miejsce na niewielką sadzawkę i tu spotykam bociany czarne, warugi, dziwonosy szaroboczne oraz drzewice białolice. Na terenie zadrzewionym swoje miejsce znalazły toko czarnoskrzydłe oraz niezwykle śmiałe turaki Fischera. Jeden niemal usiadł mi na głowie.

Zoo Londyn, sierpień 2013 259Zoo Londyn, sierpień 2013 264To tyle. Ptasie Safari dobiega końca.

Tiger Territory

Idąc od metra od zoo, natykałem się co jakiś czas na wskazująca drogę chorągiew z tygrysim łbem i napisem – Tiger Territory. Okazało się, że ekspozycja tych kotów to najświeższa inwestycja w londyńskim zoo i stąd taka, a nie inna reklama tego przedsięwzięcia. Wchodząc na ten teren, przechodzę przez nieco orientalną (ale, nie przesadnie) bramę z nazwą ekspozycji.

Wejście do ekspozycji tygrysiej

Wejście do ekspozycji tygrysiej

Wybieg tygrysów na początku jest węższy i zakończony przeszkloną wiatą do obserwacji kotów oraz wybiegiem wewnętrznym.

Z przodu wiata do obserwacji zwierząt. W tle wybieg zewnętrzny.

Z przodu wiata do obserwacji zwierząt. W tle wybieg zewnętrzny.

Później rozszerzając się powoli, na drugim końcu staje się bardziej rozległy i tam zakończony jest platformą, która pozwala obserwować zwierzęta zarówno z dołu, jak i z góry.
Zoo Londyn, sierpień 2013 249Zoo Londyn, sierpień 2013 253Aranżacja wybiegu wypada doskonale, młode lub karłowate drzewka tworzą egzotyczny lasek, a większość ekspozycji porasta mniej lub bardziej gęsta, wysoka trawa, w której kryje się też sadzawka.
Zoo Londyn, sierpień 2013 248Pozwala to na tyle dobrze ukryć się zwierzętom, że za moim pierwszym podejściem do tygrysiej ekspozycji ledwie dostrzegłem jednego z pary tych drapieżników.

Zoo Londyn, sierpień 2013 255Trzeba przyznać, że całość wygląda naprawdę imponująco.

Zoo Londyn, sierpień 2013 640Zoo Londyn, sierpień 2013 246Zoo Londyn, sierpień 2013 642Casson Pavilion

Obiekt pochodzi z 1965 roku i pierwotnie służył jako dom słoniom i nosorożcom. Obecnie obydwu tych gatunków w londyńskim zoo nie ma (są w drugiej placówce należącej do ZSL – Whipsnade Park), a ich siedziba została przekazana innym zwierzętom.

Zacznijmy jednak od wybiegów przylegających do tego budynku, a zarazem będące jakby częścią wspólną częścią wspólną z Terytorium Tygrysim, ponieważ przebywające na nich zwierzęta obserwować można z alejki w tej ekspozycji. Podczas, gdy po prawo można podglądać tygrysy, po lewej stronie to samo można robić najpierw na ekspozycji anoa nizinnych, a potem tapirów malajskich. Obydwu gatunków na wybiegach zewnętrznych nie udało mi się zobaczyć.  Wybiegi prezentują się bardzo fajnie i nadają górującej w tle dawnej słoniarni nieco świeżości.

Widok na Casson Pavilion od strony wybiegu tapirów malajskich.

Widok na Casson Pavilion od strony wybiegu tapirów malajskich.

Trzecią ekspozycją zewnętrzną przylegającą do tego budynku jest wybieg świń brodatych, który znajduję się po drugiej stronie budynku. Stadko ich leniuchuje w piachu czy też błocie, tylko pojedyncze osobniki niemrawo przemierzają swój teren.

Wybieg świń brodatych

Wybieg świń brodatych

Co kryje wnętrze starego pawilonu? Przede wszystkim znajdują się w nim pomieszczenia wewnętrzne trzech wymienionych gatunków (średnio ciekawe), tam zresztą udaje mi się zobaczyć odpoczywającego tapira malajskiego.

Pomieszczenia wewnętrzne tapirów  w Casson Pavilion

Pomieszczenia wewnętrzne tapirów w Casson Pavilion

Poza tym są tam jeszcze niewielkie woliery, w większości ze zwierzakami, które z różnych powodów zostały oddzielone od swoich pobratymców. Jedynym gatunkiem zamieszkującym jedną z takich wolier, a którego potem nie widziałem na żadnej ekspozycji w zoo były pieski preriowe. I to wszystko co kryje się w Casson Pavilion.

Animal Adventure

Kolejnym etapem mojej wędrówki przez londyńskie zoo jest miejsce, gdzie eksponowanie zwierząt miesza się z rozrywką i edukacją. Drewniana brama prowadzi do strefy minizoo ze zwierzętami domowymi, z którymi dzieci mogą wchodzić bliższą interakcję. Po obu jej stronach znajdują się wybiegi, po jednej – wielbłądów, a pod drugiej – lam i alpak.
Zoo Londyn, sierpień 2013 251Zoo Londyn, sierpień 2013 282Kawałek dalej jest też mały plac zabaw, a jeszcze dalej kilka wybiegów, gdzie dzieciaki mogą zaspokoić swoją ciekawość względem zwierząt w sposób dość oryginalny.

Jest to główna atrakcja tej strefy. Na trzech piaszczystych wybiegach (czwarty był pusty, z informacją, że jest przygotowywany dla jakiś lokatorów) zamieszkują: surykatki, mrówniki oraz na wspólnym – jeżozwierze z mangustami lisimi.
śpiące mrównikiI co w tym takiego oryginalnego, ktoś zapyta?

Otóż, do każdego z tych wybiegów poprowadzone są tunele, w których dzieci mogą się swobodnie przemieszczać. Każdy z tych tuneli zakończony jest kopulastą, przezroczystą bańką, tak, aby dzieciaki mogły być bliżej zwierząt niż zazwyczaj. To rozwiązanie prezentuje się nietypowo najbardziej u surykatek, gdzie bańka do obserwowania zwierząt wystaje z ziemi, a stojące pod nią dzieciaki mają brykające stworzenia na wysokości oczu, niemal przy samej twarzy. Na piaszczystym wybiegu wygląda to nieco kosmicznie.

Zoo Londyn, sierpień 2013 284Na końcu tego fragmentu zoo znajdują się jeszcze dwie ekspozycje. Woliera patagonek i  całkiem fajnie się prezentujący wybieg koati czyli ostronosów rudych.

Widok na jedną z części wybiegu koati

Widok na jedną z części wybiegu koati

Blackburn Pavilion

Od wybiegu koati ruszam w stronę ciekawie się prezentującego budynku ptaszarni. Do jednego z jego boków przylega ciąg wolier, które ciągną się aż do frontu, po czym następuje przerwa na wejście i jeszcze jedna woliera. Ekspozycji na pewno nie można nazwać ciasnymi, ich wnętrza są bujnie porośnięte roślinności, tak, że niektórych mieszkańców pomimo dłuższego wyczekiwania nie udało mi się dostrzec, co oczywiście należy zapisać na plus.

Woliery przylegające do ptaszarni (Blackburn Pavilion)

Woliery przylegające do ptaszarni (Blackburn Pavilion)

Woliery przylegające do ptaszarni (Blackburn Pavilion)

Woliery przylegające do ptaszarni (Blackburn Pavilion)

Co do mieszkańców ciągu wolier to mamy tu m.in.: tukany toko, dzioborożce białodziobe, szablodzioby zwyczajne, korońce plamoczube, błyszczaki purpurowe, kraski płowogłowe, papugi nierozłączki i kilka innych.

Tukan z wolier zewnętrznych.

Tukan z wolier zewnętrznych.

W pojedynczej wolierze z drugiej strony frontu budynku rezydują ibisy szkarłatne, szpaki balijskie, gołębie nikobarskie, toko białogrzbiete, wodniki białobrewe i dlugoszpony afrykańskie. Bardzo ciekawie prezentuje się też zegar przed samym wejściem do ptaszarni, którego wahadło podczas pracy trąca dzioby figur ptaków (tukanów?) i sprawia, że wykonują nieznaczny skłon.

Front ptaszarni z charakterystycznym zegarem

Front ptaszarni z charakterystycznym zegarem

Fragment zegara przed budynkiem

Fragment zegara przed budynkiem

Wejdźmy jednak do środka! Mamy tu ciąg kilku niedużych wolier, za plecami których kryje się hala wolnych lotów i przy wyjściu kilka kolejnych małych wolier.

Woliery wewnątrz ptaszarni

Woliery wewnątrz ptaszarni

Hala nie jest duża, ale mi najbardziej rzuca się w oczy jak rzadka jest w niej roślinność. Mocno ułatwia to obserwacje ptaków, ale trzeba przyznać, że miejsce traci na klimacie. Co do samych mieszkańców to można tu zobaczyć m.in.: pekińczyki żółte, kacyki ochrowe, owocożery białolice i żółtobrode, szczudłaki białobrewe, drozdaczki ognistogłowe i turako Fischera.

Gdy już napatrzyłem się do woli opuszczam ptaszarnię.

Meet the Monkeys

Od ptaszarni kieruje się do drewnianej bramy, za którą czeka mnie kolejna porcja pozytywnych emocji. Tą ekspozycję można by nazwać wybiegiem przechodnim, a jej mieszkańcami są małpki sajmiri. Ścieżka od wejścia do wyjścia prowadzi wśród bujnej zieleni. Teren nie jest pokryty żadną siatką, przed ucieczką sajmirek zabezpiecza to miejsce elektryczny pastuch na płocie i niektórych drzewach. W centralnym punkcie tej ekspozycji znajdują się dwie duże kępy gęstych i wysokich krzewów, ale sajmiri mają też do wyboru dwa, czy może trzy drzewa naprawdę wysokie oraz drewnianą budkę, gdyby potrzebowały więcej prywatności.

Trzeba jednak przyznać, że większość z nich (a jest ich tam sporo), nie ma problemu z byciem blisko ludzi. Nie widziałem wprawdzie sytuacji, aby wchodziły na dwunożnych zwiedzających, ani by goście zoo próbowali łapać czy dotykać małpki, ale, gdyby komuś przyszedł do głowy taki pomysł nie byłoby z tym żadnego problemu (ewentualnie zręczność sajmirek mogłaby być przeszkodą).

Zoo Londyn, sierpień 2013 372Obserwowanie małpek w takiej sytuacji sprawia wielką frajdę, spędziłem w tym miejscu naprawdę mnóstwo czasu, ale w końcu trzeba było ruszać dalej.

BUGS & Butterfly Paradise

Po sąsiedzku z przechodnim wybiegiem sajmiri znajduje się nowocześnie wyglądający (dużo szkła i metal) pawilon bezkręgowców.

Pawilon BUGS

Pawilon BUGS

Tak jak wygląda nowocześnie na zewnątrz, tak wewnątrz prezentuje się momentami bardziej jako instytut badawczy czy coś w tym stylu. Zresztą w dwóch czy trzech miejscach tego pawilonu zza przeszklonych szyb widać było iście biurowe obrazki. Biurko, komputer, krzesło obrotowe i pan lub pani pochyleni nad swoją pracą. Ekspozycji jest sporo, są ciekawe, choć ja takie miejsca wyobrażam sobie inaczej, ale to pewnie kwestia gustu. Dużo tu przeróżnych tablic i innych naukowych pomocy.

W tym fragmencie relacji chciałem zmieścić jeszcze motylarnię, bo nawiązuje ona bardzo do pawilonu BUGS, choć nie jest jego integralną częścią. Podłużny, kolorowy namiot w kształcie gąsienicy ulokowany jest całkiem blisko pawilonu bezkręgowców.

Ekspozycja motyli (Butterfly Paradise)

Ekspozycja motyli (Butterfly Paradise)

Długo musiałem odstać, aby się do niego dostać, ale niektóre gatunki motyli zrównoważyły mi stanie w kolejce. Chciałem zobaczyć pawicę atlas, niestety się nie udało, ale zawiedziony nie byłem.

Lion House & neighbours

Kolejne miejsce w londyńskim zoo nie ma oficjalnej nazwy jak niektóre wcześniejsze ekspozycje. Ja skorzystałem jednak z nazwy umieszczonej na ścianie lwiego wybiegu, bo te koty zamieszkują tutaj właśnie. Dodać należy, że są to lwy azjatyckie. Ich wybieg nie jest może ogromny, ale myślę, że ciasno też im tam nie jest. Miejscami ocieniony przez drzewa prezentuje się może nie tak jak ten tygrysów, ale jest w porządku. Lwy można obserwować zarówno zza murku i fosy, jak też przez szyby.

Zoo Londyn, sierpień 2013 401W kwestii sąsiadów lwów natomiast, to mamy tu trzy gatunki małp, hipopotamy karłowate, serwale oraz flamingi, pelikany i kariamy.

Nie licząc ekspozycji ptasich, pozostałe wybiegi znajdują się w dawnym miejscu zamieszkania tygrysów. Teren jest zacieniony i porośnięty bujną roślinnością, między ścianami i blokami kamiennymi rozciągnięte są siatki, pokrywające ekspozycje. To dowód na to, jak z czegoś co ma już swoje lata można zrobić coś fajnego. Hipki karłowate i serwale zasadniczo miały sjestę, ale na wybiegach małp panował ożywiony ruch.
Zoo Londyn, sierpień 2013 426Zoo Londyn, sierpień 2013 392Po kolei odwiedzam makaki czubate, gibony czarne czy też białopoliczkowe – jak to woli – z gatunku Nomascus leucogenys oraz najciekawsze dla mnie, bo niewidziane jeszcze – langury wietnamskie. Ich rodzinka sprawia, że długo nie mogę odejść do kolejnych wybiegów, zwłaszcza, że między nimi wesoło baraszkuje złocisty brzdąc.

Zoo Londyn, sierpień 2013 396Zoo Londyn, sierpień 2013 421Zoo Londyn, sierpień 2013 423Kiedy już się napatrzyłem na langury zostało mi jeszcze odwiedzić w tej części zoo flamingi i pelikany, które mają bardzo standardowe warunki, więc rozpisywać się o nich długo nie będę.
Zoo Londyn, sierpień 2013 443Na samym końcu wspomnę tylko jeszcze o wolierze kariam, która znajduje się trochę z boku w pobliżu wybiegu lwów.
Zoo Londyn, sierpień 2013 432Penguin Beach & …

Kolejne ekspozycje, na które przyszła pora, to pas ciągnący się przy obrzeżu zoo. Najpierw wypada wspomnieć o wybiegu pary mrówkojadów, znajdującym się vis-a-vis pawilonu bezkręgowców. Ich lokum to ciekawy, gęsto porośnięty krzewami, pełen nierówności teren, gdzie można próbować je wypatrzyć z niedużego tarasu. Mnie się to nie udaje, ale po chwili odkrywam, że lokatorzy przebywają właśnie w pomieszczeniu wewnętrznym. Z góry przepraszam redakcję, ale szyby i specyficzne światło uniemożliwiły zrobienie im dobrego zdjęcia. Na szczęście potem jeszcze londyńskie zoo wynagrodzi mi ten zawód.

Od mrówkojadów przechodzę do ciągu kilku sporych wolier zamieszkiwanych przez papugi, a dokładnie przez ary m.in. hiacyntowe oraz żałobnice.

Kończąc oglądanie papug, można już dostrzec kolejną spora atrakcję zoo w Londynie – ekspozycje pingwinów.
Zoo Londyn, sierpień 2013 471Na naprawdę dużym terenie mamy rzeczona plażę, mnóstwo turkusowej wody i możliwość obserwacji ptaków z wielu miejsc, nad i pod wodą.
Zoo Londyn, sierpień 2013 469Zoo Londyn, sierpień 2013 465Zamieszkują tu dwa gatunki  –  zamieszkujące zachodnie wybrzeże Ameryki Płd – pingwiny Humboldta i żyjące bardziej na południu od nich – pingwiny czy też skocze złotoczube.

W tym miejscu obok sklepu z pamiątkami mógłbym przejść tunelem do drugiej części zoo, ale z mapy wynika, że pominąłem jeszcze kilka ptasich wolier. Żwawo zmierzam w ich stronę i na zakończenie tej części zoo mogę jeszcze poobserwować kondory królewskie, sępy plamiste oraz dwa inne gatunki latających drapieżców. Pamięć już nie taka, ale był to jakiś afrykański jastrząb i któryś z gatunków karakar.

woliery ptaków drapieżnychwoliery ptaków drapieżnych (4)woliery ptaków drapieżnych (2)Od ptaków drapieżnych przechodzę na powrót w pobliże wejścia i ruszam w stronę drugiej części zoo.

Into Africa

Druga część londyńskiego zoo to podłużny, dosyć wąski w porównaniu do reszty ogrodu teren, do tego środkiem ciągnie się przez niego wąski kanał nad którym rozciągnięte są dwa mostki. Do tej części zoo można przejść dwoma tunelami. Jednym przy wejściu lub drugim w pobliżu ekspozycji pingwinów i sklepie z pamiątkami.
Ja marszrutę obrałem taką, że zatoczyłem koło i wróciłem w pobliże wejścia, po czym szybko pokonałem tunel, by po drugiej jego stronie natknąć się na tablicę z napisem – Into Africa.
Zoo Londyn, sierpień 2013 493Ta mini-Afryka wygląda tak, że z jednej strony z tarasu obserwujemy zwierzęta mieszkające w dole, a potem przechodzimy na druga stronę, by podglądać zwierzaki ze zwykłej perspektywy.

W dole mieszkają likaony i guźce, ich wybiegi wyglądają standardowo, natomiast potem okrążając teren przechodzę do ekspozycji okapi, która jest całkiem spora i ładna, przy okazji odkrywam, że w kwietniu narodziło się młode.
Zoo Londyn, sierpień 2013 497Zoo Londyn, sierpień 2013 499Zoo Londyn, sierpień 2013 503Po sąsiedzku z nimi mieszkają zebry Chapmana, a za nimi żyrafy.
Zoo Londyn, sierpień 2013 517Stadko jest niezbyt liczne (3 sztuki), ale wynika to z wielkości wybiegu.
Zoo Londyn, sierpień 2013 521Sama żyrafiarnia to budynek zabytkowy z 1837 roku.
Zoo Londyn, sierpień 2013 518Zamykając okrąg ścieżki jest jeszcze wybieg, na którym według informacji na tabliczce mieszka niedawno urodzony tapir z mamą, zapewne odłączeni od samca. Zobaczyć ich jednak mi się nie udaje.

Snowdon Aviary & Owls

Od wybiegów afrykańskich przechodzę krótkim mostkiem na drugą stronę kanału Regent’s , gdzie krajobraz zoo zdominowany jest przez dużą, wysoką wolierę nazwaną od nazwiska lorda – Snowdon Aviary.

Widok na wolierę przechodnią – Snowdon Aviary

Widok na wolierę przechodnią – Snowdon Aviary

Pochodzi ona z 1862 roku i w tamtych czasach była zapewne czymś wyjątkowym. Obecnie jej wyjątkowość to przeszłość, ale – pomimo upływu czasu – jej standard hodowlany i ekspozycyjny wciąż jest wysoki.
mieszkańcy Snowdon Aviary (1)Dodam jeszcze tylko, że ta duża woliera jest przechodnia, a zamieszkują ją przede wszystkim ibisy czczone, których jest tu najwięcej, ibisy grzywiaste , których tez jest trochę oraz pawie i przedstawiciele  kaczek.

mieszkańcy Snowdon Aviary (2)mieszkańcy Snowdon Aviary (3)Od tej woliery idąc alejką w stronę drugiego końca drugiej części zoo, spotykam kolejno trzy ciągi niedużych wolier. Ich lokatorami w większości są sowy, ale w kilku zamieszkują bażanty, turaki Fischera i inne drobne ptactwo.
rzędy wolier sów, bażantów, małego ptactwa (1)rzędy wolier sów, bażantów, małego ptactwa (2)rzędy wolier sów, bażantów, małego ptactwa (3)Rainforest Life & Nightlife  

Docieram w końcu do ostatniej części zoo. Przechodząc przez drugi mostek nad kanałem, zaczynam odkrywanie kolejnych ekspozycji od wybiegu reniferów. Obok nich swoje urokliwe lokum, z możliwością obserwacji ich pod wodą maja wydry karłowate z południowej i południowo-wschodniej Azji. Zwierzęta są ożywione i ogląda się je bardzo przyjemnie.
Zoo Londyn, sierpień 2013 563Tuż obok pomieszkują surykatki. To już ich druga ekspozycja w londyńskim zoo, bardzo przypomina pierwszą, tyle, że brak tu tuneli dla dzieci i kopulastych baniek do obserwacji zwierząt z bliska.

Po drugiej stronie alejki swoją wolierę mają lemury katta. Biorąc pod uwagę modę, która powoduje, że te małpiatki w ogrodach zoologicznych często przebywają na ekspozycjach przechodnich lub wyspach, gdzie ludzie mają z nimi bezpośredni kontakt, to ta woliera szału nie robi. Jest jednak przestronna (stadko nie jest zbyt liczne) i urządzona w odpowiedni sposób.
woliera lemurówObok tej woliery znajduje się wejście do ekspozycji nietoperzy. Niedużej i zaciemnionej gdzie można obserwować rudawki rodrigueskie.

Po wyjściu od nich pozostaje mi do odwiedzenia jeszcze tylko jedno miejsce, ale jest to – moim zdaniem – główna atrakcja tej części zoo. Chodzi mi o pawilon tropikalny i nocny. W takich miejscach mógłbym przebywać godzinami.

Środek części tropikalnej tego pawilonu jest miniaturową dżunglą, z bujną zielenią, wilgotną (regularne zraszanie), a wokół trzech boków tego tropikalnego lasu ciągnie się taras na trzech-czwartych wysokości drzew. Czwarty bok należy do sporej niszy w ścianie, trochę poniżej poziomu tarasu, z której zwierzęta również mogły korzystać.

Po zewnętrznej stronie tarasu mogłem obserwować w niewielkich wolierach pazurkowce ; miko czarne, marmozety białolice czy tamaryny białoczube oraz drobne ptactwo tropikalnych lasów, natomiast w części środkowej po gałęziach drzew skakały tamaryny cesarskie, marmozety (lwiatki) złotogłowe, titi z gatunku Callicebus cupreus oraz parę leniwców.
samodzielne ekspozycje wewnątrz pawilonu Tropikalno-Nocnego 2Zoo Londyn, sierpień 2013 575W niższych partiach swoje miejsce odnalazły gruchacze siwoskrzydłe, pancerniki oraz zapowiadany wcześniej bonus za brak możliwości zrobienia dobrego zdjęcia mrówkojadom czyli… tamandua południowy.
Zoo Londyn, sierpień 2013 602tamanduaNa tym – wcale nie strasznie wielkim – skrawku dżungli żyją wszystkie te gatunki i jak zaobserwowałem, naprawdę bardzo zgodnie.

Gdy w końcu z ociąganiem opuszczam las tropikalny, zanurzam się w znajdującym się w tym samym pawilonie świecie nocy. Spowity w ciemności korytarz, lekko podświetlone ekspozycje, to klimat tego miejsca. W wolierach zaś można obejrzeć m.in.: galago senegalskie, potto, lori wysmukłe, kolejne nietoperze (niestety, nie pamiętam jakie) oraz parę innych gatunków przeróżnych stworzeń nocnych.

Podobnie jak tropikalny las, tak i ekspozycja nocna robi wrażenie.

Gdy kończę oglądanie nocnych zwierząt i wychodzę z pawilonu jestem o kilka kroków od tunelu, którym mogę się przedostać do większej części zoo i – niestety – zakończyć zwiedzanie londyńskiego zoo. Jeszcze tylko wizyta w sklepie z pamiątkami i mogę zmierzać w stronę wyjścia.

Education

Zanim przejdę do finalnej części relacji, chciałbym jeszcze chwilę poświęcić temu, że w londyńskim zoo, aż roi się od tablic edukacyjnych i przeróżnych pomocy. Pod tym względem nic nie można zarzucić placówce, wypada tylko ją pochwalić.
Zoo Londyn, sierpień 2013 094Zoo Londyn, sierpień 2013 203W centralnej części zoo znajduje się też plac, gdzie odbywają się pokazy ptasich lotów. Należy wspomnieć  że londyńskie zoo oferuje też pokazy karmienia zwierząt.

Poza tym są jeszcze miejsca, w których utknął czar dawnych czasów. Przypominająca starodawna klatkę dla kanarka, tylko w większym wydaniu – woliera Raven’s Cage z 1929 roku. Oryginalny dom dla lam i wielbłądów z 1928 roku z charakterystyczną wieżą z zegarem.
Zoo Londyn, sierpień 2013 635Twórcą obydwu był oficjalny architekt londyńskiego zoo w tamtych latach – Decimus Burton. Dla potomności ostał się również dawny wybieg pingwinów z 1934 roku.

Tak więc, nawet nie natykając się na ekspozycje zwierząt w londyńskim zoo można się czegoś dowiedzieć i nauczyć.

The End

Swoją wizytę w londyńskim zoo będę wspominał bardzo dobrze. Oczywiście, można „psioczyć”, że to Londyn, że metropolia europejska i biorąc to pod uwagę, to ta placówka jest zbyt mało „wypasiona”. Można, ale – moim zdaniem – niepotrzebnie.  Nie ma może w Londynie Gondwanalandów i innych „cudów na kiju”, natomiast jest to zoo stojące na wysokim poziomie, ekspozycje są ciekawe, ale przede wszystkim, choć jak w każdym zoo, są tu wybiegi lepsze i gorsze, to brak takich, które odstawałyby od standardów w sposób zbyt duży czy drastyczny. Równy, wysoki poziom na całych 15 hektarach. Przy całej swojej niezbyt dużej powierzchni, londyńskie zoo jest zagospodarowane w sposób przemyślany, wybiegi niemalże w stu procentach mają ciekawa aranżację, co sprawia, że chce się przy nich spędzać więcej czasu. Czego mi brakowało – bynajmniej nie słoni, hipków nilowych czy nosorożców. Jak dla mnie zdecydowanie przydałyby się więcej gatunków dzikich kotów, ale to kwestia pewnych preferencji z mojej  strony oraz wyborów i priorytetów ze strony zoo.

Wyszedłem z zoo zdecydowany, że na pewno jeszcze kiedyś tam wrócę. Na razie jednak żegnam londyńskie zwierzaki, zachęcając każdego zoomaniaka do odwiedzenia go przy nadarzającej się sposobności. Naprawdę warto.

12 comments on “Zoo w Londynie, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga

  1. Bardzo fajna relacja!
    Ja z wizyty w Londynie zapamiętałem głównie monstrualną kolejkę i dzikie tłumy zwiedzających. Nie raz nie jedno zoo zwiedzałem w dniu o wysokiej frekwencji ale to co mnie spotkało w Londynie przebiło wszystko. Kolejki do pawilonów, mozolne sunięcie z tłumem z jednej ekspozycji do drugiej. Fatalnie się zwiedzało, na szczęście na godzinę czy dwie przed zamknięciem trochę się poluzowało.

  2. Najwyraźniej ten spory natłok ludzi w środę nie był wyjątkowy ale i tak momentami ciężko się zwiedzało. Jest to chwilami irytujące, ale z drugiej strony można by spokojnie życzyć takiej frekwencji wśród odwiedzających, naszym rodzimym ogrodom zoologicznym.

  3. Super relacja, ale znalazłem parę błędów 😉
    Przede wszystkim, nazwy „zoo” zaczęto używać jako pierwszej w Edynburgu, nie w Londynie. Podaję za Łukaszewiczem („Ogrody zoologiczne. Wczoraj, dziś i jutro”).
    Ponadto parę gatunków w tekście jest źle rozpoznanych. W Londynie nie ma mangab szarych – Cercocebus atys atys, są natomiast mangaby białoczelne – Cercocebus atys lunulatus. Podobnie – w „African bird safari” nie ma bocianów czarnych – są bociany białobrzuche (abdimia) 😉

  4. W sprawie nazwy najwyraźniej „Ci nadęci” :), londyńczycy ją sobie przywłaszczyli, bo zwyczajnie o tym gdzieś przeczytałem, a ze śp. prof. Łukaszewiczem nawet nie będę próbował polemizować. Co do mangab, to zwyczajowo nie zagłębiłem się w temat, nie sądziłem, że podgatunek tych małp doczekał się pełnowartościowej nazwy.
    Co do bocianów – nie mam usprawiedliwienia innego jak pomroczność jasna.

  5. Ależ moja opinia nie jest negatywna tylko po prostu bardziej do mnie przemawia tropikalny, bardziej naturalny wystrój takich pawilonów, tyle, że to kwestia gustu – czysto subiektywna.
    Niestety, jeśli mówimy o tym samym miejscu to nie, nie eksponują palczaków tylko rudawki rodrigueskie, a szkoda, bo chyba wolałbym zerknąć na madagaskarskie dziwaki. Ja bynajmniej ich nie zastałem w Londynie, a w niektórych rejonach byłem w zoo dwukrotnie, więc raczej ich w stolicy U.K nie ma.

  6. Skrót ZOO zastosowano po raz pierwszy w Zoo Bristol w 1847 roku, ale nie odbiło się to jakimś szerszym echem. Natomiast 30 lat później był wystawiany w Londynie music-hall, z którego jedna piosenka ze słowami „going to the Zoo is ok thing to do” zyskała wielką popularność. Przy okazji rozpowszechnił się też skrót – tak więc pisanie, że nazwę zoo zawdzięczamy londyńczykom, ma głębokie uzasadnienie. Na marginesie – obecne zoo w Edynburgu zostało założone w 1913 roku, skrót zoo był już wówczas w powszechnym użyciu na całym świecie.
    Przy okazji wyrazy uznania dla Roberta. Moim skromnym zdaniem jest to najciekawsza i najlepiej skomponowana relacja z zamieszczonych na Mrówkojadzie (no jeszcze relacja bodajże Kalata z Monachium była równie zgrabnie i merytorycznie napisana). Co nie znaczy oczywiście, że jest wolna od błędów, np. klatkę kruków i stajnię wielbłądów „odmłodzono” o 100 lat. Mimo paru takich drobnych potknięć autorowi należą się szczere gratulacje.
    Palczaki są w dalszym ciągu w londyńskim zoo, tylko jak to mówią Anglicy „behind the scenes”.

  7. Bardzo ciekawa i dobrze napisana relacja. W miarę uzupełnień mogę dodać, że np. w budynku ptaszarni warto zwrócić uwagę na, jedyne na Wyspach Brytyjskich, kolibry – szmaragdziki zielone (Amazilia amazilia). W sierpniu tego roku (gdy ostatni raz tam byłem) widziałem tylko pojedynczego samca na ekspozycji (dodatkowa para jest na zapleczu). Z innych, ciekawszych ptaków w ptaszarni warto wymienić dwa gatunki nektarników oraz pojedynczego wodnika białobrewego (Gallirallus philippensis) z rejonu Pacyfiku (rzadki gatunek w europejskich ogrodach). W ciągu wolier z ptakami obok Snowdon Aviary „unikatem” na skalę naszego kontynentu jest pojedynczy (już niestety) owocożerny gołąb z Nowej Gwinei: muszkatela różowoszyja (Ducula zoeae). Z ciekawszych ssaków, w pawilonie nocnym mieszkają (rzadkie już w Europie): afrykańskie potto (Perodicticus potto) i galago (Galago moholi) oraz, pochodzące ze Sri Lanki, lori wysmukłe (Loris lydekkarianus nordicus). Inną osobliwością są pochodzące z Madagaskaru, nadal rzadkie na naszym kontynencie, duże gryzonie z gatunku Hypogeomys antimena.

  8. Okapi – wielkie dzięki za uznanie. Pochwała z twoich ust jest bezcenna jak karta mastercard :). Co do błędów – któż ich nie robi, pociesza mnie fakt, że są drobne, jeśli popełnię jeszcze jakąś relację postaram się je zredukować.
    Anser – w londyńskim zoo byłem po raz pierwszy. Wiedziałem więc, że spamiętanie wszystkich gatunków ptaków będzie karkołomnym wyczynem. Plan był taki, żeby pstrykać foty wszystkim tabliczkom informacyjnym, ale w ferworze zwiedzania plan uległ zmianie, dlatego i Tobie, jak również Okapiemu dodatkowe podziękowania za poprawki i dodatkowe informacje. Swoją drogą sam jestem ciekaw, dlaczego sam tak mało wspomniałem o lokatorach nocnej części pawilonu tropikalnego. Zdjęć nadających się do oglądania z tego miejsca – siłą rzeczy – nie posiadam, ale wspomnieć coś więcej mogłem.
    Pozdrawiam.

  9. Aha.. owo odmłodzenie o te banalne 😉 100 lat to typowy efekt „grubego palucha” czyli zamiast 8 kliknęła się 9, a przy czytaniu całego tekstu oczywiście fakt ten umknął mojej uwadze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s