Płockie zoo mrówkojadzim okiem – fotorelacja z wyprawy (2013)

Co rok Płock, chciałoby się rzec, a dokładniej – jeśli jest lipiec, to jesteśmy w Płocku, tak się bowiem składa, że nasza tegoroczna wyprawa do Płocka i tamtejszego zoo była już trzecią z rzędu – i jak w poprzednich dwóch latach, także i teraz ruszyliśmy w trasę w lipcu właśnie. Płockie zoo – ale też samo miasto – to dla nas miejsce szczególne. Wszystko zaczęło się pewnej lipcowej nocy A.D. 2011, kiedy to nasz autobus nie przyjechał, a nam dane było przez kilka godzin siedzieć na zupełnie opustoszałym placu obok zamkniętego dworca autobusowego. Wówczas to wizyta w Płocku była ostatnim punktem naszej wielkiej letniej wyprawy, podczas której spędziliśmy kilka dni w oliwskim zoo, zwiedziliśmy Trójmiasto, odwiedziliśmy Ogród Zoobotaniczny w Toruniu, wreszcie – po raz pierwszy – przyjechaliśmy do Płocka i zamieszkaliśmy w żyrafiarni w zoo. Wyprawa była niesamowita, a jej zakończenie tyleż niezwykłe, co straszne. Choć dziś tamtą noc wspominamy z uśmiechem. Gdy więc wybiła rocznica naszej pierwszej wizyty w Płocku i tamtejszym zoo – a zarazem rocznica pewnego ważnego dla nas wydarzenia (tak się złożyło, że na ową wyprawę wybraliśmy się tuż po tymże wydarzeniu) nie zastanawialiśmy się ani chwili, dokąd się wybierzemy – i równo rok temu zjawiliśmy się w dobrze nam już znanej żyrafiarni. Gdy więc ustalaliśmy grafik wyjazdów na tegoroczne wakacje od razu wpadliśmy na pomysł, aby i tego lata odwiedzić płockie zoo – najlepiej w lipcu!
Jako że w samym zoo spędziliśmy aż pięć dni (plus sobotni poranek), obserwacji i ciekawych zoologicznych spotkań mieliśmy całe mnóstwo, a że sam Płock to miasto wyjątkowo interesujące, postanowiliśmy także jak najlepiej zapoznać się z jego atrakcjami – choć prawdę mówiąc przed rokiem zrobiliśmy to tak intensywnie, że tym razem program zwiedzania był już znacznie uboższy, choć nie mniej zajmujący.
Nie będziemy Was jednak zanudzać rozpiętą do monstrualnych wymiarów relacją – jak to bywało dawniej – i ograniczymy się jedynie do kilkunastu najciekawszych spostrzeżeń. Zapraszamy do lektury!

Efektowna wizytówka płockiego zoo – neon widoczny z mostu, którym wjeżdża się do miasta

(Od razu pragniemy gorąco podziękować Panu Aleksandrowi Niwelińskiemu, Dyrektorowi Ogrodu Zoologicznego w Płocku, bez którego ta wyprawa nie miałaby miejsca. Raz jeszcze dziękujemy za wspaniałą gościnę i poświęcony czas!)

MAŁY ALFABET PŁOCKIEGO ZOO

A – Aligator Marta

Najstarsza i wciąż najpopularniejsza mieszkanka płockiego zoo – mająca na karku już 83 lata samica aligatora missisipijskiego, która mimo wieku jest w świetnej formie i czasem nawet rusza się w swoim akwarium. Mamy nadzieję, że podczas naszej dwudziestej rocznicowej wizyty w Płocku w 2030 roku będziemy świętować jej setne urodziny!

Ciekawostka – Marta to prawdopodobnie jedyny aligator w Polsce, który… zna język niemiecki. Dzięki temu właśnie dostała angaż do filmu Hydrozagadka, gdzie zagrała krokodyla Hermana :).

D – Dziecięce Zoo

A właściwie Minizoo, czyli miejsce, w którym dzieci mogą swobodnie karmić i dotykać zwierzęta, m.in. kozy, świnki, owieczki, króliki i ozdobne kurki. Można też wleźć do skorupy żółwia, albo poczytać o zwierzętach gospodarskich.

Wystarczy tylko wykupić dodatkowy bilet za złotówkę – niby nic, ale jakoś nie jesteśmy do końca przekonani do takich dodatkowych opłat. Choć z drugiej strony bilety do zoo są tak tanie, że nie ma co marudzić!

H – Herpetarium

Herpetarium – największy pawilon w płockim zoo, zbudowany w latach siedemdziesiątych – to nie tylko dżungla, Marta i helodermy, ale także ogromna kolekcja gadów i płazów – jedna z największych i najciekawszych w kraju. Możemy tu zobaczyć szereg jaszczurek, żółwi i węży, ale też całkiem pokaźną kolekcję płazów (koniecznie trzeba zobaczyć grzbietorody, a także ropuchę agę, żabę gigant, ropuchy koloradzkie oraz żaby platana).

Aligatorzyca Marta

Płazio-gadzia kolekcja cały czas się zmienia – w ostatnim roku pojawiło się kilka nowych gatunków, a te, które w zoo już mieszkają, całkiem nieźle się rozmnażają. Hitem są oczywiście wspomniane już helodermy meksykańskie, które udało się rozmnożyć dwa lata z rzędu – pierwsze młode wykluły się jeszcze w 2012, przed naszą drugą wizytą w zoo, kolejne zaś na początku tego roku.

Jedna z heloderm meksykańskich z płockiego zoo

Herpetarium to oczywiście dużo więcej gatunków, a także kilka dodatków – trzeba zwrócić uwagę na szklany ul, który pokazuje funkcjonowanie społeczności pszczół oraz na formikaria. To jedyne miejsce, w którym można zobaczyć życie społeczne i pszczół, i mrówek.
Herpetarium pełni także funkcję obiektu dydaktycznego, dlatego też bardzo często można w środku zobaczyć rozmaite wystawy prac plastycznych wykonanych przez dzieci – czasem trafiają się takie cudeńka, jak ten oto stwór:

Cudne!

Warto też zapamiętać, że Herpetarium to doskonałe miejsce do schronienia się, gdy podczas przechadzki po zoo nagle złapie nas deszcz – choć podczas naszego pobytu w Płocku pogoda była znakomita, to parę razy popadało. A wówczas ilość miłośników płazów i gadów gwałtownie rosła… :).

Z kolei po wyjściu (albo jeszcze przed wejściem!) z herpetarium warto zrobić sobie zdjęcie z aligatorem, skrywającym się w krzakach tuż przed wejściem do pawilonu.

My tymczasem wciąż czekamy na zakończenie prac nad znajdującą się w podziemiu herpetarium ekspozycją akwarium – sprawa jest o tyle skomplikowana, iż jest to inwestycja prowadzona i finansowana przez miasto, co mocno opóźnia prace (wiadomo, kasa).

I – Inwestycje

Obecnie na terenie zoo prowadzonych jest kilka mniejszych inwestycji. Są to m.in.:

– Nowe terraria w pawilonie Herpetarium.
Już niebawem zamieszkają w nich nowe zwierzaki – w tym waran stepowy.
Więcej zdjęć nowych terrariów można zobaczyć tutaj.

– Nowe alejki.
Aktualnie na terenie ogrodu prowadzane są prace związane z III etapem przygotowania odprowadzenia wód opadowych. W związku z tym z ruchu okresowo są wyłączone niektóre alejki, zwłaszcza w okolicach żyrafiarni. Trochę jest z tym kłopotów dla zwiedzających, ważne jednak, że alejki zyskają zupełnie nową nawierzchnię. Z naszego okna w żyrafiarni obserwowaliśmy przez te kilka dni postęp prac i przyznać musimy, że przebiegały one wzorcowo – dziś zapewne jest już po wszystkim :).

Nowa alejka przy żyrafach

– Modernizacja wolier ibisów.
Stare woliery zostały zrównane z ziemią, nowe zaczną powstawać już niedługo.

W tym miejscu niedługo powstaną nowe woliery dla ibisów.

Na czas modernizacji wolier ibisy przeprowadziły się do klatek obok jeżozwierza.

Osobnym tematem są planowane inwestycje – ekspozycja Akwarium, nowa restauracja przy wejściu, a także te nieco bardziej futurystyczne, jak nowa słoniarnia, czy nowe wybiegi dla tygrysów i panter śnieżnych, które staną na miejscu klatki, w której jeszcze niedawno mieszkała pantera śnieżna. Stara klatka stoi obecnie pusta i powoli… zarasta.

Stara klatka pantery śnieżnej – od dłuższego już czasu jest wyłączona z ekspozycji i czeka na lepszy moment, gdy w tym miejscu powstaną nowe wybiegi dla dużych kotów.

K – Klon Globosum

Podczas naszej obecności w zoo obok ekspozycji pingwinów stanęła tabliczka upamiętniająca 150. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. Inicjatywę podjęło Muzeum Mazowieckie, którego dyrektor, Leonard Sobieraj oraz Dyrektor Płockiego Zoo – Aleksander Niweliński obok tabliczki wspólnie posadzili klon Globosum.

Byliśmy tam i my :).
64004_705973782753255_633060425_n

M – Mrówkojad

Historia hodowli mrówkojadów olbrzymich w płockim zoo to opowieść niezwykle fascynująca – naznaczona niewątpliwymi sukcesami i licznymi porażkami – szczegółowo opowiedzieliśmy Wam o niej tutaj. Dziś mrówkojadów w Płocku już nie ma, choć w dalekosiężnych planach wspomina się o ich powrocie do ogrodu.
Wciąż jednak można zobaczyć w zoo ślad ich bytności w zoo w postaci wypchanego eksponatu jednego z mieszkających w zoo mrówkojadów – przyznać trzeba, że zachował się w bardzo dobrym stanie.

Mrówkojady dwa

Dwa lata temu mrówkojad stał na tyłach ekspozycji herpetarium, rok temu można go było zobaczyć przy wejściu do dżungli, teraz zaś przeniósł się do przedsionka herpetarium, dzięki czemu jest jeszcze lepiej widoczny – świetny ruch ze strony zoo!

Jak by co, to nie my go tam wsadziliśmy – dostał pozwolenie z samego Działu Hodowlanego!

N – Nowinki

I jeszcze garść nowinek z różnych stron, czyli co zmieniło się w ogrodzie od naszej ubiegłorocznej wizyty.
Oprócz trwających remontów i prac budowlanych (patrz: inwestycje), na terenie zoo można trafić na kilka nowych elementów „scenografii” ogrodu, m.in.:

– Park linowy znajdujący się między wybiegiem świń rzecznych, a wybiegiem gibbonów.

– Skrzynki edukacyjne poświęcone ptakom.
Kapitalna sprawa – prosta, świetnie zrobiona i bardzo ciekawa rzecz. Wzdłuż alejki ciągnącej się przy wybiegu oryksów (od strony Wisły) znajdują się trzy tablice dydaktyczne poświęcone przedstawicielom krajowej awifauny. Na każdej z nich znajduje się 9 obrotowych kostek poświęconych dwunastu gatunkom ptaków, w trzech rzędach i trzech kolumnach. W pierwszej kolumnie znajdują się kostki z nazwami ptaków, w drugiej z ich wizerunkami, w trzeciej z rysunkami gniazd i krótkim opisem gatunku – zadaniem zwiedzającego jest dopasowanie kostek do siebie.

Można się sporo dowiedzieć, a przy tym zabawa jest przednia!

– Nowy plac zabaw.
Kolejny już na terenie zoo plac zabaw pojawił się w dolnej części ogrodu, w sąsiedztwie stawów i wybiegu gibbonów.

Oprócz urządzeń do zabawy, na placu ustawiono dwie tablice edukacyjne przedstawiające najważniejsze fakty z życia bociana białego. Całość inwestycji została sfinansowana przez Grupę ENERGA, która od wielu lat prowadzi szereg działań mających na celu ochronę tego gatunku w Polsce.

Przy okazji placu zabaw nasunęła nam się refleksja, że większość atrakcji skierowana jest jednak dla najmłodszych i starsi raczej nie mają się gdzie „pobawić”. Jak się jednak okazuje, nie jest to do końca prawda, bo przy wybiegu hipopotamów karłowatych natrafiliśmy na takie coś – sami nie mieliśmy na skorzystanie z „trenażera lotów” ochoty, ale paru chętnych się znalazło…

Ale tylko paru…

– Nowe budki z jedzeniem i napojami – i to przynajmniej kilka, w różnych miejscach zoo. Szkoda tylko, że niektóre to mało estetyczne budy z tak wątpliwymi pod względem dydaktycznym obrazkami:

Małpkę aż wzdęło od zapiekanki…

– Ekspozycja samochodu. Modny w ostatnich latach motyw, polegający na reklamowaniu modelu danej marki poprzez pokazywanie go jako jednego z mieszkańców zoo – zaczęło się w 2010 roku od akcji Skody „Yeti w Zoo”. Tym razem padło na Kia Carens. Co zrobić, sponsorzy są potrzebni…

Zakończono także dwie inwestycje, które były „w trakcie” podczas naszej ubiegłorocznej wizyty. Oddano wreszcie do użytku zewnętrzne woliery dla ptaków w ptaszarni:

Woliery zewnętrzne przy ptaszarni

Z kolei 15 stycznia w nowej wolierze zamieszkał głuszec – samiec, który do Płocka przyjechał z Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie.

Głuszec w swojej wolierze

Można go obserwować w nowej wolierze, którą zbudowano specjalnie dla tego gatunku przy alejce prowadzącej do wybiegu kangurów.

Woliera głuszca – widok od strony tarasu widokowego

Partnerka dla koguta głuszca przyjedzie już w niedzielę, 28 lipca!

Osobnym tematem jest remont żyrafiarni i wybiegu żyraf, o którym piszemy na samym końcu – pod „Ż – Żyrafy” :).

– Oprócz wspomnianych osobno w tekście przychówków – heloderm meksykańskich, toko czarnoskrzydłych, surykatek, tamaryn cesarskich i żurawi mandżurskich – ostatnimi czasy na świat przyszło jeszcze wiele innych zwierząt, m.in. pingwiny tońce, płomykówki, pancerniki bolita, lamy, kuce szetlandzkie, a także foka szara i makaki japońskie.

Mały makak podróżuje razem z mamą

– Do zoo przyjechało także sporo nowych zwierząt. Najgłośniejszym transferem był niewątpliwie urson Stefan, o którym piszemy osobno, a także wspomniany już głuszec . Poza tym do zoo sprowadzono kilka gatunków płazów i gadów, sporo ptaków i kilka ssaków – pełną listę nowych nabytków z ostatniego roku można znaleźć tutaj.

– Poza tym od naszej ubiegłorocznej wizyty ogród opuściło trochę zwierząt. Najgłośniejszym transferem był zdecydowanie wyjazd pandy małej o imieniu Tumka, która urodziła się w Płocku 18 maja ubiegłego roku, tuż przed naszą poprzednią wizytą. 21 maja tego roku roczna już Tumka wyjechała do Austrii, do zoo w Herberstein.

Spokojnie, pandy małe w Płocku jeszcze są!

Z Płockiem pożegnała się również jedna z tamaryn cesarskich, która wyruszyła na Teneryfę do Loro Parque, kilka ptaków, kangury rude oraz osły somalijskie.

Osobnym tematem są nowe przewodniki po zoo, które ukazały się dosłownie na dniach.
Pierwszym jest klasyczny przewodnik po zoo, będący odświeżoną wersję ubiegłorocznego wydania z pandą małą na okładce. Tym razem z pierwszej strony pozdrawiają nas pingwiny przylądkowe.
IMG_2330Zmian wobec poprzedniego wydania jest sporo – pojawiła się m.in. wkładka o mieście, uaktualniono kalendarium historyczne, jest też trochę innych zdjęć i opisów poszczególnych wybiegów/obiektów, dodano całą stronę o „dżungli”, głuszcu, zaktualizowano dane dotyczące spożycia pokarmów przez zwierzęta, naniesiono też aktualizację na umieszczoną na końcu mapę, a cały przewodnik „wydłużył się” o dwie strony.
Drugą przewodnikową nowością jest „Przewodnik po zoo dla niewidomych”. Osoby niewidome i słabowidzące mogą wypożyczyć nieodpłatnie w kasie przewodnik po płockim zoo, napisany alfabetem Braille’a. W przewodniku znajduje się również płyta z audiodeskrypcją do planów różnych tras zwiedzania Ogrodu oraz tyflografiki, czyli specjalne rysunki  wybranych zwierząt naszego ZOO. Kapitalna rzecz!
Untitledw

P – Pawie

Ok – powiedzmy to sobie jasno – w płockim zoo pawie są wszędzie i chyba nigdzie na świecie nie ma ich tak dużo.
A na poważnie – możemy je spotkać praktycznie w każdej części zoo, ale my polecamy obserwować je wylegujące się na trawniku przy wybiegu słoni, a także te, które masowo wprowadziły się do hipopotamów karłowatych.

Pawie na wybiegu słoni – pełno ich zarówno na trawniku przed, jak i na murze za, ale też… na samym wybiegu.

Wybieg hipopotamów karłowatych, choć słuszniej byłoby powiedzieć, że pawi indyjskich…

Pawie na wybiegu hipopotamów karłowatych czują się znakomicie!

Paw i hipopotam

Gość i gospodarz

Znajomi z zoo 🙂

P – Pingwiny

O płockich pingwinach szeroko rozpisywaliśmy się tutaj, dlatego teraz ograniczymy się tylko do stwierdzenia, że to jedni z naszych ulubionych mieszkańców płockiego zoo. Obserwując ich wodne szaleństwa w całkiem eleganckim basenie uznaliśmy nawet, że gdybyśmy na jeden dzień mieli zostać którymś z mieszkańców płockiego zoo, to zostalibyśmy właśnie pingwinami.

Problemem byłyby tylko ryby – jakoś za surowymi nie przepadamy, ale jeden dzień jakoś byśmy przeżyli.

P – Ptaszarnia

Obecna ptaszarnia to stary pawilon akwarium i herpetarium. Mieszkają w nim egzotyczne ptaki, takie jak na przykład szpaki balijskie, tukan tęczodzioby, dajal indyjski, kukabury, ary zielone, korońce, toko czarnoskrzydłe, gołąbki zielonoskrzydłe czy turako białolice.

Kukabura

Toko czarnoskrzydły

Rozmnażają się tymczasem, i to dość regularnie, ary zielone, korońce i – ponownie! – toko czarnoskrzydłe.

S – Słonie

Największe – dosłownie! – gwiazdy zoo, czyli dwa młode słonie indyjskie – Mio i Letso.

Absolutnie wspaniałe zwierzaki – obserwacja ich zabaw to prawdziwa przyjemność, tym bardziej, że fantazji obu słoniom nie brakuje.

Myo Set Kaung i Letsongmon – bo tak brzmią ich pełne imiona – przyjechały do Płocka  31 sierpnia 2010 roku z zoo w Emmen, w Holandii, gdzie oba słonie przyszły na świat.
Myo Set  Kaung urodził się 7 sierpnia 2005 roku. Letsongmon jest starszy od Myo o dwa miesiące – urodził się 6 czerwca 2005 roku.  Myo jest zdecydowanie bardziej dominujący od Letso, z tego też względu zwierzęta na noce są rozdzielane.  Myo jest też bardziej żwawy i skłonny do zabawy, Letso zaś jest zdecydowanie bardziej poważny i spokojny.

Słonie są w tym samym wieku, przez co są niemal tej samej wielkości. Najłatwiej jest je więc odróżnić po ciosach – Myo ma bowiem większe ciosy, Letso zaś nie ma ich praktycznie wcale. Okazuje się, że jest to genetyczna przypadłość, którą odziedziczył po swoim ojcu. Z kolei ojciec Myo miał ciosy tak długie, że mógł zawieszać na nich trąbę, co mogło wpłynąć też na fakt, że i Myo ma całkiem spore ciosy, które na pewno jeszcze urosną.

Ciekawostką są nowe zabawki, którą zamontowano jakiś czas temu na wybiegu słoni. Specjalistyczne urządzenia ufundowała firma PERN „Przyjaźń” S.A., która od ubiegłego roku współpracuje z zoo (rok temu firma wsparła finansowo projekt budowy nowego pawilonu hodowlano – ekspozycyjnego dla słoni). W nowych zabawkach umieszczone są specjalne otwory, które zachęcają słonie by wkładały do nich trąby i szukały tam łakomych kąsków. Są również ogromne piłki, którymi zwierzęta mogą się bawić. Wszystkie urządzenia zakupiono w profesjonalnej firmie niemieckiej, jedynej w Europie, która zajmuje się taką produkcją.

Z lewej widać ogromną piłkę, którą słonie bardzo lubią się bawić

S – Surykatki

To zdecydowanie był rok surykatek – pierwsze młode przyszło na świat 24 marca, natomiast 10 czerwca urodziły się aż cztery maluchy! Tym samym płocka grupa liczy aż 11 osobników, w tym 5 młodych. Marcowy przychówek już podrósł, natomiast czerwcowa czwórka to wciąż jeszcze urocze maluchy, których obserwacja daje mnóstwo frajdy.

Ś – Świnie rzeczne

Obecnie w płockim zoo mieszka para świnek rzecznych – po tym, jak latem zeszłego roku padła samica świni rzecznej, która przyjechała do Płocka jesienią 2009 roku z łódzkiego zoo, samiec, który dołączył do niej 27 maja 2010 roku z Zoo Kerkrade w Holandii, mieszkał na swoim wybiegu samotnie. Długo trwały poszukiwania odpowiednich dla niego samic, aż wreszcie w marcu ubiegłego roku do Płocka przyjechały z Zoo Amneville we Francji dwie samice, z których w zoo pozostała jedna.

T – Tamaryny i marmozety

Miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić, jest pawilon marmozet i tamaryn. Tu zobaczyć można największą w Polsce kolekcję tych małych małp –  między innymi pigmejki, lwiatki złote, miko czarne, tamaryny cesarskie czy złotorękie, ale także pancerniki bolita.

Tamaryna cesarska

Co ciekawe, bardzo dobrze rozmnażają się praktycznie wszystkie eksponowane w pawilonie gatunki – w tym roku na świat przyszły m.in. trojaczki tamaryn cesarskich, z których przeżyły dwa młode.

Mała tamarynka cesarska na grzbiecie matki

U – Urson Stefan

Nasz nowy idol i ulubieniec – Urson Stefan, który przyjechał do płockiego zoo 12 kwietnia z Czech. Zamieszkał na wybiegu, który wcześniej zajmowały ostronosy rude. Specjalnie dla Stefana wybieg został odpowiednio przystosowany – tak, by urson miał tam wszystko, czego mu potrzeba w zoo.

Wybieg ursona

Stefan jest wyjątkowo spokojnym, a przy tym bardzo towarzyskim zwierzakiem.

Stefan aktywny jest głównie nocą, raczej nie przepada za upałem, ale za dnia też można obserwować jego harce na wybiegu.

To klasyczny roślinożerca, lubujący się przede wszystkim w gałązkach drzew iglastych.

Niebawem do Stefana przyjedzie partnerka – będzie ją można zobaczyć jeszcze w lipcu!

Poza Płockiem ursona można w Polsce zobaczyć jeszcze tylko we Wrocławiu.

A tu przedstawiamy małą próbkę Stefana w akcji:

W – Wielkie koty

Miłośnicy wielkich kotów mogą w płockim zoo podziwiać dwa gatunki – lwy oraz lamparty perskie. Oba gatunki mieszkają obok siebie, w pawilonie stojącym na granicy starej i nowej części zoo.

Szczególnie godne uwagi są te drugie – para przepięknych lampartów, potężny samiec i zgrabna, drobna samica.

Lampart perski

Lwy, choć mniej urodziwe, też warte są uwagi, choć przyznać trzeba, że jedna z samic sprawia wrażenie mocno utytej. Jak się okazało, jest na solidnej diecie i powoli wraca do właściwej formy…

Lwica w rozmiarze XXL

Nam tymczasem udało się znaleźć w zoo jeszcze jeden gatunek kotowatych, zamieszkujący… krzaki przy wybiegu lampartów właśnie. Nawet zdjęcie udało nam się zrobić!

W – Wypoczynek

Ciepły, letni dzień – aż prosi się, by położyć się w cieniu (albo w słonku, jak kto woli) i… odpoczywać. Podczas naszego kilkudniowego pobytu sami solidnie wypoczęliśmy, ale jak pokazują poniższe zdjęcia – nie byliśmy jedyni…

Wypoczynek – wersja lwia

Wersja hipopotamia

Wersja słonia – szczególnie efektowna, bo w duecie

Którą wybieracie?

Z – Zapowiedzi

W najbliższym czasie do Płocka przyjedzie spora grupa zwierząt – część z nich jeszcze w ten weekend! Do najciekawszych nowych nabytków należą partnerki dla mieszkających w zoo kogutów cietrzewia i głuszca, samica ursona, która dołączy do mieszkającego w zoo Stefana, para gibbonów czapników, która zamieszka na obecnym wybiegu tego gatunku (a jego obecni lokatorzy przeniosą się na dawny wybieg patasów), a „z wypożyczenia” z Gdańska i Poznania wrócą trzy żyrafy.

Na wybiegu gibbonów niedługo zajdą zmiany…

Ż – Żurawie mandżurskie

Nigdzie indziej w Polsce gatunek ten nie rozmnaża się tak dobrze, jak w Płocku właśnie – ba!, żurawie te rozmnażają się tylko w Płocku!
Do tej pory odchowało się już dziewięć młodych – ostatnie młode wykluły się w maju tego roku: jeden 14 maja, a drugi 15.

Dwa wyklute w maju żurawie mandżurskie

Młody żuraw mandżurski

Ż – Żyrafy

Czyli zwierzaki, których w zoo najbardziej nam brakowało, a to dlatego, że podczas naszych poprzednich wizyt były naszymi stałymi towarzyszami – pokoje gościnne w zoo znajdują się bowiem na piętrze żyrafiarni, dzięki czemu byliśmy sąsiadami przez sufit :). Miało to swoje złe strony (choć to zdecydowanie zbyt mocno powiedziane!), żyrafy bowiem strasznie hałasują, także w środku nocy, przez co można mieć problemy z zaśnięciem, wszystko wynagradza jednak absolutnie wspaniały widok z okna, kiedy to chwilę po przebudzeniu wita nas obrazek wcinających śniadanie żyraf!

Tak było przed rokiem…

Tym razem jednak takich widoków nie mieliśmy, a to dlatego, że ze względu na remont żyrafiarni cała czwórka mieszkających w zoo żyraf rozjechała się „na wypożyczenie” się po całej Polsce.
Judyta, 11-letnia samica z paraliżem języka, wyjechała do Łodzi, gdzie zostanie już na dobre, natomiast pozostałe trzy żyrafy, dorosły samiec Simai oraz dorosła samica Julia z 1,5-roczną córką, wyjechały odpowiednio do Gdańska oraz do Poznania.
Trwający od ubiegłego roku remont dobiegł jednak końca, dlatego też w weekend trzy żyrafy wrócą do Płocka i znów będzie można je oglądać na wybiegu.

W ramach robót podwyższono ściany i dach w części niskiej budynku, tak aby zwierzęta mogły korzystać z całej wewnętrznej powierzchni. Tym samym zwiększyła się powierzchnia hodowlana – o około 50%. W czasie przebudowy wykonano także: nową wentylację obiektu, nowe przegrody i kojce wewnętrzne, a także nowe drzwi na wybiegi zewnętrzne. Powiększony został również teren zewnętrzny dla żyraf o drugi, ogrodzony wybieg.


Żyrafiarnia jak nowa

Nowe ogrodzenie od strony sowiej alejki

Dodatkowa przestrzeń na wybiegu

Nowe urządzenia w środku żyrafiarni

Pełną galerię zdjęć z płockiego zoo znajdziecie tutaj, a my na koniec mamy dla Was jeszcze dwa zdjęcia, które zrobiliśmy w zoo, a które szczególnie nam się podobają – a dla których zabrakło nam litery w Alfabecie. No chyba że pod „B – Bezwzględny morderca” :).

A na koniec jeszcze kilka słów o samym Płocku. Bardzo obszerną relację z miasta i tego, co warto w nim zobaczyć, zaprezentowaliśmy Wam TUTAJ, przy okazji relacji z naszej ubiegłorocznej wizyty. Od tego czasu jednak w mieście – tak jak i w zoo – trochę się zmieniło, znaleźliśmy tez kilka nowych atrakcji i o nich właśnie krótko chcielibyśmy Wam opowiedzieć :).

Wiadomo – kilka miejsc to tzw. „must see”, czyli zabytki i atrakcje, których będąc w Płocku przeoczyć nie można: metalowy orzeł obok Zespołu Szkół Technicznych, szlak Broniewskiego, molo, kolejka turystyczna, a także Wzgórze Tumskie ze wszystkimi swoimi atrakcjami, ulica Grodzka i ulica Tumska, rynek z ratuszem i katedra Mariawitów.

Ratusz na rynku

Katedra na Wzgórzu Tumskim

Dziedziniec katedry Mariawitów

O wszystkich tych miejscach szczegółowo pisaliśmy w przywołanym już tekście, teraz zaś chcieliśmy polecić kilka nowych atrakcji, z którymi nie zapoznaliśmy się przed rokiem – głównie dlatego, że ich jeszcze wówczas nie było :).

POMNIK BOLESŁAWA KRZYWOUSTEGO

Pomnik przedstawia księcia Bolesława na koniu w otoczeniu grupy pieszych wojów ze sztandarem. Monument wykonany jest z jasnego piaskowca drobnoziarnistego. Został oficjalnie odsłonięty 28 września ubiegłego roku na Placu Książęcym w okolicy kościoła farnego pw. św. Bartłomieja i ul. Piekarskiej.

Zdecydowanie najlepiej pomnik prezentuje się od tyłu

Ale od przodu też niczego sobie wojowie…

I jeszcze ujęcie z boku

Będąc już przy pomniku koniecznie trzeba podejść kilka metrów do biegnącej wzdłuż skarpy ścieżki – widoki są stąd naprawdę wspaniałe!

A dołem Wisła płynie… – z lewej Most im. Legionów Piłsudskiego, z prawej molo

Widok na Wisłą – na drugim brzegu widać dzielnicę przemysłową Radziwie, na pierwszym planie zaś plażę miejską

Wisła w oddali

Wisła w oddali

MUZEUM SECESJI

Muzeum Secesji jest częścią Muzeum Mazowieckiego, którego pozostałe ekspozycje zwiedziliśmy rok temu, a na secesję jakoś nam zabrakło czasu. Nadrobiliśmy tym razem i – polecamy! Jest to największa kolekcja sztuki secesyjnej w Polsce, jednak o ile same eksponaty robią wrażenie, to można byłoby oczekiwać nieco więcej od samej ekspozycji, która jest jednak mocno zachowawcza i trochę zbyt „martwa”.

„Szał” Podkowińskiego – niby” tylko” szkic, ale oryginalny. Robi wrażenie!

Szopen w wersji mini

Wodnik

Do muzeum warto zajrzeć czwartek – wówczas wstęp jest wolny!

MUZEUM ŻYDÓW MAZOWIECKICH

Co innego Muzeum Żydów Mazowieckich, mieszczące się w Małej Synagodze, przy ul. Kwiatka 7, w samym centrum miasta.

Mała Synagoga mieszcząca obecnie Muzeum Żydów Mazowieckich

Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni wnętrza dawnej synagogi urządzono niezwykle ciekawą ekspozycję poświęconą Żydom mazowieckim, ale też historii osadnictwa żydowskiego na ziemiach polskich od samych jego początków, jak i samej kulturze i tradycji żydowskiej. Niewątpliwym atutem muzeum jest jego nowoczesność – wszystkie eksponaty są zaprezentowane w atrakcyjny sposób (możemy skorzystać z wirtualnych przewodników mówiących po polsku i angielsku, w kiosku muzycznym możemy stworzyć własną muzykę żydowską, a w dziale „kuchnia” poczytamy nie tylko o najbardziej znanych żydowskich potrawach, ale też powąchamy przyprawy typowe dla tej kuchni!). Wpływ na to ma pewnie fakt, że samo muzeum zostało otwarte zaledwie kilka miesięcy temu!
My muzeum odwiedziliśmy dwa razy i zdecydowanie polecamy je wszystkim, którzy będą w Płocku – nie tylko tym, którzy interesują się tą tematyką.

Tyle na dziś – a więcej naszych zdjęć z Płocka znajdziecie tutaj.

Advertisements

12 comments on “Płockie zoo mrówkojadzim okiem – fotorelacja z wyprawy (2013)

  1. A wiadomo coś odnośnie remontu akwarium w płockim Zoo? zamknięte jest już chyba kilka lat a z tego co pamiętam swego czasu prezentowało się dosyć okazale…

    • Wiadomo tyle, że na razie nic w temacie się nie zmienia, bo brakuje pieniędzy. Zoo szuka sponsorów i dotacji, ponieważ miasto uznało, że dołoży się tylko wtedy, gdy ogród wniesie „wkład własny”. Więcej światła na temat Akwarium rzuci zapewne sam Pan dyrektor w wywiadzie, który na stronie pojawi się niebawem.

  2. Świetna relacja. Chciałem tylko powiedzieć, że ciesze się, że Płock sprowadza nowe zwierzęta (cietrzewie, ursony, głuszce). Jednak średnio podoba mi się fakt o przyjeździe nowych gibonów, ponieważ stare będę musiały przenieść się do znacznie gorszego lokum. Pytanie czy obecne gibony są już stare i w pełni nie eksplorują starego wybiegu czy zoo po prostu postanowiło sprowadzić nowy gatunek? Skoro mowa o gibonach, to wiecie może dlaczego dwa gibony z Płocka są w depozycie w Człuchowie, inne ogrody przyjąć ich nie chciały?

  3. Co do gibonów to ja bym chciał jeszcze się dowiedzieć skąd przyjadą czapniki. Chociaż faktycznie historia czarnorękich wydaje się być ciekawsza, dlaczego znikną z wyspy i dlaczego dwa siedzą w człuchowskich kazamatach?

  4. Łyżka dziegciu. Rozwalenie starego akwarium było straszną lekkomyslnością. Płock miał jedne z najlepszych akwariów w Polsce, naprawdę fajnie urządzone, to porwali się nie na niezbyt pewną modernzację nie będąc jeszcze pewnymi że ambitny projekt dojdzie do skutku. A można się było spodziewać takich „przykrych” niespodzianek jak brak kasy przy tak szeroko zakrojonym projekcie. Szkoda wielka, bo akwarium płockie naprawę było bardzo wartoście. Herpetarium po remonice IMO nie prezentuje się lepiej niż przed remontem.
    Zoo Płock zrobiło na mnie duże wrażenie w latach 90., od paru lat jednak jak dla mnie tendencja zniżkowa, bo po prostu zwierząt jakoś tam mało, nawet podług łódzkiego zoo wieje pustką.
    Plansze dydaktyczne czy rzeźby, nawet te najfajniejsze, nie zastąpią tego co w zoo najważniejsze, czyli zwierzaków. A mam wrażenie że zoo właśnie w te projekty poboczne od kilku lat poszło, zamiast w zwierzaki.

  5. Z tego co wiem, to akwaria musiały zostać zlikwidowane, bo budynkowi groziło zawalenie. Pieniędzy wystarczyło na uratowanie konstrukcji budynku, na odtworzenie akwarium już zabrakło.
    Piękna relacja z Zoo i wspaniałe zdjęcia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s