Relacja ze Śląskiego Zoo, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – część II

Zapraszamy na drugą część relacji naszego terenowego korespondenta Kalata, który pod koniec 2012 roku odwiedził Śląskie Zoo.
(Pierwszą część możecie przeczytać tutaj).

(Autorem relacji oraz zdjęć jest Kalat, my dokonaliśmy jedynie edycji tekstu oraz doboru zdjęć)

Kolejny na mojej trasie jest pawilon antylop, którego remont został skończony wiosną zeszłego roku. Zamieszkują go trzy stadka hodowlane antylop addaks, kobów defassa i nial grzywiastych. Tym razem wszystkie zwierzęta oglądam na wybiegach, które prezentują się o wiele lepiej niż we wcześniej opisywanej części zoo. Nie ma krat, tylko fosy, nawierzchnia jest trawiasta, a nie błotnista. Centralną część wnętrza pawilonu zamieszkują uistiti białouche, tamaryny białoczube, tamaryny czerwononogie, marmozety białoczelne, tamaryny cesarskie oraz miko czarne. Niestety ich pomieszczania są bardzo małe. Stawkę w pawilonie uzupełniają surykatki.

Wybieg kobów

Wybieg adaksów

Pomieszczenia pazurzatek

Boksy antylop

Pawilon antylop

Nieopodal znajduje się kolejny wybieg antylop z przylegającym do niego bardzo dużym budynkiem. Niestety, zwierząt na wybiegu nie ma, a z tabliczek można wyczytać, że teren ten jest zamieszkany przez elandy i niale grzywiaste. Trochę to dziwne, że taki fajny teren zamieszkują tylko jakieś pojedyncze czy też stare osobniki, bo stada hodowlane tych gatunków antylop znajdują się na innych wybiegach.

Kolejny pawilon antylop

Wybieg antylop eland i nial grzywiastych

Idąc dalej docieram do kotliny dinozaurów, która okazuje się być rewelacyjnym miejscem. Przede wszystkim podoba mi się, że miejsce to jest najprawdziwszą kotliną otoczoną ze wszystkich stron wysokimi i stromymi, bogato porośniętymi zboczami. Oprócz figur dinozaurów w kotlinie znajduje się niewielki staw. Całość jest zadbana, porządnie urządzona, a same dinozaury wbrew moim obawom, nie prezentują się tandetnie jak ma to miejsce w niektórych, powstających ostatnio jak grzyby po deszczu, prywatnych parkach dinozaurów.

Kotlina dinozaurów

Dinozaury

Dinozaury

Dinozaury

Znalazłem się w najbardziej oddalonej od głównego wejścia strefie zoo. Jest ona zamieszkana przez duże drapieżniki. Pierwszym obiektem są 4 klatki zamieszkane przez duże koty. Pierwsze dwie zajmują dwie samice tygrysa syberyjskie. Jedna z klatek ma przeszkloną ścianę frontową, ale niestety nie można podejść do szyby, ponieważ jest ona wygrodzona taśmą. Kolejne dwie klatki zajmuje para irbisów oraz samotny lampart perski.

Tygrysy syberyjskie

Klatka lamparta perskiego

Kolejna na mojej trasie zwiedzania jest lwiarnia. Para lwów akurat znajdowała się w pawilonie, można je było oglądać przez szybę. Przy budynku znajduje się klatka zamieszkana przez makaki rezusy.

Lwy

Klatka rezusów

Wybieg lwów

Kolejnym obiektem są dwa kompleksy wybiegów niedźwiedzi. Pierwszy zamieszkany jest przez samca niedźwiedzia himalajskiego oraz niedźwiedzi brunatne. Drugi wyłącznie przez ten drugi gatunek. Ten właśnie wybieg spodobał mi się najbardziej. Prezentuje się bardzo ciekawie i oryginalnie pod względem architektonicznym. Kamiennym mostkiem nad fosą przechodzimy na położony w centralnej części wybiegu taras. Niestety, ten ciekaw obiekt absolutnie nie jest odpowiednim miejscem dla niedźwiedzi brunatnych. Jest to o wiele odpowiedniejsze miejsce dla zwierząt zdecydowanie mniejszych. Niedźwiedzi na wybiegach brak, podobno śpią.

Wybieg niedźwiedzi brunatnych

Wybieg niedźwiedzi brunatnych

W północno-wschodnim narożniku górnośląskiego ogrodu znajduje się kompleks kilku wybiegów zamieszkanych przez wielbłądy dwugarbne, kuce szetlandzkie, osły domowe, bizony leśne, arui i zebry bezgrzywe.

Wielbłądy dwugarbne

Bizony leśne

Bizony leśne

Zebry bezgrzywe

Tym sposobem została mi już do obejrzenia tylko południowo – zachodnia część zoo. Znajduje się tam między innymi kilka stawów i wybiegów w okresie letnim zamieszkane przez różne gatunki ptaków: łabędzie czarnoszyje i karolinki, łabędzie czarne i mandarynki, bociany czarne, bociany białe, ohary, hełmiastki, podgorzałki, drzewice białolice i łabędzie czarne.

Staw łabędzi

Staw łabędzi czarnoszyich i karolinek

Staw łabędzi czarnych i mandarynek

Na środku stawu zamieszkałego przez dwa ostatnie gatunki znajduje się wyspa lemurów katta. Zwierzęta dostają się na nią specjalnym tunelem z siatki. Ich pawilon wygląda lepiej niż wcześniej opisywany należący do wari rudych. Oprócz lemurów katta zamieszkują go też tamaryny białoczube, pojedynczy osobnik lemura wari rudego oraz lemury wari czarno-białe. Te ostatnie mają do swojej dyspozycji także zewnętrzne klatki. Niestety prezentują się one katastrofalnie źle. Są bardzo małe i niskie. Kompletnie nie pasują dla nadrzewnego gatunku lemura, jakim jest wari czarnobiały. Z tego, co się orientuje, klateczki te powstały zaledwie dwa lata temu! Wielka szkoda, że wydano, a właściwie zmarnowano, na nie pieniądze. O wiele lepszym, a jednocześnie tańszym, rozwiązaniem byłoby ogrodzenie pastuchem elektrycznym kawałka terenu porośniętego wysokimi drzewami.

Pawilon lemurów

Wyspa lemurów katta

Klateczki lemurów wari

Naprzeciwko pawilonu lemurów prowadzona jest kolejna na terenie Śląskiego Ogrodu Zoologicznego budowa. Remontowana jest dawna ptaszarnia. Po przebudowanie oprócz ptaków zamieszkiwana będzie także przez płazy i gady, w tym kajmany okularowe. W jej wnętrzu powstanie także wysoka na 6 metrów hala wolnych lotów o powierzchni ponad 100 metrów kwadratowych.

Przebudowa ptaszarni

Przebudowa ptaszarni

Przebudowa ptaszarni

W tej części ogrodu znajdują się także wybiegi walabi bennetta, emu, nandu szarych, wilków grzywiastych, kóz i lam (po raz kolejny!) oraz gepardów. Te ostatnie miałem przyjemność oglądać odpoczywające na wybiegu w sile 5 osobników. Zapewne już niedługo młode urodzone w 2011 roku zacznę wyjeżdżać do innych europejskich placówek. Dla gepardów przeznaczone są dwa wybiegi, jednak cała piątka znajdowała się na jednym z nich.

Wybieg emu i walabi bennetta, w tle widać budynek dyrekcji

Gepardy

Niedaleko gepardów znajduje się otwarty latem 2011 roku wybieg wydr europejskich. Bardzo dziwne są okienka, w teorii mające umożliwiać podglądanie wydry w jej pomieszczeniu wewnętrznym. W praktyce jest to niemożliwe. Po pierwsze, dlatego, że umieszczono je zaledwie kilkanaście centymetrów nad ziemią i trzeba się prawie położyć by przez nie zerknąć. Po drugie, dlatego, że odbijają wszystko niczym lustro i kompletnie nic przez nie widać!

Okienka do pomieszczenia wydr

Wybieg wydr

Ostatnimi elementami w południowo–wschodniej części ogrodu są klatki sów oraz woliery ptaków drapieżnych. Dla sów w ostatnich tygodniach powstały nowe woliery, które prezentują się bardzo dobrze. Są one jeszcze niezasiedlone, a wszystkie gatunki sów znajdują się jeszcze w starych klatkach. W górnośląskim zoo możemy oglądać: puchacze, sowy śnieżne, puchacze turkmeńskie, puszczyki uralskie, sowy jarzębate oraz płomykówki. Sąsiadami tych ostatnich są pawiany płaszczowe zamieszkujące starą, niewielką klatkę.

Klatka pawianów płaszczowych

Stara klatka puchacza turkmeńskiego

Stare klatki puchaczy i sów śnieżnych

Nowe woliery sów

Naprzeciwko nowych wolier sów znajdują się dwie największe woliery górnośląskiej placówki. W sezonie letnim pierwsza jest zajęta przez ibisy czczone i żurawie koroniaste, w zimie natomiast jej mieszkańcami są różne gatunki kaczek. Drugą przez cały rok zamieszkują bieliki. W okolicy stoją jeszcze dwie starsze i mniejsze woliery zamieszkane przez orły stepowe i pojedynczego kondora wielkiego.

Woliera żurawi koroniastych i ibisów czczonych

Woliera bielików

Klatka kondora wielkiego

Niestety, nie udało mi się zwiedzić chorzowskiego akwarium, które było nieczynne z uwagi na deratyzację. Naprzeciwko niego znajdują się wybiegi mar patagońskich i skunksów, a bliżej głównej alejki zoo wybiegi bydła szkockiego i guanako. W pobliżu jest jeszcze niewielka wolierka, na mapce oznaczona jako zamieszkała przez żółwie.

Malunki na ścianie akwarium

Wybieg skunksów

Woliera żółwi

Jednymi z ostatnich obiektów, które oglądam są dwa kompleksy starych obskurnych klatek. Pierwszy z nich zamieszkany jest przez manule i jeżozwierze indyjskie, natomiast drugi przez pojedyncze osobniki rysia, karakala i hieny pręgowanej. Klatki te powinny zostać jak najszybciej zburzone, ewentualnie zostać obsadzone jakimiś małymi zwierzętami. Zdecydowanie nie jest to odpowiednie miejsce dla rysia i hieny, a niestety zwierzęta te zostały sprowadzone w te fatalne warunki raptem niecałe dwa lata temu.

Klatki manuli i jeżozwierzy

Rząd klatek drapieżników

Klatki hieny!

Klatka rysia

Zwiedzając zoo zauważyłem, że bardzo dużo zwierząt ma swoich sponsorów, co należy uznać za sukces chorzowskiego zoo. Jest to zapewne, po części, efekt położenie w konurbacji górnośląskiej i swoistej rywalizacji poszczególnych miast. Wiele gatunków jest, bowiem sponsorowanych przez urzędy miejskie, szkoły czy nawet konkretnych polityków. Kolejnym plus należy się za bardzo liczne, bogato opisane tablice dydaktyczne, które możemy znaleźć na terenie całego zoo, a które postawiona niedawno.

Taką tablicę znajdziemy przy samej bramie wejściowej

„Świat pelikanów”

Zwiedzając chorzowskie zoo przekonałem się, że prawdziwe są obiegowe opinie o górnośląskiej placówce. Zarówno te pozytywne, jak i te, niestety liczniejsze, negatywne. Zoo jest przestarzałe i zaniedbane. Poza tym ma się wrażenie, że nowe inwestycje powstają bez ładu, składu i jakiejś generalnej myśli przewodniej. Co gorsze najczęściej o nowych pawilonach można powiedzieć wszystko, ale niestety z całą pewnością nie to, że są nowoczesne (vide Egzotarium!). Z drugiej strony o górnośląskim zoo naczytałem się i nasłuchałem tyle niepochlebnych opinii, że muszę przyznać, że zwiedzając je byłem, mimo wszystko, pozytywnie zaskoczony.

Reklamy

16 comments on “Relacja ze Śląskiego Zoo, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – część II

  1. Będę szczery. To Zoo jest jednym z najbrzydszych w Polsce. Brakuje tam kogoś kto wiedziałby jak dobrze wydać pieniądze i na co je przeznaczyć…

  2. Mam ogromny sentyment do tego zoo (jak w sumie do wszystkich w których byłem:), w 2003 roku bywałem w Chorzowie dość często z racji zakumplowania się poprzez czat naszej gromadki ze studiów z koleżankami ze Śląska właśnie, bo kolega przez pewien czas kręcił z jedną z koleżanek:). Przechodząc do meritum- zoo zdecydowanie lepiej prezentuje się latem, kopytne są wtedy na wybiegu i na dość dużych wybiegach prezentują się naprawdę fajnie i okazale. W śląskim zoo bardzo lubię też wlaśnie to pomieszanie z poplątaniem- w pawilonie z hipkiem mamy ptaki, sitatungi obok pytonów itp. Stare pawilony mają swój urok, ale zgadzam się z kalatem, że część klatek skandalicznie mała i faktycznie przestarzała.

    @ kalat- Którego dnia byłeś? Ja odwiedziłem śląskie zoo 2 stycznia, ale ze względu na fakt że byłem z narzeczoną musiałem zwiedzać w ekspresowym tempie:) bo ciężko znosi moje zoo-zboczenie. Bardzo miło natomiast pogadało mi się z jednym z pracowników- mówił o nowych inwestycjach- budowanym właśnie koło akwarium nowym pawilonem ptaków i gadów, wybiegu dla żurawi, wybiegu dla tygrysów oraz nowych wolierach sów, które (w biegu) miałem okazję zobaczyć. W zoo prawie żadnej żywej duszy- poza nami było może z 5 osób plus reporterzy TVN nagrywający w egzotarium reportaż o skradzionych w przeddzień wężach.

    Ale zoo bardzo sympatyczne, choć bez zaskoczeń zoologicznych i mam nadzieję że jeszcze tam wrócę, plany są takie, że jeszcze w tym roku.

  3. W ogóle to bardzo sympatyczna relacja i muszę przyznać że generalnie mam bardzo podobne odczucia do Twoich względem stanu i wrażenia ogólnego śląskiego zoo.

    • Ja starałem się być jak najbardziej delikatny dla chorzowskiego zoo. Momentami aż palce świerzbiły, żeby je bardziej skrytykować, ale się powstrzymałem.

  4. Hmm,ja byłam w śląskim ogrodzie pod koniec września i muszę powiedzieć ,że zoo ma dla mnie kilka plusów: niesamowita bliskość zwierząt kopytnych (w Krakowie są oddzielone od zwiedzającego fosą wewnętrzną,murkiem,krzewami i pasem zieleni a tutaj w wielu miejsach pojedynczym ogrodzeniem.Same zwierzaki są wspaniałe,zwłaszcza sitatungi i elandy), wysoka kultura zwiedzających (ludzie zachowywali się wzorowo obserwując zwierzaki a były wtedy niedzielne tłumy), egzotarium i akwarium osobiście mi się podobały ( w Krakowie nie ma możliwości ciągłego oglądania małp i ptaków egzotycznych w pawilonach,jedynie naczelne w czasie karmienia,a akwarium małe ale ładnie urządzone – ekosystem lasu deszczowego dla pirani czy grupka pięknych płaszczek :)), całoroczny pawilon antylop to również dla mnie przyjemna nowość,duże woliery ptaków drapieżnych wydają mi się być całkiem przestronne a to,że sowy doczekały się nowych cieszy mnie. ,na koniec chciałabym pochwalić mnogość barów z jedzeniem na terenie zoo. Co mi się najbardziej nie podobało to wybieg niedźwiedzi brunatnych na betonie! Moim zdaniem to najpilniejsza inwestycja w zoo. Klatki dzikich kotów również prezentowały się tragicznie,dobrze ,że chociaż tygrysy się stamtąd wyprowadzą. Hipopotam- nie mogę uwierzyć,że nie ma wybiegu zewnętrznego! Dlaczego to biedne zwierzę całe życie ma spędzić w zamknięciu?! I co do klatek ssaków według przewodnika drapieżnych – we wrześniu nie widziałam w nich większości zwierząt,może są gdzieś przeniesione?

  5. Witam. Od dłuższego czasu śledzę tą stronę(jak również i zooforum) i nie ukrywam, że cieszę się, że takie strony istnieją. Na zwierzętach i ogrodach zoologicznych znam się bardzo dobrze, dlatego po dłuższym czytaniu licznych komentarzy na temat Śląskiego Ogrodu Zoologicznego postanowiłem zabrać głos. W związku z tym, że mieszkam na Górnym Śląsku ogród ten jest najbliższy mojemu sercu. Postaram się jednak o obiektywizm.
    Nawiązując do relacji, którą tu przeczytałem mam parę uwag:
    -czy aby na pewno kolor ościeżnic w pawilonach lemurów i flamingów jest tak wielkim problemem? czy nie należy cieszyć się, że zwierzęta mają komfortowe domy, które powstały w ciężkich dla ogrodu czasach? ta wyspa lemurów też nie jest taka zła(i na pewno nie kilkadziesiąt(!) razy mniejsza od okalającego ją terenu);
    -w zoo nie mieszka para irbisów, a z tego co wiem są to dwie samice będące od dłuższego czasu w depozycie;
    -w zoo raczej nie ma manuli, a w mało komfortowych wolierach żyją raczej chausy;
    -z tego co wiem wybieg tygrysów budowany jest w tym a nie innym miejscu m.in. ze względu na podłączenie wody itp, co obniża koszt inwestycji;
    -wybiegi pazurkowców może i nie są wielkie(nie licząc wybiegu uistiti, który jest bardzo dobry), ale nie odbiegają wielkością od wewnętrznych pomieszczeń pazurkowców w Opolu – oczywiście wielkim minusem na Śląsku jest brak wybiegów zewnętrznych;
    -pawilon w którym mieszkają nosorożce rzeczywiście jest stary, ale akurat część w której mieszkają te nieparzystokopytne była niedawno modernizowana, pomieszczenia wewnętrzne są spore i prezentują się dobrze;
    Szkoda, że w całym opisie zabrakło relacji, z nieczynnego wówczas akwarium, które w Chorzowie prezentuje się bardzo dobrze i naprawdę prezentuje ciekawe ekspozycje.
    Z wieloma uwagami muszę się również zgodzić – wiele pawilonów jest przestarzałych, ogrodzenia wybiegów często są w katastrofalnym stanie, a alejki pozostawiają wiele do życzenia. Część inwestycji jest nieudana. Mnie osobiście również nie podoba się egzotarium po przebudowie. Pomieszczenia gadów są spore, ładnie prezentują się na trawiastym wybiegu gerezy abisyńskie, ale rzeczywiście zewnętrzne pomieszczenia papug, jak i mangab czarnych są katastrofalne. U reszty małp efekt ratuje fakt, iż teraz przynajmniej mają namiastkę naturalnego podłoża, a nie jak wcześniej beton. Zamontowane u wydr okienka to również katastrofa, ale cały wybieg jest w miarę ok, o niebo lepszy od dotychczasowego. Mały wybieg lemurów lemurów wari czarno-białych też mi się nie podoba. Podobają mi się natomiast woliera żółwi, wybiegi skunksów i mar, pawilon lwów, nowe woliery ptaków drapieżnych i nawet nawet pawilon antylop. Swietnie prezentują się tablice dydaktyczne i pawilon dydaktyczny. Nie zgodzę się zatem, że większość inwestycji jest chybionych…w wielu wypadkach zaważyłe pieniądze…śląskie zoo ciągle boryka się z problemami finansowymi, a lata wielu zaniedbań zrobiły swoje. Czasami przy małych nakładach próbuje się coś zrobić no i tak to wygląda. Cieszy to, że w ogóle jest parcie na zmiany. Ja do zoo jeżdżę od kilkunastu lat i pamiętam czasy, gdy brakowało pieniędzy nawet na pokarm, a cała infrastruktura była katastrofalna. Wtedy pomalowanie ściany było wielką inwestycją! OD tego czasu wiele zmieniło się na plus, ale wciąż wiele przed nami. Nie rozumiem zatem ciągłej krytyki, gdyż proszę zwróćcie uwagę na lata, w których nie było ani grosza na nic! Przecież to musiało się odbić na stanie zoo…i tego nie da się odbudować w 2-3 lata! Chodzi także o hodowlę zwierząt, bo niegdyś w Chorzowie mieszkało zdecydowanie więcej ciekawych gatunków, jak np. oryksy południowe, antylopy szablorogie, mangaby szare, kaskabele, anakondy czy oceloty. Teraz wszystko ruszyło pomalutku do przodu i trzeba się z tego cieszyć. ZOO otwarte jest na współpracę z innymi placówkami i bardzo chętnie zaczyna korzystać z doświadczeń innych placówek.
    Robiącemu relacje mogę tylko współczuć, iż swoją wizytę odbył w takim a nie innym okresie. Zoo o wiele lepiej wygląda wiosną/latem, gdzie piękne krzewy i kwietniki nadają placówce wielkiego kolorytu.
    pozdrawiam i proszę dajcie ślaskiemu zoo czas, a na pewno postara się wrócić do lat świetności…w końcu gdzie urodziło się sześć nosorożców białych, kilkanaście żyraf i niedźwiedzi polarnych i pierwsze w Polsce krokodyle nilowe?:)

    • Bardzo dziękujemy za komentarz! Trudno jest nam się odnieść do wielu zarzutów i uwag, bo sami w Śląskim Zoo jeszcze – niestety – nie byliśmy, a za publikowane u nas relacje odpowiedzialności w pełni brać nie możemy – ich autorzy mają pełne prawo do wyrażania własnych opinii i jeśli jesteśmy w stanie, odnosimy się do nich. Mamy nadzieję, ze uda nam się jeszcze w tym roku wybrać do Chorzowa i sami odniesiemy się do wszystkich opinii odnośnie do zoo.
      Pozdrawiamy!

    • Dzięki za taki rozbudowany komentarz! Wytknąłeś mi słusznie kilka błędów np w sprawie irbisów i chausów. Z wieloma Twoimi opiniami nie mogę się jednak zgodzić i pozostanę przy swoim zdaniu.

      Kolor ościeżnic nie jest oczywiście jakąś fundamentalną sprawą co nie znaczy, że nie można o tym pisać. Pozostanę przy swoim zdaniu, że wyspa lemurów jest kilkadziesiąt razy mniejsza niż otaczający ją teren, a już na 100% jest kilkanaście razy mniejsza.

      Dalej uważam, że lokalizacja wybiegu tygrysów jest dalece nietrafiona. A takie, a nie inne ich umieszczenie tylko ze względu na możliwość podłączenia wody czy też innych mediów świadczy tylko o krótkowzroczności decydentów i przypadkowości w lokalizacji nowych wybiegów.

      Wśród dobrych, niechybionych ekspozycji wymieniasz skunksy, a przecież ciężko znaleźć bardziej przestrzeloną inwestycję w polskich ogrodach zoologicznych. Mieszkańcami tego wybiegu w planach zoo miały być przecież pandy małe! Wybieg ten jest dla zwierząt tych skrajnie nieodpowiedni (bodaj tylko jedno wcale nieduże drzewo) i raczej marne szanse by kiedyś trafiły na niego pandy. A przecież na terenie zoo są dziesiątki miejsc gdzie można by stworzyć odpowiedni wybieg dla pand. Zdecydowano się jednak na taką, a nie inną fatalną lokalizację.

      Wiem, że bywały okresy gdzie brakowało pieniędzy nawet na pożywienie i płace dla pracowników. To, że zoo przechodziło kilkanaście lat temu skrajnie ciężki okres i było obrazem nędzy i rozpaczy nie oznacza, że teraz należy sztucznie wybielać rzeczywistość. Nie ma też co zasłaniać się zawsze brakiem pieniędzy bo przy przebudowie egzotarium mieli chyba za dużo kasy do wykorzystania skoro zdecydowali się na budowę takich ciężkich klatek dla papug.

  6. tak więc życzę owocnej wyprawy; wiadomo, że przy Opolu, Wrocławiu i innych placówkach szału nie ma, ale ciągle idziemy do przodu 🙂
    pozdrawiam raz jeszcze, powodzenia

  7. Osobiście planuję odwiedzić Śląskie Zoo przez ferie – jeszcze dwa tygodnie czekania! Co prawda ja ze Śląska Cieszyńskiego, ale to było moje pierwsze zoo i do 2008 roku jedyne jakie odwiedziłam. Mam więc pewien sentyment. Chociaż powiem, że przez jakiś czas strzelałam focha i mówiłam, że nie odwiedzę go póki się coś naprawdę nie zmieni. Ostatecznie doszłam do wniosku, że nie będę się głupio zachowywać skoro mieszkam tylko 65 km od niego. Odezwał się we mnie patriotyzm lokalny :P. No i doszłam do wniosku, że jak będę tam co kilka miesięcy to łatwiej będzie mi obserwować zmiany. Nie sztuką jest siedzieć na tyłku w takiej sytuacji i pisać o zoo nie wiadomo co. Sztuką jest być tam i umieć potem szczerze napisać swoje odczucia. Zoo oczywiście prezentuje się fatalnie w porównaniu z innymi w Polsce, a to naprawdę smutne, gdyż uważam, że drzemie w nim ogromny potencjał. Osobiście mam nadzieję, że jednak coś się w nim poprawi :). No i Mrówkojady oby Wam się udało je odwiedzić ;). Niedaleko Katowic (no dobra te ponad 70 km) jest też Leśny Park Niespodzianek i Zagroda Żubrów w Pszczynie, a stamtąd już blisko do Jeziora Goczałkowckiego, gdzie warto w lecie wybrać się z lornetką i obserwować ptaki :). Ja miałam tam raz przyjemność spoktać dwa bieliki. Inną ciekawą historię miałam w lipcu zeszłego roku, kiedy to dostałam się na motorówkę UŚkę i odbyłam krótką przejażdżkę wzdłóż Wisły na trasie Strumień-Drogomyśl. Ślepowrony, mój pierwszy zimorodek i pierwsze bobry. Niezapomniane przeżycia. Naprawdę zgadzam się z ludźmi, którzy piszą „Cudze chwalicie, swojego nie znacie”. Wiem, że zmieniam temat, ale kto wie czy Wojtek albo Natka nie nawiedzą kiedyś tych terenów Śląska ;).

    • Nie ma „Wojtek albo Natka” – wszędzie jeździmy razem :).
      Mamy nadzieję, że damy radę – plany na wakacje dopiero się kształtują i zobaczymy, gdzie nas rzuci.

      A swoją drogą – my jutro z samego rana (5.30…) ruszamy do Oliwy, a gdy już z niej wrócimy, wybieramy się do Poznania, coby wreszcie wpaść do Nowego Zoo, bo przy okazji ostatniej wizyty w Wielkopolsce jakoś nie daliśmy rady :).

  8. Trzeba przyznać, że przez ostatnich kilka lat w Śląskim zoo zmieniło się bardzo dużo (w porównaniu do lat wcześniejszych). Każdy zauważy, że nie wszystkie inwestycje są do końca udane i mają pewne braki, ale postęp jest znaczny.

    Przede wszystkim, ostatnio widać nowe działania, których wcześniej nikt by się nie spodziewał. Z drugiej strony są ogrody w Opolu, czy we Wrocławiu, do których każdy porównuje śląskie zoo. Oczywiście wypada ono w tym porównaniu słabiej. W tak wielkiej konurbacji każdy chciałby zobaczyć coś lepszego. Większość ekspozycji nie rzuca na kolana.

    Jednak widać, że zoo ma kilka dość sensownych planów. Z jednej strony sprowadzenie bardzo „magnetycznych” zwierząt jak słonie, żyrafy i ptaki do HWL, a z drugiej niezwykle interesujących oryksów arabskich.

    Chciałbym się jeszcze odnieść do porównania ekspozycji antylop w Krakowie. Tam ekspozycja jest po prostu inna (pomijając fakt małych wybiegów). Jest ona w pewnym sensie bezpieczniejsza, bo zwierzęta unikną faszerowania ich różnym świństwem, a ludzie ewentualnego ugryzienia. W Krakowie bariera jest bardziej naturalna (czyli +), a w Chorzowie mamy większą bliskość zwierząt (też +).

  9. Bardzo ciekawy reportaż. A jak wygląda dojazd do chorzowskiego zoo z dworca kolejowego w Katowicach bądź w Chorzowie?
    Interesuje mnie też czy frankoliny nadobne (Francolinus hildebrandti) oraz rozelle czerwonoczelne (Barnardius barnardi) były na ekspozycji i ile ich było?

  10. Dojazd z dworca w Katowicach do zoo jest bardzo dobry i łatwy. Jeździ kilka linii, numerów nie pamiętam, a poza tym to się zmienia z uwagi na remonty.
    Co do ptaków to niestety nie pamiętam, nie potrafię odpowiedzieć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s