Tierpark Hellabrun Zoo w Monachium, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga. Część II

Zapraszamy na drugą część relacji naszego terenowego korespondenta Kalata z Tierpark Hellabrun Zoo w Monachium. Wczoraj zwiedzanie zakończyliśmy na wielkiej ptasiej wolierze, dziś zaczynamy od strefy amerykańskiej.

(Tekst i zdjęcia są autorstwa Kalata, Mrówkojad dokonał jedynie edycji tekstu oraz doboru zdjęć)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kolejną strefą kontynentalną jest Ameryka. Pierwszymi jej mieszkańcami jest para wilków grzywiastych. Mają one do swojej dyspozycji, jak to w Monachium, duży, zielony, ładnie zaaranżowany wybieg ze sporą domieszką wody od strony zwiedzających.

Podobnie prezentuje się teren zamieszkały przez nandu szare, mary, wikunie, kapibary i mrówkojady. Skład wybiegu trzeba przyznać dość efektowny. Niestety mi udało się zobaczyć tylko nandu i wikunie. To, że nie udało mi się wypatrzyć mrówkojada jest dość zrozumiałe, bo duży obszar zamieszkuje tylko jedna samica (dwa samce padły w 2011 roku). Zdjęcia niestety tego wybiegu nie posiadam, ale wygląda bardzo podobnie do wszystkich innych w tym zoo. Trzecią i jednocześnie ostatnią amerykańską ekspozycją są bizony leśne, pieski preriowe i liczne amerykańskie ptactwo wodne.

Wybieg północnoamerykański

Pieski preriowe, w przeciwieństwie do świstaków, można oglądać bezproblemowo w dużych ilościach. Co ciekawe w 2011 w Monachium urodziło się aż 20 piesków i dokładnie taka sama liczba zwierząt padła w tymże roku. Mijam dość osobliwy przeszklony pawilonik żółwi pustynnych i promienistych i dochodzę do stawu flamingów.

Pawilon żółwi pustynnych i promienistych

A tam ponad setka flamingów różowych i karmazynowych w tym kilkanaście tegorocznych pisklaków! Przy stawie widać liczne walcowate gniazda zbudowane z błota.

Flamingi

Flamingi

Obracam się o 180 stopni i wchodzę do otwartego w 2005 roku dużego pawilonu, którego prawą część zajmują terraria, natomiast lewa to bardzo obszerne pomieszczenia wewnętrzne goryli, szympansów i koczkodanów Diana. Obiekt prezentuje się bardzo dobrze, dach jest szklany, dzięki temu w środku jest bardzo jasno. Liczna roślinność znajduje się zarówno w przestrzeni przeznaczonej dla zwierząt, jak i dla zwiedzających.

Wejście do pawilonu człekokształtnych i terrarium

W Monachium mieszkają po 3 samce i 5 samic szympansów i goryli. W ostatnich dwóch latach przychówków nie było.

Pomieszczenia wewnętrzne goryli i szympansów

Pomieszczenia wewnętrzne goryli i szympansów

Jeden z mieszkańców

Terraria zamieszkane są przez różne gatunki płazów, gadów i ryb w tym między innymi aligatory amerykańskie, pytony zielone, rzekotki szmaragdowe czy samicę legwana nosorogiego. Aligator amerykański to jedyny przedstawiciel krokodyli w Monachium.

Aligatory missisipijskie

Ciekawostką jest, że gatunki w terrariach w tym obiekcie nie są podpisane za pomocą standardowych w każdym zoo kartek papieru, tylko z użyciem małych ekranów LCD! Opis gatunku występuję na nich zamiennie ze zdjęciami poszczególnych gatunków. Według mnie jest to zupełnie zbędny bajer. Specyficzną kładką między zewnętrznymi wybiegami goryli i szympansów przechodzę do budynku Akwarium, które zostało otwarte w lipcu tego rok po trwającym 6 miesięcy remoncie budynku pochodzącego z lat 30.

Wybieg zewnętrzny szympansów

Wejście do akwarium

Na parterze prezentowane są wyłącznie węże jadowite m. in. mamby zielone, żmije gabońskie, grzechotniki straszliwe, mokasyny gładkie (prezentowane tylko w czterech zoo w Europie), mokasyny miedziogłowce, kobry czarnobiałe. Piwnica to już królestwo ryb. Znajduje się tu 26 akwariów zamieszkanych przez 5000 ryb reprezentujących ponad 200 gatunków. Zbiorniki są duże, ładnie urządzone, a większość ryb podobierana geograficznie, dzięki czemu poszczególne akwaria tworzą namiastki konkretnych biotopów. Muszę jednak stwierdzić, że monachijskie akwarium nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Jest to obiekt bardzo standardowy, jakich wiele w Europie. Być może są tam zwierzęta, które urzekłyby niejednego akwarystę, jednak nie posiadam wiedzy by to ocenić. Opuszczam Akwarium i wchodzę do Raju Orangutanów. Wchodzę w sposób szczególny ponieważ tunelem wewnątrz klatki dryli.

Klatka dryli…

W tym roku przyjechały dwie samice dryla z angielskiego Lympne, które dołączyły do mieszkającego w Monachium od zeszłego roku samca z zoo w Wuppertalu. Hellabrun Zoo jest koordynatorem programu EEP dla dryli, których w europejskich placówkach jest jedynie 70, a na wolności jedynie 3500 osobników. Bliskimi sąsiadami dryli jest grupa 7 mandryli. Było ich sporo więcej, ale w zeszłym roku 6 osobników wyjechało do innych placówek. Centralną, największą cześć Raju Orangutanów zajmują jego tytułowi mieszkańcy, czyli grupa samca i 6 samic orangutana sumatrzańskiego.

Zewnętrzna ekspozycja orangutanów

Raj orangutanów jest tak zbudowany, że jego wewnętrzną część, niejako dziedziniec, zajmują pomieszczenia wewnętrzne i klatka zewnętrzna orangutanów, a otaczają je pomieszczenia wewnętrzne wielu innych gatunków małp. Na zewnątrz całego kompleksu znajdują się ich wybiegi zewnętrzne, często w postaci wysp. W pierwszej kolejności oglądam czepiaki brązowe. Gatunek krytycznie zagrożony wyginięciem, a w Hellabrunn Zoo mieszka pięciu jego przedstawicieli. Kolejnym gatunkiem małp, również bardzo poważnie zagrożonych, jest gibon srebrzysty. W ogrodach zoologicznych Europy jest on niesamowicie rzadki. Przedstawicieli tego gatunku, oprócz Hellabrunn Zoo, posiadają jedynie 3 placówki na Wyspach Brytyjskich oraz zoo w Tbilisi. W Monachium są 2 samce, 3 samice i maluch urodzony w sierpniu tego roku! Stawkę w pawilonie uzupełniają tamaryny białoczube (również o statusie CR), wari rude, sajmiri, siamangi i lemury katta. Osobniki czterech ostatnich gatunków mają do swojej dyspozycji bardzo ładne, porośnięte wysokimi drzewami wyspy.

Wyspa siamangów

Wyspa sajmiri

Wyspa lemurów katta

Tym samym przedstawiłem już wszystkie gatunki naczelnych zamieszkujące Hellabrun Zoo.
Przyszła pora na opisanie strefy australijskiej. Składa się ona z dwóch wybiegów, zamieszkanych przez kangury oraz dwóch niewielkich pawilonów, gdzie znajduję się ich pomieszczenia wewnętrzne oraz ekspozycje mniejszych zwierząt, głównie ptaków.

Pawilon papug i walabbii smukłych

Pierwszy wybieg zajmują walabbie smukłe, które oprócz Monachium w Europie są eksponowane tylko w Rotterdamie i Dalton. Monachijska grupa liczy obecnie około 10 osobników i rokrocznie daje przychówki. Kilka lat temu grupa torbaczy została dotkliwie pogryziona przez psy. Zwiedzający nie upilnowali swoich towarzyszy i te wtargnęły na wybieg kangurów. Mimo tak przykrego incydentu monachijskie zoo nie zdecydowało się wprowadzić zakazu wprowadzania psów i Hellabrunn Zoo dalej można zwiedzać w towarzystwie czworonogów. W pawilonie, gdzie znajdziemy pomieszczenia wewnętrzne walabbii smukłych, swoje lokum mają także kakadu cienko dzioba, kakadu różowa i papużki faliste. Kolejny wybieg, nawet jak na wyśrubowane monachijskie standardy, prezentuje się wyjątkowo ładnie. Zamieszkują go kangury rude (6 młodych w 2011 roku) i łabędzie czarne. Zwierzęta można oglądać z pomostu.

Wybieg kangurów rudych i łabędzi czarnych

Przy drugim pawilonie australijskim znajduje się woliery papug kea, a strefę australijską uzupełnia dalsza część wybiegu kangurów rudych.

Woliera papug kea

Wybieg kangurów rudych

Po drugiej stronie alejki rozpoczyna się część zoo, która w przyszłości ma być strefą azjatycką, a obecnie jest jeszcze bardziej afrykańska. Co ciekawe, strefy geograficzne w zoo zostaną kompletnie pozmieniane. I tak tam, gdzie teraz jest Afryka, będzie Azja, w miejsce Azji powstanie Europa, a w miejsce Europy wskoczy Afryka! Australia i Ameryka pozostaną na swoich miejscach.
W 2020 roku ma to wyglądać tak.

Pierwszym elementem w tej strefie (Afryki przeistaczającej się w Azję!) jest słoniarnia wybudowana w 1914. Wyglądem nieco przypomina wrocławski obiekt. Obecnie zamieszkują ją żyrafy siatkowane i słonie indyjskie. Jeszcze do niedawna w środku znajdowały się ekspozycje innych gatunków zwierząt m.in. pytonów siatkowanych, ale obecnie obiekt przechodzi gruntowną przebudową i nie ma dostępu do jego wnętrza. Dla żyraf budowany jest już nowy obiekt, zaraz przy wejściu do zoo, ma być ukończony w 2013 roku. Docelowo słoniarnia będzie chyba przeznaczona wyłącznie dla słoni indyjskich. Obecnie w zoo jest ich 7, samiec i 6 samic. W 2011 roku urodziły się dwa młode słoniki. O godzinie 14 odbywa się „Elefanten-Show”. Ma ono charakter, w mojej skromnej amatorskiej ocenie, raczej cyrkowy. Zwierzęta w trakcie jego trwania nie są karmione. Odbywają się za to liczne przejażdżki opiekunów na słoniach, a zwierzęta wykonują różne sztuczki, do których są zachęcane, zmuszane przy pomocy kija zakończonego hakiem. Uwagę zwiedzających skupia oczywiście najmłodszy słonik, które jednak nie brał udziału w pokazie, a wraz z mamą znajdował się na sąsiednim wybiegu.

Elefant Show

Elefant Show

Za słoniarnią, przy samym ogrodzeniu zoo, znajduje się wybieg wielbłądów dwugarbnych. Gdy baktriany zostają w tyle, przede mną pojawia się kolejny, piąty już i jednocześnie przedostatni, pawilon. Jest nim Świat Dżungli. Wchodzę do niego mijając dwie woliery. Mieszkańcami jednej są taraje, natomiast drugiej… puchacze syberyjskie. Kompletnie nie rozumiem dlaczego w Świecie Dżungli umieszczono ten gatunek.

Woliera taraji

Woliera puchacza syberyjskiego

Zaraz za wejściem do Świata Dżungli znajduję się bardzo ciekawe i przydatne w zimie urządzenie, a mianowicie „odparowywacz” do okularów. Każdy kto nosi okulary wie jak nieprzyjemne w zimie jest gwałtowne wchodzenie do rozgrzanych pomieszczeń.

Odparowywacz okularów

W centralnej części pawilonu znajduję się imponująca przestrzeń wypełnioną piękną roślinnością będąca halą wolnych lotów. Można wejść po schodach prawie pod samą przeszkloną rozgrzaną kopułę, gdzie skwar jest niesamowity. Temperatura tam wynosiła na pewno ponad 50 stopni Celsjusza, prawdziwa sauna!

Roślinność Świata Dżungli

Roślinność Świata Dżungli

Roślinność Świata Dżungli

Mieszkańcami tej przestrzeni jest kilka gatunków papug, rudawki wielkie (największy gatunek nietoperza), nietoperze z gatunku Eidolon helium oraz kanczyle malajskie. Całość uzupełniają żółwie czerwonolice zamieszkujące niewielkie zbiorniki wodne. Mi niestety nie udało się wypatrzeć ani nietoperzy, ani kanczyla.

Trzeba podkreślić, że roślinność w tym pawilonie jest absolutnie fantastyczna, przepiękna i bardzo dobrze utrzymana. W pawilonie znajduje się bardzo ciekawa ekspozycja teju argentyńskiego czarno-białego. Szyba odgradzająca zwiedzających ma tylko metr wysokości, dzięki temu oglądanie jaszczurki znacząca zyskuje na atrakcyjności. Jest to dowód na to, jak nieraz prostymi zabiegami można w zoo zwiększyć zainteresowanie zwiedzających mniej imponującymi gatunkami. Bardzo mi się ta ekspozycja podobała, a dodatkowo trafiłem akurat na karmienie! Pracownik wrzucał co chwilę na wybieg teju martwe myszy.

Ekspozycja teju argentyńskiego

Karmienie teju

Kolejne herpetarium to dom żółwi pustynnych. Tu niestety mamy już do czynienia z pełna szybą od podłogi aż do sufitu.

Żółwie pustynne

W środka Świata Dżungli mamy jeszcze wgląd do pomieszczeń wewnętrznych lwów, taraji i lampart chiński, ale drapieżniki te znajdują się akurat na wybiegach zewnętrznych.

Ekspozycja wewnętrzna taraji

Wybiegi zewnętrzne są bardzo ładnie urządzone, ale niestety bardzo małe! Klatka lampartów chińskich ma może ze 100 metrów kwadratowych.

Klatka lampartów chińskich

Wybieg lwów jest tylko trochę większy, a mógłby być znacznie, ponieważ zdecydowanie więcej miejsca niż sam wybieg zajmuje okalająca go fosa. W zasadzie można powiedzieć, że nie jest to wybieg z fosą, tylko staw z niewielkim półwyspem.

„Staw” lwów

Wybieg lwów był ostatnim elementem Świata Dżungli. Udaje się do miejsca, które w Monachium, oprócz Groty Nietoperze i wielkiej woliery ptaków, wywarło na mnie największe wrażenie. Jest to pawilon wraz z wybiegiem zewnętrznym, żółwi olbrzymich z Seszeli. Na ekspozycji towarzyszą im pawie indyjskie. Grupa żółwi olbrzymich liczy 11 osobników, które są naprawdę olbrzymie! Wybieg jest tak skonstruowany, że żółwie znajdują się dla zwiedzających na wyciągnięcie ręki. Bez problemu możliwe byłoby poklepanie olbrzymiego gada po skorupie. We wnętrzu pawilonu oprócz żółwi olbrzymich prezentowana jest kolekcja bezkręgowców.

Żółwie olbrzymie na spacerze

Żółwie olbrzymie na spacerze

Odpoczywający żółw olbrzymi

Żółwie olbrzymie w akcji

Większa grupa żółwi olbrzymich

Żółw olbrzymi na wyciągnięcie ręki

Pozostało nam jeszcze zajrzeć do pand małych i możemy przystąpić do zwiedzania strefy afrykańskiej, która jest ostatnim etapem wędrówki po zoo.

Doskonały wybieg pand małych

I same pandy małe w swojej ulubionej pozie

Zaczynamy od świń rzecznych i korowników czarnych. Wybieg jest oczywiście otoczony fosa, a na niej możemy dostrzec gniazda z jajami! Świnie rzeczne odpoczywały w oddalonej od zwiedzających części wybiegu.

Koronniki czarne…

…i ich gniazdo

Kolejnym afrykański wybieg zamieszkany jest przez niale grzywiaste, samca dzioboroga abisyńskiego oraz również koronniki czarne. Na tym wybiegu również można dostrzec gniazda korowników zbudowane na niewielkich wysepkach na fosie tuż przy zwiedzających. Stadko nial grzywiastych liczy około 10 osobników i daje coroczne przychówki.

Na pierwszym planie koronnik czarny, na drugim dzioboróg abisyński, a na trzecim niale grzywiaste

Gniazdo korowników czarnych

Dalej idę jedną z głównych alejek w zoo i po prawej stronie mam bardzo obszerny wybieg, chyba największy w zoo. Jego mieszkańcami jest stado kilkunastu sztuk krytycznie zagrożonych wyginięciem gazeli Mhora. Towarzyszą im na wybiegu żółwie pustynne, para żurawi rajskich i kolejny samiec dzioboroga abisyńskiego.

Wybieg gazeli Mhora

Wybieg gazeli Mhora

Zaraz za tym wybiegiem znajduje się bardzo podobny, którego mieszkańcami są kudu wielkie, zebry Hartmana, marabuty, strusie afrykańskie i antylopy eland! W Monachium jest aż 7 zebr górskich, z tego część urodziła się we wrocławskim zoo. Na wybiegu tym widać także sprzątających pracowników zoo. Zresztą na przynajmniej pięciu wybiegach roślinożerców podczas mojej sobotniej wizyty widziałem krzątający się pomiędzy zwierzakami personel.

W oddali widać kudu wielkie

Zebry, strusie i elandy

Strusie i marabuty

Szkoda, że w ostatnim czasie we Wrocławiu marabuty i koronniki ugrzęzły gdzieś w pozaekspozycyjnach czeluściach i nie towarzyszom antylopom na wybiegach. W Hellabrun zoo te wielogatunkowe afrykańskie wybiegi prezentują się bardzo fajnie.

Po przeciwnej stronie alejki znajduje się wybieg likaonów oraz skały pawianów płaszczowych. Skały pawianów są dość podobne do innych tego typu obiektów w europejskich zoo. Przy skałach pawianów trafiłem na wyjątkowe zagęszczenie psich zwiedzających.

Wybieg likaonów

Skały pawianów

Skały pawianów

Tym sposobem skończyliśmy spacer po Hellabrum Zoo. Jest to duży ogród zoologiczny o powierzchni 40 hektarów na którego dokładne zwiedzenie trzeba przeznaczyć cały dzień, a nawet więcej. Dodatkowo trzeba zauważyć, że praktycznie cała jego powierzchnia jest już zagospodarowana na cele ekspozycyjne. Nie ma tu już terenów niezagospodarowanych, które możemy odnaleźć praktycznie w każdym polskim ogrodzie zoologicznym. Ogród jest niesamowicie czysty i zadbany, na tym polu polskie placówki pozostają daleko w tyle. Cechą szczególną nadającą ton monachijskiej placówce są liczne cieki wodne oraz fosy otaczające wybiegi. Plusem jest również to, że nie znajdziemy w Hellabrun zoo wołających o natychmiastową poprawę substandardowych ekspozycji. Mi osobiście zabrakło miejsc gdzie zwiedzający nie byliby oddzieleni od żadnymi barierami. W zasadzie jedynymi takimi miejscami były jaskinia nietoperzy oraz wielka przechodnia woliera. Dlatego właśnie te ekspozycje uważam w Hellabrun za najciekawsze i najbardziej warte odwiedzenia. Podsumowując Hellabrun Zoo jest miejscem jakiego w Polsce nie znajdziemy. Pomimo wielu pozytywnych zmian w polskich placówkach zoo w Monachium prezentuje się o klasę lepiej od najlepszych polskich ogrodów zoologicznych.

Reklamy

5 comments on “Tierpark Hellabrun Zoo w Monachium, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga. Część II

  1. Zaszokowało mnie traktowanie słoni podczas show. Poza tym zoo prezentuje się bardzo fajnie, choć fosy mogły by być nieco mniejsze.

  2. Ja też byłem trochę zaskoczony przebiegiem „Słoniowego show”. Z drugiej strony muszę napisać, że było tam strasznie dużo ludzi, czas mnie naglił, więc widziałem tylko jego fragment.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s