Tierpark Hellabrun Zoo w Monachium, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga. Część I

Dziś wybieramy się do Tierpark Hellabrun Zoo w Monachium, które w wakacje odwiedził nasz terenowy korespondent, Kalat – zapraszamy do przeczytania pierwszej części jego znakomitej relacji!

(Tekst i zdjęcia są autorstwa Kalata, Mrówkojad dokonał jedynie edycji tekstu oraz doboru zdjęć)

Ogród zoologiczny „Tierpark Hellabrun” położony jest w południowej części Monachium na prawym brzegu rzeki Izary. Obszar o powierzchni 40 hektarów poprzecinany jest licznymi kanałami, pomiędzy którymi można się przemieszczać po 25 mostkach. Liczna liczba cieków wodnych w znaczący sposób wpływa na charakter krajobrazowy zoo. Hellabrunn Zoo założony został w 1911 roku, a zatem w zeszłym roku obchodził stulecie swojego istnienia. W dalszym ciągu w wielu reklamach i akcjach promocyjnych ogród odwołuje się do swoich niedawnych setnych urodzin.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Do bramy wejściowej o nazwie „Izara” docieram w sobotni sierpniowy poranek. Do zoo można wejść również z drugiej strony przez bramę znajdującą się przy wybiegu flamingów o wymownej nazwie „flaming”. Ceny biletów są umiarkowanie wysokie. 12 Euro zapłaci osoba dorosła, studenci 8,5 Euro, a dzieci do 14 roku życia 5 Euro. Przyznam, że spodziewałem się droższych biletów zważywszy, że jesteśmy w najdroższym bodaj mieście w Niemczech. Do zakupionego w kasie biletu dostaję za darmo bardzo funkcjonalną i przejrzystą mapkę, która umożliwia sprawne poruszanie się po ogrodzie. Mapka owa wygląda dokładnie tak:

Co ciekawe na teren Hellabrunn Zoo można bez problemu wejść z psem.
Kolekcja zwierząt jest imponująca. Na koniec 2011 roku ogród zamieszkiwało prawie 19 tysięcy (!!!) zwierząt reprezentujących 742 gatunki:

Gromada Liczba zwierząt Liczba gatunków
Ssaki 1090 98
Ptaki 977 110
Gady 363 45
Płazy 145 6
Ryby 8600 275
Owady 2000 25
Pajęczaki 41 3
Inne bezkręgowce 5450 180
suma 18666 742

Trzeba zauważyć, że pomijając ryby i bezkręgowce, których jest bardzo dużo, a biorąc pod uwagę tylko ssaki, ptaki, gady i płazy Hellabrun Zoo posiada już znacznie mniej wyjątkową liczbą zwierząt i gatunków jak na europejskie realia.

Po tym krótkim wstępie przechodzę do opisania mojego spaceru po monachijskim zoo. Niestety, posiadałem przy sobie jedynie aparat fotograficzny słabej jakości, który dodatkowo od czasu do czasu odmawiał posłuszeństwa, także zdjęcia są słabej jakości, a niektóre obiekty nie zostały przeze mnie sfotografowane w ogóle.

Za wejściem skręcam w prawo kierując się do strefy europejskiej. W tym momencie warto wspomnieć, że zoo szczyci się, że jest pierwszym na świecie, które zastosowało strefy geograficzne. Już w momencie założenia w roku 1911 zwierzęta była pogrupowane kontynentami! Obecnie w monachijskim zoo możemy wyróżnić pięć klasycznych stref kontynentalnych: Azji, Afryki, Europy, Australii i Ameryki oraz kilka kolejnych: Polarny Świat, Raj Orangutanów, Pawilon Człekokształtnych z Akwarium, Dziecięce zoo oraz niezdefiniowaną strefę w centralnej części ogrodu, gdzie znajdują się m.in. klatki drapieżników, woliery ptaków oraz jaskinia nietoperzy. Większość zwierząt zamieszkujących strefy kontynentalne jest prawidłowo ulokowana, chociaż zdarzają się wyjątki. Pierwszymi zwierzętami, które mam okazje podziwiać są daniele mezopotamskie. Po drugiej stronie alejki znajduje się zagroda dla dzieci, gdzie bez przeszkód możemy obcować z kozami. Tego typu obiekt jest praktycznie w każdym zoo, więc nie wchodzę do środka, tylko docieram do wybiegu kozic pirenejskich i świstaków. Sam wybieg prezentuje się fantastycznie. Jest duży, urozmaicony z dobrze utrzymaną roślinnością. Do tego opisu powinniście się przyzwyczaić, bo bardzo podobnie wygląda w monachijskim zoo kilkanaście kolejnych wybiegów. Stado kozic pirenejskich jest zdaje się jedynym w europejskich ogrodach zoologicznych! Zwierzęta regularnie się rozmnażają. Kozice na tle trawy skał i drzew prezentują się fantastycznie. Świstaków alpejskich niestety nigdzie nie udało mi się wypatrzeć.

Wybieg kozic pirenejskich i świstaków alpejskich

Mijam ekspozycje pelikanów różowych zamieszkaną przez około 20 osobników i dochodzę do niedźwiedzia brunatnego. W zoo znajduje się jedna samica, która ma do dyspozycji fantastyczny wybieg otoczony fosą oraz niewielkim betonowym murkiem.

Śpiąca samica niedźwiedzi brunatnego

Od strony zwiedzających murek podwyższony jest o szybę. Przyznam, że miałem wrażenie, że jakby niedźwiedź chciał opuścić swoje lokum, to nie nastręczyłoby mu to większych trudności. Będąc przyzwyczajonym w jakich kazamatach nieraz trzyma się niedźwiedzie brunatne w Polsce nie mogłem się nadziwić, że na murku nad fosą nie ma nawet elektrycznego pastucha!

Dość liberalne zabezpieczenie niedźwiedzia przed ucieczką

Sąsiadami największego europejskiego drapieżnika są łosie. Ich wybieg jest obszerny, pięknie zazieleniony i nienagannie utrzymany. Co ciekawe w zeszłym roku w Monachium urodziły się aż cztery łosie. Ile ich jest obecnie nie wiem, mi udało się dostrzec tylko jednego.

Łoś

Po drugiej stronie trasy, którą się poruszam, wybiegi są mniej trawiaste, a bardziej skaliste. Trzy bardzo podobne ekspozycje zamieszkują kolejno liczne stada: koziorożców alpejskich, kozłów śnieżnych i markurów.

Skały koziorożców alpejskich

Skały kozłów śnieżnych

Skały markurów

Sąsiadami tych ostatnich jest para tygrysów syberyjskich. Mi udało się przyłapać jednego z nich na spacerowaniu po murku.

Tygrys syberyjski

Jak widzicie tygrysy, podobnie jak wszystkie wcześniejsze zwierzęta, mają do swojej dyspozycji bardzo ładnie się prezentujący wybieg – otoczony fosą – dopasowany do wymagań zwierząt. Doszliśmy do tygrysów syberyjskich, a zatem znajdujemy się w strefie azjatyckiej. Kolejny wybieg jest wielogatunkowy. Zamieszkują go antylopy nilgau oraz garna, a zatem bardzo typowy zestaw w ogrodach zoologicznych. Kolorytu tej ekspozycji dodaje obecność pary żurawi indyjskich, których nie znajdziemy nigdzie w Polsce, mimo, że są dość powszechne w europejskich ogrodach.

Wielogatunkowy wybieg zwierząt Indii

Stado nilgau jeszcze niedawno było liczne i składało się z kilkunastu osobników, jednak w ostatnim roku aż 6 padło, a pięć kolejnych wyjechało do innych placówek i dlatego w ogrodzie pozostało już tylko kilka sztuk. Stado garn liczy kilkanaście sztuk. Sam wybieg jest nieco mniej zielony od wcześniejszych. Otoczony jest bardzo okazało w niektórych miejscach fosą. Fosy to w ogóle monachijska specjalność. Zoo jest ulokowane w pobliżu licznych kanałów Izery, które są bardzo bystre. Przez sam ogród również przepływa wartki strumyk. Warunki te sprzyjały utworzeniu licznych fos okalających wybiegi. W Hellabrun Zoo praktycznie nie ma wybiegu, który nie byłby otoczony wodą! Często fosy te mają kilka metrów szerokości. Dodatkowo poziom wód gruntowych na terenie zoo jest bardzo wysoki, a ich jakość niezwykle wysoka, dzięki czemu zoo może się zaopatrywać w wodę ze studni zlokalizowanych na terenie ogrodu!

Okazała fosa okalający wybieg zwierząt Indii

Kolejny wybieg zamieszkiwany jest przez cztery osobniki takina mishmi oraz cztery mundżaki chińskie. Tym sposobem dotarłem do pierwszego pawilonu na mojej trasie zwiedzania. Jest to obiekt, którego mieszkańcami są nosorożce indyjskie, świnie brodate, tapiry malajskie oraz leniwce. Nosorożce indyjskie mają do swojej dyspozycji dwa wybiegi – jeden zamieszkany przez samicę, a drugi przez samca. Oba, zgodnie z monachijską tradycją, otoczone są fosą. Nawierzchnia jednego jest typowo piaszczysta, drugiego natomiast trawiasta. W drugiej połowie września urodził się mały nosorożec indyjski, ale niestety przeżył tylko kilka dni.

Piaszczysty wybieg nosorożca

Trawiasty wybieg nosorożca

Dość podobnie wyglądają powierzchnie, które mają do swojej dyspozycji tapiry malajskie oraz świnie brodate. Oba te gatunki reprezentowane są w Monachium przez samca i samice. Tapiry malajskie są o wiele rzadsze w ogrodach zoologicznych od tapirów anta, a także o wiele bardziej efektowne. Świnie brodate w Europie możemy oglądać tylko w Monachium, Berlinie i Londynie. Mimo, że są tak nieliczne nie jest planowane dalsze rozmnażanie w niewoli tego gatunku, ponieważ w naturze radzi on sobie wystarczająco dobrze i EAZA nie rekomenduje dalszego utrzymywania tego gatunku w europejskiej kolekcji. Tak więc warto wybrać się do Monachium by zobaczyć ten rzadki na kontynencie gatunek świni skazany na zniknięcie z europejskich placówek w najbliższych lat.

Wybieg świń brodatych

Śpiąca para tapirów malajskich

O ile wszystkie wybiegi zewnętrzne są dość przyzwoite, o tyle pomieszczenia zewnętrzne, do których zwiedzający też mają dostęp, pozostawiają wiele do życzenia. Zwierzęta mają do swojej dyspozycji niewielkie betonowe boksy oddzielone od zwiedzających suchą fosą. Podobno szczególnie złe warunki mają nosorożce, nie wszystkie osobniki mają nawet do dyspozycji basen wewnętrzny.

Wewnętrzne boksy ekspozycyjne nosorożców indyjskich

Środek pawilonu zamieszkany jest przez swobodnie się poruszające po linach i konarach nad głowami zwiedzających leniwce dwupalczaste. Para tych ostatnich dość dobrze się rozmnaża, ponieważ młode przyszło na świat zarówno w 2011 roku, jak i w sierpniu bieżącego roku.

Instalacje dla leniwców dwupalczastych

Instalacje dla leniwców dwupalczastych

Na przykładzie leniwca widać, że podział geograficzny zoo, chociaż daleko idący, to jednak daleko mu do ideału.

Przed wejściem do pawilonu ustawione są miski z wodą dla czworonożnych zwiedzających.

Miski z wodą dla psów

Kolejny wybieg zamieszkany jest przez bardzo fajnie się prezentujące stado bantengów wraz z licznymi cielakami.

Stado bantengów

Sąsiedni wybieg jeszcze do niedawna zamieszkiwał inny gatunek dzikiego azjatyckiego bydła, czyli gaury, ale niestety w wyniku choroby wszystkie osobniki padły, ostatni w zeszłym roku. Obecnie ich wybieg jest przebudowywany.

Przebudowywany dawny wybieg gaurów

Kolejnymi azjatyckimi kopytnymi, które spotykam, są jaki oraz kiangi. Ich wybieg jest, który to już raz napisze, duży, ładny, zielony i otoczony fosą.

Wybieg jaków i kiangów

W tym momencie opuszczam strefę azjatycką i przedzierając się przez strefę ogródków piwnych oraz placów zabaw dochodzę do Polarnego Świata. Pierwszym obiektem, który zwiedzam w tej strefie, jest pawilon pingwinów arktycznych. Jego mieszkańcami są pingwiny królewskie, czyli drugi największy gatunek pingwina oraz pingwiny białobrewe. Oba gatunki są niestety reprezentowane w monachijskim ogrodzie przez nieliczne osobniki. Przychówków zdaje się też w ostatnich latach nie odnotowano. Ptaki mają do swojej dyspozycji tyko klimatyzowane pomieszczenie wewnętrzne z basenami. Ściana frontowa jest przeszklona i w ten sposób zwiedzający mogą podziwiać zwierzęta.

„Lodówka pingwinów”

Naprzeciwko „lodówki pingwinów” znajdują się baseny płetwonogich. Są to dwa betonowe baseny pomiędzy którymi znajduję się budynek z basenami wewnętrznymi, do których zwiedzający nie mają dostępu i zapleczem hodowlanym. Pierwszą część zajmują niezwykle efektowne uchatki patagońskie.

Uchatki patagońskie

Stado liczy około 10 sztuk. W czerwcu tego roku urodziło się młode, jednak nigdzie go nie dostrzegłem. Zwierzęta, a samce w szczególności, imponują rozmiarami. Uchatki patagońskie można podziwiać dosłownie „na wyciągnięcie ręki”. Betonowy półwysep od zwiedzających oddzielony jest jedynie ponad metrową szybą. Podziwianie olbrzymich 300 kg samców podczas karmienia z takiej perspektywy robi niesamowite wrażenie!

Olbrzymie uchatki patagońskie na wyciągnięcie ręki!

Rozczarowany jestem jednak samym pokazem karmienia. Nie ma on absolutnie nic wspólnego z treningiem medycznym prezentowanym w niektórych polskich ogrodach. W Monachium pielęgniarz po prostu stanął pomiędzy uchatkami, porozrzucał im jedzenie po czym… opuścił wybieg. Całość okraszona była tylko krótkim komentarzem. Drugą część kompleksu płetwonogich zamieszkują uchatki kalifornijskie. Te były wyraźnie mniejsze od swoich południowoamerykańskich kuzynek. Główną atrakcją ich ekspozycji była jednak obecność w basenie licznych tegorocznych przychówków. Dostrzegłem przynajmniej cztery maluchy. Całe stado liczy około 15 osobników.

Kilkutygodniowe uchatki kalifornijskie

Cały kompleks prezentuje się – mimo swojej „betonowatości” oraz braku szyb umożliwiających podziwianie uchatek pływających pod wodą – całkiem nieźle. Pamiętać należy, że ma on ponad 30 lat! Ostatnimi, ale za to absolutnie nie najmniej ważnymi, mieszkańcami Polarnego Świata są zwierzęta, które znajdują się na topliście chyba każdego odwiedzającego ogrody zoologiczne. Para niedźwiedzi polarnych! Do dyspozycji mają najnowszy obiekt w Monachium, otwarty w 2010 roku, którego kompleksowa przebudowa kosztowała ponad 5 milionów euro. Obiekt podzielony jest na dwie części: pierwsza jest typowo skalista, druga natomiast ma nawierzchnie trawiastą uzupełnioną krzakami i skałkami. W obu znajduje się basen, z tymże w pierwszej wbudowano szybę, która umożliwia podziwianie niedźwiedzi pływających pod wodą.

Skalista część niedźwiedzi polarnych

Przeszklony basen

Trawiasta część niedźwiedzi polarnych

Jest jeszcze jeden mały wybieg niedostępny dla zwiedzających, gdzie ewentualnie samica będzie przebywać po urodzeniu młodych. Monachijska ekspozycja tych zwierząt uchodzi za jedną z najlepszych w Europie. Co ciekawe, oba monachijskie niedźwiedzi polarne urodziły się we Włoszech. Samica Giovanna urodziła się 26 listopada 2006 roku w Fasano, a samiec Yoghi 29 listopada 1999 w Zoo Pistoia. Tym samym skończyliśmy zwiedzać Polarny Świat i możemy przejść mostkiem nad potokiem do Dziecięcego zoo.

Widok jakich w Monachium wiele czyli z mostku na potok

Jest to największy tego typu obiekt ze zwierzętami gospodarskimi (domowymi), które miałem przyjemność zwiedzać. Zamieszkuje je wiele ras kóz, owiec, bydła, świń i koni. Poza tymi setki świnek morskich i dziesiątki królików. Stawkę uzupełniają liczni przedstawiciele drobiu.

Tę klatkę zamieszkuje ponad setka świnek morskich

Cechą charakterystyczną jest to, że praktycznie wszystkie stajenki i zagródki posiadają szyby, dzięki czemu zwierzęta możemy oglądać tak w zagródkach, jak i w wewnętrznych pomieszczeniach. Wszystkie zabudowania utrzymane są w jednolitym stylu, elewacje zrobione są z żerdzi pomalowanych na zielono.

Bydło

Kuce

Świnie

Alpaki

Ostatnim elementem dziecięcego zoo jest bardzo duża łąka po której biegają kozy.

Zwiedzający wśród kóz

Jest ona na tyle duża, że mimo obecności kilkunastu kóz, mogłem sobie na jej terenie przysiąść na ławce i w spokoju przygotować kanapki! Rzecz niespotykana w polskich placówkach, gdzie trzymane na niewielkiej przestrzeni kozy potrafią wygrzebać jedzenie z kieszeni czy też z wózków dziecięcych.

Łąka nad potokiem będąc dziecięcym zoo

Łąka nad potokiem będąc dziecięcym zoo

Dziedziniec jest bardzo fajnie położony nad potokiem. Z jego terenu bardzo dobrze widać jedną z większych atrakcji zoo w Monachium, którą jest… most linowy! Most można rozhuśtać naprawdę solidnie tak, że co chwila mniej uważne osoby zaliczają upadki. Kładka prezentują się bardzo efektownie i stanowi atrakcję nie tylko dla najmłodszych.

Mostek linowy

Mostek linowy

Mostek linowy

Opuszczamy Dziecięce zoo i udajemy się alejką pomiędzy potokiem, a strefę azjatycką w stronę centralnej części ogrodu, którą ja roboczo w swoje relacji nazwałem „strefą niezdefiniowaną”, gdzie znajdują się różnorodne gatunki z wielu kontynentów. Po drodze po prawej stronie mogę podziwiać bardzo ciekawe krajobrazy w postaci wybiegów afrykańskich roślinożerców znajdujące się po przeciwnej stronie potoku.

Antylopy po drugiej stronie rzeki

Taka perspektywa oglądania zwierząt jest bardzo fajna i na szczęście zdają sobie z tego sprawę włodarze ogrodu, ponieważ zainstalowano leżaki o bardzo ciekawym kształcie umożliwiające podziwianie namiastki afrykańskiego safari znajdującego się na się drugim brzegu potoku.

Ciekawy leżak…

…i jeszcze ciekawsze z niego widoki na gazele Mhora

Nie ma jednak czasu na leżakowanie, bo kolejne na trasie zwiedzania są pingwiny Humboldtta. Te, w przeciwieństwie do wcześniejszych gatunków pingwina, nie są reprezentowane przez pojedyncze osobniki, tylko stanowią poważne, prawie 30-osobnikowe stado. Jeszcze niedawno było ich sporo więcej, ponieważ w 2011 roku 13 pingwinów wyjechało do innych placówek zoologicznych.

Ekspozycja pingwinów Humboldta

Ekspozycja pingwinów Humboldta

Kolejnym obiektem na trasie zwiedzania są woliery oraz wybiegi otoczone siatką zamieszkiwane przez drapieżniki. Ich mieszkańcami są rosomaki, pantery śnieżne, rysie, pumy, oceloty oraz lisy polarne. Co ciekawe, te ostatnie mają do swojej dyspozycji bodaj najwięcej miejsca.

Ekspozycja rosomaka

Ekspozycja pantery śnieżnej

Uzupełnieniem kompleksu są zapleczowe pomieszczenia tygrysów syberyjskich, które tak naprawdę nie są… zapleczowe, ponieważ zwiedzający mają do nich dostęp, a same pomieszczenia znajdują się na „świeżym powietrzu”.

Zaplecze rysi euroazjatyckich

Mi niestety udało się wypatrzeć tylko pumę oraz rysie. Takie są niestety realia, gdyż wybiegi są bardzo gęsto porośnięte, a do tego pełne pni, konarów i głazów z licznymi kryjówkami, a zamieszkują je drapieżniki, które, jak wiadomo, głównie śpią. Nieco rozczarowany, że w dalszym ciągu w życiu nie widziałem rosomaka, idę w stronę groty nietoperzy. Nietrudno się domyślić, kto jest najliczniejszym i najbardziej efektownym mieszkańcem tego pawilonu. Zanim jednak przejdę do opisu samej groty chcę pokrótce opisać innych mieszkańców. W pawilonie znajduje się bardzo dużo pomieszczeń małych i średnich, gdzie prezentowane są niewielkie ssaki. Spotkać to możemy m.in. hutie kubańskie, której towarzyszą amazonki kubańskie. Hutie można oglądać w kilkunastu europejskich placówkach. Innymi ssakami są aguti oliwkowe (o wiele rzadsze w zoo niż aguti złociste), badylarki, mangusty pręgowane i kilka innych gatunków gryzoni, głównie myszy. Wolierę przylegającą do pawilonu zamieszkują puszczyki mszarne. Najefektowniejszym miejsce pawilonu, a może i całego zoo jest grota nietoperzy. Wchodzimy do zaciemnione pomieszczenia, urządzonego w ten sposób, że naprawdę można odnieść wrażenie, że jest się w niewielkiej jaskini. Dokoła nas fruwają setki (!) nietoperzy, a konkretnie liścionosów krótkoogoniastych (Carollia perspicillata). Dopełnieniem klimatu jest unoszący się w powietrzu zapach będący mieszaniną świeżych i sfermentowanych owoców. Gatunek Carollia perspicillata jest bardzo liczny w ogrodach zoologicznych, ponieważ bardzo łatwo się rozmnaża. Starczy powiedzieć, że w 2011 w Monachium urodziło się 30 małych liścionosków krótkoogoniastych.

Jaskinia nietoperzy

Ekspozycja naprawdę robi wrażenie. Co kilka sekund czuje się pęd przelatującego nietoperza koło ręki, głowy, nogi, ucha. Najlepsze jest to, że ludzie odruchowo cały czas próbują robić uniki przez co znajdują się na jeszcze bardziej kolizyjnym torze, a nietoperze ZAWSZE w ostatniej chwili potrafią ominąć przeszkodę. W ścianę groty wbudowane jest niewielkie terrarium, którego rezydentami są aksolotle. Po wyjściu z groty nietoperzy mijam z prawej strony wolierę kruków, a z lewej wybieg koni Przewalskiego.

Woliera kruków

Wybieg koni Przewalskiego

Docieram do dwóch europejskich wybiegów nieco oddalonych od zasadniczej części strefy starego kontynentu. Mieszkańcami jednego jest wataha czterech wilków. Drugi natomiast zamieszkują… tarpany i tury! Oczywiście gatunki te dawno wyginęły, a w Monachium mamy do czynienia ze specyficznymi, podobnymi do tych wymarłych zwierząt rasami koni i bydła. Zapewne są to koniki polskie i tzw bydło Hecka. Nie zmienia to jednak faktu, że eksponowane są pod nazwą tarpana i tura! Tym sposobem dotarłem do jednego z najciekawszym miejsc w monachijskim zoo. Jest nim imponująca, olbrzymia przechodnia woliera ptaków. Jej powierzchnia wynosi 5 tysięcy metrów kwadratowych, a wysokość kilkanaście metrów!

Ciężko dostrzec, że znajdujemy się w wolierze…

… gdzie w środku rosną takie drzewa!

W jej wnętrzu znajdują się wiele wysokich drzew, stawy, potoki. Architektonicznie prezentuje się bardzo fajnie, konstrukcja nośna na której rozpięta jest siatka to kilka wysokich słupów. Mieszkańcami woliery są liczne gatunki kaczek: hełmiatki, różańce białolice, płaskonosy, karolinki, cudokaczki, drzewice białolice, różańce zwyczajne, mandarynki, bielaczki, kapturniki i bernikle rdzawo szyje. Wszystkie gatunki reprezentowane są w liczbie od kilku do kilkudziesięciu osobników. Kolejnymi mieszkańcami woliery jest para bocianów czarnych. Niestety nie udało mi się ich wypatrzeć. Największą atrakcją woliery jest bez wątpienia ibis szkarłatny w sile blisko 100 ptaków. Ptaki świetnie się rozmnażają, w zeszłym roku wykluły się 32 pisklaki! Bardzo fajnie prezentuje się też ibisy kasztanowate, których nie znajdziemy w żadnym polskim zoo. Najrzadszym gatunkiem w wielkiej wolierze jest krytycznie zagrożony wyginięciem ibis grzywiasty – 9 pisklaków w zeszłym roku. Stawkę uzupełnia kilkanaście osobników ibisa żółtolicego.

Mieszkańcy wielkiej woliery

Mieszkańcy wielkiej woliery

Mieszkańcy wielkiej woliery

Tyle na dziś – ciąg dalszy już jutro!

Reklamy

10 comments on “Tierpark Hellabrun Zoo w Monachium, czyli tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga. Część I

  1. Wspomniana przeze mnie „lodówka pingwinów” już nie jest tak uboga w zwierzęta, ponieważ ostatnio z Wiednia przyjechało 7 par pingwinów skalnych

  2. Świetne, świetne, i jeszcze raz świetne 😀 Może niebawem i ja w końcu popełnię jakąś relację jako notoryczny czytelnik? 😀

      • Kolejny świetny niemiecki ogród jak widzę 🙂 Ogólnie wypad do Niemiec to obowiązkowy punkt bycia prawdziwym zoomaniakiem.

        Co do woliery ibisów – nie mogę się doczekać aż gdziekolwiek w Polsce powstanie jakaś wielka woliera dla ptaków – najlepiej przechodnia. W niemieckich ogrodach to standard, aczkolwiek i w krajach porównywanych do Polski są obecne (Węgry/Czechy). Oglądanie stada ibisów liczącego kilkadziesiąt sztuk robi wrażenie, podobnie stada kilkunastu sępów czy orłów… W Pl mamy dobre zaczątki ale często jest to wszystko budowane ze zbyt małą fantazją.

        No ale koniec biadolenia – gratuluję relacji, jest świetna no i czekam na ciąg dalszy 🙂

  3. Najbardziej chciałbym zobaczyć wolierę, liczba ibisów robi wrażenie. Co do samego tekstu to bardzo dobrze napisany 🙂

  4. Z ptasich wolier niemalże przechodnich najbardziej podoba mi się rozwiązanie praskie, gdzie woliera przechodnią jest, ale piesi mają swoje miejsce pod wiatą. Te wypełnione są różnymi materiałami dydaktycznymi

  5. To jest w gruncie rzeczy kapitalny a także
    wskazany kawałek informacji. Jestem szczęśliwa, że trafiłam
    na Twój materiał. Dziękuję za udostępnienie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s