Cyrk na kółkach, czyli co zgrzyta w „Madagaskarze 3”?

Znamy animacje, które łamią wszelkie schematy, uczą bawiąc i bawią ucząc, na przykład tolerancji (Odlot, Księżniczka i żaba), znamy animacje pomysłowe i przekraczające granice bycia tylko filmem animowanym (Toy Story 3), znamy też animacje, które w piękny i wzruszający sposób przestrzegają przed czymś, co może się stać (WALL-E). Madagaskar 3 też przed czymś przestrzega – ale raczej nie przed żadnym z powyższych…

Z animacjami najczęściej jest tak, że im dalsze części kręcą wytwórnie, tym są one słabsze, ale tym więcej też zarabiają pieniędzy. Patrząc na trzecia część Madagaskaru, jednej z najpopularniejszych animacji ostatnich lat, trudno nie odnieść wrażenia, że i w tym przypadku zadziałał ten sam mechanizm.  Nieważna fabuła, nieważna logika i nieważny jakikolwiek sens – ważne, że film zarobi (do tej pory – 720 mln $).

Początek filmu nie wprowadza tak naprawdę wielkich zmian w stosunku do części drugiej – czwórka głównych bohaterów – hipopotamica Gloria, jej partner (!) żyrafa Melman, zebra Marty i lew Alex, którzy w części pierwszej uciekli z nowojorskiego zoo, tutaj próbuje do niego wrócić z Afryki. Jak zawsze pomagają w tym cwane pingwiny, korzystające dodatkowo z niezwykłych umiejętności szympansów. Jednak traf chce, że bohaterowie nie trafią od razu do Nowego Jorku – najpierw wylądują w Europie. Tutaj, uciekając przed prześladującą ich „łowczynią” dzikich zwierząt, trafiają do objazdowego cyrku, który daje im możliwość powrotu do wymarzonego zoo…

Żeby nie było, że czepiamy się niepotrzebnie, że jesteśmy subiektywni i że jesteśmy uprzedzeni, zaczniemy od pozytywów, których – wbrew pozorom – trochę jest!

Film jest doskonale skrojony marketingowo. Dostajemy tutaj znanych i darzonych przez nas sympatią bohaterów, którym kibicujemy już od kilku lat. Film jest pod wieloma względami idealny dla dzieci – niezwykle kolorowy, pełen gagów i slapstickowych chwytów, które z pewnością będą bawić też dorosłych, ale z drugiej jednak momentami razi infantylnością lub „zbyt dorosłymi” motywami.  Zaskoczyło nas wykorzystanie wielkich popowych hitów – Katy Perry czy MC Hammera. Poza tym film jest miejscami niesamowicie zabawny. Pingwiny i szympansy spisują się wspaniale (Król Wersalu jest absolutnie znakomity!!!), a wątek miłosny Juliana powala na kolana i bawi do łez. Można się więc na tym filmie dobrze bawić, ale…

No właśnie, „ale” jest bardzo duże i niejedno w dodatku. Bo to, że film się nieźle ogląda i jest w nim sporo dobrego humoru na pewno go ostatecznie nie ratuje, A co sprawia, że jednak nie jest to dobry film?

Po pierwsze – postać głównej antagonistki. My wszystko rozumiemy. Naprawdę. Wiemy, że w bajkach dla dzieci antagoniści najczęściej są przerysowani, jednak przerysowanie postaci Dubois to przekroczenie wszelkich granic prawdopodobieństwa. To już nie jest zabawne, za to staje się okropnie irytujące. Pojawienie się jej postaci na ekranie sprawia, że film leci, niestety, na łeb, na szyję.

Druga sprawa to bzdury fabularne. Nasi bohaterowie nie mogą przedostać się z Afryki do Nowego Jorku, ale bez problemu, przepływając pod wodą, przedostają się z Afryki Wschodniej do Europy i trafiają do Monte Carlo. Ok, godzimy się na różne ustępstwa, ale to jedna z bzdur, której nic nie broni.

Kolejna sprawa to przysłowiowe zmęczenie materiału. Film najlepszy jest w momentach, w których odnosi się do znanych nam już, zabawnych postaci – Juliana czy pingwinów. Operowanie schematami (jeśli pojawia się cyrk – to oczywiście rosyjski) niestety się tu zupełnie nie sprawdza. Niepotrzebna brutalność razi w oczy, a dynamika i błyskawiczne tempo, z jakim pędzi akcja, tak naprawdę nie jest niczym innym, jak przykrywką dla miałkiej fabuły, na którą scenarzyści najwyraźniej nie mieli dobrego pomysłu.

Julian nie zawodzi!

Julian nie zawodzi!

Najgorsze jednak zostawiamy na koniec, bowiem film – czy jego twórcy tego chcą, czy nie chcą – jest filmem głęboko szkodliwym i wyrządzającym wielka szkodę środowisku zoologicznemu. Kiedy nasi bohaterowie trafiają do cyrku i poznają zżyte z nim zwierzęta, nie marzą o niczym poza powrotem do domu, czyli do zoo w nowojorskim Central Parku. Przez całą ich podróż cyrk pokazywany jest jako wspaniałe miejsce, dom, i raj dla zwierząt, które mieszkają w nim od lat, jako miejsce spokoju i radości. Kiedy Melman, Gloria, Alex i Marty ostatecznie docierają do Nowego Jorku uświadamiają sobie, że to nie w zoo i nawet nie w Afryce byli naprawdę wolni i szczęśliwi, ale… w cyrku właśnie! Z tego wychodzi prosty wniosek – najlepszym miejscem dla dzikich zwierząt jest cyrk! Hurra! Jedziemy dalej!

Nie ukrywamy, wkurzyło nas to ogromnie, ponieważ prowadząc taką działalność, jaką prowadzimy, chcemy szerzyć idee dobrego zoo, które istnieje w dobrym celu, a jednocześnie zwracamy uwagę, że cyrk jest jednym z miejsc, do których zwierzęta nigdy nie powinny trafić. Twórcy Madagaskaru 3 mieli doskonałą możliwość, żeby pokazać, jak naprawdę wygląda życie zwierząt w cyrku i tej możliwości nie wykorzystali. Cały film, będąc gloryfikacją cyrku, pokazuje, że jest to jedno z najlepszych, wręcz wymarzonych miejsc, w jakich mogą żyć zwierzęta.

To nie jest dobry film – dzieciakom pewnie będzie się podobać, a i dorosłym spodoba się wiele gagów, my jednak odradzamy i mamy nadzieję, że piąta część już nie powstanie (bo prace nad czwartą już trwają…).
Polecamy za to poczytanie „7 Dni Zoo” i innych artykułów zoologicznych na Mrówkojadzie :).

Advertisements

14 comments on “Cyrk na kółkach, czyli co zgrzyta w „Madagaskarze 3”?

    • Niestety, chodziło nam o piątą, ponieważ to, że powstanie czwarta część, jest już pewne – ruszyły bowiem zaawansowane prace nad kontynuacją, która do kin wejdzie latem 2014 – to już nieuniknione…

      • W takim razie zwracam honor, ja póki co nawet 3 części nie widziałem, zwiastuny mnie nie przekonały a mam duży sentyment do jedynki.

        • Bo jedynka to zabawna historia i całkiem udany film, ale jak to zwykle bywa, jeśli produkcja odniesie sukces – robimy kolejne części, w których do bólu ogrywamy zgrane schematy, wrzucamy mnóstwo akcji, bohaterów i liczymy, że się sprzeda. Kosztem fabuły i jakości – rzut oka na animacje z ostatniej dekady pokazuje, że tylko kilka kontynuacji się udało („Shrek 2”, „Toy Story 3”), większość zaś była fatalna (choćby kolejne „Epoki lodowcowe” – a przecież jedynka to też był naprawdę dobry film).

          • No tak znam ten schemat. Jednak nie zgodzę się co do „Epoki Lodowcowej” bowiem druga część wg. mnie była świetna, to samo z „kung-fu Panda 2”.

          • „Kung Fu Panda 2” – zgoda (pisaliśmy nawet o tej części na stronie), druga „Epoka” – to był niezły film, taka solidna 6 na 10, wyraźnie już słabsza od jedynki, ale na tle kolejnych dwóch części wyróżniająca się bardzo pozytywnie. Bo też i o „3” i „4” chodziło nam przede wszystkim w kontekście „fatalnych kolejnych części.

    • Tyle tylko, że ów smutek Sonii trudno uznać za pochodną bycia w cyrku – to raczej oznaka samotności jako takiej. Wszak gdy pojawia się Julian – jej zupełne przeciwieństwo – nagle „odnajduje swoje szczęście”, a cyrk pozostaje wspaniałym domem.

  1. Moja opinia o filmie dokładnie taka sama. Można się pośmiać, ale by zrobić z cyrku super miejsce? No niby raz Alex mówił, że nikt ich batem nie będzie traktować, ale czy dziecko jakoś specjalnie zwróci na to uwagę? Swoją drogą miałam ciekawą historię z „Fireworks” Katty Perry. Tak sobie oglądam w kinie i sobie myślę: „skąd ja znam tę piosenkę?”. Nie chodziło mi wcale o piosenkarkę, ale właśnie kiedyś ją gdzieś słyszałam w internecie. Wracam do domu z sąsiadką i nagle koło kościoła mnie oświeca :D. Pokaz orek we francuskim Marinelandzie xD.

  2. Marti1995 rozumiem, że w parkach typu marineland,loro parque, sea world to prawie to samo co cyrk. Tam również zwierzęta wykorzystywane są WYŁĄCZNIE do celów komercyjnych. Cyrk OK, ale nie w takim wykonaniu jak w PL, czyli codziennie inne miasto, w Niemczech np.po miesięcy w mieście . Poza tym kto z Was tu piszących widział na żywo warunki bytowania zwierząt w cyrkach?, kto rozmawiał z trenerami? Nie mówie tu o filmikach na yt, które obrazują życie zwierząt w cyrkach w latach 90.

    • Mimo wszystko, film nie prezentuje raczej zachodniego cyrku na wysokim poziomie. Pominę w tej wypowiedzi mój prywatny stosunek do instytucji, jaką jest cyrk. Ale chyba nie trzeba być specjalnie zorientowanym w temacie, aby wiedzieć, że cele cyrku są zupełnie inne od tych, które stawia przed sobą zoo z prawdziwego zdarzenia. I mimo, że w obu instytucjach możemy znaleźć pewne podobieństwa (czasami nawet całkiem duże), to ich ideologia jest zgoła odmienna. Podczas gdy zoo chce zapewnić zwierzętom warunki maksymalnie zbliżone do naturalnych to, cyrk robi coś zupełnie odwrotnego, pozbawiając zwierzęta naturalnych instynktów i zachowań. I mimo, że nie zawsze robi to przy pomocy bata, to często przegina granice.

  3. Z całym szacunkiem ZOOcyrko Fanie, ale Loro Parque, czy Sea Worldy to z całą pewnością nie miejsca, w którym zwierzęta wykorzystywane są WYŁĄCZNIE do celów rozrywkowych. Parki te prowadzą również badania naukowe, zajmują się hodowlą niezwykle rzadkich gatunków, w której zresztą niejednokrotnie się specjalizują (patrz. papugi w Loro) i na pewno nie można porównywać pracy tych ośrodków do tego, co odbywa się w cyrkach, a co jest istotnie nastawione wyłącznie na rozrywkę.
    Wojtek – zerknij sobie na idiotyczne ulotki Vivy choćby… Niestety, wciąż jeszcze wiele ludzi utożsamia sytuację zwierząt w ogrodach zoologicznych i cyrkach…

  4. (Z biegu nie wyszło mi ostatnie zdanie – chodziło oczywiście o to, że wielu ludzi utożsamia sobie sytuację zwierząt w zoo, z sytuacją zwierząt w cyrkach.)

    • Z parkami to często właśnie taka kontrowersyjna sprawa, bo no jest ta edukacja, ale jednak wyraźnie widać, że się bardziej nastawia na zarabianie kasy. No nie oszukumy się, w samej Europie (a przynajmniej w krajach UE) jednak są przepisy, podobnie w USA. Porównajcie sobie warunki w jakich trzyma się delfiny w UE, a np. takiej Rosji (przypominam, że to też europejskie państwo, bo stolica jest po europejskiej stronie). Wystarczy porównać w jakich warunkach taki SeaWorld (to się pisze razem ludzie xD) trzymał swoje pierwsze orki, a jak jest teraz. W ciągu ostatnich 50 lat zaszły zmiany i jednak są te starania by zapewnić zwierzętom jak najlepsze warunki. Najlepszym chyba przykładem takich zmian są ogrody zoologiczne. Wiadomo, niewola nigdy nie zastąpi w pełni naturalnego środowiska, ale przez nas, ludzi, wolność przestała być taka perfect. Dlatego właśnie musimy się starać o zmiany na korzyść zwierząt, by żyło im się jak najlepiej. Patryku, w pełni się z tobą zgodzę co do ostatniego zdania. Nie raz widzę jak ludzie zrównują ogrody
      zoologiczne z cyrkami, bo już samo trzymanie w niewoli to zło. Fakt faktem, że są takie zoo, które istnieć nie powinny, ale jednak myślę, że wiele z Nas widzi ogrody zoologiczne jako instytucje szerzące wiedzę o zwierzętach i ich problemach, oraz podejmujące kroki w celu ratowania ich. Jeśli ktoś uważa inaczej to oczywiście może – to Nam gwarantuje prawo – wyrazić swoją opinię. Jednak należy pamiętać, że nie każdego – np. mnie, co przyznaje otwarcie – stać na wyjazdy na Whale Watching czy Safari. Jeśli się uda, to w przyszłym roku zobaczę po raz pierwszy w życiu walenia i tym miejscem nie będzie piękny fjord, ale Marineland. Oczywiście chciałabym żeby moje pierwsze walenie były dzikie, ale mojej rodziny nie stać na takie ryzyko – że tak to nazwę – by wydać kilka tysięcy i nie zobaczyć żadnego walenia, a takie prawdopodobieństwo istnieje. Poza tym Marineland to nie tylko orki, delfiny, ale można tam zobaczyć kilka gatunków płetwonogów (w tym uchatka grzywiasta), pingwinów (ich też jeszcze nigdy nie widziałam). No i przynajmniej tam będę sobie mogła spokojnie kupić coś z orką, a nie jak u nas, że żeby sobie kolekcjonować coś z orkami, muszę co tydzień łazić do Bigi z nadzieją, że będzie jakiś pluszak (obecnie mam 6, z czego połowa z Bigi xD), no wiem, że niby jest to Allegro, ale ja tam bardziej szukam filmów (mój najnowszy nabytek to „Uwolnić orkę: Powrót Keiko do domu”), ewentualnie książek. Jedyny pluszak z Allegro to orka z SeaWorld’u. Kurczę, ale się rozpisałam xD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s