Jak odkrywaliśmy zoo w Kaliningradzie – relacji część VI

Zapraszamy na szóstą – ostatnią już! – część relacji z naszej wizyty w Zoopark Kaliningrad. Dziś zwiedzimy najwyżej położoną część zoo, w której mieszkają niespotykane w Polsce zwierzęta, znajduje się tajemniczy Zamek Śnieżki, pozostałości wspaniałego Skansenu i niesamowite mozaiki, które wciąż jeszcze – mimo upływu lat – robią niesamowite wrażenie!
Zapraszamy do lektury!

Nasz wczorajszy spacer zakończyliśmy na schodach wiodących na najwyższy – pod względem wzniesienia – teren zoo. Gdy wejdziemy już na górę, przed nami rozciąga się ciąg potężnych bunkrowych wybiegów dla niedźwiedzi, wilków i lisów.

Wcześniej mijamy mur, na którym znajdują się zoologiczne rysunki – tzw. okna

Bunkrowe wybiegi dla niedźwiedzi, wilków i lisów…

BARIBALE

Pierwsza dwa skalne „bunkry” zamieszkują niespotykane w polskich ogrodach baribale – czyli amerykańskie niedźwiedzie czarne. W zoo są obecnie trzy osobniki – dwa wiekowe już samce, Argon i Hovd, które przyjechały do zoo w grudniu 1987 roku jako zaledwie półroczne młode (urodziły się w lutym 1987), a także młoda samica Hanni, urodzona w 2000 roku już w Kaliningradzie.

Hanni

Hanni

Co ciekawe, Argon i Hovd mieli przyjechać do Zooparku jako… para i dopiero na miejscu okazało się, że są to dwa samce, dlatego też z Tallina sprowadzono później dwie samice, których w zoo już nie ma.

Argon i Hovd – baribale z kaliningradzkiego Zooparku

Argon i Hovd – baribale z kaliningradzkiego Zooparku

Oba samce należą obecnie do najstarszych mieszkańców zoo.
Hanni mieszka na pierwszym wybiegu, samce zaś wspólnie przebywają na drugim. Niestety, oba wybiegi – podobnie jak wszystkie znajdujące się w tej części ogrodu „bunkry”, choć stanowią kawał historii architektury wiwaryjnej, to z punktu widzenia hodowli i ekspozycji nie prezentują się dobrze – bunkrowa perspektywa zaburza obserwowanie zwierząt, które umieszczone w głębokim dole wydają się dziwnie małe, same zwierzęta zaś otoczone są betonem i mają stosunkowo niedużo naturalnego podłoża. Niewiele poprawiają nieliczne elementy urozmaicające wybiegi – konary, skałki, namiastka roślinności…

Skalny wybieg baribali

Wybieg Hani jest jeszcze mniej urozmaicony i bardziej betonowy, niż wybieg samców

Perspektywa oglądanie zwierząt jest tu znacznie gorsza, niż w przypadku „Skał niedźwiedzi”

WILKI KANADYJSKIE (TUNDROWE)

Kolejny bunkier zamieszkują dwa przedstawiciele bardzo ciekawego podgatunku wilka – wilka kanadyjskiego tundrowego (Canis lupus occidentalis tundrarum), który naturalnie zamieszkuje najbardziej na północ wysunięte obszary tundry – zarówno na Syberii, jak i na terenie Kanady i Alaski. Niestety, dwa kaliningradzkie osobniki niewiele mają z wyglądu wspólnego z tym, jak te wspaniałe zwierzęta mogą wyglądać w środowisku naturalnym…

Aż żal patrzeć na zwierzęta, żyjące na tak nieprzystającym do ich potrzeb wybiegu – razi on jeszcze bardziej, niż bunkry baribali i wypada mieć tylko nadzieję, że projekt przebudowy całego tego kompleksu również uda się zrealizować…

LIS

Jakby tego było mało, cały ciąg zamyka bodaj najbardziej kuriozalny wybieg, zamieszkiwany przez… lisa.

Wybieg lisa

Dobrze, że zwierzak ma część wybiegu gęsto zarośniętą roślinnością, przez co nie wygląda jak rozbitek na betonowej wyspie, niemniej osobliwość tego wybiegu jest pewnym podsumowaniem całkowitego niedopasowania warunków do potrzeb zwierzęcia i oczekiwań zwiedzającego wobec ekspozycji, jaki widoczny jest w wielu miejscach kaliningradzkiego zoo – to pozostałość po czasach, kiedy czynniki te były drugoplanowe. Widać, że zoo ma jeszcze bardzo dużo pracy przed sobą, bo zaległości z minionych epok są tu naprawdę duże.
Tym większe to jednak wyzwanie i nadzieja, że można ogrodowi przywrócić dawny blask.
Póki co jednak lis na swoim wybiegu wygląda tak:

STREFA HISTORYCZNA

Idziemy dalej – wkraczamy na teren, który praktycznie od początków istnienia zoo aż po dzień dzisiejszy nie był wykorzystywany na cele hodowlane – nie było i nie ma tu żadnych ekspozycji ze zwierzętami, całą strefę zajmują bowiem pozostałości dawnego skansenu (z czasów niemieckich) i wodnych urządzeń rekreacyjnych dla dzieci (z czasów radzieckich), które nie nadają się na chwilę obecną do wykorzystania; a także potężny Zamek Śnieżki, który lata świetności ma już za sobą i powoli niszczeje.
Zagospodarowanie tego miejsca winno być priorytetem zoo, jest to bowiem teren o unikatowych walorach architektonicznych i zdecydowanie najbardziej niezwykła i tajemnicza część zoo, która – gdyby przywrócić jej dawną, a mocno już utraconą świetność – mogłaby być nie tylko wielką atrakcją, ale i wizytówką ogrodu, jest to bowiem kompleks niespotykany w europejskich ogrodach.
Od strony bunkrów niedźwiedzi, wilków i lisów pierwszym elementem tej części zoo są pozostałości dawnego skansenu.

SKANSEN

Tyle zostało z dawnego Muzeum Etnograficznego

W 1912 roku na terenie zoo powstało Muzeum Etnograficzne, które było jedyną tego typu ekspozycją w tej części Europy – skansen znajdujący się na terenie ogrodu zoologicznego! Muzeum cieszyło się wielką popularnością, ale wobec coraz większej ekspansji hodowlanej przestrzeni ogrodu w 1930 roku ekspozycję zdecydowano się przenieść do dzisiejszego Olsztynka.
W szczytowym momencie Muzeum Etnograficzne rozciągało się niemal na całym terenie zoo na południe od potoku (łącznie z obecnymi bunkrami baribali i wilków i wybiegami kopytnych górskich.
Na terenie ekspozycji Muzeum Etnograficznego znajdowało się kilkanaście obiektów, m.in. zespół domów białoruskich (na miejscu obecnego bunkra baribali), drewniany kościółek (stał naprzeciwko basenu siwucza, po drugiej stronie potoku), dwa drewniane domy – jeden z werandą, drugi z galerią ten stoi do dziś!), wreszcie zagroda gospodarska.

Chata białoruska – dziś nie ma jej już na terenie ogrodu

Również po drewnianym kościółku protestanckim nie pozostał nawet ślad

Większość ekspozycji przeniesiono w 1930 roku, ale jeszcze do połowy lat 90. pozostałości skansenu były całkiem nieźle zagospodarowane.

Pozostałości skansenu – lata 70. XX wieku

Do dziś ze skansenu pozostały trzy obiekty:
piętrowa chata drewniana:

Widok od frontu

Widok od tyłu

Drewniana rzeźba przed chatą

wspomniany już dom z galerią:

oraz drewniana konstrukcja, pełniąca rolę zadaszenia nad przejściem prowadzącym do znajdującego się nieopodal Zamku Śnieżki:

Póki co wszystkie obiekty są wyłączone z ekspozycji i nie można ich zwiedzać – szkoda wielka, bo mogłyby być naprawdę wielką atrakcją. Obecnie trwają prace nad projektem zagospodarowania skansenu i ponownego jego wykorzystani – mamy nadzieję, że uda się ten plan zrealizować, bo miejsce jest naprawdę ciekawe!

Malowidła zoologiczne na murze zoo znajdującym się tuż obok skansenu

MIĘDZY SKANSENEM A ZAMKIEM ŚNIEŻKI

Tuż obok pozostałości skansenu znajduje się tyleż ciekawy, co enigmatyczny teren zoo – znajdują się tu pozostałości wodnych urządzeń rekreacyjnych dla dzieci pochodzące jeszcze z czasów radzieckich, a które od lat już nie są używane i powoli niszczeją.
W latach świetności – które przypadały jeszcze na przełom lat 80. i 90. XX wieku – teren ten prezentował się tak:

Na powyższym zdjęciu w tle widać zabudowania skansenu (stoją do dziś), z prawej nieistniejącą już piętrową fontannę, natomiast na pierwszym planie nieduży basen o nieregularnych kształtach, otoczony z dwóch stron betonowymi łukami, wewnątrz których znajdowały się nieduże klatki. Oba łuki z zewnątrz pokrywała barwna mozaika, którą wyłożone było także dno basenu. Obiekty te – choć trochę zaniedbane – stoją do dziś, nie są jednak zupełnie wykorzystywane.

Jeden z betonowych łuków

I drugi

I widok od wewnątrz

Zagadką pozostaje jednak przeznaczenie owych „klatek”, które znajduję się od wewnętrznej strony betonowych łuków – w zoo zapewniają bowiem, że nigdy nie było w nich zwierząt, nie ma też na do żadnych dokumentów czy fotografii.
Pytanie zatem – do czego służyły?

Co było w tych „klatkach”?

Macie jakieś pomysły?

Tadziu ma, ale nie chce powiedzieć…

Póki co obiekt powoli niszczeje i czeka na odpowiedni pomysł, jak go właściwie wykorzystać.

Mamy nadzieję, że pomysł się znajdzie i obiekt da się nie tylko odrestaurować, ale i sensownie wykorzystać – szkoda byłoby przecież tak wspaniałych mozaik:

Bardzo ciekawie prezentuje się też – pusty obecnie – basen z wyłożonym mozaiką dnem. Aż prosi się, żeby przywrócić go „do życia”…

Na tyłach basenu – tuż przy murze zoo ciągnącym się wzdłuż Prospektu Mira – znajduje się dziwna brama złożona z trzech betonowych łuków.

Przy środkowym, najwyższym, zawieszona jest metalowa tarcza, ale jakoś nie mamy pomysłu, co to takiego.

Od wewnątrz łuki również pokrywa – wszechobecna w tej części zoo – mozaika:

Tuż obok mozaikowego basenu i pozostałości skansenu, znajduje się coś, co swego czasu również najprawdopodobniej pełniło funkcję basenu, z którego korzystać mogli ponoć najmłodsi zwiedzających – basen ów, niewielkich rozmiarów, powstał w 1982 roku tuż przy Zamku Śnieżki:

Na pierwszym planie basen, w tle – Zamek Śnieżki

Basen stoi dziś pusty i jest już mocno podniszczony, ale znajdujące się na jego dnie betonowe stopnie pokryte barwną terakotową mozaiką wciąż robią niesamowite wrażenie!

ZAMEK ŚNIEŻKI

Przed nami ostatni obiekt na naszej trasie zwiedzania: największy, najbardziej tajemniczy i najbardziej intrygujący – tzw. Zamek śnieżki, określany tez mianem Amfiteatru, Zamku Wróżek, Baśniowego Miasta czy Wspaniałego Miasta. Jak zwał, tak zwał – obiekt zachwyca monumentalizmem i pobudza wyobraźnię – zwłaszcza, jeśli porównamy, jak wygląda dziś, a jak wyglądał kiedyś…

Zamek Śnieżki – grudzień 1982

I ten sam Zamek Śnieżki 30 lat później – sierpień 2012

Obiekt ukończono zaledwie 30 lat temu, w 1982 roku, choć patrząc na postęp jego degradacji można odnieść wrażenie, ze jest znacznie starszy. Wzniesiono go na schodzącym w dół zoo zboczu, w miejscu, gdzie kiedyś znajdował się Dom Kotów. Zbudowano go jako część wielkiego kompleksu, przewidzianego jako Baśniowe Miasto lub Miasto Dzieci, w którym znaleźć miało się mnóstwo atrakcji dla dzieci – fontanny (patrz wyżej), skansen, Zamek Śnieżki i wielki amfiteatr, będący centralnym punktem całego kompleksu. Wszystko miało być ze sobą połączone systemem przejść i korytarzy, z których wiele zachowało się do dziś. Niestety, choć amfiteatr i Zamek Śnieżki ostatecznie wzniesiono, to całego projektu nie udało się doprowadzić do końca, a od połowy lat 90., kiedy zoo dopadł bardzo poważny kryzys, cały obiekt powoli niszczeje i dziś jest zupełnie wyłączony z użytku – ogrodzono go taśmą i do wielu miejsc nawet nie podejdziemy. Podobnie jak w przypadku basenów i skansenu także w przypadku tego obiektu opracowywany jest plan ponownego zagospodarowania i modernizacji (czekamy z wielką niecierpliwością), póki co jednak ze smutkiem można zaobserwować, jak ten niezwykle ciekawy obiekt niszczeje:

Tarasy zarastają roślinnością – w niektórych miejscach wyrosły nawet spore drzewka!

Spomiędzy krzaków widać jeszcze pozostałości mozaiki – w tle sama Śnieżka!

Właściwa część Zamku Śnieżki niemal całkowicie zarosła chaszczami i dziś nie sposób doń nawet dojść – z daleka dostrzec można tylko charakterystyczną wieżę z blaszanym czubem:

Lepiej Zamek widać od strony skał płetwonogich – ale o podejściu bliżej możemy zapomnieć – dołem płynie potok, a teren jest straszliwie zarośnięty:

Względnie najlepiej zachowanym elementem Zamku są wieńczące szczyt amfiteatru krasnale – wykonane z betonu rzeźby przedstawiające siedem (a jakże by inaczej!) dwumetrowej wysokości krasnali, siedzących na betonowych postumentach:

Krasnale widziane „od tyłu”

Z boku (w tle widać wieżę Zamku)

Od przodu

Wreszcie z dołu – można podejść od strony tego nieszczęsnego ptasiego kompleksu za nosorożcem

Zauważyć można, że w betonowych postumentach, na których siedzą krasnale, znajdują się podłużne otwory – najpewniej z nich tryskała woda, kiedy amfiteatr zamieniał się w monumentalną fontannę…

Krasnale, choć mają 30 lat, prezentują się bardzo dobrze i przyznać trzeba, że wykonane są bardzo dobrze – każdy z nich jest inny i ma swój niepowtarzalny charakter:

Są krasnale – jest i Śnieżka. Ponaddwumetrowa rzeźba Śnieżki karmiącej łanię znajduje się na samym dnie amfiteatru.

Na ścianach amfiteatru znajdują się także dobrze zachowane płaskorzeźby z motywami animalistycznymi:

Czekamy zatem, aż powstanie dobry pomysł, jak reaktywować to miejsce – na nas nawet w takim stanie zrobiło piorunujące wrażenie!

Tymczasem zaś dotarliśmy do punktu, skąd rozpoczął się nasz spacer, tuż obok amfiteatru znajduje się bowiem wybieg szopów. Tak oto zakończyło się nasze zwiedzanie, a relacja z kaliningradzkiego Zooparku dobiegła końca!

A pełną galerię zdjęć z Zoopark Kaliningrad znajdziecie TUTAJ.

EPILOG

I jeszcze słowo komentarza na koniec – narzekaliśmy na początku naszej relacji na fakt, iż w zoo nie ma obecnie dostępnej dla zwiedzających mapy i choćby niewielkiego przewodnika.
Narzekaliśmy – i doczekaliśmy się, dosłownie kilka dni temu bowiem ukazał się nowy, niewielki przewodnik po zoo (dobre i tyle!), którego największym atutem jest świetna mapa Zooparku:

Nowa mapa zoo znajdująca się w przewodniku po Zooparku wydanym kilka dni temu

Advertisements

5 comments on “Jak odkrywaliśmy zoo w Kaliningradzie – relacji część VI

  1. epilog epilogiem, a jakie plany na przyszłość? tak kompleksowo? bo z tego co piszecie wszystko niemal nadaje się do przebudowy i takowa jest planowana; jakieś szczegóły?

  2. Bunkry są przerażające, natomiast zamek śnieżki i okolice prezentuje się ciekawie i aż chciało by się zobaczyć odremontowane. Oby znalazły się pieniądze na te wszystkie inwestycje, przede wszystkim związane z poprawą bytowania zwierząt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s