Jak odkrywaliśmy zoo w Kaliningradzie – relacji część III

Zapraszamy na trzecią część relacji z naszej wizyty w Zoopark Kaliningrad. Ostatnio nasz spacer zakończyliśmy u hipopotamów nilowych, dziś zwiedzanie kontynuujemy zatem od nowej małpiarni, a kończymy na wybiegu bizonów.
Zapraszamy do lektury!

NOWA MAŁPIARNIA

Nowa małpiarnia w Zoopark Kaliningrad

Największy obiekt ekspozycyjny w kaliningradzkim zoo, czyli wciąż nieukończona nowa małpiarnia, zbudowana za 36 mln zł, którą postawiono na terenie, który przed wojną znajdował się poza zoo. Obiekt, który jest już niemal gotowy i tylko czeka na obsadę zwierzęcą (docelowo mają w niej zamieszkać m.in. duże grupy hodowlane małp człekokształtnych), rozciąga się od pawilonu hipopotamów nilowych aż do wolier kotów – dokładnych parametrów nie mamy, ale długość obiektu to około 80 metrów! Fasada z ekspozycją małp znajduje się na przeciwko placu z fontanną, natomiast oszklony tył obiektu ciągnie się wzdłuż muru zoo przy ul. Zwierzynieckiej.

Fasada – widok od strony fontanny

Ekspozycja małp – widok fasady

Tył małpiarni – widok od ul. Zwierzynieckiej

Ilość szkła użytego do budowy małpiarni jest doprawdy zdumiewająca. Całość wygląda i owszem, nowocześnie, ale można odnieść wrażenie, że dałoby się to zrobić – za podobne pieniądze – jednak trochę lepiej.
Zanim będziemy w obiekcie oglądać żywe zwierzęta – kiedy tak będzie, trudno powiedzieć – zoo przygotowało dla zwiedzających bardzo ciekawą ofertę, w postaci możliwości grupowego (do 15 osób) zwiedzania obiektu wraz z przewodnikiem. Wycieczki odbywają się trzy razy dziennie w każdą sobotę i niedzielę, czas zwiedzania to około 40 minut, cena – 30 rubli od osoby. Można nie tylko wejść do nieczynnego jeszcze obiektu, ale także zajrzeć na puste póki co wybiegi małp – a to już bardzo fajna sprawa!

Sami oceńcie, jak prezentują się wybiegi dla małp – niestety, nam ocenę utrudnia fakt, iż do końca nie wiemy, jaki gatunek zamieszka na danym wybiegu:

(fot. M.N.)

(fot. M.N.)

(fot. M.N.)

W nowej małpiarni znajdzie się też miejsce dla innych zwierząt – szczegółów nie znamy, ale co nieco można się domyślić patrząc na to, jakie woliery są tam szykowane:

Wnętrze małpiarni (fot. M.N.)

(fot. M.N.)

(fot. M.N.)

(fot. M.N.)

W miejscu, w którym znajduje się początek małpiarni (patrząc od strony głównego wejścia do zoo), znajdowała się niegdyś niewielka restauracja.

TERRARIUM

Pawilon Terrarium

Między fontanną a małpiarnią znajduje się stosunkowo niewielki, zbudowany na planie regularnego ośmioboku budynek – to Terrarium. Początki obiektu sięgają już 1933 roku, kiedy to wzniesiono  tym miejscu… kompleks wolier dla kuraków. W 1935 mocno go przebudowano tworząc zeń połączenie akwarium i terrarium, dziś natomiast jest to już tylko ekspozycja gadów.
Architektonicznie rzecz wygląda ciekawie – osiem boków składa się na pięć równiej wielkości wolier zewnętrznych, w których zobaczyć można różne gatunki żółwi i krokodyli, oraz trzy ściany budynku (widać to na powyższym zdjęciu), wewnątrz którego znajdują się terraria z wężami, jaszczurkami i żółwiami. Centralną część budynku stanowi ośmioboczna wieża, która pnie się na kilka metrów w górę zwężającymi się stopniowo segmentami.
W Terrarium eksponowane są m.in. cztery gatunki krokodylowatych: kajmany szerokopyskie, krokodyle nilowe, kajmany okularowe, krokodyle kubańskie, a także łącznie po kilkanaście gatunków żółwi (m.in. żółw jaszczurowaty, żółw sundajski, żółw kaspijski, terepena karolińska), węży (boa dusiciel, boa kubański, boa tęczowy, pyton tygrysi, pyton królewski, pyton siatkowany) i jaszczurek (m.in. kilka gatunków gekonów, scynków i waranów, w tym stepowe i leśne):

Warto pamiętać, że za wstęp do Terrarium musimy zapłacić oddzielnie – dodatkowe 10 rubli (czyli tyle, co nic tak naprawdę).

Przed wojną tuż obok budynku eksponowano… naturalnej wielkości szkielet prawdziwego kaszalota!

WIEWIÓRKA

Po drugiej stronie alejki, naprzeciwko wejścia do Terrarium, znajduje się niewielka klatka, w której zobaczyć można… wiewiórkę!
Klatka jest straszna – ot, wybetonowana dziura nakryta daszkiem i obita siatką, na szczęście jej przyszłość jest już przesądzona.

Klatka z wiewiórką

Taka a nie inna konstrukcja tej ekspozycji wynika z faktu, iż wcześniej mieszkały tu… nutrie. Zresztą już od okresu międzywojennego.

WOLIERY PTAKÓW obok rysi i irbisów

Idąc w górę zoo główną aleją dojdziemy do kompleksu ptasich wolier – znajdują się między dużym stawem a wolierami rysi i irbisów. Klatki mają już swoje lata, na szczęście lepiej wyglądają wewnątrz niż z zewnątrz:

Można w nich zobaczyć kilkanaście tak różnych gatunków ptaków, jak myszołowy, puszczyki czy biegusy indyjskie:

Ciekawostką są znajdujące się bezpośrednio przy wolierach pozostałości starej ekspozycji ptaków drapieżnych w postaci intrygująco wyglądających konstrukcji skalnych:

(fot. M.N.)

Rozległy teren pomiędzy wolierami a Terrarium leży dziś odłogiem, swego czasu jednak znajdował się tu bardzo duży plac zabaw.

RYSIE I IRBISY

Na lewo od ptasich wolier znajduje się kompleks klatek dla drapieżników – rysi i panter śnieżnych.

Klatki rysi i irbisów

Woliera panter śnieżnych została zbudowana w 2000 roku.

Woliera pantery śnieżnej

Woliera pantery śnieżnej

W zoo są obecnie trzy irbisy – matka i córka oraz dorosły samiec Zhaybas, który przyjechał do Kaliningradu 22 grudnia ubiegłego roku z zoo w Kownie. Zhaybas urodził się 20 maja 2001 roku w Zoo Liberec, a w sierpniu 2002 roku przeniósł się do Kowna.

Samiec Zhaybas – Błyskawica

Kaliningradzkie zoo przez kilka lat poszukiwało samca irbisa, który miał zostać połączony z mieszkającymi od wielu lat w zoo samicami – matką, Kerry, która urodziła się w 1996 roku w zoo w Nowosybirsku, a także jej córką, Anse, która urodziła się w 2003 roku już w kaliningradzkim zoo. Samiec, który był ojcem Anse i partnerem Kerry, kilka lat temu wyjechał do Moskwy.

Samica Kerry

Mimo, że samica Kerry ma już 16 lat (na irbisa to całkiem sporo) w zoo mają nadzieję, że kolejny raz doczeka się potomstwa.

Sąsiadami irbisów są rysie – bardzo wiekowy już samiec Darwin, urodzony w 1993 roku, który do Kaliningradu przyjechał jako zaledwie dwumiesięczny maluch z rezerwatu hodowlanego rysi w Sałtykowie, a także para – samica Yudi, która przyjechała 5 maja 2011 roku z zoo w Chabarowsku oraz samiec Sata, który przyjechał do Kaliningradu w grudniu 2010 roku.

Woliera rysi

Jeden z trzech kaliningradzkich rysi

SKWER SZWEDZKI

Pomiędzy wolierami ptaków a klatkami rysi i irbisów rozciąga się bardzo ładnie urządzony i zagospodarowany kawałek zoo – mnóstwo tu roślinności i elementów małej architektury.

Skwer Szwedzki w kaliningradzkim zoo – widok od strony głównej alei. W tle woliery rysi i irbisów, z prawej budynek gospodarczy i WC

I widok od strony rysi

Jest to tzw. Skwer Szwedzki – powstał w 2005 roku z okazji 750-lecia istnienia miasta. Z tej okazji miasto Kaliningrad otrzymało w darze od dwóch szwedzkich miast dwie rzeźby – z Halmstad przyjechała rzeźba „Trzy serca” autorstwa Svena Palmkvista:

„Trzy serca”

natomiast z Kalmar przyjechała rzeźba „Dialog” autorstwa Edwarda Becka:

Rzeźba „Dialog”

Rzeźba „Dialog” (fot. M.N.)

Skwer przyozdabia także mnóstwo roślin (magnolie, rododendrony) i elementów małej architektury:

Z Halmstad przyjechała nie tylko rzeźba „Trzy serca”…

Obok skweru znajduje się nowy budynek WC:

Nowe toalety

DAWNY LWIATNIK (DOM DRAPIEŻNIKÓW)

Dawny lwiatnik (fot. M.N.)

Między budynkiem nowej toalety a znajdującym się w północnej części zoo dużym placem zabaw stoi jeden z najstarszych zachowanych – i wciąż czynnych ekspozycyjnie! – obiektów kaliningradzkiego zoo, czyli dawny Pawilon Lwów (po rosyjsku „Lwiatnik”), w którym swego czasu eksponowano także inne duże drapieżniki. Obiekt wzniesiono w 1901 roku jako pawilon dla dużych kotów i hien. Co ciekawe, architektonicznie budynek nie zmienił się znacząco przez kolejnych 100 lat!
Tak wyglądał tuż po zbudowaniu:

Pawilon lwów – wygląd z początku XX wieku

I obecnie

Na pierwszy rzut oka też widać uderzające podobieństwo między kaliningradzkim pawilonem lwów, a analogicznym obiektem, który do dziś zobaczyć można w… poznańskim Starym Zoo!

Stara lwiarnia w poznańskim Starym Zoo

Mający ponad 100 lat obiekt, który w dodatku od lat nie przechodził poważniejszego remontu, praktycznie nie nadaje się do dalszego użytkowania, z drugiej jednak strony jest obiektem zabytkowym, stąd nie można go zburzyć. Dlatego też przebudowa „Lwiatnika” poszła na pierwszy ogień inwestycyjny z racji kilku oczywistych powodów: z jednej strony jest to bowiem wyjątkowo cenny dla europejskiej historii architektury wiwarystycznej pawilon, z drugiej nowa propozycja programowa dla „Lwiatnika” pozwala na umieszczenie w nim
we właściwych, współczesnych warunkach cennych zwierząt żyjących obecnie w kaliningradzkim Zooparku w warunkach niewłaściwych.
Tym samym „Lwiatnik” stanie się „Pticznikiem”, gdyż będzie przeznaczony dla ptaków tropikalnych, głównie papug. Zmiana programowa pozwoli na daleko idące zachowanie, a nawet odtworzenie cech architektonicznych „Lwiatnika” przy jednoczesnym zachowaniu współczesnych standardów hodowlanych ptaków.
Ogólna bryła budynku „Lwiatnika” z wysoką, jednoprzestrzenną częścią centralną i charakterystycznymi wolierami zewnętrznymi – zostanie zachowana, a wieżyczki w wolierach narożnych zostaną odtworzone. Do pomieszczeń wewnętrznych „Pticznika” zostaną włączone powierzchnie dawnych klatek zewnętrznych „Lwiatnika”, a cztery nowe, wielkogabarytowe zewnętrzne woliery dla ptaków powstaną poza obrysem „Lwiatnika” na przyległym terenie. Dzięki temu ptaki na zewnątrz „Pticznika” uzyskają komfortowe warunki bez konieczności zmieniania historycznej bryły i wyglądu „Lwiatnika”.
Kaliningradzki Zoopark oczekuje, iż pozwolenie na budowę zostanie uzyskane jesienią tego roku i na wiosnę 2013 r. rozpoczną się roboty budowlane.

Lwiatnik – widok od południa (fot. M.N.)

I od północy

Mimo, iż obiekt jest dziś na krawędzi ruiny, zachwyca wieloma architektonicznymi detalami – największe wrażenie robi mozaika z ukraińskiej terakoty, która zdobi podłogę we wnętrzu pawilonu:

Terakotowa mozaika na podłodze we wnętrzu dawnego lwiatnika

Generalnie jednak jego obecny stan pozostawia wiele do życzenia – na szczęście taki stan rzeczy już niebawem ulegnie zmianie.

(fot. M.N.)

Większość klatek stoi pusta, jednak kilka wciąż jest zamieszkiwanych – w jednej z klatek w rzędzie znajdującym się od strony fasady mieszkają makaki:

(fot. M.N.)

które w dodatku jeszcze się rozmnażają – ostatni mały makak urodził się w ubiegłym roku.

Tymczasem z tyłu pawilonu, w północno-zachodniej wolierze, znajduje się bodaj najbardziej zdumiewająca ekspozycja, jaką dane nam było oglądać podczas naszych zoologicznych wojaży. Oto bowiem na powierzchni około 35 m kw przebywają króliki. Nie byłoby w tym jeszcze nic dziwnego gdyby nie fakt, ile tych królików tam jest. Na oko – z pól miliona (nie, no, oczywiście żartujemy!), gdy zaczęliśmy liczyć, pogubiliśmy się przy 80…

Woliera z królikami

Woliera z królikami

Robi to porażające wrażenie – praktycznie każdy skrawek wyłożonego sianem i trocinami wybiegu zajęty jest przez długouchego zwierzaka. Są wszędzie – przy kratach, w środku wybiegu, warują też na niewielkim skalniaku, w środku którego znajduje się przejście na wybieg wewnętrzny – z którego co chwila „wysypują się” nowe króliki…

Niesamowity był zwłaszcza moment, gdy z rosnącego tuż obok pawilonu drzewa odłamała się sporych rozmiarów gałąź i z hukiem upadła na ziemię. To, co zaczęło dziać się na wybiegu, przeszło wszelkie wyobrażenia – cała setka królików zaczęła głośno tupać, biegać po wybiegu i co chwila stawać słupka:

Kto ma w domu królika, ten wie o co chodzi. Teraz wystarczy to sobie pomnożyć przez sto…

Jakby tego było mało, współlokatorami królików jest całkiem pokaźna grupa świnek morskich – mamy więc do czynienia z bodaj najliczniejszym wybiegiem łączonym, jaki dane nam było kiedykolwiek widzieć! Jak już jednak wspomnieliśmy, już w przyszłym roku po króliczej ekspozycji nie zostanie nawet ślad, a same zwierzaki znajdą inne, nowe miejsce – i będzie ich oczywiście znacznie mniej.

W sąsiedniej wolierze mieszka jenot.

Sąsiednią wolierę zamieszkuje jenot

A oto i sam jenot

Obok lwiatnika rozciąga się duży niezagospodarowany teren – przed wojną w tym miejscu znajdował się wybieg słonia, po którym do dziś nie zachował się nawet ślad.
Za lwiatnikiem, od strony ul. Zwierzynieckiej, znajdują się budynki gospodarcze, a od północy znajdują się dwie niewielkie klatki – w jednej mieszka jenot, w drugiej szop pracz.

Klatki z jenotem i szopem

Szop pracz

Oba zwierzaki trafiły do zoo p przekazaniu ich przez prywatnych właścicieli.

Kawałek dalej znajduje się nowy, bardzo duży plac zabaw – przed wojną rozciągał się tu duży sad, na terenie którego stała stajnia.
My tymczasem wracamy na główną alejkę zoo i dochodzimy do charakterystycznego pawilonu, w którym obecnie znajduje się m.in. ekspozycja Akwarium…

DAWNY PINGWINNIK, OBECNIE AKWARIUM

Dawny Pingwinnik – pawilon pingwinów

Naprzeciwko lwiatnika znajduje się jeden z najciekawszych i najbardziej tajemniczych zarazem obiektów kaliningradzkiego zoo, którego charakterystyczna sylwetka jest widoczna z wielu różnych miejsc zoo. Jest to dawny pawilon pingwinów – tzw. Pingwinnik, który powstał jeszcze w czasach radzieckich na wyniesieniu, w miejscu dawnej wieży widokowej z najstarszego okresu niemieckiej historii Zooparku.

Wieża widokowa z początku XX wieku, na miejscu której obecnie stoi pawilon pingwinów – Pingwinnik

„Pingwinnik” ma niezwykle oryginalną architekturę, która jest niestety nie nadaje się do hodowli zamkniętej (wewnątrzobiektowej) pingwinów – nieproporcjonalnie mały jest rzut budynku do jego wysokości, wynoszącej ok. 7 m, dlatego też hodowla pingwinów w „Pingwinniku”, prowadzona w czasach radzieckich, nie powiodła się.

(fot. M.N.)

Co ciekawe, w latach 70. przez krótki okres eksponowano tu nawet… pingwiny cesarskie! Dziś ekspozycja wewnętrzna znajduje się w ruinie i nie ma do niej dostępu.

Wewnętrzny basen pingwinów

Obecnie zakłada się, że „Pingwinnik” z czasów radzieckich zostanie przekształcony w pawilon wydr południowoamerykańskich (poprzez wykorzystanie basenu wewnętrznego i zewnętrznego), a wysoka część budynku będzie przeznaczona dla któregoś z gatunków małp nadrzewnych południowoamerykańskich, które mogłyby przechodzić z pawilonu na istniejące po sąsiedzku wyspy na stawie. Pingwiny natomiast znajdą swoje nowe miejsce w innej części zoo – tuż obok „Skał płetwonogich”.

Od strony głównej alei zoo do Pingwinnika przylega basen fok szarych:

Basen fok szarych

Basen fok szarych

Foka szara

Mur stanowiący ścianę basenu fok – jak widać, jednym z elementów konstrukcji jest… drzewo!

Z kolei od strony północnej Pingwinnik zajęty jest przez ekspozycję Akwarium:

Północna część Pingwinnika - ekspozycja Akwarium

Północna część Pingwinnika – ekspozycja Akwarium

Ekspozycja Akwarium obejmuje 74 gatunki, są to jednak głównie dość pospolite lub często spotykane w ogrodach gatunki.

Warto pamiętać, iż za wstęp do Akwarium płacimy oddzielnie – dodatkowe 10 rubli, a obiekt jest zamknięty w poniedziałki i wtorki – są to tzw. dni gospodarcze. Czynne jest od 10.00 do 18.45 (latem) lub 16.45 (zimą).

Wejście do Akwarium – z tyłu widać dawną ekspozycję pingwinów i basen fok

WIELKI STAW

Za Pingwinnikiem rozciąga się największy akwen na terenie zoo, czyli tzw. wielki staw zamieszkiwany przez kilkadziesiąt gatunków ptaków wodnych.

Wielki staw

Mieszkańcy wielkiego stawu

Główny dostęp do stawu znajduje się od strony wolier ptaków drapieżnych, ale najlepsza panorama na staw rozciąga się z punkty widokowego przy Pingwinniku właśnie – czyli z miejsca, gdzie przed wojną stała wielka wieża widokowa.
Na stawie znajdują się dwie niewielkie wyspy – co ciekawe, staw istniał już przed wojną, choć miał nieco inny kształt, a wyspa była tylko jedna.

DRUGI WYBIEG TAPIRÓW

My tymczasem wracamy pod wejście do Akwarium, skąd kierujemy się wzdłuż muru stanowiącego północną granicę zoo – asfaltową alejką dojdziemy aż do znajdującego się na drugim krańcu zoo wybiegu bizonów.

Północna alejka, wiodąca od pawilonu Akwarium do wybiegu bizonów

Z prawej strony (na powyższym zdjęciu – z lewej) rozciąga się całkiem pokaźny wybieg, na którym jeszcze kilka lat temu mieszkały niedźwiedzie, dziś natomiast przebywa tam druga grupa tapirów anta. Przed wojną natomiast w miejscu tym wznosiła się woliera dla małych ptaków,przy której rozciągała się sporych rozmiarów łąka bażantów.

Z kolei z lewej strony ciągnie się północny mur zoo, który w 2009 roku został ozdobiony zoologicznym muralem nawiązującym do Kampanii EAZA. Mimo upływu kilku lat, mural wciąż wygląda bardzo dobrze:

(fot. M.N.)

(fot. M.N.)

Za murem – wzdłuż całej jego długości, począwszy od placu zabaw aż do bizonów, ciągną się korty tenisowe. Co ciekawe, znajdowały się tu także jeszcze przed wojną, tyle, że wówczas teren, na którym stały (i stoją po dziś dzień) mieścił się w granicach zoo. Poza terenem ogrodu korty znalazły się dopiero po wojnie.

W tym miejscu kończymy nasz spacer na dziś – ciąg dalszy już wkrótce!

Reklamy

15 comments on “Jak odkrywaliśmy zoo w Kaliningradzie – relacji część III

  1. Ciężko się ogląda te zdjęcia, warunki są nieprzyjemne. Co do małpiarni to za taką kasę można by zrobić wybiegi bardziej naturalne a tu wszystko takie zamknięte. Ciekaw jestem jak będzie wyglądał „lwiatnik” po remoncie.

  2. Kaliningradzki lwiatnik przypomina mi i ten wrocławski a zmiany w architekturze dachu z czegoś wynikają i zastanawiam się do jakiego stopnia ten budynek jest rzeczywiście oryginalny bo wrocławski też niby różni się tylko detalami dachu a jednak…

  3. Małpiarnia nie powala w ogóle. Całość prezentuje się bardzo przyzwoicie, ale czegoś zdecydowanie jej brakuje. Powala, a raczej przytłacza ciężki klimat od którego nie można się odpędzić oglądając zdjęcia. Mimo wszystko zoo wydaje się mieć jakiś potencjał. Zobaczymy jak to się wszystko potoczy! Bardzo ciekawa, kolejna relacja z Kaliningradu. Należą Wam się słowa uznania 😉

    Pingwinnik robi strasznie niepokojące wrażenie i jest mega tajemniczy i mroczny. W sumie bardzo ciekawa konstrukcja. Powaliło mnie natomiast zdjęcie drzewa w ścianie basenu fok szarych, no i te króliki. Przypomina mi się trocha historia o kurach we wrocławskim zoo 🙂

  4. Takie ogrody na „dalekim wschodzie” mają swój niepowtarzalny klimat, choć zwierzaki na tym dużo gorzej wychodzą. Jednak króliki, wybieg wiewiórki czy budynek akwarium z tyłu wyglądający z całym szacunkiem jak kibelek to właśnie cały urok tamtejszych ogrodów. Niesamowity też budynek terrarium.
    Bardzo Wam zazdroszczę tej wyprawy.

    Swego czasu miałem możliwość zwiedzania zoo w Warnie i w Splicie i przy tym co tam widziałem to Kaliningrad jest ogrodem na niesamowicie przyzwoitym wręcz poziomie. Dość powiedzieć, że w wiwarium w Warnie (na które też były osobne bilety wstępu) łapaliśmy pytona z powrotem do akwarium, bo akurat wychodził, zaś żmija nosoroga mieszkała sobie w malutkim akwairum przykrytym jakąś dyktą tylko, w niewiele większym akwarium obok mieszkała tchórzofretka.

  5. Jeśli dalsza przebudowa zoo w Klainingradzie pójdzie w kierunku pokazanych w nowej małpiarni, to będzie to jedna wilka tragedia. Jaki chory umysł może nawet myśleć o „grupach małp człekokształtnych” w tych warunkach. Jak zwykle w Rosji cała para poszła w gwizdek. Wspaniała elewacja a w środku beton, malowana na ścianach dżungla (co małpom z tego?), cyzelowane sztuczne drzewa, starannie wygładzone i okorowane pieńki. Dlaczego nie ma prawdziwych wybiegów zewnętrznych na których zwierzęta miałyby choć kontakt z trawą i ziemią? Znam historię zoo w Kaliningradzie, tą najnowszą także i wiem, że brak tam zoologów z prawdziwego zdarzenia. Kadra podlega stałej rotacji i pomimo wielu prób zoo nigdy nie zostało przyjęte do EAZA. Zapychanie wybiegów czym się da to droga do nikąd.

  6. Małpiarnia jest okropna. Może prezentuje się ładnie, ale wewnątrz nie ma nic naturalnego… A relacja z Krakowa pojawi się jeszcze w tym miesiacu czy nie bardzo? 😀

    • Biorąc pod uwagę, że od pewnego czasu teksty na stronę pisze tylko jedna osoba (tak naprawdę od bardzo dawna, ale ostatnio to już zupełnie) może być ciężko. Zostały jeszcze trzy części z kaliningradzkiego zoo – jedna jest już gotowa i pojawi się w sobotę, kolejne dwie zaczną powstawać w sobotę, powinny więc pojawić się w poniedziałek i środę. Wtedy dokończymy temat Kaliningradu dwiema notkami z miasta i zabierzemy się za Kraków – tym samym o krakowskim zoo napiszemy gdzieś pewnie na przełomie września i października, dopiero.

  7. Ja bym powiedział, że ta małpiarnia prezentuje się katastrofalnie. Oczywiście jest wiele gorszych obiektów dla człekokształtnych, ale od nowych obiektów powinno się wymagać o wiele więcej. No i tak kwota! Nie mam pojęcia w co oni tam wpakowali prawie 40 mln złotych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s