Jak odkrywaliśmy zoo w Kaliningradzie – relacji część II

Zapraszamy na drugą część naszej relacji z wizyty w kaliningradzkim zoo – dziś rozpoczynamy nasz spacer po ogrodzie, zaczynając od wejścia głównego, a kończąc na hipopotamach nilowych.
Opowiemy m.in. o tym, jakie zwierzaki można znaleźć nad wejściem do zoo, który zwierzak uciekł z ogrodu wiosną zeszłego roku, co zostało z dawnej sali koncertowej, ile metrów ma najwyższa fontanna w mieście, kim są begiemoty i jakie cztery zwierzęta jako jedyne przeżyły II wojnę światową.
Zapraszamy do lektury!

W kaliningradzkim zoo spędziliśmy co prawda kilka dni, sporo też dowiedzieliśmy się o nim od pracujących tam osób, pomocna w tworzeniu tej relacji okazała się też strona internetowa zoo i wszelkie udostępnione przez sam ogród materiały, niemniej wcale nie wyczerpuje to tematu i w pełni zdajemy sobie sprawę, że wciąż ogród ten skrywa przed nami wiele tajemnic, dlatego też w spacerowniku po zoo opowiemy Wam tyle, ile sami wiemy, a żeby było ciekawiej, spacerując sobie po dzisiejszym zoo, spróbujemy też pokazać Wam, jak ogród wyglądał przed laty – będzie to zarazem taka specyficzna wycieczka w przeszłość zoo, a punktem odniesienia dla obecnego wyglądu zoo będzie rok 1936, z tego bowiem okresu zachowało się najwięcej danych, zdjęć i bardzo dokładna mapa zoo.
Naszą wędrówkę zaczynamy od bramy wejściowej…

PRZED WEJŚCIEM

Wejście do zoo – z prawej restauracja “Soljanka”

Główne wejście do zoo znajduje się od strony bardzo ruchliwego Prospektu Mira. W swoim obecnym kształcie kompleks wejściowy jest konstrukcją powojenną, ale w pewnym stopniu opiera się na budynkach, które zbudowano w 1933 roku – co dobrze widać na zdjęciu wejścia z roku 1936:

Wejście do zoo – 1936

Widać, że budynki flankujące główne wejście do zoo zostały w czasach sowieckich podwyższone o attykę, a budynek z prawej przerobiono na restaurację.
Tym samym słynne metalowe posągi zwierząt, wieńczące oba budynki, pochodzą już z czasów sowieckich – najpewniej z lat 50. lub 60., a nie jak wcześniej przypuszczano, z okresu modernizmu niemieckiego lat 30-tych XX w.
Nie zmienia to jednak faktu, iż jest to jedna z ciekawszych tego typu formacji rzeźb animalistycznych w europejskich ogrodach.
Sześć metalowych rzeźb to kolejno – na lewym budynku: pingwin, mors i niedźwiedź:

na prawym: puma, koziorożec i sęp:

z kolei kasy wieńczą rzeźby lwa (prawa kasa) i lwicy z młodym (lewa kasa):

Lew na lewej kasie (fot. M.N.)

Lwica z młodym na prawej kasie (fot. M.N.)

Lwica z młodym

Zanim wejdziemy na teren ogrodu warto uważnie przyjrzeć się budynkom wejściowym. Zwracają uwagę wieloma bardzo ciekawymi detalami architektonicznymi, spośród których szczególnie godne uwagi są liczne motywy animalistyczne – począwszy od znajdujących się u szczytu attyk płaskorzeźb:

przez metalowe łabędzie znajdujące się na całej długości budynków wejściowych, na wysokości ponad 3 metrów:

aż po bardzo ciekawe płaskorzeźby animalistyczne zdobiące mur zoo – ciągną się od budynku restauracji, aż po prawy kraniec muru:

(fot. M.N.)

(fot. M.N.)

Co ciekawe, motywy animalistyczne znajdziemy także na… płocie odgradzającym chodnik od ruchliwej jezdni!

Metalowy słoń na płocie przy Prospekcie Mira, ciągnącym się wzdłuż muru zoo

WCHODZIMY

Po zakupie biletu w kasie wchodzimy na teren ogrodu. Z lewej strony rozciągają się tablice i plansze dydaktyczne oraz wielka mapa zoo:

natomiast z prawej widać pozostałości dawnego skansenu oraz ruiny Zamku Śnieżki – tam zajrzymy jednak na końcu, teraz bowiem idziemy przed siebie, a pierwszymi zwierzętami na trasie zwiedzania są…

SZOPY PRACZE

Wybieg szopów praczy, znajdujący się dosłownie naprzeciwko wejścia

Wybieg szopów, który znajduje się dosłownie metr od wejścia do zoo, to konstrukcja wielce nietypowa – jest to betonowy dół o średnicy kilkunastu metrów i głębokości nieco ponad dwóch, wysypany gęsto korą, zamieszkiwany przez sporą grupę szopów.

Wybieg jest całkiem przyzwoicie urządzony – kory jest bardzo dużo, nie brakuje też licznych pniaków, platform, gałęzi i drabinek, które robią za konstrukcje do wspinania:

Są też i takie elementy, jak metalowe łańcuchy i metalowa drabina:

Zwierzaki mają do dyspozycji także „szałasowe” domki, w których chętnie się wylegują:

Delikwenci akurat w domu…

oraz betonową wnękę przy dnie wybiegu – z niej korzystają równie chętnie:

Zwiedzających od szopów oddziela betonowy murek o wysokości około metra – widoczność zwierzaków jest bardzo duża, dostępność do nich na szczęście trochę mniejsza, a same szopy mają sporo miejsc, w których mogą się ukryć.
Co ciekawe, wiosną ubiegłego roku głośno było o ucieczce z kaliningradzkiego zoo dwóch szopów – jednego udało się po dwóch tygodniach złapać, drugi już nigdy nie wrócił do zoo. Jak jednak przypomnimy sobie, jak wyglądała cała „akcja” może nawet lepiej, że ten drugi nie dał się złapać…

„WYZWOLENIE”

Od szopów idziemy prosto przed siebie w stronę centralnej części zoo. Przechodzimy mostkiem zawieszonym kilkanaście metrów nad płynącym przez ogród strumieniem – widoki są bardzo ładne, wszędzie pełno drzew, choć teren jest trochę zaniedbany.
Gdy schodzimy z mostku, w oddali widać już górujący nad zoo budynek dyrekcji, a z lewej strony mamy trawiasty pagórek, na którym znajduje się instalacja „Wyzwolenie” (ang. „Liberation”), o której pisaliśmy jeszcze przed naszą wyprawą do Kaliningradu.

Instalacja „Wyzwolenie”

Autorami “Wyzwolenia” jest grupa San Donato, która współpracowała przy jej tworzeniu z Bałtyckim Towarzystwem Sztuki Nowoczesnej. Instalację uroczyście odsłonięto podczas pierwszego udziału ogrodu zoologicznego w Nocy Muzeów 18-19 maja tego roku.
Składa się z wizerunków czterech zwierząt – hipopotama, daniela, osła i borsuka, czym bardzo wyraźnie nawiązuje do pomnika Muzykantów z Bremy autorstwa Gerharda Marcksa znajdującego się w Bremie. Baśń braci Grimm, do której nawiązuje bremeński pomnik, opowiada o czwórce skrzywdzonych zwierząt, które uciekły od swoich właścicieli. Kiedy dotarły do pewnej chaty, w której przebywali zbójnicy, przegoniły ich i zamieszkały w chacie.
Instalacja w kaliningradzkim zoo, w odróżnieniu od baśni braci Grimm, ma przypominać o tragicznym losie zwierząt z zoo, jaki spotkał je w czasie wojny. Nie ma niestety danych dotyczących losów większości zwierząt z zoo, wiadomo tylko, że po wojnie przeżyły cztery ukazane właśnie na instalacji.
Rzeźba jest ażurowa, co tworzy wrażenie szczególnej lekkości i przejrzystości. Szczególne wrażenie robiło to podczas Nocy Muzeów, kiedy naturalne światło dnia gasło, a sztuczne światło coraz mocniej podświetlało instalację. Idąc wzdłuż wzgórza, na którym stoi “Wyzwolenie”, ma się wrażenie zmienności rzeźby, ponieważ w różny sposób można ją obserwować z różnych stron.

Rzeźba jest widoczna z bardzo różnych miejsc zoo – w pełnej okazałości mogliśmy ją podziwiać co dzień rano z okna naszego pokoju, znajdującego się w budynku dyrekcji:

„Wyzwolenie” w pełnej okazałości

Co ciekawe, u podnóża instalacji znajduje się Pomnik Bohaterów Napaści Królewca – a właściwie wmurowana w głaz marmurowa tablica, która upamiętnia bohaterską akcję radzieckich żołnierzy, którzy wysadzili zajmowany przez hitlerowców most znajdujący się obok zoo.

Po lewej stronie pagórka znajdują się wybiegu strusi i elanda, z prawej rozciągają się wybiegi kangurów i walabii, na wprost zaś ciągnie się główna alejka zoo.

W tle z lewej – żyrafiarnia

STRUSIE AFRYKAŃSKIE I ELAND

Pierwszy wybieg zajmują strusie afrykańskie – mimo, że ich wybieg powiększono o niewielki skrawek, na którym jeszcze niedawno mieszkały świnki wietnamskie, to i tak mają zdecydowanie zbyt mało miejsca.

Z lewej wybieg strusi afrykańskich

Trochę też zbyt łatwo jest się do nich dostać – niby jest dodatkowy pręt, ale nie na całej długości ogrodzenia, dlatego normą są ludzie próbujący „dotknąć strusia”. Żeby jednak nie było – takich spotykaliśmy także w Nowym Tomyślu czy Warszawie…

Znacznie lepiej prezentuje się dosyć okazały wybieg, zamieszkiwany przez antylopę eland.

Wybieg antylopy eland – na pierwszym planie okazały zwierz, w tle z lewej – pagórek z instalacją „Wyzwolenie”, z prawej – ludzie karmią strusie…

Wybieg antylopy eland

Chatka antylopy prezentuje się bardzo ładnie – została wzniesiona w 2000 roku, najlepiej natomiast wypada sam zwierzak – tak wielkiego elanda nie widzieliśmy jeszcze nigdy!

Przed wojną na miejscu wybiegów strusi i elanda znajdował się kompleks wybiegów jeleni.

Przedwojenny pawilon dla jeleni – dziś na jego miejscu stoi chatka elanda

KANGURY SZARE I WALABIE BENNETTA

Po drugiej stronie alejki znajdują się dwa dość duże wybiegi – pierwszy zajmują kangury, drugi walabie Bennetta. Przed wojna z kolei znajdowały się tu wybiegi owiec i jeleni.

Obecna grupa kangurów szarych przyjechała do Kaliningradu w 2009 roku z Niemiec, natomiast sześć walabii przyjechało w 2003 roku z Anglii. Oba gatunki dobrze się w Kaliningradzie rozmnażają – zwłaszcza walabie, które co roku dają przychówki. Szczególne narodziny miały miejsce 31 maja tego roku, kiedy to urodziły się bliźnięta! Obecnie grupa walabii liczy aż 21 osobników – 3 dorosłe samce, 10 samic i aż 8 młodych!

Wybieg walabii

Walabie na wybiegu

Dorosła samica i dwa tegoroczne bliźniaki walabii

Kangury szare sąsiadują z walabiami przez siatkę – ich wybieg jest nieco mniejszy, ale za to obfitszy w rośliny – przypomina trochę ten z poznańskiego Nowego Zoo – gdzie zresztą też są kangury szare.

ŻYRAFY

Wybieg żyraf siatkowanych jest największym jednogatunkowym wybiegiem w kaliningradzkim zoo. Rozciąga się od wybiegu elanda aż po budynek dyrekcji, a sąsiaduje z przylegającym doń wybiegiem tapirów anta. Mimo, iż największy w zoo, w porównaniu do sawannowych wybiegów z Opola czy Gdańska i tak wydaje się mały – a przede wszystkim słabo urozmaicony: ot, trawa i trochę ziemi…

Wybieg żyraf – widok z okna w pokoju gościnnym w budynku administracji

Żyrafy można oglądać z trzech stron, z poziomu alejki – od strony elanda, wzdłuż głównej alei i od strony budynku dyrekcji. Widoczność utrudniają jednak niezbyt estetyczne kraty oraz dodatkowy, niższy płot. Do żyraf i tak można jednak podejść bardzo blisko…

W zoo są obecnie cztery żyrafy siatkowane – para dorosłych zwierząt, samica Ida, urodzona w 1991 roku, która przyjechała z zoo w Sankt Petersburgu w 1994 roku, a także samiec Kalif, urodzony w  2007 roku, a sprowadzony w 2008 roku z berlińskiego zoo. Poza tym dwie młode samice urodzone już w Kaliningradzie – Willow, która przyszła na świat w 2002 roku oraz młodziutka samiczka urodzona 26 listopada ubiegłego roku – podczas potężnej burzy, która rozpętała się wówczas nad miastem. Matką obu samic jest Ida.

Cała czwórka na wybiegu

Oko w oko z żyrafą

TAPIRY

Bezpośrednimi sąsiadami żyraf są tapiry anta. Ich wybieg, choć całkiem spory, także nie należy do najlepszych – jest to praktycznie wielki trawnik, bez jakiegokolwiek, małego choćby, akwenu czy strumyka – a przecież tapiry uwielbiają wodę, w której spędzają sporo czasu!
Fatalnie też wybieg prezentuje się od strony ekspozycyjnej – grube i gęsto rozsadzone kraty mocno utrudniają obserwację zwierząt…

Wybieg tapirów znajduje się na tyłach wybiegu żyraf (fot. M.N.)

Ekspozycja, niestety, pozostawia wiele do życzenia

Tapirów jest w kaliningradzkim zoo całe mnóstwo – to zresztą nie jedyna ich ekspozycja, druga znajduje się bowiem za pawilonem Akwarium, w innej części zoo (jeszcze tam dojdziemy!). Świetnie się też w Kaliningradzie rozmnażają – ostatni maluch urodził się 23 marca tego roku. Rodzicami zostali Fun i Vic. Mode rodziły się także w 2010 i 2011 roku.

Tapiry anta na wybiegu

PAWILON ZWIERZĄT TROPIKALNYCH

Pawilon Zwierząt Tropikalnych (fot. M.N.)

Do wybiegów żyraf i tapirów przyklejony jest Pawilon Zwierząt Tropikalnych, który w praktyce stanowi cześć kompleksu budynku głównego, który obejmuje także administrację.
W środku znajdują się wybiegi wewnętrzne żyraf, tapirów oraz słonicy:

Wnętrze Pawilonu Zwierząt Tropikalnych (fot. M.N.)

Wnętrze Pawilonu Zwierząt Tropikalnych (fot. M.N.)

Wnętrze Pawilonu Zwierząt Tropikalnych (fot. M.N.)

SŁOŃ INDYJSKI

Historia eksponowania słoni indyjskich w kaliningradzkim zoo jest bardzo długa i sięga czasów II wojny światowej – oto bowiem pierwszym słoniem w królewieckim wówczas jeszcze zoo była… urodzona w warszawskim zoo Tuzinka – jedyny słoń, jaki urodził się w polskich ogrodach zoologicznych! Tuzinka została przewieziona do Królewca w grudniu 1939 roku, tuż po wybuchu wojny, jako zaledwie dwuletni wówczas słonik. Niestety, Tuzinka zmarła w królewieckim zoo w 1944 roku.
Na następnego słonia – już w Kaliningradzie – przyszło czekać do 1956 roku, kiedy to do zoo przyjechała trzyletnia wówczas, odłowiona w naturze, słonica Shandra (Shanda) – bodaj najsłynniejsza słonica kaliningradzkiego zoo, która mieszkała w nim przez kolejnych 18 lat – padła 15 lipca 1974 roku. W Kaliningradzie doczekała się aż trzech przychówków – w tym mieszkającej po dziś w zoo samicy Pregolii. Ojcem wszystkich trzech słoniątek był samiec Jimmi, który do Kaliningradu przyjechał w 1960 roku z Moskwy jako 19-letni już wówczas, dojrzały samiec.
Przez kaliningradzkie zoo przewinęło się ogółem aż 16 słoni – z czego aż siedem urodziło się w Kaliningradzie!
Większość z nich jednak nie przeżyło zbyt długo – aż cztery młode zostały zabite przez matkę następnego dnia po porodzie i tylko jedno słoniątko tak naprawdę udało się odchować. Oprócz wspomnianych już Tuzinki, Shandry i Jimmy’ego do bardziej znanych słoniowych mieszkańców kaliningradzkiego zoo zaliczała się jeszcze słonica Marta (znana też jako Masha lub Candy), która do Kaliningradu przyjechała jako młody słonik w 1995 roku z zoo w Erewaniu, a w Kaliningradzie spędziła następnych 13 lat – padła bowiem stosunkowo niedawno, 12 września 2008 roku.
O historii słoni w kaliningradzkim zoo można przeczytać tutaj – lub na dużej tablicy umieszczonej przy obecnym wybiegu:

Tablica poświęcona historii słoni w kaliningradzkim zoo

Obecnie w kaliningradzkim zoo jest tylko jeden słoń – to 42-letnia już samica Pregolia, urodzona w Kaliningradzie 12 października 1970 roku. Jej rodzicami byli Shandra i Jimmy.

Słonica Pregolia na wybiegu

Niestety, wybieg Pregolii pozostawia wiele do życzenia – jest słabo urozmaicony, do tego raczej kiepsko prezentuje się od strony ekspozycyjnej – co prawda można ją oglądać w dogodnych warunkach, ale estetycznie wybieg prezentuje się zdecydowanie źle.

Wejście na wybieg wewnętrzny

Co prawda od zwiedzających słonicę odgradza potężny betonowy mur i dodatkowy płot, niektórym zupełnie to jednak nie przeszkadza i mimo wszechobecnych tabliczek o zakazie dokarmiania zwierząt, podczas naszego pobytu w zoo zaobserwowaliśmy bardzo liczne przypadki bezpardonowego dokarmiania słonicy właśnie – z okna naszego pokoju widzieliśmy całe grupy osób z torbami wypełnionymi jedzeniem, które później lądowało na wybiegu.

Nadprogramowe karmienie Pregolii

Zoo robi co może, aby ukrócić takie procedery, ale – jak widać – najwięcej do zrobienia jest w kwestii mentalności samych zwiedzających. Takie sytuacje są prawdziwą plagą – z doświadczenia wiemy jednak, że obrazki takie równie dobrze zobaczyć można i w Polsce…

BUDYNEK DYREKCJI

Największa budowla w kaliningradzkim zoo – ogromny gmach, mieszczący w sobie administrację zoo, potężną salę dydaktyczną, pokoje gościnne, dyrekcję i wszystkie pomieszczenia socjalne. Cały budynek został stosunkowo niedawno – w 2005 roku – odrestaurowany.
Co ciekawe, ta część obiektu, w której znajduje się dyrekcja, administracja i sala dydaktyczna (z tyłu znajduje się bowiem jeszcze wspomniany już Pawilon Zwierząt Tropikalnych) to północny fragment tzw. „Obszciestwiennego Domu”, czyli przedwojennego kompleksu rekreacyjno-gastronomicznego, wzniesionego w 1911 roku – jednego z dwóch tego typu obiektów, jaki znajdował się przed 1939 rokiem na terenie zoo. Drugi budynek stał na miejscu obecnych wybiegów emu i wolier żurawi – do dziś jednak nic z niego nie zostało. Z kolei z „Obszciestwiennego Domu” do dziś zachowała się tylko wysoka część na froncie – obecna sala dydaktyczna.

Potężna, halowa sala dydaktyczna znajduje się we wnętrzu gmachu administracyjnego

Dobrze widać to na poniższym zdjęciu z początku lat 30. XX wieku – z lewej widać ogromny Concerthall, który został rozebrany między 1930 a 1936 roku, z prawej zaś widać „Obszciestwienny Dom”, na miejscu którego stoi dziś dyrekcja właśnie.

Widok z wieży widokowej – 1920

W 1936 roku na miejscu nieistniejącego już budynku Concerthall znajdowało się trochę nasadzeń młodych drzewek oraz altana muzyczna. Natomiast restauracja po drugiej stronie alei przetrwała znacznie dłużej –  tyle, że przebudowano ją w modernistycznym stylu w latach 30-tych XX w. Restauracja modernistyczna została, niestety, silnie zdewastowana w czasie II wojny światowej. Po wojnie gmach został odbudowany i pełnił rolę „domu słonia”, a dopiero w ostatnich latach został mocno zmodernizowany i przebudowany i pełni obecnie funkcję administracyjną. Obiekt jest chroniony jako zabytek historyczny.

Wejście do budynku administracyjnego (fot. M.N.)

Historia tego budynku jest pasjonująca i doskonale obrazuje proces przemian, jakie dotknęły królewieckie i kaliningradzkie zoo.
A gdybyście mieli okazję kiedyś wejść do środka budynku, zajrzyjcie na klatkę schodową wiodąca do pokoi gościnnych – można tam zobaczyć takie cuda na ścianach:

RZEŹBA ORANGUTANA

Rzeźba orangutana

To jedna z najładniejszych i najciekawszych rzeźb animalistycznych w ogrodach zoologicznych – „Orangutan”, wyrzeźbiony w 1930 roku przez słynnego rzeźbiarza Arthura Steinera, który całe życie poświęcił na tworzenie rzeźb zwierząt. Steiner stworzył łącznie ponad 40 rzeźb animalistycznych, z których większość znajdowała się w Królewcu, niestety, do dziś przetrwał tylko „Orangutan”. Rzeźba przez pierwszych 15 lat, do 1945 roku, stała w przydomowym ogrodzie rzeźbiarza, po wojnie jednak – podobnie jak większość zachowanych w mieście rzeźb animalistycznych – trafiła do zoo. Obecnie „Orangutan” stoi na skwerku, tuż obok zmodernizowanego budynku dyrekcyjnego, naprzeciwko największej w mieście fontanny.

Tadziu i Orangutan

WIELKA FONTANNA

Wielka fontanna centralna znajduje się praktycznie w centrum zoo, za budynkiem dyrekcji.

Fontanna – w tle budynek dyrekcji

Została zbudowana tuż po wojnie, a w 1996 roku, na stulecie istnienia zoo, poddano ją gruntownej renowacji.
Strumień wody tryskający na wysokość 18 metrów sprawia, iż jest to najwyższa fontanna w całym Kaliningradzie!

(fot. M.N.)

(fot. M.N.)

Co ciekawe, przed wojną tuż obok fontanny znajdował się tzw. Dom Szympansów, wzniesiony w 1927 roku, a rozebrany w 1978.
Obok budynku znajdował się naturalnych rozmiarów szkielet kaszalota!

Dom Szympansów – zdjęcie z lat 30. XX wieku

POMNIK HERMANA CLAASSA

Pomnik Hermana Claassa

Tuz obok fontanny znajduje się pomnik pierwszego dyrektora zoo, Hermanna Claassa, który przeszedł na emeryturę 31 maja 1913 roku.
Autorem pomnika jest ceniony rzeźbiarz Walter Rosenberg – monument odsłonięto przy głównej alei zoo kilkanaście dni później – 13 czerwca 1913 roku. Jest to tym samym najstarszy pomnik w kaliningradzkim zoo!
Pomnik składa się z dwóch części – betonowego cokołu, po bokach którego znajduje się inskrypcja poświęcona Claassowi oraz płaskorzeźba przedstawiająca jego profil, a także wieńczącej cokół rzeźby chłopca trzymającego w rękach miseczki z wodą, z których piją dwie lwice – dorosła samica i małe lwiątko.

To zdecydowanie jedna z najładniejszych rzeźb animalistycznych, jakie widzieliśmy!

(fot. M.N.)

Po wojnie pomnik zniknął i uważano go za zaginionego. Co ciekawe, wieńcząca monument rzeźba chłopca i dwóch lwów została dość nieoczekiwanie odnaleziona już wiele lat po wojnie, w latach 80., w prywatnej rezydencji przy ulicy Vatunin, zajmowanej przez niejakiego Gosstrakha. Odkrywcą rzeźby był A. Nowik, znany regionalny specjalista i twórca Muzeum Przedwojennego Königsberga. Cokół pomnika został natomiast odkryty na placu zabaw na skrzyżowaniu ulic Ogaryova i Kutuzowa. Niestety, nigdy jednak nie odnaleziono płaskorzeźby przedstawiającej profil Claaßa, która znajdowała się na cokole.
2 lutego 1990 roku pomnik został zmontowany i ponownie przeniesiono go na teren zoo, na jego pierwotne miejsce – gdzie stoi do dziś.
Z kolei w setną rocznice założenia zoo – 21 maja 1996 – na podstawie historycznych fotografii artysta rzeźbiarz I. Isajew zrekonstruował płaskorzeźbę z profilem Claassa, dzięki czemu pomnik uzyskał wreszcie swoją pierwotną formę.

Zrekonstruowana płaskorzeźba przedstawiająca profil pierwszego dyrektora zoo

RZEŹBY I POMNIKI, KTÓRYCH W ZOO JUŻ NIE MA

W rejonie fontanny i pomnika Claassa, zwłaszcza w okresie powojennym, znajdowało się jeszcze kilka innych rzeźb, których próżno dziś szukać w zoo. Były to m.in.

Pomnik Walthera von der Vogelweide

Pomnik Walthera von der Vogelweide

W 1930 roku, z okazji siedemsetnej rocznicy śmierci legendarnego średniowiecznego minnesingera Walthera von der Vogelweide przy głównej alei ogrodu zoologicznego została odsłonięta przedstawiająca go rzeźba – jej autorem był George Fugue. Pod koniec 1991 roku rzeźba została usunięta z terytorium kaliningradzkiego zoo i umieszczona w Parku Rzeźby w pobliżu katedry. W 1992 roku została przeniesiony na dziedziniec Kaliningradzkiego Uniwersytetu Państwowego przy ulicy Uniwersyteckiej 2.

Rzeźba „Zabawa dwóch chartów”

„Zabawa dwóch chartów”

Autorem wykonanej z brązu rzeźby „Zabawa dwóch chartów” był Erich Schmidt-Kastner. Została ona umieszczona przy głównej alei zoo w 1930 roku. Po II wojnie światowej rzeźbę „uratował” generał Alexander Sommer, który zabrał ją do swojego domu. Dopiero pod koniec lat 80. wdowa po generale przekazała rzeźbę miastu – dziś można ją oglądać w Galerii Sztuki.

Łosie

W 1950 roku w kaliningradzkim zoo stanęły aż dwie rzeźby z brązu przedstawiające łosia. Autorem obu rzeźb był słynny niemiecki rzeźbiarz Ludwig Vordermayer, który wyrzeźbił je w 1912 roku. Oba łosie pierwotnie znajdowały się w Gumbinnen (obecnie Gusiew), ale w czerwcu 1928 roku wyjechały do Sowiecka, skąd po wojnie trafiły do kaliningradzkiego zoo. Dziś w zoo nie ma już ani jednego łosia – pierwszy wyjechał w 1991 roku, drugi w 2006 – oba do Gusiewa – miasta, które ma s swoim herbie łosia właśnie!

„Chłopiec z łabędziem”

„Chłopiec z łabędziem”

W 1950 roku w zoo pojawiła się rzeźba nieznanego autorstwa –  „Chłopiec z łabędziem”. Wiele lat później została przekazany do renowacji, ale do zoo już nie wróciła. Obecnie znajduje się w podziemiach Muzeum Historii i Sztuki.

O „Walczących bizonach” pisaliśmy natomiast tutaj.

HIPOPOTAMY NILOWE

Wybieg hipopotamów nilowych

Nasze zwiedzanie na dziś kończymy przy znajdującym się obok wybiegu słonia, a tuż przy nowej małpiarni, wybiegu i pawilonie hipopotamów nilowych. Zwierzęta te zajmują szczególne miejsce w historii zoo – że wspomnimy tylko o hipopotamie Hansie, który jako jedno z zaledwie czterech zwierząt przetrwał II wojnę światową (pisaliśmy o nim tutaj), w dodatku to właśnie hipopotam nilowy znajduje się w logo kaliningradzkiego zoo.
To jednak nie koniec hipopotamich zasług i ciekawostek – w Kaliningradzie bowiem mieszka samica Maria – jeden z najstarszych hipopotamów na świecie i najstarszy w Europie, która w trakcie swojego bardzo długiego, 55-letniego życia, doczekała się aż 25 młodych!!!
Maria urodziła się w 1957 roku, a do Kaliningradu przyjechała w 1969 roku z zoo w Hamburgu.
Hipopotamy rozmnażają się zresztą w kaliningradzkim zoo bardzo dobrze – i regularnie! Pierwsze przychówki zanotowano już w latach 20. XX wieku, a i w ostatniej dekadzie urodziło się tu kilka małych hipków – lub, jak wolą Rosjanie, begiemotów :).

Ostatni maluch – samiec Dobrynia (takie imię otrzymał w wyniku wielkiego konkursu zorganizowanego przez zoo) urodził się 14 października 2011 roku.

Mały hipek Dobrynia z matką

Ojcem malucha był urodzony w 1991 roku samiec Glyasik, który jakiś czas temu zasłynął tym, iż poddał się skomplikowanej operacji zęba. Matką Dobrynia została urodzona w 2000 roku samica Mila. Obecnie w zoo są cztery hipcie – Maria, Mila, Glyasik i Dobrynia.

Hipopotamy nilowe

Niestety, sporo do życzenia pozostawia sam wybieg hipopotamów – zwłaszcza od strony ekspozycyjnej. Teren jest co prawda całkiem spory, ale mało urozmaicony – kolejny już raz mamy do czynienia właściwie z wielkim trawnikiem w przypadku wodnolubnych zwierząt! Poza tym fatalnie prezentują się grube, toporne kraty oddzielające zwiedzających od hipopotamów:

Przyjrzyjcie się uważnie powyższym zdjęciom – o ile krótsze boki wybiegu są obudowane dodatkowym  ogrodzeniem, to już wzdłuż dłuższego boku takiego ogrodzenia brak!
Jak wygląda od środka pawilon hipopotamów nilowych nie wiemy, ponieważ obiekt już od dłuższego czasu jest niedostępny dla zwiedzających. Jedno jest pewne – gołębie go uwielbiają!

Teren, na którym stoi obecnie pawilon i wybieg hipopotamów przed 1939 rokiem znajdował się poza granicami zoo.

Wspomnimy jeszcze, że cały teren obejmujący wybiegi żyraf, tapirów, słonia i hipopotamów nilowych w niedalekiej przyszłości ma zostać przekształcony w Strefę Fauny Afryki – ale o tym szczegółowo opowiemy Wam w ostatniej części naszej relacji z zoo!

Tyle na dziś – i tak pierwsza część naszego spacerownika zrobiła się dłuższa, niż się tego spodziewaliśmy, a zwiedziliśmy zaledwie kawałek zoo! Następną część zaczniemy od budynku nowej małpiarni – a gdzie dojdziemy, to się jeszcze okaże!

Reklamy

18 comments on “Jak odkrywaliśmy zoo w Kaliningradzie – relacji część II

  1. Heh, trąci sowieckością ta część zoo 😦 trzymam kciuki za realizację planów i już nie mogę się doczekać kolejnej części, która jak mniemam wygląda lepiej 🙂

    • Bo to jest sowiecka część zoo – ze starego, królewieckiego ogrodu w tym areale zostało niewiele – ledwie kilka rzeźb. Masterplan przedstawia się jednak tyleż imponująco, co ciekawie – ale o szczegółach na końcu.

      • Masterplany to prawie wszystkie rosyjskie ogrody mają wspaniałe. Gdyby zrealizowali choć połowę z tego, co mają na papierze, to mieliby ogrody dorównujące holenderskim. Tylko z realizacją coś u nich nie bardzo…

  2. Ta część zoo prezentuje się fatalnie, ciekaw jestem jak wygląda pozostała. Rzeźby i fontanna prezentują się ciekawie.

    • Nie oszukujmy się – w tej części zoo – ale też w kilki innych miejscach – wybiegi i pawilony pozostawiają – zwłaszcza pod względem ekspozycyjnym – sporo do zrobienia. Dekady zaległości modernizacyjnych i pozostawiające wiele do życzenia sowieckie podejście wiwaryjne są poważnym brzemieniem, z którym obecne zoo musi sobie radzić. Tym większa jednak szansa na cywilizacyjny skok jeśli spojrzymy na stopniowy rozwój i pełen rozmachu plan – wiadomo, że im z niższego pułapu startujemy, tym efektowniejsze postępy. Inna rzecz, że widoczne tu i ówdzie pozostałości królewieckiego zoo robią naprawdę wspaniałe wrażenie i można mieć tylko nadzieję, że uda się im przywrócić dawną świetność. A pod kątem małej architektury (rzeźby, detale architektoniczne – patrz wejście, itp.) zoo jest po prostu wspaniałe – a my zawsze mocno zwracamy uwagę na takie aspekty. No i ta historia – bije praktycznie z każdego miejsca!

      • A ja myślałem, że Łódzkie Zoo jest nie do pobicia w zacofaniu. Życzę temu ogrodowi wszystkiego najlepszego i mam nadzieje, że znajdzie się fundusz na modernizację. Może jakiś prywatny bogaty przedsiębiorca by się znalazł który zafundowałby kilka wybiegów a bogatych Rosjanin nie brakuje. A co do bramy to rzeczywiście jej elementy robią świetne wrażenie wizualne.

        • Pamiętajmy, że łódzkie zoo – jak i 10 innych w Polsce – należy do EAZA. Kaliningrad nie. Historycznych zaniedbań i zacofań też się w Obwodzie nazbierało znacznie więcej. Pamiętajmy też, że jeszcze na początku lat 90. zoo było niemal dosłownie nad przepaścią, dopiero od 1994 powoli zaczęło się coś zmieniać – wtedy z okazji obchodów setnej rocznicy założenia zoo – w latach 1994-1996 przeprowadzono kilka remontów i modernizacji. Brakowało jednak w tym wszystkim globalnego planu i wizji, która pojawiła się praktycznie dopiero teraz – stąd też i nasza wizyta w zoo :).

          • W takim razie życzę temu ogrodowi zoologicznemu aby zrealizował plan rewitalizacji.

  3. Prawie każde rosyjskie zoo ma plany rewitalizacji, przenosin itp. Jak dotąd żaden się nie powiódł, oprócz całkowitej przebudowy Moskwy (niestety, nadal w bardzo złym stylu). St Petersburg pierwszy taki plan ma z 1936 roku. Potem było ich z 10.

    • Pewnie powinniśmy być bardziej sceptyczni, ale zawsze chcemy wierzyć, że dobre pomysły i chęci zmian się powiodą. W jednych ogrodach się to udaje, inne mają wielkie plany, z których nie wszystko wychodzi, jeszcze inne albo robią niewiele, albo nie mają wizji rozwoju, niemniej wszystkie dobre pomysły trzeba wspierać i kibicować im. Aż tak naiwni jednak nie jesteśmy i nie mamy złudzeń, że wszędzie wszystko się uda. W kontekście Kaliningradu chcielibyśmy po prostu, aby udało się odzyskać choć część wspaniałej przeszłości i zniwelować sowiecką tkankę, która tak fatalnie prezentuje się dziś. Potencjał zoo ma ogromny i byłoby świetnie, gdyby choć część z wielkich pomysłów się udała. Skoro w Rosji „właściwej” jest z tym tak kiepsko, to może chociaż tutaj…

  4. Heh, jak przeczytałem o Chłopcu z łabędziem od razu przyszedł mi on (Kalide) do głowy ale pomijając fakt użycia tej samej nazwy i dwóch figur wyglądają odmiennie, zdjęcie kaliningradzkie jest ciut zamazane ale mam wrażenie że chłopiec jest bardziej pucołowaty i inaczej unosi swoją lewą rękę; swego czasu huta w Gliwicach masowo powielała Kalidego i można go m.in. oglądać również we wrocławskim Parku Staromiejskim; pytanie kiedy daleko idące przeróbki będziemy traktować jeszcze jako kopie a kiedy jako odrębne dzieła nawiązujące swobodnie do oryginału

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s