Mrówkojad w Dolinie Charlotty – czyli o nieoczekiwanej wizycie w zwierzyńcu koło Słupska

W sobotę – jeszcze przed oficjalnym początkiem naszych wakacji – postanowiliśmy wybrać się do lezącego ledwie kilkadziesiąt kilometrów od nas Słupska, żeby odwiedzić dawno niewidzianych znajomych. Dość nieoczekiwanie jednak wyprawa ta obfitowała w liczne nadprogramowe atrakcje, a jedną z nich była niedzielna wizyta w znajdującej się zaledwie kilka kilometrów od Słupska Dolinie Charlotty. Jako ze jedną z najważniejszych atrakcji tego miejsca jest całkiem spory zwierzyniec, który 13 czerwca został oficjalnie uznany ogrodem zoologicznym, a dosłownie przed kilkoma dniami – bo 29 czerwca – powiększył się o kilka nowych i efektownych wybiegów, nie mogliśmy nie wspomnieć o naszej wyprawie na Mrówkojadzie.
Zapraszamy zatem na krótką fotorelację z Doliny Charlotty!

Dolina Charlotty – nowe stawy

KILKA SŁÓW O SAMEJ DOLINIE…

Zanim jednak zajrzymy do samego „zoo”, warto wspomnieć o tym, czym tak naprawdę jest Dolina Charlotty.
Dolina Charlotty to ogromny – i całkiem nowy, bo powstały zaledwie w 2006 roku – prywatny kompleks wypoczynkowo-rekreacyjny znajdujący się kilka kilometrów na północny-zachód od Słupska, nieco na lewo od drogi na Ustkę – lokalizacja jest więc naprawdę niezła, tym bardziej, że cały kompleks Doliny otacza bukowy las.

Założycielem i pomysłodawcą tego miejsca jest Mirosław Wawrowski, miejscowy lekarz, który po powrocie z Ameryki Południowej przed kilku laty osiadł na Pomorzu i postanowił zbudować w tym miejscu kompleks wypoczynkowy. Przyczynkiem do tego stał się odnaleziony na Słupi młyn – a właściwie jego resztki, który w niedalekiej przyszłości ma zostać odrestaurowany.
W skład kompleksu wchodzi póki co  m.in. elegancki Hotel SPA, Charlotta SPA (czyli sauny, sanarium, basen i jacuzzi), Pensjonat nad stajnią oraz Rybaczówka, czyli stylowe apartamenty położone na wyspie jeziora Zamełowskiego. Do tego dwie restauracje, Rock Pub i Kuchnia Letnia „Siwy Dym”.

Dolina Charlotty Resort & SPA to w założeniu miejsce spotkań biznesowych, konferencji i imprez integracyjnych, a dla gości czeka cały szereg atrakcji – park linowy, kręgielnia, wioska mongolska, kajaki i rowery wodne, łowisko dla wędkarzy, stajnia oferująca wycieczki konne, wreszcie minizoo…

Stadnina koni

Wioska Mongolska

Leśny wjazd w okolice zwierzyńca

Cały teren zajmuje około 80 ha!

Mapa Doliny Charlotty (z oficjalnej strony)

No, no – całkiem nieźle!

Wciąż jednak najbardziej charakterystycznym i rozpoznawalnym w całej Polsce elementem Doliny jest znajdujący się w samym centrum kompleksu amfiteatr, w którym odbywają się rozmaite imprezy z Festiwalem Legend Rocka na czele. To jeden z większych festiwali muzycznych w całym kraju – jego siódma już edycja odbędzie się 13-14 lipca, a jedną z największych gwiazd, jaka do tej pory gościła na Festiwalu, jest Deep Purple!
Nas na skorzystanie z tych wszystkich atrakcji, niestety, nie stać, dlatego ograniczyliśmy się do samego zoo, wcześniej jednak przespacerowaliśmy się po całej Dolinie – miejsce jest wszak naprawdę urokliwe, a teren jest dostępny nie tylko dla gości hotelu, ale także bardzo licznie przybywających w to miejsce turystów i mieszkańców Słupska i okolic.

CO TAM W ZOO?

Jeszcze dwa lata temu w Dolinie Charlotty nie było nawet namiastki zwierzyńca, choć koncepcja jego utworzenia istniała od samego początku budowy kompleksu.
Pierwsze prace nad zwierzyńcem ruszyły jesienią 2010 roku, kiedy to ogrodzono 11-hektarowy teren za jeziorem. Od początku zakładano, że będzie to zwierzyniec nastawiony raczej na zwierzęta  europejskiej strefy klimatycznej, choć brano pod uwagę, że z czasem mogą pojawić się bardziej egzotyczne gatunki. Pierwszymi zwierzętami w Dolinie był dwie lamy sprowadzone z Holandii, później pojawiło się jeszcze kilka pospolitych gatunków, jednak dopiero przyjazd dwóch żubrów w kwietniu 2011 roku uznać można za właściwy początek zoo. Powstała wówczas tzw. żubrownia, mająca być ośrodkiem hodowli żubrów.
Intensywny rozwój zwierzyńca nastąpił jednak dopiero w tym roku – 13 czerwca Zwierzyniec Charlotty stał się oficjalnie ogrodem zoologicznym. Dzięki temu możliwości pozyskiwania nowych zwierząt znacznie się zwiększyły i już zapowiadane jest sprowadzanie nowych gatunków i stały rozwój zoo.
29 czerwca – czyli zaledwie kilka dni przed naszą wizytą – otwarto zupełnie nową część zoo, gdzie znajduje się zbiornik wodny z siedmioma wyspami, zamieszkiwanych przez różne gatunki małp i ptaków:  magoty, makaki japońskie i lemury katta oraz pawie złote, żurawie koroniaste, czubacze zwyczajne, papugi ary i kilkanaście gatunków gęsi i kaczek pływających na stawach. Otwarto również nowe wybiegi dla kapibar i kobów liczi.
Z kolei 5 lipca otwarta zostanie Kraina Bajek, nad którą trwają intensywne prace.

Kraina Bajek będzie gotowa już za kilka dni

Zoo zajmuje obecnie kilka hektarów i zamieszkiwane jest przez ponad 100 zwierząt z dwudziestu kilku gatunków – mamy tu więc (jak podaje samo zoo): dziki, świnki wietnamskie kozy domowe, daniele płowe, jelenie europejskie, osły domowe, osły Poitou, wielbłąda dwugarbnego, walabie Bennetta, króliki belgijskie olbrzymy, żubry, wspomniane już lemury katta, magoty, makaki japońskie, koby liczi i kapibary oraz kilka gatunków ptaków – orła bielika, orła krzykliwego, puchacze syberyjskie, sowy śnieżne, pawie złote i żurawie koroniaste.

Mapa Zwierzyńca Charlotty

Zoo czynne jest od poniedziałku do niedzieli w godz. 10:00 – 20:00. Bilet normalny kosztuje 8  zł, ulgowy (dzieci do 12 roku życia) i grupowy (grupy powyżej 15  osób) – po 6 zł.
Uprzedzając fakty – naszym zdaniem zdecydowanie za dużo!

Ok, jako że wszystko już wiemy – zaczynamy zwiedzanie!

SPACERKIEM PO ZOO

Do Doliny Charlotty docieramy samochodem, pierwszym miejscem, w którym się zatrzymujemy, jest zatem parking. Ten jest całkiem spory, choć jak będziemy już wracać do Słupska będzie po brzegi zastawiony samochodami.

Rankiem, gdy przyjechaliśmy, było jednak całkiem pusto

Jeszcze przed wejściem witają nas wyrzeźbione w drewnie figury zwierząt – orła i żubra:

Drewniany orzeł jest ok, ale ta kartka…

Żubr – że też Tadzia z nami nie było…

Stąd już tylko kilka kroków do kasy – płacimy za bilety (droższe niż do płockiego zoo!!!) i jako bonus dostajemy w prezencie foldery z mapą zoo i krótkim opisem – do kolekcji :).

„Przewodnik” po Zwierzyńcu Charlotty

Trasa zwiedzania jest bardzo czytelna i nie sposób się w niej nie połapać. Idąc od wejścia mijamy z lewej strony nową atrakcję zoo, czyli Krainę Bajek, która ma zostać otwarta już 5 lipca. Będzie tu można zajrzeć do chatek bohaterów najbardziej popularnych bajek – znajdzie się i Czerwony Kapturek, i Jaś i Małgosia, i Kot w butach. Co kto lubi :).
Za Krainą Bajek rozciągają się leśne wybiegi dzików oraz łączony wybieg jeleni i danieli.

Dzik

Dziki przez siatkę sąsiadują z jeleniami i danielami

Za jeleniami rozciąga się zupełnie nowa część zwierzyńca, otwarta zaledwie przed kilkoma dniami – 29 czerwca. Jej centralną częścią jest duży i bardzo staw z siedmioma sztucznymi wyspami.

Obecnie pięć wysp jest zamieszkanych, docelowo jednak na każdej pojawią się zwierzęta. Co ciekawe, zwiedzający będą mieli możliwość podpłynięcia do każdej wyspy zacumowanymi przy brzegu łódkami, na razie jednak ta atrakcja nie jest jeszcze dostępna.
Wyspy zamieszkiwane są przez kilka gatunków małp i ptaków – część ma do dyspozycji wybiegi otwarte, niektóre jednak mieszkają w dużych i nowych, ale jednak dość siermiężnych klatkach. Biorąc pod uwagę, że to zupełnie nowe wybiegi, mogłyby być nie tylko lżejsze, ale też znacznie większe.
Możemy tu zobaczyć kolejno magoty:

Wyspa magotów

makaki japońskie:

Wyspa makaków japońskich

Makaki bardzo chętnie podchodzą do wody

lemury katta:

Wyspa lemurów

Tu nie ma żadnych klatek, lemury bowiem nie potrafią pływać i nie uciekną z wyspy

Lemurów jest całe stado – naliczyliśmy minimum pięć osobników – a ich wyspa prezentuje się całkiem nieźle

Dalej zaś mamy otwartą wyspę zamieszkiwaną przez żurawie koroniaste i pawie złote – tyle, że znajduje się ona w nieco większym oddaleniu od brzegu i ptaki są słabo widoczne, na samym końcu zaś znajduje się wyspa, na której stoi klatka z czubaczami i araraunami:
Ta wyspa wygląda najgorzej – jest zbyt daleko, a ptaków praktycznie nie widać, w dodatku klatka zbyt mocno dominuje nad wysepką. Może jak będzie można podpłynąć, efekt będzie lepszy.

Na stawach pływa kilkanaście gatunków ptaków, m.in. bernikle rdzawoszyje i łabędzie czarne.
Za stawem powstaje tymczasem kolejny, w którym w przyszłości mają zamieszkać foki (!), a już gotowy jest otwarty kilka dni temu wybieg kapibar – duży i ładnie zaaranżowany staw znajduje się po drugiej stronie alejki, naprzeciwko małpich wysp:

Wybieg kapibar – same zwierzaki siedziały akurat w domkach

My tymczasem wracamy na właściwy szlak – obchodzimy staw i dochodzimy do kolejnej nowej inwestycji, czyli dużego wybiegu kobów liczi (zwierząt jest co najmniej kilkanaście, w dodatku nieco ponad miesiąc temu urodził się mały kob.), który znajduje się naprzeciwko wybiegu jeleni.

Wybieg jeleni europejskich

Łania jelenia europejskiego

Dalej mamy wybieg zamieszkiwany przez „osły nubijskie” (znaczy zwykłe osły), osły Poitou oraz wielbłąda dwugarbnego.

Wydarzeniem będą spodziewane narodziny osiołka Poitou, bowiem samica jest w ciąży i niedługo na świat powinno przyjść młode!
My tymczasem skręcamy w prawo i mijamy mały plac zabaw, zmierzając w stronę głównego wybiegu całego zwierzyńca – czyli żubrowni.
Wybieg żubrów na chwilę obecną zajmuje ponad połowę całego terenu Zwierzyńca Charlotty i zamieszkiwany jest przez cztery żubry – samicę Powinowatą, urodzoną w 2009 roku w Białowieży, samca Powstańca, urodzonego w 2008 roku w Smardzewicach, samicę Pompelę, urodzoną w 2008 roku w Białowieży oraz samicę Porosłą urodzoną w 2010 roku również w Białowieży.

O każdym z żubrów poczytać można na tabliczkach umieszczonych przy tarasie widokowym.

Taras widokowy to podłużna drewniana konstrukcja, z której zobaczyć można cały wybieg:
Jednak jeśli nie boicie się wąskich drewnianych stopni, powinniście wdrapać się na stojącą tuż obok wieżę widokową, z której szczytu rozpościera się piękna panorama całego zwierzyńca:

Ostatni punkt na trasie zwiedzania to ośrodek rehabilitacji ptaków drapieżnych, czyli rząd wielkich wolier, zamieszkiwany przez kilka gatunków drapieżnych ptaków po przejściach.

Mamy tu kilkuletniego samca bielika, znalezionego na stawach rybnych nieopodal Kępic, który został postrzelony śrutem i któremu odstrzelono pazur a także dorosły samiec orlika krzykliwego, którego znaleziono na terenie Słowińskiego PN ze skomplikowanym złamaniem skrzydła – zapewne w skutek zderzenia z liniami wysokiego napięcia.
Oba ptaki skazane są na dożywotnią opiekę i stałą rehabilitację, nie są już bowiem w stanie wrócić do natury.
Ich sąsiadami są puchacze syberyjskie oraz sowy śnieżne.

Woliera puchaczy syberyjskich

Z lewej woliera bielika, z prawej – orlika krzykliwego

Woliery są co prawda całkiem spore, ale siatka jest tak gęsta, że ptaki naprawdę trudno zobaczyć. Każda z wolier oddzielona jest od następnej wielkimi płachtami z tworzywa sztucznego.

Ciekawostką jest fakt, iż dwie ostatnie woliery nie są zamieszkiwane przez ptaki – w jednej zobaczyć można dość nietypowy miks, oto bowiem na jednym wybiegu mieszkają wspólnie walabie Bennetta i królik belgijski olbrzymi – bodaj największy królik jakiego widzieliśmy!
Drugą zaś – ostatnią w rzędzie – zajmują magoty, wśród których dostrzec można także urodzonego zaledwie kilka dni temu malucha!

Wszystkie magoty trafiły do Doliny Charlotty z Holandii dwa miesiące temu.

Tak oto zeszliśmy całe „zoo”, które coraz szybciej się rozwija i ma szansę stać się za jakiś czas liczącą placówką wiwaryjną – i to nawet w skali całego kraju! Widać, że rozmachu – i funduszy – nie brakuje, a plany sięgają naprawdę daleko, ze wspomnimy choćby o fokach szarych, które w liczbie nawet 10 mogą się tu pojawić już w te wakacje! Fokarium będzie zajmowało ok.  2500 mkw. , a w jego skład wejdą trzy zbiorniki: treningowy, sanitarny i pokazowy. Oprócz fokarium w planach są także inne inwestycje oraz sprowadzanie nowych zwierząt, co umożliwia przyznanie zwierzyńcowi przez GDOŚ statusu ogrodu zoologicznego. Jednym z kluczowych pomysłów jest utworzenie siedmiu małpich wysp – każdą wyspę miałby zamieszkiwać inny gatunek. Obecnie w zoo są już makaki japońskie, magoty i lemury katta, a miałyby pojawić się jeszcze m.in. pawiany i gibbony.
Choć zwierzyniec na chwilę obecną nadal prezentuje się dość skromnie  jeśli chodzi o liczbę zwierząt, to jest to na pewno świetne miejsce do spędzenia popołudnia dla mieszkańców regionu, którym np. znudziły się już wypady nad morze, a do oliwskiego zoo mają za daleko.
Co prawda można się do wielu rzeczy przyczepić i bardzo dużo jest tu jeszcze do zrobienia – rażą nieco trochę topornie wyznaczone alejki, które nie wykorzystują do końca uroków okolicy (miejscami po prostu idzie się między rzędem siatkowych ogrodzeń), niektóre ekspozycje są niezbyt przejrzyste (ary i czubacze!), ale już na tle takiego Człuchowa i tamtejszego Canpol Zoo Zwierzyniec Charlotty wypada naprawdę nieźle.  Lokalizacja i otoczenie to wielki plus, pięknie prezentuje się też staw z wyspami, bardzo dobrze wygląda też wybieg i ekspozycja żubrów. Każdy gatunek jest odpowiednio opisany (tabliczki!), świetnym pomysłem wydaje się być opcja pływania po stawie łódkami, zwierzaki wyglądają na zadbane,a cały zwierzyniec prezentuje się bardzo estetycznie, choć cały czas mamy mieszane uczucia względem takich prywatnych przedsięwzięć – bo co będzie, jak skończą się prywatne pieniądze?
Na razie jednak się na to nie zanosi…

Pełną galerię zdjęć z Doliny Charlotty znajdziecie tutaj.
Jakość zdjęć nie rzuca na kolana, ale nie zabraliśmy ze sobą lustrzanki (wypad do zwierzyńca nie był w planach), a nasza stara cyfrówka „umarła” podczas wycieczki…

Reklamy

20 comments on “Mrówkojad w Dolinie Charlotty – czyli o nieoczekiwanej wizycie w zwierzyńcu koło Słupska

  1. Na zdjęciu z podpisem ‚Koby na wybiegu’ z całą pewnością nie ma ani pół koba, jest za to ładnia jelenia europejskiego 😉

    • Zgadza się – wczoraj pół dnia pisaliśmy ten artykuł, bo Internet działał z przeraźliwą prędkością, a będący w agonalnym stanie komputer nie ułatwiał zadania, przez co wrzucanie zdjęć to prawdziwa mordęga i jakoś nas nie dziwi, że coś się mogło przestawić. Dziękujemy za uwagę i poprawiamy 🙂

      • No i tu ciekawostka… IUCN osła nubijskiego z kategorii wymarłe(ex) przeniosło do kategorii CR w 2014 roku!!! A dlaczego? Ano dlatego że zbadano mitochondrialne DNA 4 osiołków z komercyjnej hodowli Donkey Sanctuary of Bonaire (jedna z wysp w dawnych Antylach Holenderskich, Karaiby) i stwierdzono że te osiołki genetycznie są… wymarłym osłem nubijskim!!! A tych osłów żyje tam … 400! Problem w tym, że jak w większości takich hodowli samce są kastrowane. Ale jest i dobra wiadomość, właściciele tego parku 23.X.2014 zgodzili się zaprzestać kastrowania młodych ogierków, tak że jest nadzieja że rzeczywiście niedługo w ZOO zobaczymy tabliczkę: „osioł nubijski”.
        Więcej tutaj:
        http://en.wikipedia.org/wiki/Nubian_wild_ass


        ps. Prowadzicie fantastyczną robotę w sieci, teksty znakomite, przez ostatnie 3 dni przeczytałem za ostatnie 3 lata :), szkoda że dopiero teraz na Was trafiłem, z pozdrowieniami dla Tadzika i Bąbla!!!

  2. To już drugie zoo prywatne posiadające ten gatunek. Chwalił się nim dłuższy czas Borysew. Może to ten sam nieszczęśnik.

  3. ‚orła bielika, orła krzykliwego’ – bielik ie jest orłem a orłanem, jesgo pełna nazwa to bielik a nie orzeł bielik ( to częsty błąd), nie ma czegoś takiego jak orzeł krzykliwy – jest orlik krzykliwy 🙂 ahhh to czepialstwo 😛

    • Cóż, podajemy nazewnictwo za terminologią stosowaną w samym zwierzyńcu – zauważ, że nazwy te pojawiają się nie w naszym opisie zoo, a przy liście mieszkańców podanej przez samo zoo. Gdy my opisujemy nasze wrażenia, piszemy o bieliku i orliku krzykliwym! Aż tak kiepscy z nazewnictwa zwierząt nie jesteśmy 🙂

  4. w różnych ośrodkach można znaleźć różne ‚kwiatki’, czestym błędem jest np pisanie Jeleń Europejski czy Łabędź Czarny podczas gdy druga częsc nazwy powinna byc pisana z małej litery ( pierwsza tez ale w tekscie a na tabliczce jednak lepiej wyglada z duzej), dotyczy to także nazw łacińskich ( chociaz tutaj 🙂 pierwsza ZAWSZE jest z duzej), mysle ze mozna było by napisac artykuł o ciekawostkach w nazewnictwie i pisowni w ogrodach zoologicznych, chyba w tych mniejszych mozna znaleźć rózne dziwne rzeczy… 🙂 takie jak własnie orzeł bielik.

  5. Tekst pisany chyba na zamówienie. BYłem z rodziną w tym roku – sierpień 2014 i powiem szczerze kompletna klapa. Jedyny plus to darmowy parking i plusów koniec. Zwierząt nie widać, foka była jedna i wyglądała na mocno zmęczoną życiem. Szkoda czasu i kilometrów – zdecydowanie odradzam!!!

    • Panu się bardzo nie podobało, my byliśmy nawet pozytywnie zaskoczeni, bo obawialiśmy się, że będzie to miejsce „klasy Canpol”, a było znacznie lepiej, choć – gdyby się Pan w nasz tekst wczytał – krytycznych uwag nie szczędziliśmy. Nigdzie też nie napisaliśmy, że jest to miejsce, do którego szczególnie warto się wybrać – my trafiliśmy tam przypadkiem.
      Od naszej wizyty minęło zresztą sporo czasu, niewykluczone więc, że sytuacja w zwierzyńcu mogła się zmienić. Zarzuty o „pisaniu na zamówienie” są natomiast z półki, na którą się nie wdrapujemy, dlatego nie skomentujemy tak absurdalnych uwag.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s