Na tropie mrówkojadów – Roald Dahl i jego „Dirty Beasts”

Jakiś czas temu zaprezentowaliśmy Wam teksty literackie, w których pojawiają się mrówkojady – utyskiwaliśmy wówczas, że jest ich tak mało i prawdziwą niesprawiedliwością dziejową jest fakt, iż światowa literatura tak uparcie ignoruje bezsprzecznie najwspanialsze stworzenia na świecie. Na szczęście nawet na chwilę nie przestaliśmy szukać nowych mrówkojadzich tropów w literaturze i po długich staraniach wreszcie nam się udało – dziś przedstawiamy Wam wiersz The Ant-Eater z tomu Dirty Beasts autorstwa brytyjskiego pisarza Roalda Dahla.
Rzecz to nie byle jaka, a każdy, kto choć trochę zna twórczość Dahla, będzie zachwycony…

Roald Dahl, „Dirty Beasts”

Urodzony w 1916 roku Roald Dahl to ceniony brytyjski pisarz, szerszej publiczności znany przede wszystkim jako autor dość specyficznych książek dla dzieci, takich jak m.in. Charlie i fabryka czekolady, Wiedźmy, Matylda czy Fantastyczny pan Lis.
W 1983 roku – na kilka lat przed śmiercią Dahla, który zmarł w 1990 roku – ukazał się tomik Dirty Beasts, zbiór dziewięciu wierszy opowiadający o „niczego nie podejrzewających zwierzętach”, które – z różnych powodów – zmieniają się w niebezpieczne bestie. Wiersze są przewrotne, błyskotliwe i bardzo zabawne, do tego okraszone fantastycznymi ilustracjami autorstwa Quentina Blake’a.
Bohaterami cyklu są Świnia, Krokodyl, Lew, Skorpion, Krowa, Ślimak, Jeżozwierz, Bestia Tummy oraz… Mrówkojad!
Nas – co oczywiste – najbardziej interesuje ten ostatni :).

Bohaterem wiersza The Ant-Eater jest niejaki Roy, przeraźliwie rozpieszczony, a do tego niezbyt urodziwy chłopak, który mieszka „gdzieś w pobliżu Zatoki San Francisco „. Znudzony swoimi pospolitymi zabawkami wpada na pomysł, aby jego nowym zwierzątkiem domowym został… mrówkojad olbrzymi – chce mieć bowiem coś, czego nie ma nikt inny, a mrówkojad olbrzymi jako zwierzątko domowe to, sami przyznacie, dość oryginalny koncept. Roy tak długo męczy swojego ojca, aby ten kupił mu mrówkojada, aż wreszcie zmęczony ciągłym nagabywaniem tatuś postanawia zdobyć dla swego synalka upragnionego zwierzaka. Udaje się więc do zoo, gdzie – oczywiście – nikt mrówkojada nie chce mu sprzedać, ale po długich poszukiwaniach ojciec kupuje wreszcie  od pewnego człowieka w Indiach – za jedyne 50 tysięcy rupii – mrówkojada.
Problem w tym, że zwierzak dociera do domu Roya zupełnie zagłodzony i wygląda jak mrówkojadzi szkielet obciągnięty skórą. Gdy jednak zwierzak prosi swojego nowego pana o jakiekolwiek jedzenie – chleb, mięso, cokolwiek, ten okrutnie sobie z niego kpi i radzi mrówkojadowi by – jak na mrówkojada przystało – poszedł sobie i poszukał mrówek. Biedny mrówkojad szuka mrówek w ogrodzie całymi dniami, jednakże żadnej oczywiście nie znajduje i głoduje dalej.
Po jakimś czasie nieznośnego Roya odwiedza jego 83-letnia ciotka Dorothy, a Roy życzy sobie, aby mrówkojad przywitał szanowną cioteczkę. Równocześnie wszechwiedzący narrator przypomina nam-czytelnikom, iż Amerykanie miewają kłopoty z poprawną wymową niektórych słów, jak choćby ant-mrówkojad i aunt-ciotka, które wymawiane są przez nich niekiedy tak samo.  Kiedy więc nasz drogi mrówkojad słyszy o 83-letniej mrówce (gdyż ciotkę-aunt bierze za mrówkę-ant właśnie) długo się nie namyśla i… pożera biedną cioteczkę! W tym czasie Roy ukrywa się w szopie, jednak mrówkojad odnajduje go i postanawia zjeść także chłopca – na deser – w odwecie za to, że ten nie pomógł mu, gdy zwierz umierał z głodu…

Całą historyjkę możecie wysłuchać poniżej – brzmi naprawdę fenomenalnie!

Przeczytać można ją natomiast tutaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s