Echa zdarzeń w łodzkim zoo – nagrody, spór o monitoring, pluszowy tapir i… detektyw Rutkowski

Dawno już żadne wydarzenie związane z ogrodami zoologicznymi nie wywołało takiego poruszenia mediów i nie odbiło się tak szerokim echem w debacie publicznej jak skandaliczne zajście, które miało miejsce w nocy z soboty na niedzielę w łódzkim zoo.
Przypomnijmy – w wyniku nocnego ataku wandali zoo zostało zdemolowane, a pośrednim skutkiem obecności nieproszonych gości w zoo była śmierć dwóch z trzech łódzkich żyraf, samic Suri i Hany.

Łódzkie żyrafy (fot. Wojtek)

O całej sytuacji pisaliśmy w poniedziałek, od tego czasu jednak w temacie pojawiło się sporo nowych faktów, a samo zajście zaczęło żyć własnym życiem.
Rozpętała się bowiem publiczna rozprawa na temat przyczyn całego zajścia, za wandalami rozesłano dosłownie i w przenośni listy gończe, nagrody za ich schwytanie sięgają już 20 tysięcy złotych, do akcji włączył się nawet detektyw Rutkowski, a w łódzkim magistracie pieniądze na monitoring, którego brak powoduje niemożność ustalenia tożsamości sprawców, zbierał… pluszowy tapir!

Sekcja zwłok obu żyraf potwierdziła wcześniejsze przypuszczenia – przyczyną śmierci Suri było pęknięcie zastawki, co wg zoo ewidentnie jest następstwem przeżytego podczas ataku wandali stresu, natomiast powodem śmierci Hany były problemy z układem pokarmowym, jednak nocne zajścia mogły dobić będącą i tak w kiepskiej kondycji żyrafę. Z kolei jedyna „ocalała” żyrafa, samiec Malkolm, choć czuje się dobrze, nie chce wychodzić na wybieg zewnętrzny.

„RATUJMY ŁÓDZKIE ZOO” – SPÓR O MONITORING

Głównym problemem z odnalezieniem sprawców całego zajścia jest brak monitoringu w łódzkim zoo. Jedyne kamery są zainstalowane przy bramie wjazdowej, a potem obraz się kończy. Na podstawowe zabezpieczenia łódzki ogród potrzebuje co najmniej 200 tys. zł. Radosław Stępień, wiceprezydent Łodzi, we wtorek powiedział, że miasto rozważa założenie monitoringu w zoo, ale w tym roku w budżecie nie ma na to pieniędzy – koszt monitoringu na terenie całego zoo to około miliona złotych, których brakuje w budżecie, dlatego inwestycję tę trzeba wpisać… na 2013 rok.
Na szczęście pieniądze znalazły się w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi, który przeznaczył 500 tys. zł na zainstalowanie w ogrodzie systemu monitoringu. To nie pierwsza taka bezzwrotna pożyczka dla ogrodu – Fundusz w ostatnich latach przekazał bowiem łącznie ponad dwa mln zł dla łódzkiego zoo, w tym 324 tys. zł na pawilon dla żyraf.
Sprawa zdarzeń w zoo stała się też jednym z tematów obrad dzisiejszej Rady Miejskiej w Łodzi. Radny Mateusz Walasek, który na co dzień opiekuje się tapirem w ogrodzie, przyszedł na obrady z jego maskotką – pluszowym tapirem Ambrożym – i wręczał wszystkim kartki z numerem konta, na które można wpłacać pieniądze na rzecz zoo. To inicjatywa, która powstała na Facebooku pod hasłem „Ratujmy łódzkie ZOO”.

NAGRODY ZA SCHWYTANIE WANDALI – Rutkowski wkracza do akcji!

Pierwszą osobą, która postanowiła przeznaczyć nagrodę pieniężną za pomoc w schwytaniu sprawców ataku na zoo była prezydent Łodzi, Pani Hanna Zdanowska, która ufundowała 5 tys. zł. Następnie Straż dla Zwierząt w Polsce na swoim profilu na Facebooku umieściła ogłoszenie o wyznaczeniu 5 tys. zł nagrody za pomoc w ujęciu przestępców, których chuligański akt wandalizmu na terenie łódzkiego zoo przyczynił się do śmierci dwóch żyraf.

Kolejne 1 tys. zł dorzucił prywatny przedsiębiorca, dziś natomiast do puli doszły kolejne 3 tysiące, które ufundował Roman Kotliński, poseł Ruchu Palikota i redaktor naczelny tygodnika „Fakty i Mity”, który wystosował w tej sprawie oficjalne pismo. Jakby tego było mało, swoje 5 tysięcy dorzucił… detektyw Krzysztof Rutkowski! W sumie za wskazanie wandali oferowanych jest więc już 19 tys. zł.
Co więcej, Rutkowski postanowił także pomóc w schwytaniu sprawców całego zajścia, a dziś ma się w tej sprawie spotkać z wiceprezydentem Łodzi Radosławem Stępniem. Rutkowski zapewnia, że w poszukiwania angażuje się bezpłatnie, bowiem… lubi żyrafy, a poza tym jest mieszkańcem Łodzi i często odwiedza łódzkie zoo.

KTO ODPOWIE ZA ŻYRAFY?

Dochodzenie w sprawie dewastacji zoo cały czas prowadzi łódzka policja. Policjanci zabezpieczyli ślady, przesłuchali pracowników ogrodu oraz firmy ochroniarskiej.  Analizowany jest też zapis monitoringu pobliskiej hali Atlas Areny, gdzie odbywała się impreza. Trwa także sprawdzanie umowy zoo z firmą ochroniarską.
Policja cały czas prosi też o kontakt wszystkie osoby, które mogą mieć jakiekolwiek informacje w tej sprawie. Można je przekazywać pod nr tel. 502-713-712 lub 997/112; policja gwarantuje anonimowość.

Problem jednak w tym, że nawet, jeśli sprawcy całego zajścia zostaną złapani, trudno będzie im udowodnić, że to oni odpowiadają za śmierć żyraf. Jeśli w ogóle zostaną złapani, zostaną ukarani najwyżej za sam akt wandalizmu.
Wartość zniszczeń szacuje się na mniej więcej 7 tys. zł.

MEDIA PISZĄ O SPRAWIE

Jak nietrudno się domyślić, cała sprawa to doskonały temat dla wszelkiej maści mediów. Dawno już żadna sprawa związana z ogrodami zoologicznymi nie była tak gorącym tematem – ba!, z ostatnich lat nie przypominamy sobie podobnego zamieszania wokół jakiejś konkretnej zoologicznej sprawy. Nawet my na własnej skórze odczuliśmy efekt wrzawy wobec zajść w Łodzi – ostatnie cztery dni są absolutnie rekordowe dla Mrówkojada jeśli chodzi o ilość wejść na stronę, artykuł o ataku wandali już jest najpoczytniejszym tekstem w historii strony…
Jak widać skandale i dramaty sprzedają się najlepiej.
Media donoszą o całej sprawie w różny sposób, dominuje jednak powszechne potępienie sprawców zajścia, pytania o powody takiej sytuacji (jak to się mogło stać?), a także… pytania o potrzebę istnienia zoo w takich warunkach. Najdalej idzie łódzka Gazeta Wyborcza, zdaniem której łódzkie zoo należałoby zlikwidować, jeśli dalej ma funkcjonować tak, jak obecnie. Sprawców ataku na zoo krytykują także celebryci, a w swoim stylu o całej sprawie pisze Fakt – tytuł artykułu, „11 tys. nagrody za schwytanie morderców żyraf” mówi sam za siebie…
Z kolei „Dziennik Łódzki” publikuje „ostatnie zdjęcia żyraf”, „Polskie Radio” pyta o to, jak powinniśmy się zachowywać w zoo, a prasa opolska dopytuje się o to, czy coś grozi tamtejszym żyrafom i jak to się stało, że jedyną żyrafą w Łodzi, która przeżyła, jest… pochodzący z Opola Malkolm.

O całej sprawie donoszą także zagraniczne media

CO DALEJ Z ŻYRAFAMI W ŁODZI?

Zdaniem dyrektora łódzkiego zoo, Pana Ryszarda Topoli, Malkolm na razie zostanie jedyną żyrafą w zoo, Łódź nie ma bowiem szans w najbliższym czasie otrzymać żadnej żyrafy od koordynatora gatunku, a już na pewno nie samicy. Szansą jest więc utworzenie stada kawalerskiego (takiego, jak w Oliwie), ale decyzje w tej sprawie zapadną dopiero po wyjaśnieniu całej sprawy. Choć żyrafy to zwierzęta stadne, Malkolm będzie więc musiał jakiś czas żyć w zoo samotnie, co jednak w historii ogrodu już się zdarzało – wszak pierwszą żyrafą w Łodzi był samiec, który przez kilka lat był jedynym przedstawicielem swojego gatunku w łódzkim zoo…

Żyrafa z łódzkiego zoo (fot. Pomurnik)

Na bieżąco będziemy starali się informować Was o całej sprawie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s