Majówka z Mrówkojadem – u koszalińskich bizonów

Dziś – z bardzo dużym opóźnieniem, na co wpływ miało wiele czynników – oficjalnie zapoczątkowaliśmy sezon rowerowy. Nie znaczy to, że tego roku nie wyciągaliśmy jeszcze rowerów z garażu (ech, w Poznaniu miały swoje miejsce w piwnicy…), ale na żadną większą (czytaj: minimum 15 km) wycieczkę jakoś nie było czasu.
Do dziś, gdy niewczesnym już rankiem postanowiliśmy odwiedzić jedyną „zoologiczną” placówkę w obrębie Koszalina, czyli zagrodę bizonów w Indiańskim Świecie, znajdującym się na krańcu miasta – nad Jeziorem Lubiatowskim.

Do wioski indiańskiej próbowaliśmy wybrać się już dwukrotnie – za pierwszym razem okazało się, że jeszcze nie została otwarta (działa bowiem tylko w sezonie, a nie pomyśleliśmy wówczas, że koniec kwietnia to jeszcze nie sezon…), za drugim razem zaś ktoś się pochorował i – mimo sezonu – też przywitała nas zamknięta brama.
Tym razem nie tylko przywitała nas otwarta brama, ale także „gospodarze” tego miejsca. „Indiański Świat” działa już od ponad 20 lat, a jak mówią jego twórcy, zrodził się z fascynacji kulturą tubylczych Amerykanów.
Nas jakoś sama idea takiego miejsca do końca nie przekonuje, ale zawsze to jakaś ciekawostka.

Można sobie zwiedzić tipi

Za 4 zł od osoby możemy w towarzystwie przewodnika zapoznać się ze znajdującymi się na terenie wioski atrakcjami – zajrzeć do tipi, „indiańskiej chaty”, posłuchać trochę o obyczajach i kulturze Indian, a do tego sprawdzić się w specyficznym parku linowym:

Tu np. możemy pobujać się nad strumyczkiem

Nas jednak szczególnie interesują bizony – to wszak jedyne „dzikie” zwierzęta, jakie można zobaczyć na terenie Koszalina. A te w indiańskiej wiosce są obecnie trzy – para dorosłych, Tatanka i Teton, oraz urodzone w październiku 2010 młode, Yankton.
Mają do dyspozycji bardzo duży wybieg, co jest o tyle ważne, że dzielą go wspólnie z… koniem, a bizonia rodzina ma się niebawem wzbogacić o kolejnego członka, bowiem Tatanka ponownie jest w ciąży.
Skąd bizony w Koszalinie?
Trafiły tu w 2006 roku z prywatnej hodowli bizonów pod Darłowem. Właściciele wioski sprowadzili je jako atrakcję wioski, a zarazem element specyficznego kolorytu – wszak bizony to zwierzęta zamieszkujące prerie amerykańskie, a temu regionowi tematycznie poświęcona jest sama wioska.

Cała wyprawa zajęła nam trzy godziny, wykręciliśmy 20 km i wreszcie zobaczyliśmy koszalińskie bizony.
To było bodaj ostatnie miejsce w Koszalinie, którego jeszcze nie zwiedziliśmy.
Pora chyba na kolejną większą wyprawę…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s