Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga… – Zoo Zamość

Jak dotąd na Mrówkojadzie pojawiły się relacje z blisko 50 różnych placówek zoologicznych – zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Dzięki wsparciu naszych terenowych korespondentów mogliśmy Wam zaprezentować praktycznie wszystkie ważniejsze krajowe wiwaria – od ogrodów należących do EAZA, przez ważniejsze zwierzyńce, na zoologicznych ciekawostkach kończąc. Zwiedziliśmy Niemcy, zajrzeliśmy do Czech, ale trafiła się też relacja z Irlandii czy nawet USA!
Dziwnym trafem jakoś wśród tych wszystkich relacji zabrakło jednej – z zamojskiego zoo.
Nam jak dotąd nie udało się jeszcze dotrzeć do Zamościa, na szczęście mamy swoich terenowych korespondentów, a najaktywniejszy z nich – Michał – w końcu dotarł tam, gdzie nie było jeszcze żadnego Mrówkojada (ani mrówkojada) i zechciał podzielić się z nami – i Wami – swoją relacją.
Zapraszamy zatem do lektury!

(Tekst oraz zdjęcia są autorstwa Michała – Mrówkojad dokonał jedynie edycji i redakcji tekstu oraz doboru zdjęć)

Zamojskie zoo

Jeszcze kilka lat temu był to jeden z niewielu ogrodów, do którego nie miałem ochoty jechać. Każdy, kto tam był, mówił, że nie warto. Od jakiegoś czasu jednak media zasypują nas informacjami o kolejnych inwestycjach, jakie mają tam miejsce. Teraz większość jest gotowa. Nadarzyła się okazja, żeby zoo odwiedzić, więc postanowiłem z niej skorzystać. Dodam, że już przy budynku wejściowym oczy dosłownie wyszyy mi na wierzch.
Od czego zacząć?
Prawie wszystko w zoo jest nowe – przez ostatnie lata 90% ogrodu zostało wyremontowane/zagospodarowane na nowo. Po Opolu i Gdańsku jest to trzecie zoo, które trzyma się jednolitego stylu architektonicznego, co wyraźnie działa na jego korzyść. Charakterystyczne, wyłożone piaskowcem ściany, grube rury, na których opiera się siatka, pięknie wijące się między wybiegami alejki i drewno nadające wszystkiemu klasy.
Budynek wejściowy jest zdecydowanie najładniejszy ze wszystkich, jakie do tej pory widziałem w Polsce – przebijają go jak na razie tylko bramy wejściowe w Berlinie.
W budynku są trzy pomieszczenia dla pazurkowców, które przez szybę możemy oglądać jeszcze zanim wejdziemy do ogrodu. Mieszkają tu tamaryny białoczube, uistiti oraz pigmejki.

W budynku są też biura, pokoje gościnne i sale konferencyjne. Naprzeciwko pawilonu wejściowego, za którym obecnie trwają jeszcze prace nad wolierami zewnętrznymi dla małpek, mieści się małpiarnia.
Ogromne woliery, w których mieszkają patasy, makak wanderu, koczkodan nadobny, kapucynki czubate, lemury katta i gibony białorękie.


Niedługo wprowadzić mają się jeszcze koczkodany górskie. Bok małpiarni jest domem dla ptaków, takich jak toko czarnoskrzydłe i różne papugi.
W środku wygrodzone jest jedno wielkie pomieszczenie, a w nim zdecydowanie największa atrakcja zamojskiego zoo – motylarnia. Podczas mojej wizyty były tam jedynie kokony – przymocowane do inkubatora dzień wcześniej – co nie zmienia faktu, że i tak pomieszczenie to zrobiło na mnie największe wrażenie.
Piękne rośliny wkomponowane w świetnie wykonane sztuczne skały, konary itp. Pomieszczenia takiego nie powstydziłby się żaden ogród botaniczny.
Wśród tego drzewołazy, a w oczkach wodnych ryby. Za jakiś czas dojdą również motylniki.
Idąc dalej mijamy klika nowoczesnych stajni i wybiegów zwierząt kopytnych. Możemy zobaczyć w nich zoologiczne rarytasy: gazele dorkas, niale grzywiaste, koby singsing. Są też koby liczi, sitatungi, jelenie mandżurskie, baktriany, zebry równikowe.

W minizoo kuce szetlandzkie, lamy, kilka ras kóz i owiec. Jest też pawilonik australijski, gdzie swoje wybiegi i przeszklone stajnie mają emu i walabie dama.
Drugim powodem do dumy są wybiegi wielkich kotów połączone z pawilonem zwierząt zmiennocieplnych. Budynek kompletnie przebudowany, kiedyś ponoć tragiczny, dziś przyciąga tłumy. Po pierwsze wielka woliera dla dwóch lampartów cejlońskich, po drugie wielkie wybiegi otoczone murem – jeden dla lwów – z wymalowaną na ścianach sawanną, drugi dla tygrysa, z krajobrazem tajgi na ścianie.


No i po trzecie – perełka zamojskiego zoo – egzotarium: parter z akwariami i pomieszczeniami nocnymi kotów, a nad tym antresola z terrariami.
Po raz kolejny cała masa sztucznych skał, konarów i roślin, a wśród nich pełno zwierząt.

Na szczególne uznanie zasługują terraria z: nietoperzami, kameleonem jemeńskim, gadami Australii, legwanami zielonymi i groty żółwi – lamparcich oraz żabuti.


Cała reszta też genialna. Na parterze najbardziej wzrok przyciąga paludarium zamieszkałe m.in. przez poskoczki mułowe i akwarium płaszczek.
Kolejna wielka inwestycja to gigantyczna woliera dla ptaków – podczas mojej wizyty była jeszcze pusta, jednak w przyszłości mają się do niej wprowadzić m.in. żurawie koroniaste i ibisy grzywiaste.
Staw obok mają opanować blaszkodziobe i pelikany, a wyspę mają wziąć we władanie jakieś małpy – jak na razie spacerował tam tylko bocian – ptaki zaś siedziały w pomieszczeniach zimowych.
Co jeszcze?
Ano, jest tego sporo. Wybieg nandu:
w małym pawilonie drapieżników mieszkają rysie, serwale i chausy.
W wolierach ptaków drapieżnych bieliki, orliki krzykliwe i myszołowy.
Są też dwa wybiegi, które dobrze pokazują, jak zamojskie zoo wyglądało kiedyś – na jednym dziki, a na drugim wilki, pewnie jednak i one niedługo zostaną całkowicie przebudowane (choć dla zwierząt nie są one złe, to jednak z perspektywy zwiedzającego kraty nie zachwycają). W zoo są też dwa ogromne kompleksy wolier – jeden dla ptaków grzebiących (bażanty, kiśćce, czubacze, ale też gołębie okularowe) drugi dla małych ssaków.


Kolekcja tych zwierząt w Zamościu jest ogromna. Znajdziemy tu kota argentyńskiego, fenka, jeżatki afrykańskie, góralki, surykatki, żenety, skunksy, szopy, otocjony, koati, kanguroszczury, koty arabskie…
Budynek ten jest ciekawie zaprojektowany – daje świetne możliwości do prac hodowlanych. Od alejki dla zwiedzających woliery ekspozycyjne – za nimi budynek z pomieszczeniami zimowymi/nocnymi, a za tym dodatkowe zewnętrzne woliery zapleczowe (pawilonik kuraków zaprojektowano w analogiczny sposób). Ułatwi to oddzielenie samca/samicy z młodymi. W części wolier znajdziemy kolejne malowidła obrazujące krajobraz – tym razem dżungli.
Zapomniałem dodać, że w lokum w małpiarni, gdzie docelowo zamieszkają lemury katta, również zawiera malowidła naścienne – w tym przypadku baobaby. W zoo są też wybiegi letnie dla żółwi lądowych, basenik żółwi błotnych, woliery sów (m.in. sowy śnieżne):
a także kolejny powód do dumy – wybieg niedźwiedzi: na ścianach panorama Białki Tatrzańskiej, na samym wybiegu basen, głazy tworzące tarasy oraz wielka polana z drzewami.
Trzeba dosypać jeszcze ostatnią warstwę ziemi i lokatorki przebywające na zoologicznym ERASMUsie we Wrocławiu będą mogły wrócić do siebie. Dodajmy do tego zadbane trawniki i kwietniki, i mamy wstępny obraz zoo. W planach na przyszły rok jest budowa żyrafiarni z wybiegami dla sawannowych zwierząt kopytnych i drobnicy (góralki/surykatki). Jest też koncepcja stawów kaskadowych, a także inne mniejsze projekty. Najważniejsze jest to, że zoo dostosowało wszystkie wybiegi do potrzeb zwierząt. Cały teren ogrodzono, Powstało też wiele nowych obiektów. Fajnie, że zoo nie boi się sprowadzać gatunków do tej pory w Polsce nieobecnych. Jakieś szczegóły do poprawienia, typu aranżacja wolier i urozmaicenie wystroju, jeszcze oczywiście są. Kilka gatunków moim zdaniem warto by pozamieniać miejscami, żeby stworzyć bardziej geograficzne sektory, ale to już pewnie samo wyjdzie z czasem. Zoo na pewno warto odwiedzić.
Dziś – w poniedziałek 23 kwietnia – nastąpiło wielkie otwarcie ogrodu dla zwiedzających po zakończeniu prowadzonych przez ostatnie miesiące prac modernizacyjnych. Mi udało się zobaczyć wszystko tydzień przed i powiem, że było warto. Zoo z ostatniego miejsca w rankingu podskoczyło mocno do góry. Teraz nie odstaje nijak od standardów – oby rozwój podążał dalej w tym kierunku.
Cała ta wizyta, a także możliwość zobaczenia kilku wybiegów od zaplecza, była możliwa dzięki uprzejmości nowego wicedyrektora zamojskiego zoo, Pana Łukasza Sułowskiego, za co jeszcze raz dziękuję.

EPILOG

Dziś o 10.00 miało miejsce uroczyste otwarcie zoo po przebudowie i modernizacji. Inwestycje w zoo kosztowały łącznie ok. 30 mln zł, z czego 85%. stanowiły środki z Unii Europejskiej i tzw. funduszy norweskich.
Według dyrektora zoo, Pana Grzegorza Garbuza, modernizacja zmieniła ogród w blisko 90%!
Przed modernizacją w zamojskim zoo mieszkało około 800 zwierząt ponad 140 gatunków, obecnie zaś jest to około 1,5 tys. zwierząt z 250 gatunków, z czego prawie 40 proc. to gatunki eksponowane po raz pierwszy Zamościu.
Zamojskie zoo to jedyny prawdziwy ogród zoologiczny we wschodniej Polsce. Zajmuje powierzchnię prawie 14 ha. Roczna frekwencja to około 100 tys. osób.

Reklamy

3 comments on “Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga… – Zoo Zamość

    • Nie ma sprawy 🙂 A szykuję jeszcze jedną relację – będzie bardzo nieaktualna ale wszystko wskazuje że w końcu pojawi się taka którą obiecałem prawie rok temu 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s