Gdzie jesteś, rosomaku? – Mrówkojad z wizytą w opolskim zoo!

Czyli Wrocław musi poczekać :).
Gdy tylko padło hasło, iż Wielkanoc spędzimy we wrocławskim zoo, a na całą wyprawę będziemy mogli poświęcić aż pięć dni, nie wyobrażaliśmy sobie innego rozwiązania, niż jednodniowy wypad do Opola.
Jak uradziliśmy, tak też zrobiliśmy i – mimo okropnego zimna (jak na początek wiosny!) – 7 kwietnia wsiedliśmy w pociąg i pojechaliśmy do Opola.
Celów tym razem mieliśmy wiele – zobaczyć słynną tamanduę Doris, wytropić rosomaka Zetha, odwiedzić nasze drogie mrówkojady, Alejandro i Ferminę Sopresę, zobaczyć, co zmieniło się w opolskim zoo od naszej ostatniej wizyty, która miała miejsce w maju ubiegłego roku, wreszcie spotkać się z naszymi przyjaciółmi z ZOOrro, którzy mimo przeciwności losu mają się doskonale i dowiedzieć, że o przyszłość najlepszego polskiego fanzinu zoologicznego możemy być spokojni.
Zanim jednak przyszło nam spotkać się z Olafem i Marcinem, żeby porozmawiać nie tylko o sprawach zoologicznych, musieliśmy z samego rana opuścić wrocławskie zoo i naszą przytulną noclegownię obok… motylarni, dotrzeć na wrocławski dworzec PKP, wsiąść do pociągu i zmęczyć 80 minut jazdy naszymi ukochanymi kolejami, aby w wyjątkowo chłodne, sobotnie przedpołudnie wytoczyć się na peron opolskiego dworca.
Jeszcze tylko mały spacer do zoo (na szczęście znamy już solidne skróty!) i… gdzie jesteś, rosomaku!, chciałoby się zawołać :).

Widok na pawilon wejściowy od strony wybiegu goryli, na pierwszym planie – wyspa gibbonów

Wokół wejścia

Do zoo docieramy trochę po jedenastej. Jak można się domyślić, przy kasie nie ma żadnych kolejek, spokojnie więc podchodzimy i kupujemy dwa bilety normalne (wciąż jeszcze po 10 zł od osoby).
Już na wstępie miła niespodzianka – i tak świetnie wyposażony sklepik z pamiątkami wzbogacił się o szereg nowych gadżetów, jak zawsze jednak zakupy zostawiamy sobie na koniec.
Zoo opolskie znamy już bardzo dobrze, dlatego tym razem nie narzucamy sobie jakiegoś rygorystycznego planu zwiedzania – czasu mamy sporo (ponad trzy godziny), więc możemy sobie pozwolić na leniwe zwiedzanie i zaglądanie tam, gdzie zajrzeć chcemy. Koniec końców i tak zejdziemy całe zoo, ale nie każdemu miejscu poświęcimy tyle samo uwagi.
Zresztą – jak się okaże, wielu zwierzaków na wybiegach jeszcze nie będzie, niektóre pawilony będą zamknięte, a nieprzyjemne zimno przeszkadzać będzie nie tylko nam, ale i zwierzakom, stąd wyprawa nie będzie tak efektowna i intensywna jak chociażby ta sprzed roku.
Ale, dość gadania – pora na zwiedzanie!

Wilki grzywiaste z opolskiego zoo

Wybieg wilków grzywiastych jest pierwszym, na który trafiamy po opuszczeniu budynku wejściowego.
Wybieg jest duży i sprawia wrażenie bardzo naturalnego – na całej długości od trasy zwiedzania jest oddzielony fosą, bez trudu zatem możemy podziwiać parę spacerujących po trawiastym wybiegu wilków.
To niezwykłe zwierzaki, które od razu zwracają uwagę swoim nietypowym wyglądem – ni to lis, ni to wilk, do tego jeszcze bardzo długie kończyny i specyficzny, mrówkojadzi sposób poruszania (inochód).
Zwiedzający mogą je oglądać nie tylko z biegnącej wokół wybiegu alejki, ale także specjalnej panoramicznej szyby – wilki dość często do niej podchodzą i wówczas możemy je zobaczyć naprawdę z bardzo bliska. Do znajdującej się na tyłach wybiegu chatki zajrzeć chwilowo jednak nie można, na szczęście oba wilki cały czas są na wybiegu.
Wyjątkowo aktywne.

Wilk grzywiasty z opolskiego zoo

Wilk grzywiasty z opolskiego zoo

Kwiecień to nie maj, czyli dla niektórych jeszcze zbyt chłodno…

Za wybiegiem wilków grzywiastych znajduje się jedna z nowszych i zdecydowanie najciekawszych inwestycji w zoo – wybiegi piesków preriowych i susłów.
Otwarto je w kwietniu 2010 roku, a podczas naszej ubiegłorocznej wizyty w Opolu zrobiły na nas niesamowite wrażenie, niestety, tym razem oba wybiegi były jeszcze puste – ani śladu choćby jednego susła czy pieska preriowego.
Czyżby jeszcze spały?

Wybiegi susłów i piesków preriowych

No nic – widać, przyjechaliśmy za wcześnie. Zaglądamy jeszcze do leniwie snujących się w zmodernizowanym basenie uchatek kalifornijskich i udajemy się do kompleksu połączonych ze sobą wolier pazurkowców, które znajdują się od razu po wejściu do zoo, tyle, że z lewej strony (z prawej mamy wybieg wilków grzywiastych).
Niestety, wolny wybieg tamaryn i uistiti jest jeszcze zamknięty, dlatego zwierzaki można oglądać tylko na ich wybiegach wewnętrznych.

Tamaryna cesarska z uwagą obserwująca przez szybę… pluszowego Tadzia!

Szkoda – za miesiąc pewnie śmigałyby nad naszymi głowami…

Wyspa gibonów

Za wolierami pazurkowców, z lewej strony głównej alejki, znajduje się wyspa gibonów, zamieszkiwana przez grupę gibbonów białorękich oraz parę siamangów.
W Opolu gibbony mają do dyspozycji całkiem sporą, świetnie zagospodarowaną wyspę, ze specjalną konstrukcją do wspinania, z której bardzo chętnie korzystają. Zwiedzający mają także dostęp do pawilonu gibbonów, połączonego z wyspę systemem lin. Z chatki gibbonów mamy wgląd nie tylko na wyspę, ale także do pomieszczeń wewnętrznych, w których zwierzęta spędzają noc oraz chłodniejsze dni.
Jedna z małp daje niezły popis, gdy zaczyna biegać po wybiegu w sposób, który nam od razu skojarzył się z fotografiami rzekomo przedstawiającymi Wielką Stopę :).
No sami zobaczcie:

Nie? No to jeszcze raz:

Wielka Stopa w opolskim zoo?

My tymczasem idziemy dalej – następny przystanek:

Goryle

Za wyspą gibbonów znajduje się rozległy wybieg goryli nizinnych, zamieszkiwany przez trójkę samców – Ashmara, Abeecu i D’jeeco. Cała trójka to bracia, którzy do Opola przyjechali z Rotterdamu.

Wybieg goryli w opolskim zoo

Wciąż jeszcze na wybiegu nie pojawiły się natomiast cztery gerezy abisyńskie (same samce, bracia – Józek, Filomen, Leon i Omen), które  przyjechały do Opola we wrześniu ubiegłego roku z oliwskiego zoo.
Choć platformy i konstrukcje do wspinania dla nich są już gotowe od kilku miesięcy:

Platformy dla gerez na wybiegu goryli

to cała czwórka póki co przebywa tylko w pomieszczeniu wewnętrznym, znajdującym się obok wejścia do pawilonu goryli. Na ich debiut na wybiegu przyjdzie jeszcze trochę poczekać – ale ponoć góra kilka tygodni!

Na razie na wybiegu można oglądać tylko goryle:

Karmienie goryli oglądaliśmy jak dotąd już cztery razy, więc tym razem postanawiamy sobie je darować. Zaglądamy za to do pawilonu goryli, gdzie spotkamy, niestety, tylko lori małe, zamieszkujące małą wolierę przy wejściu, oraz goryle właśnie.

Kolejna fotka do albumu 🙂

Dostęp do pozostałych mieszkańców pawilonu – m.in. lemurów katta, wari rudych i sajmiri – jest obecnie niemożliwy ze względu na wciąż trwający remont małpiarni. Ekspozycje wewnętrzne mają zostać urozmaicone, do tej pory bowiem rażą wszechobecnymi kafelkami i cegiełkami, przez co można się tu poczuć trochę jak w wielkiej łazience. Zagospodarowane zostaną także przejścia w małpiarni – na korytarzach pojawią się pnie drzew, konary, liany, rośliny, które mają być imitacją dżungli. Wciąż też w planach jest sprowadzenie do małpiarni pary leniwców i utworzenie ekspozycji na wzór tej, z wrocławskiego zoo – dwa leniwce miałyby się wówczas poruszać po gałęziach bezpośrednio nad głowami zwiedzających.
Czekamy zatem!

Śpiąca Dorotka

Wychodząc z pawilonu goryli wracamy do gibbonów, bowiem – jak pewnie pamiętacie – ich sąsiadką jest… sprowadzona 12 stycznia z Zoo w Ołomuńcu tamandua Dora, zwana w Opolu Dorotką.

Dora w pełnej krasie (fot. „ZOOrro”)

Wiadomość o jej przyjeździe była dla nas fantastyczną niespodzianką, czekaliśmy na nią bowiem od dwóch i pół roku, kiedy to latem 2009 roku w poznańskim Nowym Zoo padła samiczka tamanudy mieszkająca w Pawilonie Zwierząt Nocnych. Była jedynym wówczas mrówkojadem czteropalczastym w Polsce, a od tego też czasu nie było w polskich ogrodach zoologicznych przedstawiciela tego gatunku.
Dora zamieszkała na dawnym wybiegu ekspozycyjnym siamangów – ma do dyspozycji  kilka gałęzi, po których może się wspinać oraz dwa koszyki, w których może spać.
Problem w tym, że… prawie cały czas śpi. Jak na mrówkojada przystało :).
Zaglądaliśmy do niej kilka razy podczas naszej wizyty – albo spała na drewnianej półce:

Dorotka śpi…

albo w koszyczku:

Śpi…

Szkoda tylko, że nie udało nam się zobaczyć, jak przechodzi z półki do koszyka…
Dora urodziła się w marcu zeszłego roku, jest więc jeszcze bardzo młoda. Opolskie zoo chciałoby rozpocząć hodowlę tego gatunku, dlatego będzie starać się o sprowadzenie samca dla Dory.
Na razie Dora mieszka w pawilonie siamangów:

Wejście do ekspozycji tamanduy

docelowo jednak zamieszka na dawnym wybiegu ostronosów rudych, który znajduje się tuż za wybiegiem mrówkojadów olbrzymich, między wybiegiem Ameryki Południowej.

O, tutaj

Tamandua będzie miała tu do dyspozycji w swojej wolierze budkę i szereg konstrukcji, które będą miały za zadanie zmobilizować ją do aktywności i zapewnić odpowiedni komfort. Ekspozycja będzie ekspozycją dzienną.
Póki co mieszka tam jednak osamotniony ostronos:

Ostronos rudy

A tamandua smacznie śpi sobie w chatce gibbonów…

U mrówkojadów

Od tamanduy idziemy do mrówkojadów – taką możliwość mamy jak na razie tylko w opolskim zoo!
Zaglądamy jeszcze do pum:
Mijamy puste jeszcze wyspy – sajmiri i lemurów (zwierzaki pojawią się na nich dopiero wtedy, gdy zrobi się trochę cieplej):

Wyspa lemurów jeszcze pusta

i dochodzimy do bezsprzecznie naszego ulubionego miejsca w opolskim zoo, czyli wybiegu mrówkojadów olbrzymich.
Mieszkańcami wybiegu są Alejandro oraz Fermina Sorpresa:

Fermina Sorpresa (z lewej) i Alejandro (z prawej)

Oba mrówkojady są tego dnia wyjątkowo aktywne – węszą, drapią, szukają:

Co dwa nosy, to nie jeden

Alejandro staje nawet na tylnych łapach:

To ci dopiero widok!

Z kolei Fermina Sorpresa miewa… problemy z wyjściem z wewnętrznego baseniku:

To tylko chwilowe problemy

Największe pole do popisu mają jednak na wybiegu zewnętrznym (otwarty jest tylko jeden, „należący” zwykle do Alejandro), na który wychodzą wyjątkowo chętnie – choć raczej na chwilę:

Alejandro sieje spustoszenie

A basen bez wody… – na kąpiel jeszcze za zimno

Ok, dosyć spaceru

Fermina też skusiła się na małą przechadzkę

Choć w samym zoo zwiedzających nie spotkamy zbyt wielu, to akurat przy wybiegu mrówkojadów cały czas ktoś się kręci. My też spędzamy przy nich najwięcej czasu, no ale skoro tamandua wciąż śpi, to choć z nich mamy trochę pociechy :).

Kierunek: rosomak!

Od mrówkojadów ruszamy w stronę wybiegu rosomaka, który jest naszym trzecim głównym celem podczas tej wyprawy.
Po drodze odwiedzamy jeszcze wybiegi w strefie Ameryki Południowej, pawilon małych ssaków i ptaków egzotycznych, Świat Stawonogów, mocno opustoszałe jeszcze Herbarium:

Ziół jak na lekarstwo…

Na dłużej zatrzymujemy się przy wybiegu wyjątkowo aktywnych wilków:

Chwilą później w paszczy wilka znalazła się… sroka

Wypatrujemy jeszcze śpiącą w konarach drzew pandę:

Sen na wysokości

I stajemy oko w oko z… wybiegiem rosomaka, który znajduje się bezpośrednio obok wybiegu wilków, a naprzeciwko wybiegu pandy małej.

Gdzie jesteś, rosomaku?

Wybieg rosomaka

Informacja o tym, iż do Opola ma przyjechać rosomak, była jedną z najbardziej elektryzujących w minionym roku. To niezwykłe zwierzę fascynowało nas od dawna, a do tej pory nie mieliśmy okazji nigdy zobaczyć go „na żywo”.
Wreszcie 27 października ubiegłego roku ze Szwecji przyjechał tak wyczekiwany rosomak – 21-miesięczny samiec Zeth, który stał się tym samym pierwszym rosomakiem w polskich ogrodach zoologicznych od bardzo dawna.

Zeth – opolski rosomak (fot. „ZOOrro”)

Jeszcze tej wiosny do Opola dotrze także samica, która ma utworzyć z Zethem parę hodowlaną – tylko czekać na małe rosomaki! Rosomak to absolutnie fenomenalny zwierzak, którego hodowla – a zwłaszcza ekspozycja – w zoo do najłatwiejszych nie należą, mamy jednak nadzieję, ze w Opolu poradzą sobie z tym bardzo dobrze.
Nam niestety, mimo wielu prób, Zetha wypatrzyć na wybiegu się nie udało – jego legowiska były puste:

Tu powinien być rosomak…

a na wybiegu niemal na pewno go nie było – miał natomiast otwarte dwa przejścia na wybieg zapleczowy, do którego zwiedzający nie mają dostępu, zapewne więc siedział sobie tam cały dzień.
Szkoda, bo naprawdę chcieliśmy zobaczyć bohatera największego hitu transferowego ubiegłego roku. Kolejna okazja nie nadarzy się zapewne zbyt szybko (najwcześniej latem), dlatego póki co możemy go zobaczyć tylko na zdjęciach
Trudno, poczekamy.

Nie udało nam się także zobaczyć mieszkających nieopodal wybiegu rosomaka panter śnieżnych (niebawem przyjechać ma nowy osobnik), doskonale widoczne był natomiast mieszkające na wybiegu pomiędzy rosomakiem a irbisami rysie:

Opolskie rysie

Kolejny cel – żyrafiarnia!
Po drodze mijamy jeszcze m.in. fantastyczną wolierę żurawi mandżurskich, wybieg śpiących dzików, oryksy szablorogie i sitatungi, śpiące w pawilonie hipcie karłowate, addaksy i zebry, aż wreszcie docieramy do miejsca, z którego widać dominujące nad tą częścią ogrodu sylwetki żyrafiarni.

Dwie opolskie żyrafiarnie – z lewej stary pawilon, z prawej nowy

Żyrafiarnie dwie

Nie wszyscy pewnie pamiętają, ale nowy obiekt dla żyraf, otwarty 15 grudnia ubiegłego roku, to jedna z najważniejszych inwestycji 2011 roku – zdobył tytuł Najważniejszej Ukończonej Inwestycji 2011, był też nominowany w kategorii Zoologiczny Hit 2011.
Nowa żyrafiarnia, która powstała w bezpośrednim sąsiedztwie starej, umożliwi hodowlę docelowo nawet 12 dorosłych zwierząt i kilku młodych. Nowoczesna inwestycja, warta 1,3 miliona zł, została w 85% sfinansowana w ramach unijnego programu współpracy transgranicznej Polski i Czech.

Nowa żyrafiarnia w opolskim zoo

I ujęcie z drugiej strony

Dotychczasowa żyrafiarnia, która była przeznaczona dla pięciu żyraf, okazała się za mała jak na plany hodowlane opolskiego zoo. Aktualnie w Opolu jest sześć żyraf – samiec Afik, samice Juna, Sisi i Kamila, a także młody Denzel
i urodzona 15 lipca 2011 roku samiczka Epsi.

Piątka opolskich żyraf na tle obu pawilonów żyrafiarni

Nowy obiekt ma powierzchnię 400 m kw. Większość rzeczy jest obsługiwana automatycznie (min. paśniki, kuwety, drzwi, woda). Pomieszczenie wyposażone jest także w nawiewy ciepłego i chłodnego powietrza, a w ścianach zamontowano rury grzewcze. Zbudowano też taras, ale nie dla oglądających, a dla osób, które naukowo chcą obserwować żyrafy.
Nam niestety do nowej żyrafiarni wejść się nie udało – wszystkie drzwi były zamknięte.
Na szczęście żyrafy przebywały przez cały czas na przedwybiegu pomiędzy starą, a nową żyrafiarnią.


Można podejść do nich naprawdę blisko – to doskonała okazja żeby przekonać się, jak ogromne to zwierzaki:

Pięć metrów w kapeluszu!

Niestety, sąsiadem żyraf nie jest już najstarszy mieszkaniec opolskiego zoo – nosorożec Pibles, który padł 15 marca.
Jego wybieg stoi obecnie pusty – i nie zanosi się, aby pojawił się na nim jakiś inny nosorożec, dotychczasowy wybieg nosorożca bowiem zostanie wchłonięty przez wybieg żyraf.

Spokojnie można natomiast zajrzeć na wybieg gepardów – te są bardzo aktywne i bez trudu dają się „złapać”:

Opolski gepard

Lepiej jednak uważać – znaki wskazują, że gepardy spotkać można nie tylko na wybiegu:

Omijamy łukiem wyjątkowo puste minizoo, zaglądamy do mieszkańców strefy australijskiej (znudzone kangury), mijamy kompleks trzech – pustych jeszcze – drewnianych domków, w których za jakiś czas zamieszkają zapewne jakieś zwierzaki:

Kto i kiedy – jeszcze nie wiemy, gdzie – tuż za żyrafiarnią

aż docieramy do wybiegu surykatek.
Te gnieżdżą się całym stadem w swojej chatce – to, co działo się w chatce surykatek podczas naszej wizyty to zaiste dantejskie sceny:

Choć nie wszystkie z kilkunastu kotłujących się w chatce surykatek brały udział w tych masowych zapasach.
Niektóre – jak gdyby nigdy nic – wygrzewały się pod lampą:

Inne zaś z zainteresowaniem przyglądają się walczącym kolegom:

Ciekawe :).

Od surykatek kierujemy się w stronę centralnej części ogrodu – zaglądamy jeszcze m.in. do sów, lemurów, pelikanów, ibisów, raz jeszcze próbujemy wypatrzeć rosomaka, po czym kierujemy się do basenu uchatek, mijając po drodze wybieg wielbłądów i tereny inwestycyjne zoo, na których w przyszłości pojawić się mają wybiegi lwów, tygrysów, orangutanów i nosorożców indyjskich.
Coś tam się już zresztą dzieje:

Wg planów w tym miejscu ma powstać wybieg lwów

Jest na co czekać!

Pamiątki, pamiątki!

Na koniec zaglądamy jeszcze do pawilonu, który podczas naszej ubiegłorocznej wizyty nie był jeszcze gotowy, czyli do Świata Płazów, ale o nim opowiemy Wam w oddzielnym artykule, warto poświęcić mu bowiem nieco więcej miejsca i uwagi, bo rzecz to naprawdę świetna!
My tymczasem kręcimy się jeszcze trochę po ogrodzie, zaglądamy do śpiącej Dorotki, chowającego się Zetha i niezwykle aktywnych Alejandro i Ferminy Sorpresy i idziemy na małe zakupy do ogrodowego sklepiku z pamiątkami.
A tych – jak już wspomnieliśmy na początku – przybyło sporo!
My kupiliśmy sobie dwie fantastyczne płócienne torby z motywami opolskiego zoo:

Rok temu kupiliśmy sobie kubek z podobnym motywem!

Torba z lemurami!

Każda za jedyne 9 zł!
Poza tym kupiliśmy sobie także dwie świetne koperty z serii „Polskie Ogrody Zoologiczne” – jedną z warszawskim zoo (i znaczkiem mrówkojada):

Koperta z mrówkojadem!

a drugą z poznańskim zoo (i znaczkiem nosorożca białego):

Koperta z nosorożcem!

Każda za około 4 zł. Udane zakupy.

ZOOrro wiecznie żywe!

Wreszcie po ponad trzech godzinach zwiedzania (byłoby tego zwiedzania więcej, ale pogoda i wiele pustych wybiegów zrobiły swoje) opuszczamy jeden z naszych ulubionych ogrodów w Polsce, bo czekają już na nas dzielni redaktorzy ZOOrro, z którymi umówiliśmy się na mieście.
Dokładnie w tym miejscu:

Tadziu i… dziwna biała dłoń

Jest Wielka Sobota, w dodatku jest bardzo zimno, chwilami pada nawet śnieg z deszczem, dlatego też miasto jest zupełnie opustoszałe, w dodatku niełatwo znaleźć jakieś miejsce, w którym można coś zjeść. Nam udaje się znaleźć jedno wolne miejsce – „ZAZA Kebab”, ale nie odważymy się Wam polecić tego miejsca.
Z braku czegoś lepszego dobre jednak i to…
Na szczęście nie ma problemu ze znalezieniem otwartej kawiarni, stąd reszta dnia mija nam na pasjonujących konwersacjach z Redakcją ZOOrro – nie tylko o zwierzętach, opolskim zoo czy samym fanzinie, który – mimo ostatnich zawirowań (które udzieliły się również i nam) – ma się dobrze i właśnie trwają prace nad następnym numerem.
Już wiemy, że będzie bardzo ciekawy!

Opole opuszczamy wczesnym wieczorem, a do Wrocławia docieramy, gdy jest już ciemno. O ile wizyta w opolskim zoo zostawiła jednak pewien niedosyt (zimno, śpiąca Dorotka, niewidoczny rosomak, zamknięta małpiarnia, pustki u lemurów, susłów, zamknięty wolny wybieg pazurkowców), to druga część dnia w pełni wynagrodziła nam wszystkie niedogodności.
No i na brak mrówkojadów tym razem narzekać nie mogliśmy!

EPILOG – CO ZMIENIŁO SIĘ OD NASZEJ OSTATNIEJ WIZYTY

Ostatnie 11 miesięcy – a tyle minęło od naszej ostatniej wizyty w Opolu – były dla opolskiego zoo wyjątkowo intensywne.
Niewątpliwie największym wydarzeniem było otwarcie – 15 grudnia – nowej żyrafiarni. Nie była to jednak jedyna ważna inwestycja w zoo – w czerwcu otwarto bowiem dla zwiedzających pawilon Świata Płazów, w minizoo pojawiły się nowe domki dla zwierzaków, zakończono modernizację pomieszczeń dla uchatek, zbudowano wybieg dla rosomaka, ruszyły także prace nad lwiarnią.
A to nie wszystkie z ostatnich inwestycji!
Zoo wzbogaciło się także o wiele nowych zwierząt – prawdziwymi hitami było niewątpliwie sprowadzenie ze Szwecji rosomaka Zetha oraz tamanduy Dory z Ołomuńca.

Ponadto z zoo w Heidelbergu przyjechała samica puchacza mlecznego, a z Hanoweru samiec żurawia rajskiego.
Urodziło się też sporo zwierzaków – m.in. żyrafka Epsi, mary patagońskie, kariama czerwononoga, tamaryny złotorękie, pieski preriowe, płomykówki, puszczyki mszarne i puchacze, zebra równikowa, wielbłąd, lemury i surykatki, padł natomiast najstarszy mieszkaniec zoo, nosorożec Pibles.
Zoo stale się rozwija, a wszystkie zmiany zdają się podążać we właściwym kierunku.
Poza tym to nadal bodaj najładniejsze, najbardziej zadbane i najspójniejsze pod kątem stylu zoo w Polsce, na co wpływ ma nie tylko historia zoo (casus powodzi z 1997), ale też rozsądna polityka zoo.
Oby tak dalej!

Tyle na dziś – jutro opowiemy Wam o Świecie Płazów, później natomiast zabieramy się za ogarnięcie tematu wrocławskiego zoo.
A jest co ogarniać! :).

Pełną galerię zdjęć z naszej wyprawy do opolskiego zoo możecie zobaczyć TUTAJ.

Reklamy

12 comments on “Gdzie jesteś, rosomaku? – Mrówkojad z wizytą w opolskim zoo!

  1. Mi dzisiaj też nie udało się zobaczyć tamandu, która spała mimo że odwiedziłem ją kilka razy ani rosomaka, na jego wybiegu trwała modernizacja oczka wodnego, natomiast w małpiarni pojawiło sie terrarium, w którym zamieszkały legwaniki błękitne. Ogólnie w opolskim zoo bardzo dużo się remontuje dziś intensywne pracy trwały nad stawem przy wybiegu wielbłądów, w małpiarni, stawie (czy raczej oczku wodnym) przy budynku papug, tabliczka o zmianie ekspozycji wisiała także przy domku wilków grzywiastych.

    • O legwaniku w małpiarni nawet nie wspominałem, ale był tam już podczas naszej wizyty :).
      O pracach na stawie, w małpiarni i przy wilkach wspomniałem w notce.
      Szkoda, że Tobie też nie udało się zobaczyć rosomaka, a na tamanduę przyjedzie nam jeszcze polować – kolejne próby zapewne w wakacje 🙂

  2. Po przeczytaniu waszej relacji doszedłem do wniosku, że lepiej odłożyć wizytę w opolskim zoo. Chciałem jechać w ten weekend, ale widzę, że maj to będzie lepsza pora.

  3. Opolskie zoo bez wątpienia jest najpiękniejszym ogrodem w naszym kraju – aż wstyd, że jeszcze w nim nie byłem, ale do czasu!
    Wiecie może coś na temat tego czy wspomniane prace remontowe przy wilkach grzywiastych są związane z połączeniem ich z grupą kapucynek czubatych? Taki eksperyment obił mi się o uszy i jestem bardzo ciekawy jego efektu.
    No i jakie są plany związane ze „starą” żyrafiarnią? Obiekt planowany do rozbiórki czy zoo w planach ma utrzymanie dwóch pawilonów dla żyraf?

    • Na wybiegu wilków na drzewach pojawiły się drewniane platformy, więc myśle że jakiś gatunek małpy tam się pojawią

    • No, to koniecznie powinieneś się wybrać!
      Jeśli chodzi o wybieg wilków grzywiastych – to tak, owe platformy – wg naszych informacji – mają być przeznaczone właśnie dla kapucynek. Sami jesteśmy ciekawi co z tego wyjdzie – na wypuszczenie zwierzaków będzie trzeba jeszcze trochę poczekać.
      Jeśli chodzi o żyrafiarnie – to naturalną konsekwencją całej inwestycji jest fakt, że oba pawilony będą pełniły funkcje domu dla żyraf. Nigdy nie było mowy o rozbiórce starego obiektu – nowy został wszak wzniesiony po to, aby zapewnić miejsce dla nowych żyraf, które zostaną sprowadzone. Zoo nastawia się wszak na hodowlę tego gatunku i utrzymywanie stada liczącego kilkanaście osobników – a do tego potrzebne są dwa obiekty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s