Zmiany we wrocławskim zoo w latach 2007-2012. Część I – infrastruktura

Dziś zapraszamy wszystkich naszych czytelników do lektury bardzo ciekawego tekstu poświęconego analizie zmian, jakie zaszły we wrocławskim zoo w okresie ostatnich pięciu lat.
Tego karkołomnego zadania podjął się jeden z naszych czytelników, Wojtek z Wrocławia, znany też jako Kalat piszący na zooforum.
Zapraszamy do lektury – a my tymczasem… gdy tekst pojawi się na stronie powinniśmy już być we wrocławskim zoo :).
Po powrocie na pewno podzielimy się naszymi wrażeniami na temat obecnego stanu zoo – teraz zaś zobaczmy, jakie zmiany zaszły w minionych pięciu latach.
Okiem Kalata.
(Tekst jest autorstwa Kalata. Mrówkojad dokonał jedynie jego edycji i redakcji. Zdjęcia natomiast pochodzą z różnych źródeł – w każdym przypadku wskazano ich autorstwo).

Wstęp

Pierwszego stycznia minęło 5 lat odkąd stery we wrocławskim ogrodzie zoologicznym przejął Radosław Ratajszczak. Pierwsza okrągła rocznica to dobry moment na podsumowanie dotychczasowych działań. Nowy dyrektor, zaraz po objęciu stanowiska, w wywiadach podkreślał, że na wprowadzenie w życie swoich pomysłów potrzebuje przynajmniej 4-5 lat. W tym artykule postaram się opisać zmiany infrastrukturalne jakie nastąpiły we wrocławskim ogrodzie zoologicznym w latach 2007 – 2012. Chciałbym, aby w przyszłości powstała druga część artykułu, poświęcona zmianom w kolekcji zwierząt. W części pierwszej skupię się natomiast wyłącznie na tym, co we wrocławskim zoo przez ostatnie 5 lat wybudowano i wyremontowano.
Konstrukcja artykułu jest wyjątkowo prosta i przejrzysta – w myśl zasady: jedna inwestycja – jeden akapit.

We wstępie chcę jeszcze wyjaśnić, z jakiego punktu widzenia jest pisany ten artykuł.
Jestem osobą, która interesuje się ogrodami zoologicznymi incydentalnie i w ograniczonym zakresie. W centrum moich zainteresowań jest natomiast Wrocław: jego historia, architektura, inżynieria i infrastruktura oraz sytuacja społeczna. Nie jestem z ogrodami zoologicznymi (ani z bardzo szeroką rozumianą biologią i ochroną przyrody) związany zawodowo czy też poprzez kierunek studiów. Wszystkie informacje zawarte w tym artykule pochodzą z ogólnodostępnych źródeł (lokalne gazety, oficjalna strona zoo itp.) oraz z moich własnych obserwacji.
Za wszystkie błędy, które się pojawią w artykułach, z góry przepraszam – zachęcam do ich wskazywania w komentarzach.

Inwestycje przez duże „I”

Motylarnia

Rozpoczynam od tej inwestycji, mimo że rozmachem ustępuje kilku innym. Była to jednak pierwsza nowa, duża ekspozycja powstała od podstaw w trakcie analizowanego pięciolecia. Pierwsza tak naprawdę była małpiarnia, jednak jej gruntowną przebudowę rozpoczęto już w 2005 roku. Motylarnię otwarto w kwietniu 2008 roku. Możliwość bezpośredniego obcowania ze zwierzętami, które nie są w żaden sposób oddzielone od zwiedzających, było nowością we wrocławskim zoo (nie licząc kóz w dziecińcu zwierzęcym). Ciekawostką jest, że w pomieszczeniu motylarni, obecnie pełnym kolorowych motyli i tropikalnej roślinności, przed 2007 rokiem mieszkały… domowe kury.

Po prawej stronie wejścia znajduje się inkubator, w którym można obserwować lęgnięcie się motyli. Poczwarki przylatują kurierem z ferm motyli w Ameryce Południowej. W motylarni wszystkie parametry, takie jak: wilgotność, wentylacja, temperatura, okresowe zraszanie i wytwarzanie mgły, sterowane są komputerowo. W ostatnim czasie dodatkowo pojawiły się ekspozycje bezkręgowców w wydrążonych pniach.

Wrocławska motylarnia (fot. Mrówkojad)

Fokarium

Nazwa obiektu jest dość niefortunna, ponieważ jej mieszkańcami nie są foki, tylko uchatki afrykańskie. Pod nazwą fokarium obiekt ten jednak figuruje na mapkach oraz w przewodniku po wrocławskim zoo. Stary, wysłużony basen fok zastąpiono większym i nowoczesnym. Wcześniej oglądanie zwierząt było po prostu nudne, bo sprowadzało się do długiego wyczekiwania na kilkusekundowe zobaczenie nosa foki wynurzającego się z brudnej breji. Obecny basen kotików, wraz z wprowadzonymi pokazami karmienia, jest jedną z największych atrakcji wrocławskiego zoo. Woda, z wiecznie brudnej, zamieniła się w czystą, ponieważ zainstalowano nowoczesny system filtracji. Dzięki niemu nie ma już konieczności częstego i kosztownego opróżniania basenu i wymieniania całej wody. Basen jest amfiteatralny, można do niego podejść z kilku stron. Do dyspozycji zwiedzających jest taras oraz, co szczególnie cieszy, przeszklone ściany, dzięki którym uchatki afrykańskie można także podziwiać pływające pod wodą. Dodatkowo zainstalowano akrylową kapsułę. Możliwość podziwiania zwierząt z tego „powietrznego bąbla” jest szczególną oryginalną atrakcją. Jest to ekspozycja całoroczna, bowiem woda w basenie nie zamarza dzięki specjalnym urządzeniom wymuszających jej ciągły ruch. Fokarium otwarto późnym latem roku 2009, a jego budowa kosztowała ponad 4 miliony złotych.

Stary basen fok (fot. Kaviks, http://www.wroclaw.hydral.com.pl)

Nowy basen kotików (fot. m...k)

Wybiegi rysi i żbików

Już niedługo wrocławskie rysie trafią w samo serce od kilku lat tworzonej we wrocławskim zoo strefy europejskiej. Za najbliższych sąsiadów będą miały żbiki, niedźwiedzie brunatne, żubry, muflony oraz magoty, czyli jedyny europejski gatunek małpy. W przyszłości do tego towarzystwa dołączą wilki. Obecnie wrocławskie rysie zamieszkują dwie siermiężne klatki, które mają powierzchnię kilkudziesięciu metrów kwadratowych. Już 21 kwietnia 2012 zostanie dla nich otwarty wybieg o powierzchni 1300 metrów kwadratowych, porośnięty drzewami i naturalnym podłożem. W ostatnich dniach rozpoczęto urządzanie terenu, pojawiły się konary, pniaki i głazy . Zwiedzający będą mogli oglądać zwierzęta przez szybę z trzech stron oraz ze specjalnie wybudowanej drewnianej ambony. Kolejny, czwarty punkt obserwacyjny został zlokalizowany centralnie na wprost wejścia do jamy wydrążonej w niewielkim pagórku. Dodatkowo zostały wybudowane zamykane pomieszczenie tzw. kotniki oraz wybieg dla żbików. To wszystko w miejscu gdzie przez długie lata był skwerek. Powstanie tego obiektu jest świetnym dowodem na to, jak nieprawdziwe były przed laty opinie, że wrocławskie zoo jest małe i nic na jego terenie nie można budować, a jedyną szansą na rozwój jest przyłączenie pobliskiego stadionu Ślęzy lub nawet przeniesienie ogrodu zoologicznego w całkiem inne miejsce. W tym miejscu należy przypomnieć, że w 2007 roku z 35 ha jakie zajmuje wrocławskie zoo mniej niż 15 ha było przeznaczone na ekspozycję zwierząt!

Pagoda gibonów

Pagoda gibbonów (fot. Mrówkojad)

Jeden z moich ulubionych nowych pawilonów na terenie wrocławskiego zoo. Po pierwsze dlatego, że bardzo przypadła mi do gustu architektura tego obiektu, a po drugie dlatego, że oprócz gibonów pagodę i przyległy wybieg zamieszkują skrajnie rzadkie i zagrożone wyginięciem kanczyle filipińskie. Obecnie, nie licząc wrocławskiego stadka, liczącego siedem osobników, można je podziwiać jeszcze tylko w Pilznie i Pradze, dokąd trafiły urodzone we Wrocławiu młode. Para gibonów białorękich, oprócz pagody, ma do dyspozycji wyspę, na którą dostają się za pomocą linowego mostku. Jest ona porośnięta wysokimi drzewami, pomiędzy którymi porozwieszano liny. To kolejny pozytywny przykład sytuacji, kiedy na dotychczas niewykorzystywanej powierzchni powstała bardzo atrakcyjne ekspozycja, w której zwierzęta żyją w komfortowych warunkach. Mimo całej mojej sympatii dla tej inwestycji zastanawiałem się wielokrotnie, czy powierzchnia w pagodzie dostępna dla gibonów jest wystarczająca. Był to w końcu budynek budowany od podstaw, a właśnie w pagodzie, a nie na wyspie, gibony spędzają większość czasu.

Pawilon nosorożców

Chyba największa z wrocławskich inwestycji ostatniego pięciolecia. Tacy też będą jej mieszkańcy, czyli nosorożce indyjskie. Towarzyszyć im będą najprawdopodobniej mundżaki indyjskie, hulmany oraz wiewiórki trójbarwne. W przebudowanej części starej żyrafiarni znajdzie się wewnętrzny wybieg dla nosorożców z basenem. W dobudowanym zachodnim skrzydle znajdzie się wewnętrzne pomieszczenie ekspozycyjne dla małp, boksy dla małp oraz stajnia mundżaków. W dobudowywanym skrzydle wschodnim znajdą się dwa wewnętrzne wybiegi dla nosorożców (w tym jeden z basenem), wewnętrzny wybieg wiewiórek oraz przestań ekspozycyjna dla zwiedzających. Ciekawostką jest tunel ewakuacyjny dla małp, prowadzący pod stajnią mundżaków z wewnętrznego wybiegu nosorożca do ekspozycji wewnętrznej naczelnych. Wybieg zewnętrzny będzie chyba podzielony na dwie części. Niestety, na podstawie dokumentacji dostępnej w internecie nie udało mi się jednoznacznie rozstrzygnąć, czy całość będzie dostępna dla nosorożców czy tylko „większa połowa”. W związku z tym nie jestem w stanie stwierdzić, czy możliwe będzie równoczesne eksponowanie dwóch osobników na zewnątrz, w okresie gdy będą one musiały być rozdzielone, czy też będą one korzystać z wybiegu rotacyjnie. Konieczność stosowania tego ostatniego rozwiązania w kontekście nowobudowanego pawilonu wydaje się mało prawdopodobna. Pewne jest natomiast wybudowanie na wybiegu prysznica dla tych pięknych zwierząt, który będą uruchamiać za pomocą rogu oraz obszernego basenu, w którym woda będzie podgrzewana za pomocą energii słonecznej. Dodatkowym smaczkiem całego przedsięwzięcia jest dość odważna architektura. Wszystko to powoduje, że z niecierpliwością oczekuje jesieni i otwarcia pawilonu. Przed przebudową dwa przestronne wybiegi przylegające do starej żyrafiarni zamieszkiwały żyrafy do spółki z marabutami oraz kangury rude. Koszt budowy pawilonu nosorożców to niecałe 5 mln złotych.

(Wizualizacje ze strony wrocławskiego zoo)

Madagaskar

Otwarty w maju 2010 roku Pawilon Madagaskaru to taka wisienka na torcie pośród zrealizowanych w ostatnim pięcioleciu inwestycji. Jest to pierwszy tematyczny pawilon w polskich ogrodach zoologicznych, gdzie prezentowana są zwierzęta zamieszkujące jedno miejsce na ziemi. Fantastyczne jest zebranie w jednym miejscu około 40 gatunków zwierząt i 60 gatunków roślin (w tym 15 malgaskich). Obecnie jedynym niemalgaskimi zwierzętami w tym pawilonie są indyjskie rudawki wielkie. Fantastyczna hala wolnych lotów wypełniona tropikalnymi roślinami, fruwającymi i pływającymi ptakami oraz wolnokroczącymi żółwiami promienistymi. Do tego rzeka, w której zamieszkały madagaskarskie ryby, drewniany mostek nad nią oraz wodospad powodują, że czuć tutaj namiastkę tropikalnego Madagaskaru. W stylizowanej malgaskiej chacie umieszczono pawilon zwierząt nocnych, w którym można obserwować czarne gatunki ssaków. Dopełnieniem atrakcyjności tego pawilonu są przechodnie zewnętrzne woliery, gdzie możemy spotkać się nos w nos z lemurami wari rudymi, malgaskim ptactwem i żółwiami promienistymi. Przed 2008 rokiem obiekt ten był pawilonem małych ssaków. Prezentował się źle dla zwiedzających, a zwierzęta miały fatalne warunki. Niektóre lemury zamieszkiwały niewielkie klatki, z nielicznymi instalacjami do wspinania, w których podłoże było wyłożone kafelkami. Pojedyncze rośliny, które były w pawilonie, nie znajdowały się w przestrzeni zwierząt tylko zwiedzających. Tylko niektóre gatunki miały dostęp do klatek zewnętrznych, które były bardzo małe. Obecnie, zarówno ekspozycje wewnętrzne jak i zewnętrzne, są obszerniejsze, wypełnione naturalną roślinnością i odpowiednimi dla poszczególnych gatunków instalacjami. W mojej ocenie łyżką dziegciu w malgaskim pawilonie jest pogarszający się stan roślinności.

Pawilon Madagaskaru (fot. Mrówkojad)

Wybieg wari rudych na którym zwierzęta są na wyciągnięcie ręki (fot. Mrówkojad)

Sahara

Pawilon Sahary i otaczającego go wybiegi są zamieszkane przez cztery gatunki dużych ssaków (arui libijskie, wielbłądy, osły, oryksy szablorogie), największego drapieżnika Sahary fenka oraz orlice sępie. We wnętrzu pawilonu można oglądać kolekcję drobnych saharyjskich ssaków, gadów, ptaków i bezkręgowców. Patrząc na zdjęcia tego miejsca sprzed pięciu lat i obecne z wielką radością chce się wspomnieć słowa „Tutaj jeszcze jest ściernisko, ale będzie San Francisco” wypowiedziane podobno przez… dyrektora Radosława Ratajszczaka przed pięciu laty. Przynajmniej tak twierdzi portal gazeta.pl.
Wypowiedź ta co prawda dotyczyła wybiegu wilków i niedźwiedzi, ale chyba w tym akapicie pasuje jak nigdzie indziej. Spójrzmy tylko na poniższe zdjęcia.

Tak było:

A tak jest:

(fot. Mrówkojad)

Bardzo fajna jest kolorystyka budynku – zarówno na elewacji zewnętrznej jak i w wykończeniu wnętrz dominuje kolor żółty, a jak wiadomo Sahara to piasek i słońce, a te przecież… są żółte! Również wybiegi zewnętrzne wszystkich zwierząt są w całości wysypane ładnym żółciutkim piachem.

Ranczo koniowatych

Ranczo koniowatych (fot. Mrówkojad)

Otwarte w kwietniu 2011 roku ranczo koniowatych to inwestycja współfinansowana z Funduszu Ochrony Środowiska. Powstały trzy kompleksy boksów oraz wybiegów zewnętrznych, które zamieszkują osły Poitou, kuce szetlandzkie i konie rasy Haflinger. W moim prywatnym rankingu nie jest to szczególnie atrakcyjny obiekt. Należy jednak pamiętać, że jego powstanie w bezpośrednim sąsiedztwie dziecińca zwierzęcego umożliwia eksponowanie w tym rejonie gatunków domowych rozsianych wcześniej po całym terenie zoo. W ramach rancza powstała również ujeżdżalnia, gdzie dzieci pod okiem instruktora mogą przejechać się na kucyku. Poza tym można obejrzeć eksponaty takie jak: chomąto, wędzidło, uprząż oraz wóz jednokonny. Wcześniej w miejscu rancza znajdował się wyjątkowo szpetny opustoszały barak, który groził zawaleniem, a więc estetyka tego zakątku zoo zdecydowanie na plus.

Wybieg niedźwiedzi

Jesienią 2008 po przebudowie otwarto wybieg dla niedźwiedzi brunatnych dotychczas zamieszkiwany przez wilki. Jego mieszkańcem został słynny samiec Mago wraz ze swoja siostrą i dwoma córkami. Na zamianie tej zyskały zwierzęta oraz zwiedzający, ponieważ niedźwiedzie są o wiele aktywniejsze i łatwiej jest je obserwować niż wilki. Te pierwsze, mimo dość licznego stada, bardzo ciężko było wypatrzyć na dużym wybiegu gęsto porośniętym drzewami i krzakami. Na pięknym, ponad hektarowym, wybiegu porośniętym dorodnymi dębami zbudowano wodospad wraz z całkiem obszernym potokiem oraz gawrę. Rozstawiono liczne pnie i konary. Budynek, w którym niedźwiedzie spędzają noc znacznie rozbudowano i dostosowano do ich potrzeb. Początkowo planowano, że współmieszkańcami „miśków” będą wilki, jednak z biegiem czasu wycofano się z tego pomysłu. Ekspozycja prezentuje się fantastycznie. Drewniana estakada jest świetnym miejscem do obserwacji. Widok aktywnych zwierząt wyszukujących pochowanego przez opiekunów pożywienia pozwala uwierzyć, że prawdziwe są słowa o tym, że możliwe jest stworzenie w zoo zwierzętom warunków zbliżonych do naturalnych.

Leśny wybieg niedźwiedzi brunatnych (fot. Mrówkojad)

Inwestycje przez małe „i”

Czyszczenie stawów

Pomiędzy jesienią roku 2009 a wiosną roku 2010 przeprowadzono niezbyt medialną, ale za to niesłychanie istotną inwestycję. Było to czyszczenie stawów znajdujących się na terenie ogrodu zoologicznego. Dzięki temu pozbyto się znacznej, nawet dwumetrowej warstwy mułu. Wyraźnej poprawie uległa także estetyka stawów. Przeprowadzono prace ziemne, wyrównano brzegi, wyremontowano przęsła mostku, wybudowano nowe przepusty oraz zbudowano w miejscu starej fontanny nową sztuczną wyspę, którą obecnie zamieszkuje stado sajmiri. Pawilon wewnętrzny tych południowoamerykańskich małpek powstał w całkowicie przebudowanej starej przepompowni.

Stara fontanna (fot. Ryszard Bielawski, http://www.wroclaw.hydral.com.pl)

Stara fontanna przemieniła się w wyspę sajmiri!
(fot. Mrówkojad)

Wyspy lemurów

Bardzo małym nakładem finansowym do ekspozycji zwierząt wykorzystano dotychczas niewykorzystaną wyspę na stawie w starej części zoo, gdzie zamieszkały tymczasowo wari czarno-białe. Dość szybko przeniesiono je jednak na nowy wybieg powstały w okolicach terrarium. Zwierzęta zajęły wybieg z naturalnym podłożem i wysokimi drzewami, ogrodzony niskim płotkiem pod napięciem, którego powstanie kosztowało podobno… 800zł. Dużą wyspę obok zamieszkało stado lemurów katta. Specjalnie dla nich zbudowano tam niewielki ogrzewany pawilon gdzie spędzają mroźne dni.

Wyspa lemurów (fot. Mrówkojad)

Nowe wybiegi

Wszystkie opisane w tym akapicie wybiegi powstały na terenach, które przed pięciu laty nie spełniały funkcji ekspozycyjnych. Dominującą ich funkcją było bycie… chaszczami lub też w najlepszym razie bycie zaniedbanymi terenami gospodarczymi. W strefie Ameryki Południowej małym kosztem powstały dwa wybiegi dla lam, alpak, aguti, mar i skrzydłoszponów. Kolejnym, już nieco bardziej kapitałochłonnym, ale też o wiele bardziej efektownym przedsięwzięciem, było wybudowanie wybiegu dla pand małych i mundżaków chińskich.

Wybieg pandy małej w powijakach (fot. m...k)

Gotowy wybieg pandy małej (fot. m...k)

Poza tym ogrodzono niskim płotkiem pod napięciem skwerek porośnięty trawą i drzewami, a który stał się fantastyczna letnią rezydencją kapucynek czarno-białych.

(fot. Mrówkojad)

Niby mała rzecz a i kapucynkom, i zwiedzającym robi wielką różnicę. Kolejnym nowym, bardzo specyficznym wybiegiem, jest mostek, który połączył zewnętrzną klatkę wyjców z pobliskim drzewem. Biegające na głowami zwiedzających małpy nieoddzielone żadnymi barierami to co lubię najbardziej i kierunek, w którym mam nadzieję ogrody zoologiczne będą konsekwentnie zmierzać.
Obejrzycie zresztą sami filmik:

Zastanawiam się, czy ten akapit to odpowiednie miejsce dla wybiegu położonego nieopodal domku nutrii, a zamieszkałego przez walabie Bennetta, emu oraz kapodzioby. Jestem przekonany, że w końcówce lat 90. jeszcze go nie było.
Czy ktoś pamięta, czy powstał przed 2007 rokiem, czy tez już po?

Nowe woliery ptaków i ssaków

Nowe woliery zostały wybudowane i zasiedlone zgodnie z obowiązującym we wrocławskim zoo od pięciu lat podziałem kontynentalny.
I tak w strefie europejskiej, tuż obok żubra, wybudowano dwie woliery, które stały się domem sóweczek oraz sów jarzębatych. W azjatyckiej strefie zoo wybudowano cztery znacznie większe woliery, które zamieszkały bażanty i inne ptaki z tego kontynentu. Zastąpiły one stare i już bardzo wysłużone klatki. Dodatkowo wyburzono rząd starych klatek zlokalizowanych wzdłuż ogrodzenie, a wcześniej zamieszkanych przez małe ptaki drapieżne i sowy. W ich miejsce wybudowano dwie nowe klatki. Szału nie robią, ale powstały w okresie 2007-2012, wiec z kronikarskiego obowiązku o nich wspominam.

Woliera sów jarzębatych (fot. Mrówkojad)

Ssaki natomiast doczekały się trzech wolier. Jedna z nich jest ostoją sporego stada azjatyckich wiewiórek trójbarwnych, którego dodatkowo mają do dyspozycji „wiewiórkową autostradę”, czyli specjalne tunele z siatki porozwieszane pomiędzy okolicznymi drzewami. Całość uzupełnia tunel łączący zewnętrzną wolierę z pomieszczeniem zewnętrznym, które zlokalizowane zostało w krokodylarni. Kolejne dwie woliery powstały obok Baszty Niedźwiedzi, a ich mieszkańcami zostały kuny żółtogardłe oraz burunduki.

Woliera burunduków (fot. Mrówkojad)

Powiększenie wybiegu słoni

Inwestycja najprostsza z możliwych, ponieważ sprowadzała się do wyburzenia muru oddzielającego wybieg słoni od wybiegu nosorożca. Cały szkopuł w tym, że trzeba było zrezygnować z eksponowania we Wrocławiu nosorożca, a jak wiadomo co druga osoba chodząc po wrocławskim zoo pyta: „A są nosorożce?” lub „A gdzie są t e r a z  nosorożce””. Wrocławski nosorożec biały wyjechał do Francji, dzięki czemu słonie mają powiększony ponad dwukrotnie wybieg zewnętrzny. W ostatnim pięcioleciu uległo poprawie także wyposażenie wybiegu w pniaki, górki piasku itp. Oczywiście w dalszym ciągu warunki życia słonia we Wrocławiu wymagają poprawy, na szczęście plany w tej kwestii są już od dawna. Docelowo cała słoniarnia i przyległe, znacznie powiększone, wybiegi mają być przeznaczone dla stada hodowlanego słoni indyjskich. Kiedy? Ja „wróżąc z fusów” obstawiam rok 2020.

Nowe ekspozycje w terrarium i akwarium

Dla przeciętnego, niezbyt bystrego zwiedzającego wydawać by się mogło, że w tym dwóch dużych pawilonach przez ostatnie pięć lat nic się nie zmieniło. No, może zauważył przybycie automatów z napojami i przekąskami. Ten brak zmian jest po części prawdą, dotyczy jednak tylko przestrzeni, po której poruszają się zwiedzający. Tak naprawdę bowiem zmieniło się bardzo wiele! Praktycznie wszystkie akwaria i terraria uległy przebudowie lub przearanżowaniu. Nowe terraria, nowe akwaria, nowe rośliny, nowe urządzenia, nowy wystrój, nowe szyby, aż wreszcie nowe gatunki zwierząt. W przypadku terrarium dochodzą jeszcze nowe zapachy, a właściwie ich brak (wcześniej po prostu… śmierdziało).
Na szczególne wyróżnienie zasługuje akwarium przedstawiające rafę koralową i jej mieszkańców oraz tzw. zbiornik nowogwinejski.

Zbiornik nowogwinejski (fot. Zoo Wrocław)

W terrarium natomiast hitem powinien być właśnie powstający zbiornik o nazwie „Varzea”, którego budowa pochłonie 150 tysięcy złotych. Jego mieszkańcami z pewnością zostaną anakondy, zielone i żółte. Za współmieszkańców będą miały… i tu pojawiało się dużo opinii. Arapaimy, arowany, mata maty, płaszczki słodkowodne, bazyliszki.
Pożyjemy, zobaczymy.

Varzea (wizualizacja ze strony wrocławskiego zoo)

Inwestycje tajemnicze

W tym akapicie chciałbym pokrótce napisać o remontach, co do których nie mam do końca pewności czy miały miejsce. Z cała pewnością, bodajże w roku 2008, ogłaszany był przetarg na prace budowlane przy remoncie okrąglaka zamieszkanego głównie przez naczelne. Nie udało mi się znaleźć żadnych zdjęć ani informacji o samym remoncie, natomiast dobry stan techniczny wskazuje, że jakieś prace chyba były przeprowadzone. Kolejną nieudokumentowaną przeze mnie inwestycją były prace przy Domku Jeleni. Z tego co pamiętam, to wybieg obecnie zajmowany przez renifery, w 2007 roku był o wiele mniejszy i ogrodzony zardzewiałymi kratami. Sam budynek chyba też doczekał się w okresie 2007-2012 jakiś prac remontowych. Mniemam, że podobny lekki lifting przeszła krokodylarnia, mimo że jej obecny stan już zupełnie na to nie wskazuje. Wydaje mi się jednak, że jakieś odświeżenie elewacji przed kilku laty miało tu miejsce. Z cała pewnością natomiast dość znacząca przearanżowano wybiegi przylegające do tego budynku. Wcześniej silnie okratowane były zewnętrznymi wybiegami krokodyli. Obecnie wyglądają o wiele sympatyczniej i można na nich oglądać m.in. surykatki. Mogę one pozostawać na wybiegu przez cały rok dzięki stosowaniu promienników. W środku praktycznie nic się nie zmieniło, w korytarzu dostępnym dla zwiedzających wysypano na podłodze jedynie korę, co minimalnie poprawiło estetykę obiektu. Całkowitej zmianie uległo ostatnie z pomieszczeń, które jest teraz domem mrówników, a przed pięciu laty było zamieszkiwane przez aligatora misisipijskiego o wdzięcznym imieniu Irys. Poza tym prowadzone były prace remontowe w budynku dyrekcji (wymiana dachu?) oraz w terrarium (wymiana instalacji elektrycznych).

Inwestycje okołowiwaryjne

Przez ostatnie pięć lat wrocławskie zoo stało się bardziej atrakcyjne nawet dla osoby kompletnie niezainteresowanej zwierzakami, a to dlatego, że obecnie wrocławskie zoo można przejść suchą stopa bez grzęźnięcia w błocie oraz bez konieczności toczenie walki na śmierć i życie z własnym pęcherzem! Niby sprawy oczywiste, ale jeszcze pięć lat temu odnalezienie ubikacji we wrocławskim zoo nie należało do spraw łatwych. Odnalezienie czystej i darmowej ubikacji było całkiem niemożliwe! Także stan techniczny większości ścieżek pozostawiał wiele do życzenia. Część była kompletnie nieutwardzona i grząska. W starej część zoo ułożono estetyczną kostkę granitową, w kilku innych miejscach nieco mniej estetyczną, ale równie funkcjonalną kostkę betonową. Ideału jeszcze nie osiągnięto, bo w kilku miejscach dalej nawierzchnia jest niezadowalająca. Należy jednak zauważyć, że problem jest nieraz rozwiązywany doraźnie, ale skutecznie, poprzez wysypywanie warstwy kory i zmielonych gałęzi.

Kolejnymi istotnymi inwestycjami nie związanymi stricte z ekspozycją zwierząt było powstanie trzech nowych restauracji. Dwie karczmy to całkiem nowe budynki. Powstały w 2009 roku, są zbudowane z drewnianych bali i utrzymane w miarę podobnej stylistyce. Szczególnie atrakcyjna jest karczma zlokalizowano przy wybiegu lwów, ponieważ możemy tam zajadać schabowego oddzieleni od tych potężnych kotów jedynie szybą. W tym miejscu koniecznie muszę napisać o wstawionym na wybieg lwów land roverze, dzięki czemu potężne koty można oglądać przez przednią szybę terenówki niczym na wschodnioafrykańskim safari.

Nowopowstała karczma wraz z chodnikiem (fot. m...k)

Trzecia restauracja powstała w zabytkowym budynku starego wejścia do ogrodu zoologicznego. Co ciekawe, jest dostępna zarówno z zoo, jak i prosto z ulicy – zarówno w dzień, jak i długo po zamknięciu ogrodu. Dodatkowo dla klientów tej knajpy wybudowano taras nad jednym ze stawów.

(fot.)

Dawne wejście do zoo przed remontem (fot. KazimierzP, http://www.wroclaw.hydral.com.pl)

Zdaje się, że do inwestycji restauracyjnych bardziej niż „inwestycje zoo” pasuje określenie „inwestycje na terenie zoo”, bo podejrzewam, że to nie sam ogród był inwestorem. Podobnie sprawa wygląda z parkiem linowym otwartym w maju 2010 roku w strefie europejskiej. Poza tym w kilku pawilonach pojawiły się automaty z napojami i przekąskami. Niby nic, a potrafi niesamowicie ucieszyć, szczególnie zimą. Rozstawiono także infokioski, z których możemy dowiedzieć się więcej o gatunkach zwierząt. Nie wiem czy to ja mam pecha, czy też są one po prostu felerne i nie za bardzo skłonne do współpracy.
Bardzo ważną inwestycją był remont Bramy Japońskiej. Uruchomiono w niej kolejną kasę dzięki czemu można sprawnie wejść na teren zoo od strony Odry.

Nieczynna brama kilka lat temu (fot. edwan, http://www.wroclaw.hydral.com.pl)

Wyremontowana Brama Japońska wraz z budynkiem dyrekcji zoo (fot. emel, http://www.wroclaw.hydral.com.pl)

Inwestycje widmo

Czyli o tym o czymś się mówiło, a nie powstało.

Pawilon wejściowy

Dzięki przebudowie strefy wejściowej w dniach największego oblężenia sprawniej będzie można dostać się do ogrodu. Oczekujący nie będą musieli stać w kolejce wzdłuż ulicy Wróblewskiego, tylko będą mogli oczekiwać na kupno biletu już na terenie zoo. Odnowiona zostanie zabytkowa brama autorstwa Richarda Konwiarza, znikną szpecące ją kraty. W nowym pawilonie wejściowym znaleźć się mają kasy tradycyjne oraz automatyczne, szatnia, toalety, przechowalnia bagażu, wypożyczalnia wózków. Samo wejście do ogrodu odbywałoby się zapewne poprzez kołowrotki popularne w innych ogrodach czy też na stadionach. W licznych informacjach prasowych można było wyczytać, że budowa rozpocznie się w 2011. Tak się jednak nie stało, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednak, że za 2-3 lata pawilon wejściowy będzie gotowy.

(Wizualizacje ze strony zoo)

Wybieg watussi, świń rzecznych i mangab

Niepowstanie tego obiektu jest o tyle zaskakujące, że przetarg na projekt został rozstrzygnięty już chyba trzy lata temu. Z tego co pamiętam, a ręki w tej kwestii nie dałbym sobie uciąć, to plany zakładały budowę pomieszczeń wewnętrznych dla świń i mangab, w których byłyby one dostępne dla zwiedzających. Sam wybieg miał być podzielony na dwie cześć, jedna z nich dostępna tylko dla bydła watussi, a całość dla świń rzecznych i małp. Jeszcze na początku 2011 roku z wrocławskiego ogrodu dochodziły słuchy, że jak wszystko dobrze pójdzie, to do końca 2011 roku obiekt zostanie wybudowany. Jak widać wszystko dobrze nie poszło i mangaby czarne dalej zajmują stare klatki po lwach, watussi wybieg naprzeciwko Madagaskaru, a świnie rzeczne poza sezonem są poza ekspozycją.

Pawilon goryli

Mało kto pamięta, że w latach 2007-2008 dość często we Wrocławiu wspominano o budowie całkiem nowego pawilonu dla goryli. Inwestycja ta była nawet wpisana do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego miasta Wrocławia. Niepowstanie tego obiektu na wczesnym etapie modernizacji ogrodu wydaje się być decyzją bardzo słuszną. Poza tym do opolskich goryli można z Wrocławia dojechać w godzinę!

Odrarium

O powstaniu tego obiektu władze wrocławskiego ogrodu wspominają już od pewnego czasu, jednak inwestycje niestety dalej się nie rozpoczęła. Ostatnio pojawiła się informacja w mediach, że brakuje 2 mln złotych do domknięcia budżetu. Chodzą słuchy, że wszystko jest na dobrej drodze i na jesieni rozpocznie się budowa. Odrarium będzie kompleksem czterech basenów, w których zamieszkają wyłącznie gatunki rzeki Odry. Dominować będą ryby , ale pojawią się też m.in. żółwie błotne. We wszystkich zbiornikach zwierzęta będzie można oglądać zarówno z tarasów nad taflą wody jak i pływające pod wodą poprzez specjalne szyby. Czystość wody utrzymywana będzie dzięki systemom filtracji ukrytych w budyneczkach imitujących rybackie chaty. Całe Odrarium będzie ogrodzone i przykryte siatką, ponieważ zamieszkiwać je będą również rzadkie gatunki polskich ptaków „latające luzem”. Każdy z czterech zbiorników będą zamieszkiwały zwierzęta charakterystyczne dla danego odcinka Odry. Ich nabrzeża będą porastały rośliny również charakterystyczne dla konkretnego fragmentu rzeki. Będziemy mogli zatem podziwiać florę i faunę starorzeczy, górnej Odry, środkowej Odry i dolnej Odry. W tym ostatnim zbiorniku będą wytwarzane sztuczne fale. Pomiędzy zbiornikami powstanie ścieżka edukacyjna. Odrarium powstanie obok Akwarium po stronie wschodniej.

(wizualizacje ze strony zoo)

Podsumowanie

Kiedy w mojej głowie kiełkowała myśl o napisaniu tego artykułu kompletnie nie spodziewałem się, że zawrze się w nim aż tyle różnych pozycji! Zgodnie z przyjętą przeze mnie systematyką, w latach 2007-2012 we wrocławskim ogrodzie zoologicznym zrealizowano 10 dużych oraz kilkadziesiąt mniejszych inwestycji. Ciesząc się ze zmian, które miały miejsce od czasu gdy dyrektorem, a później prezesem ogrodu został Radosław Ratajszczak trzeba wspomnieć, że pięć lat temu zmianie uległo także nastawienie władz miasta do zoo. Przeanalizowanie dokładne tutaj wszystkich aspektów finansowych (z uwzględnieniem zmiany formy organizacyjnej ogrodu!!!) byłoby oczywiście trudne i czasochłonne. Myślę jednak, że stwierdzając, że od pięciu władze miasta Wrocławia przeznaczają większe pieniądze na inwestycje we wrocławskim ogrodzie zoologicznym nie popełniam błędu.

I pomyśleć, że mogłem opisać tyle zrealizowanych inwestycji ani razu nie używając słów „Afrykarium” oraz „Oceanarium”, a przecież to te słowa padają zdecydowanie najczęściej w kontekście inwestycji we wrocławskim ogrodzie zoologicznym.
Budowa właśnie ruszyła. Kilka dni temu zaczęto grodzenie terenu i stawianie zaplecza kontenerowego!

Reklamy

9 comments on “Zmiany we wrocławskim zoo w latach 2007-2012. Część I – infrastruktura

  1. niezły artykuł 🙂 no i parę moich uwag: remont przy jeleniowatych obejmował zarówno Domek Jeleni jak również obiekty zamieszkiwane obecnie przez takiny oraz jelenie Alfreda a polegał na wymianie dawnego pokrycia eternitem czy azbestem na drewniany gont; przymiotnik „malgaski” odnosi się zaś wyłącznie do ludności Madagaskaru i spraw z nią związanych i zbieżność geograficzna terminu z wyspą Madagaskar nie powinna być odnoszona do przyrody. Powstanie nowych jak i rozwój dotychczasowych ekspozycji nie mógłby zostać przeprowadzony bez inwestycji także w sieci sanitarne/kanalizacyjne/energetyczne etc. To co służy zwiedzającym i jest bardzo dobrze widoczne to przede wszystkim poprawa stanu nawierzchni chodników (zarówno w starej jak i nowej części) oraz uruchomienie nowych toalet. Niezbyt jasne wydaje mi się także kryterium sporządzenia listy inwestycji-widm, jeśli znajduje się nań Odrarium czy nowe wejście to powinno pojawić się na niej chyba także Afrykarium?
    PS. Także po raz pierwszy od dłuuuugiego czasu udostępniono zwiedzającym Basztę Niedźwiedzi.

  2. Wyspa pelikanów jest młodsza od artykułu, natomiast pominięcie Afrykarium, a jedynie krótkie wspomnienie o nim w podsumowaniu było zabiegiem celowym.

  3. Bardzo fajny artykuł 🙂
    Jeśli chodzi o gibbony, to dla tej pary, która tam mieszka, powierzchnia pawilonu to istne Eldorado – całe swoje dotychczasowe życie spędziły w miniaturowych klatkach… Dlatego boją się przestrzeni i nie chcą korzystać ze swojej wyspy. Zapewne w przyszłości ich młodsi nastepcy będą radośnie biegać sobie na wyspę i tam spędzac większość czasu.
    Remont budynku dyrekcji to nie tylko nowy dach, ale też remont pierwszego piętra – tam obecnie znajdują sie biura. Remont musiał być gruntowny – na temat stanu tych pomieszczeń przed pięcioma laty lepiej nie będę sie wypowiadać.

  4. Liza bardzo chętnie korzysta z wyspy i wcale się nie boi a w „sezonie owocowym” objada się owocami morwy głogu czy czereśni Gibek tez wychodzi na wyspę ale jest mniej sprawny i dlatego robi to rzadziej

    • od czasu do czasu można zobaczyć je na wyspie, ale nie są onetam zbytnio aktywne dlatego trudno je tam wypatrzyć i można odnieść wrażenie że ich tam nie ma. Ja osobiście widziałem je na wyspie zaledwie kilka razy, a od 3 lat odwiedzam zoo bardzo często minimum 2 razy w miesiącu

  5. Ostatnio często są na wyspie, ale faktycznie są mało aktywne. W końcu to już leciwe osobniki i sporo w życiu przeszły. I tak jest lepiej bo z tego co pamiętam to samiec po przeniesieniu do nowego pawilonu nie tylko nie wychodził na wyspie, ale w ogóle prawie się nie ruszał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s