Nowe Zoo w Poznaniu, czyli jesień mrówkojadów. Relacji część II

Zapraszamy na drugą część relacji z naszej piątkowej wizyty w poznańskim Nowym Zoo!
Wczoraj zakończyliśmy nasz spacer po zoo w chatce mrówkojadów, dziś kontynuujemy zwiedzanie, zaczynając od wybiegu tygrysów syberyjskich…

Tygrys syberyjski z poznańskiego Nowego Zoo

Tygrysy – jak to tygrysy syberyjskie – robi się coraz zimniej, a one stają się coraz bardziej aktywne. Cała czwórka wykazywała mniejsze lub większe poruszenie – trójka nawet większe!
Podobnie słonie, które porozchodziły się po całym wybiegu, choć w pewnej chwili aż cztery słonie można było zobaczyć pod wioską afrykańską.

Do wielbłądów, wikunii, bizonów i makaków (oraz susłów!) już nie idziemy, tylko zawracamy do chatki tygrysów i kierujemy się w stronę Motylarni przejściem między stawami.
Po drodze natrafiamy jeszcze na bardzo liczne na terenie całego zoo – a w rejonie stawów w szczególności – ptasiory: bernikle, gęgawy, krzyżówki…

Ptasiory wszędzie!

Wreszcie docieramy do Motylarni, która oczywiście jest już zamknięta (czynna jest tylko w sezonie letnim – od 1 maja do 31 sierpnia), dlatego skręcamy w lewo i idziemy w stronę wybiegów ssaków drapieżnych.
Przez następne kilkaset metrów nie spotkamy co prawda żadnego zwierzaka, na szczęście zoo prezentuje się w tym obszarze – i o tej porze roku! – wyjątkowo pięknie:

ALBERCIK, NADCHODZIMY!

Wreszcie docieramy do kompleksu wolier, zamieszkiwanych przez małe ssaki: kuny żółtogardłe, żenety afrykańskie i jaguarundi.

Kuny żółtogardłe zawsze są wyjątkowo skore do zabawy

W Nowym Zoo mieszka obecnie para tych wspaniałych zwierzaków

Wyjątkowo aktywne były także żenety

Na chwilę z chatki wyłonił się też samiec jaguarundi!

Norki europejskiej i perewiazki zobaczyć nam się nie udaje, ale to akurat jakoś szczególnie nas nie dziwi.
Na pociechę mamy okazję zobaczyć powstającą właśnie nową wolierę, która będzie przylegać do chatki zamieszkiwanej do tej pory przez norkę i perewiazkę właśnie.
Na razie widać tylko szalunki…
Ale gdy tylko woliera powstanie, zamieszkają w niej… dwie łasice syberyjskie, które na razie mieszkają na zapleczu i niestety nie można ich oglądać. Poznańska para to jedyne łasice syberyjskie w polskich ogrodach zoologicznych!
Czekamy zatem, bo zwierz to bardzo interesujący i zasługujący na właściwą ekspozycję. Mamy tylko nadzieję, że szanse na jego zobaczenie będą większe, niż w przypadku perewiazki, którą widzieliśmy jak dotąd tylko trzy razy…

Idziemy dalej – zaglądamy do ostronosów białonosych (śpią), otocjonów (nie śpią) i karakali, które prężą się akurat po śniadaniu:

Karakal turkmeński

Karakale dwa

Śpią też rysie, lenią się żbiki, koty amurskie:

Kot amurski

i manule:

Manul

Pełen energii jest za to skunks Albert, którego tak naprawdę po raz pierwszy dobrze udało nam się zobaczyć.
O ile w takiej klatce, w jakiej mieszka, w ogóle dobrze da się cokolwiek zobaczyć…

Skunks Albert

Albercik jest naprawdę przeuroczym zwierzakiem, przydałby mu się jednak znacznie lepszy wybieg, bo zwierzak to niezwykle dynamiczny i efektowny – tym bardziej, że niebawem ma dołączyć do niego partnerka, tak jak on, z prywatnej hodowli.

SOWY SĄ I… SÓW NIE MA…

Zaglądamy jeszcze do Pawilonu Małych Ssaków, w których nie zaobserwowaliśmy żadnych większych zmian idziemy w stronę Insektarium.
Po drodze mijamy woliery sów, z których – co ciekawe – większość jest „chwilowo nieczynna”. Sowy do nich zresztą już nie wrócą – woliery te bowiem nadają się już tylko do wyburzenia…
Na szczęście trochę ptasiorów jeszcze się uchowało, a wśród nich m.in. syczki i włochatki:

Włochatka

Syczek

Z innych ptaków drapieżnych szczególną uwagę zwraca też sęp płowy, który zazwyczaj przesiaduje na półce pod dachem swojej woliery, tym razem jednak przemieszczał się po całej, niestety nie dość dużej klatce…

Sęp płowy

Idziemy dalej – jedne orły, drugie orły, kondory, Insektarium (tu też bez większych zmian), kolejne ptasie woliery…

Sowa śnieżna - zawsze robi wrażenie!

wybiegi żubrów, milu i mundżaków, nowy wybieg rysi, który od naszej sierpniowej wyprawy nie zmienił się zupełnie (rysie zamieszkają na nim dopiero w przyszłym roku), aż dochodzimy do wybiegu nosorożców, na którym jest tylko Dino – Diuna akurat schowała się w stajence i ani myślała wyjść na zewnątrz.

Dino, samiec nosorożca białego z poznańskiego Nowego Zoo

Skoro nosorożce nie chcą podejść bliżej, więcej uwagi poświęcamy mieszkającym po drugiej stronie alejki aksisom, które zwykle są przez zwiedzających ignorowane – ot, sarenki.
A to przecież naprawdę piękne zwierzęta!

Jelenie aksis

Poznańskie stado jest największym w Polsce – liczy aż 19 sztuk! W dodatku aksisy w Poznaniu świetnie się rozmnażają – tylko w tym roku, od 30 marca, przyszło na świat aż osiem młodych!

Jelenie aksis

W Polsce można je zobaczyć jeszcze tylko we Wrocławiu, ale tam jest „tylko” siedem sztuk.
Co ciekawe, żyjące głównie w Indiach i na Sri Lance aksisy w środowisku naturalnym tworzą liczące 3-50, a nawet i 100 sztuk stada! Do takiej grupy Poznaniowi jeszcze daleko, niemniej w Bannerghatta Zoo Garden National Park w Indiach i w San Diego Zoo Safari Park w USA jest ich grubo ponad 200!

Jeleń aksis

Jeleń aksis

W naturze aksisy, zwane też czytalami, nie są zagrożone, są też dość popularne w ogrodach zoologicznych.

Jelenie aksis

W Poznaniu aksisy dzielą wybieg ze stadem nilgau.

My tymczasem idziemy dalej – mijamy wybieg tomi, na którym akurat samych gazel nie widać, widać natomiast sporą grupę… bocianów białych, które spacerują sobie po wybiegu i ani myślą lecieć do Afryki – albo gdziekolwiek.

Bocian biały na wybiegu tomi

NA OSTATNIM WIRAŻU…

Następny przystanek – wybieg sitatung, na którym wśród dziewięciu osobników dostrzegamy młodziutką sitatungę, urodzoną 16 września.

Młoda sitatunga z matką

Na tyłach wybiegu wypoczywał natomiast „prezes stada”, któremu towarzyszyła jedna z samic.

Dominujący samiec z jedną z samic

Zamknięte były natomiast dzioborożce abisyńskie, mimo to wybieg i tak prezentował się wyjątkowo efektownie.

Wybieg sitatung

Przy sitatungach skręcamy na chwilę w lewo, by zajrzeć do dzioborożca białodziobego (do którego niebawem dołączy samica) i marabutów.

Marabut

Potem zawracamy na główną ścieżkę. Gdy sprawdzamy, co słychać na wybiegu jeleni baweańskich (tylko w tym roku urodziły się tam trzy młode – ostatnie 15 września), na sąsiednim wybiegu słychać jakieś poruszenie w krzakach.
Patrzymy – to kazuar!

Kazuar hełmiasty

Kazuara w Nowym Zoo widzieliśmy już wiele razy, ale tak dobrze – jeszcze nigdy!
Przyznacie – ptak to niezwykle efektowny!

Kazuar hełmiasty

Kazuar to potężny ptak-nielot, zamieszkujący dżunglę Nowej Gwinei i Australii. Dorasta do 180 cm wzrostu i 85 kg – czyli wielkości dorosłego mężczyzny. A zapewniamy – w bezpośrednim starciu z kazuarem żaden, nawet największy mężczyzna nie miałby szans. W sytuacji zagrożenia potrafi być bardzo agresywny, a do tego dysponuje sporym arsenałem narzędzi – potężnymi pazurami na bardzo silnych nogach, ostrym dziobem i umiejętnością wyskoku na wysokość nawet 1,5 metra!
Niestety, są coraz bardziej zagrożone wyginięciem.
Kazuary hełmiaste, oprócz Poznania (gdzie mieszka para tych ptaków), można w Polsce zobaczyć także w ogrodach w Łodzi, Wrocławiu i w Warszawie. Co ciekawe, choć dość liczne w europejskich ogrodach zoologicznych (jest ich prawie sto), bardzo słabo się rozmnażają – w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie wykluł się żaden mały kazuar…

Co innego jelenie Alfreda – te rozmnażają się całkiem nieźle, zwłaszcza zaś w Poznaniu – ostatni maluch urodził się 19 sierpnia.

Stado poznańskich jeleni Alfreda - na pierwszym planie sierpniowe młode

Idziemy dalej – z lewej mijamy wybieg emu i kangurów olbrzymich szarych, które całym stadem grupują się na środku wybiegu i uważnie nam się przyglądają:

z prawej świnie wisajskie, aż wychodzimy na ostatnią prostą, na której zostały nam już tylko tzw. woliery kuraków, które z racji nadciągających chłodów powoli pustoszeją (na zimowisko przeniesiono już m.in. kariamy).

Perlica czubata

Stepówka brunatnobrzucha

Wreszcie dochodzimy do bramy wejściowej do zoo – tym samym w nieco ponad trzy godziny obeszliśmy całe zoo!
Na koniec zdecydowaliśmy się pójść do Pawilonu Zwierząt Nocnych, gdzie czekać już miała na nas niespodzianka, gdy jednak przy basenie fok zobaczyliśmy stojąca kolejkę, zdecydowaliśmy się najpierw na tradycyjną już przejażdżkę na koniec. Po sezonie bowiem po zoo kursuje już tylko jeden skład, w dodatku dosyć rzadko, stąd uznaliśmy, że lepiej nie ryzykować, że później przyjdzie nam czekać pół godziny i z Tadeuszem pod pachą wtoczyliśmy się do niemal pustej kolejki…

Kolejka już czeka...

O tej porze roku na szczęście kursuje już „ocieplany” skład (czyli ten całkiem zabudowany). Nieliczni pasażerowie wysiadają przy słoniarni, przez co połowę trasy pokonujemy samodzielnie – jakoś tego dnia zoo nie cieszy się szczególną popularnością…

Słoniarnia widziana z okna kolejki

WIELKA NIESPODZIANKA W PAWILONIE ZWIERZĄT NOCNYCH

Wreszcie na sam koniec naszej wyprawy docieramy do Pawilonu Zwierząt Nocnych, gdzie czeka już na nas zapowiadana wcześniej niespodzianka.
Stopniujemy sobie napięcie – zaglądamy do loriego kukang (jak zwykle wdrapuje się po gałęziach), kinkażu (biegają po konarach), wampirów (fruwają!), tenreków (akurat jedzą), leniwców (lenią się), aż w końcu zaglądamy na wybieg, na którym mieszkają kanguroszczury i assapan.
Ich nowymi współlokatorami została… para wielkomyszy filipińskich, które w południe przyjechały transportem z Czech i dosłownie przed chwilą zadebiutowały na wybiegu!

Wielkomysz filipińska z poznańskiego Nowego Zoo

Wielkomyszy zamieszkały w Pawilonie Zwierząt Nocnych, gdzie jak wiadomo jest bardzo ciemno, stąd zrobienie dobrego zdjęcia bez lampy (bo w pawilonie zdjęć z lampą robić nie wolno!) jest praktycznie niemożliwe, dlatego wrzucamy najlepsze z tych, które udało nam się zrobić…

Jeszcze do piątku jedynym ogrodem zoologicznym w Polsce, który miał te wspaniałe zwierzęta, było zoo we Wrocławiu, natomiast wszystko wskazuje na to, że już niebawem pochwalić się będą mogły nimi aż trzy krajowe ogrody – do Wrocławia i Poznania dołączyć ma łódzkie zoo, w którym wielkomyszy spodziewane są jeszcze tej jesieni.
Póki co jednak tak naprawdę można je zobaczyć tylko w Poznaniu, bowiem wrocławskie wielkomyszy przebywają na zapleczu i nie są dostępne dla zwiedzających.
Wrocławska para – pierwsza w Polsce – przyjechała do Wrocławia w 2008 roku i od tego czasu już dwukrotnie doczekała się potomstwa. Póki co wrocławskie wielkomyszy są poza ekspozycją, jednak możliwe, że znajdzie się dla nich miejsce powstającym właśnie pawilonie nosorożców indyjskich, gdzie znaleźć się ma ekspozycja małych ssaków azjatyckich.
Wielkomyszy filipińskie (Phloeomys pallidus), choć szykują inwazję na krajowe ogrody zoologiczne, wciąż są wielkimi rarytasami w zoo – w Europie ma je tylko 10 ogrodów (w tym Wrocław i Poznań), ale stopniowo zjawia się ich coraz więcej – parę lat temu były w Europie prawie nieznane.

Poznańska wielkomysz filipińska

O poznańskiej parze póki co więcej na razie nie wiemy, widać jednak, że mają szansę podbić serca zwiedzających – nas już całkowicie ujęły swoim fantastycznym wyglądem i niezwykłą gracją poruszania się – gdy wdrapują się po gałęzi, przypominają skrzyżowanie loriego kukang z leniwcem. Od czasu tamanduy to zdecydowanie najciekawsi mieszkańcy poznańskiego noktuarium!

Wielkomysz filipińska z Nowego Zoo

Wielkomysz filipińska to gatunek bardzo dużego (do 2,6 kg wagi i 77 cm długości) gryzonia, zamieszkującego centralną część największej filipińskiej wyspy – Luzon. Żyje w gęstej dżungli, a większość czasu spędza na drzewach, sprawnie poruszając się w ich koronach. Wielkomysz filipińska to gatunek o wybitnie nocnym trybie życia – stąd też w Poznaniu mieszka w pawilonie nocnym.
Ubarwienie tych gryzoni przypomina pandę wielką – całe ciało jest pokryte srebrnobiałą sierścią, a nos, uszy i ogon są czarne. Odżywiają się wyłącznie pokarmem roślinnym. Ze względu na swą wielkość wielkomyszy są obiektem polowań, stąd ich liczebność stale maleje. Dodatkowo wycinane są lasy deszczowe, dlatego tak ważna jest ich ochrona w ogrodach zoologicznych.

A my już nie możemy się doczekać następnej wizyty w Nowym Zoo, żeby ponownie zobaczyć te niesamowite stworzenia – oby więcej tak efektownych transferów w poznańskim zoo!

Tyl na dziś – a już jutro relacja z naszej niedzielnej wizyty w Starym Zoo!

Reklamy

One comment on “Nowe Zoo w Poznaniu, czyli jesień mrówkojadów. Relacji część II

  1. Warto dodać, że młode urodzone we Wrocławiu w 2008 roku było drugą wielkomyszą urodzoną w Europie (pierwsza była Praga).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s