Mrówkojad surrealistyczny, czyli Dali, Breton i inni…

Salvadore Dali to postać, której bliżej przedstawiać chyba nie trzeba – powszechnie znany jest jako wybitny hiszpański malarz-surrealista, twórca słynnego obrazu Trwałość pamięci i współtwórca (wespół z Luisem Bunuelem) niezwykłego filmu Pies Andaluzyjski, a przy tym postać niezwykle barwna i kontrowersyjna. Ekscentryk, który fascynował już za życia i który nadal budzi emocje.
Dlaczego jednak Dalemu poświęcamy miejsce na Mrówkojadzie? Otóż Dali znany był ze swojego zainteresowania zwierzętami – wszak jeden z jego najsłynniejszych obrazów to Płonąca żyrafa, a artysta wiele razy dawał wyraz swojej szczególnej fascynacji dwoma gatunkami – nosorożcem (o czym szerzej wspomnimy jutro) oraz – uwaga! – mrówkojadem!

Dlaczego mrówkojad? I co w ogóle mrówkojad ma wspólnego z surrealistami?
Przenieśmy się do roku 1969, do Paryża…

Na spacerze z mrówkojadem… – Paryż, 1969

Salvadore Dali na spacerze z mrówkojadem, Paryż 1969

To zdjęcie elektryzuje od lat – wielu uważa je za fotomontaż, podróbkę albo kolejny żart artysty.
Faktem jest natomiast, że 65-letni wówczas artysta pojawił się na ulicach Paryża z… dorosłym mrówkojadem olbrzymim, którego prowadził na dość prowizorycznej linie. Ten swoisty happening wywołał ogromne poruszenie – zdjęcie zostało zrobione w momencie, gdy Dali wyłonił się z jednej ze stacji metra.
Ów mrówkojad ponoć należał do Dalego, ale skąd się u niego wziął, tego ustalić nam się niestety nie udało.
Nie był to jednak ostatni „występ na żywo z mrówkojadem” w wykonaniu artysty, bowiem zaledwie rok później pojawił się w pewnym programie telewizyjnym z żywym mrówkojadem…

Show na żywo, czyli kto złapie mrówkojada?

Ta historia wydaje się jeszcze mniej prawdopodobna, niż prowadzenie dorosłego mrówkojada na smyczy po ulicach Paryża. Oto 6 marca 1970 roku  Salvador Dali pojawił się w programie The Dick Cavett Show – który można byłoby porównać do show Davida Lettermana. Gośćmi byli wówczas gwiazda kina niemego,  Lillian Gish oraz legendarny baseballista,  Satchel Paige. No i oczywiście Dali, który pojawia się z… prowadzonym na smyczy mrówkojadem, którego miał ponoć już na wejściu rzucić na kolana zupełnie zaskoczonej – i przerażonej! –  Gish…

Salvadore Dali (fot. www.mimifroufrou.com)
Salvadore Dali (fot. http://www.mimifroufrou.com)

Zapytacie – skąd ten mrówkojad u Dalego? Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy się cofnąć do końca lat 20., kiedy to Dali wchodzi na drogę surrealizmu i poznaje niejakiego Andre Bretona…

Andre „Mrówkojad” Breton

Zamiłowanie Dalego do mrówkojadów wzięło się ponoć od jego przyjaciela, Andre Bretona, wybitnego francuskiego surrealisty, który był znany wśród innych surrealistów jako „le tamanoir”, czyli… „Mrówkojad”.
Breton był pierwszym wielkim fascynatem mrówkojadów, które uważał za absolutnie niezwykłe stworzenia.
20 maja 1931 roku napisał niezwykły wiersz: After The Giant Anteater (pełny tekst wiersza w angielskim tłumaczeniu znajdziecie tutaj), w którym mrówkojad nazwany jest „stworzeniem zupełnie odmiennym od stworzenia”. W tym stwierdzeniu zawiera się kwintesencja fascynacji surrealistów mrówkojadem – bo zwierz to niezwykły, niepodobny do czegokolwiek, jakby zaprzeczający wszystkiemu, co żyje na ziemi. Tak przynajmniej odbierali go surrealiści w latach 30., ale i dzisiaj znajdziemy wielu, którzy zaświadczą, że drugiego takiego stwora na ziemi nie znajdziemy :).
Po publikacji poematu Bretona Dali zaczął tworzyć liczne szkice mrówkojada, z których jeden posłużył jako exlibris księgozbioru Bretona…

Salvadore Dali, Mrówkojad

Mrówkojad w wykonaniu Dalego przypomina nieco makaronowego stwora, którego obłażą mrówki, które swoją drogą w twórczości artysty również zajmowały bardzo szczególne miejsce.

EPILOG – mrówkojad w ogódku

A na koniec – żeby było jeszcze bardziej surrealistycznie – znaleźliśmy pewną ciekawostkę: otóż ponoć niejaka Frida Kahlo, słynna meksykańska malarka, która była zafascynowana twórczością surrealistów, w swoim ogrodzie w La Casa Azul w dzielnicy Coyoacan (Mexico City) trzymała – zgadnijcie kogo! – mrówkojada! W domu Fridy w La Casa Azul ukrywał się w 1937 roku Lew Trocki, a w 1938 Fridę odwiedził sam… Andre Breton, na którym największe wrażenie zrobiło oczywiście „zwierzątko domowe” Fridy…
Nie mamy więcej pytań…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s