Alfabet Mrówkojada – L jak Literatura

Witamy w kolejnej części Alfabetu Mrówkojada! W ostatniej części Alfabetu tropiliśmy filmowe ślady mrówkojadów, których niestety nie było zbyt wiele. Dzisiaj postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się ich karierze literackiej i okazuje się, że ich rola w światowej literaturze jest niewiele większa, niż w kinematografii.
Powstała lista pozycji literackich jest więc bardzo krótka, bo mrówkojad z niewiadomych dla nas powodów to dość niewdzięczny temat.
Dlaczego? Do tej pory nie udało nam się znaleźć odpowiedzi, na szczęście udało nam się znaleźć choć kilka tytułów, w których mrówkojady się pojawiają.
Oto i one:

L – LITERATURA

Adam Mrówkojadowicz - wieszcz poezji mrówkojadziej

Kariera literacka mrówkojadów jest niestety bardzo krótka i mało efektowna – powieści, w których choćby na moment pojawiały się mrówkojady olbrzymie, właściwie nie ma, do tej pory nie pojawił się także choćby jeden utwór dramatyczny, w której moglibyśmy nawet na drugim planie zobaczyć zwierzaka z długaśnym ogonem i równie długaśnym jęzorem, choć doczekaliśmy się już mnóstwa tekstów o lwach, kangurach i słoniach…

A w krainie mrówkojadów to co?

Z tego, co udało nam się do tej pory odszukać, wybraliśmy osiem tytułów tekstów literackich, w których pojawia się mrówkojad olbrzymi. Niestety, w żadnym przypadku nie są teksty ze ścisłego kanonu literackiego, pamiętajmy jednak, że w Europie mrówkojad znany jest dopiero od niedawna, trudno więc, by pisali o nim Homer, Szekspir czy Dante.

"Gniew Esakdo opiewaj..."? Dlaczego nie!

Ale tak marginalna rola mrówkojadów w literaturze współczesnej może już nieco dziwić – chyba, że czegoś nie wiemy i mrówkojady „zaludniają” np. prozę iberoamerykańską…
No cóż, ograniczają nas nasze własne możliwości poznawcze – z literatury iberoamerykańskiej znamy tylko kilkadziesiąt pozycji i nigdzie mrówkojada nie było, znamy za to całkiem nieźle literaturę polską i tu z całą pewnością możemy stwierdzić, że mrówkojad… praktycznie nie istnieje.
Zresztą, zobaczcie sami…

8 tekstów literackich z mrówkojadem w roli przynajmniej epizodycznej!

1. Konstanty Ildefons Gałczyński, Ballada o mrówkojadzie.

Klasyczny już wiersz Gałczyńskiego, napisany w 1946 roku, określany jest jako „wiersz krakowski”, tam bowiem został napisany. „Ballada…” to właściwie jedyny „profesjonalny” utwór literacki poświęcony mrówkojadom, choć nawet pobieżna analiza literacka tekstu Gałczyńskiego sugeruje, że tak naprawdę nie o mrówkojada tu chodzi…

„Ballada…” to tekst groteskowy i surrealistyczny – a takich tekstów w polskiej literaturze wciąż jest mało, stąd też być może pewne trudności z umiejscowieniem i odczytaniem tej bardzo dziwnej ballady z długonosym stworem w roli głównej. Najłatwiej chyba „Balladę…” potraktować jako literacki żart, z których Gałczyński zresztą słynął, można ją jednak odczytać też jako metaforę losu samego poety, który wrócił z emigracji do Polski.
Jego los był wówczas ciężki, podobnie jak owego mrówkojada, który:

Żył – był pewien mrówkojad,
raz dojadł, raz nie dojadł,

gdy chory, to się leczył,
żarł mrówki – siłą rzeczy,

słowem, żył, jak wypada
żyć życiem mrówkojada.

Mrówkojadem jest więc sam poeta, a sam wiersz – grą zarówno z rzeczywistością, jak i literacką konwencją. Mrówkojad zaś tylko figurą literacką, którą poeta posłużył się w tekście – bo dziwny, bo obcy, bo nietypowy…
Chyba nie o to nam do końca chodziło…

(Zainteresowanych pełną analizą literacką „Ballady” odsyłamy tutaj, a pełen tekst wiersza znajdziecie tutaj)

2. Paul Dowling, The Hungry Anteater

Angielska książeczka (ledwie 32 strony) dla dzieci wydana w 1993 roku.
Jej bohaterem jest pewien bardzo głodny mrówkojad, który bezskutecznie poszukuje mrówek. Rozmawia z przypadkowo spotkanymi osobnikami, których prosi o pomoc w znalezieniu mrówek, niestety, każda z napotkanych postaci je, wszystko, tylko nie mrówki – taśmy klejące, parasole…
Wreszcie spotyka kogoś, kto zaprasza go na kolację i oferuje wielki talerz pełen mrówek, niestety na naszego mocno już wygłodniałego bohatera czeka makabryczna niespodzianka…
Książeczki niestety jeszcze nie dane było nam przeczytać (nie została jak dotąd wydana po polsku, a oryginalnego wydania jeszcze nie zdobyliśmy), ale przyznacie – fabuła jest mocno intrygująca.

3. Bernard Waber, An Anteater Named Arthur

Kolejna anglojęzyczna książeczka dla dzieci (tym razem nieco dłuższa, bo licząca 48 stron), napisana w 1967 roku przez popularnego amerykańskiego pisarza książek dla dzieci, których bohaterami są zachowujące się jak ludzie zwierzęta, Bernarda Wabera.
Głównym bohaterem jest niejaki Arthur – mrówkojad, który właściwie niczym nie różni się od zwykłego dziecka. Narratorem opowieści jest mama Arthura, która opowiada o swoim synku – z jej słów wyłania się bardzo ciekawy obraz tytułowego bohatera, który – choć jest niezłym nicponiem – w gruncie rzeczy jest bardzo sympatycznym i rezolutnym dzieckiem.

4. Dawn Bentley, The Icky Sticky Anteater

Kolejna anglojęzyczna książeczka (zaledwie 18 stron) dla dzieci napisana w 2000 roku przez amerykańską pisarkę książek dla dzieci, Dawn Bentley z fantastycznymi ilustracjami Carly Castillon.
Opowiada o przygodach pewnego małego mrówkojada, który ma całkiem spore problemy ze zdobyciem pożywienia…
Świetne ilustracje i rewelacyjne rymy, zresztą… posłuchajcie sami!

5. Betty Webb, The Anteater of Death

Po serii książeczek dla dzieci czas na poważną powieść dla dorosłych – tym razem mamy całkiem spory (270 stron) kryminał, napisany w 2008 roku przez popularną amerykańską dziennikarkę, Betty Webb, która od jakiegoś czasu para się pisaniem kryminałów właśnie. Jednym z nich jest „Anteater of Death”, którego głównym bohaterem jest sympatyczna opiekunka zwierząt z kalifornijskiego zoo w Gunn Landing,  Teddy Bentley, która rozwiązuje zagadki kryminalne…
Brzmi nieźle, prawda?
W książce sporo jest ciekawostek o kulisach pracy w zoo no i przede wszystkim mamy prawdziwego mrówkojada – akcja książki zaczyna się bowiem w momencie, gdy w zagrodzie Lucy zostają znalezione zwłoki pewnej bardzo ważnej osoby. Wszyscy myślą, że zabójcą jest Lucy właśnie – jedyną osobą, która nie wierzy w jej winę, jest Teddy, która za wszelką ceną będzie chciała znaleźć mordercę, aby nie dopuścić do oskarżenia Lucy.
Jak się już pewnie domyślacie, Lucy jest… mrówkojadem :).
Jak historia się skończy, nie zdradzamy – możemy za to zdradzić, że w 2010 roku wyszła kolejna część przygód samozwańczego detektywa z zoo, pod tytułem „Koala of Death”
Szkoda tylko, że żadna z tych książek nie doczekała się jeszcze polskiego wydania – my się na tłumaczenie niestety nie zdobędziemy…

6. Eric Linklater, Wiatr z księżyca (The Wind On The Moon)

Klasyczna angielska powieść dla dzieci i młodzieży autorstwa Erica Linklatera, napisana w 1944 roku, a po polsku wydana po raz pierwszy w 1960 (nasze – mocno już sfatygowane -wydanie pochodzi z 1965 roku).
Bohaterkami książki są Dora i Flora – dwie dość nieznośne małe dziewczynki, które za sprawą magii zamieniają się w… kangury! Intrygujące? Pewnie!
Nas najbardziej interesuje jednak pewna scena, rozgrywająca się w zoo, do którego trafiają Dora i Flora (oczywiście pod postacią kangurów!). Oto mieszkańcy zoo debatują, czy niejaki Buras – niedźwiedź – jest złodziejem strusich jaj, czy też nie jest.
Głos w sprawie zabiera też… a zresztą, sami przeczytajcie:

Prawie każdy był przekonany, że bury niedźwiedź jest poszukiwanym przestępcą, a mrówkojad, pelikan i pawian powtarzali w kółko, że od samego początku uważali Burasa za złodzieja strusich jaj.
– Byłem tego najzupełniej pewny – rzekł Pelikan.
– Gdyby mnie zapytano o zdanie – dodał mrówkojad – rzekłbym bez wahania, że to on. Ale nikt mnie się o nic nigdy nie pyta.
– Ani mnie – rzekł pawian.
– Ani mnie – powiedział pelikan.
– A można było uniknąć wszystkich tych niepotrzebnych zmartwień i kłopotów – stwierdził mrówkojad.

I tyle – epizod, ale smakowity, przyznacie :).

7. Michał Rusinek, Mrówkojad

M jak Mrówkojad (rys. Joanna Rusinek, ilustracja pochodzi z książki "Limeryki" Michała Rusinka)

Limeryk o mrówkojadzie pochodzi z książki Michała Rusinka – pisarza i sekretarza Wisławy Szymborskiej – p.t. „Limeryki”, wydanej w 2006 roku.
Tekst to – jak na limeryk przystało – bardzo krótki, dlatego też publikujemy go w całości:

Pewien mrówkojad z Marcówki
zjadł na śniadanie dwie mrówki.
Trzecia mu zwiała pod taras.
Gdy ją dogonił to zaraz
zrobił jej gorzkie wymówki.

Więcej o Michale Rusinku i jego mrówkojadzim limeryku możecie przeczytać tutaj i tutaj.

8. Przemysław Wechterowicz i Aleksandra Woldańska, Mrówka wychodzi za mąż

Nasz osobisty faworyt – najlepsza jak dotąd literacka wizja mrówkojada, która całkowicie podbiła nasze serca :).
Rewelacyjne rysunki, fantastyczny humor no i mrówkojad w roli może i drugoplanowej, ale za to niezwykle istotnej – po szczegóły odsyłamy do naszej recenzji.

Mrówkojad-hydraulik? Dlaczego nie!

A na koniec odsyłamy do szczególnej pozycji literackiej, w której mrówkojad odgrywa wreszcie rolę absolutnie pierwszoplanową, czyli do… Antologii poezji mrówkojadziej! :).

Dzieło, z którego jesteśmy najbardziej dumni, bo też i pracy nad nim było sporo…
Pierwszy w historii polskiej literatury tom poezji poświęconej li tylko mrówkojadom – co ważne, antologia ta cały czas jest powiększana o nowe teksty i nie jest jeszcze dziełem skończonym.
Jak dotąd zaprezentowaliśmy Wam dwie części, zawierające 20 tekstów (możecie je przeczytać tutaj i tutaj).
Czy i kiedy antologia trafi na rynek – tego nie wiemy :) . Dopóki jednak czuwa nad nami wieszcz mrówkojadziej poezji, Adam Mrówkojadowicz, możemy być spokojni… :) .

To tyle na razie w tym temacie – jeśli w jakimkolwiek tekście literackim natraficie na jakiekolwiek mrówkojadzie ślady – koniecznie dajcie nam znać!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s