W 46 kilometrów dookoła Jamna, czyli rowerowa wyprawa Mrówkojada na zakończenie lata!

Przedwczoraj zabraliśmy Was do oliwskiego zoo, w którym to oficjalnie zakończyliśmy sezon tegorocznych wojaży zoologicznych (co nie znaczy, że w tym roku nigdzie już nie pojedziemy!), dziś natomiast zabierzemy Was na niezwykle ciekawą wyprawę rowerową dookoła jeziora Jamno, które okrążyliśmy na rowerach przed dwoma tygodniami. Po drodze odwiedziliśmy kilka ciekawych miejsc, spotkaliśmy kilka zwierzaków i paru znudzonych wczasowiczów, a gdy dotarliśmy do domu okazało się, że na liczniku było 46 przejechanych kilometrów…
Zacznijmy jednak od początku…

Jezioro Jamno - widok z Łaz

Leżące między Koszalinem a Bałtykiem Jamno chcieliśmy objechać już dawno temu, dopiero jednak w przedostatnią niedzielę wakacji (zanim jeszcze wybraliśmy się do Trójmiasta) zebraliśmy się w sobie na tyle, żeby w końcu wybrać się w tę trasę. Tym bardziej, że pogoda wyjątkowo dopisała – ciepło (26 stopni), słonecznie i bezwietrznie – nic, tylko wsiąść na rower i ruszyć w trasę!

ETAP I – KOSZALIN

Rowerem po Koszalinie!

Startujemy dosyć późno, bo o godzinie 11.00, z północnej części miasta, gdzie obecnie znajduje się siedziba Redakcji :).
Pierwszy etap naszej wyprawy to ścieżka rowerowa ciągnąca się wzdłuż ul. Władysława IV w stronę Jamna. Od naszego domu do jej końca jest nieco ponad 2,5 km – i przez właściwie 100% trasy mamy ścieżkę, jest więc nieźle (ścieżka jest w niezłym stanie, gdyż jest stosunkowo nowa – odcinek o długości ponad kilometra oddano do użytku zaledwie dwa lata temu). Gorzej z atrakcyjnością trasy, bowiem z lewej strony mijamy budujące się ciągle osiedle Unii Europejskiej, z prawej zaś ogródki działkowe (tak, to właśnie tam mieszkają nasze „warany”). Jedzie się za to łatwo i wygodnie, do tego cały czas mamy z górki – uważać trzeba tylko na licznych spacerowiczów, którzy za nic mają sobie podział trasy na dwie części – dla pieszych i dla rowerzystów…

Nie ma co narzekać - tak wyglądała owa "ścieżka" w lutym 2009 roku...

ETAP II – JAMNO

Niestety, przy pętli autobusowej ścieżka się kończy i  dalej musimy jechać już szosą. Ruch jest raczej niewielki, w dodatku jeszcze się zmniejsza, gdy miniemy już skręcającą w lewo szosę prowadzącą do trasy na Kołobrzeg. W tym momencie praktycznie wjeżdżamy do Jamna.
Jeszcze dwa lata temu moglibyśmy powiedzieć, że oto właśnie wyjechaliśmy z Koszalina, tak się jednak składa, że od 1 stycznia 2010 roku Jamno wraz z położonym jeszcze bardziej na północ Łabuszem stały się częścią miasta.
Ciekawostką jest fakt, że pierwsze wzmianki o osadzie Jamno pochodzą już ze 137 roku p.n.e z mapy Ptolemeusza, sama zaś miejscowość przez wieki była swoistą wyspą kulturową, wraz z pobliskim Łabuszem praktycznie odciętą od świata, dzięki czemu wytworzyła się tu unikatowa pod wieloma względami kultura jamneńska (o której więcej możecie poczytać tutaj). Do dziś niestety z owej kultury nic się już nie zachowało, a samo Jamno niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jedynym wartym uwagi obiektem jest znajdujący się w centrum Jamna kościół Matki Boskiej Różańcowej.

Kościół MB Różańcowej w Jamnie

Kościół wybudowany został w XIV wieku, jednak w wyniku wielokrotnych przebudów w kolejnych wiekach zatracił nieco swój gotycki charakter. Charakterystycznym elementem kościoła jest wysoka, ponad dwudziestometrowa wieża górująca nad miejscowością.

Wieża kościoła w Jamnie

Aby dojechać do kościoła należy na skrzyżowaniu za sklepem spożywczym skręcić w lewo, my natomiast skręcamy w prawo, jedziemy bowiem do Łabusza. Za miejscowym spożywczakiem odbijamy więc w drogę na Łabusz – na szczęście w tym miejscu zaczyna się ścieżka rowerowa, choć dużo gorsza od tej, którą jechaliśmy wcześniej.
Po drodze można zajrzeć jeszcze na stary cmentarz ewangelicki, który niestety jest w fatalnym stanie – władze samorządowe bowiem jakoś nie są nim zainteresowane. Przez dobre półtora kilometra jedziemy ścieżką, potem niestety musimy zjechać na szosę – na szczęście ruch jest mały, a do Łabusza jedzie się prawie cały czas z górki :).

ETAP III – ŁABUSZ

Wreszcie dojeżdżamy do Łabusza – dawnej osady portowej, która obecnie jest najbardziej wysuniętą na północ częścią Koszalina. Zachował się tu średniowieczny układ zabudowy, jest też kilka starych chałup i przystań jachtowa, turysta jednak nie bardzo ma się tu za czym zatrzymywać. Miejscowi są jednak bardzo sympatyczni i chętnie pomogą w odnalezieniu trasy – dalszy etap naszej wyprawy prowadzi bowiem przez Olszyniowe Bagno, do którego wcale nie tak łatwo trafić, nawet mając ze sobą mapę (poza tym zawsze lepiej się upewnić). Na szczęście starsza łabuszanka wskazuje nam trasę – gdy skończą się ostatnie zabudowania mamy skręcić w prawo w drogę wyłożoną betonowymi płytami – i tak też robimy :).
Jedziemy więc dość specyficzną drogą, cały czas mając jezioro po lewej stronie. Za Olszyniowym Bagnem przejeżdżamy przez wpływającą do Jamna rzeczkę Unieść, nad brzegiem której spotykamy kilku wędkarzy.

Miejsce, gdzie Unieść wpada do Jamna

Następnie skręcamy w lewo i jedziemy wąską ścieżką przy samym jeziorze. Gdy wyłaniają się pierwsze zabudowania Osiek skręcamy w prawo i polną ścieżką jedziemy aż do szosy – tam skręcamy w lewo i po chwili jesteśmy już w Osiekach!

ETAP IV – OSIEKI

Biblioteka w Osiekach

Osieki to niewielka wieś (niecałe 500 mieszkańców), w której w latach 1963-1981 odbywały się plenerowe spotkania artystów awangardowych i teoretyków sztuki – rezultaty ich prac można oglądać m.in. w Muzeum w Koszalinie (szczerze musimy jednak przyznać, że dość słaba jest niestety ta wystawa…). Sama osada znana jest już od XIV wieku  – była to wówczas typowa wieś rybacka.
Przejeżdżając przez Osieki warto zajrzeć do znajdującego się przy ulicy Parkowej dworu Hillebrandtów zbudowanego w 1924 roku na terenie dziewiętnastowiecznego parku w stylu angielskim oraz przede wszystkim do znajdującego się przy głównej drodze kościoła św. Antoniego Padewskiego, zbudowanego pod koniec XIV wieku.

Kościół w Osiekach

Kościół w Osiekach

W kościele można zobaczyć m.in. renesansowy ołtarz z 1616 roku oraz pochodzące z XVII wieku ambonę i chrzcielnicę.

Wnętrze kościoła w Osiekach

Możemy tez poczytać o historii kościoła, zobaczyć historyczne szkice ale przede wszystkim zapoznać się z niesamowitą historią Krwawiącej Hostii.

Historia Krwawiącej Hostii z kościoła w Osiekach

My tymczasem wsiadamy znowu na rowery i jedziemy dalej – po chwili szosa dochodzi praktycznie do samego brzegu jeziora:

Jamno - brzeg w Osiekach

Ku naszemu zdziwieniu z jeziora wychodzi nagle… grupa pięciu koni! Gdyby nie siedzący na nich jeźdźcy, bylibyśmy na pewno jeszcze bardziej zdziwieni. My tymczasem skręcamy w prawo – bo w prawo skręca też szosa – i kierujemy się w stronę Łaz, cały czas mając w zasięgu wzroku leżące z lewej strony jezioro Jamno.

ETAP V – ŁAZY

Z lewej strony mamy jezioro Jamno, z prawej zaś, tuż przed wjazdem do Łaz, zaczyna się Rezerwat Przyrody Łazy. Rezerwat obejmuje obszar lasów i bagien o łącznej powierzchni 220,13 ha. Rezerwat utworzono w 2007 roku w celu zachowania niezwykle cennych ekosystemów torfowiskowych oraz leśnych z charakterystycznymi rzadkimi i chronionymi gatunkami roślin, w tym szczególnie cennymi populacjami woskownicy europejskiej i storczyka Fuchsa.

Rezerwat Przyrody "Łazy" - tablica informacyjna na Ścieżce Przyrodniczo-Edukacyjnej w Mielnie

Rezerwat jest także ostoją licznych gatunków ptaków, takich jak: derkacz, cyranka, wodnik, czajka i płaskonos. Stwierdzono tu również lęgowisko bielika! Licznie występują tu też płazy i gady, m.in. żaba trawna, żaba moczarowa,  zaskroniec i żmija zygzakowata.
My tymczasem wjeżdżamy do Łaz, które przeżywają akurat oblężenie turystów – mamy wszak ciepłą, słoneczną niedzielę, a wakacje jeszcze trwają.

Rondo w centrum Łaz - tu skręcamy w lewo i jedziemy wzdłuż morza do Mielna...

Sama miejscowość nie ma nawet 100 stałych mieszkańców, w sezonie jednak jest jedną z ważniejszych miejscowości wypoczynkowych na Pomorzu Środkowym. Szczególnych atrakcji tu jednak nie znajdziemy, a latem Łazy wyglądają jak przedłużenie Mielna – te same stragany z absurdalnymi i kiczowatymi pamiątkami, tłumy ludzi idących na plażę i z powrotem, kebaby, maxi-zapiekanaki i stoiska z malowanymi tatuażami…
Jedziemy dalej!

ETAP VI – JEZIORO JAMNO

Przez 11 kilometrów jedziemy tzw. Koszalińskim Pasem Nadmorskim aż do Mielna – ten odcinek jest naprawdę rewelacyjny, jedziemy bowiem przez cały czas nową ścieżką rowerową, z prawej strony mając morze (miejscami nawet prawie je widać), z lewej zaś jezioro – czujemy się trochę tak, jakbyśmy jechali Mierzeję Helską :).
Tuż za Łazami znajduje się zjazd na brzeg Jamna, skąd rozciąga się ładna panorama jeziora – robimy więc mały postój.

Jamno za Łazami - mnóstwo krzyżówek i łabędzie

Jamno to dziewiąte pod względem powierzchni jezioro w Polsce – zajmuje powierzchnię 22,4 km kw. Jezior ma 10 km długości i 34 km szerokości, a w najgłębszym miejscu ma 3,9 m głębokości (średnio 1,4 m).
Ze względu na bardzo bliskie położenie względem morza jest to jezioro pod wieloma względami niezwykłe – lustro wody znajduje się zaledwie kilka centymetrów nad poziomem morza, co przy stosunkowo niewielkiej głębokości (średnio 1,4 m, maksymalnie 3,9 m) i tak tworzy kryptodepresję. Dodatkowo z Bałtykiem Jamno łączy niewielki (zaledwie 700 metrów długości) Jamneński Nurt (tzw. Kanał Jamneński), który w czasie sztormów wlewa do jeziora morską wodę, co znacząco wpływa na charakter hydrochemiczny wód jeziora.
Choć Jamno wydaje się być wymarzonym miejscem turystycznym, nie można się w nim niestety kąpać – przez lata bowiem służyło ono za zlewisko ścieków z całego regionu, które spływają do Jamna licznymi wpadającymi doń rzekami (m.in. koszalińską Dzierżęcinką)…
Mimo to żyje w nim sporo ryb, a jezioro jest siedliskiem wielu ptaków, m.in. kaczek krzyżówek, perkozów, bąków, czapli siwych i łabędzi.

Flora i fauna Jamna

Nam niestety udało się zobaczyć tylko krzyżówki i łabędzie nieme.

Kaczka krzyżówka

Kaczki krzyżówki nad jeziorem Jamno

Łabędź nad Jamnem

Spotykamy też nieco znudzonego już wczasowicza, który utyskuje na kapryśną pogodę – ta niedziela jest bowiem pierwszym ładnym dniem od dłuższego czasu (choć między Osiekami a Łazami i tak złapał nas przelotny deszcz).
Co robić nad morzem w takiej miejscowości jak Łazy, gdy pogoda nie dopisuje? Pojechać do Koszalina na zakupy (dziękujemy…) albo do Mielna…

ETAP VII – UNIEŚCIE I MIELNO

Jedziemy cały czas ścieżką rowerową – z prawej strony mając morze, z lewej jezioro. Przejeżdżamy Kanał Jamneński i wjeżdżamy do Unieścia – kolejnej nadmorskiej osady letniskowej, która w praktyce stała się częścią Mielna – gdyby nie tablica z nazwami miejscowości, trudno byłoby określić, gdzie kończy się Unieście, a zaczyna Mielno.
Trochę jak w Trójmieście…

Gdy wjeżdżamy do Unieścia, kończy się niestety ścieżka rowerowa i musimy zjechać na ulicę. Błyskawicznie przybywa pojazdów, a na chodnikach jak spod ziemi wyrastają tłumy przechodniów.
Przyznajemy szczerze – nienawidzimy tego miejsca w sezonie, chyba, że możemy znaleźć sobie wolny kawałek plaży gdzieś w Mielenku (kawałek na zachód od głównej plaży w Mielnie), z czym na szczęście nigdy nie ma problemów – jakoś tak się składa, że tysiące turystów wolą leżeć niemal na sobie na niewielkim kawałku plaży w centrum Mielna, a mało komu chce się iść nieco dalej. Tym lepiej dla nas :).
Teraz jednak jedziemy rowerami i plażowania nie ma w planach – co zatem warto zobaczyć w Mielnie oprócz plaży i morza?
Przy kościele znajduje się tablica informacyjna, na której możemy się zapoznać z Ekotrasą „Wzdłuż wybrzeża Bałtyku”, gdzie proponowane są różne atrakcje, m.in. oczyszczalnia ścieków i brzeg morski. Trasa ma 9 km a jej przejście ma zajmować… 8 godzin! Chyba z przystankiem na trzy posiłki i dwugodzinne plażowanie…

Ekotrasa "Wzdłuż wybrzeża Bałtyku" w Mielnie

No nic, prezentujemy zatem kilka naszych pomysłów na to:

Co można robić w Mielnie oprócz opalania się na plaży i kąpieli w morzu…- mały przewodnik dla znudzonych wczasowiczów!

1.Zajrzyj do Kościoła Przemienienia Pańskiego.

Kościół Przemienienia Pańskiego w Mielnie

Kościół zbudowano w XV wieku, na niewielkim wzniesieniu (3,5 m n.p.m.) w miejscu dawnego pogańskiego miejsca kultowego. Mimo, iż świątynia była wiele razy przebudowywana, zachowała swój gotycki styl. Kościół w Mielnie jest przykładem typowego wiejskiego jednonawowego kościoła ceglano-kamiennego, którego myśl architektoniczna i warsztat budowy nawiązują do miejskiej architektury gotyku strefy południowego wybrzeża Bałtyku. Od strony zachodniej znajduje się wysoka na 26 metrów wieża.

Kościół w Mielnie - wieża ma 26 metrów wysokości, z czego połowa to część murowana

W środku kościoła warto zobaczyć m.in. barokową ambonę z XVIII wieku:

Barokowa ambona w kościele w Mielnie

witraże i ołtarz.

Prezbiterium kościoła w Mielnie

Wnętrze jest dosyć surowe, ale dobrze zachowane – warto tu zajrzeć choć na chwilę, żeby odpocząć od hałasu i zgiełku, jaki towarzyszy nam na każdym kroku w Mielnie.

Wnętrze kościoła w Mielnie - jedno z niewielu miejsc, gdzie można schować się przed tłumem wczasowiczów...

2. Przespaceruj się po lesie i znajdź stare grodzisko!

Las między plażą a miastem to stary nadmorski bór sosnowy, gdzie można nieco odpocząć od zgiełku – trzeba tylko uważać, bo w zaroślach można natrafić na turystów, którzy nie zamierzają korzystać z płatnych toalet w Mielnie.
Przez rozciągający się na zachód od Mielna las też najlepiej wybrać się na plażę – my polecamy tę w Mielenku, zaledwie kilkanaście minut drogi od „centrum” Mielna.
W mieleńskim lesie można też spróbować znaleźć grodziska słowiańskie – pierwsze znajduje się na wilgotnej łące pod lasem, idąc drogą polną od ul. Kościelnej, drugie istnieje na łące, nieco dalej w kierunku zachodnim, w stronę Mielenka. Według badań archeologicznych, pochodzą z IX lub X wieku, zamieszkane były przez pomorską ludność słowiańską.
Co ciekawe, gdy pytaliśmy o nie dwie Panie w informacji turystycznej w Mielnie, nie miały pojęcia, o co nam chodzi..
Przez las przebiega także szlak rowerowy.

3. Zobacz animalistyczne rzeźby!

Coś dla nas! W Mielnie znajdują się trzy takie rzeźby – zdecydowanie najbrzydszą z nich jest rzeźba jelenia znajdująca się przed budynkiem Urzędu Gminy przy głównej ulicy. Ufundowana została w okresie międzywojennym przez jednego z ziemian na pamiątkę udanego polowania.

Rzeźba Jelenia w Mielnie

Jeleń – naturalnej wielkości! – jest wykonany z metalu i stoi na niskim betonowym postumencie. Pierwotnie rzeźba znajdowała się na placu przed muszlą koncertową, w latach osiemdziesiątych została przeniesiona na ul. Parkową, a w 1999 roku została przeniesiona na obecne miejsce po tym, jak w 1995 roku została bardzo uszkodzona przez nieznanych sprawców i przez cztery lata była remontowana.
Dziś ów jeleń jest ponoć symbolem Mielna i jednym z ulubionych miejsc do robienia pamiątkowych fotek znad morza, dla nas to jednak swoiste kuriozum i estetyczny koszmarek.
Co innego wykonana z brązu rzeźba morsa, która pojawiła się na deptaku przy głównym wejściu na plażę w 2009 roku.

Rzeźba morsa w Mielnie

Lepsze wykonanie, lepsza lokalizacja no i zawsze to mors, a jakoś bardziej pasuje nam on do nadmorskiej miejscowości, niż jeleń. Widać też, że zdecydowanie zdetronizował jelenia z pierwszego miejsca wśród mieleńskich obiektów, z którymi fotografują się turyści…

Mieleński mors z profilu

W Mielnie jest jeszcze pomnik Syreny, znajdujący się na terenie sanatorium SYRENA, przy ul. Piastów 10.

4. Spróbuj zgadnąć co to jest?

Tajemniczy obiekt w morzu niedaleko plaży w Mielnie

Ów tajemniczy obiekt znajduje się na granicy Mielna i Unieścia, w odległości 150 metrów od brzegu. Stoi sobie w morzu i jest bardzo dobrze widoczny z lądu, przez co tym bardziej przyciąga uwagę i intryguje zwiedzających, którzy próżno szukają o nim jakichkolwiek informacji. Wygląda jak wielki, pionowy walec stalowy.
Okazuje się, że jest to morska budowla hydrotechniczna! Wewnątrz walca zainstalowany był pływak, który przekazywał wahania poziomu morza do stacji mareograficznej PIHM usytuowanej niedaleko na wydmie. Tam specjalne urządzenie zegarowe w sposób ciągły notowało wskazania pływaka. Obecnie urządzenia te są nieczynne, a stacja PIHM nie istnieje.
A już myśleliśmy że to Monolit z 2001: Odysei kosmicznej Stanleya Kubricka albo O’n ze Szninkla…

5. Zobacz Oceanarium!

Oceanarium w Mielnie

Specjalnie piszemy „zobacz”, a nie odwiedź. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie tutaj – nie będziemy się powtarzać…

6. Wybierz się do Kina „Hawana”!

Kino "Hawana" w Mielnie

Niewielkie, sezonowe kino, które od tego roku wyświetla filmy także w 3D! Nam jednak kojarzy się z dzieciństwem, gdy pod koniec lat 80. oglądaliśmy tu takie hity jak Miłość, szmaragd i krokodyl, Krótkie spięcie czy Indiana Jones i Świątynia Zagłady. 

7. Zajrzyj do „Najtaniej na świecie!” i poczuj letni klimat Mielna!

Już wiecie, gdzie jest najtaniej na świecie...

Tak, jak nienawidzimy Mielna latem, tak nie możemy sobie odmówić wizyty w takich miejscach jak „Najtaniej na świecie” – jest w tym jakaś masochistyczna przyjemność, ale czasem można wypatrzeć takie cudeńka:

Nie zdecydowaliśmy się...

Warto wypatrywać promocji:

Daliśmy się skusić... Ktoś chce lampę Aladyna?

Można sobie kupić też np. uciętą stopę, która puchnie po zamoczeniu:

???

Trzeba jednak pamiętać, żeby nie otwierać opakowań, bo:

Mielno w sezonie to także miniatury Wieży Eiffla:

Na oko trochę mniejsza niż oryginał...

i gigantyczne zapiekanki:

Rozmiar super-hiper-giga-maxi-XXXXXL...

A po sezonie wygląda to wszystko mniej więcej tak:

Dyskoteka już nieczynna...

Wolimy Mielno zimą, zdecydowanie… :).

8. Przejdź się Ścieżką Przyrodniczo-Edukacyjną przy Gimnazjum im. M. Kotańskiego w Mielnie

Wejście na Ścieżkę Przyrodniczo-Edukacyjną w Mielnie

Ścieżka znajduje się przy mieleńskim gimnazjum, przy drodze na Koszalin, z lewej strony drogi. Warto tu zajrzeć na chwilę i docenić wysiłek, jaki włożyli uczniowie miejscowego gimnazjum w zagospodarowanie szkolnego ogrodu.
Znajduje się tu szereg tablic edukacyjnych poświęconych lokalnej florze i faunie, informacje o formach ochrony przyrody, budowie lasu, ptasi budzik, ogród skalny i aleja pamięci.

ETAP VIII – MŚCICE

Tyle mieleńskich atrakcji – wstępujemy jeszcze do „obiadów domowych” coś przekąsić (jesteśmy już w drodze ponad cztery godziny) i ruszamy dalej w trasę – z Mielna kierujemy się w stronę Koszalina znaną już dobrze ścieżką rowerową.

Mielno żegna...

Do przejechania mamy jeszcze 14 kilometrów, na szczęście większość trasy stanowi ścieżka rowerowa, ciągnąca się wzdłuż szosy.

Trasa rowerowa Mielno-Koszalin

Co ciekawe, jest to najstarsza w Polsce droga rowerowa prowadząca prawym poboczem drogi!

Droga rowerowa Mielno-Koszalin - zdecydowanie najdogodniejszy sposób na dotarcie nad morze z Koszalina!

Z Mielna mkniemy już prosto do domu, z małym tylko przystankiem w Mścicach, gdzie zatrzymujemy się przy zbudowanym w 1995 roku kościele św. Antoniego Padewskiego:

Kościół św. Antoniego Padewskiego w Mścicach

Przejazd przez Mścice to, niestety, najgorszy odcinek trasy – jedzie się mocno zniszczonym miejscami chodnikiem, który pełni zarazem funkcję ścieżki rowerowej. Na szczęście po wyjeździe z Mścic jest już lepiej – wraca normalna ścieżka, a my wjeżdżamy w Bukowy Las – i na teren Koszalina zarazem…

Gdy dojeżdżamy do domu, licznik wskazuje 45,5 przejechanych kilometrów. Co prawda oficjalnie trasa ta ma około 40 km, my jednak trochę kręciliśmy się tu i ówdzie w poszukiwaniu lokalnych „atrakcji”. Cała wycieczka zajęła nam 4 godziny 47 minut, z czego 3 godziny sześć minut przypadło na samą jazdę na rowerze, co daje średnią prędkość 14, 67 km/h (maksymalna – 33, 63 km/h).
Całkiem solidna wycieczka jak na zakończenie letnich wypraw rowerowych :). Jak pogoda pozwoli, będą i jesienne!

A pełną galerię zdjęć z odwiedzanych przez nas podczas tej wyprawy miejsc możecie znaleźć tutaj.

SŁOWEM KOŃCOWYM

Na portalu rowerowym pedaluj.pl trasa ta oznaczona jest jako łatwa (stopień trudności 2 na 5) i dosyć atrakcyjna (3 na 5) – stosując takie kryteria, możemy przychylić się do tej opinii, choć trójka za atrakcyjność jest na pewno mocniejsza, niż słabsza :).

Reklamy

7 comments on “W 46 kilometrów dookoła Jamna, czyli rowerowa wyprawa Mrówkojada na zakończenie lata!

  1. Nie bluźnijcie przeciw O’nowi bo podzielicie los N’oma Herezjarchy 😀 monolit to nie walec a graniastosłup 😛

    • A gdzie jest napisane, że monolit to walec? Walcem jest obiekt w morzu – z plaży trudno określić, jaki to rodzaj bryły. Napisaliśmy jedynie, że kojarzy nam się z monolitem – tyle. A nie, że „wygląda dokładnie jak monolit, przez co ten jest walcem, jako i rzecz w morzu walcem jest” :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s