Jedz, baw się i odpoczywaj, czyli koniec lata w oliwskim zoo.

Ostatni weekend wakacji – i w praktyce tegorocznego, bardzo kapryśnego lata – postanowiliśmy spędzić w Trójmieście, w naszym ulubionym oliwskim zoo.
Od naszej ostatniej w nim wizyty minęło zaledwie kilka tygodni, dlatego nie spodziewaliśmy się wielkich zmian ani wielu nowości – wybraliśmy się, żeby odpocząć, spotkać się z naszymi przyjaciółmi w zoo, których z każdą wizytą jest coraz więcej (tym razem udało nam się spotkać z kimś jeszcze!), ale też po to, żeby odwiedzić naszych „znajomych z zoo”, czyli same zwierzaki.
I to o nich dzisiaj chcemy Wam pokrótce opowiedzieć!

W oliwskim zoo spędziliśmy cztery dni, dzięki czemu mieliśmy mnóstwo czasu nie tylko na obserwacje zwierzaków i przespacerowanie się kilka razy po całym zoo, ale też na spotkania i rozmowy z pracownikami zoo oraz przebywającymi w nim praktykantami, wśród których były dwie znajome twarze (pozdrawiamy Michała i Roberta!). Sporo czasu poświęciliśmy też na zwiedzanie Gdańska, o tym jednak opowiemy Wam w osobnym tekście.
Dziś tylko o oliwskim zoo – i to w dość szczególnym ujęciu, bo postanowiliśmy się przyjrzeć, jak zwierzaki jedzą, bawią się i odpoczywają. A my wraz z nimi :).
Ale na początek tradycyjnie – garść nowinek!

Co nowego w oliwskim zoo?

Od naszej wizyty w lipcu zmieniło się niewiele – bo i też czasu nie było dużo na jakieś szczególne zmiany.
W zoo odbyło się kilka imprez – Dzień Małp Człekokształtnych (19 lipca) czy festyn Radia Gdańsk, który odbył się w ostatnią niedzielę (przyznajemy – nie byliśmy…), oddano wreszcie do użytku po modernizacji wolierę sów śnieżnych:

Wyremontowana woliera śnieżna - sowy w środku, a przed wolierą nowe ogrodzenie

zaprezentowano także projekt nowego pawilonu dla gibbonów.
W zoo pojawiło się też kilka nowych zwierząt – urodziły się dwie długo oczekiwane kapibary (pisaliśmy o nich w ostatnim numerze 7 Dni Zoo), trzy kozy karłowate oraz dwie żenety. Z zoo wyjechały natomiast na Litwę dwie młode pumy – Teksas i Vegas.

Młode pumy są już na Litwie - w zoo została para dorosłych, Orlando i Montana. Na zdjęciu Teksas i Montana jeszcze w Oliwie.

Nie ma też już w zoo pary tukanów honduraskich, które niestety padły…

Nie ma już w zoo tukanów honduraskich...

ZAGADKA – CZYJE TO OGONY, CZYJ TO CIEŃ?

Tyle nowinek. Zanim przejdziemy się po zoo i poobserwujemy trochę jego mieszkańców, mamy dla Was dwie małe zagadki.

Zagadka nr 1 – Czyje to ogony?

Ogon przy ogonie - podpowiedź: najdłuższy ma aż metr długości!

Podpowiedź – posiadacze tych ogonów jeszcze się w naszej notce pojawią!

Zagadka nr 2 – Czyj to cień?

Podpowiedź: na powyższym zdjęciu widać cienie dwóch zwierzaków!

Spokojnie – do nich też jeszcze wrócimy!

Pora na śniadanie, czyli tak się wcina w oliwskim zoo!

Na „obchód” zoo ruszamy z samego rana, gdy w zoo nie ma jeszcze tłumów zwiedzających, a zwierzęta już dawno się obudziły i właśnie zaczynają śniadanie.
Jest ciepło i słonecznie – idealna pogoda kończący lato spacer po ogrodzie!

Co nieco na temat żywienia zwierząt w oliwskim zoo…

Skoro tematem przewodnim naszego spaceru mają być zwierzęta z oliwskiego zoo w trakcie śniadania, warto przyjrzeć się nieco bliżej temu, jak wygląda karmienie zwierząt w oliwskim zoo.
Zwierzętami w zoo zajmuje się ponad 40 pielęgniarzy, którzy każdego dnia doglądają swoich podopiecznych – sprawdzają, czy zwierzaki są zdrowe, czy zjadły karmę i czy gdzieś czasem nie urodził się jakiś maluch. Następnie sprzątają wybiegi, myją klatki, zmieniają ściółkę, po czym przygotowują i rozdzielają karmę dla zwierząt. Karmę przygotowuje się codziennie w centralnej kuchni.
Zwierzaki w zoo zjadają przede wszystkim zboże (około 100 ton rocznie), siano i słomę (500 ton), buraki pastewne (55 ton), mięso (26 ton), śledzie (26 ton), ziemniaki (30 ton), arbuzy (3,5 tony), sałatę (16 tysięcy główek), marchew (90 ton), czerwone buraki (48 ton), banany (15 ton) i jabłka (22 tony).

Dla żyraf...

Dla ptasiorów z ptaszarni...

Dla wąsala żółtookiego...

Dla szympansów...

Dla orangutanów

Dla orangutanów i szympansów...

Dla gibbonów

Dla kóz z małego zoo...

Dla surykatek...

Na ścianie słoniarni możemy przeczytać, jak wygląda dieta słoni w zoo:

Przydział dla słonia...

A na terenie całego ogrodu znajduje się mnóstwo tabliczek zakazujących karmienia zwierząt – przyznać trzeba, że są bardzo sugestywne!

Ale tego nie jedzą...

Swoją drogą nigdy jeszcze nie widzieliśmy, aby w oliwskim zoo ktoś rzucał coś surykatkom właśnie (zdecydowanie w czołówce są mandryle, łosie, walabie i wielbłądy – o osłach, kucach i kozach nawet nie wspominamy…).

PRZYSTANEK I – WIELBŁĄDY DWUGARBNE

Mijamy domek gibbonów, które są już po śniadaniu (do nich jeszcze wrócimy!) i udajemy się w stronę wybiegu wielbłądów dwugarbnych, które są akurat w środku śniadania. Całe liczące osiem sztuk stado stoi przy znajdującym się na tyłach wybiegu paśniku i… wcina:

Wielbłądy wcinają, aż im się garby trzęsą!

Widok jest przedni, a i posłuchać można :).

W oliwskim zoo baktriany jedzą przede wszystkim zdrewniałe, wysuszone części łodyg, gałęzie i trawa oraz paszę treściwą z dodatkiem marchwi i kapusty.

Same pyszności

Wielbłąd spożywający...

Gałązki to największe przysmaki!

Apetyt dopisuje!

Baktriany to potężne zwierzęta – mają około 2 metrów w kłębie (razem z garbami) i ważą nawet ponad 725 kg, muszą więc sporo zjeść. Nie należy się jednak martwić o to, że w zoo brakuje im jedzenia i pod żadnym pozorem nie wolno ich dokarmiać – co niestety w oliwskim zoo dzieje się bardzo często
Problem tym większy, że wielbłądy lubią i potrafią żebrać o jedzenie, co niestety zachęca ludzi do ich dokarmiania.

Nie dokarmiaj mnie!

Przecież mam co jeść!

PRZYSTANEK II – LAMY I ALPAKI

Za wybiegiem wielbłądów dwugarbnych znajdują się wybiegi zamieszkiwane kolejno przez alpaki i lamy – tu również śniadanie trwa w najlepsze!

Jedzą alpaki...

Jedzą i lamy!

I lamy i alpaki najbardziej lubią ulistnione gałęzie.

Oto dowód!

Nie są to zbyt wybredne zwierzęta, nie ma się jednak czemu dziwić – w naturze zamieszkują wysokie góry, gdzie też trudno o obfity i różnorodny posiłek.

Zanurzenie w jedzeniu...

Długa szyja przydaje się gdy trzeba sięgnąć po jedzenie ponad głowami pozostałych członków stada

PRZYSTANEK III – JEDZĄ KOPYTNE…

Za wybiegiem lam skręcamy w lewo i dochodzimy do sąsiadujących ze sobą dwóch wielkich wybiegów – ten z lewej zamieszkują bawoły indyjskie, ten z prawej – wielbłądy jednogarbne.
Bawoły – jak można się domyślić – jedzą…

Bawoły indyjskie

nie inaczej dromadery:

Wielbłądy jednogarbne

choć tym drugim akurat zostało już trochę mniej do jedzenia. Dieta jednych jak i drugich jest bardzo podobna i niewiele się różni od tego, co jedzą choćby wspomniane wcześniej baktriany…
My tymczasem podążamy w górę (wybieg wielbłądów bowiem dość mocno wznosi się, dzięki czemu z jego drugiej strony rozciąga się fenomenalny widok) i dochodzimy do wybiegu jaków – te również jedzą, co więcej zaś – wyglądają niemalże jak lustrzane odbicie jedzących bawołów :).

Jak je jak? Na stojąco...

Największy przysmak jaków to siano.

Kawałek dalej natrafiamy na jedzące żubry:

Żubry

i takiny:

Zwróćcie uwagę na zielone rogi - to efekt ocierania o pręty...

W Gdańsku jest para takinów, zamieszkująca skalisty wybieg, bardzo stromo opadający w kierunku alejki.

Takin na skale

Jak wszystkie kopytne, takiny są roślinożerne – zjadają zioła, trawy, liście czy korę.
W naturalnym środowisku takiny często wędrują przez zaśnieżone tereny, musi im więc wystarczyć bardzo uboga karma.

Takiny w Polsce można zobaczyć jeszcze w Krakowie i Wrocławiu

Takiny są poważnie zagrożone wyginięciem

PRZYSTANEK IV – A TYMCZASEM U TYGRYSÓW…

Kierunek: tygrysy!

Od takinów cofamy się nieco i pod lekką górkę wdrapujemy się do tygrysów syberyjskich – Magdy i Dominika.
Tu również trwa śniadanie, choć – jak łatwo się domyślić – w niczym nie przypomina ono tego, które widzieliśmy u wielbłądów, lam i jaków…

Tygrys je...

Swego czasu bardzo szczegółowo – i obrazowo! – przedstawiliśmy Wam, co je tygrys w zoo i ile, na przykładzie poznańskich tygrysów. W oliwskim zoo dieta wygląda podobnie – każdy z tygrysów dostaje około 12 kilogramów mięsa dziennie, przy czym 1/4 pożywienia stanowią kości.
Tygrys potrafi taki kawał mięsa, jaki widać na zdjęciach, jeść nawet przez kilka godzin.

Na drugi dzień pozostaje z tego mała, biała kostka, dokładnie obgryziona z każdej strony…

Dla przypomnienia i lepszego zobrazowania sprawy – 10 kilogramów mięsa to jakieś 50 kotletów schabowych, gdyby więc tygrys syberyjski był gościem na weselu, składającym się z 50 osób zjadłby porcje obiadowe wszystkich gości!
Zainteresowanych kwestiami kotletowymi odsyłamy tutaj.

Tygrys na weselu - nie dziwota, że sam przy stole...

Pamiętajmy jednak, że dorosły samiec waży do 300 kg – to sporo, trzeba więc dużo jeść (zachowując proporcje: przeciętny dorosły mężczyzna jadłby dziennie około 2,5 kg mięsa…).

Tygrys w pełnej rozciągłości.

Ile tygrysów widzisz na zdjęciu?

Kawałek za tygrysami mieszkają dwie niedźwiedzice – Agnieszka i Cytra – które również są w trakcie posiłku.

PRZYSTANEK V – SARNY I DZIKI

Od niedźwiedzi schodzimy w dół, w stronę woliery kondorów, po drodze mijając m.in. orły stepowe, zajęte konsumpcją królika…
Za kondorami skręcamy w lewo, w alejkę prowadzącą do wyremontowanej właśnie woliery sów śnieżnych. Po drodze mamy wybiegi pekari obrożnych, które akurat skończyły jeść…

Po jedzeniu - przebieżka...

i dzików, wśród których akurat jedzą najmłodsi członkowie stada :).

Młode tak długo zaczepiały matkę, aż uległa...

Zarówno pekari, jak i dziki najbardziej uwielbiają… ziemniaki!

Tych z kolei – co zrozumiałe – nie jedzą raczej mieszkające po drugiej stronie alejki sarny. Ich przysmakiem jest trawa i liście.
Sarny zamieszkują duży, przypominający łąkę wybieg. W okresie letnim nie kosi się na nim trawy, dzięki czemu rośnie ona do na tyle dużej wysokości, że sarny mogą się niej chować – czują się wówczas bezpieczniej. Inna sprawa, że trudniej je wówczas zobaczyć…

Wybieg saren w oliwskim zoo

Najłatwiej zobaczyć je oczywiście wtedy, gdy jedzą – lub gdy akurat skończą jeść :).

Sarna tuż po jedzeniu

Sarna tuż po jedzeniu

PRZYSTANEK VI – ZIELENINA PO AUSTRALIJSKU

Dochodzimy wreszcie do dwóch pagórkowatych wybiegów, zamieszkiwanych kolejno przez walabie Bennetta i kangury rude. Walabie wcinają w najlepsze liście drzew, grupując się przy paśniku stojącym tuż przy ogrodzeniu, dzięki czemu można zobaczyć je z bardzo bliska.

Walabie przy wspólnym posiłku

Z kolei zimą walabie najchętniej obgryzają gałązki świerkowe

Nieco inny obrazek widzimy kawałek dalej u kangurów rudych – całe stado wygrzewa się akurat w słońcu i tylko jeden z kangurów wyjada resztki z koryta…

Postawa wyprostowana wykazuje czujność - kangur chyba poirytował się nieco, że "przeszkodziliśmy" mu w posiłku

Przysmakiem kangurów są twarde trawy i rośliny dwuliścienne. Co prawda nie są one przeżuwaczami, ale mają uzębienie przystosowane do długiego żucia roślin zawierających dużo krzemu i włókna, dają więc sobie radę!

PRZYSTANEK VII – CZAS NA NAS!

Od kangurów schodzimy w dół przy mandrylach i idziemy na drugi kraniec ogrodu – naszym celem jest zbudowane niedawno tzw. miejsce wypoczynkowe, znajdujące się za wybiegiem kuców szetlandzkich na łuku zoo okrążającym wybieg sawanny afrykańskiej – pisaliśmy o nim szczegółowo w naszej poprzedniej relacji.
Po drodze mijamy jeszcze m.in. staw pelikanów, które dopiero czekają na jedzenie – a wraz z nimi czeka cała grupa czapli, które liczą na to, że coś się im przy okazji trafi…

Pytanie - więcej tu pelikanów, czy czapli?

Czaple czychają wszędzie!

Wreszcie docieramy do miejsca wypoczynkowego, gdzie na bujanych ławeczkach pod parasolem urządzamy sobie piknik – po tak solidnym spacerze i obserwowaniu, jak zwierzaki wcinają, sami zrobiliśmy się głodni, a że serwowane na terenie zoo jedzenie jakoś do nas nie trafia (szczegóły tutaj), wolimy zjeść coś, co sami przyrządziliśmy…

Idealne miejsce na piknik w zoo!

My polecamy pitę z humusem z dodatkami (według własnego przepisu!) – smacznie, zdrowo i solidnie!
Zdziwiło nas tylko to, że byliśmy jedynymi osobami korzystającymi z tego miejsca – mijający nas zwiedzający byli co najmniej zdziwieni naszym widokiem.
No cóż, my polecamy – i danie, i miejsce :).

Czas na relaks…

Po jedzeniu – wiadomo – czas na relaks. Odpoczywamy my, ale odpoczywają też zwierzaki – mijając kolejne wybiegi wszędzie obserwujemy wylegujące się zwierzęta…

HIPY I TAPIRY

Pierwsze „legowisko” spotykamy już na wybiegu tapirów anta i hipopotamów karłowatych:

Śpi hipek karłowaty, leni się też mały tapir

Choć Kleopatra i Picasso dość żwawo spacerują po wybiegu, to ich urodzony w wakacje synek nie wykazuje nawet minimum ochoty do jakiejkolwiek aktywności :).

Rodzice spacerują...

... a synek śpi!

Co innego hipopotamy nilowe – Hektorka i Kiwi. Choć na początku obie leżą sobie na tyłach wybiegu zewnętrznego i ani myślą się ruszyć – kto to widział po jedzeniu?! – to potem ku uciesze licznie zgromadzonych przy ich wybiegu zwiedzających – postanawiają zejść do basenu, najpierw Kiwi, potem Hektorka.
Jednak tylko po to, żeby… położyć się w wodzie i dalej wypoczywać po jedzeniu…

Ok, jak ona poszła do basenu, to ja też pójdę...

Idę...

Zaczynają się schody...

Już prawie...

Przygotować się do zanurzenia!

Jeden hip już w wodzie...

Drugi też - można dalej się lenić!

NA SURYKATKĘ I NA LUTUNGA…

Po swojemu wypoczywają surykatki: kładą się na plecach i wystawiają brzuchy na promienie słoneczne – trochę jak lemury (których, co ciekawe, w oliwskim zoo nie ma w ogóle!).

Surykatki opalające się po posiłku

Z kolei w piachu śpią dwa małe jaki:

Młode jaki

i urodzona w maju samiczka żubra, Pokręcona :).

Żubrzyczka Pokręcona z oliwskiego zoo

Co innego lutungi jawajskie – te odpoczywają stadnie, siedząc na desce i tuląc się do siebie.

Lutungi jawajskie odpoczywają tuląc się do siebie

Warto przypomnieć, że Oliwa jest jedynym ogrodem zoologicznym w Polsce, w którym można zobaczyć ten gatunek azjatyckich małp.

Lutungi jawajskie z oliwskiego zoo

Lutungi były jednymi z pierwszych mieszkańców gdańskiej małpiarni i świetnie się w niej zaaklimatyzowały. Regularnie się też rozmnażają – w ostatnich latach urodziło się w oliwskiej małpiarni kilka młodych.

Młode lutungi uczepione swoich matek

Młody lutung w objęciach matki

Lutungi jawajskie to zwierzęta społeczne, żyjące w grupach liczących około siedmiu osobników, w tym jednym lub ewentualnie dwoma dorosłymi samcami.
Prowadzą nadrzewny tryb życia, dlatego w oliwskim zoo bardzo chętnie biegają po specjalnie dla nich przygotowanych konstrukcjach – deskach, linach i wężach strażackich.
Są bardzo aktywne właściwie przez cały dzień – chyba, że są akurat po jedzeniu :).

Lutungi jawajskie z oliwskiego zoo

Lutung jawajski - Zoo Oliwa

A jak może się zrelaksować i odpocząć w oliwskim zoo zwiedzający? Opcji do wyboru jest mnóstwo – Park Dinozaurów, miejsce piknikowe, jedna z dziesiątek rozstawionych na terenie zoo ławek, przejażdżka na kucyku czy kurs kolejką po zoo:

Tak, wiemy, obiecaliśmy, że się w końcu przejedziemy...

My jednak za najlepszą formę relaksu w oliwskim zoo uznajemy… spacerowanie po ogrodzie i przyglądanie się zwierzakom :).

Po odpoczynku – czas na zabawę!

To zasada znana od dzieciństwa – zjedz, odpocznij a potem baw się! Trzymają się jej również zwierzęta – takie np. ostronosy rude, które po tym, jak pożarły obfitą porcję owoców i zrobiły sobie małą drzemkę zaczęły ganiać się po całym swoim wybiegu:

Ostronos rudy

Prawdziwymi mistrzami zabawy w zoo są jednak małpy – przede wszystkim człekokształtne, ale niesamowite cuda wyczyniają także wyjce:

Bawić można się np. gałązką...

albo dosłownie "fruwając" po cały wybiegu i ślizgając się po szybie - to świetna szansa na zobaczenie wyjca z bardzo bliska!

Mistrzami zabawy są jednak szympansy – przy ich wybiegu można spędzić cały dzień obserwując niesamowite harce jakie wyczyniają szczególnie dwa urodzone w tym roku maluchy:

Oliwskie stado szympansów jest obecnie największym w Polsce – składa się z dominującego samca, czterech dorosłych samic, dwóch podrostków oraz dwóch urodzonych w ostatnim roku maluchów, które można zobaczyć albo uczepione brzuchów matek, albo biegające po całym wybiegu…

Samica szympansa z młodym

Młody szympans

W stadzie szympansów nie ma czasu na nudę!

Maluchy nie dadzą starszym nawet chwili spokoju!

Wielką frajda jest oglądanie podczas zabawy także dwóch oliwskich gibbonów – Filipa, samca gibbona czarnego (Nomascus leucogenys) i Gryzeldy, samicy gibbona czubatego (Nomascus gabriellae).

Wyspa gibbonów daje ogromne możliwości do zabawy

W zabawie bryluje szczególnie Gryzelda, która na wszystkie możliwe sposoby wykorzystuje możliwości, jakie daje wyspa i łączący ją z domkiem gibbonów korytarz:

a więc – bujanie się na lewej ręce, na prawej ręce, na obu rękach, podrzucanie gałązek, bieganie po sznurze na wyspę i z powrotem, czepianie się elementów korytarza wszystkimi kończynami na raz…

Kto z Was dałby rade tak sobie wisieć?

Bujamy się!

Na cztery kończyny...

Filip jakby trochę mniej chętny do zabawy...

My tymczasem czekamy na nowy pawilon dla gibbonów – będzie jeszcze więcej miejsca do zabawy!

Można szympansom i gibbonom tylko pozazdrościć gibkości i zwinności – strach pomyśleć, jak mogłyby wywijać np. w oliwskim parku linowym :). My wolimy akurat nieco mniej dynamiczne rozrywki niż bieganie po linach i wspinanie się po skałkach, choć okazuje się, że w oliwskim zoo w takich akcjach można zobaczyć nie tylko małpy, ale też innych zwiedzających…

Dwie sekundy wcześniej pani z prawej siedziała na szczycie głazu...

Wspinanie się na szczyt prawie czterometrowego głazu, na którym znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona byłemu dyrektorowi zoo, Michałowi Massalskiemu, to jednak niezbyt dobry pomysł…

A NA CIENIU WIDAĆ BYŁO…

Na koniec rozwiązanie zagadki nr 2 – zagadki z cieniem. Widoczne na zdjęciu cienie rzucały… dwa żbiki:

Żbiki

Ogony z zagadki nr 1 należały oczywiście do lutungów jawajskich :).

Tyle na dziś – a pełną galerię zdjęć z naszej sierpniowej wizyty w oliwskim zoo możecie zobaczyć TUTAJ.


EPILOG – TU NA RAZIE JEST BOISKO, A BĘDZIE… PARTIA WEJŚCIOWA!

A na koniec kilka zdjęć z terenu, na którym w przyszłości ma powstać tzw. Partia Wejściowa, czyli ogromny kompleks wybiegów i obiektów, które powstaną na terenach rozwojowych zoo (szczegóły znajdziecie TUTAJ).

Tereny rozwojowe zaczynają się za tzw. miejscem wypoczynkowym

Okolice przyszłego wybiegu lwów

Okolice przyszłego wybiegu lwów

Staw, który znajdzie się w centrum wybiegu lwów

Tu powstanie wybieg lwów

Tu powstaną wybiegi zwierząt afrykańskich - w tle po prawej przyszły pawilon dydaktyczny, a za nim góra Pachołek

Czekamy, aż teren ten będzie wyglądał tak:

Partia Wejściowa. Wizualizacja wkomponowania w obecną przestrzeń (z planów Pana M. Nakoniecznego)

Reklamy

3 comments on “Jedz, baw się i odpoczywaj, czyli koniec lata w oliwskim zoo.

  1. zagadka nr.1 : lutungi jawajskie
    zagadka nr.2 : kangury rude
    czy tukany honduraskie są jeszcze w jakimś polskim zoo?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s