„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny przegląd zoowieści tygodnia w trzydziestym dziewiątym już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!

A w dzisiejszym 7 Dni Zoo przeczytacie o:

1. Narodziny i transfery, czyli nowe zwierzaki w zoo!

ZOO KRAKÓW

23 czerwca w krakowskim zoo urodziły się dwa markury turkmeńskie. Markur turkmeński, zwany też kozą śruborogą, to zagrożony wyginięciem gatunek zamieszkujący góry południowo-zachodniej Azji. W Polsce eksponowany jest tylko w krakowskim zoo – obecnie są tam cztery sztuki (para dorosłych i dwa młode).
Zdjęcia młodych markurów można zobaczyć tutaj.

Tymczasem w egzotarium można już zobaczyć 40 chwytnic czerwonookich – niewielkich środkowoamerykańskich żab, które po raz pierwszy wykluły się w krakowskim ogrodzie zoologicznym.
Ich zdjęcia można zobaczyć tutaj.

NOWE ZOO POZNAŃ

Od czasu naszej ostatniej wizyty w Nowym Zoo, która miała miejsce nieco ponad dwa tygodnie temu, w ogrodzie pojawiło się kilka nowych zwierząt, m.in. Dżina – samica kuny żółtogardłej, która dołączyła do mieszkającego już od ponad roku w zoo samca.

Kuna żółtogardła z poznańskiego Nowego Zoo

Dżina przyjechała do Poznania 12 sierpnia z Nowosybirska (oddalonego od Poznania o 5000 km – transport samolotem trwał aż 50 godzin z przystankami włącznie!). Ogród w Nowosybirsku uchodzi za jeden z najlepszych ośrodków hodujących łasicowate, w tym również kuny żółtogardłe.
Dżina świetnie zniosła trudy podróży i błyskawicznie zaaklimatyzowała się w Poznaniu. Doskonale dogaduje się z mieszkającym już od zeszłego roku samcem, który przebywał w Poznaniu sam od czasu, gdy jego brat wyjechał do wrocławskiego zoo.

Dżina ma dwa lata i jest dokładnie dwa dni starsza od samczyka.

Z kolei 5 sierpnia z prywatnej hodowli z Mazur do zoo przyjechała para nandu – dwuletnia samica i dwuletni samczyk.
Najpierw kilka dni spędziły w stajence, żeby oswoić się z nowym otoczeniem, potem zostały wypuszczone na przedwybieg, a po niecałych dwóch tygodniach otwarto im wyjście na duży wybieg, który będą dzielić z kapibarami i tapirami. Przez siatkę zaś sąsiadować będą z mrówkojadami :).
Zoo ogłosiło przy okazji ich przyjazdu konkurs na imiona dla sympatycznej pary – propozycje można przesyłać na adres: martagrze@gmail.com.
O nagrodzie ani słowa :).

Tymczasem tydzień po przyjeździe Dżiny, 19 sierpnia, urodził się jeleń Alfreda. To już trzeci przychówek w ciągu ostatniego roku – poprzednie dwa młode przyszły na świat 31 października i 8 listopada minionego roku.
Warto dodać że trzy kolejne młode urodziły się w 2009 roku!

Jeleń Alfreda

Więcej informacji na temat jeleni Alfreda znajdziecie tutaj.

ZOO ŁÓDŹ

Nowe zwierzęta także w łódzkim zoo – 19 sierpnia specjalnym transportem z Francji przyjechała do Łodzi 14-letnia uchatka patagońska Dolli Mariella. Mariella urodziła się w Urugwaju, potem mieszkała we Francji, obecnie zaś aklimatyzuje się w Łodzi, gdzie dołączy do mieszkającej już w zoo 20-letniej samicy Kasi, która rok temu straciła swojego partnera, Urusa.

Do Łodzi z Francji przyjechała także samica lwa – Chaya, która dołączy do mieszkających już w łódzkim zoo lwów – Tyci i Maksimusa.

ZOO WARSZAWA

Tymczasem do warszawskiego zoo z Łodzi 18 sierpnia przyjechał dwuipółletni gepard – samiec o imieniu Sheppard.
Gepard został z Łodzi wypożyczony na kilkanaście tygodni – ma bowiem zapłodnić warszawską samicę.
Sheppard urodził się w 2009 roku w Danii.

ZOO SAFARI BORYSEW

Dopiero co informowaliśmy o narodzinach bawoła indyjskiego w Zoo Safari, tymczasem 22 sierpnia przyszedł na świat kolejny bawół!

ZOO GDAŃSK-OLIWA

A na koniec niespodzianka z Oliwy – z której wczoraj, późnym wieczorem, wróciliśmy po fantastycznym, czterodniowym pobycie (relacja już niebawem!) – oto bowiem w zoo przyszły na świat dwie małe kapibary!

Małe kapibary z oliwskiego zoo (fot. Zoo Gdańsk)

Maluchy urodziły się kilka dni temu. To spora niespodzianka, bowiem od wielu już lat w Oliwie nie udało się rozmnożyć kapibar.
Nam niestety nie udało się ich zobaczyć, choć jedną z dorosłych kapibar widzieliśmy na wybiegu.

Więcej o oliwskim zoo już niebawem!

2. Imprezy, wydarzenia, konkursy!

DZIAŁO SIĘ W WEEKEND…

Miniony weekend – ostatni weekend tych wakacji! – w wielu ogrodach zoologicznych był okazją do zorganizowania imprez kończących lato i sezon w zoo.
W niedzielę w łódzkim zoo odbyła się impreza pod hasłem „CITES jest gites”, poświęcona nielegalnym wakacyjnym pamiątkom z egzotycznych zwierząt, natomiast w oliwskim zoo w niedzielę odbył się wielki festyn Radia Gdańsk.
Nas niestety wtedy akurat w zoo nie było – gdy wróciliśmy do ogrodu, po festynie zostały tylko puste ławki… :).

NOWE ZOO POZNAŃ

Pamiętacie jeszcze wystawę fotografii zwierzaków z poznańskich ogrodów zoologicznych pod hasłem „Kto jest kim w zoo?”
Wernisaż tej wystawy odbył się na początku listopada 2009 roku – na pięknych zdjęciach mogliśmy podziwiać zwierzaki zarówno z Nowego, jak i Starego Zoo w Poznaniu.

Wystawa „Kto jest kim w zoo?” podczas ekspozycji na Rynku w Poznaniu (11.2009)

Od dłuższego już czasu wystawa wędruje po Wielkopolsce, reklamując oba poznańskie ogrody zoologiczne – w tym roku gościła już w Palmiarni, jednym z centrów handlowych, muzeum w Uzarzewie, w Muzeum Narodowym w Szreniawie, teraz zaś będzie ją można zobaczyć w Muzeum Pszczelarstwa w podpoznańskim Swarzędzu.
Więcej o samej wystawie oraz fotografie eksponowanych na niej zdjęć znajdziecie tutaj.

3. Klif nie żyje…

13 sierpnia, w rejonie Juraty na dryfujące zwłok młodej foki natknął się patrol Straży Granicznej. Okazało się, że jest to niestety Klif – jedna z wypuszczonych w tym roku fok, którą w połowie czerwca br. widziano w porcie Jastarnia z zaplątaną wokół głowy rybacką siecią.
Na dostarczonych Stacji Morskiej zwłokach martwej foki widać m.in. ślad po odciętym (!) z karku transmiterze satelitarnym oraz przeciętą skórę wokół karku i głowy. Choć bezpośrednią przyczyną mogły być wrzynające się w ciało sieci, to powstanie aż tak rozległych ran budzi zdziwienie.
Trzy dni późnej, 16 sierpnia, zwłoki Klifa znaleziono na brzegu. Materiał został zabezpieczony do dalszych analiz, w nadziei, że szczegółowe pośmiertne badania laboratoryjne dostarczą nowych przesłanek do wyjaśnienia przyczyn i okoliczności jego śmierci.
Szczegóły dotyczące tego makabrycznego odkrycia można znaleźć na stronie fokarium.
Klif przyszedł na świat 11 marca tego roku– był dwudziestą szóstą foką urodzoną w Helu!

4. Toko po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci i… po raz czwarty!

Trzy tygodnie temu pisaliśmy o wykluciu się toko czarnoskrzydłych w płockim zoo, które przyszły na świat 1 lipca.
To wielki sukces hodowlany płockiego zoo, bowiem był to pierwszy przychówek tego gatunku w Polsce. 
Jednak dopiero w minionym tygodniu młode toko można było zobaczyć, ponieważ młode, zwyczajem toko – jak na dzioborożce przystało – były… zamurowane! Jest to sposób tych ptaków na ochronę przed drapieżnikami – kiedy samica wysiaduje jaja i ogrzewa młode, samiec podaje im jedzenie, potem młode zostają zamurowane same i karmią je oboje rodzice. Dopiero kiedy młode już dorosną i porosną pierzem, wychodzą na „wolność”.

Dziupla toko czarnoskrzydłych w płockim zoo

Z tego też powodu nie było wiadomo, ile tak naprawdę toko wykluło się w płockiej ptaszarni – wstępne szacunki mówiły o trzech młodych.
Te prognozy sprawdziły się w połowie sierpnia, kiedy to całkiem już spore i opierzone młode toko kolejno opuszczały dziuplę 16, 17 i 21 sierpnia. Ku zaskoczeniu wszystkich okazało się, że w dziupli jest jeszcze jeden młody toko, który opuścił ją w piątek 26 sierpnia!
Tym samym płocka rodzinka tych pięknych ptaków liczy aż sześć osobników!

Dzielny ojciec czwórki maluchów!

KONKURS NA IMIĘ DLA MAŁEJ PANDY!

Tymczasem płockie zoo ogłosiło konkurs na imię dla urodzonej pod koniec czerwca pandy małej.

Płockie zoo długo  – bo półtora miesiąca! – zwlekało z poinformowaniem o narodzinach pandy, dlatego, żeby nie zakłócać spokoju matce z młodym. Do malucha zajrzano tylko na chwilę na początku sierpnia:

Mała panda z Płocka (fot. P. Aleksander Niweliński)Mała panda z Płocka (fot. P. Aleksander Niweliński)

Dopiero kilka dni temu dokładnie zbadano malucha – okazało się, że to samiczka.
Zoo razem z Gazetą Wyborczą ogłosiło zatem konkurs na imię dla pandy – warunkiem jest, aby kojarzyło się ono z Płockiem, a to dlatego, że gdy panda wyjedzie do innego zoo (stanie się to na pewno, gdy trochę podrośnie), była swoistą wizytówką zoo i miasta.
Propozycje imienia można przesyłać do 15 września pod jeden z dwóch podanych adresów: anna.lewandowska@plock.agora.pl lub anzooplock@data.pl
Nagrodą dla zwycięzcy jest czteroosobowy karnet do ogrodu zoologicznego na cały przyszły rok, tytuł ojca chrzestnego/matki chrzestnej małej pandy, a także upominki od Gazety Wyborczej.

Matka nowonarodzonej pandy małej na swoim wybiegu w płockim zoo

5. Ogłoszono zwycięzcę przetargu na modernizację Akcent Zoo w Białymstoku.
Wreszcie…

Powoli przestawaliśmy w to wierzyć, ale… udało się! Po ciągle przekładanych obietnicach modernizacji białostockiego zwierzyńca i po kilku latach bezowocnych poszukiwań wykonawcy, w końcu udało wyłonić się wykonawcę remontu w Akcent Zoo. Spośród zgłoszonych do przetargu czterech firm – pisaliśmy o tym w ubiegłym tygodniu – udało się wyłonić najlepszą i.. najtańszą zarazem.
Modernizacja zoo ma być podzielona na dwa etapy: za pierwszy ma odpowiadać białostocka Firma Remontowo-Budowlana Czołpik Tadeusz. Do wykonania ma nowy wybieg dla niedźwiedzia, budowę sieci wodno-kanalizacyjnej oraz nowych wolier dla ptaków, alejek spacerowych, chodników i ciągów pieszojezdnych na terenie zwierzyńca. Prace te powinny zostać wykonane etapami do końca maja przyszłego roku. Miasto zapłaci za nie w sumie nieco ponad 2,6 mln zł. Drugi etap prac – zbudowanie nowego ogrodzenia – zaplanowano do końca listopada tego roku. Tu oferty złożyły dwie firmy. Tę przygotowaną przez Tadeusza Czołpika przebił Anatex, domagając się niższej zapłaty za ustawienie nowego ogrodzenia w zwierzyńcu. Anatex zadeklarował, że wykona płot za około 330 tys. zł.

6. ZooPlotek, czyli skandale, plotki i sensacje tygodnia w ogrodach zoologicznych Polski i świata!

W minionym tygodniu mogliśmy przeczytać m.in. o:

PINGWINACH…

Pingwin o wielce znaczącym imieniu Happy Feet, znaleziony pod koniec czerwca na nowozelandzkiej plaży, rozpoczął w poniedziałek podróż powrotną na Antarktydę. W zoo w Wellington żegnało go prawie 2 tys. osób – nas jeszcze nigdy nie żegnały takie tłumy!

Happy Feet wróci do domu statkiem badawczym Tangaroa. Na pokładzie pingwin będzie przebywał cztery dni w specjalnie dla niego zbudowanej skrzyni, obłożony 60 wiadrami lodu i karmiony rybami.
Metrowego pingwina znaleziono 20 czerwca na plaży na południowym zachodzie Wyspy Północnej. Po tym jak zachorował od odżywiania się piaskiem z plaży, który prawdopodobnie pomylił ze śniegiem, Happy Feet na ponad dwa miesiące trafił do zoo w Wellington. Tam przybrał na wadze i powrócił do zdrowia.
Pingwin stał się popularny, ponieważ można go było oglądać w internecie dzięki umieszczonej w zoo kamerze.
Wyposażenie zwierzaka w GPS pozwoli na dalsze śledzenie jego losów online, nawet po wypuszczeniu na wolność.

Z kolei w oliwskim zoo jednego z pingwinów adoptowała firma zajmująca się edukacją językową. Adoptowany pingwin otrzymał imię Pingu – takie samo nosi bowiem postać pingwina występującego w bajce dla dzieci używanej podczas kursów językowych Pingu’s English.
Co na to sam pingwin? Nie wiadomo, wiadomo jednak, że Pingu z oliwskiego zoo nigdzie na razie się nie wybiera…

Ok, tylko który to Pingu?

MAŁPACH…

Kilka dni temu głośno było o trzęsieniu ziemi, jakie miało miejsce w Nowym Jorku – jak się okazało, przewidzieli je nie tylko naukowcy, ale także zwierzęta z Bronx Zoo, w szczególności zaś orangutanica Iris, która tuż przed pierwszymi wstrząsami miała zachowywać się bardzo nerwowo. Zdenerwowane były też ponoć goryle, flamingi i lemury.
Naukowcy sądzą, że być może zwierzęta wyczuwają zmiany pola elektromagnetycznego, słyszą dźwięki niewykrywalne dla ludzkiego ucha, czują niewyczuwalne dla człowieka zapachy lub po prostu uważniej obserwują naturę i są w stanie wcześniej zareagować na zmiany w otoczeniu.
Jaka jest prawda – nie wiadomo, ciekawi jednak jesteśmy, jak Iris poradziłaby sobie z typowaniem wyników meczów piłkarskich lub rozdania Oscarów :).

Tymczasem Super Express pisze o pewnej małpce „z rodziny mandrylowatych”, z zoo w chińskim mieście Ningbo, która została odrzucona przez swoją matkę, dlatego zająć musieli się nią opiekunowie. Podrzucili oni małpce pluszowego zwierzaka, którego ta od razu polubiła i z którym nie rozstaje się nawet na krok. Ponoć dzięki pluszowemu przyjacielowi małpka zyskała apetyt i odzyskała wigor.
Nas najbardziej ciekawi jednak tytuł artykułu: Małpka MA TYTUSA DE ZOO zamiast mamy.

Patrzymy i… no jakoś tak nie bardzo, żeby to był Tytus…

"Małpka z rodziny mandrylowatych", pluszowy "Tytus" i "prawdziwy" Tytus z komiksu...

ŻYRAFACH…

Z kolei konkurencyjny Fakt pisze o żyrafach z oliwskiego zoo, które zamiast wchodzić do szafy, jak na żyrafy przystało, cały czas wchodzą… pod parasol, a właściwie ogromną, wysoką na siedem metrów konstrukcję, znajdującą się na wybiegu, tuż za żyrafiarnią.

Żyrafa pod parasolem...

Parasol ów to ponoć świetne schronienie przed słońcem, ale pełni on również funkcję „paśnika”, na wysokości ponad pięciu metrów znajduje się bowiem kosz, w którym umieszczane jest jedzenie dla czterech oliwskich żyraf.
Te zaś bardzo chętnie zajadają się znajdującym się w koszu jedzeniem i bardzo często można zobaczyć nawet całą czwórkę, dobierającą się do gałązek drzew i liści klonu.

Smaczne, choć trzeba się trochę postarać...

Jak pisze Fakt, żyrafy są bardzo zgodne i mogłyby być wzorem dla wszystkich. Za nic jednak nie chcą wchodzić do szafy…
A kto nie wie, o co z ową szafą chodzi, temu polecamy ten fragment Rozmów kontrolowanych :).

ZWIERZAKACH NA SPACERZE…

Cały czas furorę w warszawskim zoo robią dwie czteromiesięczne pantery śnieżne, które zostały odrzucone przez rodziców – Fala i Eter – które regularnie spacerują na smyczy po terenie zoo.
Na spacerach po ogrodzie, zamiast chodzić grzecznie przy nodze, co chwila chcą się wdrapywać – na drzewo, ławkę czy płot. Można je rozróżnić po kolorze linki – Fala prowadzana jest na czerwonej, natomiast Eter na niebieskiej.
Zwierzaki wywołują niemałą sensację, a niedługo być może sprawią jeszcze większą.
Oto bowiem 10 września w Warszawie odbędzie się Ecco Walkathon, czyli spacer charytatywny. Spacerować może każdy, start na Agrykoli, do wyboru są dwie trasy – 6 – i 10-km na Stare Miasto. Uczestnik wybiera cel, na który za każdy pokonany kilometr sponsor przekaże 4 zł.
Eter i Fala udzielą wsparcia spacerowiczom, bo w tym roku na Ecco Walkathonie po raz pierwszy można zbierać pieniądze na warszawskie zoo. Konkretnie – na budowę wybiegów dla pigmejek i uistiti białouchych.

Z kolei w bydgoskim Ogrodzie Fauny Polskiej gwiazdą jest samiczka ostronosa rudego, Tosia, która również ma doświadczenie z prowadzeniem na smyczy.
Tosia przyszła na świat na początku marca tego roku wraz z trójką rodzeństwa, niestety jako jedyna została odrzucona przez matkę. Została wówczas zabrana przez jedną z pracownic zoo do domu. Wówczas to przyzwyczaiła się do codziennych spacerów na smyczy, ale gdy podrosła, musiała wrócić do zoo. Na razie mieszka sama w klatce na zapleczu hodowlanym, ale w przyszłości dołączy do swojej rodziny.
Póki co bierze udział w różnych zajęciach edukacyjnych i jest ulubienicą wszystkich dzieci, jednak raczej nie zobaczymy jej prowadzonej na smyczy po alejkach myślęcińskiego zoo…

O CZYM PRASA NIE PISAŁA?

O dziwo, żadna – lokalna nawet – gazeta nie napisała o tym, że Redakcja Mrówkojada podczas wizyty w Oliwie spotkała się z dwoma wielkimi zoofanami – Michałem i Robertem. Na relację z tego wiekopomnego wydarzenia zapraszamy Was już niedługo!

7. W zoo w Amsterdamie urodził się mrówkojad olbrzymi!

O takich wydarzeniach zawsze piszemy z radością – oto w Atris Zoo w Amsterdamie 15 sierpnia późną nocą na świat przyszedł mrówkojad olbrzymi!

Mały mrówkojad z amsterdamskiego zoo (fot. Ronald van Weeren)

To już trzeci mrówkojad urodzony w Atris Zoo w Amsterdamie. Ogród ten odgrywa bardzo ważną rolę w hodowli i ochronie mrówkojadów, które – jak wiadomo – są gatunkiem zagrożonym wyginięciem.
Maluch ma się świetnie i jak na małego mrówkojada przystało – od razu wspiął się na grzbiet swojej matki, która cały czas się nim opiekuje.

Tyle na dziś – przypominamy też o innych ważnych wydarzeniach ostatniego tygodnia, o których pisaliśmy już na Mrówkojadzie:

„Mewia Łacha” i „Ptasi Raj”, czyli Mrówkojad na Wyspie Sobieszewskiej!

Mrówkojad wąskotorowy, czyli kolejką do Manowa…

O tym, jak Mrówkojad zoo w Płocku odkrywał

A kolejny – czterdziesty już! – numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

Advertisements

7 comments on “„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

  1. Mała korekta. Łódź jest bez samca uchatki nie od dwóch lat od ok roku czasu. W listopadzie padł samiec Urus.
    Mam nadzieje, że nowa lokatorka szybko przywyknie do nowego otoczenia tym bardziej, że ponoć jest dość krnąbrna. Obie samice już ze sobą połączano i miejmy nadzieję, ze Kasia pomoże nowej lokatorce do aklimatyzacji w nowym miejscu. Docelowo mają pojawić się jeszcze aż 2 osobniki…

    Klif będzie już ok 40 martwą foką znaleziona na naszym wybrzeżu. W zeszłych latach znajdywano martwe foki ale nie aż w takiej ilości.

    • Rzecz jasna chodziło mi, że w tym roku razem łącznie z klifem na wybrzeżu znaleziono ok. 40 martwych w fok.

  2. Nowe zwierzęta również we wrocławskim zoo. Od piątku można podziwiać wiewiórki latające – polatuchy olbrzymie z Azji (Petaurista alborufus). Dwie pary tych uroczych zwierząt przybyły z Sandwich. Natomiast z Epe przyjechało dziesięć sajmiri – same chłopaki.

  3. Chwytnice koralowe rozmnażały się już, i to w wielkich ilościach w zoo w Łodzi i Wrocławiu. Tak więc przychówek w Krakowie nie jest pierwszym w Polsce.

      • Hmmm wydaje mi się, że w żadnej notce prasowej jak i na stronie zoo, nigdzie nie było napisane że Kraków rozmnożył je po raz pierwszy w Polsce. Jest mowa tylko o tym, że Kraków rozmnożył je po raz pierwszy ale u siebie.
        Jeśli w jakimś artykule jest inaczej, to winę za taki błąd ponoszą dziennikarze. Wszak pierwsze chwytnice które trafiły do Krakowa to były młode osobniki rozmnożone w Łodzi. Może któraś z tych żabek z Łodzi, przyczyniła się do sukcesu hodowlanego w Krakowie.
        W Łodzi płazy te po raz pierwszy rozmnożono w 2008 roku i niemal każdy ogród zoologiczny w Polsce dostał w „prezencie” parę osobników – Zamość, Kraków, Bydgoszcz, W-wa, Poznań, Wrocław, Gdańsk i może Opole. W przypadku Zamościa i Bydgoszczy, młode żaby trafiły tam gdzie raczej wówczas trafić nie powinny i nie ma ich już tam. Oprócz wspomnianej Łodzi i Wrocławia, żaby te rozmnożyło Opole. To właśnie Opolskie zoo w 2007 było pierwszą polską placówką które rozmnożyło te płazy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s