O tym, jak Mrówkojad zoo w Płocku odkrywał

Za Oliwą, za Toruniem był sobie Płock. A w Płocku zoo. Zoo, do którego pojechaliśmy tego lata po raz pierwszy – po wyprawie do Gdańska i Oliwy, po wizycie w toruńskim Ogrodzie Zoobotanicznym. Na zaproszenie Pana Aleksandra Niwelińskiego i dzięki Panu Markowi Nakoniecznemu, 16 lipca 2011 roku godzinie 18.13 wylądowaliśmy na płockim dworcu PKS na ulicy Jachowicza.

Ktokolwiek będziesz w mazowieckiej stronie…

Ktokolwiek będziesz w mazowieckiej stronie,
I w płockim Wisły obwodzie
Zjawiwszy się, pomnij zatrzymać swe konie
By chwilę spędzić w ogrodzie.

Płockie zoo to ogród zupełnie wyjątkowy i to pod wieloma względami. Położony na prawym brzegu Wisły, na wzniesieniu i na niezwykle malowniczym terenie daje niezwykłe pole do obserwacji okolicy. Od dziesięcioleci płockie zoo to miejsce, do którego mieszkańcy wybierają się nie tylko oglądać zwierzęta, ale także odpoczywać, brać udział w piknikach, imprezach, rozkładać na trawie koce i spotykać się z przyjaciółmi. I chociaż w tym roku zoo obchodziło swoje 60-lecie, to jego początki sięgają nawet lat dwudziestych!

Widok na wyspę gibbonów ungko w płockim zoo

Widok na wyspę gibbonów ungko w płockim zoo

Dla Płocczan to pierwsza – i najważniejsza – atrakcja turystyczna i najlepsze miejsce do spędzania wolnego czasu, czemu trudno się dziwić. Wieść niesie, że niektórzy nawet się tam poznawali, a potem wiązali się na całe życie…
O uroku i magii tego miejsca świadczy niezwykłe położenie, ale także doskonale urządzenie ogrodu. Mnóstwo zieleni, doskonałe wkomponowanie wybiegów, wolier i budynków w przestrzeń, a także niezwykła ilość małej architektury (którą szczególnie lubi Tadeusz) nadają klimatu i wielkiego uroku.

Tadeusz i figura sowy

Tadeusz i figura sowy

Ogród zaczął się szczególnie mocno modernizować po 1997 roku, kiedy jego dyrektorem został Pan Aleksander Niweliński. Jego działania nie tylko przyczyniły się do wzbogacenia zbiorów o nowe, rzadkie gatunki, ale także wpłynęły na rozwój zoo i na jego wizerunek, który jest rozpoznawalny w kraju, a zoo cenione nie tylko w Polsce, ale także w całej Europie.

Niepowtarzalny spacer po płockim zoo

Po piątkowym przyjeździe do zoo jesteśmy wykończeni. Kiedy odbieramy klucze przy wejściu do ogrodu (hasło – „mrówkojad”), przychodzi po nas Paulina Plewako, trenerka słoni, fok, żyraf i nosorożców, która akurat przebywa w płockim ogrodzie. Razem z nią ruszamy do naszego pokoju, który znajduje się… nad żyrafiarnią! Kiedy następnego dnia rano wyglądami przez okno z drugiego pokoju, wita nas wielka głowa jednej z płockich żyraf!

Wybieg żyraf znajduje się za oknem pokoi gościnnych w Płocku

Wybieg żyraf znajduje się za oknem pokoi gościnnych w Płocku

Tymczasem jednak jest sobotni wieczór. W związku z tym, że wstaliśmy około 4.00 rano, spędziliśmy mnóstwo czasu w pociągu, byliśmy w Toruniu, potem jechaliśmy PKS-em, postanawiamy zrezygnować z wyjścia do miasta. Bierzemy pod pachę Tadeusza i ruszamy na krótką wyprawę dookoła zoo, podczas której rozpoczyna się nasza przygoda…
Podczas kilkudziesięciomunutowego spaceru towarzyszy nam przez telefon Pan Marek Nakonieczny, który opowiada o wszystkich mijanych obiektach i wybiegach, kreśląc historię i wybiegając w przyszłość.

W niedzielę nie chcemy tracić czasu na spanie, dlatego wstajemy dość wcześnie. Bardzo miło spędzamy czas na śniadaniu z Pauliną i Robertem, a o godzinie 9.00 wychodzimy przed żyrafiarnię przyjrzeć się treningowi żyraf. Spotykamy tu Pana Krzysztofa Kelmana, dyrektora działu hodowlanego płockiego zoo, który zabiera nas na niezapomnianą wyprawę po ogrodzie.

„Akcja Krokodyl”

Ogród Zoologiczny w Płocku wyróżnia się pod pewnym względem na tle ogrodów krajowych. To tutaj w latach sześćdziesiątych XX wieku zainicjowano „Akcję Krokodyl”, która ogromnie przysłużyła się zoo. I chociaż z dzisiejszego punktu widzenia może to wyglądać dziwnie, w tamtych czasach „Akcja Krokodyl” była ewenementem na skalę Polski.

Wspomniana już akcja zapoczątkowana została przez wieloletniego dyrektora płockiego zoo, pana Tadeusza Taworskiego, silnie związanego z Polonią argentyńską i brazylijską. Program polegał na tym, aby zebrać książki dla argentyńskiej Polonii, w zamian za co Płockie zoo miało otrzymać zwierzęta. W ramach akcji do Płocka przyjechały jeżozwierze, emu, mrówkojad, oposy, pancerniki, różne węże i wiele innych zwierząt, w tym najsłynniejszy polski gad – aligator missisipijski Marta.

Aligator missisipijski Marta

Aligator missisipijski Marta

Marta jest najstarszym polskim aligatorem – skończyła niedawno 81 lat. Do Płocka przyjechała w roku 1960 razem z samcem, którego, niestety, nie tolerowała. Jej partner wyjechał po jakimś czasie do Wrocławia, natomiast Marta nadal żyje sobie spokojnie i co rok hucznie obchodzi w zoo urodziny. Przy jej terrarium znajduje się mnóstwo informacji na temat gwiazdy.

Informacje prasowe o Marcie

Informacje prasowe o Marcie

Kto jest najciekawszym mieszkańcem płockiego zoo?

Trudno byłoby nam odpowiedzieć na tak zadane pytanie…
Podczas spaceru po ogrodzie co chwila zmieniali się nasi faworyci, a to w związku z tym, że Pan Krzysztof Kelman o każdym spotkanym na naszej trasie zwierzaku opowiadał niesamowite historie.

Co wyrabiają pingwiny (i gdzie mieszkają sowy)?

Jednym z pierwszych miejsc, do których idziemy, jest niezwykle popularny, wspaniały basen pingwinów przylądkowych, który znajduje się za żyrafiarnią. Dzięki filtrowanej wodzie i podglądowi z dwóch stron mamy możliwość podejrzenia pingwinów pod wodą – pozwala nam na to szyba zamontowana z boku basenu, przy której co jakiś czas przepływają ptaki.

Każdego dnia organizowane jest też pokazowe karmienie pingwinów.

Basen pingwinów w płockim zoo

Basen pingwinów w płockim zoo

Trening pingwinów w płockim zoo

Trening pingwinów w płockim zoo

Pingwiny pod wodą :)

Pingwiny pod wodą 🙂

Niedaleko pingwinów znajduje się szereg klatek sów – Płock ma wspaniałą kolekcję tych ptaków. Zobaczymy tutaj piękną płomykówkę, sowę uszatą czy puszczyka uralskiego i parę innych, a w nieco innym miejscu zoo poznamy wspaniałą sowę śnieżną i puszczyka mszarnego.

Panda mała w chińskim stylu

Jednym z naszych faworytów jest panda mała, która dała nam się podejrzeć już poprzedniego wieczora, kiedy w ciemności przemykała po wybiegu. W Płocku mieszka para tych zwierząt, która od niedawna wychowuje młode.

Panda mała na wybiegu

Panda mała na wybiegu

Po narodzinach młodej pandy zaprzestano remontu ptaszarni po to, aby nie drażnić samicy i nie przeszkadzać w odchowie. Wybieg pand jest rewelacyjnie skomponowany – znajduje się na nim dużo roślinności oraz pagody, które nadają mu chiński klimat. Ponadto przy wybiegu znajduje się tablica z nazwą gatunku napisaną po… chińsku!

Wybieg pandy małej

Wybieg pandy małej

"Panda mała"

"Panda mała"

Przyjacielski osiołek

Kawałek dalej spotykamy osiołka Poitou, który uwielbia wszystkich zwiedzających zatrzymujących się przy jego wybiegu. Przyjechał do Płocka z Wrocławia w roku 2009. Zapoznaliśmy się z nim poprzedniego wieczora, kiedy przechodziliśmy obok – na nasz widok zaczął radośnie zawodzić tak głośno, że z pewnością słychać go było w całe okolicy.
Osiołki Poitou są dość trudne w hodowli.

Najbardziej przyjacielski osioł Poitou

Najbardziej przyjacielski osioł Poitou

Foki trenują…

Przy fokach szarych trafiamy na trening Pani Pauliny Plewako. Foki mieszkają w rozdzielonym basenie, w którym dawniej mieszkały hipopotamy – samiec foki, który przyjechał z Gdańska, musi być oddzielony od samic. W związku z tym, że basen nie ma swobodnego przepływu wody, jest ona wymieniana co dwa tygodnie. Foki jednak czują się w nim świetnie.

Basen fok w płockim zoo

Basen fok w płockim zoo

…a orłosępy kości jedzą.

Obszerną wolierę zamieszkuje para orłosępów brodatych – ptaków, które muszą żywić się przede wszystkim kośćmi. Mają one niezwykle silne kwasy żołądkowe, które rozkładają kość w 2-3 minuty. Orłosępy jedzą też mięso, jednak ich główne menu to kości – potrafią połknąć kości o długości nawet do 25 cm. Płockie zoo aktywnie uczestniczy w reintrodukcji orłosępów, które wracają w Alpy – płockie ptaki w przyszłym roku powinny osiągnąć dojrzałość płciową i są nadzieję na pierwsze zniesienie jaj przez samicę.

Orłosępy wracają w Alpy

Poza Płockiem orłosępa można zobaczyć tylko w Poznaniu.

Osioł? Zebra? Okapi?

Słyszeliśmy, że różni ludzie zastanawiają się nad tym, „czym” jest w rzeczywistości osioł somalijski. Cóż, możemy Was zapewnić, jest pięknym zwierzęciem i mieszka w Płocku :). A nawet mieszka ich kilka! W zoo znajduje się jeden ogier i trzy klacze, niedawno urodziło się młode. To tym lepsza wiadomość, że na całym świecie w ogrodach zoologicznych znajduje się tylko sto kilkadziesiąt sztuk tego gatunku, przy czym większość można spotkać w Niemczech. Młody osiołek somalijski ma się dobrze i chętnie spaceruje po wybiegu.

Osły somalijskie w Płocku

Osły somalijskie w Płocku

Porywcze kopytne

Niedaleko znajduje się strefa afrykańska, w której spotykamy zebry Hartmanna i oryksy szablorogie. O zebrach dowiadujemy się, że w odróżnieniu od innych podgatunków, Hartmanny są kłótliwe, bywają złośliwe i nie lubią żyć w stadzie. Z tych względów muszą przez większość czasu być trzymane pojedynczo. Zoo jednak może pochwalić się przychówkami tego ginącego gatunku zebry górskiej.

Stąd można oglądać zebry

Stąd można oglądać zebry

Z ciekawym rozwiązaniem wybiegu spotkamy się też u oryksów, które mają u siebie górkę. Okazuje się, że górka ma jedną ogromną zaletę – kiedy oryksy się spłoszą, biegają dookoła górki, a nie biegną na oślep.

Duże koty

Powoli dochodzimy do lwów i lampartów, po drodze mijamy kondory. To w Płocku po raz pierwszy na świecie odchowano tego ptaka.

Płockie kondory

Na dłużej zatrzymujemy się przy lwach.

Wybieg lwów

Wybieg lwów

A przy lwach - panda wielka z mrówkojadem!

A przy lwach - panda wielka z mrówkojadem!

Świetne tablice dydaktyczne przy wybiegu lwów

Świetne tablice dydaktyczne przy wybiegu lwów

Samiec mieszkający w ogrodzie jest samcem cyrkowym. Może zwrócić uwagę jego szczupłość, która wynika z faktu, iż dwie samice, z którymi mieszka mają ruję na zmianę. Wymaga to dużego wysiłku fizycznego od samca, który w tych okresach nie próżnuje…
W miejscu wybiegu lampartów dawniej znajdowały się typowe klatki dużych drapieżników. Zwierzęta mają teraz nowoczesny wybieg, na którym mieszka młoda samica z Czech, która – bardzo aktywna seksualnie – ciągle prowokuje samca.

Z samymi wybiegami dużych kotów wiąże się również zabawna historia. Podczas ich projektowania zapomniano bowiem o… wejściu dla obsługi. Dopiero po rozmowach z pracownikami zoo projektantów udało się przekonać, że są one niezbędne :).

Wybieg lampartów perskich w Płocku

Wybieg lampartów perskich w Płocku

Lampart perski w płockim zoo

Lampart perski w płockim zoo

Miłośnicy błocka

Po drugiej stronie ścieżki mieszka para hipopotamów karłowatych, która podczas naszej wizyty, ze względu na „wewnątrzgatukowe” konflikty, została rozdzielona. Każde z pary ma swoją część wybiegu. Hipopotamy posiadają u siebie wewnętrzny basen, najbardziej lubią leżeć jednak w specjalnie zrobionym dla nich na wybiegu błocku. A propos hipopotamów karłowatych Pan Kelman zwraca uwagę na ciekawą sprawę dotyczącą nazewnictwa gatunku – przecież hipcie karłowate wcale nie są skarłowaciałym hipopotamem…
Warto o tym pamiętać (tak samo, jak o tym, że nie są „z Karłowic”, jak powiedział pewien pan w Opolu… :D).

Hipopotam karłowaty wyleguje się w błocie

Hipopotam karłowaty wyleguje się w błocie

Schodzimy w dół…

… od hipopotamów i spotkamy  między innymi gorale, panterę śnieżną i kangury. Szczególnie dobre wrażenie robią na nas wybiegi gorali długoogonowych – wysoka, piaszczysta skarpa oraz kangurów – wielki, zielony teren, na którym zwierzęta wylegują się w cieniu drzewa.
Po drodze natykamy się też na wybudowaną przez górali fantastyczną wolierę orłanów, która dzięki swej konstrukcji i drewnianym balom nadaje całej okolicy charakteru.

"Góralska" woliera orłanów

"Góralska" woliera orłanów

Tu mieszkają gorale długoogonowe, w tym jeden młodziutki :)

Tu mieszkają gorale długoogonowe, w tym jeden młodziutki 🙂

A to rewelacyjny, trawiasty wybieg kangurów rudych!

A to rewelacyjny, trawiasty wybieg kangurów rudych!

Ungko na swojej wyspie

Z pewnością jednym z najcenniejszych gatunków w płockim zoo są gibbony ungko, które mieszkają na swojej wyspie. Para pochodzi z Holandii, czterokrotnie dochowała się przychówków. Samica jest już dosyć wiekowa – ma około 35 lat i już nie wykazuje wielkiej aktywności. Samiec jest młodszy. Na wyspę gibbonów można spoglądać także ze wspaniałego tarasu widokowego ulokowanego na skarpie nad Wisłą. W depozycie w Człuchowie znajdują się dwa gibbony ungko.

Gibbon ungko na wybiegu

Gibbon ungko na wybiegu

Wspaniały widok z tarasu nad wyspą gibbonów

Wspaniały widok z tarasu nad wyspą gibbonów

Rodzina makaków japońskich (choć niektórzy nazywają je inaczej…)

Duże wrażenie robi na nas także wybieg makaków, zupełnie inny od tego, który znamy z Poznania. Zwiedzający mają dostęp do wybiegu z trzech stron, a że znajduje się on na pochyłym terenie, można oglądał makaki z różnych perspektyw.

Makaki w płockim zoo

Makaki w płockim zoo

Zwierzęta tworzą tu strukturę społeczną, regularnie też się rozmnażają (3 przychówki w tym roku!), a w związku ze świetną lokalizacją wybiegu i różnorodności, są ogromną atrakcją dla zwiedzających. Co ciekawe, ludzie często dziwią się, że makaki wykazują niezwykłą aktywność na śniegu, a warto pamiętać o tym, że są to małpy zimnolubne, którym śnieg w niczym nie przeszkadza. Są niezwykle aktywne, wskakują do wody. Niestety, usytuowanie wybiegu i łatwy dostęp do niego powodują, że ludzie często prowokują małpy, rzucają im jedzenie i wrzucają na wybieg różne przedmioty.
Przypominamy, że absolutnie nie wolno zwierzętom wrzucać nic na wybieg – nawet, jeśli jesteśmy przekonani, że im to nie zaszkodzi.

Odważne żurawie!

Całkiem niedaleko mieszka jedyna rozmnażająca się para żurawi mandżurskich w Polsce. Młody urodzony 18 maja rośnie błyskawicznie. Co ciekawe, jest to szósty odchowany przychówek tej pary. Żurawie miały w swojej wolierze mnóstwo urozmaiceń, jednak zdecydowały się uwić gniazdo przy samej siatce, na oczach zwiedzających. Odważne, nie ma co!

Woliera żurawi mandżurskich

Woliera żurawi mandżurskich

Śladami płockich mrówkojadów

Kiedy dochodzimy do słoni okazuje się, że to w tym miejscu swój wybieg miały kiedyś mrówkojady! Kiedy do zoo przyjechał pierwszy mrówkojad dzięki „Akcji Krokodyl”, nie wiadomo było do końca, jak go karmić. Dyrektor Taworski w związku z tym „pakował” mrówkojada do samochodu i… zawoził go do lasu, aby podsunąć do mrowiska! Płock jednak nie miał szczęścia do mrówkojadów – ostatni mieszkający w zoo osobnik zginął w dość tragicznych okolicznościach, zabity przez kogoś nożem… W takich chwilach wahamy się między dwiema kwestiami – z jednej strony pochwalamy zoo kontaktowe, w którym można obcować ze zwierzęciem i spotkać się z nim twarzą w twarz, z drugiej, kiedy słyszymy o takich historiach i widzimy niektóre zachowania zwiedzających, stajemy się zwolennikami jeszcze większych odległości i barier…

Pawie, wszędzie pawie

Podczas naszego płockiego spaceru z Panem Kelmanem ciągle trafiamy na pawie. Są wszędzie – na ścieżkach, kwietnikach, na daszkach, zdominowały okolicę stawu mandarynek,

Paw w gościach u mandarynek...

Paw w gościach u mandarynek...

a nawet pojawiają się na wybiegu… słoni indyjskich – Mio i Letso.

Mio i Letso na swoim wybiegu

Mio i Letso na swoim wybiegu - a z nimi - paw!

Mio jest zdecydowanie bardziej dominujący od Letso, z tego też względu zwierzęta na noce są rozdzielane. Spytaliśmy też Pana Kelmana o to, dlaczego Letso nie ma ciosów – okazuje się, że jest to genetyczna przypadłość, którą odziedziczył po swoim ojcu. Ojciec Mio z kolei miał ciosy tak długie, że mógł zawieszać na nich trąbę, co mogło wpłynąć też na fakt, że Mio ma ciosy dosyć długie. Na świecie coraz mniej słoni rodzi się z długimi ciosami.

Mio na wybiegu

Mio na wybiegu

A pawie na wybiegu słoniom zupełnie nie przeszkadzają 🙂

Kogo spotykamy w pawilonach płockiego zoo?

W płockim ogrodzie zoologicznym znajduje się kilka pawilonów dostępnych dla zwiedzających – herpetarium z akwarium, pawilon tamaryn i marmozet oraz ptaszarnia z ptakami egzotycznymi.

Tamaryny i marmozety

Pawilon, w którym mieszkają tamaryny i marmozety to miejsce, w którym dawniej trzymane były duże małpy, jednak w związku z tym, że nie było dla nich odpowiednich warunków, pawilon postanowiono dostosować do miejsca odpowiedniego dla pazurkowców.

Lwiatka złota w płockim zoo

Lwiatka złota w płockim zoo

Można tam spotkać między innymi pigmejki, lwiatki złote, miko czarne, tamaryny cesarskie czy złotorękie. W pawilonie mnożą się prawie wszystkie gatunki.

Pigmeka w swojej wolierze

Pigmeka w swojej wolierze

Ptaszarnia

Obecna ptaszarnia to stary pawilon akwarium i herpetarium. Mieszkają w nim egzotyczne ptaki takie, jak na przykład szpaki balijskie, kukabury, ary zielone, korońce, toko czarnoskrzydłe. Nigdy nie udało się rozmnożyć szpaków balijskich, choć w wolierze mieszkały trzy samice i samiec. Stara kukabura ma wadę dzioba, z którą nie poradziłaby sobie na wolności. Samiec z nią mieszkający jest dużo młodszy, co doprowadziło do tego, że samica traktowała go jak pisklaka.

Kukabura

Kukabura

Rozmnażają się ary zielone i korońce, sensacją było także rozmnożenie toko czanoskrzydłych. Samiec zamurował samicę z młodymi i dokarmiał ją przez wąską szczelinę. Dopiero niedawno młode zaczęły opuszczać dziuplę.

Samiec toko czarnoskrzydłego dostarcza młodym jedzenie

Samiec toko czarnoskrzydłego dostarcza młodym jedzenie

 Herpetarium i Akwarium

Największym pawilonem w płockim zoo jest pawilon herpetarium i akwarium. Zbudowany w latach siedemdziesiątych, niedawno wyremontowano parter, na którym znajduje się część dla gadów i płazów. W remoncie ciągle jest akwarium, do którego trzeba będzie zejść po schodkach w dół.

Kopia największego jesiotra złowionego w Wiśle nad wejściem do Akwarium

Kopia największego jesiotra złowionego w Wiśle nad wejściem do Akwarium

Wspaniałe plany  hamowane są nieco przez kwestie budżetowe, jednak wiemy, że kiedy obiekt już powstanie, będzie mógł konkurować o miano najlepszego w Polsce.

Na razie jest tak...

Płockie zoo zresztą może pochwalić się ogromnymi sukcesami w hodowli ryb – jako pierwsze w Polsce rozmnożyło koniki morskie i wiele innych ryb, bardzo wiele ryb wysyłało do polskich i europejskich ogrodów zoologicznych. Co więcej, na zapleczach hodowlanych ogród posiada gatunki, które w naturze dawno wyginęły… Kiedy wchodzimy z Panem Krzysztofem Kelmanem na zaplecza akwariów, widzimy wielkie pojemniki z arapaimami, sumami czerwonoogonowymi, „roślinożernymi piraniami” paku czy największymi płaszczkami – mają nawet metr średnicy!

Nie pozostaje nam nic, jak czekać na otwarcie nowego akwarium, które – mamy nadzieję – już za dwa lata będziemy mogli oglądać.

W pawilonie herpetarium zobaczymy moc gadów i płazów, między innymi otrzymane z okazji sześćdziesięciolecia grzbietorody amerykańskie. Wrażenie robią piękne helodermy meksykańskie, rzadkie w ogrodach zoologicznych jadowite jaszczurki.

Heloderma meksykańska

Heloderma meksykańska

Grzbietorody amerykańskie

Grzbietorody amerykańskie

Płockie herpetarium to także wspomniana już Marta, aligator missisipijski, oraz szereg jaszczurek, żółwi i węży, w tym pyton skalny czy siatkowany, orlicja, legwan wyspowy. Wśród płazów trzeba zobaczyć wspomniane grzbietorody, a także ropuchę agę i żabę gigant. Herpetarium to oczywiście dużo więcej gatunków, a także kilka dodatków trzeba zwrócić uwagę na szklany ul, który pokazuje funkcjonowanie społeczności pszczół oraz na formikaria. To jedyne miejsce, w którym można zobaczyć życie społeczne pszczół i mrówek.

Ul w płockim herpetarium

Ul w płockim herpetarium

Na suficie herpetarium znajdują się kolorowe malowidła

Na suficie herpetarium znajdują się kolorowe malowidła

Znajduje się tu także legendarna już dżungla, która otwarta została kilka miesięcy temu. Pawilon dżungli to przechodni pawilon, w którym możemy spotkać motyle, żółwie i inne gatunki, a także bogatą roślinność egzotyczną. Kiedy dżungla była otwierana, szum medialny rozniósł się na całą Polskę włącznie z tym, że urywały się telefony, a odwiedzający pytali, czy aby dwie godziny starczą na zwiedzenie samej dżungli. Cóż, zapraszamy Was, abyście sprawdzili to sami :).

Wnętrze dżungli

Wnętrze dżungli

I mrówkojad był w dżungli!

I mrówkojad był w dżungli!

Pan Kelman zabiera nas też na zaplecze herpetarium, gdzie możemy zobaczyć  „żłobek” gadów i płazów a także przekonać się, że niektóre płazy rozwijają się tylko w „Kropli Beskidu” :).

Jaka jest misja współczesnego zoo?

I w jaki sposób realizuje ją Płock? Wiemy, że głównym zadaniem ogrodów zoologicznych jest ratowanie zagrożonych gatunków, ale także edukowanie społeczeństwa, podnoszenie świadomości ekologicznej. Płockie zoo zachwyciło nas pod kątem podejścia do dydaktyki. W żadnym innym ogrodzie – a widzieliśmy ich już trochę – nie spotkaliśmy się z taką ilością wspaniałych tablic dydaktycznych umieszczonych przy prawie każdym wybiegu.

Od razu po wejściu dobrze jest zapoznać się z regulaminem, który znajduje się naprzeciwko kas. Warto wiedzieć, co nam „grozi” za jego nieprzestrzganie!

Regulamin płockiego zoo

Regulamin płockiego zoo

Ciekawy jest rząd figur pingwinów, które pokazują zwiedzającym różnice między poszczególnymi gatunkami.

"Jak wygląda pingwin?" - "A który?"

"Jak wygląda pingwin?" - "A który?"

Znajdziemy tu też ogródek motyli, w którym nasadzone kwiaty przyciągają do siebie najróżniejsze gatunki motyli!

Ogródek motyli w płockim zoo

Ogródek motyli w płockim zoo

Co więcej, zoo jest niezwykle przyjazne dzieciom – na jego terenie możemy zobaczyć tablice zrobione przez dzieci („Nie pal w zoo!”), a także dla dzieci – jak specjalne mapy ogrodu zawieszone na wysokości ok. 1 metra. Brawa dla działu dydaktycznego :).

Mapa dla dzieci i dorosłych!

Mapa dla dzieci i dorosłych!

W zoo cały czas odbywają się różnego rodzaju imprezy, jak miodobranie, coroczne urodziny Marty, Noc Marzeń. Na polanie „z grzybkiem”, na której za jakiś czas stanie nowoczesna słoniarnia, płocczanie w majówkę rozkładają się z kocami i urządzają pikniki.

Polana z "grzybkiem"

Polana z "grzybkiem"

Świetną sprawą jest też chatka CITES, w której można znaleźć mnóstwo informacji na temat zagrożonych gatunków, sposobu ich wymierania, destrukcyjnych działań człowieka. Można tam też zobaczyć wyroby wykonane ze zwierząt – ich kości czy skór. Warto pamiętać, aby wyjeżdżając na wakacje zawsze sprawdzać, z czego zrobione są nasze pamiątki!

A z czego zrobione są Twoje pamiątki?

A z czego zrobione są Twoje pamiątki?

Nie możemy tu nie wspomnieć też o małym zoo, w którym dzieci mają możliwość pogłaskać i nakarmić kozę, świnkę, owieczkę, zobaczyć króliki i ozdobne kurki.

W Płockim zoo jednak spotykamy coś jeszcze, czego nie widzieliśmy nigdzie indziej. Naprzeciwko basenu pingwinów znajduje się stara klatka, w której dawniej trzymane były wilki, niedźwiedzie, małpy – dzisiaj klatka stoi pusta, jednak jej drzwi są otwarte i można do niej wejść. W środku znajdują się tablice dydaktyczne opowiadające co nieco o historii ogrodów, jednak nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że można zobaczyć, jak czuły się dawniej trzymane w klatkach zwierzęta…

Pokazowa klatka z lat '50 w płockim zoo

Pokazowa klatka z lat '50 w płockim zoo

Mrówkojad w klatce? Nigdy w życiu!

Mrówkojad w klatce? Nigdy w życiu!

To rewelacyjny pomysł, nad którym jednak długo się zastanawiano. My uważamy, że pozostałe ogrody posiadające bogata historię również mogłyby podobny pomysł wykorzystać – szczególnie Stare Zoo w Poznaniu, które dysponuje przecież zabytkowymi budynkami i starymi klatkami dla dużych drapieżników czy niedźwiedzi.

A na koniec – fragment dość specyficznego malowidła, które przedstawia m.in. oryksy szablorogie. Autorzy malunku chyba wzorowali się na nieco otyłych okazach…

Ciekawe malowidło przedstawiające...orysky

Ciekawe malowidło przedstawiające... oryksy

Urok krajobrazu

Zoo w Płocku wywarło na nas ogromne wrażenie, a na to wrażenie składa się szereg czynników. Nie byłoby tak jednak, gdyby nie wspaniałe położenie ogrodu, o którym już wspominaliśmy. Zoo położone jest na skarpie nadwiślańskiej, z której roztacza się wspaniały widok na rzekę i jej okolicę, a także, kiedy staniemy nieco wyżej… na samo zoo!

Widok z zoo na most

Widok z zoo na most

Ogród jest widoczny już z mostu, którym wjeżdża się do miasta – wita nas wielki baner z napisem „ZOO” oraz… lwiatka złota, która – niestety – lwiatki złotej wcale nie przypomina…

Jakaś małpa jest to na pewno!

Wielka polana ze wspomnianym „grzybkiem” (który kiedyś był muchomorem i budką ze słodyczami) jest miejscem rekreacyjnym dla odwiedzających. Położenie ogrodu oczywiście ma też swoje gorsze strony – ogromna ilość komarów w sezonie i ochotek, z drugiej jednak strony – w okolicy można spotkać wielką kolonię kormoranów.

Zoo wie doskonale, jak wykorzystać urok krajobrazu. Mnóstwo  zieleni sprawia, że miejsce przywodzi chwilami na myśl zadbany ogród w doskonałym otoczeniu – nie brakuje tu akcentów parkowych, ławek czy rewelacyjnej małej architektury.

Krokodyl przed wejściem do herpetarium jak prawdziwy!

Krokodyl przed wejściem do herpetarium jak prawdziwy!

Znajdziemy figury słonia, sowy, wspaniałego krokodyla przy wejściu do herpetarium czy malunki o ochronie płazów, zabawki w postaci kangura czy skorupy żółwia lub mozaikowy zegar-pawia z wielkim, rozłożonym ogonem.

Zegar mozaikowy-paw w płockim zoo

Zegar mozaikowy-paw w płockim zoo

Do tego dochodzą takie akcenty, jak wielki napis „PŁOCK” w żywopłocie, kwietniki, czarki z roślinnością wodną i welonami. Wszystko składa się na spójny i robiący wrażenie obraz ogrodu.

Welony

Welony

"PŁOCK" wita!

"PŁOCK" wita!

Co dalej?

Płockie zoo rozwija się nieprzerwanie od czternastu lat. Plany na najbliższe lata są imponujące – budowane jest wszak jedno z najlepszych akwariów w Polsce, na polanie „z grzybkiem” ma powstać nowoczesna słoniarnia, w miejscu obecnego wybiegu kuców i alpak powstanie wielki, skalisty wybieg dla niedźwiedzi brunatnych, a po lewej stronie ogrodu planowana jest rozbudowa i powstanie, między innymi, wybiegu Ameryki Południowej.

Tu za jakiś czas pojawi się wielki skalisty wybieg niedźwiedzu brunatnych

Tu za jakiś czas pojawi się wielki skalisty wybieg niedźwiedzi brunatnych

Jeśli ogród wytrwa w tych planach, za kilkanaście lat może okazać się jednym z najlepszych ogrodów w Polsce. Dlaczego? Ponieważ już teraz jest ogrodem o spójnym obrazie, w którym dąży się do zrównania standardu wszystkich wybiegów (wybieg lam, wybieg alpak czy świń rzecznych), a także takim, który ma spójną koncepcję rozbudowy i modernizacji.

Epilog

Zwiedzanie zoo kończymy późnym popołudniem – obeszliśmy je kilka razy, najpierw sami, potem z Panem Krzystofem Kelmanem, potem jeszcze raz sami, a na koniec z jednym z Przyjaciół Mrówkojada – Michałem Gołędowskim. Teraz udajemy się na spotkanie z Panem Dyrektorem Aleksandrem Niwelińskim, który zaprosił nas na fantastyczny obiad Podczas kilkugodzinnego spotkania dowiadujemy się mnóstwa wspaniałych ciekawostek, opowieści nie tylko o Płocku i ogrodzie zoologicznym.

Pan Dyrektor Aleksander Niweliński z redakcją Mrówkojada

Pan Dyrektor Aleksander Niweliński z redakcją Mrówkojada

Z żalem wracamy do domu, mamy jednak nadzieję, że dość prędko uda nam się do Płocka wrócić!

Wisła tam jasne rozprzestrzenia błonia,
W wielkiego kształcie obwodu,
Gęstą zielenią zewsząd otoczona,
a nad nią skarpa ogrodu.

Najserdeczniej dziękujemy Panu Dyrektorowi Aleksandrowi Niwelińskiemu, który wspaniale ugościł nas w ogrodzie zoologicznymi i z którym spędziliśmy fantastyczne chwile rozmawiając o wyprawach, zwierzętach, ogrodach zoologicznych oraz o dziesiątkach rzeczy pozornie z zoo niezwiązanych. Dziękujemy również Panu Krzysztofowi Kelmanowi za fascynującą wyprawę po płockim ogrodzie i ogrom informacji, jakie od niego uzyskaliśmy. Dziękujemy także Panu Markowi Nakoniecznemu – bez niego nasza wyprawa nigdy nie byłaby możliwa.

A pełną galerię zdjęć z naszej wyprawy do płockiego zoo znajdziecie tutaj.

Reklamy

18 comments on “O tym, jak Mrówkojad zoo w Płocku odkrywał

  1. Przecież irbis i pantera śnieżna to ten sam gatunek chyba, że wkradł się błąd i zamiast irbisów chodzi o ibisy czarnogłowe.

    • Oczywiście, że literówka, podobnie jak ten nieszczęsny orysk. Niestety, od chwili publikacji artykułu do teraz nie mieliśmy dostępu do internetu, stąd nie mogliśmy od razu poprawić literówek.

  2. A także orysky zamiast oryksów, a przy okazji gdzie leży chatka CITES, bo byłem w Płocku parę dni temu ale jej nie wiedziałem.

  3. W Płockim zoo wciąż jest opłata za wejście do minozoo?

    „Płockie zoo aktywnie uczestniczy w reintrodukcji orłosępów”
    Sam Dyrektor zoo jest bodajże członkiem komisji ochrony i hodowli orłosępów. Inna sprawa, że Płock nie do końca w 100% bierze udział w reintrodukcji tych ptaków. Do tej pory w Płocku ten gatunek się nie rozmnożył.

    Swoja droga, chyba znów zniknęło z witryny „10 ostatnich komentarzy”.

    • I jeszcze jedna rzecz. Małpa na szyldzie zoo to tamaryna białoczuba. Swego czasu o tym szyldzie było głośno bo mało kto wiedział co za zwierzę widnieje nad napisem zoo. Płoczczanie w większości wiedzieli, że to małpa i nie ma się co czepiać, że nie wiedzieli jaki to konkretnie gatunek. Jednak wiele innych osób miało inne, ciekawe typy co za zwierz widnieje na szyldzie zoo. Był o tym zresztą artykuł.

      Ten szyld za zły nie uważam tylko można by było bardziej poprawić wygląd tamaryny. Może i nawet lepszym rozwiązaniem było by gdyby zamiast tamaryny, umieszczono sylwetkę gibona. Raz, że gibona na pewno z łatwością by rozpoznało sporo osób, a dwa, że to właśnie gibon unko widnieje w oficjalnym logo Płockiego zoo.

      • Niestety, nie możemy się z tym zgodzić – będąc w płockim zoo i rozmawiając z Panem Kelmanem, kierownikiem Działu Hodowlanego, powiedzieliśmy, że „małpa” na szyldzie to tamaryna białoczuba, tymczasem usłyszeliśmy, że wcale nie – wielu tak myśli, ale nie jest to tamaryna białoczuba, tylko lwiatka złota właśnie. A przynajmniej lwiatka złota to być miała – tak zresztą napisaliśmy w relacji…

        • Heh. Ciekawe i to bardzo bowiem małpa z szyldu na lwiatkę wcale nie wygląda. Miała ona nią być ale nią nie jest.
          Na chwilę obecną dla mnie to jest tamaryna białoczuba.

          • Wiesz – my to wiemy, że ona na lwiatkę złotą nie wygląda. Sami uznaliśmy, że to tamaryna białoczuba, jednak powiedziano nam w zoo – a źródło jest co najmniej bardzo wiarygodne – że MIAŁA TO BYĆ lwiatka złota. A że wyszło co wyszło… 🙂

    • Ostatnie komentarze już przywracamy – zapomnieliśmy widać o nich przy zmianie layoutu strony. Są teraz pod likesitem „Polub Mrówkojada”.
      Za wstęp do minizoo trzeba niestety płacić – 1 zł od osoby.

  4. Jak mnie dawno już na mrówkojadzie nie było… ehhh. Relacja bardzo fajna, chociaż pozostawia dużą dozę niedosytu 🙂 Ja dodać mogę tylko tyle, że bardzo ubolewam nad faktem iż do Płocka mam strasznie daleko i z niestety niezbyt ciekawymi opcjami dojazdu, więc nieprędko… 😦

    • A dlaczego dużą dozę niedosytu?
      W razie czego o płockim zoo pojawi się jeszcze kilka artykułów szczegółowo omawiających pewne kwestie – powyższy tekst jest bowiem siłą rzeczy raczej ogólnym omówieniem naszych wrażeń po wizycie w płockim zoo. Za dużo materiału jak na jeden tekst :).

      • No to mam nadzieję, że się jeszcze niebawem dosycę w Płockim temacie 🙂 Jakoś tak wydaje mi się, że w innych relacjach więcej było i lepiej można je było poznać – może to tylko wrażenie – a może dlatego, że to pierwsza relacja z Płocka i po kilka następnych już tak nie będzie 😉

        • Może wynika to z faktu, że tym razem relację pisała druga połowa Redakcji, która zwykle relacjami się nie zajmuje :).
          A o Płocku jeszcze będzie sporo informacji!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s