„Mewia Łacha” i „Ptasi Raj”, czyli Mrówkojad na Wyspie Sobieszewskiej!

Co prawda od naszej wyprawy na Wyspę Sobieszewską minęło już kilka tygodni i pewne rzeczy nieco zatarły nam się w pamięci, skoro jednak swego czasu obiecaliśmy opowiedzieć Wam o naszej wyprawie na Mewią Łachę i do Ptasiego Raju, nie możemy zrobić teraz nic innego, jak zaprosić Was na małą wycieczkę…

Tadeusz na "Mewiej Łasze"...

(Przy okazji wszyscy poczujemy się raz jeszcze, jakby była pełnia lata… :)).

RUSZAMY NA WYSPĘ SOBIESZEWSKĄ!

Na Wyspie Sobieszewskiej spędzamy praktycznie cały – niezwykle długi i intensywny – dzień! Naszym towarzyszem podczas tej fantastycznej wyprawy jest Pan Marek Nakonieczny, a naszym celem jest odwiedzenie dwóch znajdujących się na wyspie rezerwatów przyrody – Mewiej Łachy i Ptasiego Raju.

Na Wyspę Sobieszewską ruszamy z samego rana, z centrum Gdańska, spod Dworca Głównego PKP. Do wyboru mamy trzy autobusy komunikacji miejskiej ZTM Gdańsk – linii nr 112 i 186 (które kursują z częstotliwością co 20 minut) oraz autobus linii przyspieszonej 212 (szczegóły tutaj). Pierwsze dwa jadą do samej wyspy około 35 minut, 212 zaś około 20 minut. My jedziemy 112 – ta linia kursuje bowiem najczęściej, poza tym dojeżdża do Świbna, skąd najbliżej do Mewiej Łachy. Przejazd przez wyspę to jednak kolejne 20 minut autobusem, cała wyprawa komunikacją zajmuje nam więc prawie godzinę.

Drogę umila nam jeden ze współpasażerów, który przez dobre 40 minut bezustannie rozmawia przez telefon komórkowy – i to na tyle głośno, że dowiadujemy się niemal wszystkiego o mającym się lada dzień odbyć festynie i fakcie, że „sto płyt na pewno wystarczy”.
Ranek jest ciepły i słoneczny – zapowiada się piękny dzień!
(A gdy bardzo wczesnym rankiem wyglądaliśmy przez okno naszego pokoju w oliwskim zoo mieliśmy obawy, że będzie chłodno i deszczowo…).

WYSPA SOBIESZEWSKA

Wyspa Sobieszewska

Wyspa Sobieszewska zajmuje powierzchnię 36 km kw (czyli nieco więcej niż połowa Manhattanu) – w najszerszym miejscu ma ok. 10 km szerokości równoleżnikowej, a w najdłuższym miejscu ok. 6 km długości południkowej. Ponad jedną trzecią wyspy zajmują lasy, znajduje się na niej także najdłuższa, otwarta na całej długości, gdańska plaża – mierzy aż 11 kilometrów! Od 1973 roku wyspa w całości leży w granicach administracyjnych Gdańska, a od 1994 roku wyspa ma status obszaru chronionego krajobrazu.

Wyspa Sobieszewska to jedna z dzielnic Gdańska

Wyspa Sobieszewska to miejsce niezwykłe – jako wyspa istnieje bowiem tak naprawdę dopiero od 1895 roku, kiedy to ukończono prace nad przekopem rzeki Wisły, w wyniku którego utworzona została wyspa, w późniejszym okresie nazwana Wyspą Sobieszewską właśnie. Historia jej powstania sięga jednak wcześniej – zimy 1840 roku, kiedy to w wyniku zatoru lodowego, który utworzył się w miejscowości Płonia, wezbrane wody Wisły przerwały Mierzeję Wiślaną w okolicach wsi Górki i w ten sposób powstało nowe ujście Wisły, nazwane w 1842 roku przez Wincentego Pola (tak, to ten od Pieśni o ziemi naszej) Śmiałą Wisłą. W ten sposób uformował się półwysep, którego zachodnią część stanowił teren obecnej wyspy. Chcąc uniknąć powodzi, które co roku zalewały pobliskie Żuławy Wiślane, na polecenie cesarza Wilhelma II w latach 1889-1895 pomiędzy obecnym Mikoszewem a Świbnem wykopano kanał o długości 7,1 km, zwany Przekopem Wisły. To nim właśnie uchodzą do morza wody wiślane i to on nadał ostateczny kształt Wyspie Sobieszewskiej…

TAM, GDZIE KOŃCZY SIĘ GDAŃSK…

Na krańcu Gdańska...

Wróćmy jednak do naszego autobusu, którym mkniemy spod Dworca PKP  – po wyjechaniu z centrum Gdańska jedziemy ul. Elbląską, niemal przez cały czas mając po prawej stronie teren Żuław Wiślanych, po lewej zaś obiekty Rafinerii Gdańskiej, które ponoć nocą robią niesamowite wrażenie (są podświetlone). Jednak nawet za dnia industrialna architektura rafinerii prezentuje się niezwykle ciekawie.
W końcu docieramy do pontonowego Mostu Sobieszewskiego, który jest jedną z zaledwie trzech opcji dostania się na wyspę (pozostałe to prom w Świbnie oraz most na śluzie w Przegalinie).
Most został zbudowany niedługo po II wojnie światowej dla celów wojskowych w pobliskim Kiezmarku, a w 1973 r. podzielono go na dwa odcinki i przeniesiono do Drewnicy i Sobieszewa.
Ten, który znajduje się w Sobieszewie, to typowy most pontonowy o 9 przęsłach (środkowe przęsło jest ruchome i umożliwia żeglugę po Martwej Wiśle) i długości 181 metrów. Gdy przejeżdżamy przez most da się odczuć, że jest on w katastrofalnym stanie technicznym – miejscowe legendy głoszą, że należy się cieszyć z faktu przejechania przez całą jego długość…

Most Sobieszewski (fot. photo.bikestats.eu)

Za mostem skręcamy w prawo i przejeżdżamy przez całą wyspę aż do Świbna, skąd dalej pójdziemy już piechotą…

Przystanek Świbno

Zanim ruszymy na Mewią Łachę, rozglądamy się jeszcze po okolicy – z jednej strony mamy sklep spożywczy „Angel”:

Tu kupiliśmy wodę mineralną - niezbędna rzecz na całodzienną wyprawę!

z drugiej interesującą kapliczkę w kształcie latarni morskiej:

Kapliczka w Świbnie

Zaglądamy też na przystań promową, skąd kursuje prom do Mikoszewa – to ciekawe miejsce, bo tu kończy się i zaczyna (zależy, z której strony patrzeć) Gdańsk:

Przeprawa promowa w Świbnie

stąd też mamy świetny widok na Przekop Wisły:

Przekop Wisły

Przekop Wisły powstał w latach 1889-1895. 41 maszyn i 700 robotników pracowało codziennie, żeby usunąć 7,2 mln metrów sześciennych ziemi. Przy samym ujściu Przekop Wisły ma 600 metrów szerokości!

Tablica informacyjna o Przekopie Wisły

Niedaleko Przekopu znajduje się ogromny, 15-tonowy głaz narzutowy, znaleziony w pobliżu Tczewa, na którym to w 1995 roku umieszczono tablicę upamiętniającą stulecie powstania Przekopu Wisły, a przez to i samej Wyspy Sobieszewskiej.

Głaz narzutowy w Świbnie upamiętniający 100 lat Przekopu Wisły

W STRONĘ „MEWIEJ ŁACHY”!

Właściwą część naszej wędrówki rozpoczynamy przy przystanku autobusowym, na skrzyżowaniu ulic Boguckiego i Świbnieńskiej.

No to idziemy w prawo!

Idziemy ul. Świbnieńską w kierunku północnym, w stronę lasu. Mijamy miejsca postojowe dla samochodów, dalej jednak nie skręcamy w w prawo w polną ścieżkę – to standardowa trasa – tylko idziemy prosto, w las. Tamtą trasą będziemy bowiem wracać :).
Przed nami nieco ponad półtora kilometra spaceru!

W praktyce wydawało nam się, że jest jednak trochę dalej...

Idziemy leśną ścieżką – trasa jest bardzo sympatyczna, a tzw. okoliczności przyrody pozwalają wypocząć od zgiełku Gdańska…

Idziemy...

Idziemy...

Ponoć gdzieś tutaj swego czasu przy wyrębie lasu pracował Edward Stachura!

Idziemy...

Spotykamy nadrzewne zwierzęta…

Mrówkojad drzewny

wreszcie docieramy do miejsca, w którym ścieżka robi się bardziej piaszczysta i czuć już, że morze (tak, wiemy, zatoka…) już blisko!

Zbliżamy się do plaży

Radzimy zdjąć buty – wspinanie się po tej piaszczystej ścieżce do najłatwiejszych nie należy!
Na plaży oprócz słońca i gorącego piasku czeka na nas niestety przykra niespodzianka:

Śmieci, wszędzie śmieci...

Plażą idziemy w prawo (znaczy, że na wschód) w stronę rezerwatu – gdy dojdziemy do tego miejsca znak, że jesteśmy na miejscu!

`Plażą dalej nie przejdziemy - idziemy więc wyznaczoną ścieżką...

REZERWAT PRZYRODY „MEWIA ŁACHA”

Rezerwat "Mewia Łacha" - część zachodnia

Rezerwat przyrody Mewia Łacha utworzono w 1991 roku w celu ochrony bytujących na tym terenie ptaków. Cały rezerwat zajmuje powierzchnię 150 ha i składa się z dwóch części – gdańskiej na obszarze Wyspy Sobieszewskiej o powierzchni 19 ha – to ta, którą zwiedzamy – i większej o powierzchni 131 ha po wschodniej stronie Przekopu Wisły na obszarze gminy Stegna nad Zatoką Gdańską. Swoją nazwę zawdzięcza rozległym, piaszczystym obszarom, powstałym z materiałów naniesionych przez nurt Wisły.

Mewia Łacha

„Mewia Łacha” to jedno z najciekawszych ornitologicznie miejsc w kraju – chronione są tu miejsca lęgowe różnych gatunków rybitw i siedliska żerowania i odpoczynku ptaków siewkowych. Gniazduje tu łącznie 16 gatunków ptaków, m.in. rybitwy czubate, rybitwy białoczelne, rybitwy rzeczne, sieweczki obrożne i ostrygojady.

Ptaki lęgowe rezerwatu

Rezerwat jest również jedynym w Polsce miejscem stałego i regularnego występowania fok. Przy odrobinie szczęścia można tu zobaczyć odpoczywające grupki fok szarych, czasem nawet znacznie rzadszych fok pospolitych.
W 3o. numerze 7 Dni Zoo pisaliśmy o dorosłej foce z młodym, zauważonej 21 czerwca przez pracowników Błękitnego Patrolu WWF. Jak się potem okazało, były to drugie udokumentowane narodziny foki pospolitej na polskim wybrzeżu – pierwsze miały miejsce w 1990 roku w rezerwacie Ptasi Raj u ujścia Wisły Śmiałej.

Tablica informacyjna poświęcona fokom rezerwatu

Nam niestety fok nie udało się zobaczyć, choć – jak się potem dowiedzieliśmy – były tu widziane kilka razy w ciągu minionych dwóch dni.
Przypominamy, że foki to dzikie zwierzęta, które są pod ochroną, dlatego pod żadnym pozorem nie można ich niepokoić – nie powinniśmy ich płoszyć, dotykać czy zbytnio się zbliżać! Poza tym każdą zauważoną fokę warto zgłosić Stacji Morskiej UG w Helu.

Niestety, to właśnie turyści są największym zagrożeniem zarówno dla fok, jak i dla lęgów ptaków – pomimo ochrony rezerwatowej, obszar ten był poddawany bardzo silnej degradacji – kolonie lęgowe były niszczone, ptaki płoszone, a foki nie mogły spokojnie wypoczywać i polować.

Zagrożenia czyhające na ptasie gniazda

Dlatego też teren rezerwatu jest kontrolowany – możemy się po nim poruszać tylko po wyznaczonej trasie, czyli funkcjonującej od 2003 roku ścieżce przyrodniczo-dydaktycznej.
Wróćmy więc na nią!

ŚCIEŻKA PRZYRODNICZO-DYDAKTYCZNA

Na „Mewią Łachę” idziemy drogą nietypową – bo traktowaną zwykle jako powrotną, dlatego do ścieżki dochodzimy od strony plaży.

Wejście na ścieżkę od strony plaży

Ścieżka powstała w 2003 roku przy pomocy Grupy Lotos S.A., w ramach realizacji programu „Chronimy NATURĘ na Wyspie Sobieszewskiej”.
Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna prowadzi nas przez północną część cypla – na jej trasie rozstawiono kilkanaście plansz dydaktycznych, poświęconych m.in. miejscowej faunie:

Nie tylko ptaki i foki...

lub strukturze krajobrazu:

Wydma biała

Wydma szara

Ścieżka pełni rolę nie tylko dydaktyczną, ale też zabezpieczającą – określa bowiem obszar, po jakim możemy się poruszać, dlatego też nie wolno przechodzić przez ograniczające ścieżkę taśmy:

Warto też pamiętać, że nie wolno wprowadzać na teren ścieżki psów!
My tymczasem dochodzimy do niewielkiego drewnianego domku rozstawionego na plaży na krawędzi ścieżki i odgrodzonej od zwiedzających części plaży, na której wygrzewają się akurat setki ptaków.
W domku owym mieszkają w okresie letnim (przez około 90 dni i 24 godziny na dobę!) pracownicy Grupy Badawczej Ptaków Wodnych KULING, która od kilku już lat czynnie chroni teren rezerwatu, zabezpieczając kolonie lęgowe przed rozdeptywaniem i płoszeniem ptaków.

Punkt badawczy na Mewiej Łasze

Naprzeciw wychodzi nam Pani Magdalena Remisiewicz, która zaprasza nas do domku-punktu badawczego, w którym opowiada nam o tym, czym zajmują się pracownicy Grupy Badawczej – mnóstwo informacji na ten temat znajdziecie tutaj.
Pytamy o foki, o zagrożenia, czyhające na gniazdujące tu ptaki, o edukacyjny aspekt działania Grupy KULING, mamy też możliwość wypuszczenia kilku zaobrączkowanych ptaków!

Tego wypuszczaliśmy my!

Próbujemy jeszcze wypatrzeć foki, niestety akurat nie ma ich w zasięgu wzroku, lornetki i lunety. Trudno.
Po godzinnej rozmowie żegnamy się z Panią Magdą i grupą ochotników, którzy zajmują się badaniem, obserwacją i ochroną ptaków, a od których dostajemy trochę informatorów o rezerwacie i kilka magnesów z wizerunkami gniazdujących tu ptaków i – ruszamy dalej!

Opuszczamy ścieżkę i wracamy w stronę Świbna

JEZIORKO…

Idziemy wzdłuż brzegu Przekopu Wisły ścieżką, biegnącą tuż przy krawędzi wody, kierując się na południe, w stronę Świbna.

Przekop Wisły z lewej...

Wśród sitowia

Po kilkuset metrach dochodzimy do pięknie położonego jeziorka, przy którym znajduje się platforma widokowa.

Platforma widokowa...

I samo jeziorko!

To tzw. jeziorko bobrowe – jak sama nazwa wskazuje, zamieszkiwane jest przez rodzinę bobrów. Niestety, nie udaje nam się ich wypatrzeć, podobnie jak innych mieszkających w rejonie jeziorka ssaków – zajęcy i saren.

Ssaki rezerwatu to nie tylko foki, ale też bobry, sarny i zające!

Dostrzegamy za to nieco innego ssaka :).

Mrówkojad w swoim żywiole!

Jezioro bobrowe to jednak nie tylko ostoja bobrów, ale też miejsce lęgowe licznych ptaków wodno-błotnych:

Ptaki jeziorka bobrowego

z których dostrzegamy niestety tylko kaczkę krzyżówkę z siódemką młodych:

Tyle, że nie na jeziorku, co... w Przekopie Wisły!

W końcu docieramy do miejsca, z którego rozpoczęliśmy naszą wyprawę, zaledwie kilkanaście metrów od ścieżki, którą szliśmy w stronę rezerwatu.
Jeszcze tylko spacer na przystanek autobusowy i ruszamy dalej – nasz kolejny cel to Rezerwat „Ptasi Raj” znajdujący się z drugiej strony Wyspy Sobieszewskiej.

KIERUNEK – „PTASI RAJ”!

Wsiadamy w autobus nr 112 i kierujemy się na zachód. Wysiadamy w Sobieszewie, na przystanku autobusowym przy zjeździe na Most Sobieszewski, naprzeciwko Sanktuarium MB Saletyńskiej:

Sanktuarium MB Saletyńskiej w Sobieszewie

Drogowskaz na rondzie wskazuje, że do pętli autobusowej w Górkach Wschodnich, gdzie znajduje się wejście na teren „”Ptasiego Raju”, mamy 2,6 kilometra. Dość daleko, tym bardziej, że trochę już tego dnia przeszliśmy, w dodatku jest bardzo gorąco, niestety – do najbliższego autobusu, jadącego do Górek Wschodnich (a dojeżdża tam tylko jedna linia – nr 186), mamy jeszcze mnóstwo czasu, dlatego… idziemy!
Idziemy, idziemy i idziemy, aż dochodzimy do przystanku, na którym decydujemy się jednak poczekać na autobus :).
W kilka minut dojeżdżamy na pętlę autobusową w Górkach Wschodnich, skąd już tylko krok do rezerwatu…

Pętla autobusowa w Górkach Wschodnich

REZERWAT „PTASI RAJ”

Mapa rezerwatu

Rezerwat przyrody Ptasi Raj został utworzony w 1959 roku, przy ujściu Wisły Śmiałej do Zatoki Gdańskiej. Zajmuje powierzchnię 198 ha. Obejmuje dwa przymorskie jeziora: większe Ptasi Raj i mniejsze Karaś oraz otaczający je teren, na który składają się szuwary trzcinowe, fragment młodego lasu sosnowego oraz pasm wydm.

Szuwary trzcinowe w "Ptasim Raju"

Ptasi Raj jest punktem odpoczynku ptaków podczas przelotów migracyjnych, m.in. gęsi białoczelnych i gęsi zbożowych, siewek, kaczek i łabędzi. Ponadto na obszarze rezerwatu można spotkać ponad 200 gatunków ptactwa, w tym ponad 30 gatunków wodno-błotnych, m.in. perkozek, zausznik, bąk, gęgawa, ohar, cyraneczka, nurogęś, błotniak stawowy, zielonka, kropiatka, wodnik, żuraw, ostrygojad, sieweczka obrożna, sieweczka rzeczna, samotnik, słonka, rybitwa rzeczna, rybitwa białoczelna i podróżniczek.
Takiej ilości gniazdujących i żyjących tu ptaków rezerwat zawdzięcza swoją nazwę!

Wejście na teren rezerwatu znajduje się przy przystanku autobusowym (jest tu nawet toi-toi!), idziemy jakieś dwieście metrów polną ścieżką:

po czym dochodzimy do początku ścieżki przyrodniczo-dydaktycznej, wiodącej przez teren rezerwatu.

Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna w Rezerwacie "Ptasi Raj"

Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna w Rezerwacie "Ptasi Raj"

My decydujemy się jednak najpierw pójść w lewo, czyli w stronę kamiennej grobli…

KAMIENNA GROBLA

To zdecydowanie jedna z największych atrakcji turystycznych Wyspy Sobieszewskiej, a zarazem jedna z największych osobliwości w okolicy – usypana w latach 1887-1888 kamienna grobla oddzielająca jezioro Ptasi Raj od Śmiałej Wisły. Masywne kamienne umocnienie stanowi zarazem zachodnią granicę rezerwatu i prowadzi aż do morza.
Właściwa część grobli (tzn. odcinek między jeziorem a Wisłą) ma równo kilometr długości (choć w internecie możemy przeczytać informacje, podające i półtora kilometra, i nawet dwa – sprawdźcie sami!).

Grobla ma więc równo kilometr długości (choć gdy się nią idzie po raz pierwszy odnosi się wrażenie, że faktycznie ma co najmniej dwa…), szerokość do dwóch metrów i wznosi się od 15 do 70 cm nad lustrem wody – przy pogodzie bezwietrznej. Gdy wieje lub gdy stan wody się podnosi, grobla potrafi nawet w całości zniknąć pod wodą!
My jednak mieliśmy szczęście – było ciepło i wiał tylko lekki wiatr, dlatego grobla nadawała się do przejścia.
Od razu uprzedzamy – nie jest to łatwa wyprawa! Do falochronu idzie się około 30-40 minut, miejscami dość mocno wieje, jest dosyć ślisko, a w kilku miejscach jest bardzo wąsko, czasem w grobli są małe wyrwy a kamienna ścieżka miejscami przechodzi w zwykłe gruzowisko, po którym naprawdę ciężko się idzie.

To jeszcze nic...

Odradzamy więc spacerowanie groblą w wątpliwym obuwiu (i nie chodzi już nawet o szpilki…), z wózkiem dziecięcym czy rowerem.
Ci jednak, którzy zdecydują się przejść, będą zachwyceni – widoki są przepiękne (z prawej jezioro, z lewej rzeka), a emocje gwarantowane – trzeba jednak bardzo uważać i czasem przyda się asekuracja towarzysza podróży…

Odcinek początkowy - trawiasto-kamienisty. Tu jest jeszcze solidnie...

A wśród kamieni...

A jakże - najsłynniejszy pluszowy wędrowiec!

Odcinek bardziej kamienisty...

Tu było groźnie...

Solidniejszy fragment...

Odcinek bardziej trawiasty...

Co jakiś czas można odpocząć na mostku...

Po drodze mamy szansę spotkać miejscowe ptaki - najczęściej krzyżówki - i to zarówno na samej grobli...

Jak i po obu jej stronach

Prawie na końcu grobli - widok na południe

Wreszcie – trochę zmęczeni i spięci ciągłym patrzeniem pod nogi i uważaniem, żeby się nie zsunąć z grobli do jeziora lub rzeki, docieramy do betonowej platformy, przy której znajduje się przystań taksówki wodnej – w razie, gdyby ktoś nie miał siły wracać groblą z powrotem :).

Taxi-wodne czeka na zmęczonych...

Widok z tego miejsca jest naprawdę wspaniały:

To jednak nie koniec naszej wyprawy – maszerujemy bowiem dalej w kierunku północnym, tak daleko, jak tylko da się dojść! Najpierw kilkaset metrów idziemy stałym lądem, po Wyspie Sobieszewskiej.
Przechodzimy więc przez chaszcze:

Dżungla to to może nie jest, ale i tak jest "dziko"... 🙂

mijamy potężne betonowe umocnienia falochronu, leżące na uboczu ścieżki:

i ścianę pamiątkową kibiców Lechii:

Tu byli!

po czym dochodzimy do długiego na 520 metrów betonowego falochronu.

Na jego końcu znajduje się platforma widokowa, na którą możemy się wspiąć po stromych schodkach. Nie jest łatwo, ale warto – widok z końca falochronu jest rewelacyjny!

Widok w stronę grobli (na południe)

Północny kraniec falochronu

Widok na północ - przez lornetkę dobrze widać nawet Sea Tower w Gdyni!

Widok na Zatokę Gdańską - świetnie widać stąd m.in. Westerplatte

Fantastyczna miejscówka – piękne widoki, niby odludzie, a widać stąd pół Trójmiasta, tylko na wiatr trzeba uważać :).
Z powrotem idziemy już znacznie szybciej – grobla już nieco oswojona, więc idzie się pewniej, ale gdy docieramy do początku naszej trasy, skąd wiedzie ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza przez rezerwat… nie mamy już siły na dalsze zwiedzanie.
Zamiast więc, jak na tropicieli przyrody przystało, iść w las szukać przyrody, wracamy autobusem do Gdańska i idziemy na obiad na naszego ulubionego ziemniaka…
Wybaczcie zatem brutalne, a nieoczekiwane przerwanie naszej relacji z rezerwatu – jeszcze kiedyś do niego wrócimy, choćby po to, żeby jeszcze raz przejść się kamienną groblą :).

Połowa Redakcji w przeprawie przez groblę...

Żeby jednak nie było, kończymy akcentem przyrodniczym :).

A pełną galerię zdjęć z Wyspy Sobieszewskiej znajdziecie TUTAJ.

(A na koniec dziękujemy serdecznie naszemu przyjacielowi, Panu Markowi Nakoniecznemu, za fantastyczną wyprawę, po której długo zbieraliśmy siły, a z której mamy mnóstwo fantastycznych wspomnień, z godną thrillera przeprawą przez groblę.
Dziękujemy również Pani
Magdalenie Remisiewicz z Grupy Badawczej KULING za poświęcony czas.
Przy okazji pozdrawiamy pana z autobusu nr 212 jadącego z centrum Gdańska do samego Świbna, który przez prawie godzinę raczył nas opowieścią – tak naprawdę rozmawiał przez telefon komórkowy –  o „stu płytach” i festynie w Sobieszewie, oraz tajemniczą panią z rowerem, którą spotkaliśmy przy grobli…)

Reklamy

7 comments on “„Mewia Łacha” i „Ptasi Raj”, czyli Mrówkojad na Wyspie Sobieszewskiej!

    • 🙂
      Dopiero dzisiaj wpadliśmy na ten tekst – cztery dni bez internetu robią swoje :).
      Swoją drogą – niezły zbieg okoliczności – my publikujemy po ponad miesiącu naszą relację, a tu w prasie taki tekst.

      • Swoją drogą polecam wszystkim zobaczyć co dzieje się aktualnie w obozie w Ptasim Raju.
        http://www.kuling.org.pl/uw/kwiecien2011.htm
        Najlepiej zobaczyć jak od początku to wszystko wygląda. Z poprzednich lat też są tego typu relacje. Polecam zresztą uczestnictwo w takim obozie. Zawsze fajna atmosfera, sporo można się dowiedzieć i nauczyć no i sporo gatunków można dołożyć do swojej życiówki ;).

        Dziwne, że foki żadnej nie widzieliście. Foki tam to widok niemal codzienny i często są widziane w niezłych ilościach.

        • Wiesz, foka była widziana kilka razy w dzień poprzedzający naszą wizytę na Mewiej Łasze, ale podczas prawie dwóch godzin tam spędzonych akurat żadnej w zasięgu wzroku nie było…

  1. Wybraliśmy się na wycieczkę do Ptasiego Raju i rozczarowalismy się ogromnie. Do samego Raju wskazał nam drogę Pan z parkingu, bo nie było żadnych wskazówek jak tam dojść. Oznakowanie ścieżek było fatalne, wręcz ich brakowało, szybko się zgubilismy i przez kilka godzin próbowaliśmy stamtąd wyjść przechodząc nawet przez jakiś drut kolczasty! Tam gdzie mieliśmy obejrzeć ptaki nie było ich, organizator powinien wskazać siedliska, zerowiska ptaków. Po kilku godzinach bladzenia pogryzieni nie obejrzeliśmy żadnego ptaka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s